Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrać 2020 - 3 (vol. 113)

    • grek.grek 20:0 SuperPolsat "Salt" [2010] 12.03.20, 10:04
      Pani Angelina biega, skacze, strzela [oczami też], fruwa, nie traci rezonu w najbardziej krytycznych okolicznościach, jak przystało na agentkę CIA, która jest jej bohaterką.

      Pani wplątana zostaje, oczywiście, w intrygę szpiegowską, której celem jest zamach na prezydenta i dobranie się do guzików atomowych. Agentów mają tam od metra, ale zawsze jeden tylko może opanować sytuację, w tym przypadku jest to właśnie pani Salt.

      W roli rosyjskiego szpiega - pan Daniel Olbrychski, aktor z zaiste mistrzowskimi kreacjami na koncie, który w jednym momencie został "tym facetem, który grał z Angeliną Jolie !" ;]

      Jak równiez : Liev Schreiber, Chiwtelel Ejiofor, ,August Diehl
      reżyseria : Philipp Noyce.


    • grek.grek 20:30 Kultura "Afera Thomasa Crowna" [1968] 12.03.20, 10:12
      Szanowany obywatel jest zakamuflowanym złodziejem w białych rękawiczkach, gdyż potrzebuje rozrywki oraz ma naturę kontestatora zastanego porządku.

      Jego tropem podąża agentka z firmy ubezpieczeniowej, której klientem jest bank, okradziony niedawno przez pana szanownego złodzieja.

      Romans wisi w powietrzu jak miecz Damoklesa nad głową sprytnego oszusta ;]

      Steve McQueen i Faye Dunaway w głównych rolach, reżyseria : Norman Jewison.

      Oscarowa i Globowa nominacje dla muzyki Michela Legranda oraz równie dubeltowe nagrody za piosenkę "Windmills of Your Mind"
    • grek.grek 20:45 TVP2 "McImperium" [2016] 12.03.20, 10:35
      Czyli, jak z małej budki serwującej bułkę z kotletem oraz frytki, powstała największa na świecie sieć fast foodów, obracająca kwotami miliardowymi.

      Zaczęło się od spotkania : dwóch braci prowadzących ową budkę oraz sfrustrowanego komiwojażera wciskającego ludziom sprzęt AGD.

      I to własnie pan akwizytor dostrzegł w niepozornym biznesie braci szansę na prawdziwą żyłę złota. Panowie w rewelacyjny skrupulatny i przemyślany sposób opracowali swoją strategię, dzięki czemu ich budka działała jak idealnie naoliwiona maszynka, w której każdy pracownik ma swoje dokładnie określone miejsce, a każda czynność jest regulowana doskonale opisanymi zasadami. Sekwencja, w której bracia wyjaśniają krok po kroku, w jaki sposób wypracowali model idealnego funkcjonowania swojego biznesu, należy do najlepszych w filmie.

      Pan komiwojażer stwierdził, że teraz należałoby takie same budki ustawić jak kraj długi i szeroki. Prosta sprawa !

      Bracia odpowiadają, że niekoniecznie, gdyż w jednej budce łatwo zachować kontrolę nad perfekcyjnym działaniem mechanizmu, ale już w większej ilości jest to właściwie niewykonalne, a na dodatek źle działające budki mogą zrujnować reputację całego interesu.

      Pan akwizytor jest jednak człowiekiem nastawionym na sukces. Złapał wątek i już go nie puszcza. Finał tej historii nie jest sekretem, ale na pewno jest konfundujący : z jednej strony, pan komiwojażer z mrówki robi słonia, wykazuje się godną podziwu wytrwałością [to jego zasada naczelna, nie talent, nie inteligencja, nie wykształcenie, ale determinacja i upór stoją, wg niego, za wszystkimi sukcesami w każdej dziedzinie życia], ale z drugiej strony : robi to kosztem swoich kolegów, nadużywa ich zaufania, zgodnie z prawem, ale z naruszeniem etyki międzyludzkiej, zabiera im pomysł, interes, a wreszcie nawet logo firmy.

      Oczywiście, kwestią do zastanowienia pozostaje fakt, że bracia zachowują się trochę nieporadnie, przestępują z nogi na nogę, powstaje zatem interesujące pytanie : czy brak ambicji odniesienia globalnego sukcesu, niechęć do ryzyka, zasługuje na porażkę ? Czy dobry pomysł należy nie do autora, lecz do tego, kto potrafi go rozwinąć w największym możliwym zakresie ?

      Ciekawa historia, dobre pytania [scenariusz Roberta Siegela], inteligentna prezentacja, kolejna trafiona rola Michaela Keatona.
      Reżyseria : John Lee Hancock.

      na RT, zasłużone wg mnie ;], 81 % z 237 recenzji krytycznych i 82 % od widowni.
      • grek.grek 2:25 TVP2 "McImperium" [2016] 13.03.20, 10:51
        grek.grek napisał:

        > Czyli, jak z małej budki serwującej bułkę z kotletem oraz frytki, powstała największa na świecie sieć fast foodów, obracająca kwotami miliardowymi.

        Zaczęło się od spotkania : dwóch braci prowadzących ową budkę oraz sfrustrowanego komiwojażera wciskającego ludziom sprzęt AGD.

        I to własnie pan akwizytor dostrzegł w niepozornym biznesie braci szansę na prawdziwą żyłę złota.

        Ciekawa historia, dobre pytania [scenariusz Roberta Siegela], inteligentna prezentacja, kolejna trafiona rola Michaela Keatona.
        Reżyseria : John Lee Hancock.

        > na RT, zasłużone wg mnie ;], 81 % z 237 recenzji krytycznych i 82 % od widowni.


        Powtórka błyskawiczna, choć bardzo nocna, wczorajszego seansu :]
    • grek.grek 22:30 TVN "Pieniądze to nie wszystko" [2001] 12.03.20, 10:48
      Historyjka z biglem w scenografii postpegeerowskiej wioski.

      Trafia tam zupełnym przypadku pan biznesmen roku, który w wywiadach telewizyjnych opowiadał niestworzone rzeczy : że niby każdy, ale to każdy !, może z niczego rozkręcić biznes stulecia. Wystarczy tylko znaleźć "niszę rynkową", zebrać kapitał początkowy, opracować model aktywności wytwórczej - i do dzieła.

      I teraz ci państwo z wioski, w komplecie zdeklasowani, wyrzuceni poza margines społeczeństwa polskiego dobrobytu, byli pracownicy pegeeru, oczekują od pana biznesmena, że swoje idee wcieli w czyn : tutaj, u nich, w tej chwili.

      Pan jest po wypadku, ma kontuzjowaną nogę, a państwo manipulują jego emocjami nad wyraz efektywnie, więc powstaje zaczyn projektu biznesowego na miarę możliwości oraz oczekiwań, choć dobroczyńca i zbawiciel - jak sami go nazywają - tak naprawdę angażuje się w jego powodzenie dopiero wtedy, gdy sam ponosi klęskę, a właściwie : zostaje wykiwany przez swoich współpartnerów z firmy :]

      reżyseria : Juliusz Machulski, zabawa niezgorsza, wizja rzeczywistości bajkowa, muzyka panów Golców, w obsadzie niezawodny Marek Kondrat oraz cała bateria innych orłów i orlic - nic tylko korzystać z okazji ;]
    • grek.grek 23:00 ATM Rozrywka "Leonard Cohen.I'm Your Man" 12.03.20, 10:57
      Dokument z 2005 r.

      Jako rzecze tytuł : bohaterem jest kanadyjski mistrz poezji śpiewanej, piosenki autorskiej, jego muzyka, jego żona, jego backstage, jego droga artystyczna, jego rys biograficzny.

      Voila :]

      Reżyseria : Lian Lunson.

      Jutro [bez]cenny replay, 18:00.
      • grek.grek 18:00 ATM Rozrywka "Leonard Cohen.I'm Your Man" 13.03.20, 09:27
        grek.grek napisał:

        > Dokument z 2005 r.
        >
        > Jako rzecze tytuł : bohaterem jest kanadyjski mistrz poezji śpiewanej, piosenki
        > autorskiej, jego muzyka, jego żona, jego backstage, jego droga artystyczna, je
        > go rys biograficzny.
        >
        > Voila :]
        >
        > Reżyseria : Lian Lunson.


        Otóż i replay szybki jak błyskawica ! ;]
      • grek.grek 15::00 ATM Rozrywka "Leonard Cohen.I'm Your Man" 14.03.20, 09:42
        Podobnie jest z dokumentem o panu wokaliście poetyckim :]
    • grek.grek 15:45 Kultura "Tango" [1999] / teatr 13.03.20, 09:22
      Klasyka Sławomira Mrożka - przedstawienie w reżyserii Macieja Englerta, zarejestrowane w Teatrze Współczesnym.

      Grają : Piotr Adamczyk/Artur, Krzysztof Kowalewski/Edek, Danuta Szaflarska/Eugenia, Wiesław Michnikowski/Eugeniusz, Zbigniew Zapasiewicz/Stomil, Marta Lipińska/Eleonora, Ewa Gawryluk/Ala.

      Voila ! :]


    • grek.grek 20:00 TVN "Jurrasic World" [2015] 13.03.20, 09:37
      Dinozaury atakujące ludzi były w trzech poprzednich filmach, nihil nov sub sole ;] Teraz jest jeszcze lepiej : ludzi ganiają dinozaury zmutowane ! Specjalnie dla potrzeb parku rozrywki, w którym za niewielką opłątą ludzkość może podziwiać te gady w zwyczajnej postaci, ale np. podczas karmienia, kiedy wyskakują z wody.

      Ośrodek jest perfekcyjnie zaplanowany i najeżony systemami elektronicznych zabezpieczeń, ale jak wiadomo inteligencja gadów prehistorycznych potrafi okiwać nawet najwybitniejszych techników, zwłaszcza jeśli pracownicy tego szczególnego zoo nie przestrzegają zasad i przepisów.

      A jaki taki dinozaur opuści wybieg, to gargamiedion się rozpoczyna, na drodze którego stanąć może tylko grupa śmiałków gotowych zaryzykować lądowanie na talerzu swojego genetycznego wynalazku :]

      Wydarzeniem było pojawienie się dinozaurów, czyli oryginalny "Parku Jurajski", teraz widownia jest już z nimi tak oswojona, że gdyby nagle przed nią wychynął w ciemnym zaułku uznałaby to za zjawisko całkowicie normalne i naturalne :]

      A skoro tak, trudno o kopię wrażeń z początków, pozostaje dobra zabawa i podziwianie efektów pracy mistrzów komputeryzacji filmowej; trzeba im oddać, że w ruchu, w działaniu, w biegu dinozaury są niezwykle plastyczne i wiarygodne.

      Reżyseria : Colin Trevorrow

      Replay : niedziela, 15:15.
    • grek.grek 20:00 Stopklatka "Nigdy nie mów nigdy" [2009] 13.03.20, 09:41
      Kobieta sukcesu oczywiście marzy o spełnieniu również jako matka i partnerka mężczyzny, czyli wszystkie niedole współczesnej bizneswoman, który realizuje tzw. męski model kariery, ale w głębi ducha pozostaje kobietą w każdym calu ;]

      Jak połączyć ogień z wodą czy może : jak prawidłowo zarządzać czasem ?

      Na pewno, w ciemno stawiam, kino estetyczne i pastelowe :]

      Grają : Anna Dereszowska, Edyta Olszówka, Jan Wieczorkowski
      reżyseria : Wojciech Pacyna.
    • grek.grek 20:05 SuperPolsat "Peacemaker" [1997] 13.03.20, 09:48
      Terroryści weszli w posiadanie bomby atomowej i zamierzają wysadzić ONZ ! Dlaczego filmowi złoczyńcy zawsze wybierają cele reprezentacyjne zaledwie ? W ten sposób filmowe niebezpieczeństwo redukowane jest do aspiracji zaznaczenia swojej obecności przez grupkę histerycznych mąciwodów, a nie groźnych przestępców, którzy naprawdę zamierzają zrobić kuku światu ? Może przyczyną jest ostrożność, lepiej nie sugerować prawdziwym terrorystom w co mogliby uderzyć, by narobić autentycznego zamieszania ?

      Zbójców ścigają niezmordowani : agent wywiadu oraz specjalistka od broni nuklearnej, grani przez pp. Clooneya i Kidman.
      Reżyseruje : Mimi Leder.

      Na RT idealna symbioza ocen krytyki oraz widowni : 39 % :]
    • grek.grek 20:30 Kultura "Płomienie" [2018] 13.03.20, 09:56
      Za pierwszym razem utknął w gąszczu ramówkowych atrakcji , jak sądzę ? :]
      Może tym raZem będzie lepiej.

      Po skończeniu studiów przyszły literat zajmuje się rodzinnym domem, spotyka przyjaciółkę z lat dziecinnych, ale kiedy tylko kiełkować zaczyna między nimi relacja - dziewczyna wyjeżdża do Afryki, skąd wraca w towarzystwie innego mężczyzny.

      Powstaje więc trójkąt uczuciowy, w którym najmniej komfortowo czuje się pan literat.
      Kiedy jego przyjaciółka znów znika, tym razem jak kamień w wodę, uruchamia osobiste śledztwo celem jej odnalezienia.

      Rzecz na podstawie powieści Harukiego Murakamiego, z wysokimi recenzjami krytyków na festiwalu w Cannes, na Rotten Tomatoes : 95 % z 186 recenzji ! :]

      Reżyseria : Lee Chang-Dong.




      • grek.grek "Płomienie" [2018] po filmie o filmie 1/2 14.03.20, 12:47
        Czy oglądaliście, Czcigodni ? :]

        Wg mnie, bardzo szczególnego rodzaju "thriller", może raczej kino psychologicznej dramy ? Tak czy inaczej, wyreżyserowany i zainscenizowany niezwykle intrygująco, zwłaszcza na poziomie obrazów i miejsc, w których się rozgrywa : niby zwykłych, a w zapisanym kontekście niepokojących ulic Seulu, krzaczasto-piaszczysto-odludnych przedmieść, kontrastujących z apartamentowcami i modnymi kawiarniami dla bananowej młodzieży, ze skrzętnie dobranymi kolorów, zwłaszcza te granatowe i zgniłozielone barwy przedmieść nocą zestawione z ciemnożółtymi światłami miasta, i bladością ulic za dnia tworzą udane kompozycje, wprowadzające w odpowiednią atmosferę :].

        Gdzie natomiast szukać klucza do sensu całej intrygi ? W wyobraźni głównego bohatera ? W zderzeniu klas społecznych ? W tożsamości tajemniczej dziewczyny ?

        W skrócie :] :

        Jong-so skończył studia, był w wojsku, pracuje na pół etatu i jako aspirujący pisarz składa swoje pierwsze opowiadanie.

        Na ulicy przez marketem spotyka Hae-mi, czy raczej : to ona go poznaje. Kiedyś byli sąsiadami, znali się w liceum, potem ich drogi się rozeszły. Ona udziela się przy loterii fantowej, on kupuje los i wygrywa zegarek, który jej podarowuje, od słowa do słowa - ona mówi, że lubi pantomimę, która polega na tym by widz "zapomniał, że czegoś nie ma, zamiast wierzyć w to, że jest", co może stanowić ważny trop interpretacyjny dla całego filmu ? - odżywa znajomość, idą do jej mieszkania, idą do łóżka. A potem Hae-mi oznajmia, że wyjeżdza na jakiś czas do Afryki, by - z grubsza rzecz ujmując - "szukać sensu życia". Prosi Jong-so by zaopiekował się jej kotem, o wdzięcznym imieniu "Czyrak" ;] Kot ma to do siebie, że nigdy nie pokazuje się obcym.

        Jong-so ma więc kod dostępu do jej mieszkania, przychodzi codziennie, uzupełnia znikające pożywienie i wodę dla kota, ale czworonoga faktycznie nie widuje, choć dość twarde argumenty przemawiajace za jego obecnością znajdują się również w kuwecie.

        Wygladając przez poziome okno Jong-so podziwia charakterystyczną wieżę wyrastającą ponad miasto oraz oddaje się autoerotyzmowi.

        A potem wraca do swojego domu. Mieszka na rodzinnej farmie za miastem, aktualnie stojącej bezpańsko, gdyż matka odeszła wiele la temu, siostra ma własne życie, a ojciec bankrut stoi pod oskarżeniem o atak na urzędnika państwowego. Jong-so chodzi do sądu na rozprawy. POuczony przez adwokata, że ojcu pomogłyby pisemne przeprosiny, których sam nie sporządzi, bo jest na to zbyt dumny - osobiście pisze taki poemat w ojcowym imieniu, chodzi z nim po sąsiednich farmach i zbiera podpisy.

        Dom jest przytulny, choć lekko zaniedbany, w oborze pozostała jedna jedyna krowa, atutem podupadłego gospodarstwa jest ładny dziedziniec z widokiem na piękny horyzont, za którym niedaleko znajduje się granica z Północą, tak bliska że dochodzą tutaj stłumione dźwięki puszczanej z głosników propagandy komunistycznej.

        Niema refrenem w filmie stają się głuche telefony do Jong-so. Trudno orzec : kto dzwoni w ten sposób.

        Hai-me wraca z Afryki w towarzystwie poznanego tam Bena. Sympatycznego chłopaka o swobodnym stylu bycia światowca. Jong-so jest tym faktem nieco rozczarowany, zwłaszcza że przyjechał po nich na lotnisko zdezelowaną półciężarówką ojca, tymczasem Ben dysponuje najnowszym modelem Porsche.

        Nie wiadomo z czego Ben się utrzymuje, on sam wyjaśnia : "Bawię się. Dzisiaj praca nader często staje się zabawą i na odwrót", a Jong-so nazywa go "Gatsbym", i faktycznie coś w tym porównaniu jest trafnego : rozsądny luz, swoboda, grzeczność, Porsche, przestronny apartament, dobrze sytuowani przyjaciele. drogie knajpy. Co w tej układance robi Hai-me, która tak chętnie mówi o swoim wyobcowaniu i zbiera się jej na płacz ? I dlaczego Ben tak chętnie zaprasza Jong-so, z powodu jego pisarstwa ? Sam o sobie Ben mówi : "Nigdy nie płaczę. Nie umiem", a Hai-me sugeruje, że jest zablokowana, powinna pozbyć się "cięzaru z serca".

        Istotny jest również moment, gdy Ben i Jong-so mówia o czymś takim jak metafora, ale Hai-me nie ma pojęcia czym ona jest. Metafora, kto wie czy nie słowo-klucz do wszystkiego ?

        Kiedy w restauracji Hai-me pokazuje przyjaciołom Bena taniec Buszmenów, w którym osiągają oni zgodność z naturą i sens istnienia, Jong-so zauwaza jak Ben dyskretnie ziewa.

        Hai-me wspomina w rozmowie z Jong-so, że kiedy miała 7 lat wpadła do studni, była przerażona. Jong-so uratoał ją wówczas. Od tej pory Hai-me postrzega go jako jedynego zaufanego człowieka. Jong-so zupełnie sobie nie przypomina sytuacji ze studnią. W kolejnych dniach biega po całej okolicy, pyta starszych datą ludzi mieszkajacych w pobliżu rodzinnej farmy, czy na terenie gdzie kiedyś mieszkała Hai-me była jakaś studnia. Nie dostaje jednoznacznej odpowiedzi. Gęstnieją niejasności.

        Któregoś dnia Ben oraz Hai-me przyjeżdzają do Jong-so. Spędzają cały wieczór i noc siedząc na fotelach wikliniowych na dziedzińcu i smakując rozciągającą się przed nimi przestrzeń. Uroda filmowa tej sceny, zdjęć, jest nadzwyczajna, i wspaniały klimat.

        Piją wino, a potem palą zaproponowanego przez Bena skręta. Pod wpływem ziół Hai-me rozbiera się do połowy i na tle horyzontu wykonując jakieś figury rękoma. Później zasypia.

        Panowie zostają sami. Mimochodem Jong-so wysypuje się z wyznaniem, iż kocha Hai-me, lecz Ben nie podejmuje wątku, zamiast tego zwierza się Jong-so, że jego sposób na ekstazę polega na... podpalaniu opuszczonych szklarni. Opowiada o tym w jakiejś filozoficznej tonacji, pojedynczymi zdaniami, w zestawieniu z obrazem i nastrojem sekwencja ta posiada zasłużoną rangę.

        "Nie istnieje dobro i zło, a jedynie moralność natury. Podpalam szklarnie i nie zastanawiam się nad niczym innym. Daje mi to impuls do życia", powiada Ben zdziwionemu Jong-so, a potem dodaje tajemniczo, że już sobie upatrzył następną szklarnię : tutaj, bardzo blisko.

        Kiedy nad ranem Ben i Hai-me odjeżdzają, Jong-so zwraca jej uwagę, że nie powinna tak łatwo robić striptizu, to nie wypada.

        Od następnego dnia Jong-so w pocie czoła biega po całej okolicy i odnajduje porzucone szklarnie. Codziennie sprawdza ich obecność. Mijają dni, ale żadna nie płonie. O co chodziło Benowi ? Szklarnia jako metafora ?

        Jong-so traci kontakt z Hai-me. Obraziła się o uwagę na temat jej rozbieranki ? Nie odpowiada na telefony. Ba, jej telefon zostaje wyłączony.

        Jong-so odwiedza jej mieszkanie. Zawarte. A kod do drzwi zmieniony. Pomaga mu wejśc dozorczyni. W środku jest czysto, wysprzątane i żywej duszy. Nie ma kuwety dla kota ani misek na jedzenie. Dozoryczyni mówi, że tutaj nie mogło być żadnego kota, trzymania zwierzat zabrania regulamin.

        Koleżanki z pracy nie wiedzą nic o Hai-me, sekcja pantomimy - też, krewne prowadzące restaurację - również nic nie wiedzą, co gorsza : los Hai-me kompletnie ich nie obchodzi, co najwyżej jak chodzi o to, by wreszcie spłaciła jakieś długi pieniężne. O jakiejś studni nie wiedzą.

        W takim układzie Jong-so zaczyna śledzić Bena. Jeździ za jego Porsche swoim truposzem. Raz znajduje go w restauracji za miastem, gdzie Ben czyta Faulknera [Jong-so powiedział mu, że jest jego ulubionym autorem], a przy okazji przedstawia swoją nową dziewczynę. O Hai-me nic nie wie. Pytanie o plany spalenia szklarni - powiada,że już to zrobił. Jong-so : niemożliwe, w okolicy mojego domu nie spłoneła żadna szklarnia, na co Ben : "Może była zbyt blisko, aby ją zauważył ?". Wymowna sugestia czy prowokacja intelektualna ? Odjeżdzając, pół żartem, pół serio, rzuca : "Hai-me widziała w tobie najbliższego sobie człowieka, byłem o to zazdrosny, wiesz ?".

        Potem Jong-s0 czatuje na ulicy, gdy Ben ćwiczy bieganie na siłowni. Ben chyba go widzi z okna, na jego twarzy występuje dziwnie kontrastujace z całym dotychczasowym stylem bycia - intensywne zastanowienie.

        Aż wreszcie Ben wyjeżdza daleko za miasto, w labirynt ścieżek międy krzewami, drzewami, działkami, farmami. Jong-so gubi go, ale odnajduje w końcu nad jeziorem Ben stoi i wpatruje się w nie.cdn
        • grek.grek Re: "Płomienie" [2018] po filmie o filmie 2/2 14.03.20, 13:08
          Ben w kościele, Ben z rodziną w restauracji, Ben w galerii sztuki. Jong-so włóczy się za nim, podgląda, Ben jakby nie wiedział o jego obecności, a w końcu powinien już zauwazyć klekota stale siedzącego mu "na ogonie" podczas jazdy ulicami miasta i za miastem.

          Znów telefon. Tym razem matka dzwoni. Jong-so spotyka sie z nią w reastauracji. Ona wspomina, że nachodzą ją wierzyciele ojca. Jong-so powiada, że załatwi tę sprawę. Co też czyni sprzedając ostatnią krowę na poczet pokryia ojcowych długów. Pyta matkę o studnię, odpowiedź brzmi : owszem, była. Ale czy Hai-me wpadła do niej, tego już matka nie pamięta.

          W końcu Ben nakrywa Jong-so, gdy ten czatuje w aucie pod jego apartamentem. Zaprasza go do siebie, mają przyjść znajomi, będzie miło.

          Od razu sensacja : Ben ma kota. Znalazł go, podobno.

          Zjawia się nowa dziewczyna Bena, kot się wymyka, szukają go po parkingu. Namierza go Jong-so, woła per "Czyrak !" i ten kot reaguje na swoje imię ! Kot Hai-me ? Istnieje naprawdę ?

          Podczas przyjęcia Jong-so ma wrażenie deja vu : oto nowa dziewczyna Bena., dokładnie jak Hai-me niegdyś, egzaltowanym tonem opowiada o zwyczajach w Japonii, a Ben... znów ziewa. Uśmiecha się do Jong-so, który chyba już pojmuje sytuację. Na dodatek, w szufladzie w łazience odkrywa zegarek, który dał Hai-me. A także zestaw do damskiego makijażu oraz zestaw myśliwskich noży, które odkrył już podczas pierwszej wizyty w apartamencie Bena.

          Wymyka się z przyjęcia, Ben wychodzi za nim, próbuje zatrzymać, a na koniec daje dobrą radę : "Baw się, szukaj zabawy, nie bądź zbyt poważny".

          Ojciec Jong-so zostaje skazany na 1,5 roku więzienia. Chłopak nadal odwiedza mieszkanie Hai-me, śpi w jej łózku, mając wrażenie że ona jest z nim. I pisze, kamera widzi go zza okna, a potem cofając się rozpościera panoramę całego miasta.

          Ben zaś.... makijażuje swoją nową dziewczynę. Robi się lekko zimno, bo wiadomo do czego to będzie prowadziło.

          W ostatniej scenie Ben i Jong-so spotykają się w już minimalnie zimowej scenerii, za miastem, w polu. Jong-so atakuje Bena nożem, zabija, a następnie wrzuca zwłoki do Porsche, za nimi swoje ubranie, a następnie podpala samochód. Kiedy odjeżdza swoją furgonetką - w tylnej szybie widać zółtą plamę pożaru. Znakomita scena.

          I pytanie : czy to wyobraźnia bohatera , czy stworzył te postaci, czy są rozszerzeniem jego własnej osobowości, czy też mamy do czynienia z całkiem realistyczną historią, tyle że widzianą oczyma kogoś filtrującego ją przez indywidualną, całkiem niepowtarzalną, wrażliwość ? W końcu Jongo-so stara się sklecić swoje opowiadanie, potrzebuje tematu, a Ben co jakiś czas pyta o wątek główny i postępy prac.

          Coś czuję, że ten film wymaga większego namysłu ? :] To jeden z takich ekranowych szantażystów ;], ktory sugeruje całym swoim jestestwem, że każdy drobiazg, każdy kolor, ujęcie, detal mają fundamentalne znaczenie dla pełnego odczytania fabularnego zamysłu. Możliwe iż jest to pułapka, po wpadnięciu w nią widz ogląda film sto razy i nadal uważa, że jeszcze go w pełni nie odczytał, podczas gdy nie ma tam czego szukać, gdyż rzekome znaki i symbole interpretacyjne, to po prostu ornamentyka służąca piękniejszej wizualizacji bardzo prostej historii ? :]

          www.youtube.com/watch?v=mySKjmWthzE
          • grek.grek Re: "Płomienie" [2018] po filmie o filmie 2/2 15.03.20, 09:36
            grek.grek napisał:

            > Na dodatek, w szufladzie w łazience odkrywa zegarek, który dał Hai-me. A także
            > zestaw do damskiego makijażu oraz zestaw myśliwskich noży, które odkrył już pod
            > czas pierwszej wizyty w apartamencie Bena.

            Dobrze czasami obejrzeć po raz drugi :]


            1] Korekta : Noże znajdują się w szafce umieszczonej w komórce rodzinnego gospodarstwa Jong-So :] To jednego z tych noży Jong-so używa w finale do zabójstwa Bena.

            W dizajnerskim apartamencie Bena są tylko przybory do damskiego makijażu oraz damska biżuteria w szufladzie.

            2] Hai-me powiada pewnego razu : "Chciałabym zniknąć. Nie : umrzeć, bo śmierci się boję, ale - zniknąć, jakbym nigdy nie istniała".

            Kiedy w drugiej części filmu Jong-so rozmawia z Benem podczas spotkanie na swojej farmie : Ben dokładnie w taki sposób opisuje swój proceder "spalania szklarni" : stoją bezużyteczne, czekają na mnie, aby je puścił z dymem, tak by znikły, jak gdyby nigdy ich nie było"; w dalszej części : gdy Jong-so szuka desperacko nie dającej znaku życia dziewczyny i rozmawia o tym z Benem - słyszy od niego : "Hai-me znikła, rozpłynęła się, jakby nigdy jej nie było".



            Interesująca sugestia, że jest ona wytworem wyobraźni Jong-so, podobnie jak Ben.
            Hai-me jest fantazją erotyczną, natomiast Ben wcieleniem marzeń Jong-so o materialnym powodzeniu, sukcesie towarzyskim, dobrych relacjach z rodziną [Jong-so nienawidzi własnego ojca, a matka spotyka się z nim po raz pierwszy od, bagatela !, 16 lat, i wyłącznie po to, by go poinformować o problemach finansowych z powodu bankructwa ich rodzinnego gospodarstwa, które prowadził ojciec].

            Przy okazji składa się ta historia w opowieśc o współczesnej Korei : Hai-me jest jej duszą poszukującą indywidualnej tożsamości, uwodzi ją segment zamerykanizowany i umiejscowiony już na globalnej mapie świata, zdeklasowany plebs [w telewizji u Jong-so leci dziennik, w którym pojawiają się alarmujące informacje o zastraszającym wzroście bezrobocia wśród młodzieży] wywiera zemstę, negując postęp za cenę wyrzeczenia się wszelkich zasad, w imię przewagi pieniądza nad duchowością i sztuką. Coś takiego wymyśliłem ;] Mocno jest bowiem zaznaczona róznica klasowa pomiędzy Benem [luksus w najdroższych miejscach Seulu], Hai-me [malutkie mieszkanko czynszowe, zadłużenie do spłaty] oraz Jong-so [upadłe rodzinne gospodarstwo na terenach rolnicznych, gdzieś za miastem].

            3] W scenie striptizu Hai-me na dziedzińcu farmy Jong-so rozbrzmiewa trąbka Milesa Davisa, bodajże z "Day in Paris", choć pewien nie jestem.

            4] W ostatniej scenie, gdy spotykają się na odludziu, Ben zagaduje w taki sposób, jakby naprawdę sądził, że Jong-so przyjechał z Hai-me, zgodnie z rzekomą obietnicą. Zamiast odpowiedzieć, Jong-so atakuje go nożem.
            Czy Hai-me istniała ? Czy Ben był prawdziwy ? Czy też poruszamy się w trójkącie, ba - w świecie, stworzonym po to, by jego autor doznał jakiegoś przebudzenia twórczego ? Wewnątrz opowiadanej sobie samemu fikcji ?

    • grek.grek 22:40 SuperPolsat "Och, Karol" [1985] 13.03.20, 10:26
      Żaden tam remake, ale oryginał jak się patrzy :]

      Pan Karol ma wzięcie u pań, właściwie tak z niczego, a więc posiada wrodzony wdzięk, który powinien czynić go obiektem zazdrości ze strony wszystkich mężczyzn świata.

      Od środka wygląda to jednak zupełnie inaczej : pan Karol od pewnego momentu jest cierpiący, wkrótce bliski zejścia, gdyż nadmierność obecności kobiet w jego codzienności dewastuje mu życie ! Co innego okazjonalny flirt, ale kiedy wszystkie panie zaczynają tworzyć coś na kształt haremu - sytuacja jest alarmująca i nieznośna na dłuższą metę :]

      Film z cyklu : uważaj czego sobie życzysz, bo może się spełnić, choć i tak wszyscy inni panowie zapewne chcieliby się znaleźć na miejscu filmowego nieszczęśnika ;]

      reżyseria : Roman Załuski
      grają : Jan Piechociński oraz Marta Klubowicz, Dorota Kamińska, Danuta Kowalska, Jolanta Nowak.

      replay : sobota, 20:00.
      • grek.grek 20:00 SuperPolsat "Och, Karol" [1985] 14.03.20, 09:56
        grek.grek napisał:
        > Żaden tam remake, ale oryginał jak się patrzy :]

        Pan Karol ma wzięcie u pań, właściwie tak z niczego, a więc posiada wrodzony wdzięk, który powinien czynić go obiektem zazdrości ze strony wszystkich mężczyzn świata.

        Od środka wygląda to jednak zupełnie inaczej : pan Karol od pewnego momentu jest cierpiący, wkrótce bliski zejścia, gdyż nadmierność obecności kobiet w jego codzienności dewastuje mu życie ! Co innego okazjonalny flirt, ale kiedy wszystkie panie zaczynają tworzyć coś na kształt haremu - sytuacja jest alarmująca i nieznośna na dłuższą metę :]

        Film z cyklu : uważaj czego sobie życzysz, bo może się spełnić, choć i tak wszyscy inni panowie zapewne chcieliby się znaleźć na miejscu filmowego nieszczęśnika ;]

        reżyseria : Roman Załuski
        > grają : Jan Piechociński oraz Marta Klubowicz, Dorota Kamińska, Danuta Kowalska, Jolanta Nowak.


        Seans właściwy :]
    • grek.grek 23:00 ATM Rozrywka "Z daleka" [2015] 13.03.20, 10:37
      Niedawno omawiany : kameralny dramat z minimalną ilością słów, ale niebagatelnym zasobem psychologicznej głębi.

      Bohater filmu, pracujący w domu protetyk w średnim wieku spotyka się z chłopcami z biednej dzielnicy, aby za odpowiednią opłatą móc obserwować ich nagość.

      Dlaczego unika dotyku, dlaczego wycofuje się z każdej relacji która ociera się o kontakt fizyczny, czy to kwestia upodobań czy może doświadczeń z wczesnej młodości - sugestii, z których można wysnuć rzeczowe interpretacje dostarcza przebieg spotkania bohatera z chłopakiem innym niż pozostali, najpierw zachowującym się prowokacyjnie i agresywnie, używającym przemocy w celu rabunkowym, ale potem podchodzącym coraz bliżej, znajdującym wspólnotę utraconego dzieciństwa ze starszym od siebie mężczyzną w nieoczywistym, wieloznacznym, intensywnym związku z mistrzowsko postawioną kropką, a może wielokropkiem ?

      świetna reżyseria : Lorenzo Vigas.

      Mogę tylko zarekomendować, chociaż oczywiście Złoty Lew w Wenecji zachętą jest aż nadto wystarczająco :]
      • grek.grek 23:00 ATM Rozrywka "Z daleka" [2015] 30.03.20, 10:47
        Niedawno omawiany : kameralny dramat z minimalną ilością słów, ale niebagatelnym zasobem psychologicznej głębi.

        Bohater filmu, pracujący w domu protetyk w średnim wieku spotyka się z chłopcami z biednej dzielnicy, aby za odpowiednią opłatą móc obserwować ich nagość.

        Dlaczego unika dotyku, dlaczego wycofuje się z każdej relacji która ociera się o kontakt fizyczny, czy to kwestia upodobań czy może doświadczeń z wczesnej młodości - sugestii, z których można wysnuć rzeczowe interpretacje dostarcza przebieg spotkania bohatera z chłopakiem innym niż pozostali, najpierw zachowującym się prowokacyjnie i agresywnie, używającym przemocy w celu rabunkowym, ale potem podchodzącym coraz bliżej, znajdującym wspólnotę utraconego dzieciństwa ze starszym od siebie mężczyzną w nieoczywistym, wieloznacznym, intensywnym związku z mistrzowsko postawioną kropką, a może wielokropkiem ?

        > świetna reżyseria : Lorenzo Vigas.

        Mogę tylko zarekomendować, chociaż oczywiście Złoty Lew w Wenecji zachętą jest aż nadto wystarczająco :]
    • grek.grek 23:05 TV4 "Szósty zmysł" [1999] 13.03.20, 10:42
      Niezawodny.

      Inteligentna fabuła, szokująca puenta, jedna z najwybitniejszych ról dziecięcych w kinie - Haleya Joela Osmonta, 6 nominacji do Oscarów, nowy rozdział w gatunku horroru - film zajmujący się delikatnymi elementami psychiki postaci, do czego elementy grozy są tylko instrumentem, a nie celem samym w sobie, jak drzewiej zazwyczaj bywało :]

      Reżyseria : M.Night Shyamalan.
    • grek.grek 0:45 SuperPolsat "Nikodem Dyzma" [1956] 13.03.20, 10:47
      Pierwsza ekranizacja powieści Tadeusza Dołęgi-Mostowicza, w roli Dyzmy - sam Adolf Dymsza, reżyseruje Jan Rybkowski.

      Ten sam Jan Rybkowski, który 24 lata później reżyseruje wybitny serial "Kariera Nikodema Dyzmy" z ponadczasową rolą Romana Wilhelmiego.

      Jaka efektowna klamra :]

      Atutem filmu z 1956 r. jest również scenariusz samego Ludwika Starskiego.


    • qohen.leth a może żyjemy w świecie 3. sezonu "Utopii"? ;-) 13.03.20, 21:33
      Obecna sytuacja mocno kojarzy mi się z serialem "Utopia" - pamiętacie?
      Dotyczył tajnej organizacji pracującej nad wypuszczeniem wirusa mającego doprowadzić do depopulacji (oczywiście w szczytnym celu ochrony przed totalną katastrofą surowcowo-ekologiczną)
      Nie wydaje się Wam, że koronawirus jest jakby "skrojony" na pozbycie się nieproduktywnych staruszków?
      Gdyby jeszcze powodował niepłodność zdrowiejących młodych ludzi, mielibyśmy na żywo trzeci sezon "Utopii", serialu, który zakończono na drugim sezonie niepokojącym cliffhangerem... :-O
      • grek.grek Re: a może żyjemy w świecie 3. sezonu "Utopii"? ; 14.03.20, 09:38
        qohen.leth napisał(a):

        > Obecna sytuacja mocno kojarzy mi się z serialem "Utopia" - pamiętacie?
        Dotyczył tajnej organizacji pracującej nad wypuszczeniem wirusa mającego doprowadzić do depopulacji (oczywiście w szczytnym celu ochrony przed totalną katastrofą surowcowo-ekologiczną)
        Nie wydaje się Wam, że koronawirus jest jakby "skrojony" na pozbycie się nieproduktywnych staruszków?
        > Gdyby jeszcze powodował niepłodność zdrowiejących młodych ludzi, mielibyśmy na żywo trzeci sezon "Utopii", serialu, który zakończono na drugim sezonie niepokojącym cliffhangerem... :-O


        Cześć :]
        Pamiętam "Utopię", oczywiście, wyborny serial. Obejrzałem 2 sezony, puszczała je Kultura.

        Podobieństwo jest wyraźne, teoria spiskowa zgrabna, inna sprawa, że tylko w tym sezonie mieliśmy np. 2,5 mln zachorowań na grypę i kilkadziesiąt ofiar śmiertelnych z powodu powikłań pogrypowych, teoretycznie więc "niewinna" grypa jest groźniejsza od koronawirusa i zdaje się równie łatwo ją złapać oraz zlekceważyć, brakuje jej tylko odpowiednio sugestywnej reklamy medialnej ;]

        Ale wizja z "Utopii" jest bardzo realistyczna i ma niepokojąco spójną argumentację [moralnie nieakceptowalną].




        • qohen.leth Re: a może żyjemy w świecie 3. sezonu "Utopii"? ; 15.03.20, 08:40
          taa, newinna grypa, czyżby co roku w sezonie grypowym zapychały się kostnice we Włoszech?
          na szczęście liczne ostatnio filmy o apokalipsie zombie (i nie tylko) odpowiednio mnie przygotowały, zapasy zrobione i dziś na niedzielny obiad będzie tradycyjny kotlet, choć w okolicy puste półki, a mięsa nie można kupić nigdzie od kilku dni :-P
          • grek.grek Re: a może żyjemy w świecie 3. sezonu "Utopii 15.03.20, 09:46
            qohen.leth napisał(a):

            > taa, newinna grypa, czyżby co roku w sezonie grypowym zapychały się kostnice we Włoszech?

            Tego nie wiem :] słyszałem natomiast iż : faktem jest, że zmarli mieli koronawirusa, ale nie wiadomo w ilu przypadkach koronawirus był główną przyczyną zgonu.


            > na szczęście liczne ostatnio filmy o apokalipsie zombie (i nie tylko) odpowiednio mnie przygotowały, zapasy zrobione i dziś na niedzielny obiad będzie tradycyjny kotlet, choć w okolicy puste półki, a mięsa nie można kupić nigdzie od kilku dni :-P


            Brawo za przezorność ! :]
            nastał czas niemal wojenny ;]


            • qohen.leth Re: a może żyjemy w świecie 3. sezonu "Utopii 17.03.20, 09:26
              Już abstrahując od tego, czy to "zwykła grypa", czy nie, ale biorąc pod uwagę wszystkie reperkusje, które "zaraza" wywołała na ogólnoświatowym rynku, odnoszę się do tylko do naszej dziedziny i informuję kino- czy serialomaniaków, że niestety poczekamy sobie na pozycje, które chcieliśmy zobaczyć w tym roku.
              Wstrzymano produkcję wielu filmów i seriali, m.in. wstrzymano prace nad drugim sezonem "Wiedźmina" :-(
              Pozdrowienia z drugiego dnia HO ;-)
              • grek.grek Re: a może żyjemy w świecie 3. sezonu "Utopii 17.03.20, 10:52
                qohen.leth napisał(a):

                > Już abstrahując od tego, czy to "zwykła grypa", czy nie, ale biorąc pod uwagę wszystkie reperkusje, które "zaraza" wywołała na ogólnoświatowym rynku, odnoszę się do tylko do naszej dziedziny i informuję kino- czy serialomaniaków, że niestety poczekamy sobie na pozycje, które chcieliśmy zobaczyć w tym roku.
                Wstrzymano produkcję wielu filmów i seriali, m.in. wstrzymano prace nad drugim sezonem "Wiedźmina" :-(
                > Pozdrowienia z drugiego dnia HO ;-)


                Cześć ! :]

                Przepraszam, ze dopiero teraz odpowiadam, zapadłem w trans pisania ;]

                Masz rację, niestety świat zamarł w oczekiwaniu na rozwój wypadków.
                Oby tylko presja koncernów i firm, które zainwestowały w rozmaite projekty, wydarzenia, produkcje nie wygrała ze zdrowym rozsądkiem, a rządy i służby państwowe nie ugięły się pod presją kapitału. W końcu : co się odwlecze, to nie uciecze :]

                Jak oceniasz decyzje rządów Szwecji i Wielkiej Brytanii aby w ogóle nie podejmować kroków nadzwyczajnych w obliczu epidemii ?

                • qohen.leth Re: a może żyjemy w świecie 3. sezonu "Utopii 17.03.20, 15:34
                  > Jak oceniasz decyzje rządów Szwecji i Wielkiej Brytanii aby w ogóle nie podejmować kroków
                  > nadzwyczajnych w obliczu epidemii ?

                  która strategia była lepsza to się dopiero okaże post factum
                  chociaż... wyborcza.pl/7,75399,25796662,dlaczego-rzad-w-londynie-zmienia-strategie-bo-dane-z-wloch.html?disableRedirects=true#s=BoxMMtImg2
                  • qohen.leth Re: a może żyjemy w świecie 3. sezonu "Utopii 17.03.20, 15:40
                    a propos "Wiedźmina" (skradzione od kura17)

                    [img]https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/be/bd/eyza/dBA14aOZdnZfbNdoX.jpg[/img]
                    • qohen.leth Re: a może żyjemy w świecie 3. sezonu "Utopii 17.03.20, 15:44
                      nie działają obrazki, why?
                      no to zwykły link:

                      fotoforum.gazeta.pl/photo/7/be/bd/eyza/dBA14aOZdnZfbNdoX.jpg
                      • mala_ciekawostka Re: a może żyjemy w świecie 3. sezonu "Utopii 17.03.20, 19:06
                        :)))
                        • qohen.leth Re: a może żyjemy w świecie 3. sezonu "Utopii 18.03.20, 18:03
                          :-)
                          działają już obrazki, to jeszcze takie filmowe odniesienie, "Epidemia", Dustin Hoffman i... gwałtowne zakupy papieru toaletowego (na różnych kontynentach)

                          • grek.grek Re: a może żyjemy w świecie 3. sezonu "Utopii 19.03.20, 09:34
                            qohen.leth napisał(a):

                            > :-)
                            > działają już obrazki, to jeszcze takie filmowe odniesienie, "Epidemia", Dustin
                            > Hoffman i... gwałtowne zakupy papieru toaletowego (na różnych kontynentach)


                            Mocny sarkazm :]

                            swoją drogą, niedawno pokazywano tzw. preppersów w formie zjawiska egzotycznego, dzisiaj wygląda na to, że ich strategia nie ma nic wspólnego z paniką, a za to wiele z jakąś odmianą zdrowego rozsądku :]

                      • grek.grek Re: a może żyjemy w świecie 3. sezonu "Utopii 18.03.20, 09:41
                        qohen.leth napisał(a):

                        > nie działają obrazki, why?
                        > no to zwykły link:
                        >
                        > fotoforum.gazeta.pl/photo/7/be/bd/eyza/dBA14aOZdnZfbNdoX.jpg


                        Jeśli nie ON - to kto nas uratuje ! ? ;]
                  • grek.grek Re: a może żyjemy w świecie 3. sezonu "Utopii 18.03.20, 09:40
                    qohen.leth napisał(a):

                    > > Jak oceniasz decyzje rządów Szwecji i Wielkiej Brytanii aby w ogóle nie p
                    > odejmować kroków
                    > > nadzwyczajnych w obliczu epidemii ?
                    >
                    > która strategia była lepsza to się dopiero okaże post factum
                    > chociaż... wyborcza.pl/7,75399,25796662,dlaczego-rzad-w-londynie-zmienia-strategie-bo-dane-z-wloch.html?disableRedirects=true#s=BoxMMtImg2


                    O proszę, czyli mamy poniekąd odpowiedź :"]

                    Tak przy okazji mam wrażenie, że ten wirus trafia jednak na wygodne podglebie : smog, chemia w pożywieniu, pestycydy, choroby cywilizacyjne, coraz gorszej jakości woda - możemy używać dziesiątek preparatów wzmacniających, ale na codzień, jako zbiorowość, tej cennej odporności organizmu nie wzmacniamy, a wprost przeciwnie, czatujemy na nią gdziekolwiek tylko rzucić okiem. Nie sądzisz ?

                    Nie sądzicie ?
                    • qohen.leth Re: a może żyjemy w świecie 3. sezonu "Utopii 18.03.20, 17:19
                      a i owszem
                      można dodać do tego używanie nadmiernej ilości środków czystości, choć w czasie pandemii brzmi to jak herezja, bo teraz każą nam myć i dezynfekować co się da.
                      oczywiście, zapobiega to chorobom zakaźnym, jednak od wielu lat są liczne dowody, że nadmierna czystość sprzyja innym chorobom (np. cukrzycy typu I).
                      jak tak wszystko wokół wysterylizujemy może pozbędziemy się w końcu covid, za to przybędą nowe choroby?
                      cóż, w przyrodzie równowaga być musi!
                      • majenkir Re: a może żyjemy w świecie 3. sezonu "Utopii 19.03.20, 02:59
                        qohen.leth napisał(a):
                        > jednak od wielu lat są liczne dowody, że nadmierna czystość sprzyja innym chorobom (np. cukrzycy typu I).


                        Nie ma na to zadnych dowodow.
                        • qohen.leth Re: a może żyjemy w świecie 3. sezonu "Utopii 19.03.20, 08:19
                          no dobra: korelacje
                      • grek.grek Re: a może żyjemy w świecie 3. sezonu "Utopii 19.03.20, 09:23
                        qohen.leth napisał(a):

                        > a i owszem
                        > można dodać do tego używanie nadmiernej ilości środków czystości, choć w czasie
                        > pandemii brzmi to jak herezja, bo teraz każą nam myć i dezynfekować co się da.
                        > oczywiście, zapobiega to chorobom zakaźnym, jednak od wielu lat są liczne dowod
                        > y, że nadmierna czystość sprzyja innym chorobom (np. cukrzycy typu I).
                        > jak tak wszystko wokół wysterylizujemy może pozbędziemy się w końcu covid, za t
                        > o przybędą nowe choroby?
                        > cóż, w przyrodzie równowaga być musi!


                        Chemia to jednak chemia, zgadza się :]

                        W suplemencie :

                        www.polityka.pl/tygodnikpolityka/klasykipolityki/1775628,1,pol-wieku-niechlujstwa.read
            • seidici Re: a może żyjemy w świecie 3. sezonu "Utopii 18.03.20, 12:39
              Oj tam, oj tam, prawdziwym hitem są drożdże, a raczej ich brak.
              :)
              • qohen.leth Re: a może żyjemy w świecie 3. sezonu "Utopii 18.03.20, 17:55
                Ależ prawdziwym bogiem jest ON ;-)

                • grek.grek Re: a może żyjemy w świecie 3. sezonu "Utopii 19.03.20, 09:28
                  qohen.leth napisał(a):

                  > Ależ prawdziwym bogiem jest ON ;-)


                  Ożesz !

                  Czy te oczy mogą kłamać ?! ;]
        • seidici Re: a może żyjemy w świecie 3. sezonu "Utopii"? ; 18.03.20, 15:34
          grek.grek napisał: brakuje jej tylko odpowiednio sugestywnej reklamy medialnej

          Zgadzam się z twoją teorią, acz wydaje się, że koronawirus jest dużo bardziej zjadliwy od "zwykłej" grypy. Tymczasem statystyki są nieubłagane:
          grypa w sezonie epidemicznym 2019/2020: 3,5 mln zachorowań lub podejrzeń i 50 zgonów.
          Ptasia grypa z 2008 roku - 180 zgonów
          Covid-19 - 5 zgonów
          Ps. Zastanawiam się, kto najwięcej zyska, bo kto już stracił, to widać, słychać i czuć.
          • qohen.leth Re: a może żyjemy w świecie 3. sezonu "Utopii 18.03.20, 18:18
            Pozwolę sobie tylko wtrącić, że te liczby są absolutnie nieporównywalne: z covid nie osiągnęliśmy jeszcze szczytu, a z powodu zastosowanych restrykcji będzie on dłuższy, ale zapewne dużo niższy, niż gdyby takich ograniczeń nie było.
            W przypadku grypy takich restrykcji nigdy nie zastosowano.
            Powtórzę: najbardziej miarodajne byłyby dane z Włoch: z całego sezonu grypowego oraz dla porównania z całego sezonu covid (ale bez restrykcji). Obecnie, pomimo wprowadzonej kwarantanny, liczba zgonów we Włoszech spowodowana covid szacowana jest na ponad 2,5 tys.
          • grek.grek Re: a może żyjemy w świecie 3. sezonu "Utopii 19.03.20, 09:20
            seidici napisała:

            > grek.grek napisał: brakuje jej tylko odpowiednio sugestywnej reklamy medialn
            > ej

            >
            > Zgadzam się z twoją teorią, acz wydaje się, że koronawirus jest dużo bardziej zjadliwy od "zwykłej" grypy. Tymczasem statystyki są nieubłagane:
            grypa w sezonie epidemicznym 2019/2020: 3,5 mln zachorowań lub podejrzeń i 50 zgonów.
            Ptasia grypa z 2008 roku - 180 zgonów
            Covid-19 - 5 zgonów
            > Ps. Zastanawiam się, kto najwięcej zyska, bo kto już stracił, to widać, słychać i czuć.


            Oto jest pytanie.

            Kiedy opadnie kurz i zaczną się rachuby zysków i strat, może dojść do wielu dramatów, większych i mniejszych.
      • seidici Re: a może żyjemy w świecie 3. sezonu "Utopii"? ; 18.03.20, 12:38
        qohen.leth napisał(a):
        sytuacja mocno kojarzy mi się z serialem "Utopia" - pamiętacie? Dotyczył tajnej organizacji pracującej nad wypuszczeniem wirusa mającego doprowadzić do depopulacji.


        Owszem krążą po internetach teorie spiskowe, że covid-19 to broń biologiczna celowo bądź nie wypuszczona w eter. Może coś jest na rzeczy, skoro koronawirus zabija osoby w podeszłym wieku bądź obciążone innymi poważnymi chorobami. "Utopii" wprawdzie nie znam, ale dekady temu w "Bondach" możną było podziwiać cuda techniki, które obecnie są na porządku dziennym i oglądać ogarniętych chorymi obsesjami starców sterujących światem z katakumb. Teraz już wiemy, że 50% majątku globalnego znajduje się w rękach 8 osób na świecie. Tak więc...
        • qohen.leth Re: a może żyjemy w świecie 3. sezonu "Utopii"? ; 18.03.20, 17:52
          W tej surrealistycznej obecnie rzeczywistości raczej na myśl przychodziły mi różne odniesienia filmowe, a nie teorie spiskowe - mam nadzieję, ze zauważyliście emotikon w temacie? ;-)
          "Utopia" mi podpasowała, fajnie, że przypominasz Bondy
          Oczywiście były też "Epidemia" czy "Contagion. Epidemia strachu" (niedawno zapowiadana przez grek.greka)
          Dodaję również w miarę niezly miniserial "Andromeda znaczy śmierć" według powieści Michaela Crichtona
          No i nie może zabraknąc filmów i seriali o zombie jako metafory zarazy :-)
    • grek.grek 16:20 Kultura "Sabrina" [1954] 14.03.20, 09:53
      "W skrócie fabuła wygląda następująco : ojciec Sabriny Fairchild pracuje u państwa Larrabee, bogatych przedsiębiorców. Dziewczyna kocha się w Davidzie, młodszym synu państwa Larrabee, ale on nie zwraca na nią uwagi. Sabrina na pewien czas wyjeżdza do Paryża, wraca odmieniona - piękna i pewna siebie. Dopiero wtedy David zaczyna się nią interesować, co niepokoi jego starszego brata Linusa. Ze względu na dobro firmy postanawia odciągnąć uwagę Sabriny od Davida i wiadomo czym to się skończy.

      Jest to wersja z A. Hepburn (wiadomo, że jak zawsze klasa) i z H. Bogartem. Najpierw widziałam remake (też udany wg mnie) z Julią Ormond i Harrisonem Fordem. Oba mi się bardzo podobały.

      Przyjemny, ciepły film - obie wersje są zresztą takie. Polecam, jak nie dziś to może przy najbliższej okazji. Zarówno oryginał, jak i późniejszy film warto zobaczyć - głównie dla A. Hepburn i J. Ormond (obie są naprawdę olśniewające) :)

      Reżyseruje Billy Wilder, to dodatkowa rekomendacja :)"


      Zapowiedź Małej Ciekawostki , idealna ! :]

      Voila ! :]
    • grek.grek 20:00 Stopklatka "Predator" [1987] 14.03.20, 10:16
      Ale niespodzianka ! :]

      zdecydowanie jeden z najlepszych dreszczowców sci-fi, jakie powstały. W jakiś sposób podobny strukturalnie do "Obcego" i z pewnością dorównujący mu dramaturgią, oprawą muzyczną i grozą, wprowadza również na ekran drapieżnika z kosmosu, który śmiało może stawać w szranki z tym starszym o parę lat. Zresztą, to nie przypadek że w końcu doszło do powstania serii filmów "Obcy kontra Predator":]

      Jest więc tutaj grupa doskonale wyszkolonych najemnych komandosów, którzy zostają rzuceni w gwatemalską dżunglę, aby wykonać zadanie specjalne dla rządu [wiadomo czyjego]. Mają odnaleźć zaginiony samolot, z którego najpewniej partyzanci uprowadzili ministra.

      Od początku coś tam nie gra, wiadomo że najemnicy są śledzeni, ktoś - albo coś - podążą ich śladem, ktoś lub skanujące rzeczywistość niczym w obiektywie kamery termowizyjnej. Konfrontacja jest nieuchronna, a kolejne jej etapy zbudowane są na gruncie rosnącej tajemnicy i odpowiednio podlewane lapidarnymi dialogami. Rezyser John McTiernan w najwyższej formie.

      wszelako, wg mnie, o randze tego dreszczowca decyduje muzyka Alana Silvestriego. Rewelacyjnie podnosi napięcie, tworzy tło, akcentuje i kontrapunktuje kolejne zdarzenia, buduje ponurą energię tej historii. Nie pamiętam zanadto muzyki z "Obcego", a z "Predatora" pamiętam zwłaszcza muzykę ;] Podobnie jak przy okazji "Szczęk". Mistrzostwo !

      Dobre efekty specjalne, niezbędne w tym przypadku, gdyż kosmiczny napastnik zachowuje się niczym kameleon, potrafi wtapiać się w tło, przechodząc z czasem do materialnej i namacalnej postaci.

      Klasa :]
      • grek.grek 22:00 Stopklatka "Predator" [1987] 16.03.20, 10:20
        grek.grek napisał:

        > Ale niespodzianka ! :]
        zdecydowanie jeden z najlepszych dreszczowców sci-fi, jakie powstały. W jakiś sposób podobny strukturalnie do "Obcego" i z pewnością dorównujący mu dramaturgią, oprawą muzyczną i grozą, wprowadza również na ekran drapieżnika z kosmosu, który śmiało może stawać w szranki z tym starszym o parę lat. Zresztą, to nie przypadek że w końcu doszło do powstania serii filmów "Obcy kontra Predator":]

        Jest więc tutaj grupa doskonale wyszkolonych najemnych komandosów, którzy zostają rzuceni w gwatemalską dżunglę, aby wykonać zadanie specjalne dla rządu [wiadomo czyjego]. Mają odnaleźć zaginiony helikopter, z którego najpewniej partyzanci uprowadzili ministra.

        Od początku coś tam nie gra, pojawiają się makabrycznie sprawione zwłoki komandosów, a jednocześnie jasnym się staje, że najemnicy są śledzeni, ktoś - albo coś - podążą ich śladem, ktoś lub skanujące rzeczywistość niczym w obiektywie kamery termowizyjnej. Konfrontacja jest nieuchronna, a kolejne jej etapy zbudowane są na gruncie rosnącej tajemnicy i odpowiednio podlewane lapidarnymi dialogami.
        Rezyser John McTiernan w najwyższej formie.

        wg mnie, o randze tego dreszczowca decyduje muzyka Alana Silvestriego. Rewelacyjnie podnosi napięcie, tworzy tło, akcentuje i kontrapunktuje kolejne zdarzenia, buduje ponurą energię tej historii. Nie pamiętam zanadto muzyki z "Obcego", a z "Predatora" pamiętam zwłaszcza muzykę ;] Podobnie jak przy okazji"Szczęk". Mistrzostwo !

        Dobre efekty specjalne, niezbędne w tym przypadku, gdyż kosmiczny napastnik zachowuje się niczym kameleon, potrafi wtapiać się w tło, przechodząc z czasem do materialnej i namacalnej postaci.

        > Klasa :]


        Jakże warta uwagi powtórka !
    • grek.grek 20:30 Kultura "Poradnik pozytywnego myślenia"[2012 14.03.20, 10:30
      Pan nakrył żonę in flagranti z kochankiem, we własnym domu, pod własnym prysznicem !, dostał szału, więc... zamknęli go w szpitalu psychiatrycznym.

      Kiedy z niego wychodzi - nie ma nic : mieszkania, pracy [był nauczycielem], małżeństwa. Mieszka więc u rodziców, sąsiedzi postrzegają go jako "czubka", a on usilnie stara się wdrażać w życie program naprawczy, jaki podyktowano mu na terapii : uprawia sport, biega, słucha odpowiedniej muzyki, próbuje kontrolować swoje emocje, chociaż w gruncie rzeczy : do kroćset !, facetowi świat się zawalił, jak miał zareagować - pójść na drinka ? ;]

      W okolicy mieszka dziewczyna w podobnej sytuacji, ona wpadła w seksoholizm po przeżytym zawodzie miłosnym. Wyszła już na prostą. Patrzy na swojego sąsiada i widzi jegomościa, któremu pomóc może tylko jedno : nowe uczucie. Wciąga go więc w przygotowania do turnieju tańca towarzyskiego, oferując w zamian rolę posłańca pomiędzy nim, a jego żoną, na której powrót [albo : powrót do której] on wciąż ma naiwną nadzieję.

      Na drugim planie jest cała familia bohatera, na czele ztroskliwą matką, cieszącą się iż syn wrócił domu, oraz zwariowanym ojcem, traktującym swojego pierworodnego jak talizman zapewniający zwycięstwa ulubionej drużynie baseballa, której kibicuje i obstawia w zakładach hazardowych. Zmusza więc ciupasem syna, aby oglądał z nim mecze w telewizji :]

      Ach, no i jeszcze ten młodziak z domu obok, co to wiecznie w pogotowiu trzyma kamerę, żeby nie przegapić jakiegoś spektakularnego wyczynu 'stukniętego sąsiada" ;] Tą postacią reżyser nabija się z otoczenia, które łatwo przyszywa łatki ludziom, o których nic nie wiedzą.

      Jakże nietypowa komedia romantyczna, chociaż zdecydowanie bliżej temu filmowi do rasowego komediodramatu, a moze nawet dramatokomedii :]

      Czołowe role : Bradley Cooper, Jennifer Lawrence [w sam raz na Oscara !], Robert De Niro, Jackie Weaver.
      Rezyseria : David O'Russell.
      • grek.grek 1:10 Kultura "Poradnik pozytywnego myślenia" 15.03.20, 11:19
        Nocny replay wczorajszego seansu :]
    • grek.grek 22:00 Nowa TV "Gosford Park" [2001] 14.03.20, 11:05
      Oscarowy scenariusz JUliana Fellowsa i Boba Balabana, Złoty Glob za rezyserię dla Roberta Altmana, BAFTA dla najlepszego brytyjskiego filmu roku.

      w obsadzie kwiat brytyjskiego aktorstwa [Kelly McDonald, Kristin Scott-Thomas, Emily Watson, Helen Mirren, Maggie Smith, Michael Gambon, Bob Balaban, Clive Owen, Derek Jacobi, Alan Bates, Stephen Fry, uff !].

      Piękna posiadłość, eleganccy goście, wytworna atmosfera lat 30-tych - i zabójstwo, którego ofiarą pada pan domu. Policja rozpoczyna śledztwo, podejrzani są wszyscy uczestnicy przyjęcia. Klasyka ! :]

      Niezliczone nominacje, także za kostiumy i scenografię oraz ofk dla pań aktorek :]




      • grek.grek 21:00 Nowa TV "Gosford Park" [2001] 18.03.20, 11:13
        grek.grek napisał:

        > Oscarowy scenariusz JUliana Fellowsa i Boba Balabana, Złoty Glob za rezyserię dla Roberta Altmana, BAFTA dla najlepszego brytyjskiego filmu roku.

        w obsadzie kwiat brytyjskiego aktorstwa [Kelly McDonald, Kristin Scott-Thomas, Emily Watson, Helen Mirren, Maggie Smith, Michael Gambon, Bob Balaban, Clive Owen, Derek Jacobi, Alan Bates, Stephen Fry, uff !].

        Piękna posiadłość, eleganccy goście, wytworna atmosfera lat 30-tych - i zabójstwo, którego ofiarą pada pan domu. Policja rozpoczyna śledztwo, podejrzani są wszyscy uczestnicy przyjęcia. Klasyka ! :]

        > Niezliczone nominacje, także za kostiumy i scenografię oraz ofk dla pań aktorek :]


        "Tempo raczej majestatyczne, trudno czasem połapać się w gąszczu postaci, ale zdecydowanie warto obejrzeć. Skojarzenia z "Downtown Abbey" nieprzypadkowe (ten sam scenarzysta)"

        Rekomendacja Siostry ! :]
    • grek.grek 22:35 TVP2 "Karate po polsku" [1983] 14.03.20, 11:20
      Nastrój mazurskiego lata, jezioro, zieleń, a w tej scenografii konflikt o potencjalnie tragicznym finale.

      Do miasteczka przyjeżdzają dwaj malarze, aby graficznie upiększyć ołtarz kościoła. Miejscowy kwartet chuliganów od razu ich zauważa i prowokuje, szczególnie że jeden z malarzy jest karateką. Napięcie wzmaga pojawienie się atrakcyjnej narzeczonej karateki. Lider chuliganów, człowiek niepozbawiony inteligencji, którą wszelako przykrywa prymitywizm oraz spory bagaż kompleksów i świadomość zmarnowanego w więzieniu życia, coraz odważniej sobie poczyna, więc pan od karate zaczyna odczuwać presję okoliczności. Jego przyjaciel i narzeczona wysyłają sprzeczne sygnały : raz domagają się od niego interwencji, a innym razem ganią za takową.

      Podobnie ma się sytuacja z relacjami pomiędzy obiema grupami, kiedy dochodzi do normalizacji, byle drobiazg zmienia sytuację z pokojowej w na powrót wojenną.

      Stąd [moje] wrażenie, że momentami scenariusz się rozłazi w szwach, niemniej film nadal wart jego uwagi, bo oprócz wizualnej urody, jest w nim jakieś starcie ludzkich namiętności, ciekawe podejście do tematu niezwykle cienkiej granicy jaka dzieli rozczarowującą słabość od niszczącej siły, w tle mamy również wątek stryja pana chuligana, człowieka o poplątanym życiorysie, byłego AK-owca, skazanego na pogardę miejscowej społeczności.

      Zdecydowanie warto obejrzeć :]

      Edward Żentara, Zbigniew Buczkowski, jakże piękna Dorota Kowalska oraz Michał Anioł [w roli malarza ;)], reżyseria : Wojciech Wójcik.
      • grek.grek 2:55 TVP2 "Karate po polsku" [1983] 15.03.20, 11:22
        grek.grek napisał:

        > Nastrój mazurskiego lata, jezioro, zieleń, a w tej scenografii konflikt o potencjalnie tragicznym finale.

        Do miasteczka przyjeżdzają dwaj malarze, aby graficznie upiększyć ołtarz kościoła. Miejscowy kwartet chuliganów od razu ich zauważa i prowokuje, szczególnie że jeden z malarzy jest karateką. Napięcie wzmaga pojawienie się atrakcyjnej narzeczonej karateki. Lider chuliganów, człowiek niepozbawiony inteligencji, którą wszelako przykrywa prymitywizm oraz spory bagaż kompleksów i świadomość zmarnowanego w więzieniu życia, coraz odważniej sobie poczyna, więc pan od karate zaczyna odczuwać presję okoliczności. Jego przyjaciel i narzeczona wysyłają sprzeczne sygnały : raz domagają się od niego interwencji, a innym razem ganią za takową.

        Podobnie ma się sytuacja z relacjami pomiędzy obiema grupami, kiedy dochodzi do normalizacji, byle drobiazg zmienia sytuację z pokojowej w na powrót wojenną.

        Stąd [moje] wrażenie, że momentami scenariusz się rozłazi w szwach, niemniej film nadal wart jego uwagi, bo oprócz wizualnej urody, nostalgicznej mgiełko retro, jest w nim jakieś starcie ludzkich namiętności, ciekawe podejście do tematu niezwykle cienkiej granicy jaka dzieli rozczarowującą słabość od niszczącej siły, w tle mamy również wątek stryja pana chuligana, człowieka o poplątanym życiorysie, byłego AK-owca, skazanego na pogardę miejscowej społeczności.

        Zdecydowanie warto obejrzeć :]
        Edward Żentara, Zbigniew Buczkowski, jakże piękna Dorota Kowalska oraz Michał A
        > nioł [w roli malarza ;)], reżyseria : Wojciech Wójcik.



        Nocna powtórka, a film jest również w YouTube :

        www.youtube.com/watch?v=HFbCtHgeGts
    • grek.grek 23:55 TVP1 "Milczenie owiec" [1991] 14.03.20, 11:34
      Sam tytuł to już reklama i rekomendacja, z którą trudno coś jeszcze efektownego uczynić dodatkowo ;]

      Pierwszy i jedyny film, w którym Hannibal Lecter jest prawdziwie demoniczny, nieznany, daleki, z innego świata, może jak wymysł, metafora, skupienie wszystkich lęków porządnego obywatela, tym straszniejsze, bo kryjące się pod szczerą ogładą i wytwornością wręcz, zaś Clarice Starling - autentycznie naiwna, wystawiona na cel, jak chomik do klatki z wężem, a przy okazji reprezentująca osamotnioną kobiecość w świecie męskiej władzy i fantazji.

      W kolejnych odsłonach relacja głównych bohaterów profesjonalizuje się, fascynująca gra jaką ze sobą prowadzą w "Milczeniu" ustępuje miejsca partnerstwu, a wspólne spożywanie mózgu prosto z czaszki pieczętuje ich znajomośc akcentem surrealistycznym ;], a Starling z walczącej o własną tożsamość młodej, niedoświadczonej agentki, kierującej się intuicją urasta do rangi marzenia feministek o twardej policjantce depczącej mężczyznom po odciskach ;]

      Śledztwo w sprawie porwań i morderstw, wyśmienicie prowadzone przez reżysera Jonathana Demme'a, rywalizuje więc o uwagę z wątkiem psychologicznego pojedynku i dziwnej więzi jaka zaczyna łączyć wytrawnego lekarza kanibala i debiutującą agentkę, i zdaje się odnosi sukces :]

      Klasa mistrzowska. Thriller kanoniczny. Seans nieprzegapialny :]
      • grek.grek 3:00 TVP1 "Milczenie owiec" [1991] 15.03.20, 11:23
        grek.grek napisał:

        > Sam tytuł to już reklama i rekomendacja, z którą trudno coś jeszcze efektownego
        > uczynić dodatkowo ;]

        > Klasa mistrzowska. Thriller kanoniczny. Seans nieprzegapialny :]


        Jeszcze jedna bardzo nocna powtórka, rzec by można : tej nocy istna Replayada ! ;]
    • grek.grek 14:25 Kultura "NIżyński. Balet Johna Neumeiera" 15.03.20, 09:50
      Tytuł w zasadzie mówi wszystko : sztuka baletowa o jednym z najwybitniejszych tancerzy w historii, który ostatecznie zapadł na schizofrenię.

      Produkcja z 2017 roku.
    • grek.grek 17:00 SuperPolsat "Pieczone gołąbki" [1966] 15.03.20, 09:55
      Sympatyczna komedia ufundowana na schematach ideologicznych Polski Ludowej :]

      Młody bard i poeta zamiast siedzieć w kawiarni i pisać wiersze, pracuje jako muzyczno-śpiewające wsparcie dla dzielnych robotników. Jest lubiany przez nich i on lubi ich ;]

      Ma natomiast poeta kłopot z mieszkaniem oraz dojazdem do pracy. Od czego jednak majster w zakładzie pracy, od czego życzliwie nastawienie pierwsi sekretarze w terenie. Musi się tylko pan pieśniarz wykazać na odcinku zawodowym.

      A lokal większy będzie potrzebny, bo na jego drodze staje przemiła dziewczyna i zapewne wkrótce zechcą założyć podstawową komórkę społeczną :]

      Reżyseria : Tadeusz Chmielewski.
    • grek.grek 20:00 Stopklatka "Amerykanin" [2010] 15.03.20, 10:20
      Raz jeszcze. Pięknie !

      Trailery zapowiadają thriller, ale ktokolwiek oczekuje takich atrakcji zdecydowanie się rozczaruje :]
      Film zawiera trzy sceny akcji, z uzyciem broni, na samym początku, w środku i w finale, łącznie jakieś pięć minut.

      W rzeczy samej, jest to historia człowieka na rozstaju dróg : zarażonego złem, wypalonego zawodowo i duchowo płatnego zabójcy, który w uwodzicielskich scenografiach włoskiej prowincji próbuje dojść do ładu z własnym sumieniem.

      Po ostatniej wpadce, kiedy musiał zastrzelić niewinną kobietę, ukrywa się przed konkurencją udając fotografa. Przesiaduje w kawiarniach, jeździ po okolicy, ćwiczy. I wciąż pozostaje w wytrenowanym przez wiele lat napięciu, momentami balansuje na krawędzi pomiędzy czujnością i ostrożnością, a paranoją. Skanuje otoczenie, lustruje ludzi, gotów w każdej chwili rzucić się do ucieczki albo zadać wyprzedzający cios.

      Podczas tych przymusowych 'wakacji" jego "menadżer" zleca mu wykonanie specjalnego karabinu dla koleżanki po fachu, która trzykrotnie go odwiedza. Jack dopiero po jakimś czasie domyśla się, jakie dokładnie będzie przeznaczenie tej szczególnej broni.

      W miasteczku [są dwa, między którymi Jack kursuje dla utrudnienia roboty ewentualnym zamachowcom] poznaje dwie wazne osoby : mądrego księdza i prostytutkę o złotym sercu, ten pierwszy uświadamia mu grozę położenia jego własnej duszy, ta druga : uruchamia w nim nadzieję na nową, lepszą przyszłość.

      Uroda obrazów jest niepodważalnym atutem filmu, ale i historia ma wiele wdzięku, nawiązuje do dawnych filmów Jean-Pierre'a Melville'a, zaś grający główną rolę pan Clooney w wybitny sposób znajduje klucz do interpretacji swojego bohatera na podobieństwo tamtych "samurajów" tkwiacych w "zaklętym kręgu" piekła, jakim zawsze jest "brak miłości".

      Melancholijno-kontemplacyjny charakter całości bezbłędnie spina muzyka Herberta Gronemeyera, zwłaszcza fragmenty fortepianowe są nadzwyczajne, w moim odczuciu :] Już na początku, zaraz po pierwszych dwóch scenach, podczas intro - gdy Jack jedzie autem przez tunel - muzyka i obraz mają postać wręcz uwertury operowej, zapowiadają co wydarzy się w filmie, przy czym światełko na końcu tunelu, rzecz prosta, można rozumieć dwojako.

      Reżyseria : Anton Corbijn.

      Na moim liczniku jest już dwójka z przodu , ale niezmiennie szalenie cieszę się na seans :] Mam nadzieję, że i Was uwiedzie, Czcigodni :]

      Film na podstawie powieści Martina Bootha : "A Very Private Gentleman".
    • grek.grek 21:35 Kultura "Niebezpieczne związki" [1988] 15.03.20, 10:33
      "Kino kostiumowe i pasjonujący melodramat psychologiczny, co jest także zasługą literackiego pierwowzoru. Świetna reżyseria, przywiązanie do każdego szczegółu. No i znakomite aktorstwo"

      Tak rekomendowała Siostra :]

      Co stoi za intrygami i postawą markizy de Merteuil - cynizm ? pragnienie władzy ? namiętność do manipulacji ? A może, co sugerował Zygmunt Kałużyński, strach i nienawiśc wobec samej miłości, nie tylko tej która jej dotyczy [albo mogłaby dotyczyć], ale tej która pojawia się [pojawić może] w świecie, czyli : do miłości jako zjawiska zachodzącego pomiędzy ludźmi ? A może chodzi jednak o skrywany zawód miłosny wobec hrabiego Valmonta, którego markiza kocha, ale zna jego prawdziwą naturę i wobec tego używa w formie instrumentarium dla swoich gier ?

      Glenn Close, John Malkovich, Michelle Pfeiffer - perfekcyjni !
      Oscarowy scenariusz Ch. Hamptona, adaptujący powieść Pierre'a Choderlosa de Lacloisa.

      Oscarowe kostiumy i scenografia.
      Cezar dla najlepszego filmu nie-francuskiego.

      Reżyseruje niezastąpiony w takich sytuacjach : Stephen Frears.

      Voila :]
      • seidici Re: 21:35 Kultura "Niebezpieczne związki" [1988] 20.03.20, 14:44
        Zgadzam się z siostrą:
        "Kino kostiumowe i pasjonujący melodramat psychologiczny, co jest także zasługą literackiego pierwowzoru. Świetna reżyseria, przywiązanie do każdego szczegółu. No i znakomite aktorstwo"

        Aczkolwiek spoglądając na rewelacyjnie grającą Glenn Close stwierdzam, że kanony urody sprzed 30 lat mocno się zmieniły.
        • grek.grek Re: 21:35 Kultura "Niebezpieczne związki" 21.03.20, 09:18
          seidici napisała:

          > Zgadzam się z siostrą:
          > "Kino kostiumowe i pasjonujący melodramat psychologiczny, co jest także zasł
          > ugą literackiego pierwowzoru. Świetna reżyseria, przywiązanie do każdego szczeg
          > ółu. No i znakomite aktorstwo"

          >
          > Aczkolwiek spoglądając na rewelacyjnie grającą Glenn Close stwierdzam, że kanon
          > y urody sprzed 30 lat mocno się zmieniły.


          To prawda :]

          Zaryzykowałbym, że zmieniły sie również kanony ekranowego uwodzenia, niestety na gorsze ;]

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka