Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrać 2016 - 12 (vol. 74)

    • grek.grek 17:05 TVP Kultura "Ki" 06.12.16, 13:14
      niezła oferta dzisiaj.

      "Ki" ma dwie zalety : ciekawą bohaterkę, która może wkurzać, budzić uczucia ciepłe i konsternować jednocześnie, a nade wszystko skłania do tego, by wyjśc poza emocjonalny stosunek do niej i spróbować ją zrozumieć, oraz realizm sytuacyjny polski :]

      I choćby z tych dwóch powodów, oraz nieźle rozegranych poszczególnych scen, warto wracać do tego filmu.

      albo obejrzeć po po raz pierwszy :]

      by później móc wracać :]
    • grek.grek 22:15 TVN7 "Dzika banda" 06.12.16, 13:20
      albo za późno albo nie w porę... no i ciągle nie mogę tego filmu obejrzeć :]

      też macie takie tytuły, które telewizja puszcza często gęsto, a Wy i tak zawsze macie pecha i Wam umykają ? ;]

      Dziki Zachód, gangi, porachunki, kiełkująca cywilizacja, napady na konwoje, rabunki i zabójstwa...

      ale najważniejszy był naturalizm z jakim Sam Peckinpah pokazał tamten rzekomo romantyczny okres w historii Ameryki. Nawet jeśli romantyzm naturalizmowi nie musi przeszkadzać, heh. W 1969 było to jednak pewne novum.

      ciekawe, jak to wygląda dziś, w czasach gdy "Bez przebaczenia" wyznaczyło nowy okres w historii kina traktującego o Dzikim Zachodzie, demitologizującego jego oblicze w kinie; pewnie trochę trąci myszką, ale... może jednak nie ?
      • siostra_bronte Re: 22:15 TVN7 "Dzika banda" 06.12.16, 15:48
        Mam to samo! Nie mogę jakoś namierzyć tego filmu.

        No, ta demitologizacja Dzikiego Zachodu w kinie to odbyła się już parę razy!
        • grek.grek Re: 22:15 TVN7 "Dzika banda" 06.12.16, 16:38
          :]]

          ano właśnie, Dziki Zachód opierał się dośc długo zabiegom demistyfikującym, heh.

          tak naprawdę, nie jestem specjalnie ciekaw na ile jeszcze zostanie urealniony jego romantyczny - nieprawdziwy, rzecz jasna - mit. Zdaje się, że filmy Eastwooda, Tarantino i Coenów przesunęły limes pod samą ścianę.

          przyznam, że bardziej ciekawi mnie, czy ktoś kiedyś jeszcze poważy się na nakręcenie westernu w starym stylu, opiewającym dawne legendy i pacykowaną urodę ? ;]
          • siostra_bronte Re: 22:15 TVN7 "Dzika banda" 06.12.16, 16:43
            O właśnie, taki western w starym stylu a la "W samo południe" albo "Rio Bravo" to by dopiero była awangarda! :)
    • grek.grek 21:00 Ct Art "Człowiek z Hawru" 06.12.16, 13:27
      nagroda FIPRESCI z Cannes w 2011, nominacja do Złotej Palmy w konkursie głównym, a takze 4 nominacje dla Europejskich Nagród Filmowych oraz 3 nominacje do Cezarów.

      zapowiadany jako "czarna komedia".

      dzieje się w tytułowym mieście portowym Havre we Francji.
      wedle opisu, osią fabuły jest relacja starszego pana, dawnego artysty, który dzisiaj zajmuje się czyszczeniem butów na ulicy oraz czarnego chłopca, który dopiero co imigrował do Francji z Afryki.

      ale ponoć ciekawych i nieszablonowych postaci jest tutaj więcej, na czele z detektywem policji, dawnym rockandrolowcem i... psem wyjątkowo pojętnym.

      Havre jest ponoć z wdziękiem sfotografowany, bo i też pokażcie mi portowe miasto południowoeuropejskie, które nie ma wdzięku ;] A druga zaleta, to - też ponoć - fabuła pełna optymizmu, humoru i nienarzucającej się społecznej mądrości.

      skaczę ;]

      I zdam raport ! :]
      • siostra_bronte Re: 21:00 Ct Art "Człowiek z Hawru" 06.12.16, 15:37
        O, to film Kaurismakiego. Przyznam, że jakoś go nie trawię :) Ale jestem oczywiście ciekawa Twojej recenzji. Szkoda, że nakłada się na Skolimowskiego!
        • grek.grek Re: 21:00 Ct Art "Człowiek z Hawru" 06.12.16, 16:34
          tak :]

          nie znam zbyt dobrze fillmów tego reżyseera, więc ewentualnie dopiero zostanę zaskoczony in minus:]

          dzięki, Siostro :]
          napiszę niezawodnie :]
      • grek.grek "Człowiek z Hawru" [1] 07.12.16, 12:05
        No to po projekcji powiem Wam, że to naprawdę przyjemny, ciepły, ale nie przesłodzony, film, który zasiewa optymizm i wiarę w człowieka :]

        O fabule :

        Rzecz się dzieje w tytułowym Havre, portowym mieście w Normandii.

        Mieszka tu sobie pan Marcel Marx. Jegomość po 70-tce, pełen wciąż energii i chęci do życia. Dawniej był "w bohemie paryskiej", a dziś... pracuje jako pucybut. Codziennie rano wychodzi do pracy ze stołeczkiem i innymi akcesoriami niezbędnymi w jego profesji.

        Zarabia raczej skromnie, bo i mało ludzi ma czas, by zatrzymać się w biegu i dać zarobić zawodowcowi. Czasami ktoś go pogoni spod wytwornego banku tudzież sklepu, a czasami jest świadkiem przestępstwa [jeden mafioso zabija drugiego, ale w żaden sposób nie jest to kryminalna scena, już nawet pomijając to, że odbywa się poza kadrem, a jej bohaterowie zjawiają się w kadrze niczym przemycone tutaj postaci z kina noir lat 70-tych].

        Wraca do domu pod wieczór, a tam czeka na niego zona Arletty, z którą zapewne wiele już lat przeżyli we wspólnym szczęściu. Oraz wierny pies, z którym pan Marcel wychodzi na spacer.

        Czasami zachodzi do kawiarenki prowadzonej przez przyjaciółkę Claire, gdzie zawsze czeka na niego lampka dobrego białego wina. Po drodze dostaje bagietkę od zawsze uśmiechniętej Yvette, która "wbrew zdrowemu rozsądkowi" założyła i prowadzi piekarnię. A jak dobrze pójdzie, to i pan Jean Pierre, dowodzący warzywniakiem, obdaruje go jakimiś giftami na kolację.

        Pewnego dnia mają miejsce dwa ważne wydarzenia : w porcie policja znajduje kontener, w którym ukryci się imigranci z Afryki. Zapewne ktoś ich "dostarczył" do Francji, a potem zostawił i ulotnił się z okupem. Policja uwalnia ich, a kiedy spisuje ich nazwiska - jakiś starszy pan z siwą bródką rzuca porozumiewawcze spojrzenie do chłopca o szczerych oczach i chłopiec wymyka się pomiędzy policjantami i w długą !

        Chłopiec ma na imię Idrissa i staje się natychmiast celem poszukiwań miejscowego wydziału policji. Śledztwo prowadzi zawsze odziany w czarny płaszcz i kapelusz inspektor Monet.

        Oczywiście : ścieżki Idrissy i Marcela muszą się przeciąć. Dochodzi do tego na schodkach niedaleko portu, gdzie pod mostem, w wodzie, ukrywa się chłopiec. Marcel chce go poczęstować jedzeniem, ale w pobliżu kręci się policja i ofk Monet, Marcel zostaje wylegitymowany i musi sobie pójśc, więc... zjawia się wieczorem, aby zostawić dla chłopca torbę z jedzeniem. Nie widzimy jak Idrissa podejmuje tę torbę, ale słyszymy plusk wody... :]

        Pani Arletty zaczyna niedomagać i Marcel wiezie ją do szpitala. Tam przechodzi ona badania. Wyniki są złe. Lekarz uważa, że pani Arletty stoi nad grobem. Pacjentka przyjmuje to z godnością i prosi tyllko, żeby nie mówić o tym Marcelowi. Samego zaś Marcela prosi, żeby nie przychodził codziennie, ale wpadł za 2 tygodnie. I przyniósł jej charakterystyczną żółtą sukienkę. Marcel nie wie, o co chodzi, ale oczywiście zgadza się na to, czego żona chce. A my... no cóż, podejrzewamy, że Arletty chce tę sukienkę założyć, żeby w niej umrzeć.

        Skoro pani Arletty musi pobyć w szpitalu - Marcel zaprasza Idrissę do domu. Może go przechować przez jakiś czas. Chłopiec jest bardzo kulturalny, ma szczere oczy i trudno go nie lubić. Pomaga Marcelowi wyprowadzać psa, myje naczynia, przygotowuje razem z nim posiłki, a nawet uczy się sztuki mistrzowskiego czyszczenia butów.

        Marcel zabrania mu jednak wychodzenia z domu za dnia, a i wieczorem - z dużymi ograniczeniami. Wiadomo, licho nie śpi, a informacje o Idrissie są już w lokalnej gazecie.Jest poszukiwany.

        Niestety, w tej cudownej okolicy też są ludzie rózni. Oto sąsiad Marcela donosi policji, że starszy pan ukrywa zbiega. Monet śledzi Marcela, przysiada się do niego w kawiarni i powiada "Proszę uwazać, panie Marx, proszę uwazać na sąsiadów...". Ciekawe, czyżby go ostrzegał ? :]

        Na szczęscie wszyscy pozostali są do rany przyłóż. Claire, Yvette czy Jean Pierre bezinteresownie ukrywają chłopca, kiedy jest to konieczne, a także zwiększają "racje żywniościowe" dla Marcela : od tej pory Yvette daje mu 3 bagietki, a Jean Pierre po brzegi wypełnia kosz na zakupy darmowymi prezentami :] MOże dlatego, że sam ma rysy azjatyckie, i kiedyś był imigrantem ? :}

        Idrissa powiada, że chciał jechać do Londynu, sądził że tam właśnie wyląduje. Nie planował znaleźć się w Havre. Pan Marcel, na takie dictum, wdziewa garnitur, zostawia chłopca pod opieką przyjacioół, i odnajduje jego dziadka [ten starszy pan z bródką]. Uzyskuje od niego adres matki Idrissy. Pani mieszka w LOndynie właśnie. Ojciec, miał wyższe wykształcenie, może stąd Idrissa jest taki pełen godności [dodatek do sympatii jaką wzbudza], już nie żyje.

        W czasie nieobecności Marcela Idrissa próbuje zarobić jako pucybut, ale na ulicy demaskuje go ten perfidny sąsiad kapuś. Na szczęście chłopcu pomaga Chang, przyjaciel Marcela, też pucybut. AZjata :]

        Marcel wraca i konstatuje, że aby chłopca "przesłać" do matki, do LOndynu, potrzeba jakichś 3 tysięcy euro. Taką cenę dyktuje Francis, przyjaciel zajmuujący się szmuglowaniem ludzi, co w Havre, portowym mieście, zapewne jest profesją dośc codzienną.

        A więc : trzeba te pieniądze jakoś zdobyć. Chang podrzuca pomysł : zorganizujmy koncert muzyczny z udziałem Little Boba, dawnego rockmana.

        I Little Bob nie miałby nic przeciwko, gdyby nie fakt, że jest pokłócony ze swoją przyjaciółka, Mimie. A jako że Mimie jest "posiadaczką jego duszy" - nie może grać, dopóki się z nią nie pogodzi. Oczywiście, Marcel w try miga znów ich ze sobą łączy, a przyjaciele drukują plakaty zapowiadające koncert.

        cdn
        • grek.grek "Człowiek z Hawru" [2] 07.12.16, 12:29
          Pan Marcel tak się wciąga w przygotowania, że z sukienką dla Arletty wysyła Idrissę. Pani jest trochę zdziwiona, że czarnoskóry chłopiec odwiedza ją zamiast męża, ale spotkanie to jest ciepłe i serdeczne. 'Niech pani szybko wyzdrowieje - mówi do niej Idrissa - bo pan Marcel bez pani zupełnie sobie nie radzi".

          Koncert jest sukcesem, a pan Little Bob przypomina Little Prezesa, tylko ma bardziej rokendrolowe ruchy, czerwoną kurtkę skórzaną i obcisłe portki ;]

          Marcel liczy pieniądze. Jest ile trzeba... jak dołożyć do tych koncertowych wszystkie oszczędności z domowej kasetki.

          W obejściu pojawia się... Monet. Wcześniej był w kawiarni u Claire, która go zna po imieniu, i nawet nalewa tradycyjny kieliszek calvadosu.

          Marcel zaprasza Moneta do środka, a ten krązy i krązy. Idrissa stoi... za otwartymi drzwiami do drugiego pokoju. Monet spojrzy tam, odciągnie drzwi czy nie... ? Nie odciąga, mówi sporo, powiada "Ludzie nas nie lubią. Policjantów. Potrzebni jesteśmy, jak im się dzieje krzywda, ale poza tym, nie znoszą nas. Młodym policjantom to przeszkadza, ale... wie pan co ? Mnie w ogóle"

          A potem zaprasza do mieszkania Marcela mundurowych, którzy robią przeszukanie. Idrissie udaje się uciec oknem w łazience. Nie widzimy jak ucieka, ale widzimy uchylone okno ;']

          Mundurowi rozłaża się po okolicy. Robią nalot u Claire, Yvette, pana Jean-Pierre'a... ale chłopca nigdzie nie ma. Nie ma, bo... pan Jean Pierre wywozi go w środku takiego archaicznego wózka z warzywami, który służył domokrążnym sprzedawcom zieleniny w... XIX wieku chyba ? ;]]

          Jean Pierre zawozi chłopca do portu, a tam już czekają Marcel i Chang. Wsadzają go na barkę płynącą do Anglii. Francis ukrywa dzieciaka pod pokładem. Marcel płaci mu 3 tysiące, jak było ustalone... I wtedy na sygnale do portu wjeżdza policja. A Monet już nadchodzi...

          Od razu odkrywa, gdzie jest chłopiec. Otwiera klapę włazu. Pod spodem stoi Idrissa. Patrzą sobie w oczy. I... Monet zamyka klapę, rozsiada się na niej i zapala papierosa. Mundurowi chca sprawdzić, co jest we włazie, ale Monet rzuca "Sprawdzałem. Nie ma tam nikogo". Kiedy naciskają, Monet sugeruje że podważają jego autorytet i każe im spadać. No proszę... :]

          Barka odpływa z portu, po osiągnięciu odpowiedniego dystansu Idrissa może wyjśc spod pokładu. Stoi i patrzy w stronę Havru i pewnie wspomina dobroć ludzi, których tam spotkał...

          Pan Marcel pędem goni do szpitala, do żony. Zastaje pusty pokój. Na łóżku leży zawiniątko, które przyniósł jej Idrissa, a więc - z sukienką w środku. Zmarła...

          Pielęgniarka prosi Marcela do doktora, muszą porozmawiać.

          Doktor prowdzący, i jakiś drugi, stoją z poważnymi minami... I ten główny zaczyna "Wie pan, ja już rózne cuda widziałem, ale czegoś takiego NIGDY". I kamera pokazuje zdrową i pełną wigoru [który skrzętnie ukrywa ;)] Arletty. W żołtej sukience.

          Zdrowa jak rydz.
          Teraz dopiero Marcel dowiaduje się, że rokowania były beznadziejne. A jednak - choroba [nie wiadomo jaka dokładnie, ale czy to ważne ? :)] odpuściła.

          Czytelne : w czasie kiedy Marcel spełniał bezinteresowny dobry uczynek wobec chłopca, cięzko chora żona zdrowiała w miarę postępowania tej dobroczynności mężą :]

          Marcel i Arletty wracają do domu taksówką. Kamera pokazuje gałązkę drzewa z białymi kwiatami. I słychać zwyczajowe powiedzenie Arletty "Zrobię coś do jedzenia...".

          PIękne :]

          Cóż za dobór twarzy ! - co jedna to sympatyczniejsza. Skromni ludzie, a serca wielkie jak dzwony. I ani cienia patosu czy ckliwości. POkazać dobro bez lukru, to jest rzecz niełatwa, a pan Kaurismaki dokonał tego w lekkim, tanecznym stylu, przy okazji wskazując na problem imigracji i losów uchodźców w "lepszym świecie".

          ciekawe, że jedyny szwarcharakter w filmie, sąsiada-kapusia, zagrał Jean Pierre Leaud, a więc legenda francuskiej Nowej Fali, niezapomniany Antoine Doinel z "400 batów" Truffauta.

          Little Boba zagrał... Little Bob ;]

          Jakże optymistyczne kino, jakże ciekawie sfilmowany, ale bez pocztówkowych ujęc, Havre.

          Ciekawe też, że bezinteresowne, karmiczne niemal, dobro wypływa z ludzi, którzy mają te 60+ lat. Są pełni życia, uśmiechnięci, może minimalnie nostalgiczni [Claire, właścicielka kawiarni pod nazwą "La Moderne" - co sugeruje że prowadzi ją od paru dobrych dekad], ale zawsze znakomici w tym co robią, a robią to bez wysiłku i akcentowania, ot tak po prostu, "jak każdy na ich miejscu by postąpił".

          naprawdę świetne, mądre kino.
          • grek.grek Re: "Człowiek z Hawru" [2] 07.12.16, 12:34
            I przesłanie w iście buddyjskiej formule : uczynione innym dobro - wraca do czyniącego :]

            trailer :
            www.youtube.com/watch?v=oKzHv6A5Or0
    • siostra_bronte "Na samym dnie" 06.12.16, 15:32
      Wypatrzyłam w Kulturze dzisiaj o 21.50. Trochę zaskakująca pora jak na starsze filmy!

      Brytyjsko-niemiecki film Jerzego Skolimowskiego z 1970 r. Znam ten tytuł (oryg. "Deep End), czytałam entuzjastyczne opinie. Tytuł przewija się na różnych listach najlepszych brytyjskich filmów, więc to już klasyk, tyle że mało znany. Trzeba zobaczyć!!
      • siostra_bronte Re: "Na samym dnie" 06.12.16, 15:43
        Krótko o fabule. Nastolatek znajduje pracę na basenie, zakochuje się w swojej szefowej, starszej od siebie kobiecie, zaczyna ją prześladować... Ciekawa muzyka, m.in. Can i Cat Stevens.

        Na zachętę trailer:

        www.youtube.com/watch?v=syWd148HZLo
      • grek.grek Re: "Na samym dnie" 06.12.16, 16:31
        dzięki, Siostro :"]

        dałbym głowę, że oglądałem ten film i go recenzowałem ! Nie ma nic w archiwum, a więc albo się nie ostał, albo jednak nie recenzowałem ;] Mimo to, jestem niemal przekonany, że widziałem go.

        chętnie bym obejrzał, niestety koliduje z "Człowiekiem z Hawru", więc nie będę mógł się przyłączyć do Ciebie, do Was. Żałuję !


        • siostra_bronte Re: "Na samym dnie" 06.12.16, 16:33
          O, to ciekawe. A gdzie go widziałeś? Bo w lipcu był w Kulturze, ale wtedy nikt o nim nie pisał. Pamiętałabym :)
          • grek.grek Re: "Na samym dnie" 06.12.16, 16:43
            niechybnie oglądałem go w KUlturze, Siostro.

            nie mogę odtworzyć w pamięci całej historii, i co gorsza filmu również, ale główny wątek pamiętam bardzo wyraźnie.

            Przychodzi mi do głowy kolejny wariant : oglądałem, ale nie cały, i dlatego nie recenzowałem/nie opisywałem, miałem dokończyć w sieci, zapomniałem...

            Tym bardziej żałuję, że dzisiaj wypada i nie obejrzę. LIczę na powtórkę ! :]
    • grek.grek Barbasiu, jak Twoje zdrowie ? jak forma ? 07.12.16, 11:35
      czy poprawiło się choć trochę ???
      • barbasia1 Re: Barbasiu, jak Twoje zdrowie ? jak forma ? 07.12.16, 23:45
        Dziękuję, Greku. :) Jest lepiej. Musi być po antybiotyku!
        Ale jestem jak wypluta. ;)
        • grek.grek Re: Barbasiu, jak Twoje zdrowie ? jak forma ? 08.12.16, 11:44
          cieszę się, Barbasiu ! :]

          o, czasowe osłabienie, to niestety nieuchronny koszt przegonienia choroby.
          wracaj szybko do formy ! :]

          I dbaj o siebie koniecznie ! zdradliwy to czas, niby już pora na zimę, a mamy taką jakąś jesień-nie-jesień, wirusy hulają w powietrzu i tylko czekają, kogo by tu złapać na wędkę.

          ale, swoją drogą, fajnie że znów jest ciepło [8 stopni w tym momencie widzę na termometrze, a u Ciebie ?], prawda ?
    • grek.grek 20:45 TVP1 Liga Mistrzów Legia-Sporting 07.12.16, 12:36
      ostatnia odsłona tegorocznego rocznika... z Legią w roli głównej.

      jak wygrają - przedłużą przygodę pucharową na rozgrywki LE.

      ciekawe, czy TVP będzie pokazywać LM na wiosnę, czy miała prawa tylko do meczów Legii ?
      • barbasia1 Liga Mistrzów Legia-Sporting 1:0 :) 07.12.16, 23:42
        No proszę, i Legia pokonała Sporting 1:0. Na wiosnę zagra w Lidze Europy! O czym z radością donoszą wszystkie portale i działy sportowe. Oglądałam troszkę mecz. Sporting dłużej miał w posiadaniu piłkę, częściej atakował i strzelał na bramkę, ale to piłkarz Legii zdobył jedynego gola w tym meczu, z trudnej pozycji w ekwilibrystycznej pozie. I szczęście jakoś bardziej dziś dopisywało piłkarzom Legii. :)
        • grek.grek Re: Liga Mistrzów Legia-Sporting 1:0 :) 08.12.16, 11:41
          yes, Barbasiu !

          brawo Legia !

          jednak sporo się nauczyli w tej Lidze Mistrzów, nieprawdaż ?
          przegrywali wysoko, ale taki koszt dobrych lekcji od surowych profesorów europejskiej piłki.

          o pieniądzach może nie wypada, ale... Legia zarobiła, póki co, w pucharach tegorocznych, 18 mln euro :]

          na pewno się tam przydadzą, hehe.

          Nie masz, nie macie, wrażenia, że Legia ma przede wszystkim świetnego trenera ?
    • grek.grek 20:20 Ct Art "Madame Butterfly" 07.12.16, 13:00
      moja czechofilia zapewne jest już i tak drążniąca :], ale... to niezwykłe.

      oto w Ct Art mamy LIVE "Madame Butterfly" z La Scali, wydarzenie otwierające sezon 2016-17. Rzecz zaiste znaczącą w świecie światowej kultury.

      wyobrażacie sobie coś takiego w naszej Kulturze ? :] stać ich najwyżej na spektakle sprzed paru lat. Szefostwo zapewne marzyłoby o pokazaniu takiego widowiska, ale co mogą zrobić, jeśli z tzw. góry dostają ochłapy, a nie pieniądze, bo kasa musi iśc na absurdalną ilośc telenoweli, kolejne nietrafione seriale oraz staje się przedmiotem bezczelnego dorabiania się partyjnych towarzyszy z kolejnej zmiany w sztafecie okradania obywatela z jego cięzko zarobionych pieniędzy.

      zawsze mnie zastanawia, jak to jest, że te polskie orły z TVP płaczą, jak to im kasy na wszystko brak, że telewizja biedna, więc nie ma za co tworzyć ambitnego programu, itd., a przełączam na Czeską Publiczną, która kasy ma zapewne mniej i proszę : cała bateria najlepszych seriali z całego świata, własne produkcje, na żywo otwarcie sezonu w La Scali... I to nie na jednym kanale wszystko upchnięte, tylko na trzech.

      I nikt nie mówi, że mu kasy brak.

      Może dlatego, że w Czechach telewizja publiczna nie jest korytem partyjnym, które traktuje się jak dojną krowę, a setka dyrektorów, prezesów, szefów i kierowników nie dyktuje sobie kuriozalnych pensji i odpraw.

      czasami az wstyd, kiedy patrzy się na pazernośc, chamstwo i brak instynktu państwowego tych polskich towarzyszy Szmaciaków, którzy plenią się w TVP od 27 lat.

      choćby nawet budżet TVP sięgał stanów BBC, to towarzyszom partyjnym nic nie pomoże. Zachowują się jak oligarchia w upadłym kraju : proszą o pomoc dla biednych ludzi, a kiedy pomoc przychodzi - rozdzielają się na swoje konta na Kajmanach.

      moim zdaniem, TVP powinna upaśc, bo w takim układzie nie ma sensu, a na tzw. misyjne programy [teatry, filmy, opery, dokumenty] ministerstwo kultury mogłoby rozdzielać granty dla stacji komercyjnych. Dzisiejszy układ nie ma większego sensu, aczkolwiek świetnie, że istnieje TVP Kultura i dzięki niej wiele ciekawych rzeczy możemy obejrzeć i posłuchać.

      powiem Wam, że wobec takiej postawy rządzących - państwo polskie nie ma sensu. Po to płacimy podatki, żeby dostać dobre media publiczne, służbę zdrowia, edukację, wymiar sprawiedliwości, policję itd. A co dostajemy ? No właśnie. Jesteśmy zatem regularnie okradani, bo wszystkie fundusze lądują na końcu w kieszeniach partyjnych bonzów, a my dostajemy najgorsze w Europie usługi publiczne.

      Taka to ich "wolność" :] TYle zrozumieli z demokracji, że to ogłupianie ciemnego ludu, żeby dorwać się do pełnego koryta. ALe cóż, inteligencja wyginęła na wojnach albo wyjechała. A to co zostało... wyniesiono do władzy i od 27 lat pokazuje na co je stać.

      przepraszam za wzburzenie i polityki dotykające wynurzenia, ale ręce mi opadają, kiedy widzę róznicę między TVP, a CTV.

      jak widzę polityka dowolnej opcji, to mam ochotę zapędzic go do szamba, stanąć w nim po szyję i zrobić tysiąc przysiadów. Wszyscy są jednakowi.

      wybaczcie mi ten polityczny wyskok, ale trudno się pogodzić, że gdzieś tam po sąsiedzku jest dobrze, a tutaj wiecza zmarzlina.
      • grek.grek "Madame Butterfly" parę słów a'propos 08.12.16, 12:22
        Obiecuję, ani słowa o polityce :]]

        Piękne to było otwarcie sezonu w La Scali.
        Znakomity spektakl.

        to nadzwyczajna historia : wczorajsza "Madame Butterfly" została wystawiona w oryginale z 1904 roku, który został przyjęty bardzo negatywnie, co zmusiło Pucciniego do wielu przeróbek i udoskonaleń, co zaowocowało premierę w Metropolitan Opera w 1907 roku. I sukcesem. Od tej pory Puccini unosił się honorem i nie pozwalał wystawiać "Madame..." w La Scali. A co dopiero w oryginale !

        I wczoraj tenże właśnie oryginał, po 112 latach, a La Scali się pojawił. Na dodatek, w prestiżowym koncercie otwarcia. To dopiero storyline :]

        Początek to oczywiście odegranie hymnu włoskiego. Wszyscy powstali, a orkiestra mogła się rozkręcić co nieco :]

        Samo przedstawienie zrobione zostało w wielkim stylu !
        Scenografia miała dwa piętra, i była zaprojektowana na bazie klasycznego starojapońskiego wnętrza, a dokładnie drzwi. Trzy poziomy podłużnych drzwi pośrodku, oraz równe im trzy poziomy kwadratowych "marginesów" utrzymanych w tym samym formacie.

        Pełniły fukcję rusztowania, za którym pojawiają się malunki [np. pejzaż w 2 akcie] albo taneczne sekwencje pań w obowiązkowych kimonach. Doskonała gra świateł zmieniała co pewien czas zabarwienie tła.

        Cała historia nieszczęśliwej miłości Cho Cho San do lekkomyślnego amerykańskiego oficera marynarki Pinkertona - jest tutaj bez zmian. On szuka zabawy, a ona znajduje w nim prawdziwą miłość. Biorą ślub "na niby", jej się wyrzeka rodzina za to, ze gotowa się ochrzcić dla niego, on wyjeżdza, ale zapowiada że kiedyś wróci. Ona więc czeka, a on wraca po latach. Nie sam, z żoną. Cho Cho San popełnia seppuku i zostawia syna, którego Pinkerton przyjmuje i zabiera ze sobą, dotknięty tragedią jej śmierci, zrozumiawszy własną niedojrzałość.

        Maria Jose Siri, jako główna bohaterka, wypada świetnie, zebrała największy aplauz od widowni. Choć pytanie brzmi, czy show nie skradł jej, i wszystkim innym, mały cherubinek w roli syna Cho Cho San i Pinkertona. Ubrany w marynarski strój, bardzo pewnie się czuł na scenie, rozglądał z ciekawością, ani na moment nie tremując się skalą wydarzenia w jakim uczestniczył. Wyszedł do prezentacji po spektaklu, a kiedy - po 10 minutach owacji - kurtyna opadła, raz jeszcze pojawił się , za rękę z panią Siri. I został przez nią ucałowany... w rękę otóż :]

        Siri nie jest przesadnie ekspresyjna, trudno wyobrazić sobie takie przedstawienie Cho Cho San. Swój dramat chowa w środku, w finale - gdy zjawia się Pinkerton - schowana jest za przezroczystą tkaniną, zza której wychodzi nieco później, aby dokonać aktu honorowego.

        familijna atmosfera na wyjściu, zapewne świetnie się temu zespołowi pracowało.Jednocześnie temperatura poszczególnych aktorskich występów jest naprawdę wysoka.

        Maestro i orkiestra podrzucani pod sufit brawami i gratulacjami.

        W 2 akcie pojawia się rząd drzewek, mają w oryginale białe kwiaty, ale dzięki grze świateł okresowo zmieniają zabarwienie na rózowe, albo żołto-czerwone. Wraz z kwiatową ornamentyką zdobiącą skrajne ściany konstrukcji scenograficzną - prezentowało się to wszystko skromnie, ale przepysznie estetycznie.

        świetne są takze dekoracje "umeblowane" w scenie dialogu Cho Cho San z Suzuki w chyba 1 akcie : komoda z maszyną do szycia, zegar na ścianie, zgromadzone w jednym miejscu krzesła drewniane, sofa, a na ścianach fotografie rodzinne oraz wizerunek... Jezusa, dyskretne i znakomite przypomnienie, że Cho Cho San przyjęła wiarę katolicką.

        Śpiewacy używali języka włoskiego, a że wszystko leciało live, to i tłumaczenia Czesi dać nie mogli ;] Podziwiałem więc widoki, kunszt mistrzostwa wokalnego, no i starałem się złapać fluidy całej opowieści, która przedłużyła się o dobry kwadrans wobec zapowiadanego czasu trwania. Z korzyścią dla wszystkich.

        Cho Cho San występuje w pełnym makijażu, i co ciekawe : w pierwszym akcie ma brwi pomalowane na czerwono, a w drugim - na fioletowo. MOżna by ten zabieg odczytać chyba jako barometr nastrojów bohaterki : od namiętności i miłości do żałoby i straty ?

        Tak czy inaczej, było to świetne wydarzenie. Transmisja szła via Rai, no cóż... jedne telewizje kupiły, inne wolały w tym czasie pokazywać telenowele.






        • grek.grek Re: "Madame Butterfly" parę słów a'propos 08.12.16, 13:58
          media polskie odnotowały :} :

          wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,150634,21087379,wlochy-14-minut-owacji-po-madame-butterfly-w-la-scali-w-mediolanie.html
        • barbasia1 Re: "Madame Butterfly" parę słów a'propos 08.12.16, 22:58
          Dzięki za wspaniałą relację!!! Zazdroszczę Ci! :)


          Znalazłam coś w ramach uzupełnienia! Czekając na "Madame Butterfly":
          www.youtube.com/watch?v=yd4M6lijBh4
          Też się zastanawiam, jak to możliwe, że czeską państwową telewizję stać na wykupienie transmisji premierowego spektaklu z La Scali, a nasza nie ma na to pieniędzy.
          • grek.grek Re: "Madame Butterfly" parę słów a'propos 09.12.16, 11:46
            dzięki, Barbasiu :]

            oj tam, nie ma specjalnie czego zazdrościć :]]
            ale fakt, że to było bardzo ciekawe wydarzenie.

            ale świetna rzecz !
            dzięki, Barbasiu, z tej perspektywy widać jaka to jest machina niemalże :]

            w tych transmisjach [ u nas REtransmisjach] z MET, jak pamiętasz, te obrazki z backstage
            serwowane były na bieżąco, podczas przerw pomiędzy aktami. W Europie jest więcej... konserwatyzmu, jak się wydaje. Podczas transmisji nie zagląda się za... przepierzenie ;]

            I widzę, że w Twoim linku, na pasku obok, są już fragmenty tego spektaklu, o którym mówimy.
            Szybko się pojawiły. Brawo !

            no niestety, Barbasiu, i mnie ta okoliczność natchnęła, czy raczej - sprowokowała, do paru niepochlebnych uwag pod adresem TVP.

            gdyby ten spektakl pokazały publiczne telewizje z Niemiec czy Wlk Brytanii, to bym nie marudził - wiadomo, jakie mają one budżety. Ale czeska publiczna z pewnością nie jest od polskiej bogatsza. Zwyczajnie : pracuje tam mniej ludzi, pensje nie są astronomiczne, a forsa z kasy nie idzie na 20 godzin telenowel w codziennej ramówce, tak jak to ma miejsce w polskiej. I reklamy są ŚLADOWE, podczas gdy TVP tłucze je całymi seriami. I nadal na nic nie ma pieniędzy. Gdzie są ? Odpowiedź jest chyba jasna...


    • grek.grek 20:00 POlsat "Titanic" cz. 1 08.12.16, 13:51
      wszedł, a raczej... wpłynął, ten biedny "Titanic" w popkulturę, z parę młodych kochanków uwielbianych przez prasę bardzo młodzieżową, z kiczowatą piosenką Celine Dion, zyskał oblicze minimalnie niepoważne [to tylko moja analiza, hehe], a jak się dobrze przyjrzeć i na moment zapomnieć o tym całym opisie, to mamy do czynienia z kawałkiem naprawdę dobrego kina.

      Mówię tak, bo po licznych wykrętach i unikach, obejrzałem go 2 lata temu i zaskoczyło mnie, jak to dojrzały film.

      MOżna tylko polecać i zachęcać, o ile ktoś jeszcze nie widział :]

      Ciekawe, że parę lat później Sam Mendes nakręcił "Drogę do szczęścia", w której obsadził parę Winslet-Di Caprio - opowieść o cięzkim rozczarowaniu jakiego doznaje małżeństwo spełniające "american dream", ale za cenę rozwianych marzeń i ideałów z młodości. Zupełnie jakby para z Titanica przeżyła, wzięła ślub, no i... właśnie.
    • grek.grek 21:00 TVP Kultura "Nocny kowboj" 08.12.16, 13:55
      o, klasyka.

      smutny i bezwględny realizm dalekiej od pocztówek Ameryki, konfrontacja naiwnego snu mocno zakrapianą cynizmem jawą, historia niełatwej i nieoczywistej męskiej przyjaźni.

      co tu dużo opowiadać, Siostra opisała kiedyś ten film w wybitny sposób, niewiele da się dodać.

      Po prostu, pierwsza liga, z jednego z najlepszych okresów w historii amerykańskiego filmu.
      • siostra_bronte Re: 21:00 TVP Kultura "Nocny kowboj" 08.12.16, 14:01
        Dzięki, Greku :)

        Zgadza się jeden z najlepszych amerykańskich filmów lat 70-tych. Absolutny klasyk!!
        • grek.grek Re: 21:00 TVP Kultura "Nocny kowboj" 08.12.16, 16:22
          cześć, Siostro :]

          zdecydowanie tak !

          aczkolwiek, w czwartkowe wieczory Kultura raczyła nas - ostatnimi czasy - premierami. Co się stało, że tym razem nadają świetną, ale jednak powtórkę ?
    • siostra_bronte "Atlas chmur" 08.12.16, 14:00
      Jutro o 20.00 w Stopklatce. Już kiedyś pisałam o tym filmie. Wizualnie bardzo efektowny, naprawdę jest na co popatrzeć, ale wymowa mocno wątpliwa. Tak czy siak warto zobaczyć.
      • siostra_bronte Re: "Atlas chmur" 08.12.16, 16:05
        Nakłada się na "Białego boga" w Kulturze (tytuł obił mi się o uszy, był w kinach i omawiano go w Tygodniku Kulturalnym) więc pewnie i tak nikt nie obejrzy :)
        • grek.grek Re: "Atlas chmur" 08.12.16, 16:25
          dzięki, Siostro, za zapowiedź :]

          ano właśnie, w tym cały szkopuł - i mnie "Biały bóg" o uszy się obił, i widząc go w ramówce zaklepałem dla niego piątkowy wieczorny seans :]

          w Stopklatce powtórki filmów zdarzają się regularnie, więc jest szansa, że "Atlas..." jeszcze pokażą :]
          • siostra_bronte Re: "Atlas chmur" 08.12.16, 16:29
            To już druga powtórka "Atlasu.." w Stopklatce. Do trzech razy sztuka :)
            • grek.grek Re: "Atlas chmur" 09.12.16, 11:38
              bardzo możliwe, Siostro :]]
    • grek.grek 20:20 TVP Kultura "Biały bóg" 09.12.16, 11:54
      świetne przyjęcie w Cannes przed 3 laty.

      reżyserem jest KOrnel Mundruczo, w Polsce majacy swoją widownię teatralną, ale i w filmie sprawnie się poruszający.

      z opisu wynika, że bohaterem głównym jest pies wabiący się Hagen.
      Ojciec jego nastoletniej opiekunki, Lili, wyrzuca go z domu, i skazuje na poniewierkę na ulicach Budapesztu.

      Podczas swojej wędrówki Hagen poznaje człowieka od najgorszej możliwej strony.

      Wreszcie przyłącza się do watahy rozwścieczonych psów, które wyruszają w teren, aby mścić się na ludziach.

      Metafora jest dośc czytelna, ale - nie wiem jak Wy ? :] - ciekaw jestem, jak ten film udało się zrobić z udziałem, na co opis wskazywać może, licznych psich aktorów.

      tak czy owak - zapowiada się intrygująca premiera !
      • siostra_bronte Re: 20:20 TVP Kultura "Biały bóg" 09.12.16, 14:08
        Obejrzę z ciekawością. Ale mam pewne obawy. Jak lubię pieski to na widok niektórych ras przechodzę na drugą stronę ulicy. Widziałam kiedyś fragment w TK i sceny z hordą oszalałych psów mogą mi się śnić po nocach :)
        • grek.grek Re: 20:20 TVP Kultura "Biały bóg" 09.12.16, 16:32
          ja też psom nie ufam, zgodnie z przysłowiem, tudzież porzekadłem ;]

          a zatem, film może być metaforą... dobitną :]
          • barbasia1 Re: 20:20 TVP Kultura "Biały bóg" 09.12.16, 21:23
            Oglądam!
            • grek.grek "Biały bóg" słów kilka po seansie 10.12.16, 12:37
              Jakie wrażenia po seansie, Barbasiu ?

              Czcigodni, jakie wrażenia ?

              przyznam, że oglądając ostatnią... tercję, ciągle porównywałem ten film z "Ptakami" Hitchcocka. Nieustannie nasuwała mi się ta analogia. I tu i tam zwierzęta, wydawałoby się niezdolne do zorganizowanych, agresywnych wobec ludzi zachowań, dokonują ataków i zabijają.

              motywacja ptaków była nieznana, co czyniło film ponurym spektaklem i niepokoiło. Motywacje psów są rozszyfrowane, i tutaj pan reżyser nie pozostawia pole do dyskusji, że to metafora - i jak można się było spodziewać oraz jak powiedzieli państwo przed filmem rozmawiający - niebezpiecznych wpływów w obrębie węgierskiego społeczeństwa, które popada w chorobę nacjonalizmu i ksenofobii.

              psy-mieszańcy są gorsze, trzeba za nie dodatkowo płacić, a ludzie obchodzą się z nimi bezceremonialnie i okrutnie. Psy zyskują świadomość rewolucyjną, wybiegają na ulice, galopują budząc popłoch oraz dokonują zemsty na ludziach, którzy je krzywdzili.

              Niesamowite są te sceny psich gonitw po mieście. Jak to się udało skoordynować ? pewnie zwieziono wytresowane czworonogi z całych Węgier ? ;] I ciekawe czym je wabił treser prowokujący takie ogromne stado do wspólnego biegu. Chyba przebrał się za porządny kawał mięsa i uciekał na motorowerze ;]

              sceny interakcji ludzi i psów nakręcone świetnie, a sekwencja ucieczki psów przed hyclami - mistrzostwo. Ależ ci funkcjonariusze miasta byli zawzięci, hehe.

              ciekawa jest też historia dziewczynki, która traci swojego pupila z powodu niechęci ojca do zapłaty za niego podatku. W jakiś sposób jego brak oraz perypetie związane z poczuciem straty jaki ona odczuwa, wpływają na jej większy kontakt z ludźmi, zauważyliście ? POjawia się jakiś chłopak, impreza w klubie, konflikt z nauczycielem muzyki, który ostatecznie prowadzi do tego, że Lili zyskuje wyższą pozycję w hierarchii orkiestry. Tak jakby nieobecnośc psa dała jej czas i okazję do nawiązania relacji z ludźmi, które wcześniej [co pada między wierszami] zaniedbywała.

              a jednak nie zapomina o swoim ulubieńcu i w końcówce znów rzuca się w wir poszukiwań zguby.

              wszystko ciążyło ku temu spotkaniu w finałowej scenie, i stawiałem na to, ze pies będzie na przemian warczał na nią i skomlał, i w takim momencie zostawi nas reżyser.

              A tutaj : proszę. Lili gra na trąbce i kilkaset psów przyjmuje pozycję nieagresywną, a ona odpłaca się im podobnym zachowaniem. Przyłącza się do niej ojciec, który jeszcze przed chwilą chciał atakować psy miotaczem ognia.

              Jesli psy są klasą pokrzywdzoną, łagodna melodia trąbki wypierająca płomienie z miotacza ognia - symbolem pokojowej współegzystencji, a ojciec symbolem psiego wroga nawróconego, to wydaje się to wszystko dośc czytelne ?

              jakie są Wasze interpretacje ?

              jako się rzekło, podzieliłbym ten film na 3 częsci : najpierw ilustracja stosunków społecznych, w których kundel jest niechciany i zbędny, potem kundel doświadcza kolejnych aktów ludzkiej przemocy, która wyciąga z niego własne najgorsze cechy, a wreszcie psia rewolucja, rajd po mieście, zemsta, orgia atakow i krwi, walka z policją, strach mieszkańców, aż wreszcie mamy finałowe pojednanie i wskazanie drogi do lepszej przyszłości.

              Może to nawet nie tyle metafora relacji w społeczeństwie węgierskim, ile uniwersalna opowieśc o każdym społeczeństwie, w ktorym jakaś grupa ludzi jest pokrzywdzona, upośledzona względem innych, lub wprost wykorzystywana, albo i wszystko naraz ?

              Tak czy owak, na moje oko : świetny film. Pomysł prosty i trafny, a realizacja na pewno łatwa nie była.

              No i to pierwsze ujęcie : puste ulice Budapesztu, przez które jedzie Lili na rowerze. Stoi na moście otwarty samochód, gdzie jest kierowca ? Podobna scena jest chyba w "28 dni później" Danny'ego Boyle'a, gdzie mamy tak samo opustoszały Londyn, ludzi wymiotła epidemia produkująca krwiożercze monstra zombie.

              Ciekawe, że głównego psiego bohatera grały dwa rózne psy. A ja kombinowałem : jak udało się z jednego psa wydobyć tak skrajne zachowania ? jakby się tylko kładł, turlał i stawał na dwóch łapach, to żaden problem. Wiadomo, że psy są pojętne. Ale tutaj bieguny są bardzo od siebie oddalone : "kanapowiec", jak wypowiada się o Hagenie jeden z jego krzywdzicieli, który przeistacza się w psa bliskiego wścieklizny.

              Ciekawe, czy tą ciemną stronę psiego charakteru grał pies, ktory naprawdę realizuje się w jakichś bitewnych sytuacjach ?

              I co oznacza ten tytuł : "biały bóg" ? Jak myślicie ?
              • siostra_bronte Re: "Biały bóg" słów kilka po seansie 10.12.16, 13:10
                Dzięki za recenzję :) Mogę się pod nią podpisać.

                Te sceny z psami biegającymi po mieście naprawdę świetne sfilmowane. W napisach naliczyłam ze 20 trenerów psów i efekty ich pracy są znakomite. Ta pierwsza scena, z dziewczynką na rowerze jadącą przez puste miasto, potem powtórzona, jest naprawdę świetna.

                Też miałam skojarzenie z "Ptakami" :)

                Co do wymowy filmu, że psy odpłacają za traktowanie, jest chyba zbyt romantyczna. Zdarzają się przecież wypadki, gdy psy atakują Bogu ducha winnych, przypadkowych ludzi.

                Szkoda, że słaba aktorsko była ta dziewczynka, grała kilkoma minami, to mi przeszkadzało w odbiorze filmu.

                Ale w sumie bardzo ciekawy seans!

                Co do tytułu, to nie mam pojęcia.



                • grek.grek Re: "Biały bóg" słów kilka po seansie 10.12.16, 16:38
                  dzięki, Siostro :]
                  miło mi !

                  o, spora grupa ludzi.
                  I zdecydowanie - widać świetną pracę jaką wykonali.

                  to prawda.
                  w grupie psy bywają groźne, i to bez motywacji światopoglądowej ;]

                  swoją drogą, przyszło mi do głowy, że w istocie jest to opowieśc o tym, co się rodzi z nietolerancji i braku akceptacji.

                  Krzywda czyniona słabszym działa przeciw krzywdzicielom, bo wzmacnia upośledzonych, daje im siłę i w efekcie prowadzi do konfrontacji, w której są oni zbyt liczni i zbyt wściekli, by można ich było zatrzymać.

                  zatem, aby porządek i ład społeczny utrzymać trzeba dbać o partnerskie relacje w społecznej hierarchii. Buta i arogancja silnych wobec słabych prowadzi do odwrócenia ról, a w istocie przecież jedni drugich potrzebują. Słabi zyskują siłę, ale w ramach pokojowego społeczenstwa muszą współpracować z tymi, których pobili, bo tamci jednak mają swoje zalety potrzebne do budowania odpowiedniej jakości społecznej struktury.

                  kluczem do wszystkiego jest więc odpowiedzialnośc i wzajemny szacunek.

                  ha, możliwe 1
                  Przyznam, Siostro, że rzadko zauważam słabości młodocianych aktorów, zwykle udaje mi się tylko dostrzegać ich zalety, więc w mojej optyce są albo świetni albo znośni ;]

                  ha, no właśnie - cóż ten tytuł może oznaczać.
                  Trzeba by chyba pogrzebać w "pressbookach", tudzież wywiadach z reżyserem.
                  • barbasia1 Re: "Biały bóg" słów kilka po seansie 10.12.16, 19:50
                    W trakcie oglądania byłam pełna podziwu dla psiego aktora, głównego bohatera, Hagena za jego grę, niesamowitą mimikę jaka malowała się na psim pysku! -przerażenie, kiedy zaraz po tym jak zostaje wyrzucony przy ruchliwej drodze pełnej aut przez ojca Lili, stara się przejść na druga stronę ulicy; ciekawość, kiedy przygląda się bezdomnym psom, wałęsającym się na obrzeżach miasta, groźne miny, kiedy jest tresowany do walki i szczerzy kły, potem , kiedy bierze udział w walce z innym psem (to najbardziej groźnie wyglądająca scena w filmie, tu też zastanawiałam się, czy nie jest ona wygenerowana komputerowo).

                    Świetna jest też scena, kiedy Hagen uciekając ze schroniska staje na przeciwko dyrektorki z groźną miną , z pokrwawionym pyskiem, skacze na nią potem i przewraca, po chwili za nim biegnie cała sfora psów.

                    Podejrzewałam nawet wykorzystanie grafiki komputerowej , która musiała mimikę psu. Na końcu okazało się, że rolę Hagena ogrywają dwa psy.


                    Uroczy był też mały biało-brązowy piesek, który pomaga Hagenowi uciec przed rzeźnikiem na hali i hyclami.

                    A wracając do tytułu, znalazłam jego wyjaśnienie w jednej z recenzji:

                    Tytuł filmu został zaczerpnięty z „Hańby” J.M. Coetzeego, wystawianej wcześniej w teatrze przez Mundruczó. Słusznie można podejrzewać, że to jemu „Biały Bóg” zawdzięcza swoją wieloznaczność. Przypomnijmy, że w książce Coetzee niekonsekwentnie, ale dość wyraźnie buduje analogię między psami a czarnymi mieszkańcami RPA. Przywołuje debaty o prawach zwierząt, aby demaskować obecne w nich myślowe klisze z czasów dyskusji dotyczących praw czarnoskórych. Powraca w nich argumentacja pojawiająca się wcześniej w czasach apartheidu. Mundruczó również do końca trzyma nas w szachu i tylko od samego odbiorcy zależy, czy zinterpretuje zakończenie jako pacyfikację wywrotowych tendencji, czy raczej będzie skłonny uznać je za głos w debacie o niezbędności pozytywnego programu po chwilowym karnawale rewolucji.

                    kulturaliberalna.pl/2015/03/03/michal-piasecki-bialy-bog-recenzja/?gclid=Cj0KEQiA7K7CBRCrwt26v5uHs98BEiQA0JzsZ1qZwZtRLXa7-_qffcJYSE2rgJLD-AwjauIlaXwVqScaAv078P8HAQ
                    • grek.grek Re: "Biały bóg" słów kilka po seansie 11.12.16, 12:05
                      I mnie zaimponował główny psi aktor, Barbasiu :]

                      właśnie, właśnie : Hagena grały dwa psy, możliwe że w tych scenach, kiedy szczerzy kły i robi groźne miny - jest to inny pies niż ten, który występuje w scenach pozbawionych czynnika agresji ?

                      to prawda.
                      bardzo dobre są też sceny, kiedy kolejne ofiary giną jak w fachowo skonstruowanych dreszczowcach : a to nagle gdzieś zjawia się pojedynczy pies, który zapowiada co się zaraz stanie, a to psy przebiegają cichaczem za plecami przyszłej ofiary, a to znów sąsiadka zagląda do domu Lili i jej ojca i kamera nie podąża za nią, tylko zostaje na klatce schodowej, wiec czujemy że sąsiadka żywa stamtąd nie wyjdzie. To klisze gatunkowe thrillera :]

                      o, świetny cytat wyjaśniający, Barbasiu !
                      dzięki.


    • grek.grek 22:00 TVN "Wróg publiczny" 09.12.16, 12:02
      ten film zawsze warto polecać, nawet jeśli kandyduje do miana najczęsciej pokazywanego w ostatnich latach w polskich telewizjach :]

      mamy tutaj odpowiedź, jak daleko sięgają macki władzy, która ma niemożliwe niemalże instrumentarium do inwiligowania obywateli.

      I to parę dobrych lat zanim poinformowali nas o tym "whisteblowers" na czele z Edwardem Snowdenem.

      a teraz dodatkowo w grę wchodzi wszystko to, co dzieje się w sieci.
      zdaje się, że dochodzimy do punktu, w którym jedyne na co może liczyć obywatel, to przyzwoitośc funkcjonariuszy władzy, ich uczciwość i lojalnośc wobec społeczeństwa.

      świetne, dynamiczne kino akcji z ważnym społecznym wątkiem.
      • siostra_bronte Re: 22:00 TVN "Wróg publiczny" 09.12.16, 14:09
        Zgadzam się, świetny!
        • grek.grek Re: 22:00 TVN "Wróg publiczny" 09.12.16, 16:35
          tak jest, Siostro :]

          No i Gene Hackman w kolejnej bardzo dobrej roli, jak niektórzy twierdzą dopasowanej niemal jak przedłużenie postaci którą grał w "Rozmowie" [również przez Ciebie, w świetnym stylu, opowiedzianej !].
    • grek.grek "Młody papież" - koniec 1 serii 09.12.16, 12:05
      wczoraj była dyskusja nt współczesnych seriali telewizyjnych w Pegazie. I kanwą do rozmowy był m.in właśnie "Młody papież".

      Miło by było kiedyś ten serial zobaczyć... ;]

      seryjni.blog.polityka.pl/2016/12/04/cuda-cuda-czyli-po-finale-mlodego-papieza/
      • barbasia1 Re: "Młody papież" / Pegaz/ "Artyści" wTVPKultura! 09.12.16, 21:01
        Też oglądałam wczorajszego "Pegaza" . Miłym zaskoczeniem była dla mnie nowa para prowadzących, po raz pierwszy ich zobaczyłam, dziennikarka radiowej Dwójki Barbara Schabowska i Jerzy Kisielewski. Świetna para!

        Ale, Greku! We wczorajszym "Pegazie" zapowiedziano powtórkę serialu "Artyści" w TVPKultura w święta! Bardzo się cieszę! :)



        • grek.grek Re: "Młody papież" / Pegaz/ "Artyści" wTVPKultura 10.12.16, 12:12
          tak jest, Barbasiu :]

          teraz są dwie pary prowadzących, zmieniające się co tydzień.

          o, doskonała informacja !
          mam nadzieję, że uda się Tobie, i Wam, obejrzeć "Artystów". Bardzo zachęcam ponownie.

          nie oglądałem tego Pegaza w całości, ale wczoraj w zwiastunie przedświątecznym, pokazanym przed filmem, wśród wielu migawek zapowiadanych projekcji - mignęli mi właśnie "Artyści" i zaświatała taka myśl, że... a może zamierzają pokazać ten serial w Kulturze ? :]
          • siostra_bronte Re: "Młody papież" / Pegaz/ "Artyści" wTVPKultura 10.12.16, 13:00
            O, też widziałam ten zwiastun. "Artystów" w ogóle nie rozpoznałam, za to ucieszył mnie "Manhattan"!
            • barbasia1 Re: "Młody papież" / Pegaz/ "Artyści& 10.12.16, 16:26
              "Manhattan"???

