Gość: biba
IP: *.36.11.vie.surfer.at
22.05.03, 17:28
Nie ma co.To mu trzeba przyznac,ze grac to on potrafi.Na scenie kochajacy
maz,spiewa przez lzy,ze slow nie slychac a w domu traktuje zone jak
smiecia.Gra tylko i wlaczenie na uczuciach tych wszystkich nastolatek,ktore
kupuja jego plyty i marza o wielkiej ,spelnionej milosci takiej jak Michala i
Marty.A Wisniewski zbija kase pokazujac sztuczne,wyuzdane i az kiczowate(bo
nieprawdziwe)uczucia uwielbienia dla zony a glupi ludzie wierza.....
Z powazaniem dla tych,ktorych nie nabral na ta sztuczke.