Gość: Orwell
IP: *.man.poznan.pl
30.05.01, 15:03
Postanowilem zebrac wszystkie odcinki pamietnika. Obciazylem je kamieniem i w nocy
wyrzucilem daleko poza obreb Domu. Mam nadzieje, ze ktos je znajdzie...
A wiec zakwalifikowalem się. Jestem wielki. Od razu wiedzialem, ze inni nie maja
szans. No moze poza tymi paroma, ktorzy tez sie zalapali. Wlasnie! trzeba sie rozejrzec.
Ciekawe na kogo trafilem. Hm, ta czarna, szczupla jest niezla. I do tego na powitanie
pierwsz rzucila mi sie na szyje. Leci na mnie!!! Rany, kto tak rechocze? Aaa, to ta
szersza, niz dluzsza. Biega po domu i wrzeszczy cos o jedzeniu. O! wlosy jej odpadly.
Jak na poczatku tak gubi czesci, to ciekawe, co z niej zostanie po kilku dniach
(tygodniach). Cholera, teraz galopuje w moim kierunku!!! Zaraz sie ze mna zde...
Ok, odzyskalem przytomnosc. Zaraz, zaraz co sie stalo? Gdzie ja...? A tak, ta blond
kolubryna mnie stratowala. Cud, ze jestem caly. Dobra, popatrzmy kto tu jescze... Taa,
ta mala blondyneczka z pieprzykiem tez niczego sobie. Przed chwila powiedziala mi ,
ze uwielbia wysokich blondynow takich jak ja. Fajnie! O teraz rozmawia z tym gosciem
w skorze i z kolczykami. Ciekawe, co tak mu szepcze do ucha? Zaraz, zaraz... cos do
mnie dochodzi... " nie cierpie wysokich blondynow. Uwielbiam takich slodkich brutali
jak ty" No tak. Teraz idzie do tej czarnej, pulchnawej i cos jej mowi. Pewnie, ze
uwielbia czarne, pulchnawe. A propos czarnej pulchnawej. Dzisiaj bez jej wiedzy
pozyczylem od niej walkmana. Zakladam na uszy, wlaczam, a tam:"wdech, wydech,
wdech, wydech..." Ale ta mlodziez teraz kawalkow slucha. No coz, kwestia gustu. Poza
tym, czarna pulchnawa chodzi po domu i wyglada na szczesliwa - tyle luster!!! O!
Wielki Brat mnie wola. Dobra musze przerwac pisanie, ale jak tylko wyjde od tego
nudziarza to dokoncze...
cdn.
Ok, I am back. Wielki Brat pytal sie co ja tak ciagle wypisuje na tych serwetkach. Gdy
powiedzialem, ze pamietnik, oswiadczyl, ze nie jest pod wrazeniem oraz, ze pewnie
jestem szpiegiem Polsatu. Kategorycznie zakazal mi dalszego pisania. Ale nic to. Terac
bede pisal w kurniku, przyswiecajac sobie zapalniczka. To jedyne miejsce, gdzie nie
ma kamer.
Ok, na kim to ja skonczylem. Aaaa. tak, na Czarnej Pulchnawej. Gdzie to ona... No
tak, znowu wisi na tym Blondynie. Ze tez facet ma sily tak ja wszedzie za soba
taszczyc. Widzialem jak cwiczyl bicepsy dzwigajac plastikowe butelki. Pewnie Czarna
Pulchnawa sluzy my do wyrabiania sobie innych partii miesni. Jak ja taszczy to cwiczy
najszerszy grzbietu. A potem wejdzie pod prysznic i bedzie w milczeniu prezyl te
miesnie do kamer. W milczeniu, bo facet niewiele mowi. A jak mowi, to go nie mozna
zrozumiec. Jest tu tez drugi milczacy. Siedzi na kanapie, i brzdaka . Nie mowi, tylko
brzdaka. Na gitarze. Moze nieborak jest niemowa a gitara sluzy mu do
porozumiewania sie ze swiatem? Tak, czy inaczej kontakt jest utrudniony, bo ja nie
umiem nawet brzdakac. O, znowu cos do mnie brzdakanal. Na wszelki wypadek
usmiechnalem sie i pokiwalem glowa. Odbrzdakanal mi z usmiechem. Facet jest
spoko, jednak mozna sie z nim dogadac. Nie wiem natomiast, czy dogadam sie z tym
Lysym z Kolczykami. Lysy z Kolczykami mowi dziwnym dialektem nadwislansko-
slasko-nadrenskim. Na razie zrozumialem jedno slowo - "sznikers". "Sznikers" znaczy
"snickers". Poliglota ze mnie, ze no, no. Zauwazylem, ze Lysy z Kolczykami trzyma ze
Skorzanym. Jak pierwszy raz zobaczylem Skorzanego, pomyslalem, ze facet siedzial w
jakims wiezieniu, dostal zlagodzenie kary i delegacje do domu BB w celu jej
dokonczenia. No coz, wiezienie czy Big Brother - jedyna roznica to ta, ze w kiciu
miszkancy chca ogladac TV a w BB chca byc ogladani w TV. Poza tym Skorzany
przepieknie rzuca miechem, a trudna ta sztuke wcale nie tak latwo opanowac.
Skorzany jest wirtuozem i za to go szanuje.
Cdn.
Tak, tak Skorzany meze wystraszyc. Najbardziej chyba boi sie Mamuska. A Mamyska,
jak to Mamuska - poucza. Poucza co robic, czego nie robic, co myslec, o ktorej chodzic
spac. Tak jak Skorzany jest mistrzem w rzucaniu miechem, tak Mamuska specjalizuje
sie w dawaniu rad. Chyba jej poradze zeby wyluzowala, bo wyleci pierwsza. Od
dawania rad jest radny. A propos radnego. Radnym jest przeciez Fiolek. Przedstawil sie
z nazwiska, ale nie doslysalem. Fiolek, Fijolek, jakos tak. Niech bedzie Fiolek.. Wiec
Fiolek jest radnym, ale jego ambicje siegaja wyzej. Chce byc slawny, a jak juz bedzie to
zostanie poslem. Bycie poslem nie slawnym go nie interesuje. Fiolek jest
wszechstronny. Moze byc poslem kazdej partii. PSL, SLD, AWS. Do wyboru ma caly
alfabet. Ciekawe, kto da wiecej. Inna slawa interesuje Ta Ktora Ma Meza. Ta Ktora
Ma Meza chce byc slawna i juz. Niewazne w jaki sposob. Interesuje ja slawa jako taka.
Malo tego, Ta Ktora Ma Meza uwaza, ze slawa jej sie po prostu nalezy. Przeciez nie po
to codziennie robi striptease przed kamerami, zeby wszystko co po niej zostanie to
pare nagich fetek w Internecie. Jak trzeba bedzie, to sie rozbierze, albo cos zaspiewa.
Albo rozbierze i zaspiewa. Albo zaspiewa, rozbierze i zatanczy.
cdn.
Dzisiaj mialem dwa dziwne zdaezenia. Pierwsze rano. Bylo jeszcze szaro.Siedzialem
sobie jak zwykle w kurniku i pisalem dla potomnosci. Nagle poczulem lekkie drzenie
ziemi i dzwiek brzmiacy jak kroki nadchodzacej Godzilli. Jak byliscie w kinie, to wiecie
o co mi chodzi. Jak nie byliscie, to nie zalujcie. Wiec drzenie sie nasila, odglosy takze.
Obcowanie z Godzilla nie zdarza mi sie dosc czesto, wiec sam zaczalem drzec. Nagle
uniosla sie klapa kurnika. Uslyszalem: "No, kury, dawac jajka" i zobaczylem jak zbliza
sie do mnie ogromna lapa. To nie byla jakas tam sobie zwykla lapa. To byla lapa goryla
mutanta. Owlosiona i wielka jak szufla do wegla. I ta lapa siegala do mojego karku.
Skulilem sie w sobie i zaczalem drzec jeszcze bardziej . Jakas ogromna sila wyciagnela
mnie na zewnatrz. Tubalny glos zapytal: " Ty, kura, co tak dziwnie wygladasz?" . "Ko,
ko" - odpowiedzialem i stracilem przytomnosc. Obudzilem sie na dnie basenu. Na
wszelki wypadek lezalem bez ruchu i tylko jednym okiem obserwowalem otoczenie.. W
pewnej chwili uslyszalem:"Jaaaanusz, co z tymi jajkami?". "Juz niose" - odpowiedzial
Wlasciciel Lapy - "Wiecie, kura nam zdechla. Jakos dziwnie wygladala. Pewnie sie
czegos nazarla". Zebralem sily i wpelzlem do kurnika. Po tym wszystkim bylem tak
roztrzesiony, ze odlozylem pisanie na pare dni.
Drugie zdarzenie mialo miejsce dzisiaj rano. Zachcialo mi sie pic, wiec zalozylem swoj
stroj maskujacy z trawy i wypelzlem na zewnatrz. Wolno, centymetr po centymetrze
zmierzalem do kranu. Stroj maskujacy zdaje egzamin. Mozna spokojnie pelzac po
trawniku bez obawy, ze cie ktos zauwazy. Trzeba tylko robic to bardzo powoli i uwazac,
zeby nie napatoczyla sie Szersza Niz Dluzsza albo Wlasciciel Lapy. Raz Szersza Niz
Dluzsza urzadzila sobie poranne tance i o malo nie przyplacilem tego zyciem.
Dotarlszy do celu ugasilem pragnienie i rozpoczalem droge powratna. Gdy po okolo 2
godzinach wrocilem do kurnika zauwazylem ze zdziwieniem, ze klapa jest lekko
uchylona. Ostroznie zajrzalem do srodka. Serwetki na ktorych pisalem swoje
wpomnienia lezaly porozrzucane po calym kurniku. Zamarlem z przerazenia. Moja
kryjowka jest spalona!!!. Ktos tu byl i czytal moj pamietnik. Rozejrzalem sie dokladniej.
W kacie kurnika lezala rolka papieru toaletowego. Skad sie tu wziela? Wzialem ja do
reki i zauwazylem ze ktos cos na niej napisal. Zaczalem czytac:
"Ehhh... Ci trzej sa nudni. Ide obejrzec plantacje. Mam tu ze soba plan, troche
niewyrazny, ale chyba sobie poradze. Lewo, prawo... Cos pomineli... A niech tam! To
powinny byc te drzwi. O! Na swiecie juz noc! ..."
Hmm