              • siostra_bronte Re: "Młody papież" / Pegaz/ "Artyści& 10.12.16, 16:27
                Tak! Allena!!
                • barbasia1 Re: "Młody papież" / Pegaz/ "Artyści& 10.12.16, 16:33
                  Niemożliwe!!! :))))
                  • siostra_bronte Re: "Młody papież" / Pegaz/ "Artyści& 10.12.16, 16:38
                    A jednak! :)
                • barbasia1 Re: "Młody papież" / Pegaz/ "Artyści& 10.12.16, 16:39
                  Bronte! Greku! W ostatnim "Pegazie" wspomniano o serialu "Crisis in Six Scenes" , który napisał i wyreżyserował Woody Allen, a i jeszcze w nim wystąpił. Serial, jednak zebrał za oceanem fatalne recenzje.
                  • grek.grek Re: "Młody papież" / Pegaz/ "Artyści& 10.12.16, 16:51
                    yes, Barbasiu :]

                    ponoć sam Allen szybko się zorientował, że to nie będzie dobra rzecz :]

                    ale, jako profesjonalista, doprowadził rzecz do końca i... zapewne zyskał motywację, by kiedyś nakręcić serial, który zostanie prawdziwym hitem ?

                    świetna motywacja dla reżysera, który nakręcił pewnie ponad 60 filmów, nieprawdaż ? ;]
                  • barbasia1 Re: "Młody papież" / Pegaz/ "Artyści& 10.12.16, 17:24
                    Serial, jednak zebrał za oceanem fatalne recenzje, jak właśnie czytam.
            • grek.grek Re: "Młody papież" / Pegaz/ "Artyści& 10.12.16, 16:27
              świetne oko, Siostro :]

              ja rozpoznałem tylko Woody'ego Allena ;]
              • siostra_bronte Re: "Młody papież" / Pegaz/ "Artyści& 10.12.16, 16:37
                Hehe. Faktycznie, jego filmy mogą się trochę zlewać :) Ale ten jest wyjątkowo czarno-biały, plus słynna scena biegu i nie miałam wątpliwości!
                • grek.grek Re: "Młody papież" / Pegaz/ "Artyści& 10.12.16, 16:48
                  brawo, Siostro :"]

                  to naprawdę świetna zapowiedź, przynajmniej jeden świetny film w te święta będzie [w Kulturze] :]
          • barbasia1 Re: "Młody papież" / Pegaz/ "Artyści" wTVPKultura 10.12.16, 16:32
            > teraz są dwie pary prowadzących, zmieniające się co tydzień.

            O! Nie wiedziałam.

            Tak właśnie będzie. :) "Artyści" będą w TVPKultura. Mam nadzieję, że pora emisji będzie dobra, wygodna.

            > nie oglądałem tego Pegaza w całości,
            Właściwie ja też.
            • grek.grek Re: "Młody papież" / Pegaz/ "Artyści" wTVPKultura 10.12.16, 16:45
              Barbasiu, powtórka Pegaza jest za godzinę, o 17:50 :] Gdybyś miała ochotę obejrzeć :]

              świetna zapowiedź !
              miejmy nadzieję, że atrakcji nie zabraknie w tej świątecznej ramówce. MOże nam się ten zwiastun wyświetli jeszcze parę razy i rozszyfrujemy parę tytułów z tych migawek :]
              • barbasia1 Re: "Młody papież" / Pegaz/ "Artyści" wTVPKultura 10.12.16, 17:25
                >MOże nam się ten zwiastun wyświetli jeszcze parę razy i rozszyfrujemy parę tytułów z tych >migawek :]

                Ja jeszcze nie widziałam tego zwiastuna. Koniecznie mógłby się wyświetlić.
                • grek.grek Re: "Młody papież" / Pegaz/ "Artyści" wTVPKultura 10.12.16, 17:53
                  :]

                  na pewno się wyświetli.

                  wczoraj był w okolicach "informacji kulturalnych" : między niusami o 20:00, a przed filmem o 20:20. MOże i dziś tam będzie ? :]

                  o 20:20 "Dzień kobiet" w KUlturze, niezły - chociaż, wg mnie - nieco zbyt publicystyczno-gazetowo-broszurowy - film o stosunkach pracy w dyskoncie.
                  • barbasia1 Re: "Młody papież" / Pegaz/ "Artyści" wTVPKultura 10.12.16, 19:53
                    Może uda mi się o tej porze zajrzeć do TVPKultura.

                    Jeszcze nie widziałam! Ale dziś skoczę na galę Europejskich Nagród Filmowych do TVN (do TVN - jak to brzmi!!? ;).
                    • grek.grek Re: "Młody papież" / Pegaz/ "Artyści& 11.12.16, 12:06
                      Udało Ci się obejrzeć ten zwiastun, Barbasiu ?:]

                      wpadłem na niego wczoraj i rozpoznałem jeszcze "Cztery wesela i pogrzeb" oraz "Tootsie", a także - chyba - jakąś ekranizację Dickensa :]
                      • barbasia1 Re: "Młody papież" / Pegaz/ "Artyści& 11.12.16, 18:05
                        Nie, nie zdążyłam, za późno włączyłam telewizor. Ale będę polować. :)
    • grek.grek "Westworld" - serial roku ? 09.12.16, 12:09
      nie jedyna to entuzjastyczna ocena "Westworld", co sugeruje że istotnie będzie to kandydat do wydarzenia roku w telewizji :

      seryjni.blog.polityka.pl/2016/12/06/westworld-za-nami-final-arcydziela/
      też by było miło go kiedyś obejrzeć ;]
      • siostra_bronte Re: "Westworld" - serial roku ? 09.12.16, 14:12
        Serialu nie widziałam, ale opinie o arcydziele są chyba mocno przesadzone. Ale tak się robi dobry PR :)

        Przy okazji, serial jest inspirowany filmem sci-fi Michaela Crichtona pod tym samym tytułem (u nas znany jako "Świat Dzikiego Zachodu") z 1973 r. Widziałam go kiedyś w TNT. Bardzo ciekawy, z fajnym klimatem, w obsadzie m.in. Yul Brunner. Jak widać, wszystko już było!
        • grek.grek Re: "Westworld" - serial roku ? 09.12.16, 16:37
          możliwe :] kategoria "arcydzieła" niezmiennie jest subiektywna, ale i tak niektórzy faktycznie jej nadużywają.

          o, ciekawa inspiracja.


    • grek.grek serialowy zawrót głowy : "Stranger Things" 09.12.16, 12:16
      hit roku, a my chyba nie zauważyliśmy go, póki co ? :]

      był w "Polityce" świetny artykuł nt tego serialu, ale nadal nie ma go w sieci, szkoda !
      2016 kończy się jednak, a jako że "Stranger Things" zrobił furorę, to może coś takiego :

      kulturaliberalna.pl/2016/08/16/kucmierz-bliskie-spotkania-lata-80-stranger-things-recenzja/
      www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kultura/film/1669542,1,recenzja-serialu-stranger-things-rez-matt-i-ross-duffer.read

      powrót do wątków, stylów i klimatów lat 80-tych ?
      nie mogę sie doczekać, żeby to obejrzeć !

      a Wy ? :]
      • siostra_bronte Re: serialowy zawrót głowy : "Stranger Things" 09.12.16, 14:15
        Jakoś nie jestem fanką seriali. Zwłaszcza, że nie wiadomo kiedy i czy w ogóle będą pokazane w tv. A w sieci nie mam w ogóle zwyczaju oglądać filmów (poza youtube).
        • grek.grek Re: serialowy zawrót głowy : "Stranger Things 09.12.16, 16:39
          :]

          no właśnie, to jest ten kłopot.

          przyznam, że notuję sobie co ciekawiej brzmiące tytuły serialowe, ale zdecydowanie nie przepadam za oglądaniem ich w sieci :] szkoda, że w telewizji zjawiają się, o ile w ogóle !, tak późno.

          z drugiej strony, nawet film z 1920 roku jest przecież świeżutką premierą, jesli się go wcześniej nie widziało, nieprawdaż ? :]
          • maniaczytania Re: serialowy zawrót głowy : "Stranger Things 09.12.16, 20:25
            ja w ramach przygotowań do tego serialu obejrzałam trzy filmy, do których nawiązuje - "E.T.", "Goonies" i "Stand By Me" :) Ale samego serialu jeszcze nie widziałam.

            A tak w ogóle, to jak pewnie wiecie, ja seriale lubię bardzo :) Czekam na jakiś fajny na wiosnę ;) tęskniąc za Downton Abbey ;)
            • grek.grek Re: serialowy zawrót głowy : "Stranger Things 10.12.16, 12:06
              brawo, Maniu :]

              czyżbyś więc miała w niedalekich planach obejrzenie "Stranger Things" ? :]
              No i - jakie wrażenia z przypomnienia sobie klasyki 80s ?

              o, przydałoby się wręcz KILKA dobrych seriali.
              szkoda, że w TVP na kolejne 10 lat zabukowane miejscówki mają "Klany", "Barwy szczęścia" i inne takie, a w komercyjnych wcale nie lepsze.

              ACZKOLWIEK :}... pamiętam, że wiosną KUltura pokazała absolutnie rewelacyjny serial "Utopia". Oraz że... nie udało mi się Was zainteresować i zmobilizować do obejrzenia ;]

              ale to i tak był tylko jakiś meteor, który przefrunął i tak jak nic nie było przed nim, tak i po nim nie ma nic [ w tej materii w TVP]
    • siostra_bronte "Playtime" 09.12.16, 14:02
      Wypatrzyłam jutro w Kulturze o 13.05. Arcydzieło Jacquesa Tatiego. Jeżeli ktoś nie widział (Greku?) to polecam gorąco!!
      • grek.grek Re: "Playtime" 09.12.16, 16:31
        dzięki, Siostro :]

        przyznam ze skruchą, że wszystkie filmy z panem Hulotem jakoś mi się tak... nałożyły na siebie i jakby tworzyły jeden :]

        dlatego, muszę sprawdzić czy oglądałem "Playtime" :]
        • siostra_bronte Re: "Playtime" 09.12.16, 20:19
          Ja pamiętam, że akurat tego filmu nie widziałeś :) Było jakieś zamieszanie świąteczne, czy coś takiego.
          • grek.grek Re: "Playtime" 10.12.16, 12:02
            bardzo to prawdopodobne, Siostro :]

            tym bardziej żałuję, że dzisiaj mam niewielkie nadzieje na to, że obejrzę.
            żałuję !

            I mam nadzieję na kolejną powtórkę, choć w lepsze terminy emisji jakoś nie wierzę.
            Dziwnym trafem TVP uznaje, że mądre, błyskotliwe, zabawne filmy Tatiego nie nadają się na seans w prime time.

            • siostra_bronte Re: "Playtime" 10.12.16, 13:11
              Szkoda! Może następnym razem się uda.
              • grek.grek Re: "Playtime" 10.12.16, 16:41
                mam nadzieję, Siostro ! :]

                pan Hulot, to jeden z tych filmowych bohaterów, z którymi chce się obcować wciąz i wciąż :]
                wyczekuję więc powtórki.

                miałem szansę uszczknąć dziś pół godziny z seansu, ale nie cierpię zaczynać filmu, którego nie mógłbym skończyć, więc odpuściłem i czekam na replay :]
                • barbasia1 Re: "Playtime" 10.12.16, 17:23
                  >pan Hulot, to jeden z tych filmowych bohaterów, z którymi chce się obcować wciąz i wciąż :]

                  Oooo! Aż tak? ;)
                  • grek.grek Re: "Playtime" 10.12.16, 17:50
                    yes, Barbasiu ! :]]
                    • barbasia1 Re: "Playtime" 10.12.16, 18:30
                      To zdaje się jako jedyna tu niebyt namiętnym uczuciem darzę pana Hulota. ;)
                      • grek.grek Re: "Playtime" 11.12.16, 11:53
                        haha ;]


      • barbasia1 Re: "Playtime" 09.12.16, 20:12
        siostra_bronte napisał(a):

        > Wypatrzyłam jutro w Kulturze o 13.05. Arcydzieło Jacquesa Tatiego.

        Klasyka kina francuskiego. Na pewno trzeba zobaczyć. Ale czy to aż "arcydzieło", to nie wiem?
    • maniaczytania Kinowo - "Sprzymierzeni" (Allied) 09.12.16, 20:33
      chyba najgłośniejszy film tego roku ;) - Brad Pitt i Marion Cottillard w rolach głównych - dwójki szpiegów, którzy poznają się w czasie wspólnej akcji w Casablance.
      Sam film bardzo, bardzo ładny - historia, w którą się angażuje, przejęcie i nerwy, które się udzielają. Do tego świetnie zrobiony - przepiękne ujęcia, stonowane spokojne zdjęcia, świetna muzyka. Wspaniale odtworzone realia II wojny światowej - jeśli chodzi o scenografię i kostiumy. Historia niejednoznaczna, sprawiająca, że gdy kończy się film, w kinie zapada cisza i wszyscy wychodzą dopiero po dłuższej chwili, co rzadko się zdarza.
      Ma parę niedociągnięć, przerysowań, ale ogólnie jestem zaskoczona na plus - nie miałam go w planach w ogóle. Mogę polecić ;)
      • grek.grek Re: Kinowo - "Sprzymierzeni" (Allied) 10.12.16, 12:09
        dzięki, Maniu :]

        dynamiczna, treściwa recenzja ! :]

        jeśli jeszcze dowiem się, że ten film kręcono istotnie w Maroko, to już nie będzie możliwości, aby nie chciał koniecznie go zobaczyć :]


      • barbasia1 Re: Kinowo - "Sprzymierzeni" (Allied) 10.12.16, 17:27
        Świetna relacja , Maniu. Aż się chce iść do kina. Musze sprawdzić, czy wyświetlają u na sten film.

        Brad kręcił film, a tu mu się małżeństwo sypało!?
        • maniaczytania Re: Kinowo - "Sprzymierzeni" (Allied) 10.12.16, 18:31
          podobno przez ten film się posypało - przecież były plotki, że miał romans na planie ...
          • barbasia1 Re: Kinowo - "Sprzymierzeni" (Allied) 10.12.16, 19:57
            Na pewno nie przez film. Te plotki wymyślono na potrzeby promocji filmu. A Marion jest od 8 lat w szczęśliwym związku z Guillaumem Canetemem, z którym właśnie spodziewa się dziecka.
    • grek.grek 23:55 TVP Kultura "Post Tendebras Lux" 10.12.16, 16:56
      kilka razy znalazłem ten film wśród takich, które ponoć intrygują i zaciekawiają treścią i formą.

      w Kulturze parę razy już był, ale... zawsze późno w nocy.
      czyżby zawierał sceny drastyczne ?

      w opisie stoi, że : jest to historia meksykańskiej rodziny, która wyprowadziła się z miasta na odludne łono natury, i własnie to łono natury zaczyna odkrywać i się z nim mierzyć.

      dramat ekologiczny ? horror z przesłaniem ?
      Brzmi ciekawie, nieprawdaż ?

      późno cokolwiek, ale przy dobrej organizacji może uda mi się obejrzeć i opowiedzieć :]
      • grek.grek "Post Tendebras Lux" [1] 11.12.16, 13:34
        nietypowy film, zajmujący, z pietyzmem dopracowany na poziomie wizualnej estetyki, zawierający kilka scen absolutnie niepodrabialnych i zostających w pamięci.

        Pierwsza scena : boisko piłkarskie [widać bramkę w oddali] przerobione na pastwisko, u podnóża zalesionej góry niczym z filmów o Aztekach ;]. Po pastwisku wałęsa się radośnie 2-3 letnia dziewczynka i coś do siebie szwargocze. Dookoła niej, i w tle mamy rogaciznę i konie, które są pilnowane przez grupę psów, dbających o to, by stado się nie rozpraszało.

        Kamera filmuje to wszystko z poziomu operatora lężącego na płask, a marginesy kadru są delikatnie rozmyte, co powoduje, że mamy tutaj widok jak przez szybę na którą spadł deszcz.

        Nadchodzi noc, burza, błyski... UJęcia są swobodnie wydłużane, kadry zatrzymane, natura w pełnej krasie zaprezentowana.

        Druga scena, to pierwszy obraz, który zostaje w pamięci : oto widzimy wnętrze domu pogrążonego we śnie. Do środka wchodzi... kozioł. Albo faun. I to nie bylejaki : cały czerwony, fosforyzujący. POstać ze snu ? Na to wygląda, ale pewności żadnej mieć nie możemy. W ręku trzyma ni to radio, ni skrzynkę z narzędziami, zagląda do sypialni, zagląda do dzieci, wychodzi.

        thelosthighwayhotel.files.wordpress.com/2013/04/post-tenebras-lux.jpg
        Dalej mamy kolejne sceny, w pierwszej chwili wydające się zbiorem oderwanych od siebie epizodów : jakiś robotnik przemierza las na koniu i z psem, potem widzimy poranek w drewnianej willi pośród lasu - młode małżeństwo i dwoje 2-3letnich dzieci, córka i syn. Pan domu wychodzi na wypasiony taras i po krótkiej rozmowie z zarządcą gospodarstwa - sprzedaje kilka mocnych klapsów psu, który ponoć zachował się niezgodnie z zasadami.

        A za chwilę mamy zdaje się to samo małzeństwo na garden party w wielkiej wspaniałej posiadłości, gdzie spotykają się z jakimś elitarnym towarzystwem i rozmawiają o interesach, aczkolwiek... pan domu, który przed chwilą zbił psa, przerywa to cytatem z Tołstoja "Bogactwo i władza, za którymi gonimy mają znaczenie tylko w momencie doświadczenia przyjemności ich utraty".

        MOże to wyjaśnia dlaczego ten pan, jego żona i dzieci mieszkają w tak dziwnym miejscu jak las niczym z filmów o Aztekach :] Porzucili cywilizację kariery i pieniędzy, by żyć w zgodzie z naturą.

        Pan ma na imię Juan, a pani - Natalie.

        W kolejnej scenie widzimy Juana odwiedzającego klub walki z uzależnieniami. Wprowadza go tam robotnik, którego widzieliśmy wcześniej - Siete. Przybytek mieści się w środku lasu, w małej chatce, ale ma stałych bywalców i wydaje się, ze są ze sobą zżyci. Juan nie odbywa tradycyjnego wystąpienia przed audytorium, ale po zakończeniu meetingu rozmawia ze Siete i przyznaje się do uzależnienia od internetowej pornografii, zdradzając przy okazji, że jego małzeństwo przechodzi kryzys. Siete opowiada mu o sobie i o tym, że przez wiele lat był uzalezniony od używek i alkoholu. Wyszedł z tego dzięki wspólnocie klubu.

        Ale co tu robi wciśnięta scena meczu rugby pomiędzy drużynami angielskojęzycznych chłopaków?

        W następnej sekwencji Juan i Natalie odwiedzają coś w rodzaju łaźni, sauny koedukacyjnej, która nagle okazuje się klubem erotycznym, w którym Natalie uprawia seks z nieznajomym mężczyzną, trzymając głowę na kolanach nieznajomej kobiety, a Juan się temu przygląda. Ciekawy sposób na przegnanie rutyny w związku ? ;]

        Kolejna scena : znienacka mamy Siete, który dostaje zlecenie ścięcia drzewa na jakimś malowniczym polu. Płacić mu będzie brat, który nie znosi swojej siostry i chce jej zrobić na złośc. Nie wiemy, kim jest rodzeństwo i nie dowiemy się nigdy.

        A potem - hop i jesteśmy nad morzem, gdzie z pewnego dystansu filmowane są błękitne fale, oraz grupka ludzi spędzających czas najpierw w wodzie, a potem na plaży. Krótkie ujęcie ich twarzy... A potem piękny niewątpliwe zachód słońca. Znów nie wiadomo, kim są i o co chodzi. mozliwe, że pasują po prostu do zbudowania klimatu całej okolicy, pokazania związków człowieka z naturą.

        Po godzinie - Juan i Natalie decydują się porozmawiać o swoim małzeństwie. Najpierw kolacja w efektownej kuchni, dzieci, rozmowy, wspólne czytanie, a potem kwadrans szczerości. Dochodzą do wniosku, że ich związek jest na mocnym wirażu, w łózku się im nie układa, no i Natalie sugeruje, że to może być koniec. Juan denerwuje się na nią, ale potem wyznaje od razu, że ją kocha. Niespójny komunikat. I pytanie w tle : czyżby zycie na łonie natury niszczyło ich instynkty zamiast je wzmacniać ?

        Dziwne, że w następnej scenie widzimy ich jak słoneczną drogą jadą nad morze. Może po to, by odrestaurowac rodzinne relacje ? Natalie wyznaje po drodze, że czegoś zapomniała, więc Juan zostawia ją i dzieci w domu zarządcy, a sam wraca samochodem po zapomniane rzeczy. Scena oczywiście nie jest rozegrana tak jak w normalnym" filmie : nie widać twarzy rozmawiających, a tylko słychać ich głosy. Widać szosę, a za chwilę... ich dłonie splatające się ze sobą. Wczorajszy kryzys zażegnany ?

        Juan wraca. Zabiera klamoty, ale... coś chyba słyszy. Widzimy z daleka jak chyłkiem przemyka po schodach na górę. I keidy on biegnie na górę, a drzwi na dole wychodzi Seite z kolegą. Taszczą sprzęt elektroniczny z domu Juana. Normalnie kradną.

        Juan ich nakrywa, ale Siete sięga po broń. Juan ucieka, Seite biegnie za nim i strzela do niego na tarasie. Juan pada, Siete ucieka, kolega z nim, sprzęt porzucają. Widzimy to wszystko z bezpiecznego dystansu, jakbyśmy z krzaków podglądali.

        Nie wiemy, co z Juanem, bo w następnej scenie widzimy nocną wyprawę łódką wśród szuwarów ojca i dwójki dorastających dzieci, którzy wybrali się na polowanie na ptaki. I kiedy wyłazi pierwszy zarys słońca spośród ciemnych chmur - istotnie strzelają do nadwodnego ptactwa.

        Za moment mamy chatkę pośród lasu, w której dwóch starszych panów gra partię szachów. Dwaj inni stoją i palą papierosy, rozmawiając o tym, że "ścianę trzeba było wykończyć inaczej, popatrz jak się sypie". Kamera odjeżdza kilkanaście metrów w tył i widać, że mowa o ścianie jakiejś zabiedzonej chatynki. PO paru minutach niby mimochodem jeden z szachistów pyta "A co z JUanem ?". Odpowiedź brzmi, że jest ranny i poleguje w domu. Tak się dowiadujemy o finale zajścia z użyciem broni.

        Istotnie, Juan lezy w domu. Dostał kulę w płuco i przeszedł operację. Dzieci dotrzymują mu towarzystwa, a Natalie gra na pianinie ich ulubioną piosenkę. Najpierw śpiewa sama, a potem śpiewają oboje i kamera pokazuje parę zdjęc z ich okresu "życia w mieście".

        Nagle Juanowi zbiera się na podróż sentymentalną w czasy dzieciństwa, kiedy wszystko wokół siebie odbierał bardziej zmysłowo, pełniej, głębiej. PIekny to monolog.

        Widzimy za moment Siete, który jedzie gdzieś na pace pickupa. Ucieka ?
        Nie. Okazuje się, ze odwiedza rodzinę, która równiez gdzieś w tym lesie mieszka. Żonę i dwoje dzieci. Zona mówi, że "jestem tu tylko z powodu dzieci, i dlatego że szukał mnie ktoś od twojego szefa". Szefa, czyli Juana. Siete ją obejmuje, ale ona zachowuje się jak zimna marionetka. Coś musiało się między nimi mocno popsuć...

        Siete na wieść o "kimś od szefa" decyduje się odwiedzić Juana. W obejściu zastaje jego dzieci. bawią się same. Siete pyta o tatę, a córka rzuca "Tata umarł. Pobaw się z nami !".

        Wraca więc do domu. I odkrywa, że rodziny nie ma. Żona i dzieci znikły. A za sekundę znów mamy oniryczne ujęcie z czerwonym koziołkiem. Tym razem koziołka obserwuje mały chłopiec. Kim jest koziołek ? To Siete w oczach swojego syna ? Jest robotnikiem, może więc ta skrzynka z narzędziami wyjaśniałaby tożsamość tej dziwnej postaci ze snu, albo z koszmaru.

        Siete jest wstrząsnięty. Idzie długo, a kamera pokazuje jego dłonie i kolczyk w uchu. Dochodzi na to pastwisko u podnóża góry jak w filmach o Aztekach. I tu następuje druga scena zupełnie kuriozalna... Kamera filmuje go zza pleców, z dystansu, a on wydaje okrzyk, a potem... dekapituje się własnoręczn
        • grek.grek "Post Tendebras Lux" [2] 11.12.16, 13:46
          Tak, Siete dekapituje się własnoręcznie.
          Po prostu, rękoma urywa sobie głowę. Scena jest niezwykła, zaskakująco i, przepraszam za umiejscowienie tego słowa w takim kontekście... olśniewająca - z FILMOWEGO ! punktu widzenia. Makabreska, ale zachwycająca. Bywa i tak ;]

          Krowy wychodzą na pastwisko, zrywa się rzęsista ulewa...

          A na końcu znów wyskakują ci chłopcy grający w rugby i mamy kilkuminutową sekwencję meczu. Łowiąc nieprawnym uchem akcent ich rzadkich dialogów, można wysondować, że obserwujemy mecz rugby dwóch szkół w Anglii, Szkocji albo Irlandii.

          W ostatnim kadrze lider zespołu Niebieskich [rywale sa na Czerwono] mówi do swoich kolegów : "MUsimy wygrać, nie zatrzymają nas".

          I teraz : albo te wszystkie sceny wiązą się ze sobą na poziomie dyskursu o naturze w człowieku, atawizmach w nim tkwiących, związkach człowieka z matką naturą, albo reżyser i scenarzysta pan Reydagas połączył ze sobą obrazki, które wg niego były atmosferyczne i stylowe, a sens całej tej mozaiki nawet dla niego pozostał oznaczony dużym znakiem zapytania ;]

          Ale bliżej bym był tej pierwszej koncepcji.

          widać, że senor Reydagas zna się na filmowej robocie, nagroda za reżyserię tego filmu, w Cannes otrzymana, nie była przypadkowa. Zdjęcia, miejscówki, rytm narracji są prima sort. A sam film intryguje bardzo, co najlepiej świadczy o tym, że wizja reżysera ma swoje niezaprzeczalne walory.

          A czy chce powiedzieć coś ważnego, czy może wodzi nas za nos... No cóż, zawsze jest takie ryzyko, kiedy zasiada się do obejrzenia dowolnego filmu ;]

          www.youtube.com/watch?v=zYeXnNzJ89Y
    • grek.grek "Najlepsze filmy roku" :] 10.12.16, 17:01
      koniec roku niebawem, premier nie pozostało już zbyt wiele, więc pojawiają się zestawienia "najlepszych filmów 2016" :

      film.onet.pl/wiadomosci/la-la-land-i-nowy-poczatek-wsrod-najlepszych-filmow-wg-amerykanskiego-instytutu/syypq5
      www.metacritic.com/feature/film-critics-list-the-top-10-movies-of-2016
      • barbasia1 Re: "Najlepsze filmy roku" :] 10.12.16, 17:22
        Koniec roku się zbliża, ja mam jeszcze do opowiedzenia trzy, cztery? ostatnie premiery! Ożeż!
        • grek.grek Re: "Najlepsze filmy roku" :] 10.12.16, 17:49
          Barbasiu, i dopiero teraz o tym mówisz ?! :]]

          wyczekiwać będę, oraz będziemy, Twoich recenzji !
          • barbasia1 Re: "Najlepsze filmy roku" :] 10.12.16, 18:19
            A nie mówiłam wcześniej??? 8-O
    • grek.grek "Sztuka kochania" w kinach wkrótce 10.12.16, 17:05
      ha, to dopiero jest ciekawostka, jak wypadnie film o takiej bohaterce :]

      na ile będzie figlarnie śmiały, uroczo bezpruderyjny i szczerze zabawny, a na ile zachowawczy, przykryty naszym polskiem rumieńcem wstydu albo pełnym zakłopotania rechotem.

      kultura.gazeta.pl/kultura/7,114438,21094447,polacy-dzieki-niej-poznawali-seks-sama-zyla-w-trojkacie-zwiastun.html#Czolka3Img
      • barbasia1 Re: "Sztuka kochania" w kinach wkrótce 10.12.16, 17:20
        Tak, tak. Czytałam, słyszałam tu i tam. Zapowiada się szalenie ciekawie i zdaje się równie dobrze jak film o Relidze.
        • grek.grek Re: "Sztuka kochania" w kinach wkrótce 10.12.16, 17:48
          o, miejmy nadzieje, że Twoja nadzieja zyska profetyczne właściwości, Barbasiu ! :]
          • barbasia1 Re: "Sztuka kochania" w kinach wkrótce 10.12.16, 18:20
            i oglądałam malutkie fragmneciki, wskazujące, że to raczej "będzie figlarnie śmiały, uroczo bezpruderyjny i szczerze zabawny" film.

            Tak.
            • maniaczytania Re: "Sztuka kochania" w kinach wkrótce 10.12.16, 18:30
              ciekawe, na ile prawdziwie pokaże również jej życie prywatne, które, hmm, delikatnie mówiąc, było dziwne. I skrzywdziło córkę.
              • barbasia1 Re: "Sztuka kochania" w kinach wkrótce 10.12.16, 20:11
                >ciekawe, na ile prawdziwie pokaże również jej życie prywatne, które, hmm, delikatnie mówiąc, >było dziwne. I skrzywdziło córkę.

                A jeszcze bardziej skrzywdziła syna, który de facto był synem jej męża i przyjaciółki, Wandy.

                To jest istotny wątek w biografii Wisłockiej, sadzę, że będzie dobrze pokazany.
            • grek.grek Re: "Sztuka kochania" w kinach wkrótce 11.12.16, 11:52
              to bardzo dobra informacja, Barbasiu :]
              nigdy za wiele dobrych, trafionych w punkt polskich filmów.
              • barbasia1 Re: "Sztuka kochania" w kinach wkrótce 11.12.16, 17:54
                Obym się nie pomyliła. Na pewno nie będzie to film wyłącznie na bardzo poważnie.
                • grek.grek Re: "Sztuka kochania" w kinach wkrótce 11.12.16, 18:16
                  miejmy nadzieję, Barbasiu, że Twoje profetyczne zdolności znajdą swoje odbicie w energii filmu :]

                  a tymczasem : czas mi wyjść w... ten deszcz i wiatr, który hula za oknem. U Ciebie, u Was, też taka wesoła pogoda ? ;]

                  wracam prędko na "Samuraja", a potem czekam na "Hitchcocka".
                  I Wam też życzę wspaniałego wieczoru i przyjemnej atmosfery ! :]
                  • barbasia1 Re: "Sztuka kochania" w kinach wkrótce 11.12.16, 18:44
                    Liczę na dobry film i kibicuję twórcom!
                    Bohaterka, postać kobieca jest barwna , ciekawa, nie może się nie udać. :)

                    O! To ubierz się ciepło! U nas jest tak samo, też pada i wieje za oknem. Nigdzie dziś nie wychodziłam.

                    Dziś masz znakomity wieczór filmowy! Przyjemnego oglądania zatem. Czekany na relacje.
                    • grek.grek Re: "Sztuka kochania" w kinach wkrótce 12.12.16, 11:19
                      miejmy nadzieję na lepszą aurę już niebawem, Barbasiu :]

                      dzięki :]
                      istotnie, był to zajmujący wieczór filmowy, zaraz napiszę parę słów więcej.
    • barbasia1 Europejskie Nagrody Filmowe Wrocław 2016 TVN 20:15 10.12.16, 17:17
      Relacja z gali Europejskich Nagród Filmowych, która odbędzie się tym roku w Polsce, we Wrocławiu.
      Do Wrocławia przyjadą, a właściwie przyjechali już znakomici twórcy filmowi: aktorzy, reżyserzy, producenci (m.in. Pierce Brosnan, Hugh Grant, Pedro Almodóvar, Ken Loach, Wim Wenders, Polskę reprezentują: Tomasz Wasilewski za "Zjednoczone stany miłości" oraz Piotr Stasik za "21 x Nowy Jork".), a także ok. 200 dziennikarzy z całego świata. Gala w Narodowym Forum Muzyki będzie zamknięta dla publiczności, ale będzie transmitowana w TVN.

      Trochę mnie zdziwiło, dlaczego transmisja tak doniosłego dla Wrocławia, dla Polski, wydarzenia kulturalnego ma miejsce w TVN, prywatnej telewizji, a nie, jakby należało tego oczekiwać, w misyjnej telewizji publicznej. Sprawę tę wyjaśnia w rozmowie z GW, na którą szczęśliwie trafiłam, prowadzący galę Maciej Stuhr. Fakt, że gala jest transmitowana przez TVN ma związek z jego osobą!

      Europejska Akademia Filmowa poprosiła Maćka Stuhra, który jest jej ambasadorem, do poprowadzenia gali. TVP jednak zaproponowała swoje pomysły i swoich prowadzących. W konsekwencji Europejska Akademia Filmowa wolała zmienić nie prowadzącego, a stację. Lojalność godna najwyższego szacunku. Chapeau bas!

      PS.
      Europejskie Nagrody Filmowe są odpowiednikami amerykańskiego Oscara, przyznawanymi przez członków Europejskiej Akademii Filmowej, która siedzibę ma w Berlinie.
      • grek.grek Re: Europejskie Nagrody Filmowe Wrocław 2016 TVN 10.12.16, 17:47
        czyli, znów TVP przestrzeliła... :]

        ciekawe, że taka gala filmowa leci w TVN, który ze swoich ambicji filmowych specjalnie nie jest znany, nieprawdaż ? ;]

        ciekawe, czy w publicznej w ogóle poinformują o całym wydarzeniu ? hehe
        • maniaczytania Re: Europejskie Nagrody Filmowe Wrocław 2016 TVN 10.12.16, 19:17
          ja wiem, czy przestrzeliła - to chyba ma być na żywo - ryzykować jego żenujące żarty? Takie, jak wtedy na gali wręczenia chyba Orłów? Wcale się nie dziwię.
          • grek.grek Re: Europejskie Nagrody Filmowe Wrocław 2016 TVN 11.12.16, 11:58
            I mnie jeden z żartów pana Macieja nie przypadł zbytnio do gustu, Maniu.
            niemniej, sądzę że tym razem chyba by jednak nie szarżował, zwłaszcza że polityczne drwiny z polskiej rzeczywistości politycznej byłyby kompletnie niezrozumiałe dla gości z zagranicy.

            PS : zwycięzcą ENF'16 "Toni Erdmann" :] dostał 5 nagród, wygrał we wszystkich kategoriach, w których był nominowany : film, scenariusz, reżyseria i aktorzy w głównych rolach.

            w CAnnes miał niesamowicie wysokie notowania, ponoć jedne z najwyższych ocen krytyków w historii festiwalu. A mimo to przegrał. Po Cannes - wygrywa już wszędzie :]
            • maniaczytania Re: Europejskie Nagrody Filmowe Wrocław 2016 TVN 11.12.16, 12:29
              oglądałam samą końcówkę gali, własnie ogłaszanie nominacji oraz nagrodę w kategorii głównej. Nie powiem, ten film wydaje się być interesujący - ciekawe, czy trafi u nas do szerokiej dystrybucji?
              • siostra_bronte Re: Europejskie Nagrody Filmowe Wrocław 2016 TVN 11.12.16, 13:10
                Włączyłam się bliżej końca, bo interesowały mnie najważniejsze nagrody.

                No i doszło do fatalnej wpadki! Otóż nagrodę za scenografię dostała...inna pani, niż powinna! Doszło do krępującej sytuacji na scenie, dwie kobiety wyrywające sobie nagrodę z rąk, prowadzący Stuhr i Ostaszewska nieudolnie próbowali to naprawić, na sali gwizdy...Było to tak żenujące, że na chwilę aż zmieniłam kanał :) Czy ktoś widział całą sytuację i wie co się stało?

                Naprawdę kompromitacja. Czy my zawsze musimy coś spie...ć?

                Z tego co widziałam, to niestety żarty prowadzących na słabym poziomie. Za dużo też odniesień do polityki. Olbrychski śpiewający nominacje dla najlepszego reżysera to już w ogóle tragedia :)

                Ale z przyjemnością zobaczyłam znanych artystów na sali. Almodovar, Loach i inni. Ciekawy był klip o Jean Claude Carierre, dostał nagrodę za całokształt twórczości i odebrał ją osobiście mimo podeszłego wieku. Carierre napisał scenariusze do wielu wybitnych filmów, m.in. Bunuela.

                Taka okazja na pokazanie się, mnóstwo znakomitych artystów i wyszło jak zwykle. Ech...
                • siostra_bronte Re: Europejskie Nagrody Filmowe Wrocław 2016 TVN 11.12.16, 13:12
                  Stuhr i Ostaszewska wypadli naprawdę słabo, to nie ten poziom jak na taką międzynarodową galę! Szkoda.
                  • siostra_bronte Re: Europejskie Nagrody Filmowe Wrocław 2016 TVN 11.12.16, 13:35
                    Oczywiście, w oficjalnych tekstach nie ma nawet wzmianki o tej wpadce. Ale wystarczy poczytać komentarze :)

                    Na stronie fb ENF znalazłam relację:
                    "Po ogłoszeniu zwycięscy wprowadzona została starsza dama, którą Ostaszewska początkowo wzięła za nagrodzoną Alice Normington i wręczyła jej nagrodę. Owa dama tej nagrody przez chwilę nie chciała oddać, nawet, gdy pojawiła się "właściwa" Alice Normington. Jak ktoś mógł nie dołożyć wszelkiej staranności i nie dopilnować, by na scenę nie weszła osoba niepowołana?" . Pytanie za 100 punktów: kim była to pani??

                    Schodząc ze sceny nagrodzona miała powiedzieć: "WTF?" :)
                    • grek.grek Re: Europejskie Nagrody Filmowe Wrocław 2016 TVN 11.12.16, 13:55
                      hahaha :]

                      przynajmniej zabawnie było ;]
                      • siostra_bronte Re: Europejskie Nagrody Filmowe Wrocław 2016 TVN 11.12.16, 14:01
                        No, nie wiem, widownia się nie śmiała, wręcz przeciwnie, rozległy się gwizdy :)

                        Na to wygląda, że prowadzący nie wiedzieli jak wygląda nagrodzona. Wstyd. Powinni to sprawdzić.

                        • grek.grek Re: Europejskie Nagrody Filmowe Wrocław 2016 TVN 11.12.16, 16:25
                          cześć, Siostro :]

                          domyślam się :]

                          zdecydowanie tak powinno być. Wydaje się, że przygotowania do gali dopinane były na ostatnią chwilę, nie sądzisz ?

                          improwizacja ratowała niedostatki profesjonalizmu ;']
                        • barbasia1 Re: Europejskie Nagrody Filmowe Wrocław 2016 TVN 11.12.16, 17:05
                          Organizator gali czyli TVN jest odpowiedzialny za to zamieszanie z panią podszywająca się pod nagrodzoną. Organizator powinien czuwać na tym, by właściwa osoba w odpowiednim czasie weszła na scenę, zwłaszcza kiedy jest to impreza międzynarodowa z zagranicznymi gośćmi, mało szerzej znanymi. Prowadzący galę nie są od tego, by pilnować laureatów.

                          A ja z kolei oglądałam początek gali. Przed 23:00 napadł mnie ten zdrajca Mrofeusz. Nie widziałam akcji z panią podszywająca się pod nagrodzoną. Za to widziałam malutkiego Tadeusza Stuha, który pojawił się na scenie na rękach swojego taty zapowiadającego nominowanych w kategorii odkrycie roku. Na koniec pomachał rączką , tata pomagał, do Pedro Almodovara. :)
                          • siostra_bronte Re: Europejskie Nagrody Filmowe Wrocław 2016 TVN 11.12.16, 17:19
                            Mimo wszystko, tych laureatów nie było tak wielu i obowiązkiem prowadzących było wiedzieć jak wyglądają :)
                            • siostra_bronte Re: Europejskie Nagrody Filmowe Wrocław 2016 TVN 11.12.16, 17:23
                              W ogóle ciekawe jest to, że jak dotąd organizatorzy nie dali znaku życia, choćby słowa wyjaśnienia czy przeprosin. Nieładnie.
                              • grek.grek Re: Europejskie Nagrody Filmowe Wrocław 2016 TVN 11.12.16, 17:38
                                racja, Siostro :]

                                ja bym namówił tę panią, ktorej mylnie nagrodę wręczyli, żeby wydała wraz z organizatorami oświadczenie, że cała ta historia była zaplanowanym happeningiem artystycznym, który miał wprowadzić ożywienie w atmosferę całej gali ';]
                                • barbasia1 Re: Europejskie Nagrody Filmowe Wrocław 2016 TVN 11.12.16, 17:42
                                  Też mi przyszła do głowy teraz taka wersja. :)
                                  • barbasia1 Re: Europejskie Nagrody Filmowe Wrocław 2016 TVN 11.12.16, 17:49
                                    Pomyślałam, że to mogło być zaplanowane!?!?!?
                                  • grek.grek Re: Europejskie Nagrody Filmowe Wrocław 2016 TVN 11.12.16, 18:04
                                    a więc coś może być na rzeczy, Barbasiu :]
                                    • barbasia1 Re: Europejskie Nagrody Filmowe Wrocław 2016 TVN 11.12.16, 18:14
                                      Dziwna historia. Może jutro posypią się jakieś wyjaśnienia. Może jakiś detektyw zajmie się tą sprawą.

                                      Na miejscu organizatora czyli TVN , to ja bym się postarała się wyjaśnić publiczności kulisty tej sprawy.


                                • siostra_bronte Re: Europejskie Nagrody Filmowe Wrocław 2016 TVN 11.12.16, 17:54
                                  Wiesz, krążą już teorie spiskowe, rozprowadzane przez pojedyncze jednostki :)

                                  Pierwsza - to był taki żart. Co prawda, jak wynika z komentarzy i zachowania sali 99% widzów to tłumoki bez poczucia humoru :)

                                  Druga, bardziej skomplikowana - to była ustawka, chodziło o pokazanie, że kobiety w Polsce nie mają prawa głosu, nawiązanie do filmu "Sufrażystki", do którego nagrodzona zrobiła scenografię. Tę teorię ma uwiarygodnić fakt, że nagrodzona z tajemniczych powodów nie miała doczepionego mikrofonu przy uchu, a wprowadzona starsza pani go miała. Bez sensu, bo 2 panie wyrywające sobie nagrodę z rąk to marna reklama dla feministek :)

                                  Na niekorzyść tych wersji przemawia fakt, że Ostaszewska wpadła w autentyczną panikę (już wcześniej zresztą zachowywała się mocno nadpobudliwie), to nie było zagrane :)

                                  I trzecia, najbardziej spiskowa teoria. To była prowokacja, starsza pani została wykorzystania przez obecne władze do ostatecznego skompromitowania niepoprawnych politycznie Stuhra i Ostaszewskiej :)

                                  Nie dajmy się zwariować. Najprostsze rozwiązanie jest zwykle najlepsze. To nasze typowo polskie bałaganiarstwo.
                                  • grek.grek Re: Europejskie Nagrody Filmowe Wrocław 2016 TVN 11.12.16, 18:12
                                    dzięki, Siostro ! :]

                                    humorystyczne te liczne warianty tłumaczące... yes, najpewniej zwykłe... roztargnienie, błąd organizacyjny albo - świetne słowo, istotnie ! - bałaganiarstwo made in Poland :]

                                    ale... wiesz, to jak w piłce nożnej.
                                    Dobry mecz jest wtedy, jak sędzia nie zauważy spalonego, który był, albo zauwazy spalonego, którego nie było, i skończy się to golem.

                                    dopiero wtedy o meczu się dyskutuje i często do niego wraca w dyskusjach ;]
                                  • barbasia1 Re: Europejskie Nagrody Filmowe Wrocław 2016 TVN 11.12.16, 18:55
                                    > Nie dajmy się zwariować. Najprostsze rozwiązanie jest zwykle najlepsze. To nasz
                                    > e typowo polskie bałaganiarstwo.

                                    To prawda.

                                    Ale z drugiej strony czy różne wpadki nie zdarzały się też na galach zagranicznych?
                                    • siostra_bronte Re: Europejskie Nagrody Filmowe Wrocław 2016 TVN 11.12.16, 19:15
                                      Pewnie tak. Pamiętam pijaną? prowadzącą Sophie Marceau (chyba gala Cezarów) parę lat temu, aż Kristin Scott-Thomas musiała ją zastąpić.

                                      Ale trzeba przyznać, że wręczenie nagrody nie tej osobie co trzeba, która zresztą nie wiadomo skąd się wzięła na scenie to jednak spora wpadka.
                                      • barbasia1 Re: Europejskie Nagrody Filmowe Wrocław 2016 TVN 11.12.16, 20:14
                                        Ależ! Nie wiedziałam!


                                        Tak, to prawda. Ciekawe, czy TVN raczy wyjaśnić to zdarzenie.
                                        • siostra_bronte Re: Europejskie Nagrody Filmowe Wrocław 2016 TVN 11.12.16, 20:20
                                          Jest nawet gorzej, bo to było wręczenie Złotej Palmy w Cannes dla "Rosetty". Znalazłam video, co prawda po francusku, ale i tak wiadomo, że Marceau plecie bez sensu i dziwnie się zachowuje, plotkowano że to mogły też być narkotyki. Miny znakomitych widzów mówią same za siebie :)

                                          www.youtube.com/watch?v=rteQneu4Uzw

                              • barbasia1 Re: Europejskie Nagrody Filmowe Wrocław 2016 TVN 11.12.16, 17:40
                                Otóż to!
                            • barbasia1 Re: Europejskie Nagrody Filmowe Wrocław 2016 TVN 11.12.16, 18:46
                              Jest w tym co piszesz sporo racji, ale, powtórzę, na organizatorów spada głównie odpowiedzialność za zaistniałą niezręczną sytuację.
                          • grek.grek Re: Europejskie Nagrody Filmowe Wrocław 2016 TVN 11.12.16, 17:34
                            ech, ten Morfeusz... :]

                            a ja się zastanawiałem, gdzie on się ostatnio podziewa, bo w ostatnich dniach taki byłem bezsenny i wypoczęty oraz rześki... A on Ciebie poszedł molestować, a widzisz, to teraz wiem ;]

                            zdecydowanie, organizator zawalił na całej linii.

                            swoją drogą, niezła mogłaby z tego być komedia, gdyby pani zaczeła uciekać z tą nagrodą nie dla niej, a konferansjerzy zaczęliby ją ścigać po całej scenie ;]
                            • barbasia1 Re: Europejskie Nagrody Filmowe Wrocław 2016 TVN 11.12.16, 17:53
                              >ech, ten Morfeusz... :]
                              >a ja się zastanawiałem, gdzie on się ostatnio podziewa, [...]

                              Nawet mi nie mów!!! :/


                              > swoją drogą, niezła mogłaby z tego być komedia, gdyby pani zaczeła uciekać z tą
                              > nagrodą nie dla niej, a konferansjerzy zaczęliby ją ścigać po całej scenie ;]

                              Hehehe, byłoby w stylistyce prowadzenia.
                              • grek.grek Re: Europejskie Nagrody Filmowe Wrocław 2016 TVN 11.12.16, 18:09
                                haha ;]

                                hahaha !
                                rewelacja ! :]
                • grek.grek Re: Europejskie Nagrody Filmowe Wrocław 2016 TVN 11.12.16, 13:54
                  dzięki, Siostro, za relację :]

                  wpadka istotnie wstydliwa.
                  czy pp Ostaszewska i Stuhr nie wiedzieli jak wygląda pani, której mają nagrodę wręczyć ? Wydaje się, że w środowisku filmowym cenieni i nagradzani twórcy powinni się znać. Tacy bracia Mroczkowie nikogo by nie nabrali, a przecież żadni z nich aktorzy ;]]

                  na szczęście nie słyszałem jak pan Daniel śpiewa ;]
                  uff ;]
                  • barbasia1 Re: Europejskie Nagrody Filmowe Wrocław 2016 TVN 11.12.16, 17:12
                    > na szczęście nie słyszałem jak pan Daniel śpiewa ;]
                    > uff ;]

                    Eeeetam!

                    Peter Simonischek (Toni Erdman) też, z radości, śpiewając, ale tylko przez moment, na melodię hymnu niemieckiego (!), podziękował za nagrodę, którymi chyba nie był wcześniej hojnie obdarowany, jak się można było domyślić z jego przemowy.

                    Zauważyłam, że po tym jak Simonischek zszedł ze sceny, Daniel Olbrychski wstał i chyba mu gratulował.
                    • grek.grek Re: Europejskie Nagrody Filmowe Wrocław 2016 TVN 11.12.16, 17:35
                      atmosfera rodzinna niemalże, Barbasiu :]
                      • barbasia1 Re: Europejskie Nagrody Filmowe Wrocław 2016 TVN 11.12.16, 17:47
                        Otóż to! Zresztą Maciej Stuhr zwracając się na początku gali do Pedro Almodovara, powiedział, że środowisko filmowe to wielka rodzina. I była to aluzja do brata Perdo, Agustína Almodovara, producenta filmowego, który również przybył na galę i został powitany gorącymi oklaskami.
              • grek.grek Re: Europejskie Nagrody Filmowe Wrocław 2016 TVN 11.12.16, 13:50
                Maniu, "Toni Erdmann" wręcz musi w kinach się pojawić :]
                • barbasia1 Re: Europejskie Nagrody Filmowe Wrocław 2016 TVN 11.12.16, 17:06
                  Tak, tak. :)
                  • siostra_bronte Re: Europejskie Nagrody Filmowe Wrocław 2016 TVN 11.12.16, 20:40
                    Sprawdziłam, premiera 27 stycznia.
                    • grek.grek Re: Europejskie Nagrody Filmowe Wrocław 2016 TVN 12.12.16, 11:21
                      dzięki, Siostro :]

                      ciekawe, jakie będzie przyjęcie tego filmu.
                      wydaje się, że skoro komedia, to może być szał w kinach :]
                    • barbasia1 Re: Europejskie Nagrody Filmowe Wrocław 2016 TVN 12.12.16, 22:21
                      Wybiorę się do kina. I pewnie Wam długo ... nie opowiem. ;)
                      • grek.grek Re: Europejskie Nagrody Filmowe Wrocław 2016 TVN 13.12.16, 12:40
                        haha ;]

                        Barbasiu, już dziś gorąco Ci życzę udanej wyprawy, pięknej z filmem przygody i świetnych wrażeń !

                        z nadzieją, że w sprzyjającym momencie uraczysz nas świetną opowieścią :]
    • grek.grek 20:00 Ct2 "Samuraj" 11.12.16, 16:34
      klasyka !

      Alain Delon w definiującej go roli w mistrzowskim kinie Jean-Pierre'a Melville'a.

      Delon gra zawodowego zabójcę, samotnika z wyboru i konieczności, podązającego swoją drogą.
      Jest jak samuraj, raz - bo służy tym, którzy kupują jego czas i sumienie, a dwa - bo "nie ma nikogo bardziej samotnego niż samuraj, albo tygrys z dżungli".

      A do tego oczywiście sensacja i akcja, bo w końcu takie to kino jest.

      ileż to setek lat minęło od kiedy widziałem ten film... ;] Nic nie pamiętam, poza Delonem i jego zdystansowaniem i chłodem.

      podróż sentymentalna ? :]

      czy znacie ten film ?
      • siostra_bronte Re: 20:00 Ct2 "Samuraj" 11.12.16, 16:59
        Chyba nie widziałam :)
        • grek.grek Re: 20:00 Ct2 "Samuraj" 11.12.16, 17:30
          :]

          opowiem :]
      • barbasia1 Re: 20:00 Ct2 "Samuraj" 11.12.16, 17:13
        Nie znam!

        Ale chcemy poznać! :)
        • grek.grek Re: 20:00 Ct2 "Samuraj" 11.12.16, 17:36
          :]

          Barbasiu, zrobię co w mej mocy, aby Wam film ten przedstawić w formie opisu, z elementami recenzji ! ;] I z najwyższą przyjemnością :]
          • barbasia1 Re: 20:00 Ct2 "Samuraj" 11.12.16, 17:38
            >I z najwyższą przyjemnością :]

            :))
            To najważniejsze!
      • grek.grek "Samuraj" - [1] 12.12.16, 13:24
        Ależ to jest klasowy film ! Czysta perfekcja !

        Zaczyna się od sentencji z "Bushido" : "Żadna samotność nie może się równać z samotnością samuraja. MOże tylko samotnośc tygrysa w dżungli"

        Kamera pokazuje duży pokój w przeciętnej paryskiej starej kamienicy. Na łózku leży mężczyzna. Po chwili wstaje, zakłada prochowiec, kapelusz i wychodzi.

        To Jef Costello [niezrównany Alain Delon]. Zawodowy zabójca. Wychodzi, bo ma zadanie do wykonania.

        Wszystko robi zgodnie z kanonami sztuki : dyskretnie uprowadza auto z ulicy, jedzie do znajomej "dziupli" za miastem gdzie zmieniają "blachy", a także dostaje rewolwer. Bez słów, widać że znają się od wielu lat.

        Odwiedza swoją znajomą, Jane [piękna Nathalie Delon, jego ówczesna żona]. Rzeczowym tonem uprzedza ją, że będzie potrzebował alibi na ten wieczór i instruuje ją, co ma mówić, w wypadku nagłej konieczności. Jane go kocha, zrobi wszystko.

        Ma partnera, który wraca o 2 w nocy. Jef notuje to w pamięci.

        Potem Jef odwiedza jakieś zadymione mieszkanie, w którym panowie tną w karty. Zostawia trochę pieniędzy i mówi, że zaraz wraca. Jest małomówny, czujny, ostrożny.

        Jef jedzie do nocnego klubu jazzowego. Co za klimat !] Chyłkiem, czujnie, przemyka się przez recepcję, a potem salę, na zaplecze. Znajduje pokoj właściciela i zabija go strzałem z rewolweru. Wychodząc wpada na czarnoskórą pianistkę klubową [piękna Caty Rosier]. Dokładnie się widzą. Jef nie ucieka wzrokiem. Słyszała strzał, zaraz wejdzie do pokoju, Jef przy niej ściąga rękawiczki... ona wie co się właśnie stało.

        Potem Jef przemyka przez salę pełną gości. Niektórzy uważnie na neigo patrzą. Inni patrzą przelotnie.

        Wychodzi z klubu. Odjeżdza. Wyrzuca rękawiczki. POrzuca auto. Pełna profeska. A potem czai się pod mieszkaniem Jane, żeby specjalnie spotkać wracającego do domu jej partnera. Wszystko to na poczet ewentualnego alibi.

        I za chwilę okazuje się, ze będzie potrzebne. Policja dostaje zawiadomienie o zabójstwie. Robi swoje na miejscu zbrodni, a patrole dostają polecenie zgarnięcia podejrzanych typów z ulicy, melin i szulerni. Mają rysopis : młody, 30-letni, dość wysoki, ciemne włosy.

        Policjanci odwiedzają, także, tę karcianą metę, gdzie teraz siedzi i gra Jef. Zgarniają go. pasuje przecież do opisu...

        Na dużej sali, niczym na scenie, dochodzi do okazania. GOście z klubu, pianistka, recepcjonistka, wszyscy którzy widzieli zabójcę - mają za zadanie obejrzeć sobie zgarniętych podejrzanych.

        Jef jest opanowany wręcz imponująco, choć wie przecież że tutaj gra toczy się o jego życie. Zeznania świadków są sprzeczne : jeden pan twierdzi, że rozpoznaje Jefa, inny, że nie, a jeszcze inny, że możliwe, ale nie jest pewien. Recepcjonistka nie ma najmniejszej pewności. Kluczowym swiadkiem jest pianistka, widziała go przecież face to face. I oto... pianistka powiada "Jestem pewna, to NIE ON".

        Ale Komisarz [nie pada nazwisko] ma nosa i nie chce odpuścić. O ile Jef, to klasyczny samotny wilk, o tyle Komisarz jest ikonicznym okazem psa gończego.

        Bierze Jefa na przesłuchanie. Sprawdza jego alibi. Wezwana na komisariat Jane potwierdza alibi Jefa, a jej partner rozpoznaje Jefa, jako mężczyznę, które spotkał pod jej mieszkaniem. Wszystko się zatem zgadza : w momencie gdy ginął właściciel klubu - Jef Costello był u swojej kochanki. Wychodził w momencie zabójstwa właściciela, widział go jej partner. A zatem - Jef Costello nie mógł zabić.

        Tyle że Komisarz nie chce w to uwierzyć. Wietrzy kłamstwo. Każe śledzić Jefa swoim ludziom. Od tej pory Costello chodzi z policyjnym tajniakiem na karku.

        I wie o tym. Jest zbyt doświadczony, by nie wiedzieć. W metrze udaje mu się zgubić pościg. jedzie na spotkanie z wysłannikiem zleceniodawców zabójstwa właściciela klubu. A oni już wiedzą, że Jefa zgarnęła policja i go wypuściła po paru godzinach. Uwazają, że Jef jest dla niej zagrożeniem, bo może doprowadzić do nich policjantów.

        Ich wysłannik ma go zabić. I próbuje, ale Jef zostaje tylko ranny. Zamachowiec ucieka. Jef na kilka dni zamyka się w swoim mieszkaniu i opatruje zranioną rękę.

        Kiedy opuszcza mieszkanie, by zajrzeć do klubu jazzowego [tak, tego samego, w którym zabił właściciela] i wymienić spojrzenia z pianistką, która go nie wydała policji... gliniarze instalują mu podsłuch w pokoju.

        Po powrocie Jef zauważa, że ... kanarek, którego trzyma w klatce i dokarmia, zachowuje się nerwowo. Odkłada słuchawkę telefon u, którego chciał użyc. Wie, że coś tu się stało. Kanarek jest rozhisteryzowany. Ogląda dokładnie pokój i znajduje pluskwę. Co ciekawe, w sąsiednim mieszkaniu siedzi policjant z aparaturą i próbuje podsłuchiwać.

        Jef jedzie do pianistki. Czeka na nią pod klubem. Mimo początkowego zawahania, dziewczyna wsiada do jego auta. Pyta dlaczego zabił właściciela klubu. Jef na to, ze po prostu dostał zlecenie i wykonał je. Żadnych osobistych podtekstów.

        W mieszkaniu pianistki, Jef dochodzi do wniosku, że chyba wie dlaczego go nie wydała podczas okazania. Zapłaciła jej mafia. Jef pyta ją : kim oni są ? Muszę się z nimi spotkać. Teraz chcą go zabić, więc jego jedyna szansa, to dopaść ich zanim oni dopadną jego.

        W tym czasie Komisarz zarządza nocne przeszukanie u Jane. Chce ją złamać i zmusić by odwołala alibi dla Jefa. Kulturalnie grozi jej procesem o krzywoprzysięstwo i więzieniem, a kiedy to nie pomaga - sugeruje, że Jef ma romans z pianistką z klubu. Ale Jane jest dzielna. Nie daje się wziąć na plewy. Po przeszukaniu otwiera bezcermonialnie drzwi i wyprasza policjantów. Nadzieje Komisarza, że zmusi ją do mówienia, pełzną na niczym.

        Po powrocie do domu, Jef znów obserwuje nerwowe ruchy kanarka... Znów coś jest nie tak. Okazuje się, że w łazience czai się ten morderca, który chcial go wcześniej zabić. Terroryzuje jefa bronią i wyjaśnia mu, że zleceniodawcy martwią się, że przez Jefa na ich trop wpadnie policja. A potem dodaje nagle, że jeśli Jef będzie ostrożny, to mają dla niego kolejne zadanie.

        Jef nie chce rozmawiać , kiedy broń wycelowana jest w jego głowę, więc facet ją chowa, a wtedy Jef kontratakuje i przejmuje kontrolę. Wyciąga od faceta nazwisko zleceniodawcy i adres. Wychodzi, zostawia gościa związanego. Rzuca okiem w stronę kanarka...pożegnalne spojrzenie na najlepszego przyjaciela ?

        W tym czasie Komisarza rozciąga wokół Jefa zaiste imponującą siatkę śledzących go ludzi. Każdy z nich ma nadajnik, a nadajnik ma połączenie z bazą, zaś w bazie siedzi Komisarz i dzięki meldunkom "śledziów" akurat podążąjących za Jefem - na mapie kolejowo-drogowej Paryża, widzi gdzie w danym momencie znajduje się Costello. Inwiligacja na miarę czasów :]]

        Sekwencja jest świetna : Jef jeździ metrem, a policjanci tajniacy, w tym kobiety ubrane jak studentki albo gospodynie domowe wracające z zakupów, cały czas przekazują go sobie i meldują Komisarzowi. Jef jak zawsze zachowuje zimną krew, skanuje otoczenie, spod ronda kapelusza lustruje ludzi. Wie, ze go śledzą. Musi ich zgubić. Krązy więc metrem, krązy i krąży,

        Wreszcie w stosownym momencie zrywa się do biegu, ucieka policjantce, wybiera dobre wyjście dworcowe, przy którym policja nie zdązyła rozstawić swoich ludzi. Udaje mu się wymknąć.

        Kradnie auto. Zagląda do Jane, obejmuje ją, ale jak to on : chłodno i z dystansem. Może inaczej już nie umie...

        Odwiedza klub nocny. TEN klub, ofk. Oddaje płaszcz, recepcjonistka z trudem zachowuje spokój, bo przecież TEN facet był podejrzany o zabójstwo właściciela !

        Jef wchodzi na salę. Siada przy barze. Barman też go poznaje. Mina mu si,ę wydłuża, bo Jef... wyciąga rękawiczki. Wolno wstaje i idzie w stronę podestu, na którym stoi pianino.

        Staje tuz przy nim. Goście nic nie rozumieją, codziennośc wieczoru w gustownym lokalu. Pianistka spogląda na Jefa z mieszanką czułości i pobłażania. Widzi rękawiczki na jego dłoniach. "Lepiej wyjdź", radzi mu. Ale Jef wyciąga pistolet.

        "Dlaczego, Jef ?", pyta pianistka poważnie, a Jef odpowiada "Nic osobistego. Zlecenie". W tym momencie z kilku bocznych drzwi wypadają polic
        • grek.grek "Samuraj" - [2 12.12.16, 13:30
          Policjanci serią z pistoletów zabijają Jefa.

          Komisarz podnosi rewolwer, który wypadł z reki martwego Costella. Pokazuje go pianistce... w bębenku nie było kul.

          Czyżby Jef popełnił, jak na "samuraja" przystało, honorowe samobójstwo ?

          doskonały klimat, zimny i precyzyjny Delon, inspiracja dla zapewne wielu filmów które później się pojawiły, na czele "Leonem Zawodowcem", zwyczajny-niezwyczajny, jesienny, deszczowy Paryż, piękne okoliczności końcowej stacji metra, która przypomina londyńskie czy nowojorskie okoliczności przyrody, no i wspaniały jazz [który wypełnia ostatnie kadry filmu] oraz piękne aktorki.

          wybitne kino !

          www.youtube.com/watch?v=msNBLveBIKA
          • siostra_bronte Re: "Samuraj" - [2 12.12.16, 18:55
            Dzięki, Greku :)

            Świetna historia! Klasyka. Z pewnością źródło inspiracji dla wielu filmowców.

            Trailer oddaje klimat epoki :) Te miejsca, ciuchy, samochody....

            Tak się zastanawiam nad rolą Delona. Czy nie brakowało Ci, nie wiem, jakiejś większej ekspresji? :) Bo mam wrażenie, że obnosi tę samą minę, ale filmu nie widziałam, więc może to błędne wrażenie.

            Szkoda, że nie pokazano tego filmu w czasie przeglądu Melville'a w Kulturze!

            • grek.grek Re: "Samuraj" - [2 13.12.16, 12:35
              dzięki, Siostro :]

              o, zdecydowanie ! samotny płatny morderca, który pielęgnuje swoje wyobcowanie, to patent m.in właśnie z kina Melville'a.

              ciekawe pytanie.
              przez moment Jef/Delon zachowuje się... "normalnie" :], w scenie w domu pianistki z klubu. Ale na ogół milczy, mówi monosylabami, uważnie obserwuje otoczenie, zachowuje olimpijski spokój nawet w momentach naprawdę trudnych.

              jest to tak świetnie pokazane, a ALain Delon tak wyśmienity w tym co robi, że... przyznam, iż nie brakowało mi w tej postaci większej ekspresji :]

              Jef ma życie wewnętrzne. Jestem o tym przekonany, chociaż brzmi to dziwnie w odniesieniu do postaci filmowej ;] sądzę, że nie na darmo Melville zaczyna od porównania go z saamurajem. jesli Jef samurajem jest, to znaczy że ma swoje zasady, honorowy kodeks i osobowość. I to się gdzieś tam czuje. Parę razy kamera zbliża się do oczu Jefa i widać tam nie tylko zimną krew i wyrachowanie, ale i wiele ludzkich odruchów. Tyle że on nad nimi doskonale panuje, nie pozwala by przeszkadzały mu w jak najlepszym wykonywaniu swojego zawodu.

              I ja bardzo tego żałuję, Siostro.
              "Samuraj" to klasyczne dzieło w dorobku czarnego kina światowego.
              bez niego jakaś tam cząstka współczesnej kinematografii byłaby zupełnie inna :]

              raz jeszcze dzięki :}
          • barbasia1 Re: "Samuraj" - [2 12.12.16, 23:17
            PS
            W "Samuraju" pojawia się zdanie: "Nie ma głębszej samotności niż ta samuraja, chyba że samotność tygrysa w dżungli". Melville twierdził, że to cytat z samurajskiego kodeksu "Bushido", co powtarzano nawet w Japonii, ale w rzeczywistości sam wymyślił to zdanie.

            Delon powtarza: - Pasuje mi ono, bo żyję w dżungli i sądzę, że jestem małym tygrysem.


            wyborcza.pl/duzyformat/1,127290,19133417,alain-delon-samotny-tygrys-w-dzungli.html

            PPS
            Z Jean-Pierre'em Melville'em, u którego Delon wystąpił trzy razy, rozumieli się instynktownie. Melville opisał, jak w domu Delona czytał mu scenariusz "Samuraja" (1967): - Delon miał łokcie oparte na kolanach, oczy ukryte w dłoniach. Słuchał bez ruchu, nagle wyprostował się, żeby spojrzeć na zegarek: - Czyta mi pan to już siedem i pół minuty i nie padło jeszcze ani jedno słowo dialogu. To mi wystarczy. Zrobię ten film. Jaki nosi tytuł? - "Samuraj". Delon bez słowa dał mi znak, żebym poszedł za nim. Zaprowadził mnie do swojego pokoju: było w nim tylko metalowe łóżko, samurajska włócznia, samurajski miecz i samurajski sztylet.

            wyborcza.pl/duzyformat/1,127290,19133417,alain-delon-samotny-tygrys-w-dzungli.html
            • grek.grek Re: "Samuraj" - [2 13.12.16, 12:48
              ależ ciekawa informacja !
              dzięki, Barbasiu.

              Melville sprytnie to wymyślił, nawet jeśli zmyślił :]
              zmyślił bardzo... zmyślnie i z wdziękiem, wg mnie :]
              • barbasia1 Re: "Samuraj" - [2 13.12.16, 22:30
                :)
          • barbasia1 Re: "Samuraj" - [2 12.12.16, 23:36
            Dzięki! :)
            • grek.grek Re: "Samuraj" - [2 13.12.16, 12:52
              dzięki, Barbasiu :]
              • barbasia1 Re: "Samuraj" - [2 13.12.16, 22:31
                :))
                • grek.grek Re: "Samuraj" - [2 14.12.16, 11:35
                  :]]
    • grek.grek 0:45 Polsat "Hitchcock" 11.12.16, 16:41
      no to się państwo z POlsatu popisali... :]
      Później się nie dało ?

      w opisie stoi, że to próba sportetowania maestro Hitchcocka na podstawie rekonstrukcji wydarzeń, które zainspirowały i doprowadziły do nakręcenia przez niego "PSychozy".

      w roli głównej Anthony Hopkins, w migawkach widziałem że świetnie ucharakteryzowany. W ogóle do siebie niepodobny :]

      ale ta godzilla emisji...

      Siostro, planujesz obejrzenie ?

      Czcigodni, planujecie ?

      ze swojej strony, muszę przyznać, że mam ochotę wyprawić się po ten skalp ;]]
      • siostra_bronte Re: 0:45 Polsat "Hitchcock" 11.12.16, 16:59
        Za późno!

        Z tego co czytałam, to ta charakteryzacja jest właśnie fatalna. Przez nią Hopkins wygląda jak jakieś monstrum i ma ekspresję mumii :)

        • grek.grek Re: 0:45 Polsat "Hitchcock" 11.12.16, 17:29
          aaa, szkoda !

          o, niedobrze.
          Miejmy nadzieję, że film nie zamienia się z intrygującej opowieści o kulisach kręcenia dzieła w wyzwanie surwiwalowe ;]
      • barbasia1 Re: 0:45 Polsat "Hitchcock" 11.12.16, 17:36
        Ale pora! :/
        • barbasia1 Re: 0:45 Polsat "Hitchcock" 11.12.16, 17:37
          Nie sobie pan prezes Polsatu ogląda sam.
          • grek.grek Re: 0:45 Polsat "Hitchcock" 11.12.16, 17:40
            tak jest, Barbasiu ! :]

            a jak będzie w połowie filmu, to niech go Morfeusz dopadnie i zrobi kuku !
            • barbasia1 Re: 0:45 Polsat "Hitchcock" 11.12.16, 17:51
              Hyhyhyhy! :))))))

              Udanego seansu, Greku, jeśli się zdecydujesz! Przyłóż temu Morfeuszowi porządnie i ode mnie.
              • grek.grek Re: 0:45 Polsat "Hitchcock" 11.12.16, 18:06
                hehe ;] nasza złośliwość jest niezmierzona ;]]

                dzięki, Barbasiu.

                melduję się jutro z recenzją :]
                • barbasia1 Re: 0:45 Polsat "Hitchcock" 11.12.16, 18:19
                  Hehehe! Tak jest, więc niech na prezes Polsatu Solorz-Żak nie prowokuje, bo będziemy źli! ;))
                  • grek.grek Re: 0:45 Polsat "Hitchcock" 12.12.16, 11:18
                    yes :]
              • grek.grek Re: 0:45 Polsat "Hitchcock" 11.12.16, 18:08
                PS : a Morfeusza spróbuję kiwnąć jakimś sprytnym dryblingiem, tak żeby wywócił się o własne sznurówki od butów ;]

                I powiem, że zemsta za to, że Ciebie prześladuje ! ;]
                • barbasia1 Re: 0:45 Polsat "Hitchcock" 11.12.16, 18:16
                  Tak, tak. :} A Ciebie jednak niech ten Morfeusz w końcu odwiedzi, heh.
                  • grek.grek Re: 0:45 Polsat "Hitchcock" 11.12.16, 18:18
                    na pewno się pojawi, Barbasiu :]

                    jak wiesz, jest on na dłuższą metę nie do pokonania ;]
                    • barbasia1 Re: 0:45 Polsat "Hitchcock" 11.12.16, 18:56
                      To dobrze. :))
      • grek.grek "Hitchcock" parę słów [1] 12.12.16, 11:53
        A zatem... :]

        Z charakteryzacją Hopkinsa nie jest tak źle, Siostro :] Przynajmniej tak mi się zdawało, hehe. Owszem, widać że dodano mu trochę ciała na twarzy, ale wygląda to w miarę naturalnie, chociaż ofk mimika siłą rzeczy gdzieś tam jest ograniczona w swoich zapędach.

        Dwa wątki są kluczowe i splatają się ze sobą - historia inspiracji, dążenia do zatwierdzenia i realizacja "PSychozy" oraz relacje w małżeństwie Hitchcocka z Almą.

        Jak chodzi o film w filmie, to wyciągnięte zostają wszystkie możliwe anegdoty i opowieści : jak Hitchcock znalazł ksiązkę i się nią zauroczył, jak kazał wyłapać wszystkie możliwe egzemplarze, żeby widzowi nie mogli znać zakończenia powieści, którą zamierzał zekranizować, jak cenzura ograniczała mu pole działania, co go denerwowało, ale jednocześnie także pobudzało kreatywnośc w inscenizowaniu wielu scen itd.

        Kopalnia anegdot, mówiąc krótko :]

        Ciekawostką jest tutaj specyficzna relacja jaką Hitchcock utrzymuje z... Edem Gainem, bohaterem powieści. Widzi go we śnie, spotyka się z nim w halucynacjach, a nawet odbywa seans terapeutyczny na kozetce w gabinecie psychiatrycznym, w którym Gain jest lekarzem duszy.

        Jest wątek walki o pieniądze na film. Ostatecznie Alfred i ALma zastawili swój dom, sprzedali to i owo, a także wprowadzili liczne oszczędności w codziennych wydatkach. "Tutaj jesteś tak dobry, jak twój ostatni film", powiada Hitchcock, ale jak widać nie zawsze ta maksyma ma zastosowanie w stosunkach biznesowych : oto Hitchcock jest po sukcesie swojego ostatniego filmu, ma świetną opinię, efektowną posiadłość z ogrodem i basenem, własnego szofera, ale kiedy wyskakuje z pomysłem sfilmowania "Psychozy" nikt nie chce go poprzeć. Ani na spotkaniu z elitą finansjery i socjety, ani też podczas rozmów z bossami Paramount Pictures nie zostaje przyjęty z entuzjazmem. Socjetę dodatkowo odstręcza, kiedy daje im do obejrzenia zdjęcia ofiar Eda Gaina.

        W ogóle nie jest poprawny politycznie. Za to bardzo wierzy w siebie. I ma intuicję. Czepia się tej "Psychozy" i nie odpuszcza. Czuje, że musi ten film zrobić i już. Że to może być najlepsza rzecz w jego karierze filmowej.

        Kto jest z nim od początku do końca ? Oczywiście - żona Alma. Rzutka, energiczna pani, inteligentna, wykształcona i bystra. Nie darmo rolę tę dostała Helen Mirren. Jej sceny z Hopkinsem są naprawdę bardzo dobre.

        Małzeństwo, które śpi w jednym pokoju, ale w osobnych łózkach, lecz jednocześnie jest w nim jakaś chemia intelektualna.

        Alma doskonale wie, że Alfred podkochuje się w swoich aktorkach. Ma ich zdjęcia w szufladzie, mentalnie ślini się na ich widok, rozkoszuje się ich urodą. Alma z trudem to znosi, co najlepiej widać w scenie spotkania z Janet Leigh, projektowaną do roli w "Psychozie". Siedzą we troje na lunchu i Alfred nie mozę od niej oderwać oczu. Alma, która sama mu zaproponowała Leigh, z trudem utrzymuje spokój. Zazdrośc aż kipi.

        Po części dlatego nawiązuje sama znajomośc ze scenarzystą Whitfieldem Cookiem, który jest szarmancki, przystojny i obsypuje ją komplementami. Marzy o sukcesie scenopisarskim i ma nadzieję, ze Alma mu w tym pomoże. Zabiera ją tu, a potem tam... aż wreszcie wynajmuje piękny domek na plaży, gdzie już czeka wszystko co potrzebne do pracy.

        Piszą scenariusz razem, Alma wraca późno do domu... Teraz Hitchcock o mało nie pęknie z zazdrości. Próbuje Almę zniechęcić do pracy z Cookiem nazywając go "pozbawionym talentu maminsynkiem", a ich wspólny scenariusz - "poronionym płodem".

        ALma znosi to dzielnie, ale do czasu. Musi wreszcie wybuchnąć. MÓwi mu, że dla niego zrezygnowała ze swoich ambicji, zawsze stoi obok niego, godnie to miejsce w cieniu akceptuje, a kiedy teraz chce sama coś napisać - on jej podcina skrzydła. "Nie jestem kontraktową blondynkę, z którą możesz sobie pogrywać, jestem twoją żoną !, zapomniałeś chyba o tym", kończy monolog i zostawia go skonsternowanego i z poczuciem winy.

        Zachowania Hitchcocka podczas kręcenia filmu są więc wypadkową stosunku do urodziwej Leigh, problemów w małżeństwie, lęku przed klapą projektu i determinacji, by na przekór wszystkiego zrobić swój najlepszy film.Nawet jeśli inni się na nim nie poznają.

        Kiedy mamy scenę, w której Marion Crane jedzie autem po ucieczce z miasta i kamera filmuje jej twarz, z której można wyczytać gonitwę myśli w głowie... Hitchcock z pasją przekazuje aktorce co myśli teraz jej bohaterka. Leigh jest niemal przerażona dynamiką tego przekazu.

        A kiedy podczas kręcenia sceny pod prysznicem Hitchcock dochodzi do wniosku, że ciosy zadawane nożem są zbyt anemiczne... sam łapie za nóz i pokazuje jak należy dźgać. Wydaje mu się, że zadaje ciosy swojej żonie, Cookowi, cenzorom i ludziom z PAramount. Leigh znów jest przerażona, bo maestro sprawia wrażenie, jakby chciał ją w którymś momencie naprawdę zasztyletować.

        Zaprzyjaźniają się. Leigh jest otwarta, miła i figlarna, ale bez przekraczania granic. Ostrzegają ją przed zaborczą naturą reżysera, ale zamiast ją zrazić - zaciekawiają. Sama się do niego zbliża, zaprasza do saamochodu, częstuje "cukrowaną kukurydzą", a po ostatnim klapsie na planie - całuje w policzek. Hitchcock rewanżuje się jej ustawiając w jej garderobie kukłę pani Bates filmowej i z lubością czeka na jej okrzyk przerażenia zza drzwi. Leigh faktycznie daje się nabrać, ale zaraz wygląda z uśmiechem i gratuluje mu udanego grepsu.

        cdn
        • grek.grek "Hitchcock" parę słów [2] 12.12.16, 12:36
          W pewnym momencie zdenerwowany wszystkimi okolicznościami z planu i życia prywatnego, Hitchcok traci przytomnośc. Musi odpocząć, a przecież mają 3 dni opóźnienia w kręceniu filmu !

          Kto go zastępuje ? Alma, oczywiście. Paramount, która zdecydowała się wyłącznie na pomoc w dystrybucji filmu, ale nie dała ani grosza na realizację, chce skorzystać ze sposobności i zastąpić HItchcocka jakimś swoim wyrobnikiem. Alma zdecydowanie odsyła ich tam skąd przyszli.

          Jej romans z Cookiem, o ile to był romans..., powiedzmy - relacja dokładnie w pół drogi między przyjaźnią, a romansem, kończy się w momencie, gdy Alma zastaje go w domku na plaży obściskującego się z jakąś młodą kobietą. Wraca do Hitchcocka na dobre.

          Oboje mają "coś na boku", a jednocześnie nie tylko czują się jednak nierozerwalnie związani ze sobą, ale i to "coś na boku" okazuje się ostatecznie kompletnie nierealistyczne. Hitchcock może by i wdał się w romans z Leigh, ale wie, że to za wysokie progi. Alma może by i uległa, gdyby Cook wyszedł z inicjatywą, ale jak tu rywalizować z młodszymi o 30 lat ? Ostatecznie Alma i Alfred są po prostu sobie przeznaczeni i jesli zdradzają, to głównie w myślach, może dla higieny związku, którego nic tak dobrze nie wzmacnia jak odrobina zazdrości ?

          świetnie jest dobrany aktor grający Anthony'ego Perkinsa. Naprawdę swietnie. James D'Arcy. Odpowiednio ubrany, uczesany, idealna kopia :]

          Na planie filmu są dwa krzesła specjalnie oznaczone nazwiskami "Alfred Hitchcock" i... "Mrs. Bates" :]

          "Psychoza" odpada już na pierwszej kolaudacji. Hitchcock jest podłamany. Przekroczył budżet, zadłużył się, a film przepada. I wtedy, w rozmowie z Almą, rzuca cicho "Zawaliłem... ten film jest do niczego, to... poroniony płód". Wychodzi na to, ze nie tylko umiał być brutalnie szczery wobec dokonań innych, ale i wobec własnych.

          I byłby odpuścił, gdyby nie Alma. To ona namawia go, a raczej : tonem nieznoszącym sprzeciwu - zapędza, do przemontowania filmu.

          Praca rusza pełną parą, a utalentowana w tej materii Alma wiedzie tutaj prym. Kilka scen zostaje od nowa nakręconych, a w scena pod prysznicem wzbogacona o tę niesamowitą muzykę, dźwięki odwzorowujące ciosy nożem.

          Hitchcock toczy też kolejną bitwę z cenzurą, która nie wyraża zgody na pokazanie publiczne filmu, bo "za dużo tam nagości". Ponoć chodziło o skrawki piersi Janet Leigh. Głównemu przewodniczącemu komisji, Hitchcock proponuje, żeby sam poprowadził scenę pocałunków w łózku Marion Crane i jej narzeczonego. Wtedy będzie miał pełną kontrolę nad wydarzeniami. A Hitchcock dodatkowo dostosuje się do jego wskazówek wobec sceny pod prysznicem. Przewodniczący jest tak zaskoczony, że w ogóle nie przychodzi na plan i nie zgłasza już żadnych obiekcji.

          Film na nowo zmontowany i ulepszony ma wejśc do tylko dwóch kin w kraju. Paramount nie daje ani grosza na promocję, więc ekipa "Psychozy" sama wydaje "poradnik dla kiniarzy", do którego instruktaż czyta sam reżyser. Nie wolno wpuszczać nikogo po rozpoczęciu seansu, a widzom trzeba zapewnić ewentualną pomoc w wypadku zasłabnięć spowodowanych wstrząsającym charakterem filmu, i inne takie opowieści, podbijające zainteresowanie projekcją.

          Premierę Hitchcock podgląda przez dziurę w ścianie sali kinowej. Obserwuje widzów. A potem chodzi niecierpliwie po pustym hallu i czeka na scenę pod prysznicem. Kiedy zza drzwi, z sali kinowej, słychać te szarpiące dźwięki towarzyszące tejże scenie, Hitchcock cały kamienieje - czeka na reakcję widzów. I słyszy wrzaski przerażenia... a my widzimy jak naprawdę wystraszeni są widzowie... I wtedy sam wykonuje gwałtowne ruchy ręką jakby dźgał nożem na oślep. Uśmiecha się, bo wie że będzie to sukces.

          no i jest. Hitchcock i Alma opuszczają budynek kina jako triumfatorzy.

          "To twoja zasługa, jak wszystko inne w moim życiu, bez ciebie nic by się nie udało. Żadna piękna blondynka nie jest w stanie dorównać ci urodą", mówi do niej Alfred. A ona odpowiada 'Czekałam na te słowa 30 lat...', na co on "Dlatego nazywają mnie mistrzem suspensu" :] Dobre !

          No i w finale mamy kilka słów do kamery Hitchocka-Hopkinsa, zakończone zdaniem "... w tej chwili czuję kompletny brak inwencji, ale... może niebawem coś się pojawi". Wtedy na jego ramieniu ląduje czarny ptak.

          A z napisów i z offu dowiadujemy się, że "Psychoza" to był jego "najlepszy film, któremu kolejne sześc, jakie nakręcił, nie dorownały". I że podczas nagrody Akademii za całokształt, jaką odbierał wkrótce, podziękował przede wszystkim swojej żonie.

          I o to chodzi w tym filmie :]

          Hopkins nie zawodzi, a Hitchcock jako postać zostaje uzupełniony o drobiazgi behawioralne : w pewnym momencie "wybucha" króttkim, zupełnie kuriozalnym, śmiechem, a pijąc cokolwiek chętnie... siorbie. Odniosłem tylko wrażenie, że Hitchcock realny miał chyba jednak bardziej dominującą osobowośc. Hopkins próbuje to pokazać, ale wg mnie w kilku momentach zamiast tej dominacji pokazuje nerwowość. No i nie udało mu się zbytnio nawiązać do tembru głosu oryginału. Ale zbyt pobieżnie znam postać reżysera, żeby oceniać aktora kategorycznie.

          Tutaj, Siostro, Ty byś mogła ocenić rzecz całą znacznie bardziej kompetetnie, tym bardziej szkoda, ze tak późno Polsat pokazał ten film.

          Helen Mirren wypada wg mnie świetnie, jej sceny z Hopkinsem - bardzo dobrze, no i ten ich brytyjski akcent... ;]

          Janet Leigh gra Scarlett JOhansson i też nie da się jej niczego zarzucić, a nawet jakby bardzo chciał, to nie wiem zupełnie czy jej zachowania poza planem nawiązują odpowiednio do oryginału, czy nie.

          Zdjęcia są pastelowe, urodziwe, okoliczności przyrody po prostu ładne. W samym filmie brak chyba zaskoczeń, a ambicją reżysera było zrobienie filmu bezpiecznego, zawierającego w sobie jak najwięcej znanych anegdot, opowieści i faktów.

          Bez szarżowania, ale jednocześnie z pewną niezaprzeczalną klasą.

          www.youtube.com/watch?v=3rQuRLERl6A
          • siostra_bronte Re: "Hitchcock" parę słów [2] 12.12.16, 15:11
            Dzięki, Greku :)

            Brzmi i wygląda bardzo ciekawie. Jednak po zapoznaniu się z trailerem wciąż uważam, że te kilogramy charakteryzacji na twarzy Hopkinsa to jednak przesada :)

            O, czyli Hopkins nie do końca Cię przekonał w tej roli? Czy Toby Jones w niedawno oglądanej przez nas "Dziewczynie Hitchcocka" wypadł bardziej wiarygodnie?

            Szkoda, że w trailerze nie widać Jamesa D'Arcy'ego, też słyszałam, że był świetny.

            Wątek żony jak najbardziej ciekawy.

            Chętnie bym obejrzała, może będzie powtórka.

            Jeszcze raz dzięki :)
            • grek.grek Re: "Hitchcock" parę słów [2] 12.12.16, 16:38
              dzięki, Siostro ! :]

              mozliwe :]
              trudno powiedzieć, jak by wyglądał z mniejszą ilością charakteryzacji.
              wydaje się, że musieli próbować róznych... wariantów objętościowych ;]

              wydaje mi się, Siostro, że na zdjęciach i na ekranie Hitchcock sprawia nieco bardziej... cielesne wrażenie niż w interpretacji OBU aktorów. Ma też jakby głębszy głos.

              Tylko... czy reżyserom obu tych biograficznych filmów istotnie chodziło o jak największe, łudzące, podobieństwo aktorów do oryginału ? :"}

              D'Arcy vs. Perkins mniej więcej wygląda tak :

              68.media.tumblr.com/tumblr_m9om1wvWmY1rpygvro1_1280.jpg
              cdn1-www.comingsoon.net/assets/uploads/1970/01/file_570759_james-darcy-perkins-hitchcock.jpg
              Tez tak sądzę, Siostro :]
              dzięki Helen Mirren.

              I ja mam wielką nadzieję, że wkrótce uda Ci się obejrzeć ! :]

              dzięki ! :]
    • grek.grek 20:10 Polsat "Exodus : Bogowie i królowie" 12.12.16, 16:44
      losy biblijnego Mojżesza w reżyserii Ridleya Scotta.

      za 140 mln zielonych prezydentów ;]

      na Rotten Tomatoes słabe 27 % pozytywnych recenzji ze 183 zgromadzonych.
      suma subiektywnych gustów sugeruje, że coś jednak poszło nie tak ;]

      macie ochotę przekonać się - CO ? i CZY ? ;]
      • siostra_bronte Re: 20:10 Polsat "Exodus : Bogowie i królowie" 12.12.16, 17:03
        Wygląda na nudną kolubrynę. Z reklamami ponad 3 godziny! To nie dla mnie :)
        • grek.grek Re: 20:10 Polsat "Exodus : Bogowie i królowie 13.12.16, 12:25
          :]

          I mnie nie udało się zobaczyć tego filmu.


      • barbasia1 Re: 20:10 Polsat "Exodus : Bogowie i królowie" 12.12.16, 22:20
        Nie udźwgnę tej kolumbryny po chorobie.
        • grek.grek Re: 20:10 Polsat "Exodus : Bogowie i królowie" 13.12.16, 12:37
          Barbasiu, jak Twoja forma po chorobie ?

          Czy jest lepiej ?
          • barbasia1 Re: 20:10 Polsat "Exodus : Bogowie i królowie" 13.12.16, 22:30
            Wyszłam wczoraj na świat i ... dostałam kataru. ;)
            Ale mam nadzieję, że to już koniec bitwy.
            Straszny wirus, z bakterią!? Jeszcze czegoś takiego nie miałam.
            A syn sąsiadki trafił do szpitala z powikłaniami , z zapaleniem płuc.
            • grek.grek Re: 20:10 Polsat "Exodus : Bogowie i królowie 14.12.16, 11:34
              ależ pech, Barbasiu !

              trzymam kciuki za Twój szybki powrót do zdrowia i formy !




    • grek.grek 20:20 TVP Kultura "Hardkor disko' 12.12.16, 16:49
      chętnie oraz ponownie - rekomenduję :}

      do Warszawy przyjeżdza młody chłopak, Marcin. koniecznie chce poznać małzeństwo Wróblewskich. Najpierw nawiązuje relację z ich córką, potem z nimi.

      ma ukryty cel, dla którego tutaj się zjawił. Odkrywa swoje intencje krok po kroku.

      ciekawe zdjęcia, umiejętnie prowadzona fabuła, stopniowana temperatura, dobre sceny dialogowe, udane role Kowalczyka, Chabiora i Agnieszki Wosińskiej, no i dośc wyraźne znamiona wariacji nt "Teorematu".

      młode, ciekawe polskie kino.

      Nie sugerujcie się tytułem, nie ma tu żadnego "disko" ;]
      • siostra_bronte Re: 20:20 TVP Kultura "Hardkor disko' 12.12.16, 21:03
        Ten tytuł to chyba jednak filmowi zaszkodził :)
        • grek.grek Re: 20:20 TVP Kultura "Hardkor disko' 13.12.16, 12:36
          mam podobne odczucie, Siostro :]

          nie mam pojęcia, skąd reżyser wytrzasnął taki tytuł.
          film jest o dwa nieba lepszy niż jego nazwa :]]

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka