Gość: trottola
IP: *.chello.pl
31.10.01, 00:32
Wywiad z Wojtkiem Glancem
z dnia 27.10.2001r.
Pytania zadane przez:
1. Jak sądzisz, dlaczego do 2. edycji wybrano tak nieciekawe osobowości? To
pytanie nurtuje mnie od dawna i nie daje spokoju... Przecież BB2 jest tak
nieprzeciętnie nudny, że ręce opadają....
To jest błąd taktyczny psychologów i organizatorów tego programu. Tylko i
wyłącznie. To nie jest zamierzone – tylko błąd taktyczny.
2. Czy faktycznie mała rozwydrzona i rozpieszczona dziewczynka mogła
doprowadzić Cię do załamania nerwowego? Nie chce mi się wierzyć, że nie
umiałeś sobie dać z nią rady, z drugiej strony ostracyzm grupy wobec Ciebie
wzbudzał mój żywy wstręt, czemu dawałam wyraz na grupie... Uważałam i uważam,
że Ty, Irek i ew. Agnieszka to najciekawsi uczestnicy BB2.
Jeśli chodzi o Karolinę, to obrazek był wysterowany i troszeczkę puszczony
jednostronnie, a załamanie nerwowe to troszkę przegięte słowo.
To pokazane załamanie było trochę wysterowane i pokazane jako wyjęte z
kontekstu, z 24 godzin, które mimo wszystko się tam działy. Więc nie do końca
jest to prawda.
Pokłóciliśmy się, ale oprócz tego były również inne fajne rzeczy, które
oczywiście nie zostały pokazane. To, że np. wspólnym wrogiem w pewnym momencie
stał się sam Wielki Brat i nagle zaczęliśmy kombinować we dwójkę jak go podejść
w myśl regulaminu i żądać od niego pewnych rzeczy.
Jeżeli chodzi o ostracyzm grupy – to tak naprawdę do końca nie był on
skierowany tylko przeciwko mnie. Tak się trafiło, że byłem pierwszy – wyjąłem
Eustahego i kolesie poczuli się zagrożeni. Ale teraz jest to postępujące. Nie
ma tam mnie, za chwilę będzie następna osoba, jaką teraz jest Irek. Bo Irek coś
zrobi i cała grupa rzuca się na niego. To jest taka metoda postępowania. Mówi
się o przyjaźni, natomiast prawda jest zupełnie inna: chodzi tylko i wyłącznie
o kasę.
Tak czy owak, wykorzystuję okazję, aby Cię najserdeczniej pozdrowić, a nawet
ucałować...;-)))
Noooo! Dzięki! :)
--------------------------------------------------------------------------------
Pytania zadane przez:
3. Do jakiego stopnia sytuacje w Domu BB wynikały same z siebie, a w jakiej
części były aranżowane przez producentów programu?
Kiedy ja byłem w domu, to w sumie najwięcej sytuacji jednak wynikało samych z
siebie. Aranżacji w środku się nie odczuwało.
Generalnie największe jest sterowanie widzami, chociaż zauważam teraz, że WB
wręcz nachalnie próbuje ruszyć tą ekipę. Wygląda na to, że próbuje on jakby
wymusić na nich jakiekolwiek działanie. Albo im zabrakło inwencji, albo tego
nie chcą i się bronią jak dzieciaki przed nauką.
Kiedy więc ja tam przebywałem przez te 2 tygodnie, jeszcze tego sterowania nie
było. Powiedziałbym nawet, że WB milczał i zostawiał nas raczej samym sobie.
Pewne sterowanie i aranżacja zaszły właśnie pomiędzy mną i Karoliną. Bo kiedy
był taki dzień, że naprawdę wystarczyło, abyśmy pochodzili po tym domu i przez
jeden dzień się do siebie nie odzywali i byłoby wszystko w porządku, to WB
wymyślił sobie formę kajdanek. To było jawnym dowodem, że próbuje wpłynąć na
sytuację, która gdzieś tam zaistniała. Twierdził oczywiście, byśmy nauczyli się
tolerancji, pogodzili się i dlatego nas wiąże. No tylko, że... dwie cholery ze
sobą związać, to jednak...
Arek: Czyli jednak Karolina była cholerą? Bo dotąd po wyjściu bardzo dobrze się
o niej wyrażałeś :)
Ale oczywiście nie mówię tego w negatywnym znaczeniu – Karolina jest dziewczyną
gejzerem, wszędzie musi być jej pełno, jest też taką osobą, którą energia
rozsadza i nie wytrzymuje długo na jednym miejscu. To samo ja, więc jeżeli
takie same osoby z nadmiarem energii względem siebie ze sobą się spotkają, to
dojdzie do wybuchu.
4. Czy uważasz, że zostałeś pokrzywdzony przez tvn/endemol, który tak a nie
inaczej przedstawił Twoją osobę? W końcu pracujesz z dziećmi, a kto rozsądny
będzie chciał zatrudnić do pracy z dzieciakami człowieka, który (zaznaczam -
jak nam pokazano to w tv) ciągle się kłóci, jest wulgarny i nie potrafi
opanować swoich emocji? Przecież ludzie nie widzą rozróżnienia, że to, co
przedstawia tvn, to jedynie wyrywek z całego dnia, bez kontekstu...
Otóż jednak się okazało, że po wyjściu z domu BB odczułem wbrew pozorom bardzo
pozytywny odzew - wbrew temu, że wydawałoby się, iż reakcja powinna być
negatywna... Odzew generalnie był bardzo pozytywny. Na 2000 maili dostałem może
5 takich poniżej pasa. Reszta była całkiem pozytywna i zauważyłem jedną ciekawą
rzecz. Ludzie traktują to w kategoriach jakby aktora w filmie, filmowego
łobuza. Bardzo dużo ludzi mniema, że TVN zrobił mi krzywdę. Myślę, że TVN,
puszczając taki a nie inny obrazek - przegiął, bo w tym momencie bardzo dużo
ludzi się zorientowało, ze w jakimś stopniu zrobiono mi świństwo.
W moim odczuciu jednak to w ogóle nie jest świństwo. Na samym początku jeszcze
powiedziałem to, co Mick Jagger kiedyś powiedział: “Nieważne jak się mówi -
ważne, że się mówi i że się nie przekręca nazwiska”. A w takim zawodzie jak mój
kontrowersje są użyteczne.
Poza tym wykonywanie czegoś dla dzieci nie jest szczytem aspiracji. Jest to
robione dlatego, że tak lubię. Jednak ja mam troszkę wyższe aspiracje. Tzn.
chcę zrobić program kabaretowy dla dorosłych, bo tam jest interes, tam jest
popularność. A dla dzieci można zawsze występować.
Jeżeli chodzi właśnie o dzieciaki - nie spotkałem jakichś takich oporów na NIE.
Dzieciaki się rzucają z histerią, panie nauczycielki też latają po autografy,
tak jakby było to traktowane w kategoriach takich, że aktor odgrywa jakąś rolę –
a to, że zagrał kogoś wrednego to nieważne, ważne, że jest to ten znany facet.
I w takich kategoriach to należy rozpatrywać.
A to, że ktoś się tam czasami burzy, na ulicy się rzuca, np. taka pani, która
jak mnie zobaczyła, to dostała jakiegoś takiego nerwowego ataku i rzucało ją z
jednej strony ulicy na drugą... No ale raczej to była pani chyba z zachwianą
troszkę psychiką, bo tak nie za bardzo można było zrozumieć o co chodzi, ale
widać było, że jest to jest reakcja na mnie To jest jeden ekstremalny
przypadek.
Reasumując – nie ma tutaj problemu, że ktoś, kto widział moje zachowanie w BB
nie zatrudni mnie abym występował dla dzieci. Bardzo dużo ludzi miło mnie
odbiera, dlatego, że uważają, że jednak byłem najbardziej prawdziwy i ciekawy w
tym programie poza Irkiem, który pozostał.
5. Czy uważasz, że ukrycie urządzenia do kontaktu ze światem zewnętrznym
(pager, komórka) naprawdę byłoby takie trudne?
Nie. Ten WB jest ślepy – tam wszystko można wykombinować. Nawet nie zauważył
jak mu spodnie wyniosłem.
Arek: Komu?
No Wielkiemu Bratu. Bo przecież gdy wszystko kazał zostawić, a ja powiedziałem,
że spodnie zabieram, nawet tego nie zauważył. Chodzi mi o te bojówki. Założyłem
je na siebie i WB nawet tego nie zauważył. On wielu rzeczy nie zauważa tak
naprawdę. Masę rzeczy można ukryć, tylko trzeba wiedzieć jak to zrobić. Kuba
ostatnio z tym szyfrem robił to tak nachalnie, że aż się prosił o to, aby WB
zrobił z tego użytek. W zachowaniu Kuby było widać, że coś kombinuje. Gdyby
zrobił to naturalnie, np. “Zobacz Bogusia, tam, tego” i poczytaliby coś tam i
trochę inaczej rozegrali role, to on by tego nie zauważył. Można to ukryć.
Jest inne ryzyko – jeżeli pager lub komórka zadziałałaby w pobliżu jakiegoś
mikrofonu, poszłyby zak łócenia i tylko po tym mogliby się zorientować.. Ale
jest tam wiele miejsca na schowanie przedmiotów. Kamery są, ale dobre
odwrócenie się od kamery może wiele załatwić.
Arek: Np. Marzena przebiera się za drzwiami m. spiżarni ą a sypialnią
dziewczyn. Otwiera drzwi od sypialni i się nimi zasłania...
No nie ma – tam chyba nie ma faktycznie zasięgu, ale to jest tak mała
przestrzeń... M