Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrać...

10.01.09, 14:12
...czyli rozterki sobotniego telemaniaka :) No bo wysypało dobrymi
filmami (wszystkie już widziałam, ale chętnie wszystkie bym
zobaczyła ponownie). I tak:
- na TVP1 o 20.15 Był sobie chłopiec z boskim Hugh Grantem,
- na Zone Europa o godz. 20.00 bracia Cohen i ich Hudsucker Proxy
(powtarzany w najbliższy czwartek o 18.00, więc ew. ten film dzisiaj
można sobie odpuścić),
- na TVN7 o 21.20 Don Juan DeMarco z równie boskim Johny Deppem (już
nie wspominając o Marlonie Brando, tutaj o hmm większych gabarytach
oraz pięknej Faye Dunaway).
Szkoda tylko, że Hugh Grant zachodzi na J. Deppa :(
Obserwuj wątek
    • zoey7 Re: Ojej, co tu wybrać... 10.01.09, 14:15
      A po tym wszystkim porwę się na Zły dotyk na TVP Kultura, chociaż to
      akurat ciężki klimat jak na sobotni wieczór.
      • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 10.01.09, 14:57
        A ja chyba obejrzę "Miasto nadziei " na Polsacie (godz. 20.00)
        Tak m.in. piszą o tym filmie w dodatku TV (Dziennik)
        "Zła baba zostawia Firtha, a gdy ów, niebożę, zyska szansę na kilna,
        wraca i bruździ. Beznadziejnie schematyczna, ale sympatyczna komedia
        romantyczna" :)

        W TVP1 w sobotnią noc o godzinie 2.15 horror SF pod jakże uroczym
        tytułem "Zabójcze karaluchy"! :)), w kórym gra Mickey Rourke!??
        (oczywiście, do oglądania NIE zachęcam).
        • zoey7 Re: Ojej, co tu wybrać... 10.01.09, 15:16
          Collin Firth też uroczy :) Ale nie przepadam za Minnie Driver.
    • angazetka Re: Ojej, co tu wybrać... 10.01.09, 22:55
      A ja wybrałam "Enigmę" na tvnie. A najpierw początek "Był sobie
      chłopiec".
    • sercisko Re: Ojej, co tu wybrać... 10.01.09, 23:54
      Był sobie chłopiec - choćby nie wiem co leciało gdzie indziej ;)
      Hugh Grant - poezja.
      Moment, kiedy śpiewa - boski ;]
    • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać... 11.01.09, 12:10
      Dzisiaj nie będzie problemu, bo "Bokser" z Day-Lewisem i Emily Watson
      zdaje się konkurencji żadnej nie ma, a przynajmniej - poważnej konkurencji.
      Stare to jak świat, z 97 roku, ale ja tam nie wiem, nie widziałem, nie orientuję się, nie miałem z tym czymś przyjemności itp. więc czekam z
      satysfakcją, bo lepiej późno niż wcale.
      Te ww. dwa nazwiska, to jakaś tam gwarancja przynajmniej dobrej gry, a jeśli dodać, że twórca scenariusza i reżyser Sheridan zrobił z Day-Lewisem także "Moją lewą stopę" i "W imię ojca", to może być nieźle, aczkolwiek nawet najlepszym tandemom/trójkątom się zdarzają wstydliwe wpadki, więc...




      • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 11.01.09, 13:22
        "[...] twórca scenariusza i reżyser Sheridan zrobił z Day-Lewisem
        także "Moją lewą stopę"
        Znakomity film!

        Też jestem ciekawa "Boksera".
        • zoey7 Re: Ojej, co tu wybrać... 11.01.09, 15:46
          Boksera kiedyś widziałam i mnie nie uwiódł pomimo całej mojej
          sympatii do dwójki głównych aktorów. Za to dzisiaj po północy (nie
          nowość, że o tej porze) bracia Coen i ich Śmiertelnie proste, mocne,
          mroczne i dobre kino.
          • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać... 12.01.09, 11:03
            Obejrzałem z rozpędu - dobre, i przy okazji zrozumiałem wreszcie dlaczego
            Joel stracił głowę dla Frances Mc Dormand.

            A Bokser - poprawny, bez zarzutu, a jednocześnie dośc schematyczny, fabuła standardowa; o IRA i konflikcie w Ulsterze powiedziano, napisano i nakręcono już wszystko, uliczki Belfastu,Dublina czy czego tam, wyeksponowano już do gołej d.py - Sheridan podrzucił tylko jeszcze jedną małą cegiełkę do dużego muru. Co ciekawe Bokser powstał rok po "Michaelu Collinsie", który zrobił sporą karierę, ktoś tu nie trafił w moment :)

            Wątek romansowy w sumie najlepiej poprowadzony, ale nagła, i nieudokumentowana żadną sceną choćby jedną, przemiana mentalna syna Watson, od wrogości do miłości do Lewisa - totalnie naciągana. W sportowym - ni cholery nie wiadomo, o co w gruncie rzeczy chodziło.
            Day-Lewis zawsze dobrze gra, żadnej fałszywej nuty, żadnego potknięcia, ale musi jeszcze mieć CO grać; wyuczył się trochę technicznego boksu (a to wymaga pracy), ale artystycznie chyba za wiele nie zyskał . Watson na poziomie, ale napisali jej przy okazji parę kiczowatych geścideł a'la kino wuja sama, no i ta końcówka jak z jakiegoś wojennego mazidła.

            Najlepsza się okazała piosenka końcowa (Gavin Friday "In the shadow of a gun").
            • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 12.01.09, 11:49
              Właśnie, scenariusz taki sobie.
              Ale IMHO Daniel Day-Lewis i Emily Watson wypadli świetnie.

              • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 13.01.09, 15:40
                Daniel Day-Lewis za rolę w „Bokserze” dostał nominacja do Złotego
                Globu!
    • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać... 16.01.09, 11:15
      Tudej rozterek brak - Kula w TVN raczej nie ma konkurencji.
      Niezłe kino, zwłaszcza jak działa w warunkach pustynnych.

      Hoffman, Jackson...
      No i Sharon Stone...

      us.movies1.yimg.com/movies.yahoo.com/images/hv/photo/movie_pix/warner_brothers/sphere/sharon_stone/sphere.jpg
      • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 16.01.09, 12:06
        > Niezłe kino, zwłaszcza jak działa w warunkach pustynnych.
        :)

        Zobaczymy!?


        Bardzo ładne zdjęcie Sharon!
        • zoey7 Re: Ojej, co tu wybrać... 16.01.09, 12:20
          Oj nie, nie, nie, dzisiaj to Polsat rządzi. Najpierw o 21.45
          Przeboje i podboje (beznadziejnie przetłumaczony tytuł High
          fidelity) - na podstawie książki Nicka Hornby'ego Wierność w stereo
          (kolejne genialne tłumaczenie, chociaż wolę już to). N.H. to ten od
          Był sobie chłopiec. A potem, kwadrans po północy, znakomity Włoski
          dla początkujących, duńsko-szwedzka produkcja.
          • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 16.01.09, 12:41
            A potem, kwadrans po północy, znakomity Włoski
            > dla początkujących, duńsko-szwedzka produkcja.
            !!!
            Słyszałam o tym filmie.
            Taki świetny film kwadrans po północy! DLACZEGO?
            Podłość ludzka nie zna granic!
          • jarka63 Re: Ojej, co tu wybrać... 16.01.09, 12:42
            Dziś na tvn7 powtórka 6 stóp pod ziemią, niech się wszystko inne
            schowa.
        • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać... 16.01.09, 13:59
          Cudze chwalimy, swego nie znamy :)

          Zgadniesz kto to ?

          www.trzcinski.republika.pl/index_files/7.jpg
          • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 16.01.09, 14:22
            ?
            Myśle i myślę, ale nie wiem, kto to jest!??
            • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 16.01.09, 14:27
              Może Iza Scorupko? - na moim monitorze to zjęcie jest dość ciemne i
              jakoś tak nie za dobrze widać twarz.
              • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać... 16.01.09, 14:30
                Zakonnica z Klanu :))
                Agnieszka Wosińska.
                • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 16.01.09, 14:39
                  grek.grek napisał:

                  > Zakonnica z Klanu :))
                  > Agnieszka Wosińska.


                  :))
                  No wiesz! takie trudne zagadki mi zadawać. :)

                  Jak się raz jeszcze przypatrzyłam to chciałam się z tej Izy wycofać,
                  bo Iza zdecydowanie ładniejsza.

                  Właściwie nie znam Agnieszki Wosińskiej, nie zgadałabym w życiu!
                  • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 16.01.09, 14:44
                    Iza

                    www.kinomaniak.pl/osoby/izabella_scorupco/zdjecia_duze.php?zdj=8
                  • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać... 16.01.09, 14:50
                    Ha ha, no to udało mi się Ciebie zaskoczyć ;))
                    • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 16.01.09, 14:52
                      grek.grek napisał:

                      > Ha ha, no to udało mi się Ciebie zaskoczyć ;))

                      :)))
                      • kropotkina Re: Ojej, co tu wybrać... 16.01.09, 19:35
                        Nieno, dzisiaj "Good Bye, Lenin" rządzi!
                        A później "Włoski dla początkujących", o tak :)
                        • zoey7 Re: Ojej, co tu wybrać... 16.01.09, 22:20
                          No no no TVP1 nas rozpieszcza (w niedzielę przynajmniej, późnym
                          wieczorem jednak). Najpierw o 22.20 Lawendowe wzgórze - klimatyczny
                          film z genialną Judi Dench, to propozycja dla wszystkich anglofilów.
                          A potem, ladies and getlemen, już właściwie w poniedziałek, bo o
                          0.10 Celebrity W. Allena. Tym razem w roli neurotyka - Kenneth
                          Branagh. No ale to nie dla tych co pracują i rano muszą wstać...
    • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać... 17.01.09, 11:29
      Kto ma TVP Kultura ten dziś nie może przegapić Funny Games.

      Zazdraszczam.
      • ewa9717 Re: Ojej, co tu wybrać... 17.01.09, 11:33
        A dlaczego warto?
        • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać... 17.01.09, 13:35
          W największym skrócie : bo to rewelacyjne kino jest :)
          Naprawdę, nie sposób się oderwać, nawet oglądając po raz drugi.
          Najlepiej, po prostu, nie czytać streszczeń, opisów, recenzji -
          olać to i nie psuć sobie wieczoru.

          Powiem tylko, że jeśli "Szczęki" są ikoną amerykańskiego thrilleru/a, to Funny Games są ich europejskim odpowiednikiem, a który z tych dwóch
          jest lepszy, to może dla wielu zagwozdka nie do rozkręcenia, lecz dla mnie wybór jest banalnie łatwy, jak między Sharon Stone, a posłanką
          Sobecką.
          Haneke jest o dwie klasy lepszym, bardziej subtelnym i obdarzonym większą wyobraźnią reżyserem od Spielberga i napisał oraz zrobił kapitalny, jadący po rajtach film nie potrzebując do tego pompowanego rekina, efektownych widoków i innych pomocników; zrobił go bazując
          na wybitnym, bliski ideału scenariuszu, stworzeniu dusznej, cięzkiej, dającej po głowie atmosfery, świetnej grze aktorów, których w cholerę nie znam (prócz S.Lothar, którą widziałem w mniejszej roli w Pianistce tego samego Haneke; jakaś jego muza chyba), a których poprowadził w tym filmie jak mistrz świata i oni grają swoje jak mistrzowie tego samego świata. Jakbym miał na bezludną wyspę zabrać Szczęki, albo Funny Games, to biorę te drugie i to z pocałowaniem w nogę.

          Zaczyna się niewinnie, po kwadransie napięcie nonstop narasta i
          do końca nie słabnie, scenariusz jest perfekcyjny, narracja
          przewrotna, a bohaterowie negatywni wręcz eleganccy i zabawni
          (zwłaszcza ten chudy) w tej makabresce, którą uprawiają.

          Kultowa sekwencja cofania akcji filmu pilotem
          przez chudego, jego zwroty bezpośrednio do widza wkręcają w fotel,
          kiedy się ogląda za pierwszym razem, ale mnie
          najbardziej zapadł w pamięć taki bardzo długi nieruchomy kadr i
          zupełnie niesamowita cisza, w pewnym krytycznym momencie, w jakim to ci co widzieli wiedzą, a ci co dzisiaj będą oglądać - łatwo się kapną.

          To jest takiego typu film, że trudno się produkować w oderwaniu od treści i istoty rzeczy, więc niełatwo zachęcać. Znacznie łatwiej o nim dyskutować po obejrzeniu.

          Ale WARTO, a nawet TRZEBA. Jeśli masz TVP Kultura, to jesteś dzisiejszego dnia szczęściarą :)
          • ewa9717 Re: Ojej, co tu wybrać... 17.01.09, 13:51
            Mam. Obejrzę. Pomijając wszelkie inne zachęty, choćby dlatego, że
            wybrałabym cokolwiek i kogokolwiek, jeśli rywalizowałoby z Sobecką!
            ;-)
            • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać... 17.01.09, 14:01
              Hehe :); no to - udanej projekcji.
              • ewa9717 Re: Ojej, co tu wybrać... 18.01.09, 10:09
                Greku, zgadzam się niemal ze wszystkim, co o filmie napisałeś, ale
                chyba...wolałabym go nie obejrzeć.
                • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać... 18.01.09, 12:07
                  Robi wrażenie, prawda ? :)

                  A w TVP wczoraj dali "Listopad", hiszpański - bardzo interesujący film o
                  teatrze ulicznym robionym za free przez młodych idealistów porzucających tradycyjną scenę na rzecz happeningów, przedstawień, scenek, a później także teatru dokumentalnego, odgrywanego wśród przechodniów w Madrycie.
                  Nie wiem, czy zdjęcia były kręcone w czasie autentycznych widowisk, ale
                  zdaje się, że tak, oprócz chyba ostatniej sceny w wielkim teatrze, z tragiczną puentą. Świetnie oddany klimat, całe kulisy funkcjonowania takiego zespołu, świeżość podejścia do świata i sztuki bohaterów, świetni młodzi aktorzy, sprawny montaż, efektowny styl, interesująca - jako taka - fabuła : bo najpierw przybyły do Madrytu z prowincji Alfredo, szef całego zamieszania odchodzi demonastracyjnie, de facto, bo zostaje wyrzucony na własne życzenie, ze szkoły teatralnej, po kłótni z profesorem, za nim idzie grupka podobnych mu zapaleńców, olewających ambicje zostania filmowym/sceniczym gwiazdorem, bycia na etacie itd. i tworzy swój własny teatr, zespół napotyka na mnóstwo problemów - z władzą, prawem, nieugiętą policją (aczkolwiek nawet komendant, który ich nonstop zwija z ulicy darzy ich sympatią), jest spisywany, zabierają im sprzęt, by w końcu, po odegraniu przez nich na ulicy scenariusza zamachu terrorystycznego, w czasie któórego jakaś kobieta dostaje ataku serca, czy czegoś, i otrzymaniu zakazu grania na 4 lata, zaczęli flirtować z teatrem zawodowym i półzawodowym, co nie wypala, a prowadzi do konfliktu między dwoma najważniejszymi w zespole Danim i Alfredo na tle brania pieniędzy za swoją sztukę; jednoczą się oni
                  jeszcze raz, z pomocą starego znajomego organizują hapenning w teatrze, w którym jest m.in premier i... tutaj następuje dramatyczny finał, który zobaczycie jak obejrzycie sami :)).
                  Narracja jest prowadzona równolegle ze wspomnieniami zaawansowanych już wiekiem bohaterów dzieląych się swoimi refleksjami z perspektywy czasu, opisującymi wydarzenia i sylwetkę Alfredo.

                  W zasadzie, jakkolwiek puentę warto zachować w tajemnicy, to sama tzw.akcja jest drugorzędna, bo najważniejsze są zdania, słowa, kwestie padające z ekranu i uliczne przedstawienia, ich barwa, dynamika, sens i reakcje przypadkowej publiczności, refleksja na temat autentyczności sztuki.

                  Na youtube jest trailer. Jak to trailer dośc chaotyczny, ale lepszy rydz niż nic :

                  pl.youtube.com/watch?v=HiIoe0IEdTM
                  TVP dała ten film za kwadrans 2 w nocy, skończył się o wpół do 4.

                  W prime time lepsza głupawa polska komedyjka, potem lepszy nawet jakiś katastroficzny bzdet, Czaknoris też zasługiwał na wcześniejszą godzinę emisji...

                  Skąd wiadomo, że widownia nie za/akceptuje hiszpańskiego filmu o teatrze ulicznym o 20:15, jesli nie daje się jej na to szansy ?
                  • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 18.01.09, 12:43
                    Taki ciekawy film! Jaka szkoda, że tak późno, znowu.

                    A Hiszpanie pod tym zwiastunem pisali:

                    „la mejor pelicula del mundo” (!!!) /pelicula – film/
                    „Buenisima pelicula! „
                    „que buena pelicula „
                    „GENIAL”

                    :)


                    Grek.grek, napisz jak się skończył ten film, plizzz.

                    • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać... 18.01.09, 13:36
                      Cóż, skoro chcesz... :)

                      Więc - z pomocą znajomego Listopad (to nazwa tego zespołu) dostaje się do teatru, gdzie ma być grane wielkie przedstawienie dla wysmakowanej publiki, która sporo zapłaciła za bilety, z premierem na trybunach itd. - w jego trakcie zaczynają swój happening : Alfredo w pełnym makijażu buja się na wielkiej huśtawce podstępnie zamontowanej nad sceną i wygłasza monolog oskarżający współczesną sztukę i teatr, o banalnośc, konformizm i interesowność, a pozostali, do tej pory siedzący wśród szacownej widowni, pomalowani i poprzebierani, przygrywają mu na różnych instrumentach. Wkracza policja, ewakuuje się premier, zgarniani się po kolei wszyscy z zespołu; Alfredo na koniec swej mowy wyjmuje pistolet, co wzbudza panikę na widowni. Pistolet-zabawka załadowany jest sztucznym kwiatkiem (ten moment jest na końcu trailera), ale jeden z policjantów nie zdąża powstrzymać reakcji na widok broni i strzela do Alfreda kładąc go trupem, to znaczy zabija go, a zwłoki Alfredo dyndają na bujającej się huśtawce uwieszone za nogę.

                      Te komentarze hiszpańskie - zupełnie zrozumiałe, świetny to film :)
                      • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 18.01.09, 14:22
                        Dzięki CI wielkie! :)

                        Teraz czuję się, jakbym sama obejrzała ten film. :)


                        Wiesz, marzy mi się, żeby w TVP powstał taki cykl pt. np. „Kino
                        Europejskie” - w którym raz (tylko raz!) w tygodniu, oczywiście
                        koniecznie o przyzwoitej, normalnej godzinie pokazywano by różne
                        ciekawe, ambitne filmy ( te mniej ambitne też) z całej Europy,
                        takie właśnie jak np. hiszpański „Listopad”, duńsko-szwedzki „Włoski
                        dla początkujących”.
                        Przecież na pewno szybko znalazłoby się bardzo duże grono widzów,
                        ludzi, którzy mają już serdecznie dość tego dziadostwa, które teraz
                        dominuje w TV.
                        • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać... 18.01.09, 14:41
                          Mam nadzieję, że uda Ci się go wkrótce naprawdę obejrzeć, bo
                          na to zasługuje.

                          Ja bym się nie obraził nawet gdyby 3-4 razy w tygodniu TVP dawała
                          coś z Europy, zwłaszcza, ze ma pod tym względem zapóźnienia, aczkolwiek
                          gdyby nie TVP, to nawet o 3 w nocy nie byłoby szansy zobaczyć czegoś
                          innego niż amerykańszczyzny, w 19 na 20 przypadków - niskich lotów.
                          Póki co, wszystko co interesujące wrzucają w TVP Kultura, którą ogląda może z dwa tysiące osób, które ją mają i im się chce, a w TVP Chamstwo, czyli Jedynce i Dwójce, daje się całą resztę na czele z 50 telenowelami dla półmózgów. I to jest porażka właśnie :)


                          • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 18.01.09, 15:03
                            Jeszcze a propos filmu - przyszli mi właśnie na myśl znajomi, którzy
                            prowadzili/prowadzą własny teatr, też trochę idealiści. W warunkach
                            polskich jest to naprawdę bardzo trudne...

                            No właśnie, byłoby wspaniale, gdyby TVPKultura, jak TVPInfo była
                            powszechnie dostępna. To dopiero byłaby misja!
                        • pepsic Re: Ojej, co tu wybrać... 19.01.09, 19:16
                          barbasia1 napisała:
                          "marzy mi się, żeby w TVP powstał taki cykl pt. np. „Kino
                          Europejskie” - w którym raz (tylko raz!) w tygodniu, oczywiście
                          koniecznie o przyzwoitej, normalnej godzinie pokazywano by różne
                          ciekawe, ambitne filmy ( te mniej ambitne też) z całej Europy"

                          - świetny pomysł, jestem "za". Na dobry początek proponuję piątek, gdyż jak
                          życie pokazuje TVP nie ma dobrego pomysłu na zagospodarowanie wieczoru przed
                          weekendem.
                          • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 20.01.09, 12:20
                            pepsic napisała:

                            > barbasia1 napisała:
                            > "marzy mi się, żeby w TVP powstał taki cykl pt. np. „Kino
                            > Europejskie” - w którym raz (tylko raz!) w tygodniu, oczywiście
                            > koniecznie o przyzwoitej, normalnej godzinie pokazywano by różne
                            > ciekawe, ambitne filmy ( te mniej ambitne też) z całej Europy"
                            >
                            > - świetny pomysł, jestem "za". Na dobry początek proponuję piątek,
                            gdyż jak
                            > życie pokazuje TVP nie ma dobrego pomysłu na zagospodarowanie
                            wieczoru przed
                            > weekendem.

                            A mnie się bardzo podoba Twoja propozycja - piątek to doskonały
                            dzień! :)
                          • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 20.01.09, 12:20
                            pepsic napisała:

                            > barbasia1 napisała:
                            > "marzy mi się, żeby w TVP powstał taki cykl pt. np. „Kino
                            > Europejskie” - w którym raz (tylko raz!) w tygodniu, oczywiście
                            > koniecznie o przyzwoitej, normalnej godzinie pokazywano by różne
                            > ciekawe, ambitne filmy ( te mniej ambitne też) z całej Europy"
                            >
                            > - świetny pomysł, jestem "za". Na dobry początek proponuję piątek,
                            gdyż jak
                            > życie pokazuje TVP nie ma dobrego pomysłu na zagospodarowanie
                            wieczoru przed
                            > weekendem.

                            A mnie się bardzo podoba Twoja propozycja - piątek to doskonały
                            dzień! :)
    • sojuz1 Re: Ojej, co tu wybrać... 19.01.09, 19:26
      Przecież możesz sobie kupić 3 telewizory i oglądać te filmy
      jednocześnie.
    • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać... 25.01.09, 12:16
      A na niedzielo-poniedziałek "Mężowie i żony" Woody'ego, TVP 2
      1:25 w poniedziałek. Wszystko się w publicznej może zmienić, ale
      idiotyczne pory nadwania ambitniejszych filmów - nigdy.

      Wcześniej są Purpurowe Rzeki 2. Cięzka chała, dla najwytrwalszych.
      Z jedną kapitalną, rewelacyjną sceną pościgu - dla niej warto ten
      film sobie nagrać i znaleźć ja na podglądzie, albo zaczekać na nią ze 25 minut.... albo - jako, że film ów, to tak dramatyczne DNO, że skazywać
      potencjalnych zaciekawionych jednym epizodem na obcowanie z nim w
      dłuższym okresie czasu byłoby niegodziwością, wystarczy kliknąć link poniżej, tam jest owa scena w całości :)

      pl.youtube.com/watch?v=VeLyAVKdf_g
      • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 25.01.09, 13:05
        > A na niedzielo-poniedziałek "Mężowie i żony" Woody'ego, TVP 2
        > 1:25 w poniedziałek. Wszystko się w publicznej może zmienić, ale
        > idiotyczne pory nadwania ambitniejszych filmów - nigdy.

        Nie rozumiem dlaczego filmy Allena puszczają o takich makabrycznej
        porze?
        Gdyby Allen dowiedział się, o jakiej godzinie w TVP lecą jego filmy,
        w zyciu nie przyleciałby do Polski na koncert!
        • zoey7 Re: Ojej, co tu wybrać... 25.01.09, 16:25
          Na wcześniejszy wieczór, bo o 20.30 zapraszam do TVP Kultura na
          Baryton w świetnej obsadzie (Zapasiewicz w roli tytułowej, oprócz
          niego Pieczyńska, Englert i inni). Świetne studium psychologiczne
          artysty, bezkompromisowego egoisty oraz odwieczne pytanie ile dla
          sztuki czy kariery można poświęcić.
          Później zamierzam zobaczyć Spokojnego Amerykanina z jednym z moich
          ulubionych aktorów - Michaelem Cainem. Nie widziałam tego filmu
          wcześniej, więc jestem go bardzo ciekawa.
          • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 26.01.09, 12:28
            "Spokojny Amerykanin"

            Czy Thomas Fowler (M.Caine) od początku wiedział/ domyślał się, że
            komuniści zabiją Aldena?
          • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 26.01.09, 12:28
            "Spokojny Amerykanin"

            Czy Thomas Fowler (M.Caine) od początku wiedział/ domyślał się, że
            komuniści zabiją Aldena?
            • ewakozdryk re:"Spokojny Amerykanin" 26.01.09, 12:46
              barbasia1 napisała:

              > "Spokojny Amerykanin"
              >
              > Czy Thomas Fowler (M.Caine) od początku wiedział/ domyślał się, że
              > komuniści zabiją Aldena?

              Tomas Fowler nie od początku wiedział kim jest Alden-okazał się on zupełnie
              innym człowiekiem.
              Fowler zaczął układać sobie skomplikowaną mozaikę w całość w momencie, kiedy
              podłożono materiały wybuchowe w centrum miasteczka- przypomniał sobie wówczas
              historię środków chemicznych, znalazł informacje na temat ich przeznaczenia.
              Oczywiście Wietnamka ( nie pamiętam imienia) po śmierci Aldena wróciła do
              Tomasa- on ją naprawdę kochał.
              • barbasia1 Re: re:"Spokojny Amerykanin" 26.01.09, 13:55
                Dzięki Ci Ewo za te informacje, nie oglądałam od początku tego
                filmu.

                Zastanawiam się na tym, czy umawiając się z Aldenem w restauracji ,
                na prośbę wietnamskich komunistów (którzy podobno chcieli z Aldenem
                pogadać, wyjaśnić kilka spraw?), Fowler domyślał się, że komuniści
                zamierzają zabić Aldena?
                W końcu Alden uratował mu życie! I on go tak po prostu wydał!??
    • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać... 29.01.09, 15:55
      Rushmore - wczoraj. Gdzieś, coś, kiedyś mi przemknęło, ale wczoraj
      w całości zobaczyłem i... niezłe.
      Świetny Bill Murray, z kilkoma scenami, w których jego vis comica
      powala - kidy czai się za drzewem, przełazi przez płot, czy z dziką
      satysfakcją wchodzi na boisko do kosza, gdzie graja małe dzieci, żeby
      zbić rzut jakiegoś kilkulatka :). Do tego, jak zawsze - zmęczenony,
      wymięty, psu z gardła wyjęty i kiedy z tego wyplucia mówi coś ważnego
      i osobistego - totalnie wiarygodny.

      I Olivia Williams, której nie znałem/nie pamiętałem, ale zapamiętam :

      salsagigolo.files.wordpress.com/2008/04/oliviawilliams_150x225.jpg
      • werbenaa Re: Ojej, co tu wybrać... 29.01.09, 16:08
        Przegapiłam ten film, wyleciał mi z głowy, a bardzo chciałam go
        obejrzeć!!!
        Jakiś pech od wczoraj mnie prześladuje! problemy z kontem
        internetowym, teraz film!... ://
        • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 29.01.09, 17:46
          to już jestem sobą!!!! :)))) jakś pomyłka!!!???, wyobrażasz to
          sobie!!! przeprosili mnie właśnie!!! :)))
      • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 29.01.09, 17:50
        grek.grek napisał:
        > Świetny Bill Murray, z kilkoma scenami, w których jego vis comica
        > powala - kidy czai się za drzewem, przełazi przez płot, czy z dziką
        > satysfakcją wchodzi na boisko do kosza, gdzie graja małe dzieci,
        żeby
        > zbić rzut jakiegoś kilkulatka :). Do tego, jak zawsze - zmęczenony,
        > wymięty, psu z gardła wyjęty i kiedy z tego wyplucia mówi coś
        ważnego
        > i osobistego - totalnie wiarygodny.
        >

        Bardzo żałuję, że nie widziałam!

        > I Olivia Williams, której nie znałem/nie pamiętałem, ale zapamiętam

        Nie znam!??

        werbenaa - to moje 2 konto, założyłam je całkiem niedawno, tak
        nawszelki wypadek, po tej całej aferze z trollami baziami!
        • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać... 30.01.09, 12:14
          O żesz w cara, czyżby Cię zbanowali przypadkiem ? :))
          • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 30.01.09, 12:49
            grek.grek napisał:

            > O żesz w cara, czyżby Cię zbanowali przypadkiem ? :))


            :))))
            Tak to był ban przypadkowy! (okropne doświadczenie!) – byłam i
            jestem niewinna! Jak zawsze! :)


            Mam dwie teorie związane z tym banem:

            Pierwsza teoria: Chcieli chronić forum przed trollami „bazią” i tym
            drugim ( a jednak czuwa jakaś ochrona na forum TV, jaka ulga!) i
            najprawdopodobniej pomylili (jak mogli, tego nie mogą zrozumieć!?)
            mój nick z jej nickiem/ami! :)

            Teoria druga: Admini Gazeta.pl, widząc mą działalność na forum,
            postanowili chronić (od czasu do czasu) Ciebie przede mną! ;)))

            • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać... 30.01.09, 14:35
              :)

              A może przestraszyli się, że trollbazia zaalkoholizuje się na amen, jak ją tak dalej będziesz frustrować ;)))
              • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 30.01.09, 15:55
                :)
                Mam nadzieję, że trollbazia znajdzie sobie jakieś nowe, sympatyczne
                i niefrustrujące forum.
    • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać... 31.01.09, 12:58
      Sobota, najlepszy czas antenowy w tygodniu - co daje Jedynka ?
      "Francuski numer", najgorsze g.wno jakie sobie można w ogóle
      wyobrazić, porównywalne w zawartości g.wna w g.wnie jedynie z
      produkcjami z udziałem gwiazd Big Brothera.
      Skutki recesji, czy wyjątkowo miernego gustu nowego wodzostwa,
      które podobno, w osobie Rudomino, uważa siebie za znawców
      sztuki z półki wysokiej i ma "wiele satysfakcji z kształtowania
      ramówki" ?
      • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 31.01.09, 14:25
        :)
        Może to jeszcze ramówka starego wodza!?

        Wczoraj bardzo późno, o 23.30 leciał film amerykańsko- meksykański -
        “I twoją matkę też” ogladałam, ale oczywiście ze względu na porę
        nie dotrwałam do końca. Świetny, bardzo mi się podobał. Warto
        obejrzeć!


        • pepsic Re: Ojej, co tu wybrać... 31.01.09, 19:48
          Zapowiadało się nieźle, ale jak sprawdziłam godzinę zakończenia (wpół do drugiej
          w nocy!) to sobie odpuściłam.
          Tak sobie myślę, który to już jest niezły film nadawany o tak późnej porze i
          przychodzi mi do głowy, że to test ze strony TVP: ile nieprzespanych nocy jesteś
          w stanie poświęcić na film z wyższej półki?
          • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 01.02.09, 12:30
            pepsic napisała:

            > Zapowiadało się nieźle, ale jak sprawdziłam godzinę zakończenia
            (wpół do drugie
            > j
            > w nocy!) to sobie odpuściłam.
            > Tak sobie myślę, który to już jest niezły film nadawany o tak
            późnej porze i
            > przychodzi mi do głowy, że to test ze strony TVP: ile
            nieprzespanych nocy jeste
            > ś
            > w stanie poświęcić na film z wyższej półki?

            :) Podłość władz TVP nie zna granic!


            Taka pora późna najprawdopodobniej ze względu na kilka bardzo
            nieprzyzwoitych scen... Szkoda, bo film był naprawdę świetny. Warto
            obejrzeć ze względu na ciekawie i niebanalnie opowiedzianą historię
            podróży (na atlantycką! plażę zwaną Niebiańskimi Ustami!) dwóch
            przyjaciół, nastolatków Julia i Tenocha oraz młodej atrakcyjnej
            mężatki (zdradzonej przez męża).
            W tle współczesny Meksyk - krajobrazy, ludzie, ich zwykłe, czasem
            ciężkie życie!
            A poza tym dużo energii (świetni aktorzy!), witalności, radości, ale
            i smutku, jak to w życiu!
        • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać... 01.02.09, 12:25
          Niestety, to już jest widać zaryglowana na głucho furtka i nigdy nie
          zostanie otwarta.

          Nie rozumiem, jak można dziś dać takie badziewie jak Szybki jak błyskawica przed dziesiątą, a tak interesujący film jak Kontrolerzy
          wrzucić na 1:45 (TVP 2)... to już enty taki przypadek idiotyzmu, a mnie to nadal zdumiewa.
          Btw, kto jednak da radę dotrwać/ma sposób na to by dotrwać (i przetrwać o takich porach) nie może przegapić tego filmu.
          Praca kanarów w budapesztańskim metrze w ciekawej konwencji; sympatyczny główny bohater, który nie ma domu - pracuje, śpi w jakichś opuszczonym magazynach nieopodal metra, jego pozytywnie szurnięci koledzy, pasażerowie, zadymy w wagonach i na peronach, czarująca dziewczyna w kostiumie miśka, w której się zakochuje i z którą w końcu wychodzi "na powierzchnię", dylematy osobiste bohatera, rywalizacja z inną ekipą, specyficzne zawody surwiwalowe, no i tajemniczy killer wpychający ludzi na tory pod nadjeżdzający pociąg, którego chce przyłapać główny bohater. KOmpletnie powichłane, kompletnie inne, oryginalne i niezwykle subtelne zarazem. Mało przyjemne obrazki metra, które może i wszędzie wygląda tak samo, w Nowym Jorku pewnie najbardziej syfilistycznie, ale tutaj niemal 100 procent akcji dzieje się w takich okolicznościach przyrody, dzięki czemu zostaje po zakończeniu takie dziwne odium owego miejsca, szarego,
          nieestetycznego, pomimo barwnych postaci, jakie się tam przewijają i ogólnie bardzo pozytywnego przesłania i dobrej szczypty humoru.

          Nie znam, nie pamiętam kompletnie nazwisk aktorów, nigdzie nie
          zanotowałem, a szukać mi się nie chce, żeby im imiennie wazelinować, ale
          - byli świetni, po prostu.
          Jakie szczęście mają Węgrzy, że są ludzie, którzy kręcą tak włąsne, nieobciązone żadnym posłannictwem dziejowym filmy, które po prostu
          się dobrze ogląda i pamięta ze wg na ich wartości artystyczne,
          scenariusz, wspaniałych aktorów i bezpretensjonalność; filmy, które można bez żenady puszczać w każdym kinie świata i znajdą swoich entuzjastów, bo są ciekawe i świeże.
          A w Polszy ciągle Katynie, Budynie, Panowie Tadeuszowie albo Lejdis na przemian z nowym wypasem Lubaszenki z Pazurą albo jakiegoś ich klona.
          Jedna Szumowska wiosny nie czyni...

          Nic, bardzo-bardzo polecam, w każdym razie.

          A jakbyście trafili na francuski "Dzielnica 13", co leciał w piątek w porze meczu, a ja przezornie nagrałem, żeby obejrzeć - w przypływie ochoty na jakieś lekkie kino akcji - też warto. Dużo parkouru, co się świetnie ogląda - zwłaszcza kapitalną gonitwę po dachach, energetyczny soundtrack, trochę pif-paf-bum-bum jak konwencja przewiduje, ale i
          zaskakujące zwroty akcji, zwłaszcza w wątku głównym. 80 minut, tempo, dynamika, i naprawdę nie razi w oczy jakąś totalną głupotą, może dlatego, że nie robiony przez Amerykanów :)





          • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 01.02.09, 12:45
            To rzeczywiście bardzo ciekawa opowieść, ciekawy film! (myślę
            o "Kontrolerach").
            W dodatku kino europejskie! i to najnowsze! Dlaczego taki film nie
            może być pokazany wcześniej? Nie mogę tego pojąć!?


            • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać... 01.02.09, 14:21
              Nie może, bo nie szanuje swoich widzów i ich gustu.
              Z góry zakłada bowiem, że taki film nie nakręcą
              oglądalności.
              Na pytanie - skąd wiedzą takie rzeczy, odpowiedzą, że
              stąd, że jak puszczają, to te filmy mają 5 procent ;))

              To się fachowo nazywa "misja" :) Powiedziałbym, że jedyną
              misję ma widz - jak kombinować, by dotrwać do 1:45,nie zasnąć w trakcie filmu, pójśc spać o 3:30, a potem wstać o 6:30 rano i przetrwać do 16:00. :)
              • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 01.02.09, 14:52
                grek.grek napisał:

                > Nie może, bo nie szanuje swoich widzów i ich gustu.
                > Z góry zakłada bowiem, że taki film nie nakręcą
                > oglądalności.
                > Na pytanie - skąd wiedzą takie rzeczy, odpowiedzą, że
                > stąd, że jak puszczają, to te filmy mają 5 procent ;))

                Smutna prawda!

                Przecież taki film mógłby spokojnie lecieć od 22.00, wtedy
                ogladalność i tak jest niższa. Jestem przekonana, że taki film
                jak "Kontrolerzy" nie zaniżyłby słupków ogladalności. A jeszcze
                jakby odpowiednio go sprzedać/ zareklamować, jako ciekawe
                współczesne kino europejskie, węgierskie, to myslę, znalazłoby się
                sporo widzów!

                > To się fachowo nazywa "misja" :) Powiedziałbym, że jedyną
                > misję ma widz - jak kombinować, by dotrwać do 1:45,nie zasnąć w
                trakcie filmu,
                > pójśc spać o 3:30, a potem wstać o 6:30 rano i przetrwać do
                16:00. :)

                :)))
                Chyba chodzi o to, żeby zmęczyć od czasu do czasu widza, żeby nie
                on miał potem sił domagać się czegoś lepszego w TV. :)

                A z innej beczki - szukałam wiadomosci o Olivii Williams i na
                stronie na stronie filmweb.pl znalazłam info. o tym, że zagrała i to
                tytułową rolę w bardzo fajnym filmie: „Agatha Christie, życie w
                obrazach” (2004), bardzo bym chciała zobaczyć ten film (jako
                wielbicielka Agathy), ciekawe, czy TVP pokaże go kiedyś?

                A ja chyba ją widziałam w Emmie!
                • pepsic Re: Ojej, co tu wybrać... 01.02.09, 20:43
                  Kiedyś oglądałam Kontrolerów i byłam filmem zachwycona. To film mroczny, trudny
                  w odbiorze, choć nie pozbawiony uroku. Nie wyobrażam sobie oglądać go w środku
                  nocy.

                  Grek. grek napisał:
                  >sympatyczny główny bohater>
                  - to od siebie dodam, że całkiem przyjemny dla oka.
                  • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać... 02.02.09, 11:54
                    A mnie, po wczorajszym drugim razie, jakoś łatwiej przeszedł
                    przez głowę :)

                    No, skoro "przyjemny dla oka" ... w scenie z filmu (chodzi o tego z lewej) :

                    moviesmedia.ign.com/movies/image/article/606/606102/nimrod-antal-20050419060429864-001.jpg
                    • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 02.02.09, 12:04
                      Rzeczywiście bardzo "przyjemny dla oka"! :)

                      Strasznie chciałabym zobaczyć ten film!

                    • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 02.02.09, 12:04
                      Rzeczywiście bardzo "przyjemny dla oka"! :)

                      Strasznie chciałabym zobaczyć ten film!

                    • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 02.02.09, 12:04
                      Rzeczywiście bardzo "przyjemny dla oka"! :)

                      Strasznie chciałabym zobaczyć ten film!

                    • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 02.02.09, 12:06
                      Rzeczywiście aktor bardzo "przyjemny dla oka"! :)


                      Strasznie chciałabym zobaczyć ten film!
                    • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 02.02.09, 12:06
                      Rzeczywiście aktor bardzo "przyjemny dla oka"! :)


                      Strasznie chciałabym zobaczyć ten film!
                    • pepsic Re: Ojej, co tu wybrać... 03.02.09, 15:09
                      dzięki grek za foto.
                      • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać... 03.02.09, 15:24
                        Jak tak, to jeszcze jedno :) :

                        index.hu/cikkepek/hcdb/csanyisandorszinesz/.gdata/a12_bsz_01.jpg
                        • pepsic Re: Ojej, co tu wybrać... 03.02.09, 19:51
                          No to jeszcze raz dziękuje, ale tym razem, to chyba z innego filmu?
                          :)
                • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać... 02.02.09, 12:11
                  W tym chyba problem, że nie chce TVP zaryzykować. Lepiej dać to, co
                  łatwe, bezpłciowe i pod co się chętnie podczepi reklama płynów po goleniu
                  i samochodów.

                  Przed filmem (O:5O, oczywiście :}) dodatkowo puścili dobry koncert - Gustavo Santaolalla z Bajafondo Tango Club. Świetna muzyka, dużo energii. Też rodzi się pytanie - dlaczego takie rzeczy muszą
                  latać o pierwszej w nocy, a o 20:00, jak pokazuje ramówka, kiczowata
                  zabawa muzyczna "Jak to leciało" ? Odpowiedź jest jasna - słupki oglądalności i tchórzliwość plus kunktatorstwo TVP, która zamiast
                  wyznaczać poziom dostosowuje się do norm kreowanych przez Fakt, SuperExpres, TVN, Polsat czy Radio Zet, a znaczną część kasę, którą w pocie czoła zarobi na reklamach, SMSach i innym badziewiu przeznacza na
                  opłacanie rozdętej do granic absurdu liczby pracowników, produkcje wysokojakościowej szmiry a'la Barwy Szczęścia, odprawy prezesów, pensje Kammela i Kraśki, a do tego, nie wiem, czy wiedziałaś, właśnie sobie
                  zafundowali przeprowadzkę do nowego,wypasionego budynku - ile kosztował, tego naprawde nikt nie wie; wiadomo tylko, że cholernie dużo.
                  Więc, jeśli w tym wywalaniu co lepszych programów na nocne godziny, chodzi o zdobywanie kasy na takie cele jak ww., to się należy chamom
                  gilotyna :)

                  • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 02.02.09, 12:38
                    To skandal z tym nowym budynkiem!
                    Jeszcze większym skandalem jest w tej sytuacji szantażowanie widzow,
                    czy słuchaczy radia (np. Dwójki, której od czasu do czasu słucham) i
                    straszenie, że jeśli nie będzie się płacić abonametu to znikną z
                    anteny niektóre programy!


                    > Przed filmem (O:5O, oczywiście :}) dodatkowo puścili dobry
                    koncert - Gustavo Sa
                    > ntaolalla z Bajafondo Tango Club. Świetna muzyka, dużo energii.

                    !!!


                    Tych "Kontrolerów" poszukam na pewno!
                  • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 02.02.09, 12:38
                    To skandal z tym nowym budynkiem!
                    Jeszcze większym skandalem jest w tej sytuacji szantażowanie widzow,
                    czy słuchaczy radia (np. Dwójki, której od czasu do czasu słucham) i
                    straszenie, że jeśli nie będzie się płacić abonametu to znikną z
                    anteny niektóre programy!


                    > Przed filmem (O:5O, oczywiście :}) dodatkowo puścili dobry
                    koncert - Gustavo Sa
                    > ntaolalla z Bajafondo Tango Club. Świetna muzyka, dużo energii.

                    !!!


                    Tych "Kontrolerów" poszukam na pewno!
    • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 14.02.09, 15:22
      Znowu Woody Allen skandalicznie późno – w niedzielę (a w zasadzie w
      poniedziałek) o 1.55 – „Słodki drań”.
      Poza tym w ten weekend nic do wybrania.
      • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać... 15.02.09, 12:19
        Wczoraj był Czerwony Smok :) Po 3 obejrzeniu stwierdziłem, że
        jeszcze 54 i będę gotowy na rozważenie tezy, iż ten film jest
        możliwym do zaakceptowania poprzednikiem dla Milczenia Owiec.
        Hopkins w roli Lectera, to chyba jedyne co ratuje ten lekko
        gniotowaty towar i sprawia, że chce się nań popatrzeć.

        A Słodkiego drania nie oglądałem, więc może być i o 3 - obejrzę
        koniecznie, co nie zmienia faktu, że godzina emisji to jakiś
        żałosny i mało śmieszny dowcip.
        Strasznie podobał mi się Mo'better Blues Spike'a Lee, też traktujący o zyciu jazzmana, więc se porównam jeden z drugim :)
        • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 15.02.09, 12:53
          grek.grek napisał:

          > Wczoraj był Czerwony Smok :) Po 3 obejrzeniu stwierdziłem, że
          > jeszcze 54 i będę gotowy na rozważenie tezy, iż ten film jest
          > możliwym do zaakceptowania poprzednikiem dla Milczenia Owiec.
          :)))

          > Hopkins w roli Lectera, to chyba jedyne co ratuje ten lekko
          > gniotowaty towar i sprawia, że chce się nań popatrzeć.

          W moim dodatku TV (do Dziennika) ten film oznaczony jest specjalnym
          dopiskiem - ‘Hit Dnia’! :), dzieki czemu zwróciłam na niego uwagę ,
          ale w końcu nie skusiłam się na mordercze klimaty (w komentarzu
          napisali – „Strawne, ale lepiej oglądać na czczo.” :)
          A i świetną ma obsadę ten film oprócz Hopkinsa, Ralph Finnes, Ed
          Norton, Harvey Keitel!

          > A Słodkiego drania nie oglądałem, więc może być i o 3 - obejrzę
          > koniecznie, co nie zmienia faktu, że godzina emisji to jakiś
          > żałosny i mało śmieszny dowcip.

          Tez nie widziałam „Słodkiego drania”, ale za nic w świecie nie będę
          oglądać filmu o 1.55 w nocy! Protestuję przeciwko takiej godzinie
          emisji! :)

          > Strasznie podobał mi się Mo'better Blues Spike'a Lee, też
          traktujący o zyciu ja
          > zzmana, więc se porównam jeden z drugim :)

          !
          • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać... 15.02.09, 13:39
            Trochę Cię zastraszyli z tym "lepiej na czczo" ...
            Bywały gorsze charakteryzacje :)

            A widzisz, dzisiaj na TVN jest "W słusznej sprawie", o 20.
            Oglądałaś ?
            • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 15.02.09, 14:11
              > Trochę Cię zastraszyli z tym "lepiej na czczo" ...
              :) O tak.

              > A widzisz, dzisiaj na TVN jest "W słusznej sprawie", o 20.
              > Oglądałaś ?

              Oglądałam kiedyś, dawno temu i niestety nie pamiętam za dobrze tego
              filmu! Więc obejrzę dziś. Dzięki za info.
              • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać... 15.02.09, 14:20
                A ja za cynk o Allenie, bo przyznam, że przeoczyłem. Jakiś western
                jest, i tak jakoś mi strzelił flesz po oczach i co dalej - nie patrzyłem, bo w jednej sekundzie wydało mi się oczywiste, że nie
                może nic już być :)
                • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 15.02.09, 14:33
                  Zasadniczo nawet nie sprawdzam , co leci po północy, ale ten Allen
                  wyjątkowo rzucił mi się w oczy i do dziś nie mogę przeboleć, że jest
                  tak późno.
                  A po "Słodkim draniu" (3.30!!! -nie wyśpisz się tej nocy, niestety!)
                  rzeczywiście już nic nie ma, przynajmniej na jedynce.
                  A propos - w programie jest napisane "3.30 Zakończenie" - co
                  właściwie nadają na zakończenie? - jest jakieś pozegnanie? muzykę na
                  dobranoc? hymn?
                  • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać... 15.02.09, 14:45
                    Zamierzam uciąć godzinnego komarka przed, potem spacer i nie dość, że obejrzę we w miarę przytomnym stanie, to 3:30 będzie jeszcze młodą godziną :)

                    A na zakończenie... zastrzel mnie, a nie mam pojęcia, co dają :)
                    Chyba program na następny dzień i kolorowy zegar z głośnym "piiii" do
                    samego rana - w każdym razie tak było rok temu, ale w tym sezonie może mają jakieś nowe pomysły :)
                    • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 15.02.09, 14:55
                      > Zamierzam uciąć godzinnego komarka przed,
                      :))
                      Aaaa, to taki masz sposób! (To dobrze.)
                      A ja się zastanawiałam, jak to zrobić, żeby obejrzeć film w środku
                      nocy i potem na drugi dzień być przytomnym/ą! :)

                      > 3:30 będzie jeszcze młodą godziną :)
                      Tu bym się kłóciła! ;)

                      Przyjemnego oglądania zatem, a ja poczytam streszczenia filmu! :)
                      • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać... 15.02.09, 15:06
                        A dziękuję :)

                        Może jutro też coś nagryzmolę odnośnie :)
                        • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 15.02.09, 15:12
                          grek.grek napisał:

                          > Może jutro też coś nagryzmolę odnośnie :)
                          :)))

                          Jestem za! To doskonały pomysł. W takim razie czekam na Twe wrażenia
                          z filmu!



                          • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać... 16.02.09, 13:54
                            No więc obejrzałem i mi się podobało :)

                            Prosta historia fikcyjnego gitarzysty jazzowego, zaczynająca
                            się z głupia frant, kończąca równie nagle, aczkolwiek w okolicznościach
                            dość interesujących, sugerujących może nawet rychłą śmierć bohatera...
                            Nie będą się rozpisywał i psuł Ci przyjemności samodzielnego obejrzenia :)

                            W całej akcji chodzi o bohatera, o jego osobowość, problemy, styl
                            bycia, a w gruncie rzeczy o portret artysty - witruoza gitary, który
                            kocha tylko muzykę, dżwięki, granie i nie znajduje wspólngo języka
                            ani z kobietami swojego życia, ani z producentami, menadżerami - kobietom nie daje z siebie tyle, ile one potrzebują (świetne i zabawne jego rozmowy z niemą i lekko upośledzoną Hattie, którą zostawia, a gdy chce wrócić okazuje się, że ona ma już dzieci i tak dalej; tekże z Blanche (Uma Thurman, której nie rozpoznasz, tak "zrobiona" na lata 30-te), pisarką "przeciętną, aczkolwiek drukowaną", która zdradza go w końcu z jakimś podrzędnym gangsterem) , bo liczy się tylko muzyka, notorycznie występuje na gazie (rewelacyjny epizod, kiedy na początku występu ma zjechać z góry sceny na stołeczku umocowanym na wąskiej makiecie księzyca - jest zupelnie pijany, więc z wielkim trudem wdrapuje się na stołek, makieta wędruje do góry, kurtyna w dół i publiczność dostaje na dzień dobry widok muzyka rozpaczliwie próbującego utrzymać się na stołku na zjeżdzający księzycu - kapitalny komizm sytuacyjny :}, albo spóźnia się, albo w
                            ogóle nie przychodzi (po jednej z libacji budzi się w jakimś domku
                            letniskowym za miastem, a potem się okazuje, że spędził tam 4 dni), jest najbardziej próżnym człowiekiem świata (nonstop nazywa siebie
                            "najlepszym muzykiem/bilardzistą/pokerzystą/kochankiem na świecie" :),
                            wnerwia i zniechęca do siebie ewenetualnych chętnych do zatrudniania
                            go celem występów, jego ulubione zajęcia, to oglądanie jadących
                            pociągów i strzelanie z pistoletu do szczurów na wyspisku (w którymś
                            momencie przyjeżdzają tam on, Hattie i para przyjaciół, Emmet i Hattie strzelają, pozostali siedzą w kabriolecie, Emmet zabija
                            szczura, peroruje do Hattie i wrzuca go od niechcenia do auta wywołując panikę w siedzącej tam parze - też dobry moment :)}
                            Ale, przy całej masie wad, polubisz pewnie Emmeta Raya, bo swoje gafy, wtopy i przechwałki podaje z takim wdziękiem i dziecinną wręcz naiwnością, ze raczej wywołują uśmiech zrozumienia niż irytację.

                            Dużo swingującej muzyki, klubo-kawiarni z jazzem, atmosfery i strojów oraz aut z lat 30-tych. Klimat epoki uchwycony znakomicie.
                            Dialogi może nie super, ale naprawdę niezłe.
                            Co pewien czas pojawiają się gadające głowy fikcyjnych komentatorów/wspominkarzy, co nadaje narracji charakter dokumentalny, w jednej
                            z ról jest tutaj sam Woody.

                            Sean Penn - z takiej strony go nie znałem. Wypadł świetnie, cały film należy do niego, bo chodzi w nim o Emmeta i o nic innego, o to kim jest
                            artysta - na luzie, z przymrużeniem oka, z gagami, zabawnie, ale pod powierzchnią tego luzu najzupełniej poważne pytania się kotłują, jak to
                            u Allena :).

                            Tak czy siak, polecam Ci bardzo.
                            • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 16.02.09, 14:16
                              grek.grek napisał:
                              !
                              Dzięki Ci wielkie grek.greku za znakomity, jak zawsze, opis i
                              wrażenia z filmu!
                              Allenowiski humor, jazz, klimat lat 30-tych, ciekawa historia i
                              poważne pytania - bardzo mi się to podoba.
                              A zatem to kolejny na mojej liście film, który muszę koniecznie
                              obejrzeć w najbliższym czasie!
                              Dzięki raz jeszcze! :)))




                              • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać... 16.02.09, 15:20
                                Cała przyjemność po mojej stronie :)
                                • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 16.02.09, 16:44
                                  pozdro! :)
            • barbasia1 "W słusznej sprawie" 16.02.09, 13:12
              Ed Harris niesamowity (straszny, przerażający) w roli
              psychopatycznego mordercy Blaira Sullivana!
        • kres8 Re: Ojej, co tu wybrać... 15.02.09, 14:11
          > Hopkins w roli Lectera, to chyba jedyne co ratuje ten lekko
          > gniotowaty towar i sprawia, że chce się nań popatrzeć.
          A Ralph Fiennes i Emma Watson? przynajmniej kilka scen miedzy nimi jest godnych
          uwagi. Norton tez nie wypadl sroce spod ogona.
          Ja bym nie byla az tak krytyczna co do obsady przynajmniej:)
          • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać... 15.02.09, 14:27
            No ja też :), ale, w przeciwieństwie do Hopkinsa, za mało mieli do grania, żeby błysnąć.

            Nortona lubię, bardzo podobał mi się w Larrym Flincie, 25 godzinie i Więźniu, ale czekam na jakąś jego rolę, którą wystrzeli całe towarzystwo w kosmos. Z tego punktu widzenia, w Smoku głównie zarabiał kasę :)
    • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać... 18.02.09, 14:57
      No to dzisiaj : przyzwoita "Pogoda na jutro" Stuhra ze Stuhrem w głównej na 2 i równie niezła "Prawdziwa zbrodnia" Eastwooda z Eastwoodem w głównej w TVN. Tym razem o przyzwoitych godzinach, ale za to nakładają się na siebie :)
      • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 18.02.09, 15:46
        grek.grek napisał:
        Tym
        > razem o przyzwoitych godzinach, ale za to nakładają się na
        siebie :)

        Więc dziś znowu za założycielką wątku można by powiedzieć "Ojej, co
        tu wybrać..."?! ;)
        "Pogodę na jutro" widziałam (tak, bardzo przyzwoity i zabawny
        film!),wybiorę zatem Eastwooda z Eastwoodem w roli głównej w TVN,
        skoro , jak mówisz, jest niezły.
        Thnx! :)
        • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 21.02.09, 16:06
          Clint Eastwood to naprawdę solidna firma!
          Niezły film, do ostatnich chwili trzymał w napięciu.


    • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać... 27.02.09, 15:01
      Zbrodnia Ojca Amaro - dzisiaj, w Polsacie. O północy. Kooprodukcja meksykańsko-latyno-europejska.

      Ksiądz romansujący z dziewczyną, która zachodzi w ciążę - tyle
      mówią powierzchowne opisy. Znacznie to się ciekawiej zapowiada
      niż "Popiełuszko" :))

      Główna rola Garcia Gael Bernal. Za cholerę nie pamiętam w jakim, ale
      w jakimś filmie go widziałem. Zdolny aktor.
      Ale i pechowiec, bo z taką urodą czeka długo może zostać "Darkiem Kordkiem światowego kina", a jego talent aktorski pozostać albo
      zupełnie niezauważalny, albo zauważalny średnio, albo zauważany wyłącznie przez kobiety i gejów omamionych jego urodą, czyli jeszcze gorzej niżby był zupełnie niezauważalny.
      A że mnie, ze względów oczywistych, omamienie nie grozi, mogę, kierując się racjonalnymi przesłankami, powiedzieć, że GGB, to aktor z bardzo dobrą przyszłością. Która nadejdzie prędzej czy później, a możę już jest, tylko za mało filmów z nim widziałem, żeby to móc stwierdzić.

      Gdyby tak wyglądał filmowy Popiełuszko, to może nawet Doda by
      poszła do kina :); a na pewno poszłaby większość kleryków polskich i
      nie tylko ;) :

      segritta.blox.pl/resource/gael_garcia_bernal.jpg
      • pepsic Re: Ojej, co tu wybrać... 27.02.09, 15:19
        Dla tego dzieciaka, to nocy nie będę zarywać. Dałbyś lepiej kogoś bardziej
        męskiego i nie mam na myśli człowieka, który aktualnie porządkuje swoje życie.
        PS. A z tego, co dziś napisali krytycy filmowi w GW Sobolewski i Felis wynika,
        że Woronowicz całkiem nieźle poradził sobie z rolą Popiełuszki i wcale tak źle
        nie jest, jak to niektórzy przepowiadali, bo przyznano filmowi aż 4 gwiazdki.
        • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać... 27.02.09, 15:40
          3 dychy mu stuknęły, więc może jednak nie taki "dzieciak" :).
          A noc, może, warto zarwać dla, moze, dobrego filmu...

          A to nie dostał maksymalnej noty ? Przyznam, że jestem lekko
          zszokowany ;))



          • zoey7 Re: Ojej, co tu wybrać... 27.02.09, 16:38
            Miałam właśnie pytać o ten film, czy warto dać się porwać dzisiaj w
            nocy Polsatowi :) A piękny Gael García Bernal grał m.in. w Złym
            wychowaniu Almodovara, Dziennikach motocyklowych (Cze), Babel, I
            twoją matkę też, Amores perros, no nie sposób go nie znać no :)
            Deklaruję iż zacznę film oglądać, czy go skończę, to nie wiem...
            Najwyżej mi jutro streścisz zakończenie :)
      • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 27.02.09, 18:14
        grek.grek napisał:

        > Zbrodnia Ojca Amaro - dzisiaj, w Polsacie. O północy. Kooprodukcja
        meksykańsko-
        > latyno-europejska.

        Ożeż w cara! Znowu o północy! : /

        Ciekawy, kontrowersyjny film.

        Gaela G Bernala widziałam całkiem niedawno w świetnym filmie „I
        twoją matkę też”.
        Tak, zdolny aktor, z potencjałem, jeśli tylko trafią mu się dobre
        role w głośnych filmach, to ma szanse zrobić wielką karierę.

        Gael - ładny chłopiec (właściwie to już ma nawet 31 lat), ale
        (podobnie jak pepsic) wolę bardziej męskie typy ;)

        A Woronowicz to bardzo ciekawy mężczyzna! Czekam na jakiś osobisty z
        nim wywiad, nie tylko roli w filmie "Popiełuszko".
        • zdzisiamisia Re: Ojej, co tu wybrać... 27.02.09, 22:48
          Bernal jest faktycznie śliczny, taki ma typ urody, wiecznego
          chłopca, przede wszystkim jednak zdolny z niego 'młodzian'. Ma też
          szczęście, udało mu się osiągnąć parę sukcesów, zagrał w świetnych
          filmach, co poniekąd można tłumaczyć obecnym popytem na kino i
          twórców latynoamerykańskich. Szkoda, że "Zbrodnia ojca Amaro" tak
          późno, ale jutro sobota, można się skusić :).
    • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać... 28.02.09, 12:33
      No i jak było - oglądałyście, czy wam streścić ? :)
      • zdzisiamisia Re: Ojej, co tu wybrać... 28.02.09, 13:31
        Ja zasnęłam na scenie w restauracji, kiedy Bernal i ta panienka
        (Amelia?) rozmawiali i delikatnie muskali swoje dłonie :). Zmęczona
        byłam bardzo.
      • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 28.02.09, 14:26
        grek.grek napisał:

        Oczywiście, że streścić i koniecznie osobiste spostrzeżenia oraz
        uwagi dodać! :)

        Ja niestety nie widziałam nawet początku. :/
        • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać... 28.02.09, 15:51
          No to streszczam, w miarę możliwości :)

          Młody ksiądz Amaro przyjeżdza do małej parafii na prowincji. W sumie
          skromny chłopaczyna z niego, taki poczciwiec. Instaluje się u
          księdza Benitto. Już pierwszej nocy widzi ciekawą historię -
          z sypialni księdza wychodzi kobieta w koszuli nocnej :)
          To tylko początek odkrywania realnego świata przez niego.

          Szybko poznaje Amelię, ładną, młodziutką dewotkę, związaną z
          rozsądnym Rubenem, który pisuje do miejscowej gazety i ma perspektywy
          pracy w większym mieście, w większej redakcji, chce się z nią
          ożenić i wyjechać. Oczywista, Amelia i Amaro wpadają sobie w oko
          od pierwszego momentu.Piknaterii sytuacji dodaje fakt, że kochanka
          proboszcza Benitto, to matka Amelii, właścicielka restauracji.
          Amelia poznawszy Amaro zaczyna zaniedbywać Rubena, Ruben zaczyna spozierać krzywo na Amaro i trójkąt bermudzki gotowy :)

          Amaro zaczyna dostrzegać, jakie gierki toczą się w samym łonie
          miejscowego KOścioła, kiedy miasto obiega sensacyjny artykuł
          prasowy, ze zdjęciami ojca Benitto bawiącego się świetnie na chrzcinach miejscowego gangstera, który przy okazji pierze brudne pieniądze
          topiąc je w przedsięwzięciu ojca jakim jest centrum medyczne.
          Za awanturą stoi drugi ojciec, podziwiany przez Amaro - Natalio, idealista-buntownik który mieszka w górach z partyzantką antyrządową i jest w sporze ideologicznym z ojcem Benitto - reprezentują jakby dwa skrzydła Kościoła; nasłany przez niego człowiek zabił fotografa i skradł kompromitujące zdjęcia ojca Benitto (Amaro o tym nie wie). Artykuł napisał Ruben, częściowo motywowany zazdrością o Amelię.
          Tutaj rusza machina - biskup dogaduje się ze skorumpowanym, cynicznym burmistrzem, ten z szefem gazety, posłuszny Amaro, na polecenie biskupa, pisze sprostowanie wybielające ojca Benitto, dość sprawnie rozstawia po kątach szefa redakcji, Ruben wylatuje z gazety.
          Tyle,że oskarżenie ojca Benitto o konszachty z gangiem wbudza złość parafian, którzy atakują dom Rubena, jego ojciec, ateista i antyklerykał, dostaje kamieniem w czerep.
          Niedługo później coraz bardziej sfrustrowany Ruben sotyka przypadkiem na ulicy, i daje w gębę Amaro, ale ten nie składa sprawy na policji i wybacza Rubenowi, czym dodatkowo upokarza chłopaka i frustruje do reszty.

          Tymczasem romans Amelii z Amaro nabiera rumieńców - a to zerkną, a to porozmawiają, a to to, a to śmo, a to Amelia zwierza mu się w konfesjonale,ze kiedy się dotyka, to wyobraża sobie, że ją dotyka Jezus, generalnie - widać, że Amelia także w seksualności jest przesiąknięta religią :), i w końcu zaczynają się spotykać w celach konsumpcyjnych. Ojciec Amaro wynamuje pokój od kościelnego, pod pozorem przygotowywania Amelii do przyjęcia ślubów zakonnych i jej pomocy w nauczaniu upośledzonego córki kościelnego. No i jest fajnie, miło i różowo, Amaro przebiera ją w taką niebieską szatę jaką na obrazkach ma Maryja, w ogóle - bawią się świetnie, i chyba się kochają nawet, dopóki Amelia nie komunikuje, że jest w ciązy. Na wieść o tym, sterany rozgrywkami wokół siebie, szantażowany przez Amaro, który grozi, że jeśli Benito powie co wie, to on wyjawi jego stosunki z matką Amelii, ojciec Benitto dostaje zawału, czy wylewu, trafia na wózek, zostaje zabrany do szpitala w stoliocy, a razem z nim wyjeżdza matka Amelii. MOże nie na wieśc o ciązy Amelii :)), ale przy okazji Ojciec Natalio zostaje ekskomunikowany przez biskupa, Amaro jedzie mu to zakomunikować, trafia na pogrzeb jednego z jego ludzi (tego co zabił fotografa, a więc można się domyślać, że miejscowy gangster, być może w porozumieniu z władzami świeckimi i kościelnymi, już zaczął likwidować jego obóz) i odmawia propozycji zostania w górach, jaką mu składa Natalio, deklarując jedynie, że go podziwia.

          Co zrobić z ciązą - ojciec Amaro jest w kropce, bo jego powołaniem jest bycie księdzem, a nie męzem dla żony i tatulem dla dziecka. Pierwszy pomysł Amelii jest więc taki, że wróci do Rubena, który pracuje w stolicy i nieźle mu się powodzi. Jednak Ruben odmawia, bo już jej nie
          kocha. Tak więc - aborcja. Ojciec Amaro nawiązuje kontakt z miejscową
          moher-babą (strój żebraczki, w domu jakieś kapliczki, modlitwa z ust nie schodzi, a jednocześnie potrafi ukraść pieniądze z tacy) i ta załatwia nielegalny zabieg, oczywiście za odpowiednią sumkę. W jego trakcie Amelia dostaje krwotoku. Amaro wpada w panikę, bierze ją na ręce i postanawia, mimo protestów przeprowadzających zabieg, zawieźć ją gdzieś indziej. W trakcie jazdy Amelia umiera. Ojciec Amaro wraca na parafię, w ostatniej scenie celebruje mszę żałobną za Amelię, a oficjalne wytłumaczenie jej śmierci, jaki dostają mieszkańcy, to takie, że Ruben zrobił jej dziecko, ona była w rozpaczy, znalazła jakiś obskurny gabinet, poszła na zabieg, ojciec Aamaro się o tym dowiedział, chciał ją ratować i zawieźć do dobrego szpitala, ale zmarła mu na rękach. W tejże ostatniej scenie na mszy jest też ojciec Benitto, który wrócił ze szpitala - chyba oczekuje przyznania się publicznego Amaro i wyznania prawdy, oczyszczenia z zarzutów Rubena, po częsci byłoby to moze i rozgrzeszenie dla niego, ale na próżno. Odwraca więc swój wózek i wyjeżdza z kościoła. W akcie dezaprobaty. Amaro ocala siebie, pozostanie miłym, ładnym, lubianym, usmiechniętym, sympatycznym księdzem.
          Koooooniecccc :)

          Cóz, dobrze się oglądało, klimaty meksykańskiej prowincji, ładne ulice, ujęcia w słońcu i tak dalej. Może to średnio wążne dla treści filmu, ale podobało mi się.

          Dobre aktorstwo - ładna Amelia, Bernal potwierdził talent, w rolach drugoplanowowych też trudno jakichs manier telenowelowych się dopatrzeć. Bardzo dobra robota.

          Generalnie, najbardziej utkwiła mi w pamięci ta moher-baba, jej rozbiegane, chytre oczka w rozmowie z Amaro. Postać charakterystyczna. I to bardzo :)

          Scenario trzymało się jakoś, ojciec Amaro nie jest postacią jednoznaczną, ma powołanie, a jednoczesnie jest ma potrzeby męskie i
          jeśli to wyciągnąc na plan pierwszy, to ten film jest ważnym głosem w dyskusji nt. zniesienia celibatu dla księzy. Trochę mi zgrzytało, kiedy nagle Amaro, niby się opierający trochę napierającej Amelii, kapituluje i dośc żwawo zabiera się do załatwienia im lokalu randkowego i tak dalej... Jakoś mi ten przeskok nie pasował, ciut był za szybki i znienacka, nie poprzedzony jakimś choćby jednym obrazkiem Amaro, który się zmaga ze sobą, przekonywać musi, ma dylemat między dwiema postawami (bo przecież widział, że szanowany ojciec Benitto ma kochankę, a w rozmowie z Natalio bronił konserwatywnej wizji księdza-ascety, przeciw poglądom, lubianego przez Amaro, Natalio, że trzeba celibat znieść). Widac, że Amaro jest młodym naiwniakiem i to otoczenie (biskup, obaj ojcowie) go wychowuje, edukuje i wskazuje drogę, zawsze ku zachowaniu w całości własnego tyłka, wybrnięcia z opresji, załatwienia rywala, wyjścia na swoje kosztem prawdy i zasad. Dobrze pokazane to dorastanie Amaro, bez nachalności, bez tępego deklarowania, informowania i innych zabiegów wyjaśniających widzowi co właśnie widzi, czy też, ze powinien widzieć to, a nie tamto. W tym znaczeniu - całkiem europejskie kino :).

          I to chyba tyle uwag moich. Film godny uwagi, warto zobaczyć.
          • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać... 28.02.09, 16:06
            Właśnie mi przyszło do głowy, że instynktownie, zależnie od potrzeb i okoliczności, postępujący wedle sprzecznych poglądów ojca Benitto i ojca Natalio Amaro przypomina innego żółtodzioba - Chrisa z "Plutonu", który też był "dzieckiem dwóch ojców", zlepkiem dwóch zupełnie różnych postaw - Eliasa i Barnesa, jakie przyjmował na zasadzie bezrozumnego chłonięcia, bezrefleksyjnie, nie będąc ani przez chwilę sobą, nie mając ani przez moment niczego prawdziwego poza swoim powołaniem i namiętnością.
          • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 28.02.09, 17:16
            Dzięki Ci serdeczne i wielkie grek.greku za tak szczegółowe!
            streszczenie i za Twe za uwagi.
            Mogę tylko powiedzieć, że to jeszcze jeden na mojej (coraz dłuższej)
            liście film, który koniecznie chciałabym zobaczyć.
    • pepsic Re: Ojej, co tu wybrać... 28.02.09, 21:36
      Skuszona rekomendacjami i zdjęciem (a jednak) zerknęłam nieco na początek, aby
      chociaż zorientować się w klimacie i poznać bohaterów. Może nawet dotrwałabym do
      końca, gdyby nie reklamy i cokolwiek zbyt długie zawiązywanie się akcji. Poza
      tym liczyłam, że tradycyjnie już grek streści nam historię i skomentuje
      (podziękowania). Smutny koniec był do przewidzenia od samego początku, choć
      myślałam, że akcja potoczy się w całkiem innym kierunku .
    • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać... 05.03.09, 14:23
      Wczoraj - "Szkoła czarownic". 12-letnia rzecz. Oczywiście, niedorzeczna intryga, którą można by od biedy potraktować jako jakąś metaforę, ale chyba tylko bedąc ambitnym do bólu i grając w upartego, żeby jakoś sobie dać alibi na oglądanie filmu nie mającego z kinem ambitnym nic wspólnego :)

      Ale - w swoim gatunku, młodzieżowego horroru, naprawdę niezłe, z jakimś tam pomysłem na tę niedorzeczność, i takie bardziej sympatyczne i jaśniejsze niż totalnie mroczna Carrie.

      Przede wszystkim warto zobaczyć choćby tylko dla roli Fairuzy Balk, czyli baaaaad witch Nancy. Naprawdę, film może i luźny, może i nie gra Ofelii, ani Desdemony, ani nawet tego, co grać miała Meryl Streep, ale dziewczyna odstawiła kawał dobrego aktorstwa, przyciągającego uwagę jak magnes, a moment w finałowej jatce, kiedy latają stoły, komody i cała reszta, a ona zostaje powalona, podnosi się i mimo szoku i przerażenia, przez ułamek sekundy próbuje, bez skutku, przybrać swój firmowy uśmieszek - powinien przejść do historii kina. Do mojej osobistej już przeszedł ;)).

      • zdzisiamisia Re: Ojej, co tu wybrać... 05.03.09, 14:35
        Widziałam parę lat temu, jako początkująca nastolatka. Fairuza ma
        bardzo niezwykłą urodę, robi wrażenie, rzadko pojawia się w filmach,
        ale jak już jest, to przykuwa uwagę. Oprócz "Szkoły Czarownic"
        kojarzę ją jeszcze jako neonazistowską dziewczynę Nortona w "Więźniu
        Nienawiśći" i córkę Marlona Brando w kultowym (jak dla mnie)
        gniocie "Wyspa doktora Moreau" :).
        A i jeszcze z teledysko Moby'ego do Natural Blues
        • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać... 05.03.09, 14:54
          Co fakt, to fakt - ma charakter; jako Nancy pozostanie dla mnie archetypem młodej, ponętnej i złowrogiej szatanistki bez przyszłości
          (w końcu jej postać wylądowała, zdaje się - na dobre, w
          zakładzie bez klamek ) ;)
          • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 05.03.09, 15:37
            Niestety nie widziałam „Szkoły czarownic”. Szkoda, że nie napisałeś
            wczoraj o tym filmie. Dobry horror nie jest zły, od czasu do czasu!
            A ja po obejrzeniu programu Janka P. (ale dziś pojechałeś :)) też
            musiałam się zrelaksować przed snem i obejrzałam kawałek „Dobosza” z
            bardzo sympatycznym Nickiem Cannonem w roli głównej (prywatnie
            mężem /od kwietnia 2008/ Mariah Carey).
            • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać... 05.03.09, 15:48
              Uwierz mi - nie nastawiałem się na obejrzenie go... tak wyszło spontanicznie :) Po rzeczonym Jankowym programie miałem iśc
              na spacer, ale tak się guzdrałem, że zobaczyłem film :)

              Tak, czy owak - bardzo Ci polecam. Dla Fairuzy Balk. Sam bym obejrzał
              jeszcze raz, żeby ją poobserwować :) Takiej gry nigdy dość. Prawie uwierzyłem, że to nie aktorka, tylko faktycznie jakaś wiedźma ;)

              A dzisiaj Archiwum X wraca (POlsat, 23:00) nie wiem, czy jestem w stanie oglądać i akceptować Duchovnego w innej roli niż Hanka Moody'ego, w której zgarnął wszystkie moje nagrody filmowe za 2008 rok, ale spróbuję. Jesteś/byłaś fanką Muldera ? :))
              • zoey7 Re: Ojej, co tu wybrać... 05.03.09, 15:54
                Grek, a Ty w nocy na spacery chodzisz? :)
                • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać... 05.03.09, 15:57
                  Regularnie :)
                  • zoey7 Re: Ojej, co tu wybrać... 05.03.09, 15:59
                    To musisz mieszkać w spokojnej dzielnicy :) No chyba że pies przy
                    boku. Chociaż wilczur moich rodziców boi się np. wiatru :)
                    • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać... 05.03.09, 16:04
                      Z siekierą mnie jeszcze nikt nie gonił, więc chyba dość spokojnie jest :)
                      • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 05.03.09, 16:27
                        grek.grek napisał:

                        > Z siekierą mnie jeszcze nikt nie gonił, więc chyba dość spokojnie
                        jest :)

                        :)))
              • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 05.03.09, 16:22
                O tak, jestem, a może raczej byłam wierną fanką agenta Muldera, bo
                nie oglądam już powtórek Archiwum X. Dla mnie Duchowny już na zawsze
                pozostanie Mulderem.
                Pewnie dlatego też nie wciągnął mnie Californication , ale może za
                drugim podejściem się uda...
          • zdzisiamisia Re: Ojej, co tu wybrać... 05.03.09, 15:50
            O ile pamiętam to ja chciałam być tą główną bohaterką, bo dobra z
            niej dziewczyna była i jako jedyna posiadała naturalne moce
            magiczne, których Nancy jej zazdrościła.
            • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać... 05.03.09, 16:03
              A nie dlatego, że uwiodła nimi Skeeta Ulricha ? ;)
              • zdzisiamisia Re: Ojej, co tu wybrać... 05.03.09, 16:16
                Nie no wiadomo, Skeet Ulrich to niebezpieczny psychopata, niby dobry
                i piękny chłopak, a jak przyjdzie co do czego to wymorduje pół
                miasteczka i nie zawaha się zakatrupić swoją własną dziewczynę Neve
                Cambell, od takich należy trzymać się z daleka ;)
                • misiania Re: Ojej, co tu wybrać... 05.03.09, 18:20
                  ja tu jestem przypadkiem, tylko coś sprawdzam, sorry
    • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać... 06.03.09, 12:44
      A dzisiaj Testosteron (TVN, 20:00). Oglądaliście już ?

      "Imperium wilków", zaraz po nim, osobiście nie polecam. Jeden z
      głupszych i gorszych filmów jakie widziałem w ostatnich latach.
      Tytuł wypada najlepiej, a Jean Reno po Leonie nie zagrał żadnej
      dobrej roli, brnie w same badziewne projekty. Szkoda.
      • barbasia1 Testosteron 06.03.09, 14:10
        grek.grek napisał:

        > A dzisiaj Testosteron (TVN, 20:00). Oglądaliście już ?

        Aż wstyd się przyznać, taki hicior, a jeszcze go nie widziałam.
        Dlatego dziś obowiązkowo obejrzę!

        A Ty, grek.greku, widziałeś Testosteron?
        • grek.grek Re: Testosteron 06.03.09, 14:28
          Nie, i jestem ciekaw na ile się sprawdzą te pozytywne recenzje o nim, co je słyszałem/czytałem :)
          • barbasia1 Re: Testosteron 06.03.09, 14:39
            grek.grek napisał:

            > Nie, i jestem ciekaw na ile się sprawdzą te pozytywne recenzje o
            nim, co je sły
            > szałem/czytałem :)


            To samo myślałam! :)

            A dziś jeszcze na Dwójce (21.10) "Dochodzenie" z Robertem de Niro.

            Ps A może założymy nowy wątek dla Testosteronu!?
            • grek.grek Re: Testosteron 06.03.09, 15:05
              "Dochodzenie" kiedyś mi przemknęło przez ekran, TVP pokazywała, ale kojarzę je/go dzisiaj średnio, jakoś mi nie uktwiło w pamięci. Ale, wiesz jak to jest - De Niro słabo grać nie umie, na pewno był dobry :) Jakoś chyba scenariusz i cała reszta niekoniecznie wybitne były.

              Hogo, przewidujesz, że Teścio będzie hitem ? :)







              • barbasia1 Re: Testosteron 06.03.09, 15:15
                grek.grek napisał:

                > "Dochodzenie" kiedyś mi przemknęło przez ekran
                ! :)
                Czyli to film dla prawdziwych fanów De Niro. Wiesz, gdyby nie było dziś wieczorem Testosteronu, objerzałabym ten kryminał, właśnie ze względu na De Niro.

                > Hogo, przewidujesz, że Teścio będzie hitem ? :)

                Chyba raczej jestem ciekawa opinii na temat filmu i okołofilmowej dyskusji np. na temat mężczyzn. :))
    • pepsic Re: Ojej, co tu wybrać... 11.03.09, 17:14
      Dzisiaj o 20.05 na tvn7 hiszpański film "Życie ukryte w słowach". Jeśli wierzyć
      słowom krytyków i recenzji w GW (4 gwiazdki)to zapowiada się nieźle. Wczoraj dla
      odmiany na TV4 można było oglądnąć Cate Blanchett w roli dziennikarki walczącej
      z narkotykową mafią - też o 20.00. Może nie było to arcydzieło, ale całkiem
      przyzwoite i do tego na faktach.
      • zdzisiamisia Re: Ojej, co tu wybrać... 11.03.09, 18:41
        Szkoda, że nie posiadam tvn7, bo pamiętam świetne recenzje "Życia
        ukrytego w słowach", nazwisko Tima Robbinsa zobowiązuje :).
        Jeśli ktoś będzie oglądał, to byłoby miło, gdyby później napisał
        parę słów.
      • barbasia1 "Życie ukryte w słowach" 12.03.09, 14:24
        pepsic napisała:

        > Dzisiaj o 20.05 na tvn7 hiszpański film "Życie ukryte w słowach"

        I jakie wrażenia?
        Niestety nie ogladałam. Nie mam TVN7 :/
        • zoey7 Re: "Życie ukryte w słowach" 12.03.09, 18:49
          A ja mam TVN7, ale mecz zniweczył moje plany zobaczenia tego
          filmu... :( W zapowiedziach tego filmu leciała też świetna
          piosenka...
          • pepsic Re: "Życie ukryte w słowach" 12.03.09, 20:10
            Młoda dziewczyna z b.Jugosławii po przejściach wojennych opiekuje się poparzonym
            pracownikiem platformy wiertniczej. Dochodzi do obustronnych wyznań. Okazuje
            się, że obydwoje są nieźle okaleczeni na duszy - zwłaszcza ona wielokroć
            gwałcona przez żołnierzy i nacinana nożem. Skrywa też jakieś tajemnice, ale o
            nich widz się nie dowiaduje. On natomiast nieopacznie zakochał się w żonie
            przyjaciela, który popełnił samobójstwo skacząc w ogień. Tim bezskutecznie
            próbował go uratować. Pomiędzy pacjentem a pielęgniarką nawiązuje się nić
            sympatii, potem miłość, a nawet się pobierają. Spora część filmu dzieje się na
            platformie wiertniczej, na której urzędują trochę pokręceni osobnicy. Kucharz
            np. codziennie przygotowuje potrawy z innego kąta świata, jak jest dzień włoski
            - to z magnetofonu leci italiano, jak chłopaki domagają się hamburgera - to
            mówi, że Deep Purple już nie będzie (ale tu akurat tłumacz zawalił, albo ja coś
            pokręciłam, bo mi się nie zgadza).
            Bardzo chciałam obejrzeć ten film, a jednak odczuwam rozczarowanie, bo: akcja
            toczy się niemrawo, nie ma tempa ani niestety napięcia, za bardzo to
            przeintelektualizowane i za dużo niedopowiedzeń. To, że dziewczyna pochodzi z
            Jugosławii i jest ofiarą wojny - można się od razu domyśleć. Nie ma tu żadnego
            zaskoczenia. Poza tym trzeba było mocno wsłuchiwać się w toczące rozmowy,aby
            wszystko wyłapać. Para jak dla mnie - nieprzekonująca i niedopasowana fizycznie.
            On - przystojny (bardzo wysoki), czarujący, dojrzały mężczyzna - inteligentny
            i z poczuciem humoru. Rozumie kobiety. Wie np., że rudy kolor włosów można
            uzyskać farbą lub chną (który facet o tym wie). Ona - niepozorna blondynka
            skryta i małomówna.
            Parę filmów o wojnie w Jugosławii obejrzałam, a niektóry przerażające sceny do
            dziś stoją mi oczach i powiem, że nie chciałam bym już ich oglądać więcej. Ten
            film jednak nie wywarł na mnie spodziewanego wrażenia. Może nie ten dzień.
            PS. 2 fajne utwory muzyczne - na platformie podczas gejowskiego
            występu i w tle, gdy Tim jedzie na schodach ruchomych (lub spaceruje na
            mieście). Tu akurat reklama przerwała (!).
            • pepsic Re: "Życie ukryte w słowach" 12.03.09, 20:14
              Na wątku bardziej w temacie trwają dywagacje: co autor miał na myśli. Jednak
              wolę, gdy takich dylematów nie ma, bo ja prosta kobieta jestem.
              • barbasia1 Re: "Życie ukryte w słowach" 13.03.09, 11:59
                Dzięki! :)
                Liczę na jakąś potwórkę tego filmu w ogólnodostępnym kanale!
    • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać... 13.03.09, 13:06
      Dzisiaj - Candyman. Dla atmosfery.

      A jutro - Podziemny krąg POlsat, 22:30).

      Trzecie podejście, może tym razem się przekonam do tego filmu.

      W każdym razie Norton z jednej strony pasuje świetnie do swojej roli, jako zupełnie przeciętny i oczywisty, znużony egzystencją wielkomiejski szczur, szukający jakiejś odskoczni, a z drugiej -kompletnie nie jest to emploi. Jego niewinny wygląd świetnie kontrastuje z tym, co się później okaże o nim - tu na pewno Fincher trafił, ale... nie, no nie Norton, nie pasuje mi zupełnie jego facjata do tej roli. Może tym razem jednak się przestawię na pozytywny odbiór.

      Pitt za to jest w swojej skórze, zreszyą Tyler jest dla niego chyba
      napisany od początku do końca, Palahniuk tworząc tę postać kierował się
      szóstym zmysłem i widział właśnie tego aktora. Skończył pisać i powiedział "za 3 lata to sfilmują i zagra to Brad Pitt, bo jak nie, to
      wezmę żonę prezydenta jako zakładniczkę". I mogli mu odmówić ? :)
      W sumie Tyler-Pitt to jest najlepsza część tego filmu - barwny as hell, pstrokaty, wieczny optymista który mieszka w rozlatującej ruderze, ubiera się w szmateksie, chrzani wyścig szczurów, zarabia jakieś podłe grosze handlując mydłem, jako kelner przyprawia z finezją posiłki :), i niczego nie gromadzi, bo mu to do szczęścia nie potrzebne, a do tego rzuca seriami palahniukowych bon motów z cyklu : "całe pokolenia ludzi wykonują pracę, której nie znoszą, żeby kupować rzeczy, które nie są im potrzebne" - czy mozna celniej strzelać ?

      Kim jest Tyler, tym którzy nie widzieli, niech nikt nie zdradza :)

      Marlę Singer zredukowano trochę, można było jakoś tę rolę mocniej zaakcentować, ale przynajmniej Helena świetnie wyglądała - absolutnie psychodelicznie i jakkolwiek za mało jej jest, jak na mój gust, to wkręca się w pamięć.
      W niej się jakoś zawiera cały film, w jej postaci, w tym jej spojrzeniu, jakieś takiej nieokreśloności, w wyglądzie - cała ta kolorystyka, mało gustowne (ale interesujące) wnętrza, półmroki, brudne światło, piwnice, garaże podziemne, ulice jak ze slumsów, w ogóle mało pamiętam scen w jasnych barwach.

      Dla jednej sceny ten film warto zobaczyć, własnie z Bonham-Carter : Marla próbuje z gracją usiąść na łózku i spada z niego natychmiast, w sposób tak pełen wdzięku, a jednocześnie z impetem, co w ogóle nie wywołuje w niej zdziwienia, że ręce składają się do oklasków. Kapitalna scena. Chyba będę włączał nagrywanie za każdym razem kiedy się Marla pojawi, żeby tego nie przegapić i sobie nagrać, a potem oglądać dziesięć razy z rzędu :) Perełka. I stawiam 10 do 1, że nagrali to za pierwszym razem, bo z któregoś tam dubla tak wyjść nie mogło, a nawet nie sądze, żeby Fincher śmiał planował, ze to aż tak świetnie wyjdzie.

      Trochę keczupu za dużo, szczególnie kiedy mafioso pierze Tylera, ale bez przesady i jednak w takich filmach jakoś umownie się traktuje pewne rzeczy i obrazki.

      W każdym razie, kto nie widział, jutro ma szansę, bo warto :)
      • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 13.03.09, 14:10
        grek.grek napisał:

        > W każdym razie, kto nie widział, jutro ma szansę, bo warto :)

        Oczywiście nie widziałam tego filmu.
        Więc będę oglądać, zwłaszcza po takiej receznji! :))
        No i ze względu na Edwarda Nortona! :)

        • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać... 13.03.09, 15:15
          Ciekawe, czy go "kupisz" w tej roli, bo ja, tak jak nadmieniłem, sie nie mogę zdecydować, co mi się rzadko zdarza : z jednej strony pasuje jak ulał do charakteru postaci, a z drugiej zupełnie coś mi tam nie gra :)

          Hmmm, i zobaczymy co powiesz o Bradzie, bo dla mnie to jest jego najlepsza dotychczasowa rola i ciekaw jest jak tobie wyjdą porównania :)
          • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 13.03.09, 15:59
            grek.grek napisał:

            To jestem jeszcze bardziej ciekawa tego filmu i roli Brada Pitta
            oraz Edwarda Nortona (do którego mam wielką słabość po filmie "25
            godzinia") :)
            • zoey7 Re: Ojej, co tu wybrać... 13.03.09, 18:51
              Podziemny krąg - świetny film, polecam, jutro zamierzam obejrzeć po
              raz trzeci :) Ale polemizowałabym czy to najlepsza rola Brada Pitta -
              wolę go w małej, ale jakże charakterystycznej rólce w najnowszym
              filmie braci Coen Tajne przez poufne (już chyba na dvd). Chociaż,
              szczerze mówiąc, nie podzielam zachwytów jego osobą. Za to Edward
              Norton - świetny w każdej swojej roli (nawet jeśli zdarzy mu się
              zagrać w złym filmie).
              • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać... 14.03.09, 11:48
                Np. w "Czerwonym smoku" :)

                A wczoraj niespodziewanie zasypały mnie filmy wieczorową porą i
                się nie mogłem skupić na jednym.
                TVN puścił Wirus, całkiem niegłupi horror, z jak zawsze świetną
                Jamie Lee Curtis. Grupa ludzi z łodzi czy kutra jakiegoś spotyka
                wielgachny, opustoszały statek rosyjski - okazuje się, że poza jedną
                dziewczyną, wszyscy, ponad 300 osób, zginęli, kiedy do komputerów
                przedostała się tajemnicza energia z kosmosu i zaczeła tworzyć
                agresywne maszyny z dodatkiem ludzkich fragmentów. Jak to w
                horrorze, brzmi idiotycznie, ale to w końcu po to kino powstało, żeby
                takie historie opowiadać :) Oglądąło się nieźle, oglądałoBY się, gdybym podczas reklam nie odkrył, że ...
                ... w TVP 2 puścili film z Natalie Portman, który kiedyś
                widziałem i nagle sobie przypomniałem - dziewczyna w ciązy zostaje
                porzucona przez faceta podczas podróży, kiedy robi zakupu w markecie -
                wychodzi, a a tu ani auta, ani ojca dziecka :) Mogłaby się załamać, ale
                radzi sobie - bunkruje się w tym markecie, po jego zamknięciu - mieszka tam, używa sprzętów, bawi się, a potem rodzi dziecko, co staje się sensacją medialną. Powoli się zadomawia w miasteczku i wiecie co dalej -
                krok po kroku znajduje szczęscie, mówiąc najkrócej. Niekoniecznie ambitne, ale dobre - historia ku pokrzepieniu serc, bardziej dla kobiet, ale ja jestem za równouprawieniem, więc tez se obejrzeć mogę :)
                W którymś momencie wrzucam na Polsat i tam leci stary grat Nieśmiertelny 3 - może i tylko jedynka była filmem wartym uwagi i oryginalnym, ale za to w trójce występuje Deborah Kara Unger, w moim osobistym rankingu kobiet wszelakich na 1 miejscu od większej ilości tygodni niż razem wzięte STeffi Graf, Chris EVert i Martina Hingis (miejsce 2,heh) na czele WTA. Więc musiałem się przełączać, żeby się na nią bezczelnie gapić, nie rozumiejąc ni w ząb, o co w tym filmie chodzi, poza tym, że we wszystkich Nieśmiertelnych chodzi o to samo - że kilku chłopa się gania z pałaszami i ten wygrywa, kto ma głowę na karku - dosłownie. Druga atrakcja - Mario Van Peebles jako najlepszy szwarccharakter ze wszystkich części i jeden z lepszych w ogóle, w filmach tego typu, czyli jednak klasy C.

                Az załowałem, że nie skorzystałem z oferty tajemniczego Siergieja z bazaru, co mi dawał taki mały telewizorek w cenie paczki dropsów, uruchamiany z kopa i działający wg pływów morskich ;)./

                Dzisiaj chyba powinno byc luźniej :)
                • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 14.03.09, 15:42
                  grek.grek napisał:
                  Niekoniecznie ambitne, ale
                  > dobre - historia ku pokrzepieniu serc, bardziej dla kobiet, ale ja
                  jestem za równouprawieniem, więc tez se obejrzeć mogę :)

                  :)))
                  Oczywiście! :)
                  Ale, żeby historie ku pokrzepieniu serc (oczywiscie bardzo lubię!:)
                  zaczynały się pól godziny przed północą i kończyły o wpół do
                  drugiej w nocy !? Załamać się można! ;)

                  > Az załowałem, że nie skorzystałem z oferty tajemniczego Siergieja
                  >z bazaru, co mi dawał taki mały telewizorek w cenie paczki dropsów,
                  uruchamiany z kopa i działający wg pływów morskich ;)./

                  :)))))


                  To przyznam Ci się, że ja też byłam wczoraj nieco rozdwojona! :)
                  oglądałam jednocześnie „Legendę Zorro” z boskim Banderasem i piękną
                  Zetą i nowy program rozrywkowy „Kocham cię, Polsko” - oglądałeś?
                  Musze przyznaż, że, nawet podobał mie się, jak na program familijny,
                  misyjny (z domieszką patriotyzmu) był całkiem ciekawy i nawet
                  czasami zbawny.

                  > Dzisiaj chyba powinno byc luźniej :)

                  Dziś „Podziemny krąg”!? Czekam z niecierpliowścią. :)





                  • pepsic Re: Ojej, co tu wybrać... 14.03.09, 16:44
                    "... w TVP 2 puścili film z Natalie Portman"
                    Faktycznie niezbyt wysokich lotów, ale obejrzałam też po raz drugi - z
                    przyjemnością. Budujące z pozytywnym przesłaniem i happy endem.Sporo tragedii i
                    dramatów: porzucona dziewczyna w ciąży, smutny akcent z pedofilem, atak
                    huraganu, tragiczny wypadek rockmana, ale i momentów ciepłych. A jednak godzina
                    nocna niezrozumiała.
                  • zoey7 Re: Ojej, co tu wybrać... 15.03.09, 09:15
                    Niestety wczoraj nie obejrzałam po raz trzeci filmu, ale jestem
                    ciekawa jak się Tobię podobał, barbasiu.
                    • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 15.03.09, 12:16
                      zoey7 napisała:

                      > Niestety wczoraj nie obejrzałam po raz trzeci filmu, ale jestem
                      > ciekawa jak się Tobię podobał, barbasiu.

                      Bardzo mi się podbał!
                      I nie dziwię się, że miałaś zamiar oglądać kojeny raz ten film.


                      Grek.grek, bardzo miło z Twojej strony, że nie napisałeś wcześniej,
                      czym Tyler "jako kelner przyprawia z finezją posiłki :)" ;))

                      A scena w której Helena spada z łóżka/kanapy rzeczywiście świetna,
                      bardzo naturalna i zabawna, zesztą wiele w tym filmie zabawnych scen
                      i tekstów!?

                      tyle tytułem wstępu :)
                      • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać... 16.03.09, 12:15
                        Dopiero w powtórce zauważyłem, że ona siadając chciała założyć noge na nogę i w takiej pół-założonej pozycji się wywróciła :)

                        Na poniedziałek - Miś 2, czyli Ryś, albo Wielki Gatsby.

                        Nie oglądałem nigdy w całości Misia, Rysia też nie chcę, w ogóle
                        te komedie mnie nie bawią, wszystko w nich jest jakimś ogrywaniem
                        trywialnych prawd o społeczeństwie, urzędasach, politykierach etc.
                        Kiedy to oglądam jestem poirytowanym fioletowym irokezem Dżeka.

                        Wolę Gatsby'ego. Zwłaszcza, że to ta średnia wersja, z Redfordem i
                        Mią Farrow. Ta z lat 40-tych niezła była, ale nieco teatralna
                        jednak, Daisy jakaś taka mniej sukowata niż Łęcka, a Gatsby -
                        bez jakiegoś specjalnego koloru, bez dodatków, w przeciwieństwie do
                        Wokulskiego, taki zredukowany do "łon jom kocha i nic
                        poza tym", za dużo było jakiejś ckliwości mającej niby udawać romantyzm, więc liczę na pełnokrwisty film, zwłaszcza, że i technika
                        poszła do przodu, możliwości są większe, no i scenario skrobnął Coppola, i to w swoim dobrym okresie twórczym, może ciut ożywi te pomniki.

                        Co wybieracie ? Rysia Tyma czy Jaya G. ? :)


                        • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 16.03.09, 13:02
                          grek.grek napisał:

                          > Kiedy to oglądam jestem poirytowanym fioletowym irokezem Dżeka.
                          :))))

                          > Na poniedziałek - Miś 2, czyli Ryś, albo Wielki Gatsby.

                          Właśnie, właśnie.
                          Słyszałam i czytałam same kiepskie opinie, więc chyba z ...
                          ciekawości rzucę okiem na Rysia. :)
                          Zwłaszcza, że Miś mnie zawsze bawił i bawi nadal.

                          PS Moje wrażenia z "Podziemnego kręgu" jeszcze spisuję :/.
                          Będą już wkrótce.
                          Sama bardzo ciekawa jestem , czy przekonałeś się do fantastycznego
                          Edwarda Nortona w tej roli??? (ja go kupiłam!) :)
                          • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać... 16.03.09, 13:35
                            Jeszcze ze dwa razy obejrzę i chyba się przekonam. Na razie jestem topniejącym w wielkim tempie niezdecydowaniem Dżeka ;))
                            • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 16.03.09, 15:45
                              grek.grek napisał:

                              > Jeszcze ze dwa razy obejrzę i chyba się przekonam.

                              Na razie jestem topniejącym
                              > w wielkim tempie niezdecydowaniem Dżeka ;))

                              :))))
                              To już jest jakiś postęp! :)
                          • zoey7 Re: Ojej, co tu wybrać... 16.03.09, 16:24
                            Miś-Ryś przeokropny. W kinie czułam się jakby nagle zaczęły mnie
                            boleć wszystkie zęby.....................
                            • pepsic Re: Ojej, co tu wybrać... 16.03.09, 18:06
                              Ryś to dno i nijak ma się do Misia. Nie polecam w żadnym wypadku!!!

                              Wielki Gatsby - warto zobaczyć, jak zła kobieta nie kocha Roberta Redforda
                              (książka dużo lepsza). Ale czy pozwolą na to Lisy i MrozoSekielscy?
                              • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 16.03.09, 19:29
                                zoey7 napisała:
                                Miś-Ryś przeokropny. W kinie czułam się jakby nagle zaczęły mnie
                                boleć wszystkie zęby.....................

                                pepsic napisała:

                                > Ryś to dno i nijak ma się do Misia. Nie polecam w żadnym wypadku!!!

                                To AŻ TAK ŹLE!????
                              • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać... 17.03.09, 12:18
                                Nie czytałem ksiązki, ale niestety ekranowy Gatsby znów wyszedł
                                jak... Gatsby.

                                Pytanie, czy jest to kanoniczna wersja powieści, czy jednak radosna twórczość Coppoli - jednowymiarowy, bez jakiejś
                                finezji, zupełnie niecharyzmatyczny. Właściwie najbardziej charyzmatyczny, to jest wtedy jak go nie ma i kiedy tylko o nim
                                inni mówią; niestety, w którymś momencie musi się jednak na ekranie
                                pojawić i cała otoczka znika. Generalnie, najlepiej Gatsby-Redford wypadł w scenie, kiedy Nick widzi go stojącego na nabrzeżu wieczorową porą. POtem było już tylko gorzej.

                                Wersja Coppoli bez żadnej różnicy w stosunku do tej
                                z 49, może tylko nieco zywiej uchwycona została ta infantylność
                                i płytkość Daisy, w czym zasługa stuprocentowa Mii Farrow, która uratowała ten film od totalnej przeciętności. Redford
                                Gatsby'emu w ogóle nie pomógł - głównie ogrywał swoje amanciarskie spojrzenia a'la Dean Martin, licząc na to, że skoro jest przytojny i
                                przykladnie ulizany, to nikt nie zauwazy, że gra jak noga stołowa.
                                Słabe emocje (w scenie, kiedy w hotelu mówi męzowi Daisy, że ona go nie kocha, bo kocha właśnie jego-Gatsby'ego, chyba chciał być Redford stanowczy i nieugięty, ale był po prostu nieprzekonujący do bólu, Mia Farrow-Daisy swoimi kwestiami i całą mową ciała nakryła do czapką),
                                zerowa charyzma, żadna tajemnica, znikoma osobowość, w ogóle nic - i w tej postaci i w grze Redforda - nie ma, co mogłoby go/ich uratować.

                                Wychodzi na to, że, zakładając iż jest to w miarę wierna adaptacja powieści, jedna z najsłynniejszych postaci
                                jankeskiej literatury, to - na ekranie - po prostu płaski, jałowy, pozbawiony kolorytu jegomość, nie umywający się nawet do Wokulskiego. Nie wiem, może w książce wygląda to lepiej. Może i tam jest w tym dziele jakaś psychologia, ale w tej ekranizacji nie ma jej w w ogóle, albo jest tyle co kot napłakał.

                                Przynajmniej część scen można byłoby wyciachać bez żadnej szkody dla całego filmu. Pewnie jednak stanęło na tym, że o Gatsbym musowo nakręcić film ponaddwugodzinny i już.

                                Nieźle wyszły te wielkie, kilkusetosobowe przyjęcia organizowane przez Gatsby'ego - dobrze sfilmowane, pozwalające się wczuć w życie towarzyskie tamtych czasów.
                                Plus chałupa Gatsby'ego, wystrój wnętrz, stroje etc. Cała sceneria - na wysokim poziomie. To drugi, i zarazem ostatni, po roli Mii Farrow, plus tego filmu.
                                A nie, pardons, bardzo ładna Lois Chiles w roli Jordan - to trzeci plus, a może nawet pierwszy w hierarchii. Nie znalazłem zdjęcia oddającego jej urodę ekranową, więc żadnego nie wrzucam :)
                                • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 17.03.09, 16:22
                                  Ryś, szkoda nawet komentować, nie obejrzałam w całosci, nie dałam
                                  rady mimo szczerych chęci – marne dialogi, kiepskie oraz koszmarne
                                  dowcipy, nuda, nuda, nuda...
                                  Mieliście rację!

                                  Tymowi, z całym szacunkiem, wyczerpały się już chyba pomysły i
                                  doszczętnie stracił poczucie humoru ...


                                  Za to obejrzałam jednak „Wielkiego Gatsby’ego” po raz drugi i z to
                                  wielką przyjemnością.

                                  Czytałam powieść (mam ją nawet w domu), ale na tyle dawno, że nie
                                  odważę się tu na jakieś większe analizy czy porównania. Powiem
                                  tylko tyle, ze, o ile dobrze pamiętam , film jest właśnie dość
                                  wierną adaptacją powieści.
                                  Ale oczywiście zupełnie inną kwestią jest interpretacja samych
                                  postaci powieściowych (chyba jednak trochę psychologicznie
                                  głębszych, na pewno ciekawszych niż w filmie, przynajmniej jeśli
                                  chodzi o postać Gastbiego) i znalezienie przez reżysera, aktora/ ów
                                  własnego mniej lub bardziej zgodnego z powieścią klucza do nich.

                                  Rzeczywiście, zgadzam się z Tobą grek.grek, Retfordowi nie udało
                                  się znaleźć tego klucza do postaci , filmowy Gatsby w wykonaniu
                                  Redforda był, jak powiedziałeś, zupełnie nijaki, mało
                                  nieprzekonujący.
                                  Za to Mia Farrow – też sie zgodzę iteż pochwalę, byla jasnym
                                  punktem tego filmu, wspaniale zagrała rozszczebiotaną, pustą
                                  paniusię z wyższych sfer, rozkochaną w bogactwie (wzruszającą się
                                  pięknymi, eleganckimi koszulami Jay’a).

                                  > Nieźle wyszły te wielkie, kilkusetosobowe przyjęcia organizowane
                                  przez Gatsby'e
                                  > go - dobrze sfilmowane, pozwalające się wczuć w życie towarzyskie
                                  tamtych czasów. > Plus chałupa Gatsby'ego, wystrój wnętrz, stroje
                                  etc. Cała sceneria - na wysokim> poziomie.

                                  O tak!
                                  Przeczytałam, że film nagrodzono Oskarem za kostiumy (i za muzykę
                                  też !).

                                  :)))

                                  • pepsic Re: Ojej, co tu wybrać... 17.03.09, 17:22
                                    Mnie te przyjęcia troszeczkę zmogły, chociaż charlestona chętnie bym zatańczyła
                                    z Robertem Redfordem i to nic, że ze swoim nordyckim typem urody przypominał tu
                                    esesmana.
                                    Z powieścią mam podobnie jak barbasia1. No cóż kiedyś czytało się książki, a
                                    teraz wiadomo... internet.
                                    A opadające pończoszki podobały się?
                                    :)
                                    • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 18.03.09, 13:33
                                      pepsic napisała:

                                      > Mnie te przyjęcia troszeczkę zmogły, chociaż charlestona chętnie
                                      bym zatańczyła, z Robertem Redfordem
                                      :)
                                      O tak!
                                      Albo chociaż statystować w takim filmie w pięknym kostiumie z epoki
                                      (to moje skryte marzenie ;).

                                      i to nic, że ze swoim nordyckim typem urody przypominał tu
                                      > esesmana.
                                      No wiesz! :)

                                      > A opadające pończoszki podobały się?
                                      > :)
                                      Szalenie! :)
                  • mokichanin Londyńczycy vs House 10.09.09, 14:59
                    Chyba Londyńczycy...
    • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać... 18.03.09, 14:01
      Kawę i papierosy dali wczoraj znowu o 1 w nocy. Trzeci raz w TVP i
      trzeci raz "wczesnym rankiem". A gdyby tak dali o 16:30, zamiast
      głupawego serialu ?

      A dzisiaj, kto zyw, niechaj ogląda "Chłopaków z sąsiedztwa" (TVP 2, 23:45).
      Wiarygodny, nie przerysowany, inteligentny obrazek z życia młodziezy czarnych przedmieść w Los Angeles.
      O tym, że w pięknej i cudownej Ameryce są miejsca, w których
      nie znasz dnia ani godziny. Dzięki wspaniałej powszechnej dostępności
      broni palnej gangi nie biegają ze sztachetami, tylko prują do siebie
      z armat wystawionych przez okno samochodu, a pretekstem do wywołania konfliktu, w którym zastrzelonych zostanie 5 osób (i na tym nie koniec, jak można się domyślać z informacji w ostatniej scenie filmu), może być to, że jeden przechodząc szturchnął ramieniem drugiego.
      I trzech 18-letnich przyjaciół, każdy idący inną droga : pierwszy - zdolny sportowiec, obarczony już dzieckiem, który nie ma jednak dość tego talentu, zeby podpisać zawodowy kontrakt bez pójścia do koledżu, a na to z kolei jest zbyt słabym uczniem, co sprawia, że zaczyna się zastanawiać nad karierę w wojsku; drugi - jego brat, gangster, ciągle boleśnie odczuwający, że jego matka kocha go mniej niż brata, że jest zbędnym odpadem rodzinnym, więc głównie pije piwo, wysiaduje
      przed domem z kolegami, macha klamką i jest w ogóle kwintesencją thug life ; i ten trzeci - zarazem jakby główny bohater, wybierający się do koledżu, dobry uczeń, mający przed sobą przyszłość, szansę na wyrwanie się z tego getta, a przede wszystkim mający ojca - prawdziwy ewenement : pracującego na dobrym stanowisku, wykształconego, z głową na karku, wymagającego i dbającego o niego, chroniącego go przed zmarnowaniem sobie zycia. Wie, że chłopak bardzo jest związany emocjonalnie ze swoimi przyjaciółmi. Czujecie, w którym momencie musi nastąpić moment wyboru : zycie albo śmierć, przyszłość albo teraźniejszośc, racjonalizm albo emocje. I chłopak sam będzie musiał go dokonać, ważąc racje.
      Bardzo dobry film. 5 raz się do niego zabieram i ani przez jedną minutę poprzednich 4 razów nie żałowałem.
      Świetne role : my man Lawrence Fishburn jako ojciec, Cuba Gooding jako jego syn, świetny Ice Cube jako Doughboy, czyli ten thug, gangsta i 50 innych obcych słów - zagrał to, co zna przynajmniej z widzenia, poza tym jako raper pracujący nad swoim imagem od małego wie jak ma chodzić, jak mówić, jak patrzeć, jak się oblizywać, jak trzymać pistolet (koniecznie poziomo, na wysokości nosa, drugą ręką trzymając się za krocze, pamiętajcie ;}) itd.
      POjawia się Angela Bassett jako żona Fishburne'a i matka GOodinga (świetna scena w restauracji, kiedy klasycznym tonem, z klasycznym spojrzeniem czarnej, wk.rwionej kobiety każe mężowi "posadzić czarną d.pę i słuchać" :}).
      Dzielnica Compton (nie wiem, czy konkretnie tam kręcili), czyli getto na warunki USA,, wygląda lepiej niż polskie osiedla lower-middle-classowe.
      Poza tym, to Kalifornia, tam zawsze świeci słońce, jest pogodnie itd.,co stoi w kontraście z wydarzeniami i ich wymową. Nie ma tutaj zejścia się scenerii z akcją, jak w Siedem czy w Taksówkarzu, jest raczej pełna faktograficzna zgodność z realiami, żadnych ubarwień,
      podkręceń. Raczej historia, którą można usłyszeć z ust różnych osób, które z takich gett wyszły w szeroki świat czy to sportu, czt muzyki,
      czy filmu.
      Moim nr 1 w dziedzinie filmów o US-black/latino-gettach są "Barwy" z Pennem jako "Packmanem", oglądałem z 40 razy póki miałem na taśmie :)
      Zaraz później jest "Dzień próby" z Denzelem, ale to są jednak filmy
      akcji, w których odmalowana plastycznie codzienność gett jest tylko
      tłem jednak.
      "Chłopaki" to inny rodzaj filmu, inny zamysł, inna istota rzeczy - zdecydowanie gettciarski dramat społeczny i jako taki nie ma sobie równych w kinie światowym, jest do żadnego innego nieporównywalny

      Reżyser zrobił kawał megaroboty. Nie poszedł z histerię, w jakąs prostacką dydaktykę, żadnych amerykanizmów (no może w ostatnim dialogu trochę patosem zaleciało), świetnie narysowane postaci, momenty akcji
      bez efekciarstwa i sztucznego dymu, dobry dobór i dobre prowadzenie
      aktorów, z których żaden nie przegiął pałki, nie popisywał się, nie
      szarżował - generalnie : duże uznanie.

      Ze swojej strony bardzo polecam :


      • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 18.03.09, 15:09
        grek.grek napisał:

        > A dzisiaj, kto zyw, niechaj ogląda "Chłopaków z sąsiedztwa" (TVP
        2, 23:45).


        Dziś na pewno o tej porze nie będę żywa ( mam deficyt snu, od
        soboty).
        Dlatego kupuję tylko Twój opis – Thxs! :)

    • pepsic Re: Ojej, co tu wybrać... 18.03.09, 19:23
      Wczoraj obejrzałam dobry, polski film "Głośniej od bomb" w Ale kino! Polecam. Z
      gatunku - a to Polska właśnie. Można zobaczyć, jak nieznani aktorzy
      wypromowali się. Minusy - jakość dźwięku i wszechobecne przekleństwa.
      • zdzisiamisia Re: Ojej, co tu wybrać... 18.03.09, 20:57
        O "Głośniej od bomb", ciekawy film. Plus Rafał Maćkowiak.
      • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać... 19.03.09, 12:53
        O, i tu się nie zgodzę - ten film nie ma żadnych minusów, ma tylko
        plusy dodatnie i plusy ujemne ;)

        Dla mnie to jest Top 15, a może i 10 polskich filmów po 89 roku i
        będę tej tezy bronił do upadłego.

        Wszystko jest tam świetne - od dialogów, poprzez kreowane sytuacje, po aktorstwo.
        Andrzej Gałła po prostu rządzi, w akcji podczas stypy - to jest po prostu odjazd, ten młody gość grający Jeffreya - mistrz chaosu, Czarkowski w swoich kwestiach w dialogu "fabrycznym", w "marketowym" zresztą też, po prostu zamiótł mnie pod dywan; a Schejbal, z tym tekstem o Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej : "kobieta napisała ksiązkę, która kosztuje złotówkę, normalnie ktoś ją robi w człona" :)), ojciec Juszczak z tą kwestią "ja jestem po stronie ich marzeń" podczas kłótni w kuchni, jej matka - normalnie, Pani Furia, no i Maćkowiak np. w scenie, kiedy wkurzony wywala przyjaciela zmarłego ojca z domu, tylko dlatego,ze tamten zapytał o to jak umierał jego stary, Gonera na stypie, z tym kapitalnym krytycyzmem w oczach zmieszanym z narastającym wpienieniem obserwujący teksty i wyczyny Gałły, albo ten gośc, co przyszedł z Czarkowskim, co mówi do Schejbal "cześć, jestem ...(jakiśtam")" - jeden tekst, a jak zapodany. Kto nie oglądał jeszcze, ten nie wie, co potrafi polskie kino :))

        I te obrazki z tzw.prowincji robiące świetny klimat. Prosty, świetny film. fajnie, że zwróciłaś na niego uwagę. Nie moge się doczekać kolejnego jego wejścia w TVP. Oby czym prędzej :)

        Obawiam się tylko jednego, że Wojcieszek walnał tym filmem przedwcześnie w swój własny sufit i już niczego lepszego nie zrobi. Oglądałem wszystko co napisał i nakręcił, prócz "Zabij ich wszystkich" i coś czuję, że dojrzał za wcześnie "Bombami" :)
        • pepsic Re: Ojej, co tu wybrać... 19.03.09, 17:45
          PS. Autorką tomu poezji za złotówkę moim skromnym zdaniem była Halina Poświatowska
          :)
          • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać... 20.03.09, 12:29
            :)

            A pamiętasz ten kawałek grany na pogrzebie ?

            deprawacja.wrzuta.pl/audio/bcao0sTtUu/partia_-_chcialbym_umrzec-jak_james_dean
            A co dzisiaj ?

            Ja stawiam na Historię przemocy Cronenberga na TVN.
            Mad Dogs są na POlsacie, ale to już 4 albo 5 raz w ciągu ostatniego roku; nawet nie nagrywam, bo nie chcę dewaluować tego filmu we własnych oczach :)
            Ale, jesli nie widziałaś/nie widzieliście, to koniecznie zobaczcie - jest świetny, dialogi pierwsza liga, Roth, my man Steve Buscemi, Keitel wszyscy w najlepszej formie.
            • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 20.03.09, 14:10
              grek.grek napisał:
              > Ja stawiam na Historię przemocy Cronenberga na TVN.

              To ja też!

              "Wściekłe psy" widziałam, jakiś rok temu, dżek.dżek., przepraszam
              grek.grek polecał osobiście ! :))

              • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać... 20.03.09, 14:35
                O, to jutro wymienimy wrażenia :)

                Nie ma to jak przed jakimś nowym filmem - jest
                ten smaczek oczekiwania, heh :)
                • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 20.03.09, 16:34
                  grek.grek napisał:

                  > O, to jutro wymienimy wrażenia :)

                  :)
                  OK
                  A ja jeszcze zaległości muszę uzupełnić!


                  > Nie ma to jak przed jakimś nowym filmem - jest
                  > ten smaczek oczekiwania, heh :)

                  Otóż to! :)
                  • zoey7 Re: Ojej, co tu wybrać... 20.03.09, 18:49
                    Mnie osobiście Historia przemocy mocno rozczarowała, wolę inne filmy
                    Cronenberga. Może gdyby to był film innego reżysera to inaczej bym
                    do niego podeszła, od Cronenberga jednak oczekuję czegoś więcej. Ale
                    to i tak chyba najlepsza alternatywa na dzisiejszy wieczór
                    (pobieżnie rzuciłam okiem na program TV).
                    • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać... 21.03.09, 12:22
                      No co Ty, były jeszcze "Gorące sąsiadki", erotyczny, USA na TV 4.
                      Oferta jak się patrzy ;)

                      A poważnie, to i mnie ten film nie porwał. Jakaś psychologia w tym
                      była - przypadkowe zdarzenie otwierające zdawałoby się porządnie
                      zatrzaśniętą szafę z trupami z przeszłości, pociągające za sobą
                      kryzys w relacjach z najbliższymi, poczucie winy, wzajemne pretensje
                      i wyrzuty. Niby wszystko to dobrze poprowadzone, kino psychologiczne z
                      kinem akcji wymieszane, aktorstwo Eda Harrisa, uroda Marii Bello (ten głos, kruca...), dobra scena seksu na schodach - z tej racji, że chyba jedyny raz widać było w wiarygodny sposób, jak w bohaterze budzi się ten stary, brutalny on sam z przeszłości, symboliczna ostatnia scena, i właściwie pozostaje nieodparte wrażenie, że albo zabrakło tu lepszych aktorów, albo szczypty drapieżności reżyserskiej, może trochę pieprzu (niekoniecznie w sferze seksualnych ujawnień ;)}, może trochę soli, w każdym razie, że zupa niedoprawiona trochę i klimatu nie było specjalnego - żeby opowiadać takie historie, to trzeba mieć lekkość i styl braci Coen; aktorzy mieli wiele dopowiedzieć mową ciała, oczami, gestami, ale to musieliby być lepsi aktorzy chyba, albo te gesty lepiej zaplanowane. W szkole by powiedzieli : mocna, pewna, niewzruszona trójka. Tak czy siak, nie powiem że był to czas stracony do końca ;)
                      • barbasia1 Historia przemocy 21.03.09, 23:52
                        grek.grek napisał:

                        Zaraz po obejrzeniu filmu miałam mieszane uczucia,
                        Dziś pooglądałam różne opinie o tym filmie w zwiazku z czym mam
                        teraz straszny mętlik w głowie...
                        i przyznam się, że wyjątkowo ciężko jest mi o nim pisać, jak
                        nigdy ... !!!


                        I dziś chyba tylko tyle! : /

                        Myślę, że to film, który należy obejrzeć raz jeszcze, albo nawet
                        kilka razy ...


                        Dobrej nocy! :))
                        (zdążyłam jeszcze przed północą! :) - ciężki dzień :/)

                        PS 1. A Twoje podsumowanie grek.greku podoba mi się najbardziej,
                        jest, myślę, najtrafniejsze!
                        (z uwagami zoey też się zgadzam)

                        PS 2. I jeszcze jedno myślę, że Maria Bello zasługuje na uwagę nie
                        tylko ze względu na głos, na urodę, ale takze jednak na talent !?
                        Tu zagrała naprawdę świetnie i ... odważnie (myślę tu o scenach
                        erotycznych),aż iskrzyło między nią a Viggo...


    • pepsic Re: Ojej, co tu wybrać... 22.03.09, 16:21
      Kto przegapił "Głośniej od bomb" i żałował po zachęcającej recenzji grek.greka -
      dzisiaj ma szansą w Ale kino! o 22.00.
      • zoey7 Re: Ojej, co tu wybrać... 22.03.09, 20:15
        Ludzie honoru dzisiaj o 23.10 na TVP1. Bardzo chętnie zobaczę ten
        film ponownie - po wielu latach.
        YOU CAN'T HANDLE THE TRUTH!!!!!!!!!
        :)))))
      • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 22.03.09, 21:30
        pepsic napisała:

        > Kto przegapił "Głośniej od bomb" i żałował po zachęcającej
        recenzji grek.greka
        > dzisiaj ma szansą w Ale kino! o 22.00.

        Dzięki za tę informację. Niestety nie mam Ale kino!, więc czekam
        cierpliwie na emisję w tego filmu w TVP1/ TVP2.

    • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać... 24.03.09, 15:24
      Bida filmowa ostatnimi czasy... :)

      Jasminum sobie daruję dzisiaj, ale Dogville - spróbuję, chociaż filmów Von Triera nie kocham jakoś szczególnie, ale za to kocham Nicole, no i
      zewsząd zachwalają ten produkt... najwyżej później zmyję im głowy :)

      00:25 wtorkośroda, TVP 2, jakby co :)
      • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać... 24.03.09, 15:25
        Korekta - 00:35, jak się okazuje :)
      • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 24.03.09, 15:36
        grek.grek napisał:

        > Bida filmowa ostatnimi czasy... :)

        :)

        >
        > Jasminum sobie daruję dzisiaj,

        Lubię J.J.Kolskiego , ale niestety bardzo rozczarował mnie film
        Jasminium.


        ale Dogville - spróbuję, chociaż filmów Von Trie
        > ra nie kocham jakoś szczególnie, ale za to kocham Nicole, no i
        > zewsząd zachwalają ten produkt... najwyżej później zmyję im
        głowy :)
        >
        > 00:25 wtorkośroda, TVP 2, jakby co :)

        grek.greku, mam nadzieję, że opowiesz nam tu coś o Dogville!

        • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać... 24.03.09, 15:44
          Niestety bida... wczoraj zasadniczo nic nie było ;)

          Jasne, ze coś opowiem, i mam nadzieję, że te dzikie wichury nie pozbawią
          mnie prądu w środku nocy :))

          • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 24.03.09, 16:07
            grek.grek napisał:

            > Niestety bida... wczoraj zasadniczo nic nie było ;)
            >
            :)
            No właśnie "zasadniczo" - znakomite "Imię róży" wczoraj było
            (oglądalam kiedyś) - właśnie sobie uświadomiłam, że bardzo ciekawe
            rzeczy dają teraz w poniedziałki na Jedynce zamiast Bondów! (tydzień
            temu "Wielki Gatsby").
            A na Dwójce o porze markabrycznej dokument o Turowiczu.

            > Jasne, ze coś opowiem, i mam nadzieję, że te dzikie wichury nie
            pozbawią > mnie prądu w środku nocy :))

            To może ja jakieś modły będę wznosę, żeby Twój dom wychry omijały
            (od 0.35 do 3.00 )! ;))
            • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 24.03.09, 16:18
              To może ja jakieś modły wzniosę // będę wznosić ;))

      • zoey7 Re: Ojej, co tu wybrać... 24.03.09, 18:39
        Ja zachwalam Dogville i nie boję się w razie czego zmycia głowy :)
        Przygotuj się na niezły teatr. A wcześniej wlej w siebie dużo kawy,
        bo zaczynają emisję bardzo późno a film długi. I ma smaczki i szkoda
        byłoby je przekimać.
        • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 24.03.09, 19:05
          zoey7 napisała:

          > Ja zachwalam Dogville i nie boję się w razie czego zmycia głowy :)
          > Przygotuj się na niezły teatr. A wcześniej wlej w siebie dużo
          kawy,
          > bo zaczynają emisję bardzo późno a film długi. I ma smaczki i
          szkoda
          > byłoby je przekimać.

          Jak szkoda, że tak późno!

          PS 1.
          zoey7, Tyś prawdziwa kinomanka/fanka! :)

          PS 2.
          T.Raczek napisał (w tym Leskykonie filmowym na XXI wiek, t.V),
          że "film jest kontrowersyjnym formalnym eksperymentem, ale główna
          rola Nicole Kidman to wybitne aktorskie osiagnięcie".

          Grek.grek, przyjemnego podziwania Nicole Kidman!

          no i żeby tych wiatrów nie było (cały czas rzucam zaklęcia! ;)
          • zoey7 Re: Ojej, co tu wybrać... 24.03.09, 19:31
            :)
            Czy macie TV4? Bo tam dzisiaj naprawdę bardzo dobry film Davida
            Mameta (samo nazwiska reżysera zachęca) pt. Wydział zabójstw. I to o
            przywoitej porze, bo o 22.15. Zamierzam oglądac po raz trzeci :)
            Szkoda tylko, że jego końcówka zachodzi na początek Dextera na TVN :(
            • pepsic Re: Ojej, co tu wybrać... 24.03.09, 19:41
              Coś mi chodzi po głowie, że Wydział to dobry film, ale zupełnie nie kojarzę.
              Wcześniej o 20.00 Wielkie nadzieje - z Robertem d. Niro wg prozy Dickensa, za
              którym nie przepadam, ale zerknę. Potwierdzam - faktycznie w TiVi nuuuda.
        • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać... 25.03.09, 10:49
          Heh, jam już weteran nocnych sesji filmowych :)

          A za Dogville nikomu głowy myć nie będę - b.dobre.

          Jeśli będzie zapotrzebowanie na streszczenie (Barbasia ? :}) -
          postaram się postarać sprostać :) Dajcie cynk, jakby co.
          • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 25.03.09, 12:08
            grek.grek napisał:

            > Heh, jam już weteran nocnych sesji filmowych :)

            Podziwam! :)


            > Jeśli będzie zapotrzebowanie na streszczenie (Barbasia ? :}) -
            > postaram się postarać sprostać :) Dajcie cynk, jakby co.

            Wprawdzie zamierzam kiedyś pożyczyś sobie na płycie Dogville, ale z
            wielką przyjemnością przeczytam Twe streszczenie oraz (koniecznie)
            komentarz! :))
            • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać... 25.03.09, 12:13
              Jesteś pewna, że chcesz przeczytać, zanim sama obejrzysz ? :)
              • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 25.03.09, 12:28
                grek.grek napisał:

                > Jesteś pewna, że chcesz przeczytać, zanim sama obejrzysz ? :)

                Bardzo! :)

                Ale pomyslałam sobie teraz, że streszczenie nie musi być bardzo,
                bardzo dokładne i bardzo szczegółowe (Ty się nie umęczysz pisaniem
                w końcu prawie 3 godziny trwał film, a ja to co niedopowiedziane
                zobaczę sobie już osobiście, kiedy zdobędę film!?!).




                • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać... 25.03.09, 13:41
                  Jeśli mam nie nastrzelać spoilerów i nie zepsuć Ci samodzielnego oglądania, nie zdradzić finału, to muszę się ograniczyć tylko do powiedzenia, ŻE : rzecz się dzieje w amerykańskim miasteczku w górach - 7 gospodarstw, 15 osób plus dzieciary; Tom, domorosły filozof, marzący o karierze ma zamiar wykonać eksperyment na mieszkańcach i sprawdzić ich granice akceptacji i tolerancji. Trafia mu się okazja, bo któregoś dnia dociera tam niejaka Grace. Ucieka ona przed gangsterami, potrzebuje kogoś kto ją ukryje. Tom się zgadza, bunkruje ją w kopalni, szukającym jej typkom mówi, że nic nie wie. POtem przedstawia ją społeczności i po dyskusji przyjmują ją na okres próbny 2 tygodni, w trakcie których musi zdobyć zaufanie mieszkańców, ktorzy potem zdecydują w głosowaniu, czy ma pozostać z nimi, czy odejść. Nie bardzo ma komu pomagać i w czym, bo nikt pomocy w niczym nie potrzebuje, ale z życzliwości i dla ułatwienia aklimatyzacji
                  dostaje zadania pozornie pomocne, żeby móc się wykazać, nadal ukrywają ją, zbywają policjanta szukającego jej z rysopisem itd., traktują ją z szacunkiem i sympatią. Przychodzi dzień głosowania, Grace jest niepewna pozostania, pakując się na ewentualność odrzucenia odkrywa, że obdarowano ją wieloma prezentami na ew.drogę, że zyskała sobie sympatię. Głosowanie musi być jednomyślne i takie też jest - 15 za pozostaniem Grace. Jest niemal idolką. Podczas balangi z okazji 4 lipca ślepiec (któremu pomaga za pomocą rozmów) wznosi toast za nią, jako za osobę, która uczyniła ich wszystkich lepszymi, cała miasteczko lepszych i inne takie farmazony, Tom wyznaje, ze ją kocha - idylla. Za pracę (pomoc w sadzie, uczenie dzieci, doglądanie niepełnosprawnej, sprzątanie, wspomniane rozmowy ze niewidomym itd.)zaczynają jej płacić, za otrzymywane pieniądze kupuje w sklepie wykonane w Dogville figurki gliniane, co symbolizować ma jej integrację z miasteczkiem i społecznością.
                  Jest miód, do momentu, kiedy policja przeylepia ogłoszenie o tym, że jest ona poszukiwana za udział w napadach na bank. Mieszkańcy niby w to nie wierzą, uznają, że to gangsterzy w zmowie z policją chcą ją wrobić, że taka wspaniała dziewczyna nie jest zdolna do takich czynów, ale jednocześnie dociera do nich, że mają ją w garści, że nawet jeśli nie jest ona przestępczynią, to jest za przestępstwa poszukiwana, że chroniąc ją popełniają wykroczenie przeciw prawu, a więc powinna im to jakoś wynagrodzić, zrekompensować - Tom sugeruje, żeby na początek pracowała ciężej i częściej, a mieszkańcy pozwalają sobie zrazu tylko na drobne uwagi, strofowanie, niezadowolenie z niej, o czym jeszcze parę dni wczesniej nie było mowy, a to dopiero początek ...

                  I tutaj stop :)...
                  Dalej atmosfera się już tylko się zagęszcza, piętrzą się problemy Grace i bezczelność społeczności, aż do zaskakującego finału z interesującym dylematem moralnym, który musi Grace rozstrzygnąc we własnym sumieniu i rozumie.

                  W warstwie intelektualnej kluczowe zagadnienie, to wiwisekcja moralności - studium okoliczności w jakich się ujawniają lepsze i gorsze cechy ludzkich zbiorowści i jednostek oraz czy należy wybaczać słabość charakteru, tłumaczyc je skłonnościami dziedzicznymi, wychowaniem, warunkami społecznymi, odebraną edukacją lub jej brakiem, wybaczać i być miłościwym i zdejmować tym samym odpowiedzialność z ludzi, czy
                  mając władzę wykorzystywać ją do zaprowadzania porządku przemocą i karą, czy litościwym przebaczeniem i nauką, czy większą arogancją jest wybaczać i nie karać,a raczej tłumaczyć, czy też traktować z buta nie oglądając się na okoliczności, a przyjmując, że za grzechy wynikające ze słabości i niezawinionej być może ułomności trzeba płacić i ponosić odpowiedzialność/karę jak za kazde inne.

                  Zoey sprytnie napisąła o tym "teatrze", bo to istotnie teatr bardziej niż film. Ale jakby go nazwano "teatrem", to trzeba by oponować, że to jednak film jest :)

                  Scenografia jest minimalistyczna. Na kawałku przestrzeni-scenie teatralnej są "domy", "sklepy", "ulice", ale są tylko w przenośni, umownie, bo stanowią je po prostu zakreślone kredą pola, przypominające w ujęciach z góry planszę zaprojektowanego graficznie wnętrza budynku, albo topografię miasta. Plus kilka rekwizytów - komoda, łózko, apetekarska szafa itd.
                  Pola są podpisane, dzięki czemu wiadomo, które jest czyim domem, które to sklep, które to ulica itd.
                  Dzięki temu wszystkimu przez cały czas widac, co gdzie się dzieje, kto co robi, mury i asfalt trzeba sobie w wyobraźni "dorysować", jak kto chce.
                  Kiedy Grace jest w scenie pod plandekę i to co tam sie dzieje ma znaczenie dla akcji, to owej plandeki materialnie nie ma, aby wszystko było widoczne, choć wiadomo, że dzieje się cała rzecz pod nią.

                  Kiedy Grace pieli krzewy agrestu, to ich nie widać. Kiedy otwierane są, zamykane drzwi aktorzy wykonują to w powietrzu, bo drzwi to mała kreska na planszy , itd.

                  Ciekawy zabieg, trzeba przyznać. Na pewno pozwala się skupić na samej akcji, samych dialogach, gestach, spojrzeniach, daje pełną jawność wydarzen, tworzy świetny kontrast, kiedy widać plan miasta, a na nim : drastyczne sceny na jednym polu, a na sąsiednim nikt nic nie wie - oczywiście oddzielają je "ściany", ale fakt, że ich materialnie nie ma tworzy interesującą formę.
                  Kiedy Grace kryje się w kopalnianym szybie, ktory jest po prostu polem na planszy z jakimiś dwoma czy trzema stojkami z drewna, a 5 metrów dalej stoi wóz policyjny i policjant jej szukający - brak infrastruktry daje fajny efekt, jak w dziecięcej zabawie, kiedy się na coś umawiasz, że np. "jak stanę tutaj, to znaczy, ze ty mnie nie widzisz", jak w grze RPG czy jeszcze czymś takim.

                  POczątkowo nieco to dziwne, ale z czasem wciąga i daje się lubić.

                  Noc, dzień to po prostu wielkie czarne albo białe kotary zarzucane na
                  ściany studia/sceny, jak w Truman Show :), do tego gra świateł (słońce), zza kotar wjeżdzające samochody, jeśli trzeba; sąsiednie góry są zaznaczone małą sztuczną górką z plastiku, tuż za ostatnim polem na planszy.

                  Produkuję się, a dopiero obejrzenie tego zabiegu w tzw.akcji da Ci pogląd na sprawę :)

                  Ujęcia są ciekawe, klasyczne dla Dogmy, momentami jakby się oglądało materiał o jakiejś premierze teatralnej w Pegazie ;) Jest kilka przeskow nagłych w jednym ujęciu, jakby ktoś niechlujnie skleił dwa kawałki taśmy, minimalne to jest, ale dostatecznie uwypuklone by dostrzec :)
                  Stroje z epoki, po gangsterskich ubrankach, kapeluszach, samochodach i charakterystycznych pukawkach sądząc - lata 30., Żądło, BOgart i takie tam inne skojarzenia :)

                  Nicole Kidman - piękna, świetna, znakomita, wspaniała i w ogóle słów brak.
                  Reszta dotrzymuje jej kroku, a jak zobaczyłem Jamesa Caana, to mnie zatkało :)

                  Dobrze było :) Moze zacznę się do Von Triera, Dogmy (która częściowo jest i tutaj obecna) przekonywać.
                  KOniecznie obejrzyj, jak tylko gdzieś złapiesz :)




                  • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 25.03.09, 14:28
                    grek.grek napisał:

                    Wielkie, wielkie dzięki!
                    Fantastycznie czytało się to Twoje streszczenie i komentarze!
                    (zresztą, jak zawsze).
                    Wiesz, aż pożałowałam na końcu, że nie chciałam jednak bardzo
                    dokładnego streszczenia!

                    Koniecznie i jak najprędzej muszę zatem obejrzeć Dogville!

                    THXS!!! :)))
                    • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać... 25.03.09, 14:53
                      Nie żałuj, naprawdę warto ten film zobaczyć samemu i mieć z tego
                      przyjemność, czyli nie znać przebiegu akcji, albo nie znać większości
                      tej akcji, no i zakończenia. Śmiem podejrzewać, że kiedy obejrzysz, to sama sobie przyznasz rację, że nie chciałaś więcej wiedzieć na początku :)

                      Podzielony jest na prolog i 9 tytułowanych rozdziałów (do tego jest narrator, który komentuje wydarzenia, uzupełnia, wyjaśnia stany ducha i czasami motywacje bohaterów etc.) - zdradziłem tylko ów prolog i może 2 pierwsze, więc wszystko przed Tobą - powodzenia :)

                      • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 25.03.09, 15:13
                        grek.grek napisał:

                        >zdradziłem tylko ów prolog i może 2 pierwsze,

                        Ale jakże zachęcająco! :)

                        >wszystko przed Tobą - powodzenia :)

                        Dzięki Ci raz jeszcze!


                        W ramach rewanżu będzie „Oszukana” – już wkrótce! :)

                        • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać... 26.03.09, 12:14
                          Czekam, czekam... :)

                          Clint płodny jest niezwykle - Gran Torino już zbiera pochwały, a
                          nowa rzecz, zahaczająca o apartheid w RPA na kanwie biografii
                          sławy miejscowego rugby, już w trakcie kręcenia.
                          • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 26.03.09, 16:46
                            grek.grek napisał:

                            > Czekam, czekam... :)

                            Dzięki Ci za cierpliwość! :))


                            • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać... 27.03.09, 13:30
                              Żaden kłopot :)

                              Wczoraj dali świetny dokument w TVP 2 - "Rytm to jest to ( Rhythm is It)" - o wielonarodowej grupie młodzieży z trudnych dzielnic, która pod okiem mistrza tańca i choreografii i jego pomagierów przygotowuje się do zatańczenia w Filharmonii Berlińskiej do muzyki Strawińskiego w wykonaniu orkiestry kierowanej przez sławnego dyrygenta z Wlk Brytanii.
                              Mają na to 12 tygodni, układ jest niełatwy, a oni nigdy nie tańczyli.
                              Choreograf (gość o twarzy Marcina Dańca -

                              www.carnegiehall.org/common/imgs/sound_insights/interviews/interviews_maldoom.jpg )

                              musi zapanować nad ich totalną dezynwolturą, brakiem dyscypliny, ignorancją, nie mówiąc o uczeniu ich podstaw baletu. A jest to układ na 250 osób, więc jest nad czym tyrać.

                              Pokazują w tym filmie ich pracę, konflikty, naukę, przełamywanie wzajemnej obcości, nawiązywanie relacji, niekończące się powtórki podczas prób, dyskusje, spory, aż do końcowego występu, który wypada znakomicie, naprawdę imponująco. Te dialogi, obrazowe, barwne monologi-lekcje Maldoome'a, obserwacje nastrojów zajmują chyba najwięcej miejsca, ale frapujące są maksymalnie.

                              Istotne jest, ze reprezentuję wszelkie odłamy etniczne i społeczne : biali, czarni, Azjaci, Arabowie, różne kultury, rózne kraje, różne języki. Oczywiście - chodzi o symbolikę, że różne nacje, rasy, kultury mogą działać razem, współpracować, dochodzić do kompromisów, a w końcu tworzyć jedno ciało. Cóz taką ideę może oddać lepiej niż wspólne wykonanie złożonego układu baletowego, w dodatku do utworu, który się naztywa "Święto wiosny" ? :) Proste, ale na pewno nie prostackie.

                              Część miejsca zajmuje też podglądanie prób orkiestry, która pierwszy raz zagra dla Rattle'a - jak kapitalne ma podejście do tych muzyków, z jakim respektem, a jednocześnie na wesoło i na luzie, traktując ich jak równych sobie, jak prawdziwych partnerów, jak dzięki niemu łapią wspólny język, a jednocześnie jaki ma rewelacyjny słuch, jak panuje nad całym wykonaniem utworu, jak wszystko kontroluje i wyłapuje najdrobniejsze błędy, albo uznaje, ze coś gdzieś trzeba wzmocnić, uwypuklić, w partii konkretnego instrumentu - to niesamowite, biorąc pod uwage, że jest to utwór rozpisany na jakichś 80-90 muzyków i z 40 instrumentów. Napisać - to jest sztuka, kontrolować wykonanie - cholera wie, czy nie jeszcze większa :).

                              To Simon Rattle : bmv.hu/wp-content/uploads/goldfish/2007/november/rattle2.jpg

                              W samej grupie tancerzy też są różne podejścia - jedni od początku pracują solidnie i powaznie, inni bawią się, chichrają i trzeba nad nimi jakoś zapanować, aby uratować cały występ. Do tego tylko parę osób jest utalentowanych, reszta nie posiada nawet średniej gibkości, a musi to wszystko działać tip top. 12 tygodni... od podstaw - oto miara zadania :)

                              Choreograf Malodoow i dyrygent Rattle, światowe sławy, opowiadają o sobie (naprawdę świetne fragmenty, z ich opowieści wynika, że obaj byli od dziecka bardzo wyalienowani, zupełnie inni niż rówieśnicy, zmagali sięz tym bardzo długo, a porwał ich taniec/muzyka - opowiadają o swojej pasji naprawdę kapitalnie), a jednocześnie bliżej pokazywane się sylwetki kilkorga z tych 250 młodziaków, także krojone na podstawie ich opowieści o tym jacy są, co przeżyli, jakie mają podejście do świata, ludzi, rzeczywistości - i są zaskakująco podobne. NIgeryjczyk, który w wieku 16 lat, po stracie rodziców, uciekł do Anglii i czuje się tutaj kompletnie zagubiony; bardzo inteligentny chłopak z małej miejscowości w Niemczech, który musi przełamywać się nawet do dotyków w tańcu; dziewczyna (nie pamiętam skąd), która kompletnie nie wie, co ma robić po szkole - są jak barometr nastrojów grupy, tej lepszej części, powazniejszej, zaangażowanej, która przełamie tę drugą i poprowadzi do sukcesu.
                              Przybywają z rożnych światów, a są z jednej bajki, a przynajmniej
                              ci młodzi przypominają, w tych opowieściach, Maldoome'a i Rattle'a, kiedy tamci byli w ich wieku.

                              A najciekawsze, że i Rattle i Maldoome tak naprawdę w duchu są ciągle młodziakami, tak jak ci młodzi tancerze. Mają świeżość ducha, są ogarnięci pasją, zywotni, witalni, a róznica polega na tym, ze oni swoją drogę przeszli, a ci młodzi są na początku i nawet jeśli nie pójdą w stronę tańca, to w innej dziedzinie mogą wiele osiągnąc, a to doświadczenie jakie nabyli może być decydujące i określić ich przyszłość, jak Rattle'a określiła o olśniła pierwsza usłyszana opera, a Maldoome'a pierwszy film o balecie jaki zobaczył.

                              Generalnie, świetna rzecz, ogląda się jednym tchem.

                              A pisze to wszystko i aż tyle, bo leciał ten film wczoraj od 1:30 do 3 z groszami i sądzę, ze Ty i gros z tych, co czytają - nie oglądaliście, z różnych powodów :)
                              Aczkolwiek, streszczenie to zawsze jednak tylko substytut :)







                              • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 27.03.09, 15:16
                                Dzięki Ci grek.greku za to cudne, obrazowe (i jeszcze zdjęciami zilustowane WoW! :) streszczenie! :)))
                                Wdzięczna jestem niesłychanie, bo to naprawdę interesujący dokument (godzina emisji- szkoda gadać!) i warto go tu utrwalić.


                                A tu Strawiński - Święto wiosny cz.1.

                                www.youtube.com/watch?v=9uMfXh4OOx8&feature=related
                                :)
                                • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać... 27.03.09, 15:36
                                  O, bardzo gustowne uzupełnienie muzyczne :)

                                  A jutro "Kasyno" - Sharon i De Niro w jednym filmie :)
                                  • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 27.03.09, 15:51
                                    grek.grek napisał:

                                    > A jutro "Kasyno" - Sharon i De Niro w jednym filmie :)

                                    Właśnie miałam to napisać!
                                    Widziałam! Świetny film, znakomite role naszej boskiej Sharon (choć wyjatkowo podłą kobietę tu grała) i naszego znakomitego De Niro - na pewno obejrzę ... początek! :) (za późno)


                                    Poczytałam sobie o Gran Torino! :)
                                    Pogratulować trzeba Clintowi ciągle nowych, ciekawych pomysłów na filmy ! Mimo swego wieku ma niespożyte siły!
                                    • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać... 27.03.09, 15:59
                                      A ja strasznie dawno, nic nie pamiętam, może w trakcie coś mi się
                                      będzie przypominało :)
                                      • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 27.03.09, 16:13
                                        grek.grek napisał:

                                        > A ja strasznie dawno, nic nie pamiętam, może w trakcie coś mi się
                                        > będzie przypominało :)

                                        Właściwie to ja też za dobrze nie pamiętam szczegółów, też oglądałam
                                        dawno temu (kto wie, moze ogladaliśmy nawet w tym samym czasie??:),
                                        ale utkwiło mi w pamięci kilka scen - z Sharon i genialnym De Niro!
                                        Pewnie dlatego, ze bardzo mi poodbał się ten film.

                                        • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać... 28.03.09, 12:37
                                          "Kasyno"

                                          Ciekawostka lingwistyczna: :)

                                          (podaję za filmweb)
                                          Słowo "fuck" zostało powiedziane w filmie 422 razy, dzięki
                                          czemu "Kasyno" znalazło się na 3 miejscu na liście filmów, w których
                                          to słowo pada najczęściej.

    • klakklak Re: Ojej, co tu wybrać... 26.03.09, 18:43
      ja w sobote Austina Powersa 2 bede ogladal:D na tvn7. tak pozytywnie debilnego
      filmu dawno nie ogladalem ;). dobrze jest jednak wsluchac sie w oryginalne
      dialogi, bo film wydaje sie wowczas smieszniejszy;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka