Dodaj do ulubionych

Odwieczny problem teściowej

22.03.09, 03:43
Wychowałam się w domu pełnym partnerstwa i szacunku. Moja mama jest pedagogiem
szkolnym, kuratorem i socjoterapeutą. W domu dużo się dyskutowało, rodzice nie
narzucali mi swojego zdania, mogłam im ufać i powierzać wszystkie sekrety bez
obawy, że przekażą je dalej. Było to dla mnie o tyle ważne, że zdawałam sobie
sprawę, że moje problemy są z ich punktu widzenia malutkimi problemami. Nigdy
jednak nie dali mi odczuć, że moje sprawy są mniej ważne.

Nie miałam potrzeby, żeby ich oszukiwać, nie wahałam się prosić o pomoc. Nawet
w sytuacjach, kiedy popełniałam okropne głupoty nigdy nie odwracali się ode
mnie. Zawsze byli i będą moimi przyjaciółmi.

Mój problem polega na tym, że rodzice mojego męża są z innego świata. Nie wiem
jak nazwać ich zachowanie tak, żeby ich nie obrazić, bo tego nie chcę robić.
Powiedzmy, że posiadają inny system wartości, w ogóle u nich jest jakby
wszystko o 180 stopni inne.

Zauważyłam, że uwielbiają rozmawiać z pozycji "jestem wszystkowiedzący", bądź
"rodzic- dziecko". Jest mi to zupełnie obce, gdyż ze mną rozmawiano zawsze z
pozycji "partner-partner". U moich teściów zawsze "mam coś zrobić", bądź
"powinnam coś zrobić".

Kiedyś teściowa przyglądając mi się, nawet nie ukradkiem, powiedziała:
"Powinnaś schudnąć!". A mnie kompletnie zamurowało. Innym razem było: "
Powinnaś nosić rozpuszczone włosy", a jeszcze następnym "widziałam idealną
suknię ślubną dla ciebie". (szkoda, że jeszcze za mnie ślubu nie wzięła !!!)

Moja teściowa uwielbia mówić o swoich chorobach, o tym u jakiego lekarza była
tym razem, nie intersuje ją co dzieje się obecnie na świecie, nie czyta
książek, nie chodzi do teatru, nie ma hobby, co sprowadza się do tego, że ja
nie mam o czym z nią rozmawiać. Do tego jest straszną gadułą, więc przy
naszych spotkaniach tylko ona mówi, a ja staram się jakoś przetrwać tę katorgę.

Jej ciekawskość przyprawia mnie o mdłości. Nie ma umiaru w zadawaniu pytań,
nawet intymnych, z odopowiedziami na które pewnie podzieliłabym się tylko z
własnym mężem.

Teść wtrąca tylko coś od czasu do czasu i zazwyczaj są to epitety skierowane
do teściowej, które są zwyczajnym naśmiewaniem się z niem, szydzeniem.

Mój mąż jest tak już do tego przyzwyczajony, że w ogóle nie zwraca na to
uwagi, w ogóle jakby się wyłączał, bądź wszystko traktuje śmiechem.

Jestem okropnie zdziwiona tym wszystkim, gdyż on sam w niczym nie przypomina
swoich rodziców, jest wykształcony, oczytany, subtelny, ciepły, a nie taki
obcesowy jak jego rodzice.

Kiedyś wybrałam się z moją teściową na zakupy i kiedy ja oglądałam wystawy,
moja teściowa z pełnym zaangażowaniem opowidała zupełniej obcej sprzedawczyni
o swoich torbielach na jajnikach. I jeszcze tego samego dnia wspomniała mi o
tym jak wygląda seks z teściem.

Przykro mi to mówić, ale brak mi subtelności u tej kobiety. Kiedy kolejny raz
wytyka mi co mogłabym zrobić, żeby lepiej wyglądać, ciśnie mi się na usta
riposta w stylu " a ty mogłabyś sobie zęby zrobić!". Jednym słowem musiałabym
zachowywać się jak ona, żeby zrozumiała, że robi coś nie tak.

Rozmawiałam z moimi rodzicami na ten temat. Oni czują się dotknięci tą całą
sytuacją, bo dotyczy to ich córki. Sami też nie potrafią znaleźć języka z
moimi teściami. Ciągle mi powtarzają, że muszę ich zaakceptować jakimi są dla
świętego spokoju chociażby.

A ja sama nie wiem jak ugryźć ten problem. Jestem przecież dorosła i jeśli
czuję, że ktoś przekracza granice, które wyznaczyłam dla niego, powinnam o tym
głośno mówić, zaznaczyć to. Ze względu na męża ciąglę się powstrzymuję przez
co czuję, że pozwalam na coś wbrew sobie.

Co robić?

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • kol.3 Re: Odwieczny problem teściowej 22.03.09, 08:41
      Typowa sytuacja kiedy ludzie kulturalni nie potrafią sobie poradzić
      z chamstwem.
      Wg mnie poczyniliście bardzo złe założenia, że teściowa taka już
      jest i trzeba ją zaakceptować dla świętego spokoju. Świętego spokoju
      nie będzie. Może powinnaś zacząć od porozmawiania o tym z mężem, ale
      nie liczyłabym za bardzo, że on to załatwi, skoro się przyzwyczaił
      do stylu postępowania swoich rodzicow. Nie ma sensu milczeć, bo
      sprawa będzie nabrzmiewać jak bolący bąbel, trzeba reagować od razu,
      zdecydowanie i stanowczo, nie pozwolić aby teściowa weszła Ci na
      głowę, nie pozwolić sobie nic narzucić.

      Nie powstrzymuj się ze względu na męża, bo żona, której teściowie
      weszli na głowę wcale nie zyskuje szacunku męża.
    • burza4 Re: Odwieczny problem teściowej 22.03.09, 18:37
      teściowie są prymitywni, no cóż... są jacy są i nic na to nie
      poradzisz.

      Nie rozumiem części problemów, które opisujesz. Wypowiedzi teściowej
      które cytujesz są odbiciem jej subiektywnych odczuć, z wypowiedzi
      nie czuć, żeby miała złe intencje, nie są chyba obliczone na to,
      żeby ci dociąć? Ona po prostu taka jest - rozgadana, bez hamulców,
      nietaktowna. Jeśli jej wypowiedzi cię irytują - zwróć jej uwagę i
      tyle. Wstyd ci za nią bo robi z siebie idiotkę - nie chodź z nią na
      miasto. Albo zacznij się znieczulać i nabierać dystansu.

      Kompletnie nie pojmuję natomiast czym są dotknięci twoi rodzice?
      tym, że córka wybrała sobie męza z takiego środowiska? przeciez ich
      to w ogóle nie dotyczy, skoro to ludzie na poziomie, to 2 razy do
      roku się przemęczą na święta i wystarczy. przyjmij za pewnik, że
      twoi rodzice i teściowie nie muszą się lubić, nie muszą się
      odwiedzać, ani spotykać, zachowaj zdrowy dystans, a 3/4 problemów ci
      odpadnie.
    • delecta Re: Odwieczny problem teściowej 22.03.09, 18:46
      smily4kama1 napisała:
      >on sam w niczym nie przypomina
      swoich rodziców, jest wykształcony, oczytany, subtelny, ciepły, a
      nie taki obcesowy jak jego rodzice.<

      NA RAZIE nie przypomina swoich rodziców. Nawet nie wiesz, jak szybko
      zczniesz dostrzegać podobieństwo. Nie wierzę,że wychował sie wśród
      prostaków i całe życie będzie subtelny.
      Nie przeszkadzału Ci wady teściów przed ślubem? Jestem przekonana,
      że tak.I co?
    • kicia031 Re: Odwieczny problem teściowej 22.03.09, 19:54
      Wychowałam się w domu pełnym partnerstwa i szacunku.

      No chyba nie do konca, skoro nie zdolano ci wpoic szacunku dla czlowieka, ktory
      rozni sie od ciebie stylem bycia czy zainteresowaniami.
    • vitoldinho12 Re: Odwieczny problem teściowej 22.03.09, 20:15
      O, królewna wyszła za świniopasa i nie radzi sobie w chlewiku:)
      Tylko się królewno nie przestrasz, jak świniopas pewnego dnia pokaże
      swój prawdziwy ryjek. Na gnoju księcia nie wychowasz, najwyżej
      zręcznego kłamcę.
      Śmieje się z zachowania rodziców? Znaczy się - akceptuje je, uważa
      za normalne. Pewnego dnia wyszydzi przy ludziach Twoje
      przejęzyczenie, potem spalony dowcip, a potem już samą Ciebie. A
      wystarczyło przed ślubem przyjrzeć się szanownym rodzicom...
    • sanciasancia Re: Odwieczny problem teściowej 22.03.09, 20:34
      Z tym szacunkiem to chyba przesada albo nie nauczyli stosować.
      Nie wiem, co gorsze - naturalistyczni teściowie czy zmanierowana, wywyższająca
      się synowa.
      Wydaje mi się, że za dużą wagę przywiązujesz do form, za małą do treści. Z tego,
      co piszesz wcale nie wynika, że wyznają inne wartości - tylko, że używają innych
      form towarzyskich. Zapewne też dziwnie się przy Tobie czują, bo nie operujesz
      ich kodem kulturowym, ale starają się zachowywać się tak, żebyś czuła się
      swobodnie. Swobodnie w ich pojęciu.
      > Moja teściowa uwielbia mówić o swoich chorobach, o tym u jakiego lekarza była
      > tym razem, nie intersuje ją co dzieje się obecnie na świecie, nie czyta
      > książek, nie chodzi do teatru, nie ma hobby, co sprowadza się do tego, że ja
      > nie mam o czym z nią rozmawiać.
      A podobno inteligentni ludzie znajdą z każdym temat do rozmowy. Może zbyt
      kiepsko szukasz?
      > Jej ciekawskość przyprawia mnie o mdłości. Nie ma umiaru w zadawaniu pytań,
      > nawet intymnych, z odopowiedziami na które pewnie podzieliłabym się tylko z
      > własnym mężem.
      To nie odpowiadaj i powiedz, że sobie nie życzysz takich pytań.
      Jeżeli bywają obcesowi docenią Twoją odmowę i zastosują się do niej.

      Reasumując, widły z igły robisz.
      • smily4kama1 Re: Odwieczny problem teściowej 22.03.09, 23:58
        No cóż, królewną to ja nie jestem jak sobie niektórzy tu wyobrażają, a mój mąż
        to nie żaden świniopas i nie pochodzi z jakiegoś marginesu społecznego.

        Śmieje się z zachowań swoich rodziców, bo jest do nich od lat przyzwyczajony.
        Powiedzmy sobie szczerze, moja mama jest zwariowana na punkcie swoich psów i
        mogłaby zanudzić każdego opowieściami o nich. Ja się wyłączam, kiedy zaczyna o
        nich opowiadać, ktoś inny może być znudzony. I oto właśnie chodzi, że
        przyzwyczajamy się do środowiska, w którym przebywamy.

        Co do wyboru męża, to chyba nie muszę nikomu tłumaczyć czym się kierowałam.
        Gdyby ludzie mieli zawierać związki małżeńskie na podstawie relacji z teściami,
        nie wiadomo do jakich wniosków doszlibyśmy.

        I to, że wkurza mnie zachowanie teściowej, nie oznacza, że jej nie szanuję, jak
        ktoś już sugerował. Oczywiście, że ją szanuję, gdyż jest matką mojego męża, co
        nie oznacza, że to co tolerujemy, musimy akceptować.

        Natomiast co do szukania wspólnych tematów z teściową, to nie uważam, że chęć
        robienia tego bądź nie jest jakąkolwiek oznaką inteligencji. Nie jestem żadną
        hipokrytką i nie zamierzam udawać przed kimś, że czuję się swobodnie w jego
        towarzystwie, jeśli tak nie jest.

        I kto się tu wywyższa? Kto jest zmanierowany? Do tej pory nigdy nie dałam odczuć
        moim teściom, że czuję się niekomfortowo, kiedy zachowują się jak się zachowują.
        Nie jestem pewna, czy tak zachowuje się ktoś zmanierowany.

        Bez urazy, ale chyba za dużo chcecie wyczytać między wersami, niż jest tam zawarte.
        • sanciasancia Re: Odwieczny problem teściowej 23.03.09, 11:45
          Albo chcesz, żebyśmy Cię pogłaskali po głowie i powiedzieli Ci "tak, tak zua
          teściowa, zuy teść, paskudni, niewychowani, z czym do ludzi, nie to co Ty
          prawdziwa polska inteligencja z zasadami", albo chcesz wysłuchać naszego zdania.

          Z tego, co piszesz, nie wynika wcale, że są jakąś patologią, tylko normalnymi
          ludźmi, zupełnie nieźle nawiązującymi kontakt z innymi i nie operującymi
          specjalnie wyszukanymi formami towarzyskimi. Może warto zejść na ziemię, znaleźć
          w nich zalety (a mają na pewno) - np. kochają tę samą osobę, co Ty,
          fantastycznie wspierają syna, możecie na nich liczyć w trudnych sytuacjach i na
          tym się skupić, a nie na braku tematów do rozmowy i nieprzystawania stosowanych
          form.
          > Natomiast co do szukania wspólnych tematów z teściową, to nie uważam, że chęć
          > robienia tego bądź nie jest jakąkolwiek oznaką inteligencji. Nie jestem żadną
          > hipokrytką i nie zamierzam udawać przed kimś, że czuję się swobodnie w jego
          > towarzystwie, jeśli tak nie jest.
          Doskonały pomysł na niewywyższanie się. Pokazywać, że nie lubi się towarzystwa
          teściów.

          Dziewczyno, teściów będziesz miała przez następne 30 lat takich jacy są. I dla
          wszystkich będzie lepiej (dla męża przede wszystkim, to są jego rodzice i ich
          kocha i są dla niego ważni, nawet jeżeli na razie jest bardzo zakochany w Tobie
          i odrzuca to z czym mu się kojarzą), jak znajdziesz z nimi płaszczyznę porozumienia.
          > I kto się tu wywyższa? Kto jest zmanierowany? Do tej pory nigdy nie dałam odczu
          > ć
          > moim teściom, że czuję się niekomfortowo, kiedy zachowują się jak się zachowują
          > .
          > Nie jestem pewna, czy tak zachowuje się ktoś zmanierowany.
          Ciekawa jestem, co oni na ten temat powiedzą. A może wcale nie są tacy głupi, za
          jakich ich bierzesz i dokładnie widzą, jak się zachowujesz? Ludzie w ogólności
          nie są wcale głupi, wiedzą zwykle, jak się ich postrzega. Poza tym 90%
          informacji jest przekazywana w sposób niewerbalny, tak dobrze kontrolujesz swoje
          pozy, miny itp.?
          • tuuska1 Re: Odwieczny problem teściowej 23.03.09, 12:26
            Tak naprawdę to nie wiem czy lepiej być teściową czy synową. Mój staż małżeński
            jest naprawdę spory. Mam teściową i kandytatkę na synową.
            Jednak prędzej wytknę wadę teściowej niż powiem coś mojej przyszłej synowej.
            Zycie uczy wzajemnej tolerancji a przede wszystkim pokory. No tak -pokora to
            niestety to czego uczymy się po skończeniu szkoły najczęściej. Przecież wiesz,że
            teściowej nie zmienisz. Musisz spróbować ją zaakceptować. Jej też nie jest
            łatwo. Ja osobiście mówię mężowi co nie podoba mi się w jego mamie a on
            delikatnie próbuje coś " z tym " zrobić. Matka ( mówię z doświadczenia) synowi
            wybaczy wszystko,- synowej jednak już nie. Przede wszystkim nastawiaj się
            pozytywnie. Nie traktuj teściowej jak najgorszego wroga , bo na niektórych
            forach tak niestety można wyczytać. Jesteś osobą wykształconą, inteligentną,
            myślę że potrafisz wnieść pozytywne zachowanie i wzorce w życie swojej teściowej
            , która być może nie miała od kogo nauczyć się kulturalnych zachowań. Nie choć z
            mamą męża na zakupy jeśli ta wprawia cię w zakłopotanie. Po za tym życzę
            naprawdę trafnych zachowań, bo niestety sama wiem jakie to czasem trudne.
    • eu_nika Re: Odwieczny problem teściowej 23.03.09, 12:30
      odezwij się do mnie na maila gazetowego eu_nika@gazeta.pl
      • nowy99 Re: Odwieczny problem teściowej 23.03.09, 13:08
        Takich ludzi jak Twoja teściowa jest 98%. Nie Tobie jednak oceniać
        czy może pogadać ze sklepową o chorobie jajników czy nie. Strarszej
        pani nie będziesz chyba pouczać. Owszem, jej uwagi na Twój temat
        (nie dostrzegam tu perfidii) nie są z kategorii tych przyjemnych.
        Po prostu jesteście z innych bajek i musisz sobie dozować kontakty z
        nią. Jedyne rozwiązanie.
        Uważaj na pewną różnicę: Ty: chowana w relacjach z rodzicami partner-
        partner, co dzisiejsza psychologia i pedagogika jako rodzaj relacji
        rodzic - dziecko już nie do końca pochwala możesz wywołać swoisty
        szok w komunikacji ze starszą panią o tradycyjnych poglądach.
        Pamiętaj, żę to Twój dom i najbliżsi są nietypowi (2%)
        ;)
        • moreno68 Re: Odwieczny problem teściowej 10.04.09, 08:06
          Jak ja się cieszę ,że wychowałam się w takiej nietypowej 2%
          mniejszości.
          Problem z patryjarchatem rodzinnym mają głownie rodzice ,którzy
          oprócz nakazów i zakazów ,pouczeń i moralitetów nie potrafili w
          żaden sposób wypracowac szacunku i tolerancji włąsnych dzieci.
          Z moich obserwacji wynika,że przeważnie są to osoby nie mające
          dystansu do siebie i nie potrafiące z siebie żartowac , nie
          potrafiące też przyjmowac krytyki.
          Umieszczają siebie jako Bogów rodzinnych na najwyższym piedestale -
          bo przecież Boga się nie krytykuje;)
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Odwieczny problem teściowej 28.03.09, 08:56
      Pisze Pani, że wychowała się Pani w domu, w którym panowały zasady kontaktów i
      budowania relacji, których się Pani nauczyła, które Pani akceptuje i według
      których Pani żyje. Umie Pani stawiać granice, mówić o swoich uczuciach, chronić
      swoją przestrzeń intymną. Może warto zadać sobie pytanie dlaczego akurat wobec
      teściów nie może Pani wprowadzić tych zasad w życie ? To są tacy sami ludzie
      jakich Pani spotyka na swojej drodze i z którymi umie sobie radzić według
      opisanych metod.
      Co w tej relacji Pani przeszkadza to czynić? Niechęć tak duża, że boi się Pani
      swojej agresji? Obawia się Pani braku ich akceptacji? A może rzeczywiście czuje
      się Pani trochę od nich lepsza i obawia się to im okazać? Jaką role odgrywa w
      tym Pani mąż ? Może jego dobro jest tu tylko pretekstem ?
      Czytając Pani list , mam też wrażenie, że zbyt poważnie traktuje Pani ich
      uwagi, szybko ocenia i równie szybko irytuje się, że nie są podobne do tych ,
      które Pani lubi czy poważa.
      Ja nie dopatrzyłam się w tym co Pani opisała nic szczególnego poza odmiennością
      bytów. Nie było tam nic wymierzonego w Panią, raczej inny , co nie znaczy
      idealny, sposób komunikacji i inny sposób pojmowania relacji kobieta - kobieta
      czy w ogóle relacji z ludźmi.
      Po przyjrzeniu się temu co wyżej warto jednak po prostu wprowadzać w ten
      kontakt swoje zasady. Przecież się sprawdziły w Pani życiu i nie miała Pani
      uczucia bycia niegrzeczną czy agresywną.
      A swoją drogą może warto poznać ten odmienny świat. Nie po to by nim przesiąkać
      czy wziąć sobie jego zasady, ale jako coś odmiennego i przecież niegroźnego.
      Pani może zachować swoja pozycje i dać teściowej zachować swoją.
      Czas trwania tej relacji na odmiennych zasadach może pozwoli wypracować jakiś
      wspólny środek, ale trzeba pamiętać, ze nie stanie się to nie od razu. Agnieszka
      Iwaszkiewicz
    • kahasopot Re: Odwieczny problem teściowej 29.03.09, 14:29
      czesc smily4kama1!czytajac twoj list mialam wrazenie ze czytam o
      sobie!moja mama rownierz jest pedagogiem,pracuje z uzaleznionym a
      ojciec anglista.u mnie w domu rownierz panowaly podobne relacje jak
      u ciebie.
      kiedy poznalam moich tesciow wydawalo mi sie ze to jakas odmienna
      kultura,wszystkie wartosci moralne jakie mi wpojono,oni traktowali
      jak zart!nie czytaja ksiazek,nie interesuja sie niczym,oprucz naszym
      dzieckiem,wtracaja sie,komentuja,krytykuja wszystko,wszystko wiedza
      najlepiej,robia problemy tam gdzie ich nie ma.niektore wypowiedzi
      staram sie pusczac mimo uszu,tam gdzie przeginaja stwaiam jednak
      granice.duzo rozmawiam o nich z rodzicami,pomaga mi sie to
      rozladowac.moja asertywnosc,zle wplywa jednak na stosunki z
      mezem,ktory zostal wychowany w mysl zasadzie "dzieci i ryby glosu
      nie maja",w zwiazku z tym moja asertywnosc odbiera jak arogancje czy
      cos takiego,z tym z kolei rownierz zle sie czuje.i tak zle i tak
      niedobrze.zloty srodek mysle,do doprowadzic do takiego sposobu zeby
      byli mi kompletnie obojetni,niestety rownierz tak jak ty nie radze
      sobie z tym wszystkim.sa wulgarni,obsceniczni,niekulturalni,nie maja
      zadnych zasad,wszech wiedzacy-a ja musze z tym zyc.do tego mieszkaja
      5 min drogi ode mnie i musze ich spotykac dosc czesto.najbardziej
      przeraza mnie to ze,wsrod takich ludzi bedzie dorastac moje dziecko.
      wspolczuje ci,bo przechodze to samo.dodatkowo mieszkamy za granica,
      moja rodzina mieszka w polsce, mam tu tylko ich, i siostre meza
      ktora nie jest za wiele madrzejsza.kazdego dnia mam wrazenie ze sie
      dusze!rownierz jak ty,srednio sobie z tym radze!
      pozdrawiam
      • jansen25 Re: Odwieczny problem teściowej 29.03.09, 16:31
        kahasopot
        Tyle błędów ortograficznych, fatalna składnia - nie sposób
        skoncentrować się na Twoim poście i problemie z powodu niechlujstwa
        językowego.
        • kahasopot Re: Odwieczny problem teściowej 29.03.09, 19:47
          jansen25
          wiem,mam dysortografie,i w dodatku prawie nie uzywam jezyka polskiego
          przykro mi,mam nadzieje ze cos nie cos zrozumialas.
          • jansen25 Re: Odwieczny problem teściowej 29.03.09, 22:25
            Łatwo się mądrzyć, jesli chodzi o cudze życie i dlatego nie mogę się
            powstrzymać od zapytania, DLACZEGO weszłaś w tę rodzinę. Przecież
            oni wszyscy nie schamieli z dnia na dzień, na dzień dobry
            przedstawili Ci sie z najgorszej strony:
            "kiedy poznalam moich tesciow wydawalo mi sie ze to jakas odmienna
            kultura,wszystkie wartosci moralne jakie mi wpojono,oni traktowali
            jak zart!"

            No cóż, pewnie miłość dodawała Ci sił i złudzeń, że familia się
            zmieni.
            Teraz trzeba myśleć o tym, żeby Tobie i dziecku było łatwiej żyć -
            bo, jak rozumiem, Twój mąż ma sie w tych układach całkiem dobrze.
            Czy teściowie jeszcze pracują?
            Czy jesteście bardzo związani z obecnym miejscem zamieszkania?
            Ile lat ma Twoje dziecko?
            Odpowiadać nie musisz, oczywiście. Ale wiesz, jak dziecko zobaczy,
            że matce cała rodzina wchodzi na głowę, to i ono z rozpędu wejdzie.

            Czy macie możliwość częstych odwiedzin u Twoich Rodziców; czy Twój
            mąż przyjeżdza z Tobą do Teściów i czy zna język polski na tyle,
            żeby zrozumieć, jakie zasady panują w normalnych rodzinach?

            Pozdrawiam i życzę, żebyś myślała przede wszystkim o sobie.
            Najgorzej nie masz, bo mąż w sytuacjach konfliktowych "nie ma
            głosu", ale też jawnie nie występuje przy mamuśce przeciwko Tobie.
    • tuptus110 Re: Odwieczny problem teściowej 09.04.09, 17:09
      Witam!

      Pierwszy raz jestem na tym forum, a ze temat jest mi poniekad bliski, to
      postanowilam napisac :)

      Moi tesciowie byli ok do czasu narodzin naszej coreczki - a przynajmniej tak mi
      sie wydawalo. Tak samo jak Ty, ja ze swoimi rodzicami mialam uklad partnerski -
      co nie znaczy, ze traktowali mnie jak kumpele - natomiast rodzice meza wiecznie
      zadaja okazywania im szacunku - niemalze poddanstwa, wiecznie wystepuja z
      pozycji wszystkowiedzacych na kazdy mozliwy temat, nie rozumieja, ze dorosle
      dziecko ma swoje zycie i nie mozna mu sie wtracac oraz narzucac wlasnego zdania
      czy przekonan.
      Tesciowie zamiast pomoc swiezoupieczonym rodzicom, po prostu zastapili nas w tej
      roli. Doszlo do tego, ze 3/4 dnia zajmowali sie nasza coreczka, nie dopuszczajac
      nas do niej. Nasze byly glownie noce i ranki i to tez do 6.00, bo tesciowa
      wczesnie wstaje, wiec juz od rana biegla do wnusi.Na chrzcinach zachowywali sie
      skandalicznie - prawie nie rozmawiali z moja rodzina, nie chcieli zeby drudzy
      dziadkowie spedzili z wnuczka zbyt duzo czasu. Nie wytrzymalismy. Poprosilismy
      ich o rozmowe. Wyniknela pyskowka. Nagle sie okazalo, ze wszystko robimy zle, ze
      nasz slub i wesele bylo do chrzanu, ze w ogole ja nie pasuje im jako synowa, ze
      maz nie umie zajac sie Mala (w moim odczuciu swietnie sie sprawdza jako tata,
      tylko potrzebuje wiecej okazji ku temu) i ze nie okazujemy im szacunku, bo
      smiemy zwrocic im uwage. Chorzy ludzie za przeproszeniem.
      W koncu sie wyprowadzilismy, bo doszlo do tego, ze przeszukali nasz pokoj,
      przeczytali prywatne notatki. Takiego naruszenia prywatnosci juz nie
      zdzierzylismy. Mieszkamy na swoim i jest nam dobrze. Tesciow widujemy raz na 2-3
      tygodnie i to glownie po to, zeby coreczka miala kontakt z dziadkami. Tesciowie
      i tak probuja ingerowac w nasze zycie, wtracac sie i narzucac swoje decyzje, ale
      nie musimy sie do nich stosowac, mozemy podejmowac wlasne i wreszcie czujemy sie
      wolni. Jedyne, co nas meczy, to odgrywanie przez tesciow szopek na roznych
      imprezach rodzinnych, bo ci ludzie wszystko robia pod publike: pod sasiadow, pod
      dalsza rodzine. Zeby tylko nie wyszlo, ze faktycznie to oni byli tymi zlymi.
      Coz...tak to juz w zyciu jest niestety. Szkoda tylko, ze to moi tesciowie
      okazali sie ludzmi obludnymi i falszywymi, a do tego despotami.
    • wedlowka Re: Odwieczny problem teściowej 10.04.09, 08:50
      Ach te teściowa. Moja jest obłudna i gadatliwa i zakochana bez
      opamietania w swoim synalku(nawija bez składu i ładu non stop). Na
      razie milczę ale coraz częście mam ochotę wybuchnąć. Jak mi już tak
      bardzo zajdzie za skórę to modlę się aby udało nam się wyprowadzić
      daleko daleko i jeszcze dalej od niej ;-)
      • sabik2 Re: Odwieczny problem teściowej 15.04.09, 10:39
        HEh tesciowe.

        Ja mam z kolei inny problem. Moja teściowa się wywyższa i ma
        poczycie ze jest kims lepszym a przy tym wcale sie z tym nie kryje.
        Doszło do tego ze od dawna nie ma przyjaciół. Jedynymi jej bliskimi
        sa jej mama i siostra. Dodam ze jest rozwiedziona. Bardzo chce
        narzucac swoją wolę, oczywiscie jej syn (mój mąż)mimo iz nieraz nie
        ma racji to skoro on tak mowi to ma racje. To co ja powiem zawsze
        musi sprawdzic czym podważa moją wiedzę. Oczywiscie lubi sie wyzalic
        o swoich duperelach a jak ja cos zaczynam mowic to ucina temat i nie
        chce słuchać !! Tak naprawde ja tez nie chce słuchać jej spraw ale z
        grzeczności to robię. To co my, bądz ja, zrobię nie ma znaczenia i
        jest zawsze gorsze od tego co ona zrobi. Mówiąc krótko uwielbia
        swojego syna a innych traktuje mocno z góry. Też sie dusze bo nieraz
        nie mam smiałości sie odciać i powiedzieć ze tak nie zrobimy jak ona
        chce. W ogole nie chce zeby przychodziła za czesto ale jak wparowuje
        bez zapowiedzi to przeciez nie powiem ze nie mam czasu i zeby sobie
        poszla. Obecnie jestem na maciezynskim więc w domu bywam. Ehh

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka