Upadek

13.07.02, 18:04
Wczoraj na TVN w końcu udało mi się obejrzeć w całości ten świetny film z
Douglasem i Duvallem.
Naprawdę przerażająca historia o zwykłym człowieku, przeciętnym urzędasie,
który pewnego dnia wybucha. Niektórzy traktują ten film jako głos w sprawie o
dostępność broni, ale myślę, że nie taki był zamiar twórców. IMHO chodzi o
pokazanie alienacji człowieka w wielkim mieście i ceny jaką płaci za próbę
robienia kariery. Reżyser doskonale pokazuje jak irytujące są zwykłe, drobne
niedogodności jak stanie w korku (oglądając tą scenę można dostać zajoba, a co
dopiero w tym uczestniczyć) czy wysoka cena puszki z colą. Wszystkie te
drobnostki jednak nawarstwiają się, kumulują, zwiększają stres i w
końcusprawiają, że słabsi osobnicy wybuchają.
Film jest świetny, ale IMHO jednak nie pokazuje zwykłego człowieka, takiego jak
my. D-fens owszem był cholerykiem, miewał problemy w rodzinie, w końcu się
rozwiódł - ale to jeszcze "normalne", zdarza się każdemu. Ale gdzie on jeździł
przez miesiąc po wyrzuceniu z pracy? To już chyba nie jest normalne. IMHO film
byłby dużo "mocniejszy" gdyby pokazano wybuch i upadek człowieka zupełnie
normalnego, który np: zostałby zwolniony tego samego dnia.
Mimo wszystko jednak D-fens prawie cały czas wzbudza sympatię widza, aż do
finału w którym zdziwiony się pyta: "Więc to ja jestem tym złym?". No bo co on
takiego zrobił? Postraszył kilku ludzi, pobił bandziorów, którzy chcieli go
napaść, przypadkowo doprowadził do zawału serca i zabił psychopatycznego
nazistę. To ma być? Właściwie nie, każda rzecz, którą zrobił, począwszy od
zdemolowania sklepu i "negocjowania" ceny coli, zasluguje na potępienie. Ale
wystarczy spojrzeć na absurdalne okoliczności (typu 3min po czasie i w barze
nie chcą już wydać śniadania), ile osób w takiej sytuaji miałoby ochotę zrobić
to samo? 100%? D-fens akurat dzięki splotowi wydarzeń miał nie tylko ochotę,
ale i możliwość - miał przy sobie broń. Czy my gdybyśmy byli tak wkur... i
mieli okazję, powsztrzymalibyśmy się od wyciągnięcia spluwy i postraszenia
przygłupiego kelnera?
No i w filmie jest jeszcze świetny wątek odchodzącego na emeryturę policjanta,
którego praktycznie wszystkie problemy związane są żoną - on jednak mimo
wszystko ją kocha.
    • cze67 Re: Upadek 15.07.02, 18:45
      Tak, to prawda, film jest znakomity, niepodobny do zadnego jaki do tej pory
      widzialem. Znakomity pomysl, swietne aktorstwo. Ogladalem film po raz trzeci i
      nadal robi na mnie wielkie wrazenie. Duzo pytan w glowie po jego obejrzeniu.
      Tez mialem wiele razy byc takim D-fensem, slyszac w nocy pijackie spiewy,
      widzac podpitych kolesi w tramwaju zaczepiajacych kobiety. W ktorym momencie
      stajemy sie (walczac o swoje prawa) tymi zlymi?

      PS. Michael Douglas zagral tu swoja najlepsza role. No i ten wspanialy Robert
      Duval!
      • Gość: Tomaszek Re: Upadek IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 15.07.02, 19:07
        To najlepszy film "młodego" Douglasa.
        Scenkę z hamburgerem nieraz cytowałem w Mc Donalds'ie..."what's wrong with that
        picture"...doskonałe!!!
        • cze67 Re: Upadek 17.07.02, 11:23
          Gos´c´ portalu: Tomaszek napisa?(a):

          > To najlepszy film "m?odego" Douglasa.
          > Scenke˛ z hamburgerem nieraz cytowa?em w Mc Donalds'ie..."what's wrong with
          that
          >
          > picture"...doskona?e!!!
          I co, dzialalo? Dostawales WIELKIEGO hot - doga?
        • kuba# Re: Upadek 23.07.02, 12:45
          > To najlepszy film "młodego" Douglasa.
          > Scenkę z hamburgerem nieraz cytowałem w Mc Donalds'ie..."what's wrong with
          > that picture"...doskonałe!!!
          >
          No właśnie, jak reagowała obsługa? Bo tekst jest rzeczywiście zajebisty!
      • kuba# Re: Upadek 23.07.02, 12:57
        > Tez mialem wiele razy byc takim D-fensem, slyszac w nocy pijackie spiewy,
        > widzac podpitych kolesi w tramwaju zaczepiajacych kobiety.
        >
        Tysiące takich codziennych drobnych sytuacji w których mamy ochotę bronić
        swoich praw nawet siłą. Tylko dlaczego nie robimy tego kroku? Bo nie mamy
        spluwy jak D-fens? Bzdura! On też zaczynał od gołych rąk i kija bejsbolowego.
        Może brakuje nam impulsu jakim dla niego stał się przeciągający się postój w
        korku, a może po prostu jesteśmy zbyt zastraszeni i zbyt "cywilizowani",
        normalni obywatele, którym do głowy nie przyszłoby coś takiego?

        > W ktorym momencie stajemy sie (walczac o swoje prawa) tymi zlymi?
        >
        Być może to jest najważniejsze pytanie tego filmu. Szkoda, że nie został
        wyraźniej zaakcentowany stosunek policjanta do D-fensa - traktuje go jak
        bandytę, wariata, ale przecież widać też, że jednak coś tam jest, w jakiś
        sposób stara się go zrozumieć (może to przez wrodzoną dobroć, "wytrenowaną"
        jeszcze na okropnej żonie)

        > PS. Michael Douglas zagral tu swoja najlepsza role. No i ten wspanialy Robert
        > Duval!
        >
        Douglas znakomity, przebija tu wszystko co dotychczas zagrał z "Wall Street" na
        czele. Pokazuje, że może grać zupełnie różne postacie od awanturników-
        twardzieli ("Miłość, szmaragd..." czy "Nagi instynkt") przez cynicznych i
        potężnych bogaczy ("Wall Street" właśnie) aż po ludzi zagubionych, nie mogących
        swobodnie pokierować swoim losem ("Upadek" czy świetny thriller "Gra").
        Ale Duvall i tak jest lepszy...
        • cze67 Re: Upadek 23.07.02, 15:37
          kuba# napisa?:

          > Szkoda, z˙e nie zosta?
          > wyraz´niej zaakcentowany stosunek policjanta do D-fensa - traktuje go jak
          > bandyte˛, wariata, ale przeciez˙ widac´ tez˙, z˙e jednak cos´ tam jest, w
          jakis´
          > sposób stara sie˛ go zrozumiec´ (moz˙e to przez wrodzona˛ dobroc´,
          "wytrenowana˛"
          > jeszcze na okropnej z˙onie)

          Policjant jest policjantem, na poczatku nie analizuje, co sie dzieje z
          D-fensem, po prostu sledzi ruchy kogos, komu "niezle odbilo". To go fascynuje,
          to daje mu kopa. D-fens nie daje mu znakow, nie "czuja sie" nawzajem. Dopiero w
          scenie na molo zaczyna go rozgryzac, mowi o swoich problemach, ktore odnosza
          sie do tego co moze czuc, co czuje D-fens...
Pełna wersja