feminasapiens
27.10.08, 10:52
Oglądam sobie czasem programy publicystyczne gdzie występują znani
dziennikarze i politycy, i czasami muszę się mocno skupiać żeby
zrozumieć co oni mówią.
Sądzę, że ludzie z tak fatalną dykcją powinni realizować się na
przekazach w innych mediach, np. w prasie czy internecie albo co
najmniej mocno popracować ze specjalistą (co zrobiła np. posłanka
Senyszyn).
Kandydaci do NATYCHMIASTOWEGO intensywnego kursu logopedycznego:
- Szybkostrzelny (w sensie częstotliwości wyrzucania z siebie słów)
Rysiu Czarnecki. Chociaż akurat jego w ogóle bym nie chciała oglądać
ani słuchać.
- Lech Kaczyński (mlaskanie i memlanie nie dość że utrudnia
percepcję, co zniesmacza wizualnie, zwłaszcza że jest to polityk
zwany "głową państwa")
- Premier Donek (najmniej denerwujący, aczkolwiek wypatrzyłam co
najmniej dwie oczywiste wady wymowy)
- dziennikarz Piotr Semka (jest nietrudny do zrozumienia, ale
jednak..)
- dziennikarz którego nazwiska nie znam, ale z uwagi że (nie
wiedzieć czemu) jest często zapraszany do różnych tok-szołów
życzyłabym sobie żeby pozbył się maniery logopedycznej podobnej do
Rysia Cz., ale okraszonej dodatkowo neurotycznym sposobem bycia,
który mocno niepokoi.