Dodaj do ulubionych

Kobieta samotna *****

08.08.05, 19:07
Okropny film. Fatalizm doprowadzony do granic absurdu zupełnie odrealnia całą
historię. Zakończenie jest tak idiotyczne, że nie sposób brać tego na poważnie.
Odradzam zdecydowanie!
Żeby kogoś nie kusiło oglądanie dla sprawdzenia jakże się to kończy to od razu
zdradzę: kobieta ginie w wypadku, a Boguś Linda chce wysadzić ambasadę
amerykańską. To nie żart - to naprawdę się tak kończy!
Obserwuj wątek
    • niinon Re: Kobieta samotna ***** 08.08.05, 20:08
      a gdzie odpowiedzialność za słowo? autor_autor...
      a kończy się jeszce gorzej, ale ja dla odmiany nie zdradzę. warto obejrzeć, bo
      życie miewa też takie desenie, wiem coś o tym... choć film robiony
      ewidentnie "pod tezę", jednak zaliczyłabym do gatunku "realizm"
    • szczawian Re: Kobieta samotna ***** 08.08.05, 22:00
      Miałam wielką chrapkę na ten film, ale intuicja podpowiadała mi, że mylę się.
      Raczej nigdy nie sugeruję się czyimiś sugestiami, ale w tym wypadku wierzę i
      dziękuję :)
    • artisan4 Re: Kobieta samotna ***** 08.08.05, 23:04
      jak juz to kobiete Linda dusi poduszką a w ambasadzie peka mu głowa więc
      oblepia ja plastrami... a film rzeczywiście fatalny do granic i aż przez to
      nieprawdopodobny nawet w PRL,raczej teraz by bardziej pasował zwłaszcza z tymi
      głodowymi zarobkami...
      • dona.a Re: Kobieta samotna ***** 08.08.05, 23:25
        własnie mąż powiedział-dłuzej tego nie zdzierżę!
        • ikarr Re: Kobieta samotna ***** 09.08.05, 08:06
          Zakończenie filmu jest fatalistyczne, bo cała fabuła do tego zmierza, by
          zwielokrotnić poczucie absurdu w PRL. Przecież para głównych bohaterów to
          ludzie wyrzuceni na margines życia w tamtych czasach - panna z dzieckiem i
          kaleka. Oboje przeciętni: ona już niemłoda, on okaleczony fizycznie, z
          kompleksami. Wierzą, że razem odnajdą szczęście, ale to się nie udaje, bo brak
          pieniędzy, mieszkania, ludzkiej życzliwości, w ogóle godziwych warunków życia.
          Stąd pomysł na rabunek i krótkotrwałą nadzieję, że może się udać. Przecież
          scena na imprezie przed wyjazdem tej kobiety i listonosza to majstersztyk.
          Linda- kaleka staje się prawie bohaterem romantycznym -jest zdolny do czynu,
          witalny, pełen marzeń i nadziei o lepszym świecie, jakiejś syrence i życiu za
          granicą w dobrobycie.On tam wyśpiewał swoją "pieśń życia". Przecież to, co się
          potem wydarzy jest psychologicznie umotywowane - ucieczka przed wymiarem
          sprawiedliwości ( milicją ), przegrana, gwałtowna utrata złudzeń i zabójstwo
          kobiety, która "dzięki" temu nie pójdzie do więzienia. A więc akt desperacji
          Lindy, zwielokrotniony później jego grośbą wysadzenia się.Zakończenie ( dziecko
          + anioł z nieba- jak pamiętam, bo oglądałam to kiedyś, wczoraj nie ) to znowu
          powrót do mitów PRL-owskiej rzeczywistości:ułudy, kłamstwa, upiększania świata,
          jego lukrowania i ukrywania istotnych problemów społecznych ( wypisz, wymaluj
          jak w opowiadaniu S.Mrożka "Słoń", gdzie dzieciom serwuje się w zoo dmuchanego
          słonia, z którego ktoś pewnego razu wypuścił powietrze i odtąd dzieci stały się
          huliganami, a dorosłym już nie wierzą ).Poza tym film A.Holland w swojej
          scenografii pokazuje brzydotę tamtego świata : obdrapane kamienice, dziurawe
          ulice, kolejki po papier toaletowy i kiełbasę serdelową, czekanie na rentę,
          beznadzieja codziennego życia ( podobnie jak Hłasko i jego "Pierszy krok w
          chmurach" ).Przy tym Holland wcale nie idealizuje głównych, "biednych"
          bohaterów: Linda też bywa dla kobiety okrutny, musi się przecież
          dowartościować, znaleźć kogoś gorszego,kogo będzie mógł od czasu do czasu
          sponiewierać psychicznie.Kobieta zupełnie nie radzi sobie z dzieckiem, jest
          naiwna jak nastolatka, oddaje dziecko na przechowanie dla złudy jakiegoś
          szczęścia, które da jej kaleka poniżany przez innych na co dzień. W sumie film
          jest porażający w swojej wymowie - smutni, samotni, biedni, odrzuceni przez
          opiekuńcze (z założenia)państwo i innych ludzi, w tym krewnych, bohaterowie,
          którzy nie mają żadnych szans na godziwe życie i odrobinę szczęścia.I ta pycha
          i buta krewnych na komunii chłopca, arogancja władzy, złośliwość sąsiadów.
          I rzeczywiście chyba to dzieło filmowe się nie zestarzało, jak ktoś wyżej
          napisał.
          • ikarr Re: Kobieta samotna ***** 09.08.05, 08:09
            Pierwszy, a nie "pierszy", sorry.
            • anmanika Re: Kobieta samotna ***** 09.08.05, 10:20
              Czy mnie oczy nie zmylily, ze Pawel Wilczak gral Bogusia?
              • ikarr Re: Kobieta samotna ***** 09.08.05, 10:30
                Paweł Witczak a nie Wilczak.Patrz - film.onet
              • piotr7777 Re: Kobieta samotna ***** 09.08.05, 17:51
                > Czy mnie oczy nie zmylily, ze Pawel Wilczak gral Bogusia?
                Na pewno nie on - pierwsza rola z 1986 r.
          • fugazzi Re: Kobieta samotna ***** 10.08.05, 12:22
            A ilu z uczestników tego forum pamięta tamte czasy z pozycji dorosłego? Film
            był według mnie bardzo dobry.


            F.
        • bdx65 Re: Kobieta samotna ***** 09.08.05, 12:29
          dona.a napisała:

          > własnie mąż powiedział-dłuzej tego nie zdzierżę!

          No to trzeba oglądać "superprodukcje" USA, mało to ich na polsatach i tvn-ach?
          To jest film dla trochę myślących.
          • dona.a Re: Kobieta samotna ***** 10.08.05, 00:09
            No cóż, masz rację.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka