konsultant_ctm
16.02.10, 10:17
Witam! Zakładam ten wątek by podzielić się wrażeniami z pracy w tym call
center, swoją drogą niezbyt dobrymi, bo jest to najgorsze cc w jakim do tej
pory pracowałem.
Zaczęło się niewinnie - wstępna rekrutacja była przeprowadzana, jak się
później okazało przez zewnętrzną firmę na zasadzie chcesz pracować to jesteś
przyjęty. No ale wiele rekrutacji tak wyglądało. Praca miała być na projekcie
Cyfry+ (infolinia antichurn) stawki 10zł/h brutto + system prowizyjny (w
momencie startu projektu - koniec listopada nie był znany).
Szkolenie trwało całe 4 godziny, po czym kazano nam siadać na słuchawki i
sprzedawać. Na szkoleniu żadnych informacji o technikach sprzedaży, żadnych
informacji szczegółowych, tylko takie pakiety, takie kwoty, tak w systemie.
Na początku firma sprawiała wrażenie, że nikt nie ogarnia tego (jak się
później okazało tak po prostu w tej firmie jest). Praca była pewna do końca
grudnia (jeden z projektów dla C+ kończył się wtedy) i tak naprawdę nikt nie
był w stanie powiedzieć co dalej. Na początku informacja, że z jednego
projektu wszyscy zostaną przeniesieni na drugi. Na początku stycznia okazało
się, że tylko część jest przewidziana do zostania, bo nie zostali przeszkoleni
z drugiej akcji i nie mogą pracować (tu podziękowania dla męskiej części już
niestety nie animatorskiej za to, że walczyli o jakiekolwiek informacje o
losach projektu i robienie szkoleń, by tylko utrzymać ludzi na projekcie).
Sytuacja ta zapoczątkowała pierwszą falę buntu, kilka osób złożyło
wypowiedzenie, kolejne bunty miały miejsce po ogłoszeniu systemu prowizyjnego.
Niestety stawki były żenująco niskie (1zł za aneks przy sprzedaży powyżej
2,5/h lub skuteczności 40% na wychodzącej poniżej 0,5zł lub 0) w dodatku
rozliczane według wewnętrznej aplikacji, która jak się okazało była pełna wad
i rozliczała jak chciała (trzeba było mieć powyżej 90% odznaczonych rozmów w
aplikacji i jak się okazało pomimo zaznaczania wszystkich zawsze miałem albo
89,47% i poniżej albo 103,29 co też już wykluczało premię, no chyba z raz czy
dwa dostałem premię, łącznie jakieś 20zł).
Kolejny zonk to stanowiska. Teleperformance ma dosyć małą salę i apetyt na
więcej projektów. Podczas gdy są 3 duże projekty zajmujące większość stanowisk
(jeden projekt zajmuje teraz połowę sali, kolejny jakieś 30% a na pozostałej
części sali miała sie pomieścić Cyfra+ i kilka mniejszych projektów)
prowadziło to do dość kuriozalnych sytuacji. Cyfra zajmuje jakieś 20-25
stanowisk i ciągle jest problem, bo od kiedy infolinia producenta komputerów
szkoli ludzi kierowniczka sali nie potrafi dojść jak pomieścić to wszystko na
tak małej ilości stanowisk.
Żeby było śmieszniej, to gdy szukaliśmy miejsc by usiąść, albo byliśmy
odsyłani do domu, bo nie ma miejsc na C+ jak i wogóle wolnych stanowisk,
okazało się, że da się wcisnąć 3 projekty ok. 5 stanowiskowe...
Kolejna sprawa to kierownictwo. Nikt tam nie jest za nic odpowiedzialny, jeśli
chcesz coś załatwić to tylko cię odsyłają gdzieś dalej, albo informują, że 'ja
ci przecież nic nie zrobie z tym'... Masakra... Najgorsze, że dziewczyny w
inspektoracie zajmują się obecnie plotkowaniem na temat byłych pracowników i
powodów ich odejścia. Z projektu zrezygnowała większość osób, które zaczynały
razem ze mną, większość z powodu atmosfery stwarzanej przez animatorów no i
tego, że firma nie szanuje pracowników, zwłaszcza tych najlepszych.
Jedna z dziewczyn złożyła CV do Cyfry i dostała się, więc chciała do pracy
przychodzić tylko na weekendy, by w trakcie szkoleń mieć troche pieniędzy.
Teleperformance zrobiło tylko ogromną haję o to.
Kolejny zrezygnował z powodu systemu (de)motywacyjnego, inny znalazł lepszą
robotę, ktoś jeszcze po usłyszeniu 'umowa o pracę 1300 brutto pełen etat', tak
naprawdę nic nie mieli by zatrzymać konsultantów, poza 'jest mi przykro że
chcesz odejść'. A propo umów o pracę, po ponad 1,5 miesiąca w końcu dostaliśmy
je, ja na szczęście od początku się po nią nie pchałem, bo bym tylko żałował.
System wypłat był dosyć ciekawy - wypłata do 15 (dziś jest 16 a ja dalej nie
mam kasy na koncie - podobno poszły wczoraj o 14), jedna z konsultantek nie
dostanie kasy, bo rachunek podpisała 11 a można podpisać tylko do 10 (swoją
drogą zrobili jej to na złość, bo inni bez problemu podpisywali 12).
Odnośnie traktowania, dziwnie zostali potraktowani animatorzy.
Na początku nie było nikogo merytorycznego (podobno 2 ichniejsze animatorki
miały szkolenia , jak się okazało 2 dniowe, tylko że jedna wciąż stwarzała
pozory jaka to ona ach i och - niestety dalej jest animatorką na C, a druga
wprost odsyłała do liderów z Cyfry bo nie wiedziała), jak się później okazało
do firmy zgłosiła się 4 osób, które pracowały wcześniej na infolinii Cyfry,
zostało im zaproponowane wyższe stanowiska, by pomóc w rozkręceniu projektu. @
została animatorami, 2 QA (mieli odsłuchiwać rozmowy i przygotowywać karty do
coachingu). Osoby te robiły bardzo dużo, w przeciwieństwie do Justyny
pieszczotliwie nazwanej 'Makdonaldem', która zawsze była gdzie indziej i po 30
minutach pracy wychodziła na 2 godzinną przerwę obiadową, po kolejnych 30
minutach na godzinę na papierosa i nikt nie zwracał jej na to uwagi. Chłopaki
robili bardzo dużo, ciągle byli na sali, robili coachingi, rozpatrywali
reklamację. Ich pomoc była naprawdę ogromna, to dzięki coachingom robionym
przez nich nabrałem pewności siebie i umiejętności sprzedażowych, widać było,
że zależy im na tym by projekt jak najlepiej działał (jak się okazało robili
to za stawkę konsultancką).
Kolejny zgrzyt to moment, gdy zwolnili jednego z animatorów i kjuejkę (nazwa
pochodzi od kjuejowni - miejsc gdzie siedzieli QA), podobno bo nie wykonywali
wszystkich obowiązków, nieoficjalnie mówi się, że miało to związek z rozmową z
poprzedniego dnia, gdy animatorzy zaproponowali plan poprawy, poza tym kjuejka
nie była zbytnio lubiana przez inspektorat (może dlatego, że coś robiła a nie
tylko sprawiała wrażenie?). QA został mianowany animatorem i został ogłoszony
konkurs na QA (z góry ustawiony i aż 2 etapowy), który wygrał jeden z
konsultantów, który od początku tylko zgrywał aneksy i nie miał pojęcia o
merytoryce.
Animatorzy dalej byli traktowani niezbyt szczególnie, wszystkich informacji
dowiadywali się od Justyny, która niechętnie dzieliła się takimi informacjami
- dobrym przykładem jest np sytuacja, gdy na infolinii weszły zmiany, taka
informacja pojawiła się podobno o 16 dnia wcześniejszego i część osób, które
były do 15 nie otrzymała takich informacji, a Justyna zamiast wszystkim o tym
opowiedzieć, bo miała poranną zmianę, zebrała tylko swoją grupę i przez ponad
godzinę siedziała na stołówce, jak się okazało gdy poszedłem coś zjeść, ze
szkoleniem to miało niewiele wspólnego, zwykłe gadanie o pierdołach.
Najciekawszym motywem odnośnie umów o pracę była sytuacja z jednym z
animatorów - otóż w trakcie pierwszego spotkania Kasia poinformowała, że
animatorzy dostaną umowy o pracę w pierwszej kolejności. Przez 2 tygodnie
dopytywał co z jego umową i ciągle otrzymywał zapewnienia, że są negocjowane
warunki. W końcu po otrzymaniu informacji, że spotkanie odbędzie się jutro
spakował się i powiedział, że w takim razie przyjdzie jutro. W końcu udało mu
się wyciągnąć od Kasi informację, że tak naprawdę od początku nie mieli w
planach zatrudnianie go na umowę o pracę, tylko Kasia z niewiadomych przyczyn
zwodziła się. I tym sposobem pozbyli się 2 animatorów (drugi wiedział, że
polityka firmy jest taka, że pewnie go też zwolnią, bo po co?, od początku
widać było, że oprócz 4 osób, które pracowały w Cyfrze nikomu więcej nie
zależy na projekcie). Urszula (jedna z liderek operacyjnych) ciągle
rozpowiada, że prawdziwym powodem był 'brak wzrostu skuteczności od grudnia',
podobnie z innymi osobami, zresztą jak się okazało, Ula jest bardzo kreatywna
jeśli chodzi o takie bajki i uwielbia je puszczać w obieg, ale pozostałe
dziewczyny niewiele jej ustępują.