Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrać 2016 - 10 (vol. 72)

    • grek.grek muzycznie najesiennie :] 23.10.16, 18:25
      takie... wspomnienie lata dopiero co poczętego, a już zakończonego ;]

      nie wytoczę armat pt. jestem fanem muzyki klubowej, ale jak już się zdarzy jakiś dobry kawałek, to klękajcie narody.

      u mnie w zasadzie niemal każdy gatunek muzyczny może się przyjąć, choćby to był tylko jeden, jedyny, wyjątkowy "numer" :] Też tak macie ? :]

      wyjątkiem jest discopolo. Tutaj jeszcze nic mnie nie zaskoczyło pozytywnie, hehe. Ale never say never, jakkolwiek możliwe że częśc winy leży po mojej stronie, bo ilekroć słyszę tę muzykę, uszy zatykami i uciekam z krzykiem.

      rzeczony... utwór :"] pięknie dobrane miejsce, historia z happy endem, widoki i dostrzegam w tym absolutnie nowoczesnym brzmieniu wyraźny akcent nostalgiczno-sentymentalny :
      www.youtube.com/watch?v=Z_Tzi5awvzs

      udanego wieczoru, Czcigodni !


      • barbasia1 Re: muzycznie najesiennie :] 23.10.16, 23:21
        >u mnie w zasadzie niemal każdy gatunek muzyczny może się przyjąć, choćby to był tylko jeden, >jedyny, wyjątkowy "numer" :] Też tak macie ? :]


        Pewnie , że tak. :)

        L.U.C., kiedy ktoś go spytał, o gatunek muzyki, który lubi najbardziej słuchać, odpowiedział, że słucha muzyki nie gatunków.

        > wyjątkiem jest discopolo. Tutaj jeszcze nic mnie nie zaskoczyło pozytywnie, hehe.

        A ja mam taki jeden ulubiony utwór discopolo. To piosenka zespołu Weekendu" "Ja uwielbiam ją". ;)
        • grek.grek Re: muzycznie najesiennie :] 24.10.16, 12:30
          świetnie, Barbasiu :]

          doskonała puenta cytatem ze znakomitego muzyka :]
          uroda muzyki, jak i filmu, tkwi w wielości i odmienności ich gatunków - może to truizm, ale tylko na papierze :]] odkrywanie tej prawdy ma swoje piękno.

          znam ! :] Rzeczywiście, to jest dobry kawałek, bardzo fachowo zrobiony; myślałem jednak, że to jest POP, a nie discopolo ? [LUC by mnie zganił teraz, hehe]
          • barbasia1 Re: muzycznie najesiennie :] 25.10.16, 00:29
            Prawda.

            W wikipedii podają, że Weekend wykonuje muzykę z pogranicza gatunków disco polo i dance.

            Dobranoc! ;)
            • grek.grek Re: muzycznie najesiennie :] 25.10.16, 13:23
              :]

              o właśnie coś takiego miałem na myśli, Barbasiu :]

              udanego dnia ! :]
              • barbasia1 Re: muzycznie najesiennie :] 25.10.16, 23:39
                Dziękuję! Dobrej nocy! :)
                • grek.grek Re: muzycznie najesiennie :] 26.10.16, 12:14
                  dzięki, Barbasiu :]

                  przyjemnego dnia ! :]
                  • barbasia1 Re: muzycznie najesiennie :] 28.10.16, 23:52
                    Dziękuję Greku, dobrej nocy! Do jutra! :)
                    • grek.grek Re: muzycznie najesiennie :] 29.10.16, 12:49
                      cześć, Barbasiu :]

                      cześć, Czcigodni :]

                      mam nadzieję, że u Was słońce świeci równie mocno, co tutaj ! :]
                      aczkolwiek wrażenia pogodowe psuje nieprzyjemny wiatr.
                      • barbasia1 Re: muzycznie najesiennie :] 29.10.16, 23:34
                        U nas bardziej pochmurno było. Ale dopiero teraz późnym wieczorem popadało.

                        A ja jutro jadę w Polskę. Tradycja. ;)

                        Życzę więc przyjemnej niedzieli. Może wpadnę późnym wieczorem. Jeśli nie do zobaczenia w poniedziałek, wolny poniedziałek, mam nadzieję będzie w końcu więcej czasu. :)
                        • grek.grek Re: muzycznie najesiennie :] 30.10.16, 12:50
                          ależ ta pogoda, od Sasa do Lasa :]

                          tutaj wieje solidnie, aż się zastanawiam czy i śniegu nie nawieje, o którym mówiła Siostra. a wieczorem chciałem znów na rower wyskoczyć, ha.

                          przedświąteczne wizytacje, Barbasiu ? :]

                          trzymaj się CIEPŁO ! I wracaj jak najszybciej oraz bezpiecznie ! :] Życzę udanych, ciekawych i owocnych spotkań :]
                      • barbasia1 Re: muzycznie najesiennie :] 29.10.16, 23:34
                        Cześć, Greku. :)
                      • barbasia1 Re: muzycznie najesiennie i na dobranoc :) 29.10.16, 23:40
                        Headless Heroes - Here Before (Vashti Bunyan cover)

                        www.youtube.com/watch?v=UMtnqon_L2M
                        • barbasia1 Re: muzycznie najesiennie i na dobranoc :) 29.10.16, 23:41
                          Przed chwilą (przed północą) w Trójce urzekł mnie ten utwór i głos Vashti Bunyan. ;)
                        • grek.grek Re: muzycznie najesiennie i na dobranoc :) 30.10.16, 12:53
                          piękny czysty głos, liryczna piosenka, taka trochę między orientem, indie i folkiem, nieprawdaż ?
                          dzięki, Barbasiu.
                          Kolejne świetne muzyczne odkrycie, cytując Adama z "Tylko kochankowie przeżyją" : "Jest świetna. Mam nadzieję, że nigdy nie stanie się popularna" :]
                          • barbasia1 Re: muzycznie najesiennie i na dobranoc :) 31.10.16, 22:49
                            Prawdaż.

                            O tak! :))
              • barbasia1 Re: muzycznie najesiennie :] 25.10.16, 23:45
                >o właśnie coś takiego miałem na myśli, Barbasiu :]

                Fakt, nie jest to typowe disco polo, może dlatego tak się podoba. :)
    • grek.grek TVP2 "Polowanie" i "Habemus Papam" 24.10.16, 13:15
      TVP2 przez ostatnie tygodnie, to byli dla mnie "Artyści" w piątek i nic poza tym. NAwet ramówki nie sprawdzałem. A tutaj nagle wczoraj, sprawdzam coś na telegazcie, wyświetlił mi się wieczorny program Dwójki i co tam jest napisane ? : że o 23:00 "Polowanie", a zaraz po nim "Habemus Papam", dwie powtórki, ale za to dobre :]

      nie wiem, może z powodu tego miłego zaskoczenia, ale oba filmy wypadły rewelacyjnie, OBA :] Wątpliwości miałem kiedyś, co do tego drugiego.

      "Polowanie" niestety leciało razem z koleżanką - czerwono-zielono-białą wstązką w lewym dolnym rogu z wysmarowanym wołami napisem "60 rocznica powstania węgierskiego". Pomyślałem, jakie to szczęście, że Polska popsuła sobie relacje z wszystkimi innymi krajami prócz Węgier... Pomyślcie tyllko : przy tak namolnym włażeniu w tyłek każdego "sojusznika" codziennie byśmy mieli na ekranie TVP jakąs wstążkę, bo codziennie wypada jakieś święto w jakimś państwie, nie mówiąc o samej Polsce. A jakby się nałożyły święta rozmaite ? NO własnie ! A ekran telewizora ma tylko cztery rogi...

      tak czy owak, bywały momenty, w których doskonale grający Mads Mikkelsen nosił wątpliwej jakości ozdobę w postaci "węgierskiej" wstązki na czole albo w formie muszki pod szyją.

      btw, może TVP powinna otworzyć dodatkowy kanał, na który zrzucą się beneficjenci Dobrej ZMiany - kanał ten byłby polegał na wyświetlaniu białej płachty z wstążką i przypomnieniem jakieś daty z historii Polski i Węgier, ktorą trzeba obowiązkowo świętować.

      tak czy owak, ekran zafajdany w trzech rogach idiotycznymi znaczkami, to pomysł beznadziejny i godny politowania.

      Sam film : prima sort, zatem żadnej zmiany w tym zakresie nie odnotowałem :] Kafkowska z ducha opowieśc dziejąca się w społeczności kraju, który uchodzi za idealny i hipertolerancyjny. Kłamstwo urażonego dziecka rujnuje życie wspaniałemu człowiekowi i... nikt do końca nie jest winien. Ani dziewczynka, która zresztą sama próbuje wykonać ODkłamanie, ale już nikt jej nie chce wierzyć, bo 'nauka mówi,że dzieci chcą zapomnieć o przykrych doświadczeniach i wypierają je z pamięci".

      "Skrzywdziłeś moję córkę, bo ona tak powiedziała", "Dzieci nie kłamią" - tak sądzą dorośli w tym filmie, więc nauczyciel Lukas jest w pozycji przegranej, a im bardziej nie chce się honorowo powiesić, albo mniej honorowo uciec gdzie pieprz rośnie, tym większą agresję wobec siebie prowokuje. Zaszczuwają go ludzie, którzy na codzień uważają siebie za kulturalnych i tolerancyjnych, ale wobec zaistniałej sytuacji uruchamia się w nich atawistyczny odruch. Nie dociekają prawdy, proklamują ją. Dziecko TAKIEJ rzeczy nie mogłoby przecież zmyślić. Nie biorą kompletnie pod uwagę natury współczesnego świata, w którym już kilkuletnie dzieci narażone są na treści pornograficzne i wszelakie, a że są chłonne jak gąbka, lecz nie umieją świadomie filtrować informacji, są w stanie zupełnie bezwiednie pogrążyć dorosłego człowieka i zniszczyć mu życie. Choć ofk niszczą je pośrednio, uruchamiając dorosłą społecznośc.

      "Habemus Papam" leciał po połnocy, więc na szczęście swiezo wybrany papież nie obnosił się z fikuśną wstązką na piusce.

      rezyser Nanni Moretti pokazuje konklawe, które wybiera nowego papieża. Człowiek jest absolutnie zaskoczony tym faktem. Kiedy ma wyjśc na balkon i zaprezentować się tłumom na placu sw Piotra... wydaje z siebie rozpaczliwy okrzyk i mówi, że nie da rady. Pomyśałem : a było wybrać Beatę Szydło na papieża ? BYło ? No, to teraz nie narzekajcie, hehe.

      Co z tym fantem począć ? Oczekiwanie się wydłuża, nowo mianowany papa ląduje na kozetce psychoanalityka, potem w gabinecie jego byłej żony, też od tych spraw, aż wreszcie daje w długą, gubi ochroniarzy i szefa watykańskiej security i znika w przepastnym Rzymie.

      spaceruje ulicami, jeździ komunikacją miejską, zagląda do sklepów, rozmawia z ludźmi, bierze udział w życiu podróżującego teatru [zawsze chciał być aktorem], a tymczasem świat wstrzymuje oddech... dlaczego Watykan nie prezentuje nowego papieża ? Urzędnicy i rzecznicy stają na rzęsach żeby uspokoić opinię publiczna, wszystkie telewizje nonstop pokazują puste okno Bazyliki, tłumy wiernych koczują na Placu... Kursują plotki, że wybrany papież umarł i cichaczem wybierany jest nowy, stąd to zawieszenie.

      Kardynałowie nic nie wiedzą o zniknięciu papieża. Prawdę zna tylko szef ochrony, który w konspiracji kwateruje w papieskiej komnacie jednego z gwardzistów i każe mu chodzić po pokoju, oczywiście za zasłonami, "rzucać cień", machać firanką i generalnie stwarzać wrażenie, ze papież jest w środku i medytuje. On tymczasem prowadzi na szeroko zakrojoną skalę poszukiwania zguby.

      Kardynałowie muszą siedzieć w miejscu, bo formalnie konklawe ciągle trwa. razem z nimi jest psychoanalityk, wezwany wcześniej do leczenia papieża, on też wyjśc nie może, bo pójdzie do mediów i wypaple co się stało. Zeby jakoś zorganizować czas kardynałowie grają w karty, studiują Biblię, rozmawiają, a koniec końców psychoanalityk rzuca pomysł turnieju siatkarskiego. I grają : zakonnice, kardynałowie w sutannach.

      primo, piękna to wizja, w której człowiek wsadzony na jakże wysoki stołek - zastanawia się : czy ja jestem odpowiedni na takie stanowisko ? Czy podołam oczekiwaniom ? Co ja mogę zrobić dla tych wszystkich, którzy wierzą w moje możliwości ? Praktyka codzienności uczy, że im wyższy stołek, tym mniejsza refleksja i wątpliwości. Piękna odpowiedź na "Polskę Misiewiczów", których zresztą oglądamy w tym kraju od 27 lat bez przerwy, tyle że w róznych barwach partyjnych. Gęba wiecznie ta sama.

      secundo, nie wiem co chciał powiedzieć Moretti pokazując wierchuszkę watykańską jako dobrotliwych, naiwnych, łagodnych staruszków ? Przecież to tajemnica poliszynela, że rywalizacja wśród urzędników Stolicy KOścioła jest nieprawdopodobna. A tutaj mamy wzruszajaćy nieporadnych, dziecinnych starszych panów, którzy ogrywają wszystkie chwyty z telenowel. Jak to pasuje do konserwatyzmu Kościoła, jego skostnienia i nienadązania za współczesnością ?

      Chociaż, plan mógł być taki, żeby pokazać Kościół jako takiego właśnie infantylnego dziadka, który nie jest w stanie już niczego dla ludzkości zrobić ? MOretti to ateista, choć nie krwiożerczy antyklerykał, więc powinna go bardziej zajmować sama religia a nie jej instytucje, ale to tym bardziej wpędza w konfuzję. Po co w ogóle tak wiele czasu poświęcił malowaniu takiego portretu dostojnikow watykańskich ?

      Film jednak mocno się broni postacią papieża, który zachowuje się jak człowiek. Zanurza się w tłumie ludzi, nierzadko nie wie jak się zachować, bo dawno już nie był "na wolności" [np. dośc bezceremonialnie rozbija się na ruchomych schodach]. W wagonie metra [Rzym ma metro ? ;))] mówi do siebie, a łapiąc się na tym tłumaczy sąsiadowi : "Mowię sam do siebie, wiem, ale czeka mnie ważne wystąpienie publicznie i ćwiczę". Michel Piccoli jednym niepewnym uśmiechem zdobywa względy. Jest przestraszony, przygnieciony odpowiedzialnością, ale i jakoś tak po cichu radosny tym byciem wśród ludzi.

      chciał być aktorem, nie wyszło, w zasadzie dopiero teraz zaczyna myślec o tym, czego naprawdę chciał, i jak to dalej potoczyło. Cała ta nagła sytuacja skłania go do rachowania się ze swoim zyciem. Mam być papieżem ? Ja, czyli kto ? Kim jestem, żeby wychodzić na skrzynkę po pomidorach i mowić ludziom, jak mają żyć ? Przeca ja sam nie wiem, jak mam żyć !

      Piękna idea : mieć wątpliwości i szukać siebie. Jak kiedyś wybiorą kogoś z nas na papieża, to instruktaż będzie jak znalazł ;]
    • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać 2016 - 10 (vol. 72) 24.10.16, 13:32
      w bodaj sobotę III częśc na Ct 2, a wczoraj II na TVN7. A IV była nie tak calkiem dawno w jakimś komercyjnym kanale. Czy ten natłok, to przygotowywanie gruntu pod huczną projekcję V częsci ?

      w II agent Ethan HUnt musi wykraść z rąk cynicznego przestępcy wirus, który oczywście może przyczynić się do "końca świata", w III części z kolei stawką rywalizacji z innym draniem [Philip Seymour Hoffman] jest m.in życie jego żony, dopiero co poślubionej, nawiasem mówiąc.

      ofk, z obu misji wychodzi zwycięsko, wykonując po drodze tysiąc dwieście fikołków, strzelając z pistoletu i sztucznej nogi [żartuję... on strzela z dwóch sztucznych nóg jednocześnie ! żartuję], bujając się na linie między wieżowcami na tle imponującej nocnej panoramy rozświetlonej metropolii, biega, ściaga, jego ściagają, wdziewa na twarz maski będące idealnymi kopiami twarzy swoich wrogów, romansuje z żoną albo nie-żoną [w II częsci], musi się uwalniać z pułapek i kajdanków, kajdanek też :]

      generalnie, akcja, akcja i jeszcze więcej akcji. A w tle ten charakterystyczny motyw muzyczny.

      wpakowano w te filmy mnóstwo pieniędzy, jeszcze więcej z nich wyciągnięto, motyw muzyczny został jednym z ikonograficznych zapisów kina akcji, Tom Cruise zawsze gwarantuje wysoki poziom biegania, skakania i strzelania ze sztucznej szczęki, ale jednak trudno oprzeć się wrażeniu, że "Mission Impossible" nigdy nie będzie niczym więcej jak kłusownikiem na terenie na którym rządzi agent 007. Nie sądzicie, że wszystkie te sukcesy kasowe "MI" czy "Bourne'a", to tylko odcinanie kuponów od rynkowej atrakcyjności "bondów", które rozbudzają apetyt masowej widowni na taką rozrywkę, ale jako że same ni emogą popytu obsłużyć, to automatycznie powstaje miejsce dla dywersyfikacji podaży ? :}

      jednak Bond, to Bond - samo ujawnianie ttego, kto wyreżyseruje kolejny film, kto zagra dziewczynę Bonda, kto zagra przeciwnika 007, kto zaśpiewa piosenkę do filmu : to już są znaczące momenty w świecie filmowym.

      a co dopiero zmiana zawodnika na pozycji samego agenta :] Przy okazji, ponoć Daniel Craig nie wybiera się na emeryturę i jeszcze raz zagra Bonda, hehe.

      A tyle było spekulacji, kto miałby go zastąpić. I teraz pytanie jakże ważkie ;] : czy Craig znów zagra, bo na pokładzie jest panika i nie ma dostatecznie dobrego kandydata na jego miejsce ?

      swoją drogą, ileż ta postać daje możliwości wpływania na zmianę społecznych wzorców : przecież może go zagrać kobieta, albo gej, albo aktor/aktorka czarnoskóra. Ile się otwiera w takim układzie furtek do nowych wątków, powiedzonek, jedna zmiana może być dla scenarzystów wejściem do krainy absolutnie nieskończonych możliwości :}
      • grek.grek "MIssion Impossible" II i III 24.10.16, 13:34
        zapomniałem ofk o nazwaniu przedmiotu tych wynurzeń powyższych :]
        • siostra_bronte Re: "MIssion Impossible" II i III 24.10.16, 15:25
          Widziałam tylko jedynkę i to całkiem niedawno. Dobra rozrywka, choć oczywiście chwilami mocno naciągana.

          Jak wiesz, mam na temat "bondów" mniej entuzjastyczną opinię :) Dla mnie to marketingowa wydmuszka i jeden wielki product placement. Kolejne kino sensacyjne, tyle, że za ogromną kasę. No i "jedzie" na legendzie dawnych "bondów". Nie widzę powodu, żeby bohater grany przez Craiga w ogóle nazywał się "Bond" :) No ale wtedy marketingowa machina tak dobrze by nie działała.

          Co do Craiga, to już pewne? Zdaje się, że powiedział, że wolałby "umrzeć" niż znowu zagrać Bonda. Producenci proponowali mu coraz wyższą stawkę. Czyżby to go przekonało? No cóż w dzisiejszych czasach wszystko jest kwestią ceny.
          • grek.grek Re: "MIssion Impossible" II i III 24.10.16, 16:30
            cześć, Siostro :"]

            zdecydowanie tak, hehe.

            ponoć "bondy" z Craigem miały przedstawiać 007 z początków jego agenturalnej kariery, czyli ZANIM stał się Bondem z kreacji Connery'ego, Moore'a i innych :]

            przyznam ze skruchą, że nie zagłębiałem się w te informacje o decyzji Craiga o pozostaniu Bondem, ale widziałem kilka bez znaku zapytania w tytule, więc ostrożnie uznałem, że sprawa jest pewna :] jakby się okazało, że jednak nastąpi zmiana, chętnie złożę samokrytykę za rozpowszechnianie "faktów medialnych" ;]

            aczkolwiek, wydaje mi się, że i dla niego i dla producenta zmiana byłaby zupełnie nieopłacalna. Dochód ze "Spectre" prawie pięciokrotnie przebił koszt, wydaje się, że na TEGO Bonda jest jakaś solidna koniunktura. Zmiana aktora, to jednak najpewniej także kolejna zmiana wizerunku bohatera, bo jednak Craiga trudno naśladować. A zmiana wizerunku, to - przy całej machinie marketingowo-finansowo-medialnej jaką w istocie jest BOND - jakiś jednak problem : przyjmie się, nie przyjmie ? A tutaj widzowie zostawiają w kasie prawie miliard dolarów, więc... zwycięskiego składy się nie zmienia ? a zwłaszcza... bramkarza ? ;]
    • grek.grek 21:00 Ct Art "Sobowtór" [2013] 25.10.16, 13:30
      jako że w KUlturze powtórka operowa ["Lunatyczka" - polecam !]... w Ct Art premiera :]

      "Sobowtór" inspirowany jest ofk literackim oryginałem Dostojewskiego.

      mamy młodego mężczyznę, któremu w życiu się nie układa, i wtedy na jego drodze pojawia się nowy kolega z pracy - jego alter ego i całkowite przeciwieństwo, czyli wygadany, atrakcyjny i pewny siebie, z czasem przejmuje kontrolę nad życiem bohatera.

      Jesse Eisenberg, Mia Wasikowska w rolach głównych, a reżyserem jest Richard Ayoade, którego "MOją łódź podwodną" widzieliśmy niedawno w Kulturze.

      oglądam !
      I zdam raport :]
      • grek.grek "Sobowtór" [2013] - [1] 26.10.16, 12:54
        Opisy nie kłamią :] : historia z Dostojewskiego, bohater z Kafki, a scenografia i nastrój z kina Davida Lyncha, aczkolwiek można by też rzec, że wszystkie te trzy inspiracje zachodzą na wszystkich polach jednocześnie.

        Sama opowieść nie jest jakaś oryginalna. wg mnie, jej największa zaleta to możliwość żonglowania punktami widzenia i mieszania widowni w głowie :]

        Simon James [grany przez Jessiego Eisenberga, który chyba na zawsze pozostanie aktorem zamkniętym w manierze grania, która polega na tym, że im bardziej stara się opanować nerwowośc, tym bardziej w nią się zapada] jest pracownikiem jakiejś bliżej niezidentyfikowanej firmy. Jej siedziba przypomina skrzyżowanie pomieszczeń fabrycznych z wystrojem korporacyjnym, czyli boksami dla każdego. Miejsce jest przyciemnione, światło blade i miejscowe, a winda brudna. Przypomniał mi się od razu "Proces" z Romanem Wilhelmim, bardzo zbliżona atmosferą scenografia.

        Simon jest w sumie sympatycznym facetem, ale nikt tego nie zauważa, bo jest zbyt miły, zbyt nieśmiały i zbyt przyzwoity, by świat przywołać do porządku i zwrócić na siebie uwagę. Sam porównuje się do Pinokia, "chłopca z drewna, który nie mógł zostać prawdziwym chłopcem". Snujący refleksje na swój temat, Simon stwierdza, że nigdy nie potrafił być sobą, takim jakim gdzies w głębi duszy chciałby być i jakim - w tej samej głębi duszy - JEST.

        Współpracownicy w firmie ignorują go. Portier go nie poznaje, mimo że Simon pracuje tu już od 7 lat i codziennie rano przez tę porternię musi przejść żeby się dostać do budynków firmowych. Nie opusza go pech, wychodząc z metra zatrzaskuje swoją aktówkę między skrzydłami zamykających się drzwi wagonu. Windy w budynku firmowym bawią się z nim w kotka i myszkę : otwierają się, kiedy Simon chce jechać w górę albo dół, a zamykają kiedy chce wyjść. W bistro pani przyjmuje jego zamówienie, ale zawsze przynosi coś zupełnie innego niż chciał. Cały świat ma go w... wiecie gdzie.

        Szef firmy Papadopoulos nie pamięta imienia Simona, tytułuje go "Stanleyem", co nie przeszkadza, by zlecił mu przyuczanie do zawodu swojej córki, Melissy, punkowej nastolatki, do której Simon ni trochę nie ma podejścia :]

        Hannah [Mia Wasikowska], kopistka z firmy, którą codziennie Simon odwiedza, żeby skserować jakieś dokumenty, uważa go za miłego, ale to wszystko. Wydaje się, że są dla siebie stworzeni, bo ona jest singielką poszukującą uczucia, a Simon mieszka po drugiej stronie dziedzińca, który znajduje się pomiędzy dwoma skrzydłami dośc obskurnych kamienic. Simon często podgląda ją przez lunetę. Tak się angażuje w uczucie do niej, że ze śmietnika wyciąga znaczki czy jakieś mikrografiki, którymi ona zajmuje się w domu, i które drze w aktach frustracji.

        Gdyby nie samobójstwo mężczyzny z mieszkania nad Hanną, ona i Simon nigdy by nie poszli razem na kawę. Simon widział ten moment z okna, a ją cała sytuacja poruszyła. Jak wynika z jej opowieści, ten mężczyzna chodził za nią i był w niej zakochany. Kiedy powiedziała, że sobie tego nie życzy, przestał, a teraz... no własnie - wyskoczył z okna i się zabił.

        Matka Simona mieszka u siebie, chłopak ją odwiedza, ale nigdy nie słyszy dobrego słowa. Krytycznym okiem patrzy też na niego przyjaciółka matki, zawsze obecna w mieszkaniu. "Twoja matka mówi, że jesteś dziwakiem", rzuca kąsliwie patrząc wyzywająco. Simon przyjmuje tę uwagę, jak i wszystkie inne uwagi, interpelacje i pouczenia, jakie płyną w jego kierunku z aroganckiego i bezdusznego świata.

        Nawet z firmowego party [które wygląda jak dancing z późnego PRL, ale w dekoracjach nieco może bardziej zachodnich, hehe] zostaje wyprowadzony za ucho. Bo nie było go na liście zaproszonych.

        I w tę duszną smętną rzeczywistośc wchodzi nagle... Simon James numer 2. Tak ! Dokładnie taki sam - ma to samo nazwisko, tę samą twarz [Eisenberg nie robi rewolucji, bardzo subtelnie odgrywa znaczące róznice], nawet tak samo się ubiera.

        Jest jednak absolutnie INNY niż oryginał : wygadany, uśmiechnięty, bezpośredni, pewny siebie, rwie dziewczyny, wszyscy go lubią i jedzą mu z ręki.

        Oryginalny Simon jest zdumiony. Kim jest ten facet ? Dlaczego wygląda jak ja ? I dlaczego potrafi to wszystko, o czym ja tylko marzę ? Pyta jednego z kolegów ; "Słuchaj, nie widzisz pewnego podobieństwa między nim, a... mną ?". Simonowi chodzi o fizycznośc. KOlega patrzy kolejno na nich obu i mówi "Czy ja wiem, może trochę...". "MOże TROCHĘ ?!", Simon oryginalny jest skonsternowany.

        Właśnie. Ludzie dookoła widzą róznicę między nimi i ODRÓZNIAJĄ ich bezbłędnie, mimo że obaj są identyczni. Tyle że to metafora : róznica istnieje bowiem w ich osobowościach, charakterach, można by rzec - wewnętrznej energii, którą emanują.

        cdn
      • grek.grek "Sobowtór" [2] 26.10.16, 13:12
        Simon ofk zbliża się do swojego alter ego. I to jest początek jego upadku.

        Nowy Simon niby udziela mu rad, jest kolegą, któremu oryginał może się zwierzyć z fiaska poszukiwań swojej lepszej tożsamości, ale krok po kroku obserwujemy, jak nowy, udoskonalony Simon wypiera tego pierwszego. Ofk, to znów metafora : ego, tudzież id wypiera superego, czy jakoś tak :;]

        Simon poprawiony wszystko ubiera w odpowiedni kostium maskujący, ot na przykład proponuje oryginałowi, żeby zdał za niego testy w pracy, a on zajmie się krnąbrną córką szefa. W efekcie stary Simon zasuwa za nich obu w pracy, a sukces idzie na konto uwielbianego przez całą firmę nowego Simona.

        Największym ciosem jest dla oryginału fakt, że nowy Simon intryguje Hannę. POprzez starego Simona chce się umówić z nowym, więc nowy proponuje staremu : idź za mnie i wykoirzystaj szansę, bądź tylko jak ja. Ofk, w połowie randki, kiedy staremu Simonowi kompletnie nic nie wychodzi, nowy Simon "ratuje sytuacje" i wchodzi do gry, a w eefekcie Hannah zakochuje się w nim. Co lepsze, zakochana jest nawet wtedy, kiedy nowy Simon wprowadza się do mieszkania po samobójcy, nad nią, i sprowadza tam kolejne kochanki. Stary Simon obserwuje wszystko przez lunetę.

        Próbuje nowego Simona przywołać do porządku, ale w efekcie tylko mocniej obrywa. Szantażując go zdjeciami "Simon i córka szefa bez mundurka" [na których ofk jest nowy Simon z córką szefa, ale to przecież stary miał ją uczyć i nikt nie wie, że się zamienili] zmusza go by oddał mu swoje mieszkanie. Potrzebuje drugiego lokum na schadzki.

        Za chwilę stary Simon wylatuje z pracy, bo po co marnuje etat, skoro jest taki znakomity nowy pracownik, który opowiada kawały, a szef i reszta pracowników otaczają go wianuszkiem i spijają każde słowo z jego ust. Stary Simon doprowadzony do rozpaczy próbuje fizycznie walczyć o swoje prawa, ale ochrona wyprowadza go za ucho.

        Cóż ma czynić... chce umrzeć. "Jestem duchem. Nie istnieję", pisze w liście pożegnalnym. Nowy Simon zabrał mu życie. Jedynym wyjściem jest samobójstwo.

        Plany krzyżuje mu próba samobójcza Hanny. W szpitalu dostaje też informację, że dziewczyna poroniła ciążę [ojcem zapewne miał być nowy Simon]. Kiedy odprowadza ją do domu, po jej wyjściu ze szpitala, rzuca mu w twarz "To ty powinieneś się zabić". Mówi to do nowego Simona, winnemu jej problemów, ale obrywa stary Simon, a my ofk wiemy, że chodzi o dwie strony osobowości tego samego człowieka.

        Chwilę później dociera do Simona informacja, że matka zmarła, a pogrzebu zażyczyła sobie nocą w swoim ogrodzie za domem. Pędzi więc Simon na ten pogrzeb, zastaje na miejscu swoje ID i wdaje się z nim w bójkę, która w istocie jest walką z samym soba, wskutek czego krwawiący nos mają oba wcielenia, choć tylko jedno bije ;]

        Nowy Simon zostaje znokautowany przez starego, ale stary obrywa łopatą od pastora prowadzącego ceremonię i ląduje prosto w grobie, na matczynej trumnie. Po pogrzebie widzimy jednego Simona siedzącego na świezo usypanym grobie. KTÓREGO ? :] Tego przez moment nie wiemy.

        cdn

      • grek.grek "Sobowtór" [3] 26.10.16, 13:31
        Za moment widzimy jak jeden Simon przypina drugiego Simona do łózka kajdankami, a sam szykuje się do wyskoczenia oknem. Tylko KTÓRY chce się zabić, a raczej : który chce zabić którego ?

        Dopiero kiedy przypięty do łózka Simon budzi się i ciągnie za sobą mebel docierając do lunety, wydaje się, że jest to Simon stary. Bo nowy mieszka przecież nad Hanną. Z tego właśnie okna szykuje się do skoku. Drugi ogląda to przez lunetę. Z drugiej strony, nowy, obrotny Simon przejął przecież mieszkanie po starym. Z trzeciej, czy nowy Simon, id par exellence, chciałby umrzeć ?

        Tak więc, Simon skacze z okna i ląduje na dziedzińcu. Drugi Simon, przypięty do łóżka, leży w mieszkaniu na podłodze, w dokładnie takiej samej pozie jak ten co skoczył, i spod głowy narastająco wylewa się krew.

        Zjawia się karetka, dwóch policjantów "od samobójstw", Simon zostaje zapakowany w ambulans, wsiada tam takze Hannah. Simon żyje ? Otwiera oczy i widzi niejakiego Pułkownika, faceta występującego w reklamach produktów które wytwarza firma, w której pracował Simon. Kto to jest ? Anioł ? Bóg ? Nie wiaadomo. I ten Pułkownik powiada z uśmiechem mędrca "Jesteś wyjątkowy, Simonie, prawda ? Nie ma wielu takich jak ty". I koniec.

        Cóz, zrealizowane rozdwojnie jaźni, to fakt rzecz wyjątkowa ;]

        Nie jest łatwo opowiadać fabułę, jesli nie towarzyszy temu muzyka :] A ta jest doskonała. Mieszają się rózne rytmy, ale im głębiej w las podświadomości bohatera, tym bardziej dominują skrzypce. Smyczki są raz mocne, raz subtelne, raz agresywne, a raz tylko niepokojące, zaś w jednym czy dwóch momentach kluczowych przechodzą w silne uderzenia w klawisze pianina, wydające głuchy, detonujący dźwięk. Muzyka efektowna, może ciut efekciarska, ale bezbłędnie nadaje filmowi klimat. Twórcy polskich filmów mogliby się uczyć :] Tak często dobrym scenariusziom, dobremu aktorstwu i zdjęciom brakuje własnie stylowej muzyki :]

        Scenografia, jako się rzekło - idealnie mogłaby służyć ilustracji świata z powieści Kafki. Ciemne pomieszczenia, błyski świateł, półmrok i jakieś jarzeniówki rozjaśniające go punktowo, surowa estetyka pomieszczeń kompletnie nie pasujących do działalności prężnej firmy w XXI wieku, raczej przywołujące na myśl lata 30-te. Mieszkanie Simona zaś, to niby pokój w kamienicy, ale wyglądacy jak klitka w motelu. Zerowo wyposażenia. Jakieś łózko, jakaś szafka nocna, no i biurko z lunetą. Robi to ciekawe wrażenie, współgra z charakterem opowieści o ciemnych rejonach ludzkiej psychiki, ale już sam Jesse Eisenberg ze swoim stylem gry sprawia, ze trudno momentami nie dostrzegać w tym zabawowych nutek.

        Reżyser Richard Ayoade solidnie szarżował w "Mojej łodzi podwodnej", tutaj też szarżuje, ale tym razem jakoś bardziej mi się to podobało, bo dotyczyło formy, estetyki, stylu filmowego, a w "Mojej łodzi..." medium reżyerskiej brawury były dialogi i monologi małoletnich bohaterów, których 40-letni reżyser uczynił na swoje 40-letnie podobieństwo :]

        cdn
      • grek.grek Re: 21:00 Ct Art "Sobowtór" [2013] 26.10.16, 13:42
        trailer do kompletu :}

        www.youtube.com?v=mzw0wEcsfxE
    • grek.grek 20:20 Kultura "Lunatyczka" opera na bis 25.10.16, 13:38
      doskonała opera wg Vincenza Belliniego zrealizowana przez MET.
      jest to replay, omawialiśmy ten świetny spektakl w poprzednim sezonie.

      wybitne role Natalie Dessay i Juana Diega Floreza, wspaniały rozmach, scenografia, wiele wrażeń i historia pełna pomyłek, komediowych wpadek, z happy endem :]

      warto spróbować !

      PS : czyżby Kultura nie zamierzała na razie pokazywać nowych spektakli ? wchodzimy w sezon powtórek operowych ?
    • grek.grek 17:50 TVP KUltura "Nasz chleb powszedni" 25.10.16, 13:49
      pochwała idei komunizmu na antenie TVP ? ;]

      a jednak to możliwe.
      O ILE ideę chwali film amerykański, hehe.

      rzecz się dzieje w czasach Wielkiego Kryzysu. Grupa ludzi pozbawionych domu, własności i pracy skrzykuje się i tworzy coś w rodzaju kołchozu, do którego każdy wnosi co ma pod ręką, a z plonów mają korzystać wszyscy.

      główny plan tej społeczności polega na obsianiu zbożem dużego, leżącego odłogiem, pola. Trzeba załatwić nasiona, trzeba glebę przeorać, spulchnić i nawodnić. W pracę angażują się bez reszty i... ostatnia scena odpowiada na pytanie o to, czy odniosą sukces :]

      poza losami zbiorowości, jest też wątek prywatny młodego małzeństwa, na którego drodze do szczęścia staje femme fatale otumaniająca dotąd wiernego i przykładnego męza, akuratnie cierpiącego frustrację z powodu kryzysowej sytuacji.

      film idealnie obrazujący sens idei komunizmu, która została wypaczona na polu polityczno-społecznym, do tego stopnia, że jak dzisiaj pada to słowo łańcuch skojarzeniowy zawiązuje się momentalnie : cenzura, prześladowania, terror, reżim, zamknięte granice, Partia, propaganda...

      a to przecież naprawdę wzniosły i sensowny pomysł na organizację świata. Zakładający że człowiek jest dobry i skłonny do współpracy z innymi, do dzielenia się z nimi po równo i czerpania sił witalnych i zadowolenia z życia nie z luksusu i rywalizacji, a z dostatku i jedności.
    • grek.grek "Młody papież" P. Sorrentino w telewizji 25.10.16, 15:55
      hicior :]

      serial w reżyseri Paolo Sorrentino, z Judem Lawem w roli papieża, którego porównuje się do postaci Franka Underwooda z "House of Cards" oraz scenografią wenecko-watykańską ?

      to musi być hicior ! ;]
      sukces odniósł już w Cannes, a teraz wchodzi do telewizji, dla której docelowo zresztą został nakręcony.

      seryjni.blog.polityka.pl/2016/10/25/mlody-papiez-szalony-i-szalenie-zabawny-serial-paolo-sorrentino/
      film.onet.pl/artykuly-i-wywiady/jude-law-przezylem-chyba-kazdy-mozliwy-kryzys/dgxm1b
    • grek.grek "Świat według Kiepskich" odc 500 - świętujemy ;] 26.10.16, 16:24
      Gratulacje dla scenarzystów, aktorów i producentów, :]

      i dla Polsatu, który raz zgrzeszył, wymeldowując "Kiepskich" z ramówki, ale wrócił na droge cnoty, więc to potknięcie można mu wybaczyć, hehe.

      niezmiennie pozostaję pełen uznania i uwielbienia dla wszystkich tworców tego serialu. mistrzostwo scenariusza, języka, intrygi, obserwacji socjologicznej i kulturowej, z wielkim zastrzykiem gombrowiczowskiej filozofii, zgrywy i mądrej hucpy.

      nic mądrzejszego, inteligentniejszego i bardziej zjawiskowego pod względem języka i aktorskiiej ekspresji w polskiej telewizji po 89 roku nie było, wg mnie.

      niech żyją nam ! :] co najmniej kolejnych 500 odcinków :]

      • barbasia1 Re: "Świat według Kiepskich" odc 500 - świętujemy 26.10.16, 23:17
        > niech żyją nam ! :] co najmniej kolejnych 500 odcinków :]

        Niech żyją! :)
        • grek.grek Re: "Świat według Kiepskich" odc 500 - świętujemy 27.10.16, 12:24
          niech żyjąąą ! :]

          oglądałaś wczorajszy odcinek, Barbasiu ? :]

          Ferdynand doszedł do wniosku, że nalezy mu się uwielbienie z okazji Dnia OJca. Przez cały odcinek molestował otoczenie o organizację dla niego specjalnego przyjęcia z tej okazji.

          przekomiczna była ta wizja ceremonii w stylu wersalskim, z perukami, sukniami i dizajnem XV wiecznym, hehe.

          no i Paździoch ze swoim "abba, ojcze !", haha :]

          co będzie, jak "KIepskich" nie będzie ?! ;]
          • barbasia1 Re: "Świat według Kiepskich" odc 500 - świętujemy 27.10.16, 23:55
            Oczywiście, że oglądałam! :)

            > Ferdynand doszedł do wniosku, że nalezy mu się uwielbienie z okazji Dnia OJca.
            > Przez cały odcinek molestował otoczenie o organizację dla niego specjalnego przyjęcia z tej >okazji.

            Z okazji Dnia Ojca Polskiego. ;)

            > przekomiczna była ta wizja ceremonii w stylu wersalskim, z perukami, sukniami i
            > dizajnem XV wiecznym, hehe.

            Tak. :)

            > no i Paździoch ze swoim "abba, ojcze !", haha :]

            Tak, świetne. :))
            I Jolasia woła do Kiepskiego, pukającego do mieszkania jej i Waldusia: "Już! Już! Już jestem w pobliżu, tylko jeszcze w negliżu." :)) A potem , kiedy Kiepski jest już w ich mieszkaniu mówi do do Waldusia : "Nie chytrz, ugość ojca chlebem powszednim i solą kamienną". ;)

            > co będzie, jak "KIepskich" nie będzie ?! ;]

            Będziemy oglądać powtórki i wspominać ulubione odcinki, cytować stare teksty, aleeee mam nadzieję, że to jeszcze nie prędko nastąpi. ;)
            • grek.grek Re: "Świat według Kiepskich" odc 500 - świętujemy 28.10.16, 12:14
              hahaha, yes !, to piękne :]]

              haha - tak jest :]
              scenarzyści są niepodrabialni, a to co piszą dla Jolanty, to już w ogóle w kosmos wystrzelone jest, hehe.

              święte słowa, Barbasiu ! :]
              500 odcinków... nawet jakby [odpukać !] jutro mieli się skończyć, to będzie do czego wracać przez wiele, wiele, wiele lat. I o to chodzi :]
    • grek.grek 22:30 TVP1 "Jurek" 26.10.16, 16:30
      znów polecam :]

      formalnie, jest to opowieśc o Jerzym Kukuczce, ale w istocie rzecz to o życiu dla pasji, nawet wtedy, kiedy niesie to za sobą koszt w postaci perturbacji w życiu rodzinnym i prowadzi do tragedii; o zjawisku wyjątkowym, czyli polskiej szkole alpinizmu, która w trudnych czasach PRL, czyli reglamentacji wszystkiego, zadziwiała świat wyczynami swoich przedstawicieli; o samej istocie rywalizacji szlachetnej, o odchodzeniu, o świadomości, o tym co się czuje, kiedy przyjaciel ginie na ścianie. Tak mi wyszło górnolotnie jakoś :]

      wyjątkowe opowieści, świetne zdjęcia, inspirujace cytaty.

      świetny dokument.
    • grek.grek "Dr Strange" w kinach 27.10.16, 12:30
      nowa propozycja Marvela, tym razem z Benedictem Cumberbatchem w roli głównej; ponoć dr Strange w jego wykonaniu jest podobny stylowo i ekspresyjnie do, a jakże, Sherlocka Holmesa.

      jaasne, że Holmes w wykonaniu Cumberbatcha, to postać jedna na tysiąc, ale pomysł, by powielać go teraz w innych boahterach granych przez tego aktora, nie jest chyba zbyt ambitny ;]

      wyborcza.pl/7,75410,20889966,doktor-strange-czyli-czarujacy-cumberbatch-i-jak-marvel-zbija.html
      • siostra_bronte Re: "Dr Strange" w kinach 27.10.16, 13:38
        Yes, też wolałabym go w ambitniejszym repertuarze, tudzież poza szufladką "szalonego geniusza".
        • grek.grek Re: "Dr Strange" w kinach 27.10.16, 15:36
          cześć, Siostro :]

          yes !
          niech Sherlockiem będzie tylko wtedy, gdy gra Holmesa :]
    • grek.grek 21:00 TVP KUltura "Pozycja dziecka" 27.10.16, 12:44
      no proszę, 3 tyg temu w CT Art, a dziś w Kulturze :]

      mam nadzieję, że nie czytaliście mojego opisu albo że zapomnieliście, że czytaliście, hehe.

      Mogę tylko gorąco zareklamować ten film. O ile Złoty Niedźwiedź w Berlina nie jest dostatecznie znakomitym powodem, by zasiąść do projekcji.

      film rumuński, więc akcja ma miejsce w Bukareszcie.
      Cornelia jest atrakcyjną 60-latką, zamożną, wziętą architekt. Oczkiem w jej głowie jest syn, BArbu. Problem w tym, że w ostatnich czasach stosunki między nimi wyglądają bardzo źle. Syn stał się opryskliwy i agresywny. Właśnie ma się odbyć impreza z okazji urodzin Cornelii. Barbu nie ma i nie będzie. Matka jest niepocieszona.

      dobra matka i wredny niewdzięczny syn ? Cóż, relacje między nimi są bardzo złożone i własnie o tym traktuje film. Ciekawy mate

      Następnego dnia po urodzinach Cornelia dostaje fatalną informację : Barbu jadąc z niedozwoloną prędkością zabił dziecko na drodze. Matka natychmiast jedzie na komisariat policji, gdzie siedzi syn.

      I to jest punkt wyjścia do całej opowieści o stosunkach między nimi, o rumuńskiej rzeczywistości po upadku komunistycznego reżimu, o relacjach niejako klasowych w tej wspólnocie, a także - wg mnie - o człowieku, po prostu, o ludziach, o tym jacy jesteśmy jako gatunek, jakie mamy w siebie wbudowane atawizmy i imperatywy, instynkty które w sytuacjach kryzysowych [lecz nie tylko] kierują nami jak autopilot; o tym gdzie jest granica między miłością pożytyczną i wzbogacającą, a miłością niebezpiecznie toksyczną i ubezwłasnowalniającą jej podmiot.

      jeden z najlepszych filmów, jakie w tym roku dane mi było obejrzeć w telewizji :]

      ciekaw jestem Waszych wrażeń, opinii i interpretacji !
      • siostra_bronte Re: 21:00 TVP KUltura "Pozycja dziecka" 27.10.16, 13:41
        Widziałam jakiś czas temu, bodajże w Ale kino. Dobry film, choć jakoś nie wywołał u mnie aż takiego entuzjazmu. Twoją pierwszą recenzję przeczytałam pobieżnie, bo byłam na urlopie :)
        • grek.grek Re: 21:00 TVP KUltura "Pozycja dziecka" 27.10.16, 15:39
          o, zaskoczyłaś mnie :]

          tak czy owak, kino rumuńskie ostatnio na dużej fali surfuje, nieprawdaż ? kiedyś Czesi, potem Polacy, teraz czas na Rumunów :]
    • grek.grek "Uwikłanie" w Stopklatce 20:00 27.10.16, 12:54
      nigdy chyba nie odżałuję tego filmu :]

      scenariusz nadawał się, i nadal nadaje - mam nadzieję że ktoś zrobi remake, hehe, na pasjonujący thriller.

      a co zrobił z nim rezyser Bromski ?
      mówiąc krótko : spie..przył koncertowo.

      czasami zerkam na ten film, tak dla satysfakcji odczucia wyraźnego rozżalenia i wkurzenia ;] kończę, kiedy zęby zaczynają mi zgrzytać.

      jak można było mieć w ręku tak świetny scenariusz i zrobić tak pastelowy, bezbarwny, telenowelowy film ? niepojęte. prawdziwe osiągnięcie.

      w kategorii : miałeś chamie złoty róg... rezyser Bromski mógłby aspirować do najwyższych zaszczytów.
      • siostra_bronte Re: "Uwikłanie" w Stopklatce 20:00 27.10.16, 13:42
        Podpisuję się : ) Najbardziej wkurzały mnie te radosne, słoneczne zdjęcia.
        • grek.grek Re: "Uwikłanie" w Stopklatce 20:00 27.10.16, 15:45
          :]

          koszmarek :]

          może i faktycznie formuła thrillera w skandynawskiej stylistyce jest minimalnie passe, ale żeby zaraz robić zwrot o 180 st. ?

          ponoć autor oryginału literackiego, p. Miłoszewski, też jakoś niespecjalnie był zachwycony tym, co zobaczył.

          kompletnie też nie rozumiem, jaki był cel zatrudnienia do głównej roli aktora z telenoweli ? tak mało wiarygodnego, kompromitującego samą idee fixe, "gliniarza bad boya" nie widziano w kinie od czasów filmów z Lesliem Nielsenem. Tyle że tamte były zaplanowanymi parodiami, a tu miało być śmiertelnie serio :]]
    • grek.grek kolejny sukces kina made in Poland :] 28.10.16, 12:20
      pani reżyserka ma 21 lat i własnie jej krótki metraż awansował na "short listę" Oscarowych nominacji. o tym zapewne w dzienniku żadnym nie powiedzą, podobnie jak o wielu innych sukcesach polskiego kina, stąd w społeczeństwie polskim wciąz pokutuje opinia, że "chce się wyjść z kina..." ;] :

      kultura.gazeta.pl/kultura/7,114438,20897669,oscary-2017-to-sie-nazywa-debiut-dokument-21-letniej-polki.html#BoxKultImg&a=74&c=53
    • grek.grek Pegaz, czyli ręka rękę myje 28.10.16, 12:36
      jak tu w przypadki wierzyć, no jak wierzyć...

      oglądam nocą Pegaz. Prowadzi go pan Koehler. Pierwszy temat : wydawnictwa "BruLionu" i jego historia, a wśród zaproszonych gości sami dawni towarzysze.

      drugi temat : promocja nowej powieści pana Bronisława Wildsteina. Rozmowa z samym autorem oraz scenografia w postaci gigantycznych rozmiarów videofotografii pana Wildsteina zawieszonych na ścianach studia. Wildstein zamyślony, Wildstein myślący o Polsce, Wildstein w pozie zatroskanej...

      I tak sobie myślę, co Kulturę trzepnęło ? dobra zmiana, o yes.

      dzisiaj rano sięgam sobie po coś do czytania. Wybieram na chybił-trafił jeden z paru setek zgromadzonych przez lata numerów "Polityki". Otwieram na pierwszej lepszej stronie.

      I na co trafiam ?
      zgadliście - na artykuł o TVP KUltura i fotografię pana KOehlera :]
      Rzecz z 2006 roku.

      w notce biograficznej pod zdjęciem pana Koehlera napisane jest, co następuje : "W 2006 roku z rąk Bronisława Wildsteina [wówczas prezesa TVP, przypomnę] otrzymał nominację na szefa TVP Kultura [...] Związany ze środowiskiem "BruLionu" "

      No.
      i wszystko jasne ;]

      nie oglądam regularnie Pegaza, ale pana Koehlera nie widziałem dotąd wśród prowadzących ? Czy to efekt dobrej zmiany, że go tam wczoraj widziałem ? ;]

      I od razu poszedł w klimaty, które zna najlepiej, hehe...

      PS : pan Bronisław wypadł jak zawsze, czyli posępnie, nerwowo i dramatycznie. Jesli w Encyklopedii będzie kiedyś hasło "brak poczucia humoru i dystansu do siebie jako jednostka chorobowa", to niechybnie ilustracją będzie osoba pana Wildsteina.

      gdzieś kiedyś przeczytałem definicję jego osoby pt "To jest człowiek, który z furią nawet prysznic bierze" ;]

      generalnie, zauważyliście, że cała ta prawa strona ma problem z poczuciem humoru ? Najlepiej im idzie kiedy trzeba kogoś "pojechać", ale jak trzeba z klasą i dystansem do siebie przyjąć złośliwośc w siebie skierowaną, to strach na nich patrzeć i strach słuchać.

      właśnie czytam fragment wywiadu marszałka Senatu, niejakiego pana Karczewskiego, który z właściwym sobie wdziękiem i lekkością powiada "Czarny Protest dowiódł, że cześć społeczenstwa polskiego jest niewyedukowana w sprawie aborcji" :]

      a wczoraj czytam,że pani wdówka Gosiewska żąda od NAS, podatników, 5 milionów złotych zadośćuczynienia za śmierć śp Męza. Mimo że dostała już prawie milion, a dzieci zasilane są łącznie 5 tys zł m-cznie róznych stypendiów i rent.

      I tak sobie myślę, że PISowcy i ich akolici tak zazdroszczą nam zdrowego śmiechu, że chcą nas nim zabić. Albo sprawić, żeby zamienił się w milczące zdumienie.
      • barbasia1 Re: Pegaz, czyli ręka rękę myje 28.10.16, 23:50
        Tak, racja, he,he. :) A delikatna nawet kpina, ironia wywołuje w ludziach z prawicy śmiertelną obrazę. ;))


        > oglądam nocą Pegaz. Prowadzi go pan Koehler. > nie oglądam regularnie Pegaza, ale pana >Koehlera nie widziałem dotąd wśród prowadzących ? Czy to efekt dobrej zmiany, że go tam >wczoraj widziałem ? ;]

        Za to zniknęła Agnieszka Szydłowska!? Może to rzeczywiście "dobra zmiana"?

        Czy mowa była o książce „Cienie moich czasów”, której fragmentami Wildstein raczył w lipcu słuchaczy Programu 3 Polskiego Radia?

        A propos, uśmiałam się z felietonu Janusza Andermana, który o tym dziele Wildsteina pisze co nieco tu, podrzucając cytaty.
        Tu jest całość:
        wyborcza.pl/1,75968,20500762,siecien-felieton-andermana-z-cyklu-a-poza-tym.html

        Ale gdyby był problem z dostępem, to wklejam tekst:


        Siecień. Felieton Andermana z cyklu: A poza tym
        Janusz Anderman
        05 sierpnia 2016 | 01:00

        Legendarny Siecień powrócił - owa zagadkowa postać z piosenki Urszuli Sipińskiej: "W struny światła wplątał się cień". Siecień powrócił w nowej książce Bronisława Wildsteina "Cienie moich czasów".
        Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej
        To radosne wydarzenie, ale dopiero dzięki smacznej zmianie mogła ona zaistnieć w skali masowej i trafić pod każdą polską strzechę. Gdyż smacznej zmianie zawdzięcza Wildstein szansę czytania tego dzieła głosem miękkim jak kaczuszka z reklamy płynu zmiękczającego. Taką możliwość stworzono mu w Programie 3 Polskiego Radia.

        Trzeba powiedzieć, że była to nad wyraz fortunna decyzja zwierzchności. Wreszcie z kart tej gigantycznej pod każdym względem księgi dowiadujemy się, kto konkretnie czai się za tym, że kraj legł w gruzach. Takich nikczemnych Siecieni autor spotykał w swym pracowitym życiu stale, a teraz ich precyzyjnie i bez litości zdemaskował. Są ich legiony.

        I niech nas nie zwiodą potwornej urody dygresje, o które się od czasu do czasu potykamy: "Ciemność błękitniała, ustępowała, pękała szkarłatnie, odsłaniając białą perspektywę ciągnącą się aż po odległy las, a mój nieustający zachwyt nad zmiennością pór wzbierał nostalgią". To tylko chwilowe demonstracje nieograniczonych niczym możliwości lirycznych autora. Możemy je z otwartymi ustami podziwiać, lecz pamiętajmy o meritum: "Cienie moich czasów" są przede wszystkim bezwzględnym oskarżeniem. Korowód złowrogich postaci ożywa w radiu dzięki niezawodnej biegłości lektorskiej Wildsteina, a my, słuchacze, wreszcie poznajemy tę twórczość bez najmniejszych przeinaczeń. Dotąd było odmiennie: "Ogromna większość nie czyta, tylko dowiaduje się o tym, co napisałem, z pamfletów, w których nawet treść moich tekstów jest przeinaczona".

        cdn.


        • barbasia1 Re: Pegaz, czyli ręka rękę myje 28.10.16, 23:51
          Nie sposób wymienić wszystkich burzycieli ojczyzny naszej, o których ze słusznym obrzydzeniem pisze autor. Czasem działali podstępnie w grupach jak "katolicy otwarci", zwłaszcza z kręgów "Tygodnika Powszechnego", którym chodziło o to, "aby wypchnąć z Kościoła szerokie rzesze wiernych". Gdyby im się te szatańskie plany powiodły, "nie musieliby już ocierać się o przedstawicieli gatunku, z którym przecież nie mogli mieć wiele wspólnego".

          Fatalną rolę odgrywa choćby Agnieszka Holland, która w salonie III RP "usadowiła się wygodnie w jego lewym kącie. Pewnie wpływ na to ma sprawa jej córki, zdeklarowanej lesbijki". To uderzająco trafna interpretacja niepojętych wyborów Holland.

          Odrażającym osobnikiem okazał się Seweryn Blumsztajn, przygwożdżony w momencie, gdy trasę Kraków - Warszawa zamierzał pokonać w wagonie pierwszej klasy, odmiennie od Wildsteina, który zakupił skromną miejscówkę w przejściu między wagonami. Przyłapany na tak gorszącym uczynku tłumaczył się autorowi "z niepewnym wyrazem twarzy". A przy okazji warto upamiętnić fundamentalne odkrycie Wildsteina: "Środowisko » Wyborczej «zrobiło więcej dla odrodzenia się antysemityzmu niż wszyscy powojenni endecy razem wzięci".

          Nieźle zapowiadał się ks. Tischner, "ale nowy salon otorbił go i narzucił mu bezalternatywne interpretacje". Okropnie przysłużył się Polsce Tomasz Wołek: "Nie za bardzo miał pojęcie o prowadzeniu gazety, zresztą utrudniało mu to lenistwo". Świetny dyrektor Instytutu Książki Grzegorz Gauden wyrzucony z pracy? "Nie wiadomo, czy książki czyta. Nigdy nie zdradził się z niczym, co mogłoby takie podejrzenia sugerować".

          To jednak płotki w porównaniu z arcynikczemnikiem, który jak kobra wije się niemal na każdej stronie dzieła, choć z drugiej strony nie powinien być aż tak groźny, bo przecież "uznawanie naczelnego » Wyborczej «za myśliciela jest przesadne".

          Poznawanie kolejnych Siecieni byłoby zbyt przygnębiające, gdyby nie latarenka w tunelu, krzepiąca wesołym optymizmem: "Jarosław jest ciągle najważniejszą postacią naszych politycznych bojów. Jest pierwszoplanową postacią od dwudziestu sześciu lat. (.) Spróbujmy wyobrazić sobie, gdzie byłaby Polska i jak wyglądałaby nasza polityka bez jego obecności. Właściwie nie można sobie tego wyobrazić". Powiedzmy...

        • grek.grek Re: Pegaz, czyli ręka rękę myje 29.10.16, 12:43
          właśnie tak, Barbasiu :]

          tak się zastanawiam, czy oni udają, bo publicznie prezentowany etos bogoojczyźniano-katolicko-konserwatywno-purytański zobowiązuje do ciągłego zgrywania się, czy oni naprawdę przesiąkli tym patosem tak dalece, że już na pewien luz w ogóle ich nie stać ?

          nie mam pojęcia, co z p.Szydłowską, oglądam zbyt rzadko :]
          Może Mania, stała telewidzka Pegaza, będzie wiedziała coś więcej ? :]

          yes, najpewniej o tę ksiązkę chodziło :]

          dzięki za artykuł, fakt zjadliwy ;] A niektóre cytaty dowodzą, że panu literatowi czasami się pióro omsknęło, aczkolwiek... piszę to jako średniej jakości znawca tematu, hehe.

          ale, żebyśmy nie zjedli do cna pana Bronisława, to powiem,że wg mnie TVP za jego prezesury była naprawdę znacznie lepsza niż jest np. dzisiaj.

          mimo całego swojego zaprzysięgłego trwania po TEJ, a nie innej stronie politycznej barykady, był otwartym i jakoś tam doceniającym znaczenie różnrodności kulturalnej szefem telewizji. W politykę też się jakoś nie pchał, stąd pewnie powód jego [dośc szybkiego] odwołania.

          tym razem PIS już nie popełnił błędu, TVP rządzą tacy, którzy dla partii zrobią dosłownie wszystko.

          wydaje mi się, że pan Wildstein ma coś, co go od nich odróżnia : jest polemistą. A jako taki, musi się interesować zdaniem przeciwnikow ideowych, intelektualnych czy kulturowych. Jesli chce się z nimi konfrontować, to musi też dać im głos, choćby po to, by go później efektownie skontrować. MOże stąd brała się jego postawa jako prezesa publicznej ?

          póki co, dostał swój program w TVp2, hehe :]


    • grek.grek 20:20 Kultura "Niebiańskie żony łąkowych..." 28.10.16, 12:44
      pełny tytuł : "Niebiańskie żony łąkowych Maryjczyków" :]

      premiera.

      kino rosyjskie.
      26 nowel o kulturze Marajczyków, przedstawionej z punktu widzenia i przez pryzmat kobiet.

      może być ciekawie :]

      PS : Siostro, Ctv ruszyła z jakimś cyklem filmów z okazji 110 rocznicy urodzin Viscontiego, pamiętam że jesteś miłośniczką jego kina :"]

      w środę przegapiłem 1 częśc "Ludwika Bawarskiego", ale jako się rzekło będzie jeszcze druga :]
      we Wszystkich Świętych zapowiadana jest projekcja "Gwiazd Wielkiego Wozu" z 1965 r.

      znasz może te filmy ?
      • siostra_bronte Re: 20:20 Kultura "Niebiańskie żony łąkowych..." 28.10.16, 14:36
        Przyznam szczerze, że nie chce mi się oglądać tego filmu :)

        Rany boskie, Greku, jak mogłeś przegapić "Ludwiga"???!! To absolutnie jeden z moich najukochańszych filmów!!!!!!!!!!!!!!! Koniecznie zobacz drugą część!! ARCYDZIEŁO!!!!!!!!!

        Ten drugi film jest u nas znany pod tytułem "Błędne gwiazdy Wielkiej Niedźwiedzicy". Nie widziałam niestety.

        Każdy film tego przeglądu masz obejrzeć i zdać relację!! :)
        • siostra_bronte Re: 20:20 Kultura "Niebiańskie żony łąkowych. 28.10.16, 14:41
          Piękna "Ludwiga" nie da się po prostu opisać!!!! To jeden z moich filmów życia, jeżeli mogę to tak górnolotnie określić. Widziałam go pierwszy raz, wieki temu, był pokazywany w jedynce o 20.00 w niedziele w postaci 4-odcinowego serialu wersja kinowa była pocięta). Kiedy będzie druga cześć? Jestem bardzo ciekawa Twoich wrażeń!
          • grek.grek Re: 20:20 Kultura "Niebiańskie żony łąkowych. 28.10.16, 15:57
            ależ żałuję, że nie sprawdziłem ramówki na czas !
            byłbym inaczej zaplanował wieczór i koniecznie obejrzał.

            świetne wspomnienie, Siostro :]

            Czesi pokazują "Ludwiga" w dwóch częściach po ok 2 godziny każda.
            2 część w czwartek o 20:20 na Ct Art.

            "Błędne gwiazdy..." będę tamże, we wtorek o 21:00, zwykle w tym termine lecą filmy z festiwali ["Skutki miłosci' "Pozycja dziecka", "Dzienniki z Poll", a ostatnio "Sobowtór"], ale rocznica to rocznica :]

            tak mi jakoś w ogóle głupio się przyznać, ale jak tak sięgam pamięcią wstecz, to niejeden film Viscontiego Czesi pokazywali, a ja przegapiałem. Udało mi się zobaczyć tylko "Śmierć w WEnecji", absolutnie nadzwyczajny film, swoją drogą, kiedyś chyba o nim rozmawialiśmy.

            co się jednak odwlecze, to nie uciecze - mam nadzieję, że ten przegląd Viscontiego potrwa dłużej i nadrobię te fatalne zaległości.

            dzięki, Siostro :]

            o, przygotowuję się na same wspaniałe wrażenia filmowe, zwłaszcza po tym, co napisałaś :] Twoje opinie i recenzje nigdy nie zawodzą jako najlepsza rekomendacja dla filmu.


        • grek.grek Re: 20:20 Kultura "Niebiańskie żony łąkowych. 28.10.16, 15:48
          o, tak coś czułem podskórnie, że coś bardzo istornego przegapiłem ! :]

          teraz juz wiem, że intuicja mnie nie zawiodła.
          jestem zdeterminowany, aby zobaczyć "Ludwiga" część 2 :"]

          pokazana zostanie w czwartek o 20:20.

          dzięki, Siostro, za znakomitą inspirację - jesli jakiś film ma Twoja rekomendację, to
          musi być świetny, przekonałem się o tym wielokrotnie :]

          tak jest ! oglądam oba ! I raport zdam nieuchronnie :]
          • siostra_bronte Re: 20:20 Kultura "Niebiańskie żony łąkowych. 28.10.16, 16:26
            Dzięki, Greku, za miłe słowa :)

            Teraz będziesz miał okazję do nadrobienia zaległości z Viscontim, oby pokazano jeszcze inne filmy.

            Co do "Ludwiga" to jestem niezwykle ciekawa jak Ci się spodoba!! Bez znajomości pierwszej części można mieć pewien problem ze zrozumieniem całej historii, może znajdziesz jakieś streszczenie?

            W youtube jest cały film, niestety w wersji niemieckiej (jak moje dvd, hehe).

            Czekam z niecierpliwością! :)
            • grek.grek Re: 20:20 Kultura "Niebiańskie żony łąkowych. 29.10.16, 12:31
              to po prostu fakty, Siostro :]

              mam taką nadzieję, czekam z ciekawością. odkrywanie tego starszego nieco kina jest wyjątkowo wciągającą aktywnością :]

              no własnie, szkoda że się nie przyjrzałem odpowiednio ramówce. Po konsultacji z Tobą na pewno nie przegapiłbym tej 1 części. Ale mam nadzieję, że uda mi się złapać jakiś kontakt z fabułą, no a do tego spodziewam się, jak napisałaś, że jest to film wyjątkowej urody, więc same wrażenia estetyczne będą warte zachodu :]

              dzięki, Siostro, zdam raport ! :]
              • siostra_bronte Re: 20:20 Kultura "Niebiańskie żony łąkowych. 29.10.16, 15:14
                Miło mi :)

                O tak! Strona wizualna jest po prostu zachwycająca!! Nie chcę się powtarzać, ale dla mnie to jeden z najpiękniejszych filmów jakie widziałam!! Oglądałam go w stanie kompletnego szoku, zachwytu i emocji, których nie będę opisywać, bo to zbyt osobiste. Jeszcze tylko parę filmów tak na mnie podziałało... I nie będę ukrywać, że uwielbiam Ludwika Bawarskiego i przy wszystkich różnicach jest zdecydowanie moją bratnią duszą :)

                Ale uwaga, ten film nie "podziała" na każdego. Pisałam kiedyś, że Ebert dał mu...jedną gwiazdkę, czym kompletnie się skompromitował w moich oczach :)

                Mam tylko nadzieję, że nie rozbudziłam nadmiernie Twoich oczekiwań! :)
                • grek.grek Re: 20:20 Kultura "Niebiańskie żony łąkowych. 29.10.16, 16:32
                  ależ skąd, Siostro :]

                  dzięki Tobie bardzo chcę obejrzeć ten film, poznać tego bohatera, zobaczyć całą tę urodę filmową. JUż się szykuję na czwartkowy seans.

                  cóż, tak to jest z filmami :] najważniejsze jednak, aby na nas osobiście wywierały wrażenie, inspirowały i czyniły świat i życie piękniejszymi.

                  wiesz, ja w ogóle nie rozumiem tego "gwiazdkowania' filmów i całego tego pomysłu oceniania ich w jakichś skalach. wg mnie, to zabieg cynicznie komercyjny i wielce szkodliwy.

                  np. lekka komedia, która W SWOIM gatunku może być dziełem wybitnym, nigdy nie dostanie tak wysokiej noty jak cięzki dramat. Łatwiej nakręcić wybitną lekką komedią niż cięzki dramat ? Nie wiadomo. Dlaczego jednak z zasady krytycy i gwiazdkowcy tak do tego podchodzą ? tego to dopiero nie wiadomo ;]

                  wg mnie, recenzje powinny unikać wartościowania, zwłaszcza w tej skrajnej, bezdusznej formule gwiazdek i ocen jak w szkole.

                  czasami czytam z gruntu pozytywną i życzliwą recenzję filmu, a na końcu widnieje nota "5 / 10", albo "3 / 6" - dlaczego tak nisko ? Bo jednak gatunek nie dośc ciężki :] W recenzji żadnych zarzutów czy argumentów przeciw, ale nota przeciętna.

                  czytałem kilka zdań na Ctv w zaapowiedzi "Ludwiga" - brzmią bardzo interesująco, mówią o bohaterze kochającym piękno, estecie, obdarzonym świetnym gustem i stylem, a jednocześnie władcy narażonym na liczne intrygi ze strony "życzliwych".

                  czekam z ciekawością na seans ! :]


                  • siostra_bronte Re: 20:20 Kultura "Niebiańskie żony łąkowych. 29.10.16, 23:31
                    Podpisuję się co do tego idiotycznego dawania gwiazdek!

                    Obiecuję, to na razie ostatni wpis o "Ludwigu" :) Kilka zdjęć, żebyś powoli wczuł się w nastrój. Cudowna Romy Schneider jako cesarzowa Sissi i boski Helmut Berger w roli Ludwiga:

                    romyschneider.tumblr.com/image/47969563520
                    ale-supertramp.tumblr.com/image/91643667960
                    fuckyeahhelmutberger.tumblr.com/image/41011026862
                    fuckyeahhelmutberger.tumblr.com/image/16977728277
                    moviesben.tumblr.com/image/128962613325
                    • siostra_bronte Re: 20:20 Kultura "Niebiańskie żony łąkowych. 30.10.16, 02:38
                      Jeszcze tylko te kilka fotek :)

                      s-media-cache-ak0.pinimg.com/originals/9f/9d/f1/9f9df164c4f933b315dc42c0ce13d43d.jpg

                      66.media.tumblr.com/305923777e1f7dd37fb94d84c9f15989/tumblr_my2v0nXfOH1rbeo1xo1_1280.jpg

                      36.media.tumblr.com/abe0e9f49ffb6ae989a8f47b554a172e/tumblr_mu5na6hn8s1rwkw7ao4_1280.jpg

                      i.ytimg.com/vi/2hM4a93Hcv8/maxresdefault.jpg




                      • grek.grek Re: 20:20 Kultura "Niebiańskie żony łąkowych. 30.10.16, 13:01
                        dzięki, Siostro !

                        ROmy Schneider rzeczywiście prezentuje się wspaniale. A te zdjęcia zwiastują taki właśnie, wizualnie, film na jaki miałem... nadzieję :] Podoba mi się ta "faktura" estetyczna, w ogóle jestem miłośnikiem przełomu XIX i XX wieku, jaki chodzi o styl wszelaki, więc z tym większą przyjemnością zasiądę do seansu :]

                        poczytałem trochę o bohaterze : szalenie ciekawa postać, na szczęście do końca nie odkryta, więc wciąż budząca zaciekawienie i dyskusje, a zamek Neuchwanstein, to naprawdę rzecz niesamowita.
                    • grek.grek Re: 20:20 Kultura "Niebiańskie żony łąkowych. 30.10.16, 12:47
                      dzięki, Siostro ! :]

                      zdjęcia zwiastują estetyczną ucztę :] czekam z najwyższym zainteresowaniem na czwartkowy seans :]

                      Siostro, absolutnie nie nakładaj na siebie ograniczeń w pisaniu i wklejaniu ! :] zawsze Twoje uwagi są cenne i frapujące, tworzą świetną otoczkę wokół filmów - magia kina, to się nazywa :]
                      • siostra_bronte Re: 20:20 Kultura "Niebiańskie żony łąkowych. 30.10.16, 16:59
                        Dzięki, Greku :)

                        O tak, będzie na co popatrzeć!
      • grek.grek Re: 20:20 Kultura "Niebiańskie żony łąkowych..." 29.10.16, 12:47
        udało się Wam obejrzeć ?

        spóźniłem się pół godziny i nie miałem już sumienia zaczynać.
        może nie jesteś aż tak czuły na tym punkcie jak bohater Woody'ego Allena, który rezygnuje z obejrzenia filmu spóźniając się o 5 minut [jego partnerka : "Żartujesz ? przecież dopiero napisy początkowe lecą !"], ale jakims trafem spóźnienie półgodzinne powoduje, że wolę czekać na powtórkę niż łapać to, co zostało. Jakoś nie umiem... "wchodzić w trakcie";] Chyba że film znam już doskonale. Choć nawet wtedy czuję pewien dyskomfort.

        też tak macie ? :}
        • siostra_bronte Re: 20:20 Kultura "Niebiańskie żony łąkowych..." 29.10.16, 15:02
          Nie :)

          Hehe, pamiętam tę scenę z "Annie Hall". Zamiast na Bergmana poszli oboje, kolejny raz, na 4-godzinny dokument "Smutek i litość" Ophulsa :)

          Mogę się spóźnić, góra 10-15 min., ale dłużej to już nie.
          • grek.grek Re: 20:20 Kultura "Niebiańskie żony łąkowych. 29.10.16, 16:21
            tak coś czułem, hehe ;]

            seans filmowy, to jest cała procedura, rytuał, musi mieć otoczkę, prawda ? żadnego hop siup, wpadam, i jeszcze się rozpakowując/rozbierając/łapiąc oddech oglądam jednym okiem - takie zachowania to profanacja ;]]

            spoglądałaś w ramówkę Kultury, Siostro ?
            jakie wieści o "chaplinach" ?
            mnie się udało podpatrzeć program do przyszłego piątku - i niczego nie znalazłem a'propos.
            • siostra_bronte Re: 20:20 Kultura "Niebiańskie żony łąkowych. 29.10.16, 18:26
              No, niestety, Chaplina ani widu, ani słychu. Jak wypadł z ramówki to zapytałam na stronie fb Kultury kiedy będzie pokazany, ale reakcji nie było. Szkoda.
              • grek.grek Re: 20:20 Kultura "Niebiańskie żony łąkowych. 30.10.16, 12:35
                musimy się zatem uzbroić w cierpliwość, Siostro :]

                I mieć nadzieję, że nie zapomnieli ;]
        • barbasia1 Re: 20:20 Kultura "Niebiańskie żony łąkowych..." 29.10.16, 23:12
          :)
          Mnie też nie udało się obejrzeć. Ale jestem bardzo ciekawa "Niebiańskich żon łąkowych...", chciałabym to kiedyś obejrzeć.
          • grek.grek Re: 20:20 Kultura "Niebiańskie żony łąkowych. 30.10.16, 12:43
            Cześć, Barbasiu :]

            zatem, czekamy na "ŻOn..." powtórkę ? :]
    • grek.grek w kinach : "Ja, Daniel Blake" 28.10.16, 16:07
      jest widowisko Marvela za 200 mln dolarów i w kasowej obsadzie [ponoć efekty rzeczywiście warte są zainwestowanych środków, a obsada robi swoje bez pudła], ale jest i brytyjski dramat społeczny. jakże cenną rzeczą jest różnorodność... :]

      "Ja, Daniel Blake" sensacyjnie poniekąd dostał Złota PAlmę w Cannes w tym roku, i chyba najbardziej zdziwiony tym faktem był reżyser Ken Loach.

      ciekawa jest teza postawiona w poniższym artykule-recenzji, że przepychem epatujące towarzystwo canneńskie nagrodziło skromny dramat o ludziach skrzywdzonych przez idiotyczny i wrogi człowiekowi system skazujący ich na wykluczenie i biedę, żeby błysnąć kabotyńskim lewicowym gestem zupełnie bezpłodnego sprzeciwu :

      kulturaliberalna.pl/2016/10/25/ja-daniel-blake-recenzja/
    • grek.grek marszruta filmowa na dziś ? :] 29.10.16, 16:56
      a gdyby tak skonstruowac na dziś wieczór filmową marszrutę ? :]]

      jakie macie pomysły ? :]

      ja bym zaczął od "Poradnika pozytywnego myślenia", 20:20 w Kulturze, głównie dlatego że nie zdołałem go obejrzeć po raz drugi, mimo że już trzy- albo czterokrotnie był powtarzany. Kto wie, może dzisiejsza powtórka będzie tą ostatnią ? NIgdy nie wiadomo...

      dziwna to komedia romantyczna ? komediodramat ? dramat obyczajowy ? wszystkie te gatunkowe tropy mozna tu znaleźć, a jednocześnie żaden z nich nie wybija się szczególnie, klisze są złamane, i film ten staje się zupełnie osobnym wydarzeniem.

      facet wychodzi z ośrodka psychiatrycznego, po tym jak dostał szału z okajzi zdrady żony i zbił jej kochanka. Wprowadza się do rodziców, stosuje dziesiątki technik zachowywania równowagi psychicznej, usiłuje do ładu doprowadzić własne życie, wierząc że uda mu się wrócić do żony, bo że pracy w szkole nie dostanie z powrotem, to raczej wiadomo.

      poznaje dziewczynę z sąsiedztwa, też z problemami - ona wpadała w seksoholizm, też z okazji zawodu miłosnego. Jest błyskotliwa, uparta, niepokojąca i wyraźnie zagięła na niego parol. Największą jej zaaletą jest jednak to, że... zna jego żonę, więc mogłaby być kimś w rodzaju kuriera przenoszącego listy od niego do niej. Dziewczyna nie taki miała plan, ale próbuje z niego skorzystać, żeby zbliżyć się do faceta. zdaje sobie świetnie sprawę z tego, z czego on sobie w ogole nie zdaje : że eks-żona ma go w nosie, że nie ma szans na ich ponowny związek. A jednoczesnie facet tak bardzo w to wierzy,że nie ma sumienia wprost go poinformować o sytuacji.

      namawia go zatem na deal : ja będę nosić twoje listy, a ty wystartujesz ze mną w konkursie tańca.

      świetna chemia między Jennifer Lawrence i Bradleyem Cooperem - z tego co pamiętam :} Atut tego filmu !

      Nie gorzej wypada Robert De Niro, jako ojciec Bradleya, opanowany przez niezmordowanego ducha hazardu. Wciąz gra na zakłady sportowe i uwaza swojego syna za talizman pozwalający mu wygrywać. Syn ma koniecznie oglądac razem z nim mecze ulubionej drużyny i nosić obowiązkowo jej koszulkę. Taki rytuał gwarantować ma sukcesy.

      Inna jest matka, ona bardziej martwi się o zdrowie syna niż cokolwiek innego. Choć ojciec też nie jest w tym względzie jakiś kompletnie niezainteresowany.

      A po sąsiedzku mieszka denerwujący nastoletni chłopak, który nieustannie czatuje pod domem i wyczekuje na jakąs awanturę nadającą się do nagrania i sfilmowania. Jakże by inaczej, przecież mieszka tutaj WARIAT ! ;]

      co to znaczy być wariatem i kiedy przestaje się nim być w oczach społeczeństwa ? Czy nadwrażliwość i związany z nią pobyt w ośrodku terapeutycznym naznaczają człowieka do końca życia ? czy już zawsze zwykłe i racjonalnie uzasadnione okolicznościami podniesienie głosu przez WARIATA ! ;'] ma oznaczać, ze trzeba uciekać, bo zaraz zacznie gonić z siekierą ? Ciekawe pytania, wg mnie.

      I tak niby pamiętam cos, a jakbym nie pamiętał nic :]

      Potem może udałoby się wskoczyć na seans "Kill Bill 2" w CT2. Z tego co pamiętam 2 część jest chyba lepsza od pierwszej, zwłaszcza dzięki obecności zupełnie wspaniale zmienionej przez Tarantina Darryl Hannah, która gra jednooką, odzianą w czarne skóry morderczynię. Świetna jest. Ależ ten Tarantino ma talent do znajdowania wydawałoby się aktorów już dawno zaszufladkowanych, przebrzmiałych, i przywracania ich na nowo rzeczywistości filmowej.

      No i 23:55 - "MOrderstwo doskonałe".
      tak, wiele razy było i widziałem bodaj 3 razy, ale... jak tak patrzę, że jest w ramówce, to mam chęć obejrzeć :] To jak z jedzeniem. Niby człowiek na tego eklera się nie przygotował, ale skoro już widać go na wystawie... i to z kolegami pączkami i makowcami... ;]]

      ten film ma swój styl.

      No i jeden z bohaterów mieszka w kapitalnym lofcie. Wjazd na górę niepokojąco rozklekotaną widną towarową, ale samo miejsce ma świetny klimat. No i służy jako atelier malarskie, a nic nie dodaje wdzięku podobnym lokalizacjom jak powiew sztuki, choćby nawet kiczowatej lekko ;]

      A jak wyglądałby Wasz plan filmowych peregrynacji na dziś wieczór ? :]
      • maniaczytania Re: marszruta filmowa na dziś ? :] 29.10.16, 16:59
        u mnie sobota muzyczna (jak co tydzień ostatnio ;) ) - najpierw The Voice of Poland, potem Twoja twarz brzmi znajomo ;)
        • grek.grek Re: marszruta filmowa na dziś ? :] 29.10.16, 18:25
          all thay way music and show !, Maniu :]

          a TVP w Jedynce takiego hita na dziś przygotowała... "Wyjazd integracyjny" !, czyli wybitna pozycja z leksykonu kina polskiego współczesnego, heh...

          jakbyśmy jeszcze mieli wątpliwości, że nasz przyszły abonament zostanie spożytkowany zgodnie z najwyższymi standardami misyjności ;]
          • maniaczytania Re: marszruta filmowa na dziś ? :] 29.10.16, 18:34
            Wiesz, ten film to dość chyba dużo ludzi w kinie obejrzało ;)
            Trzeba przeplatać, inaczej się chyba nie da ...
            • grek.grek Re: marszruta filmowa na dziś ? :] 30.10.16, 12:38
              to prawda, Maniu :]
              hicior kinowy, aż trudno uwierzyć, że tylu ludzi dało się na to naciągnąć.

              wiesz, ja radykalny jestem ;]
              wg mnie, w TVP nie powinny lecieć żadne telenowele, najwyżej jeden serial turecki, a już "Wyjazdy integracyjne" to całkiem nie do pomyślenia, bo nie są misją, tylko kłusownictwem na terenie telewizji komercyjnych, i to tych dośc niewybrednych :]
          • barbasia1 Re: marszruta filmowa na dziś ? :] 29.10.16, 23:28
            Hehehe!
        • barbasia1 Re: marszruta filmowa na dziś ? :] 29.10.16, 23:27
          maniaczytania napisała:

          > u mnie sobota muzyczna (jak co tydzień ostatnio ;) ) - najpierw The Voice of Po
          > land, potem Twoja twarz brzmi znajomo ;)

          Czasem zerkam jednym okiem na program "Twoja twarz ...". Tydzień temu widziałam występ uczestniczki, nie pamiętam nazwiska, która była ucharakteryzowana na 2paca. Dziewczyna kompletnie nie do rozpoznania z tą charakteryzacją.
          I całkiem dobrze poradziła sobie z utworem.

          Oryginalny 2pac:
          www.youtube.com/watch?v=uS4CvCGFyqc
      • siostra_bronte Re: marszruta filmowa na dziś ? :] 29.10.16, 18:47
        Nie wiem dlaczego, ale w ogóle nie mam ochoty oglądać tego filmu, choć faktycznie już był parę razy. Może to kwestia obsady, nie wiem...

        O tak, "Kill Bill 2" był świetny!

        "Morderstwo doskonałe", oglądałam, no i do tego późno.

        Ale oglądałam dzisiaj mecz Bayern-Augsburg (w mojej kablówce jest Eurosport2). Lewandowski strzelił 2 bramki, obie po podaniu...Robbena! A Holender też strzelił bramkę, po podaniu...Lewandowskiego. Aż trudno uwierzyć :)

        PS: Dzisiaj u mnie padał śnieg!! Masakra. Ja nie chcę zimy :)
        • maniaczytania Re: marszruta filmowa na dziś ? :] 29.10.16, 19:05
          Siostro, zdecyduj się kiedyś, warto
        • barbasia1 Re: marszruta filmowa na dziś ? :] 29.10.16, 23:05
          > PS: Dzisiaj u mnie padał śnieg!! Masakra. Ja nie chcę zimy :)

          O!!!
          Ale jak teraz pada śnieg , to pewnie później będzie ciepło.
        • grek.grek Re: marszruta filmowa na dziś ? :] 30.10.16, 12:41
          czasami tak bywa, Siostro :}

          o, no to w BAyernie nowe idzie, prawda ?
          ponoć pan Robben niespecjalnie przykłada się do podawania piłek ? :] MOże to się teraz zasadniczo zmieni. Zapewne z korzyścią dla wszystkich, o czym ten wynik może świadczyć ?
        • grek.grek Re: marszruta filmowa na dziś ? :] 30.10.16, 12:42
          śnieg ?!

          yikes !

          miejmy nadzieję, że to tylko złe miłego początki i jeszcze będziemy mieli zaskakująco ciepłe dni tej jesieni, tak jak w ubiegłym roku chociażby :]
    • siostra_bronte "Życie dla Ruth" (1) 30.10.16, 15:22
      W związku z marnym repertuarem w tv, znowu zajrzałam do youtube :) I znalazłam film Basila Deardena z 1962 r. Mam dużą słabość do brytyjskiego kina z tamtego okresu.

      Akcja rozgrywa się w małym miasteczku. Ruth, 8-letnia dziewczynka bawi się nad morzem razem z innymi dziećmi, choć to już zima. Jej matka, Pat ( Janet Munro ) odchodzi na chwilę, żeby zanieść trochę drewna do domu swojego teścia, który mieszka nieopodal.

      Pechowo, akurat wtedy piłka Ruth wpada do morza. Chłopcy dokuczają jej, że na pewno boi się wody. Ale Ruth wpada na pomysł, żeby razem z kolegą, Teddym, dopłynąć do piłki łódką, leżącą na brzegu. Mimo kiepskiej pogody i wiatru płyną po piłkę. Nagle silna fala rzuca łódkę w stronę skał. Przerażone dzieci wzywają pomocy.

      Z góry, z klifu całą sytuację widzi wracająca Pat, a także jej mąż John (Michael Craig), który właśnie przyjechał. Pat krzyczy wniebogłosy, a jej mąż rzuca się na ratunek. Wskakuje do wzburzonego morza. Najpierw ratuje Teddy’ego, który wypadł z łódki. W międzyczasie podpływa jakaś motorówka i zabiera chłopca. Kiedy John dopływa do Ruth, ta kurczowo trzyma się skały, ma rany głowy.

      Następna scena to już szpital. Pat i John z niepokojem czekają na lekarza. W końcu przychodzi dr. Brown (Patrick MacGoohan ). Mówi im, że chłopiec będzie mógł opuścić szpital, ale Ruth jest w ciężkim stanie. Natychmiast potrzebna jest transfuzja krwi. W tej chwili Pat patrzy na męża z przygnębieniem. Bo wie co się teraz stanie. Otóż John z dużym trudem mówi: „NIE”. Lekarz nie rozumie o co mu chodzi. John powtarza, NIE ZGADZA SIĘ NA TRANSFUZJĘ.

      Dr. Brown nie wierzy własnym uszom! Zaczyna tłumaczyć, że Ruth bez transfuzji umrze, czy tego nie rozumie?? Ale John powtarza jak mantrę, że się nie zgadza. Bo jego RELIGIA TEGO ZABRANIA. Lekarz jest w szoku. Co religia ma wspólnego z transfuzją krwi?? Ale John cytuje biblię. Lekarz na to, że to baśń, sprzed tysięcy lat! Ale dla Johna jest aktualna, każde jej słowo. Wzburzony lekarz wybiega ze pokoju.

      Załamana Pat podchodzi do męża: „powiedział, że może ją uratować”. Ale John obstaje przy swoim. Jeżeli to zrobią to odbiorą Ruth szansę na wieczne życie. To życie na ziemi jest przecież tylko tymczasowe…

      Tutaj ta dramatyczna scena:

      www.youtube.com/watch?v=wHMQHwowPsY

      Lekarz wraca z kolegą. Próbują przemówić do rozsądku Pat, ale ta odpowiada, że mąż mówi w imieniu ich obojga. John musi podpisać oświadczenie, że zrzeka się roszczeń w przypadku śmierci córki. Potem John i Pat idą zobaczyć Ruth. Doktor próbuje ostatni raz namówić Johna na zmianę zdania. Ale nawet w takiej sytuacji, patrząc na nieprzytomną córkę John potwierdza swoją decyzję.

      Lekarz nie może się pogodzić z sytuacją. Rozmawia z kolegą. Jest gotów zrobić transfuzję wbrew woli ojca. Ale kolega mu to odradza. Jako zastępca dyrektora (który był nieosiągalny) odpowiada za szpital. Nie pozwoli wciągnąć szpitala w ewentualny proces sądowy. Muszą czekać na zmianę decyzji rodziców.

      Tymczasem John i Pat wrócili do domu. John prosi żonę, żeby próbowała zasnąć, ale kobieta jest wzburzona. Ma spać, kiedy ich dziecko umiera?! Zamyka się w pokoju. Ale w środku nocy ubiera się i biegnie do szpitala. Chce pilnie zobaczyć doktora. Kiedy ten przychodzi Pat krzyczy rozpaczliwie: „zróbcie jej transfuzję!!”. Ale jego mina mówi wszystko. Już za późno…

      Załamana Pat wraca do domu. Jej mąż schodzi na dół i pyta co się stało. Na wieść, że córka nie żyje staje jak wryty i powtarza tylko: „to niemożliwe…”.

      Tymczasem dr. Brown nie może dojść do siebie. Rozmawia z kolegą w szpitalu. Ten radzi mu zapomnieć o tym jak najszybciej.

      Następnego dnia Pat i Johna odwiedzają sąsiedzi. Przyszli podziękować za uratowanie życia ich synka, ale dowiadują się o śmierci Ruth. John zamyka im drzwi przed nosem, ale sąsiedzi to rozumieją i odchodzą.

      Pat idzie do rodziców przekazać im straszną nowinę. Kiedy John przychodzi do teściów witają go przyjaźnie. Ale John przechodzi do tematu pogrzebu. Odbędzie się później ze względu na sekcję zwłok. Teściowie są zaskoczeni. Po co sekcja? Na to John z trudem wydusza z siebie, że nie zgodził się na transfuzję krwi.

      Teściowie są w kompletnym szoku. W końcu teść podchodzi do Johna, krzyczy : „Ty draniu!” i wymierza mu siarczysty policzek. Pat staje w obronie męża i razem wychodzą. Teść mówi żonie, że nigdy nie chciał, aby Pat wyszła za Johna. Patrzy ze smutkiem na zdjęcie Ruth na kredensie: „Co to za religia, która skazuje dziecko na śmierć…”

      A John spotyka się ze swoim ojcem nad brzegiem morza. Mówi mu, że ma wątpliwości. Czy dobrze zrobił? Ojciec, wyznający tę samą wiarę podtrzymuje go na duchu. Tak, miał rację, dał Ruth szansę na życie wieczne. Ale John pyta dalej :”Poświęciłbyś tak moje życie?”. Ojciec odpowiada wymijająco, że nie musiał stanąć przed takim wyborem. Ale muszą przekazywać sobie swoją wiarę z pokolenia na pokolenie. Tego uczył go jego ojciec, tego uczył on Johna. „A kogo ja będę uczył?” pyta przygnębiony John.
      • siostra_bronte "Życie dla Ruth" (2) 30.10.16, 15:26
        Kiedy John wraca do domu Pat ironicznie pyta go co powiedział mu ojciec. Na pewno pochwalił. John odpowiada, że ich życie jest teraz w rozsypce, ale muszą sobie pomóc nawzajem, a nie kłócić.

        Ale Pat przyznaje się do czegoś. Była w nocy w szpitalu, bo chciała prosić o transfuzję krwi. John jest w szoku, dlaczego to zrobiła?! Pat z płaczem opowiada, że przyjęła jego wiarę tylko ze względu na niego, bo go kochała. Wczoraj uświadomiła sobie, że nie wierzy w to co on. Nie obchodzi jej życie wieczne, życie jest tylko teraz, na ziemi. Chce mieć Ruth tutaj! John jest wstrząśnięty.

        Pat pyta go, czy po tym wszystkim chce, aby została. John milczy, a Pat wybiega z pokoju. Przenosi się do domu rodziców.

        Tymczasem dr. Brown po zapoznaniu się z wynikami sekcji („przyczyną śmierci dziecka były obrażenia spowodowane przez wypadek na łódce”) utwierdza się w przekonaniu, że coś trzeba zrobić. To przecież ojciec wydał na nią wyrok śmierci. ZABIŁ ją. Kolega radzi zapomnieć w końcu o tej sprawie („to dynamit”), ale doktor nie rezygnuje. Idzie na komendę policji i rozmawia z inspektorem, który zajmował się wypadkiem. Ale dla policji sprawa jest zamknięta: „Religia to śliski grunt”. Ale oczywiście jako obywatel Brown ma prawo na własną rękę założyć sprawę w sądzie.

        Nadszedł dzień pogrzebu Ruth. Kiedy John wychodzi z cmentarza otacza go grupka ludzi, którzy rzucają oskarżenia: „jaki z ciebie ojciec?”. Pat bierze go w obronę, ale potem wraca z rodzicami do domu.

        Dr. Brown spotyka się z prawnikiem, znajomym kolegi ze szpitala. Co można zrobić? Prawnik mówi mu, że sprawa jest trudna, on się jej nie podejmie, bo według niego przekracza granice najbardziej prywatnej sfery człowieka. Ale poleca innego prawnika. I Brown spotyka się z nim. Prawnik zgadza się na przyjęcie sprawy. Znajduje jakiś precedens sprzed lat: niezgoda rodziców na opiekę medyczną. Dziecko zmarło, a ojciec został uznany winnym zabójstwa. I taki sam zarzut postawią Johnowi.

        Udręczona Pat szuka wsparcia u swojego dawnego nauczyciela, niedoszłego księdza (przyznam, że nie zrozumiałam dokładnie kim dla niej był), który akurat prowadzi remont w kościele (jak się domyślam to kościół anglikański). Oczywiście starszy pan wie co się stało. Pat mówi mu, że rozstała się z mężem. Mężczyzna jej współczuje. Mówi, że jest staromodny, wierzy w zasadę „dopóki śmierć nas nie rozłączy”.

        Pat pyta, czy Ruth powinna umrzeć. Staruszek odpowiada, że według niego nie. Bóg dał nam życie i mamy je wykorzystać. Pat chciałaby wrócić do męża, ale nie może przecież udawać, że zgadza się z tym co zrobił. Starszy pan odpowiada, że najwyższą wartością jest prawda, nie może oszukiwać męża. Ale jak to pogodzić z regułą małżeństwa :”dopóki śmierć nas nie rozłączy”, o której powiedział wcześniej? Starszy pan milczy. Pat mówi ze smutkiem, że Bóg niewiele może jej pomóc. Staruszek na to :”bez Boga świat jest bardzo samotnym miejscem”. Pat odpowiada, że czuje się samotna bez męża i odchodzi.

        Tymczasem dr. Brown informuje dyrektora szpitala i jego zastępcę, że wniósł sprawę do sądu przeciwko Johnowi, a policja ma już nakaz aresztowania. Obaj lekarze są zaskoczeni. Dlaczego to robi? Przecież ojciec MIAŁ PRAWO podjąć taką decyzję! „Właśnie w tym sęk!” odpowiada dr. Brown. Żaden rodzic nie powinien mieć takiego prawa. Dr. Brown jest zdecydowany mimo sprzeciwów dyrektora szpitala.

        John zostaje zaproszony przez sąsiadów, których syna uratował. Wiedzą, że czuje się samotny i zagubiony. John pyta ich co o tym wszystkim sądzą. Ojciec chłopca odpowiada, że każdy odpowiada za siebie. On ratowałby syna bez względu na religię. Jego żona opowiada, że oboje są religijni, chodzą do kościoła, ale nie myślą o tym zbyt dużo. Po prostu starają się żyć uczciwie, i „kochać bliźniego swego” w codziennym życiu. Powtarzają mu, że zawsze znajdą u niego pomoc i wsparcie. Po wyjściu mąż mówi: „To dobry człowiek”. Jego żona na to: „Czy myślałbyś tak samo, gdyby nie uratował naszego syna?”.

        Potem wypadki toczą się szybko. John zostaje aresztowany. Oczywiście jest zaskoczony, ale zachowuje spokój. Kiedy Pat dowiaduje się o tym, biegnie na policję, ale nie może zobaczyć się z mężem. W desperacji biegnie do domu dr. Browna. Prosi go o wycofanie oskarżenia. Przecież to nie przywróci życia Ruth! Nie zapobiegnie kolejnej zbrodni... Pat za późno ugryzła się w język. ”Powiedziała to pani sama. Nie podziela pani poglądów męża, prawda?” pyta lekarz.

        Pat potwierdza. Ale zarzuca mu, że jest „ślepy”. Jest coś więcej niż nauka, a on tego nie widzi. Pat rozumie, jak religia jest ważna dla Johna. W tej wierze był wychowywany przez ojca, tak jak jego przodkowie. „Może oni też byli przestępcami, bo uczyli swoje dzieci czegoś, czego nie rozumiały i same nie mogły podjąć racjonalnych decyzji?” odpowiada dr. Brown. Musi to zrobić, może to uratuje życie jakiegoś dziecka. Zrezygnowana Pat wychodzi.
        • siostra_bronte "Życie dla Ruth" (3) 30.10.16, 15:36
          Następnego dnia Pat razem z prawnikiem odwiedza męża w areszcie. Początkowo John nie zgadza się na obrońcę, bo przecież jest niewinny, ale w końcu ulega namowom. John zostaje zwolniony do czasu rozpoczęcia procesu.

          Kiedy John i Pat przyjeżdżają do domu widzą na ulicy tłum gapiów i reporterów. Czekają ich ciężkie chwile. Pat decyduje się zostać, a wtedy John ją przytula.

          Rozpoczyna się proces, który oczywiście budzi ogromne zainteresowanie. Zeznania świadków: dr. Browna i pielęgniarek potwierdzają przebieg wypadków i stawiają Johna w niekorzystnym świetle.

          Obrońca Johna ma jeszcze jedną szansę: wezwać Johna na świadka. To ryzykowne, ale liczy na to, że ława przysięgłych uwierzy w szczerość i wiarę jego klienta.

          Na kolejnym posiedzeniu przed powołaniem Johna na świadka obrońca wygłasza płomienną mowę. Otóż sądzi się tutaj nie przyczynę śmierci dziecka, ale fakt, że John Harris przedłożył swoją religię nad wiedzę naukową. A zgodnie z konstytucją każdy obywatel ma wolność wyznawania religii! Takie jest prawo i państwo na to zezwala. Ława przysięgłych musi poznać lepiej Harrisa, dlatego wzywa go na świadka.

          Obrońca wypytuje Johna o zasady swojej wiary. John cytuje biblię. „Co by się stało, gdyby pan się zgodził na transfuzję” pyta obrońca. „Odebrałbym Ruth szansę na zmartwychwstanie i życie wieczne” odpowiada John. „A dlaczego dziecko miałoby zostać ukarane za decyzję podjętą przez ojca?” dopytuje obrońca. John na to, że biblia tak mówi. Grzechy ojców przechodzą na ich dzieci. John wypada jako szczerze wierzący, kierujący się zasadami religii człowiek.

          Prokurator oczywiście nie jest już tak życzliwy wobec Johna. Wypytuje o córkę. Czy spędzał z nią dużo czasu, czy była szczęśliwym dzieckiem? John potwierdza. „Czy była religijnym dzieckiem?” pada kolejne pytanie. John mówi z wahaniem: „myślę, że tak”. Ale prokurator naciska na jednoznaczną odpowiedź. Tak czy nie? „Była dobrym dzieckiem” odpowiada wymijająco John.

          Prokurator drąży dalej. Pyta Johna czy uczył Ruth swojej wiary, tak jak to robił jego ojciec. John potwierdza. „Czy ona to rozumiała?” pyta prokurator. John milczy. Prokurator powtarza pytanie. W końcu John odpowiada: „Skąd mam wiedzieć?! Miała tylko 8 lat”. Prokurator mówi z ironią: „Tak? Ale zachował się pan tak jakby pan to wiedział.”

          A potem prokurator dochodzi do sedna: „Z tego co pan mówi Ruth była szczęśliwa. Cieszyła się z jej „tymczasowego” życia. Ale nie pomyślał pan, że dziewczynka może CHCIEĆ trzymać się tego życia. Pogonił ją pan do następnego!”. Wzburzony John zaprzecza, ale prokurator idzie dalej. „Liczył pan na cud, ale się nie zdarzył. Zaryzykował pan życie dziecka. Przedłożył pan swoją prywatną wiarę nad życie córki. POZWOLIŁ jej pan umrzeć!”.

          John jest cały roztrzęsiony. Obrońca próbuje ratować sytuację i jeszcze raz pyta Johna o zasady jego wiary.

          Ława przysięgłych udaje się na naradę. Po jakimś czasie wyrok zostaje ustalony. Jeden z ławników ogłasza: „niewinny”. Na sali słychać krzyki protestu. Pat i ojciec Johna czują wielką ulgę. Ale kiedy ludzie zaczynają wychodzić z sali John, wciąż stający na ławie oskarżonych, zaczyna krzyczeć: „JESTEM WINNY!! Tak, jestem winny!”. Ludzie na sali zamierają. „Tak, to prawda. Jestem winny! Widziałem siebie jako Abrahama, któremu Bóg kazał poświęcić syna. Ale potem zesłał anioła, żeby go uratować. Myślałem, że też tak będzie. Czekałem na cud. Nie wierzyłem w to, że Ruth może umrzeć. Poświęciłem ją. Jestem winny, winny!!”.

          Pat kryje twarz w dłoniach, a ojciec Johna jest załamany. John zostaje wyprowadzony przez strażnika. Biegnie za nim dr. Brown, bo czuje co może się stać. John wychodzi na ulicę, patrzy błędnym wzrokiem na przejeżdżające samochody. Chce zrobić krok do przodu, ale w ostatniej chwili ratuje go dr. Brown i zaciąga w jakiś zaułek. John się szarpie. Pyta lekarza czy zmienił zdanie, ale ten zaprzecza. Po prostu nie chce patrzeć na kolejne zmarnowane życie, dlatego go ratował. „Za późno. Już jestem martwy” mówi John. Lekarz zaprzecza: „O nie, to zbyt proste. Musi pan żyć dalej i na nowo znaleźć swojego boga dodaje Brown. Ale bez zrzucania na niego całej odpowiedzialności.”

          W tej chwili przybiega Pat. Chce iść z nim do domu, ale John mówi, że teraz to niemożliwe. Odchodzi. Pat jednak wierzy, że może pewnego dnia wróci…

          Ostatnia scena. Późny wieczór. John stoi nad klifem i patrzy w dół, a potem w zachmurzone niebo. Szepcze cicho imię córki, a potem odchodzi. Przechodzi obok bawiących się dzieci. Koniec.

          Ależ znakomity film!! Głęboko poruszający, pełen emocji, trzyma widza w szachu od początku do końca. I po prostu mądry. Ile tu ciekawych wątków na temat istoty religii, wolności jednostki, konfliktu nauka-religia. Film stawia dużo pytań, czasem niewygodnych, ale też nie jest czarno-biały. Każda strona ma tu swoje racje i ma szansę na ich przedstawienie. Nawet John wcale nie jest pokazany jako fanatyk religijny.

          Moje zdanie jest jasne. Jeżeli ktoś chce poświęcać życie dla swojej religii to ma do tego prawo, ale skazywanie na śmierć dziecka, z powodu WŁASNYCH poglądów to oczywista zbrodnia.

          Kapitalna historia, znakomita reżyseria Basila Deardena. Aktorstwo głównej trójki bohaterów po prostu świetne, bardzo subtelne, bez popadania w przesadę mimo takiego trudnego tematu.

          Dodatkowy plus za stylowe czarno-białe zdjęcia i ten typowy dla kina tamtego okresu realizm w tle.

          Znakomite!!

          Jeszcze trailer:


          www.youtube.com/watch?v=3lafu0dIqjg
          • grek.grek Re: "Życie dla Ruth" (3) 30.10.16, 17:20
            dzięki, Siostro :]

            kolejna znakomita opowieść ! czytałem z najwyższym zafrapowaniem, dzięki atmosferze jaką udało Ci się stworzyć :] plastycznie i rzeczowo - idealne połączenie stylistyczne.

            Bardzo ciekawa sama intryga filmowa. Sądziłem, że rozwinie się ona wokół samej decyzji jaką John i Pat mają do podjęcia w sprawie córki, a tutaj mamy bardzo pogłebione rozwinięcie wydarzeń i moralnych dylematów już po jej odejściu.

            zastanowiło mnie, że w tym duecie to John podjął decyzję, tak jakby zdanie matki dziecka się nie liczyło. ona się na to godzi, a potem zbyt późno próbuje odwrócić skutki swojej uległości. wg mnie, po części także ona ponosi odpowiedzialność za jej śmierć, nie postawiła się w porę i na czas mężowi, ewentualnie - nie podjęła decyzji za jego plecami, biorąc na siebie wszelkie konsekwencje.

            Taka sytuacja z cyklu : czego nie zrobisz, będzie źle. Nie uratowali córki - źle, bo umarła, więc mozę jednak powinni ratować. Gdyby matka uratowała ją robiąc wbrew ojcu - najpewniej rozpadłoby się ich małzeństwo, i kto wie czy John nie znienawidziłby córki jako "tej która do raju nigdy nie trafi", przeklętej i potępionej.

            świetne są te sceny, w których pada wyrazista puenta wyrażajaca wątpliwość albo szczerość nagłą : "A kogo ja będę uczył [zasad religijnych] ?" - John do ojca, "To dobry człowiek - Czy myślałbyś tak samo, gdyby nie uratował naszego syna ?" - rozmowa sąsiadów, no i przyznanie Pat, że to jednak "zbrodnia" była. Doskonałe punkty scenariusza.

            trzeba przyznać, że prokurator robi dobrą robotę, w końcu dociera do sumienia Johna, i ta finałowa ekspiacja ma swoją wartość. COś zrozumiał, coś sobie uświadomił, dobre i to. Tylko : kim teraz będzie ? Utracił wiarę w słusznośc zasad swojej religii, a w świeckim społeczeństwie jest na cenzurowanym, bo złamał najwyższą zasadę dbałości o życie własnego dziecka.

            I jak na początku, ze swoją naiwnością i upartością, jest nieco irytujący, tak w finale staje się postacią tragiczną. Świetne rozwinięcie postaci.

            doktor Brown reprezentuje naukę i jej prawo : walczyć o życie pacjenta i nie mieszać do tego wiary, lecz posługiwać się tylko dostępną wiedzą.

            Który z nich głębiej wyraża boski zamysł, o ile już mieszamy w to Boga ? Może jednak lekarz, bo przecież, jesli istnieje Bóg, to czy nie dał człowiekowi rozumu, żeby sam znajdował rozwiązania dla swoich problemów, zaamiast zdawać się na cud, który dla wierzącego nie może być dowodem istnienia Boga ? Jesli Bóg nagradza "tych co nie widzieli, a uwierzyli", to jakże miałby dawać im "widoczny" znak swojego istnienia pozbawiając szansy by wierzyć ? Wiara w Boga zbyt często myli się niektórym z zaprzeczeniem wiary, czyli pewnością że Bóg istnieje :]

            trudna sprawa : z jednej strony, prawo do wyznawania wiary i jej praktykowania, a drugiej - ryzyko podejmowania w tym obszarze decyzji skutkujących życiem ludzkim. Kto ma prawo to rozsądzać ?

            zapewne John chciał dla córki jak najlepiej. NIkt nie moze kwestionować jego dobrych intencji. Dlaczego jednak nie może sobie przetłumaczyć, że tego lekarza, całą medycynę Bóg mu zesłał, żeby tę córkę jednak ratować ?

            Jak w tym żarcie : przychodzi powódź i zalewa całe osiedle. Ratownicy ewakuują mieszkańców. Kowalski siedzi na dachu i mówi : ja się stąd nie ruszam, Bóg mnie uratuje. Ratownicy wracają po godzinie, kiedy woda sięga już okien : chodź pan z nami, bo pana zaleje ! Kowalski : nie idę, Bóg mnie uratuje. Ratownicy wracają po raz trzeci,kiedy woda sięga już pod rynnę : to ostatni moment, niech pan idzie z nami ! Kowalski : nie idę, Bóg mnie uratuje. Oczywiście Kowalski tonie i umiera. Idzie na spotkanie z Najwyższym. I zaczyna od pretensji : tak na ciebie liczyłem, odmówiłem ratownikom, a ty mnie nie uratowałeś ! Na co Bóg : przecież trzy razy przysyłałem po ciebie ratowników !

            I tak to może właśnie działa :]

            słusznie prokurator podejmuje temat podjęcia decyzji za plecami dziecka. Skąd wiaodmo, czy mała była wierząca, rozumiała na czym religia polega, czy sama podjęłaby decyzję o leczeniu czy o zaaniechaniu ? I cóż za tekst o winie, którą miałaby ponieść za decyzję ojca ratującą jej życie wbrew religijnym kanonom... Cóz to za religia, która nie pozwala ratować dziecka ?

            wyznanie winy Johna nie zdejmuje z niego odpowiedzialności, ale to mądry zabieg, że z jego ust pada to, co wszyscy inni myślą - że to był błąd, a to, jak mawiał Napoleon, gorzej niż zbrodnia.

            mądry film ! A i problem uniwersalny, wiele mający wspólnego ze współczesnymi dylematami made in Poland. Aborcja, eutanazja - Zachód i nie tylko optuje za godnością życia i prawem wyboru. my ciągle mamy przed sobą te najważniejsze decyzje prawne. Wczoraj w TVP INfo była dyskusja nt eutanazji. oczywiście, racjonalne argumenty zwolenników godnej śmierci spotkały się z religijnymi zaklęciami przeciwników. Ciekawe, czy sami będą zdolni, czego im nie życze, do oglądania jak umierają ich bliscy, kiedy już nawet końskie dawki morfiny nie działają uśmierzająco na ból. Oby nie musieli przez to przechodzić. Aczkolwiek, wiesz, wg mnie tzw górka pogardza resztą społeczeństwa tak bardzo, że zabrania jej robić to, co sama czyni bez najmniejszych oporów. Ot choćby, lekarze dzielą się wyznaniami, wedle których niechciana ciąza w rodzinie "pro life" polityka, działacza albo księdza kończy się skrobanką, tyle że po cichu.

            zyjemy w kraju hipokrytów. U nas taki film jak "Życie dla Ruth", z takim wyznaniem jak to Johna nie mógłby powstać nawet dzisiaj. A w Wielkiej Brytanii juz w 1962 roku wiedzieli, jak do tego podchodzić, albo sugerowali bardzo mocno.

            Z drugiej strony, jeszcze w latach 60-tych pakowali do więzienia homoseksualistów, co brzmi jak jakiś absurd z rodziny absurdów najcięższego kalibru. świat jest niepojęty, sprzeczności i kurioza występujące w obrębie jednej społeczności, jednego systemu prawnego, bywają niezmierzone.

            dzięki, Siostro, za świetny opis ! :] Powinnaś stworzyć jakąś antologię filmu światowego, znasz i znajdujesz mnóstwo filmów, które są nie tylko rewelacyjne, ale i - przynajmniej z mojego punktu widzenia - niezasłużenie schowane w bogatej historii kina. Odkrywanie ich na nowo i prezentacja, zwłaszcza w tak wyśmienitym stylu, jakim się posługujesz, to prawdziwie misyjna działalność filmowa ! :}
            • siostra_bronte Re: "Życie dla Ruth" (3) 31.10.16, 14:00
              Dzięki, Greku :)

              Mogę się tylko podpisać pod Twoją recenzją :)

              Zgadza się, ten film jest po prostu mądry. Podejmuje ważne tematy w bardzo wyważony sposób. I masz rację, John pod koniec filmu staje się wręcz postacią tragiczną, bo właściwie wszyscy są przeciwko niemu.

              Pomyślałam to samo, nawet dzisiaj taki film chyba nie mógłby powstać w Polsce.

              Jeszcze raz dzięki :)
              • grek.grek Re: "Życie dla Ruth" (3) 31.10.16, 16:01
                cała przyjemnośc po mojej stronie, Siostro :}

                o, miło mi :]

                yes, brawa dla scenarzysty.
                nie pozwolił, aby John był łatwym celem dla widza. Sam przedmiot sporu, stopniowe dojrzewania sumienia u Johna, a także właśnie to, że wszyscy są przeciwko niemu, oraz że w jego szczerej intencji Bóg miał być gwarancją słuszności podejmowanej decyzji, sprawiają że trudno go zdeptać w moralnym osądzie.

                scenariusz skłania do tego, by zamiast go oceniac, spróbować go zrozumieć.

                no właśnie, hehe :] u nas cięzko o pewnych sprawach dyskutować. Niektórzy mówią, że polskie społeczeństwo obarczone jest 50 latami pod jarzmem komunizmu. wiesz, ja bym powiedział, że jarzmo, które ma już dobrze ponad tysiąc lat jest tu znacznie bardziej czynne ;]

                dzięki, Siostro, raz jeszcze za kolejną wspaniałą opowieść filmową :]
    • grek.grek 20:00 TVP Kultura "Przesłuchanie" 30.10.16, 17:37
      film-legenda.

      młoda piosenkarka rewiowa trafia do cięzkiego więzienia, a są to lata 50-te, nasilony terror bezpieki, wrabianie przeciwników politycznych w wyssane z palca zarzuty, areszty wydobywcze, znikający z dnia na dzień niewygodni władzy ludzie. Polska stawała na nogi po zniszczeniach wojennych i padała na twarz kiedy chodzi o system politycznych represji i prześladowań. Taki paradoks powojenny.

      film jest dramatyczny, ale jednoczesnie bardzo dobry... filmowo. świetnie się go ogląda, nawet jesli z przykrością z powodu losów bohaterki i jej współtowarzyszek niedoli.

      dialogi są niesamowite, Janda naprawdę gra na Złotą Palmę, ale jesli ona ją dostała, to Gajos powinien dostać drugą. doskonale odnajduje się pomiędzy nimi młody Adam Ferency. tworzą we trójkę kapitalną rzecz.

      więzienne scenografie są odpowiednio zimne i bezduszne, mechanika działania systemu, który wesołą, radosną i zupełnie naiwną kobietę stopniowo tłamsi, łamie i gniecie - pokazana znakomicie, z uczuciem i bezwzględnością, aczkolwiek spotkałem się z opiniami, że tu i tam reżyser Bugajski przesadził, np. pozorowane rozstrzeliwania nikomu by do głowy nie przyszły w aparacie terroru, bo, jak w filmie, mogłyby tylko rozśmieszyć innych więźniów. Tutaj przeszarżowano. Niemniej, cała reszta jest na wysokim poziomie.

      powstał w 82 roku, wtedy oczywiście nie mógł zostać pokazany, więc wylądował na półce, premierę miał w bodajże 1990 dopiero.

      wiecie to wszystko, oczywiście, ale gwoli zapowiedzi dodałem i te kilka rzeczy :]


    • grek.grek 20:00 Stopklatka "Chwała" 31.10.16, 12:19
      wieczorna ramówka wypełniona dziś interesującymi propozycjami, z czego gros to powtórki ;]

      "Chwała" leci któryś już raz, aczkolwiek po dłuższej przerwie , hehe.

      Rzecz się dzieje w czasie wojny secesyjnej w Ameryce. Młody pułkownik Unii, Robert Shaw, ma stanąć na czele pierwszego regimentu złożonego z czarnoskórych ochotników. Przyjmuje propozycję, uwaza ją za "zaszczytną", ale jest pełne najgorszych przeczuć - jak poradzić sobie z kilkuset byłymi niewolnikami, którzy nie mają pojęcia o wojskowym drylu, sztuce walki, realizacji taktyki w bitwie ? Trzeba ten pułk STWORZYĆ od zera.

      pomijając scenografię, stroje i realia epoki, oraz sam przedmiot zagadnienia : przypomina to pogłębioną opowieść z filmów sportowych - trener dostaje zespół piłkarski złożony z oferm i debiutantów, wpaja im najlepsze wzorce, rozładowuje konflikty, sam się mierzy z wątpliwościami, a na końcu rozgrywany jest pełen dramaturgii mecz. Taką strukturę ma "Chwała".

      jest ona pogłębiona, bo poszczególne wątki dotyczą tutaj kwestii rasowych. Pułkownik Shaw jest biały, jego oficerowie są biali, sierżanci niemiłosiernie ćwiczący rekrutów też są biali, w ochotnicy są czarni w komplecie.

      Wojsko ma to do siebie, że kadra się nie certoli z szeregowymi. Daje im w kość, potrafi naubliżać, traktuje obcesowo. I tu jest kłopot, bo ci czarni mężczyźni uciekli od takiego własnie obcesowego, dającego w kość i ubliżajaćego im traktowania na farmach, gdzie byli niewolnikami. Jak zatem znaleźć klucz do ich umysłów, a także serc ? Nie będzie tajemnicą, ze pułkownik Shaw takie klucze znajduje. Ważne jest to, w jaki sposob radzi sobie sam ze sobą w tych trudnych momentach, jakie muszą go spotkać w tym procesie. MUsi znaleźć równowagę międzyu byciem surowym w pilnowaniu przestrzegania zasad, a jednocześnie udowodnić żołnierzom, że nie robi tego, by im dokuczyć i nie jest białym rasistą z bogatej bostońskiej rodziny.

      Matthew Broderick świetnie gra, ale przede wszystkim doskonale został dobrany do tej roli. Z tym wąsikiem, dziecinną twarzą, niewysoki wygląda na nastolatka. Jest pułkownikiem, ale to niewiele znaczy. Tak naprawdę, on jest bardzo podobny do swoich czarnych żołnierzy, on też odkrywa wojnę, on też się boi, jest niepewny, musi się przełamywać i dojrzewać do odpowiedzialności za swój pułk. Broderick gra tak,że to wszystko widać, a najlepiej wypada w scenach, w których Shaw z trudem maskuje swoją wrażliwość i wewnętrzny opór, podejmując decyzje bardzo bolesne, ale niezbędnie konieczne. Nie jest twardy, ale twardym musi się stać dla dobra wszystkich.

      istotne są też postaci drugoplanowe.

      Czarnoskóry wyzwoleniec THomas - wykształcony, przyjaciel pułkownika, koneser literatury i w ogóle salonowy bywalec. Kiedy dowiaduje się, że powstaje czarnoskóre wojsko do walki o zniesienie niewolnictwa, natychmiast zaciąga się. Przeżyje szok, zderzy z realiami zupełnie innego życia niż to, które prowadził, a jego przyjaźń z Robertem zostanie wystawiona na próbę.

      Rawlins, kiedyś grabarz, po bitwach sprzątający pobojowisko, teraz - pierwszy czarny podoficer. Zawsze na miejscu, zawsze wie co powiedzieć, ma autorytet i nie waha się go używać. Idealna rola dla Morgana Freemana.

      No i ten najciekawszy, oscarowo grany przez Denzela Washingtona, Trip. Najpierw widzimy butnego, złośliwego, najeżonego typka, którego trudno lubić. A potem krok po kroku odkrywamy to kim jest naprawdę, ile przeszedł, ile jest w stanie przejść, jak jest silny mentalnie. Washington gra wybitnie, a sposób w jaki pozwala się odkryć tę postać, jest zajmujący : żadnych strzelistych deklaracji czy rzuconych z głupia frant wyznań/zeznań. TO są obrazy, to są jakby przypadkiem podejrzane momenty.

      dramatyczna scena, będziecie wiedzieli która :], kiedy Shaw i Trip długo patrzą sobie glęboko w oczy , to jest nadzwyczajny moment w tym filmie, w którym nadzwyczajnych momentów nie brakuje.

      Co i rusz pułkownik zwierza się z offu ze swoich wrażeń i dylematów, w formie listów do babci. Towarzyszy im okolicznościowa muzyka.

      NO i mamy bitwę finałową, pokazaną znakomicie, zwłaszcza że większość jej sekwencji odbywa się po zmroku. Ostatnie kadry są zaś szalenie symboliczne. MOże nawet nieco natrętnie ;]

      Mogę tylko ponownie zachęcić Was do obejrzenia :]
    • grek.grek 20:35 TVP1 "Hamlet" 31.10.16, 12:25
      3 godzinny "Hamlet" rodem z BBC :]

      KUltura już pokazywała ten spektakl, ale nie wiem, czy oglądaliśmy w całości ?;] ze swojej strony, mogę tylko przyznać się, że na pewno część przynajmniej widziałem, hehe. A może i cały ? Zupełnie terraz nie kojarzę.
      A Wy ?

      tak czy owak, ten spektakl z 2008 r. miał, i chyba do dzisiaj tak jest oceniany, same świetne recenzje, jako rzecz wyjątkowa, zwłaszcza w dziedzinie uwspółcześniania dramatów szekspirowskich.

      must see ? :]
      • barbasia1 Re: 20:35 TVP1 "Hamlet" 31.10.16, 22:52
        Must see. Ale dziś nie dałam rady. :/
        • grek.grek Re: 20:35 TVP1 "Hamlet" 01.11.16, 11:54
          domyślam się, że ostatnie dni były dla Ciebie bardzo absorbujące, Barbasiu ?

          udało Ci się ze wszystkim zdążyć ?
    • grek.grek 20:20 TVP Kultura "Wenecja" 31.10.16, 12:34
      tego filmu nie znam, a Wy ?

      w 1939 roku mały Marcin marzy o wyjeździe do Wenecji, którą póki co zna z opowieści i zdjęć, dzięki czemu jest nią w najwyższym stopniu zaintrygowany. Niestety, wiadomo co się dzieje w 39 roku. Marcin ląduje w posiadłości ciotki w Nadniestrzu. Ciotka opiekuje się dawnym pałacykiem, w którego to zalanej wodą piwnicy Marcin odtwarza rzeczywistośc weneckich uliczek, zabytków i kanałów. Znajduje w tym dziele towarzyszkę w postaci rówieśniczki Frosi.

      wygląda to na film z cyklu realizmu magicznego :]

      Jan Jakub KOlski jest reżyserem, więc mniej więcej wiadomo, jakich nastrojów i kierunkow działania można się spodziewać.

      obok aktorów bardzo młodych, są tutaj Magdalena Cielecka, Agnieszka Grochowska, Mariusz Bonaszewski. TYle że to młodociany Marcin Walewski dostał nagrodę za debiut w Gdyni :]

      Nie widziałem nigdy tego filmu, brzmi ciekawie. CO o tym sądzicie ?
      • barbasia1 Re: 20:20 TVP Kultura "Wenecja" 31.10.16, 22:51
        Warto by obejrzeć. Ja dziś niestety nie załapałam się.
        • grek.grek Re: 20:20 TVP Kultura "Wenecja" 01.11.16, 11:52
          cześć, Barbasiu ! :]

          mnie się obejrzeć udało :]
          napiszę o tym filmie w nowym wątku.
    • grek.grek 22:10 TVN7 "Człowiek na linie" 31.10.16, 12:54
      kolejny raz w telewizji, więc zapowiedź musi się pojawić :]

      historia "największego artystycznego przestępstwa XX wieku", czyli zaplanowania i przeprowadzenia operacji logistycznej, zwieńczeniem której było przejście Phillipe'a Petita po linie rozciągniętej mięzy wieżami WTC. BYło to w 1974 roku.

      jeśli ktoś jeszcze nie widział, to mu szczerze zazdroszczę, bo odkrycie tej opowieści dopiero przed nim :]

      samo przejście po linie jest pięknym epilogiem, rozegranym przy dźwiękach psychodelicznej gitary hippisowskiej opiewającej urodę świata i życia.

      widok ten zapiera dech, podziw dla niepozornego Francuza sięga zenitu. TO jest strawa dla zmysłów.

      wszystko zaś, co dzieje się przedtem, a ilustrowane jest zdjęciami i nagraniami z archiwów uczestników tamtych wydarzeń, których spotykamy 35 lat później - to zabawa dla intelektu.

      jakiej trzeba wiedzy, logistyki, sprytu i tupetu, żeby oszukać strażników, dostać się do pilnie strzeżonych budynków, nocą rozpiąć między nimi linę [która musi mieć przecież podparcia nie może sobie dynadać w powietrzu ! a do tego odległość między wieżami wynosi 60 m, więc trzeba jeszcze jakoś jeden koniec liny przerzucić między budynkami] po której ma przejśc człowiek i nie dać się przy tym złapać - o tym wszystkim mówi ten dokument, który ogląda się jak świetny thriller.

      Philippe jest niesamowicie pozytywnym człowiekiem. Podzielam jego filozofię życiową :}

      Ale i wszyscy pozostali są ludźmi jednocześnie wykształconymi, inteligentnymi, a z drugiej strony pełnymi humoru i odpowiednio stukniętymi ;] Wtedy byli przynajmniej. Istotnie trzeba być stukniętym nieco, żeby porwać się na taką operację.

      zabawny jest też ten policjant, który - wraz z kolegami - próbował namówić Philippe'a do zejścia z liny. Petit oczywiścei uśmiechał się i chodził dalej, a policjant w końcu mówi do kamery "Z jednej strony, byłem zdenerwowany, że nie chce nas słuchać, ale z drugiej... zachłannie patrzyłem na to, co robi, bo zdawałem sobie sprawę, ze to coś niezwykłego i nigdy więcej w życiiu niczego takiego nie zobaczę". PIękne.

      Podobnie jak przejścia Petita po linie, w Sydney, w paryżu, no i międxzy WTC. Ubrany na czarno z daleka wygląda jakby szedł w powietrzu.

      Doskonale opowiada o swojej motywacji, wtrąca zabawne anegdoty, a okazuje się także, że i amerykańska policja i lekarze od głowy, do których Philppe trafił rutynowo po zejściu z liny, mają humor. Wszyscy poza strażą graniczną. PO swoim wyczynie, Petit dostał dożywotni zakaz wjazdu na teren Stanów, hehe.

      na linie między wieżami spędził w sumie 45 minut. Przeszedł 8 razy tam i z powrotem. Kładł się na linie, klękał, zadziwiał. Nie wiadomo, co podziwiać bardziej : sposób w jaki on i jego przyjaciele oszukali ochronę budynku i wykonali wszystkie czynności logistyczne czy sam artystyczny performance. Może lepiej po prostu nie oddzielać jednego od drugiego ? ;]

      czekając na recenzję "The Walk..." w wykonaniu Mani, warto "Człowieka na linie" obejrzeć - chodzi o tę samą historię :]

      Fabularna wersja na pewno ma wiele zalet, jestem jej bardzo ciekaw, niemniej - ten dokument jest tak doskonały, że przed filmem stało/stoi/będzie stało [ w zalezności od tego, czy oglądaliśmy czy nie] niezwykle trudne zadanie.
    • siostra_bronte "Pavoncello"/ "Pieśń triumfującej miłości" 31.10.16, 13:57
      Jutro w Kulturze od 17.05. Dwa pierwsze filmy, a właściwie nowelki Andrzeja Żuławskiego, z 1967 r. Pierwsza wg, opowiadania Żeromskiego, druga - Turgieniewa. Intrygujące, ze świetnym klimatem. Polecam!
      • grek.grek Re: "Pavoncello"/ "Pieśń triumfującej miłości" 31.10.16, 15:54
        dzięki, Siostro :]

        jeśli tylko okoliczności pozwolą - nie omieszkam obejrzeć ! :]
    • siostra_bronte Horrory Hammera w Kulturze 31.10.16, 23:50
      Myślałam, że Grek zapowie :)

      Dziś o północy, i jeszcze przez kilka kolejnych dni, a raczej nocy. Na początek "Kobieta-wąż".

      Przez jednych te horrory są uważane za kultowe (wielbicielem był Tomasz Beksiński, często mówił o "Kobiecie-wężu", niektóre z tych filmów tłumaczył). Dla innych to kicz i amatorszczyzna, której nie da się dzisiaj oglądać (wpisy na fb Kultury). Przyznam, że nie chce mi się dla nich zarywać nocy.

      Ale szkoda, że nie lecą wcześniej, podobno wcale nie są takie straszne :)
      • grek.grek Re: Horrory Hammera w Kulturze 01.11.16, 11:57
        o, zupełnie zaskoczony jestem, Siostro :]
        gdzieś mi ramówka na wczoraj "skończyła się" w okolicach 23:00 ;]

        to ciekawa propozycja.
        kino kampu ma swoje świetne tradycje, kto wie czy te horrory dzisiaj nie beda
        naprawdę dobrą rozrywką.


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka