Gość: Alabama
IP: 83.142.223.*
11.10.08, 17:04
Może kilka słów na temat „Fabryki Gwiazd”. Dla niewtajemniczonych - jest to
kolejny program mający pomóc wykreować i wybrać polsatowskiego wokalistę roku.
Wszyscy uczestnicy „śpiewają od dziecka” i „marzą o karierze solowej”.
Skąd ja czerpię prawo do wypowiadania się o tym programie? Otóż wyjaśniam -
nie jestem muzykiem, nie jestem też żadnym z Polskich Celebrities, jestem
zwykłym widzem. Ale te programy są podobno dla nas, dla widzów. Wszyscy
biorący w nich udział, zarówno uczestnicy, jak i prowadzący, czy jury, chcąc
nie chcąc wystawiają się na krytykę publiczności. A ja obserwuję. I myślę.
Więc komentuję.
Maciek Rock – prowadzący. Rock to chyba pseudonim sceniczny, w dodatku fajny.
Sama bym taki wybrała. Niestety nie czytuję tzw. czasopism kolorowych i nie
przesiaduję „na Pudelku” ani innych plotkarskich portalach, więc niewiele wiem
o tym panu. Sympatyczny, obiektywnie przystojny, profesjonalny w tym, co robi,
trochę pretensjonalny.
Adam Sztaba – Dyrektor Akademii. Kompozytor, pianista, dyrygent, i – jak
przedstawia go ciągle Maciek Rock - „niezłe ciacho”. Coś w tym jest. Nie mam
żadnych zastrzeżeń do jego pracy, choć kilka aranży jego autorstwa nie
przemówiło do mnie w ogóle, przykładowo wersja „Teksańskiego” grupy Hey, czy
ostatnie Varius Manx. Ogólnie, mimo tego, że jestem całkowitym laikiem, wydaje
się, mówiąc potocznie, że pan Sztaba odwala dobrą robotę – i to nie tylko w
tym programie. Pamiętam, jak świetnie akompaniował na fortepianie wykonawcom z
„Idola”...
No i jest jeszcze Szacowne Jury. W składzie: Pan z Radia, Pan Raper, Pani
Piosenkarka i Pan Tekściarz. Pan z Radia chyba podczas podpisywania kontraktu
z Polsatem został poinstruowany przez Ninę Terientiew, że ma być jak
Wojewódzki w „Idolu”(„Będę”). Pan Raper odgrywa rolę śmiesznej i barwnej
postaci w jury, coś jak Doda w „Gwiazdach na Lodzie”. Zadaniem Pani
Piosenkarki ma być profesjonalna ocena strony wokalnej wykonania utworu przez
uczestnika – tak się przynajmniej wydaje. Pan Tekściarz jest
najsympatyczniejszym członkiem jury – może dlatego, że najwięcej w życiu z
nich osiągnął i ma już zapewnione miejsce w Muzycznym Leksykonie. Jest też
najbardziej obiektywny i nie sili się na wydumane komentarze.
To tyle w skrócie. Program, jak program. Na licencji, więc się sprzedaje.
Osobiście – oglądam go z przyjemnością, bo sama lubię śpiewać. Robię to
niestety na tyle nieudolnie, że nie przeszłabym żadnego z castingów.
No i sytuacja z piątkowej Gali. Jedna z uczestniczek, Julita Woś, w nagranej
wcześniej wypowiedzi, zwierza się, że „uwielbia być na scenie”. Pani
Piosenkarka stawia zarzut: „Jeśli uwielbiasz być na scenie, to możesz brać
udział w konkursach piękności i innych, nie musisz śpiewać”. Julita próbuje
się bronić: „Nie o to mi chodziło w tej wypowiedzi”. Pani Piosenkarka coraz
bardziej zdenerwowana: „A po co poszłaś do „Baru”?” - tu wyjaśnienie, „Bar” to
jeden z programów typu reality-show. Julita ripostuje: „Pani też chodzi po
chleb i mleko, a to nie jest związane z muzyką”. Pani Piosenkarka odpowiada:
„Nie będę się wdawać z tobą w dyskusję. Masz swoje 5 minut, więc je
wykorzystaj”. Koniec wymiany zdań. Cytaty z pamięci. Teraz moje przemyślenia.
Po pierwsze – nie jestem fanką Julity Woś. Tak naprawdę nie wiem, kim ona
jest, czego chce od życia, co robi w tym programie, jak bardzo jej wygląd i
zachowanie to poza. W sumie śpiewa nie najlepiej. Podczas pierwszej Gali
zarzucono jej wokalną manierę Chylińskiej i wizualną stylistykę Dody. Trochę w
tym prawdy. Jej sprawa, skoro przeszła casting. Tak samo jej sprawą jest to,
że brała udział w „Barze”, i dlaczego. Podobają mi się jej tatuaże. A mojemu
mężowi jej biust. I chyba rozumiem jej wypowiedź że „uwielbia być na scenie”.
Przynajmniej jest szczera. Przecież scena jest jak magnes, jak najlepszy
afrodyzjak. Żaden z uczestników programu – mimo że „śpiewa od dziecka”, nie
chce sobie podśpiewywać podczas golenia bądź pod prysznicem. Oni wszyscy śnią
o scenie, i dobrze. Tylko tam zrealizują swoje marzenia. Dlatego komentarz
Pani Piosenkarki wydaje się nie być obiektywny. Widocznie – z nieznanych mi
powodów – nie polubiła Julity Woś. Przy czym istnieje zmowa milczenia i nie
komentuje się udziału Śpiewającego Fryzjera w pewnym niezbyt chlubnym
przedsięwzięciu sprzed pięciu lat. I dobrze, bo to nie ich interes. Ale czemu
równocześnie zarzuca się udział Julity w „Barze”?
Wypowiedź Pani Piosenkarki „Masz swoje 5 minut. Wykorzystaj je” była
pogardliwa. I zarazem żenująca. Program „Fabryka Gwiazd” powinien się nazywać
„Fabryka Gwiazd Polskiego Formatu”. I taką też gwiazdą jest Pani Piosenkarka z
Jury. Nie czuję do niej ani niechęci, ani też jakiejś wielkiej sympatii. Lubię
kilka utworów w jej wykonaniu. Stwierdzam jedynie fakt, smutny fakt, że
polskie gwiazdy nie lśnią dumnie na firmamencie międzynarodowego muzycznego
nieba. Nikt o nich w świecie nie słyszał. Prawdziwą i jedyną karierę wokalną
za granicą zrobił kiedyś chłopak z mojego miasta – Jan Kiepura. I może to jest
przyczyna frustracji Pani Piosenkarki z Jury „Fabryki Gwiazd”? Bo jej
wypowiedź nie świadczy źle o Julicie Woś, tylko o kondycji Polskich Muzyków.
Ot, mały polski showbiznesowy kociołek. I gwiazdki przez małe „gie” ze swoimi
piosenkami przez małe „pe”.
P.S. I tak będę oglądać ten program. Jestem ciekawa, kto wygra...I co zrobi
ze swoim 5 minut...