Dodaj do ulubionych

Jak przetrwać w Warszawie? Nowi Warszawiacy

27.01.09, 16:57
Czy waszym zdaniem przydałaby się grupa wsparcia dla ludzi, którzy
przeprowadzili się do Warszawy? Czy wogóle jakiejś pomocy Wam
potrzeba? Czy chcielibyście brać udział w spotkaniach grupy
wsparcia, prowadzonej przez ludzi, którzy są aktywni zawodowo, mają
doświadczenie i wiedzą jak przetrwać w Warszwie?
Obserwuj wątek
    • Gość: gosc Re: Jak przetrwać w Warszawie? Nowi Warszawiacy IP: *.adsl.inetia.pl 28.01.09, 21:44
      mysle ze to jest swietny pomysl. Na takich spotkaniach mozna by sie wymieniac
      doswiadczeniami w ktorym hipermarkecie jest najtansza konserwa tyrolska w jaki
      sposób wynając kawalerke w 10 osób i kąpać się w tej samej wodzie (oczywiscie
      raz w tygodniu) oraz umawiać się na wspólne wypady (po 5 osób) do rodzimej
      wiochy oplem kadetem zakupionym za 50 euro
      • monia420 Re: Jak przetrwać w Warszawie? Nowi Warszawiacy 29.01.09, 15:20
        a kiedy ci napływowi Warszawiacy mieliby się tam spotykać? Każdy ma swoją pracę,
        potem kąt do ogarnięcia, ewentualnie wizyty w klubach, jak kogoś stać, i znowu
        abarot to samo... Chyba że klub "Nowa Warszawka", żeby się napływowi mogli
        zresetować:)
        • pokojnr3 Re: Jak przetrwać w Warszawie? Nowi Warszawiacy 30.01.09, 10:31
          lubię wakacje, kiedy "warszawa" jedzie do domu.
          Sorry, ale nie dziwcie się ludziom, którzy mieszkają tutaj od
          urodzenia i obserwują z przerażeniem jak ich miasto zmienia się
          przez napływowych.
          • mijo81 Re: Jak przetrwać w Warszawie? Nowi Warszawiacy 31.01.09, 15:07
            No tak w Warszawce to zawsze była pełna kultura...tylko przyjezdni
            wszystko psują
          • Gość: haha Od urodzenia .... :) IP: 77.79.212.* 05.02.09, 09:42
            ciekawe skąd są twoi starzy, przyjechali ze śląska? z ciebie taki warszawiak jak
            ze mnie nowojorczyk :) warszawiakami będą twoje wnuki a nie ty, ani twoje
            dzieci... to tak z socjologicznego punktu widzenia, poprawcie mnie jak się mylę :)
            • surfside Re: Od urodzenia .... :) 05.02.09, 10:02
              Z socjologicznego punktu widzenia? Możesz to rozwinąć?

              Jeśli ktoś od urodzenia mieszka całe życie w jakimś mieście
              (nieważne - Poznań, Warszawa czy Lublin) - to pochodzi z tego miasta
              i jest Poznaniakiem, Warszawiakiem. O rodzicach można mówić w
              kontekście jakiejś większej tradycji czy historii rodzinnej.
            • nescafe.classic Re: Od urodzenia .... :) 05.02.09, 18:35
              Wo stary mylisz chyba pojęcie warszawiaka z rodowitym
              warszawiakiem... myśląc tą zasadą to my nawet Polakami możemy nie
              jesteśmy....

              o socjologi to ty chyba mało wiesz



              Gość portalu: haha napisał(a):

              > ciekawe skąd są twoi starzy, przyjechali ze śląska? z ciebie taki
              warszawiak ja
              > k
              > ze mnie nowojorczyk :) warszawiakami będą twoje wnuki a nie ty, ani
              twoje
              > dzieci... to tak z socjologicznego punktu widzenia, poprawcie mnie
              jak się mylę
              > :)
      • Gość: ja Re: Jak przetrwać w Warszawie? Nowi Warszawiacy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.09, 19:39
        [wymoderowano] głupoty.Napływowi czy chcesz, czy nie-będą
        przyjeżdzać.Takie miasto nasze,jak i wszystkich.Tak jak i panstwo
        warszawiacy,robiący pod siebie w mazurskich jeziorach,zaświniający
        każdy możliwy zakątek..Owszem,poraża zachowanie,ale niby skąd
        wiesz,że to właśnie oni? Na czole mają zapisane? Powiem Ci coś.Za
        niedługo zakwiczysz żalosnie,bo z Anglii właśnie wracają tysiące
        ludzi.I bedziesz się cieszył,jak ktoś rzuci Ci info,w ktorym
        markecie rzucili tanie mięso.Może nawet u zrodła bedziesz
        wiedzial,jako kasjer albo wykladacz towaru.
        • Gość: rodo Re: Jak przetrwać w Warszawie? Nowi Warszawiacy IP: *.chello.pl 10.02.09, 15:35
          Mazury,Pomorze i kurorty górskie funkcjonują głównie dzięki turystom
          ze stolicy.
          Często w Gdańsku trudno włączyć się do ruchu,auto z rejestracją
          warszawską wzbudza w wielu miejscach złość i pretensje.
          To trochę dziwi,ale na kompleksy rady nie ma.
          • Gość: romek Re: Jak przetrwać w Warszawie? Nowi Warszawiacy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.09, 18:58
            to nie kompleksy,to odwet :-)
      • Gość: marcin.malik Re: Jak przetrwać w Warszawie? Nowi Warszawiacy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.09, 16:21
        Ale się uśmiałem.Dobry tekst,naprawdę dobry.:))))))
    • blonnik a co wy sieroty? 05.02.09, 10:03
      Jak się boicie dużego miasta to po co do niego przyjechaliście? Warszawa wbrew
      pozorom jest bardzo przyjaznym miastem. Trzeba oczywiście pamiętać o paru
      podstawowych rzeczach, np. nigdy nie wychodzić po zmroku samemu do sklepu w
      dzielnicy Praga bo można dostać nieźle po dupie; jeśli nie chcecie zostać
      wyśmiani w pracy to nie wyjmujcie z tornistra pyntka kiełbasy i chleba tylko
      wyjmujcie kanapki.
      Jak jedziecie samochodem po Warszawie to jedźcie tak jak inni bo warszawiacy nie
      znoszą "wolnojazdów".
      • renia0809 Re: a co wy sieroty? 05.02.09, 10:46
        taaaa...i kto tu jest zacofany bo tak można rozumieć twój tekst o kanapkach...w
        jakich kręgach ty sie obracasz że widujesz takie rzeczy...szczere wyrazy
        współczucia, wstyd mi za was rodowici warszawiacy bo to wy robicie z wa-wy
        zamkniętą wiochę do której nikt nie mógłby przyjechać,a przyjezdnych traktujecie
        ,,z góry" takie wielkie miasto a taka małomiasteczkowość w was siedzi,WSTYD!!!
        • blonnik Re: a co wy sieroty? 05.02.09, 12:52
          Hehehhe.... z tymi kanapkami to był przykład :)

          Nikt nie robi z Warszawy wiochy - bo Warszawa jest dla wszystkich.
          • renia0809 Re: a co wy sieroty? 05.02.09, 13:17
            skoro Warszawa jest dla wszystkich to niech ci ,,wszyscy" czują się jak jej
            część, ale bez dzielenia ludzi na tych należących do części lepszej lub gorszej,
            wszyscy tworzą to miasto i wypychanie innych ze względu na to skąd kto jest poza
            margines jest delkikatnie mówiąc nie fair, głupie staroświeckie stereotypy nie
            powinny być wizytówka tego miasta
            • blonnik Re: a co wy sieroty? 05.02.09, 13:22
              zgadzam się z tobą :)
              • renia0809 Re: a co wy sieroty? 05.02.09, 14:06
                :)no to jest nas dwoje
                • blonnik Re: a co wy sieroty? 05.02.09, 14:10
                  no ba, a jak ;)
                  • Gość: ktoś Re: a co wy sieroty? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.09, 16:26
                    No to macie przetegowane
                    • renia0809 Re: a co wy sieroty? 05.02.09, 18:37
                      ty też
                      • nescafe.classic Re: a co wy sieroty? 05.02.09, 20:13
                        to mi dopiekłaś pani socjolog
            • Gość: Barts Re: a co wy sieroty? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.09, 22:07
              Jesli chodzi o "tworzenie" miasta to sie nie zgadzam. Co
              wy "naplywowi" (od razu zastrzegam ze nie mam nic przeciwko
              naplywowcom) wiecie o warszawie. Wy ktorzy raz na 3 miesiace
              jezdzicie po weki do SWOICH domow. Jak mozecie mowic o Warszawie
              jako o swoim miescie. Kiedy nic o nim nie wiecie, ani nic nie
              robicie w jego sprawie. Zakladam sie ze nikt z was nie zainteresowal
              sie zadna akcja majaca na celu konserwacje miejsc historycznych.
              Kultywowania kultury i historii Warszawy. Nie trzeba byc
              Warszawiakiem z dziada-pradziada - trzeba po prostu zainteresowac
              sie tym miastem, opiekowac nim i zaczac myslec jak o swoim domu. -
              wtedy jest sie warszawiakiem pelna geba.

              UGH!
              • Gość: fxhunt Re: a co wy sieroty? IP: 188.33.132.* 04.03.10, 22:11
                pierdy ! ty rozumiem, ze zainteresowales sie odnawianiem zabytkow (jak i
                wiekszosc tzw rodowitych warszawiakow) ? jedni interesuja sie kultura i mysla o
                czyms wiecej niz wlasna chata i praca a inni nie, bez wzgledu czy naplywowi czy
                rodowici. Tak samo jednym sloma z butow bedzie wychodzic mimo wielkiego
                mniemania o sobie a innym nie mimo, ze pochodza czesto z jakiejs pipidowy.
                Wszystko kwestia wychowania i kultury. Jezeli ktos uwaza sie za lepszego tylko
                dlatego ze pochodzi z wiekszego miasta czy dlatego ze skonczyl bardziej znana
                uczelnie to wzbudza tylko u mnie usmiech...politowania.
      • tom_aszek Re: a co wy sieroty? 06.02.09, 10:51
        blonnik napisał:

        > jeśli nie chcecie zostać
        > wyśmiani w pracy to nie wyjmujcie z tornistra pyntka kiełbasy i chleba

        Zwłaszcza jeżeli to prawdziwa kiełbasa a nie "kiełbasa z supermarketu", bo wtedy nie dość, że wyśmieją, to jeszcze Wam pozazdroszczą i ją Wam zjedzą :)
    • gajwer79 Re: Jak przetrwać w Warszawie? Nowi Warszawiacy 06.02.09, 11:10
      Mam rewelacyjny pomysł. Po 50 EUR na głowę dla każdego
      spadochroniarza okupującego stolicę za powrót na rodzinną wioskę
      (bilet oczywiście w 1 stronę) - cel byłby szczytny - jakby mnie nawet
      ktoś dodatkowo opodatkował to bym nie zaprotestował. Od siebie
      dodatkowo dołożyłbym solidnego kopa na drogę, uścisk dłoni obcęgami i
      przyjacielskie poklepanie po plecach pogrzebaczem.
      • renia0809 Re: Jak przetrwać w Warszawie? Nowi Warszawiacy 06.02.09, 12:54
        może i tak powinno być, jakby sama rodowita warszawka została w stolicy to
        byście się potopili w tym swoim własnym wielkomiejskim, nadętym i śmierdzącym
        chamstwem i próżnaictwem sosie,a Ty mądralo nie bądż tatki rozrzutny bo jeszcze
        ktoś się skusi i ze swojego dziadowego nie bedziesz miał czym zapłacić i nawet
        do roboty w polu cię nikt nie weźmie bo nie wiesz czy ziemniaki rosną na
        drzewach czy na polu...ha,ha,ha myślę że PRAWDZIWY warszawiak jest otwary,
        tolerancyjny i postępowy ale jeteście jeszcze 100 lat za murzynami
        ha,ha,ha.....oczywiscie nie wszystkich to dotyczy
        • gajwer79 Re: Jak przetrwać w Warszawie? Nowi Warszawiacy 06.02.09, 13:11
          ha, ha, ha. Ktoś kiedyś rzekł "nie strasz, nie strasz bo się zes..."
          To czy ziemniaki rosną na drzewach czy na polu to chyba kwestia
          wykształcenia, którego mi nie brakuje. Dlaczego mam być otwarty,
          tolerancyjny i postępowy jak ktoś ładuje się z buciorami do mojego
          rodzinnego miasta i próbuje wprowadzać tu swoje porządki? Warszawa
          jest określana miastem hamskim i nieprzyjaznym nie dzięki rodowitym
          Warszawiakom tylko dzięki napływowej hołocie, która wprowadza swój
          savoir-vivre rodem z potańcówki w remizie strażackiej i leczy swoje
          drobnomieszczańskie kompleksy kosztem innych.
          • wadera_77 Re: Jak przetrwać w Warszawie? Nowi Warszawiacy 06.02.09, 13:40
            tak Panie wykształcony
            co to hamska??:P
            • gajwer79 Re: Jak przetrwać w Warszawie? Nowi Warszawiacy 06.02.09, 14:03
              mój błąd, gapiostwo - walka z wiatrakami to i emocje wzięły górę...
              :)
          • pkjohnson Re: Jak przetrwać w Warszawie? Nowi Warszawiacy 06.02.09, 13:44
            gajwer79 ja już byłem w kantorze i mogę na początek wysłać, a niech mój zysk
            będzie z pięciu.Więc kto chętny na bilet w jedną stronę??? zapraszam, tylko
            notarialnie spisujemy że nie wrócicie(też płacę).I gajwer79 daj spokój ja już
            miałem tę krucjatę ze "spadochroniarzami" i działają zgodnie z "chłop żywemu nie
            przepuści".pzdr.Aha i oczywiście posypią się kolejne buraczane wpisy, no proszę
            1..2..3..
            • Gość: rodowity Re: Jak przetrwać w Warszawie? Nowi Warszawiacy IP: *.chello.pl 06.02.09, 14:50
              Panowie bez emocji.
              Przyjezdni zaniżają rynek płac,wartości kulturowe pomijam,z
              wiadomych powodów.
              Pozdro dla rodowitych.Zgadzam się że chłop to chłop.Na dzikie buraki
              nic nie poradzicie :)

              • Gość: rodowity Re: Jak przetrwać w Warszawie? Nowi Warszawiacy IP: *.chello.pl 06.02.09, 14:56
                Przypomniało mi się jeszcze coś.Wiele osób mówi o sobie,że jestem z
                Warszawy.
                Być w Warszawie,a mieszkać ,żyć czy rodzić się w niej-to coś
                totalnie innego.Często ktoś wynajmujący tu pokój od miesiąca,z
                zadowoleniem mówi-jestem z Warszawy.
                Nie oznacza to jeszcze,że ci ludzie są źli,gorsi.Nie.
                Chodzi o sposób zachowań (generalizujący),charakter(często
                determinowany,bądź zastępowany tzw.chłopskim myśleniem).
                Chodzi również o owczy pęd,w dążeniu do stanowisk,tytułów i
                zaszczytów.To samo dotyczy rozpychania się,braku współpracy z
                otoczeniem,i najzwyklejszą w świecie-kulturą obyczajową.Ot,co.
                • gajwer79 Re: Jak przetrwać w Warszawie? Nowi Warszawiacy 06.02.09, 15:11
                  Zgadza się - też tak sądzę. W stolicy reprezentują chory pęd do
                  awansów i nadgorliwość - w pełni w ich mniemaniu uzasadniony, bo co
                  na nich czeka w rodzinnej wiosce? Praca na roli? Wykopki ziemniaków?
                  Ojciec morgi sprzeda to i kawalerkę może dziecku kupi. Skoro już się
                  wyrwali z "tamtego świata" to w stolicy czuja się jakby wygrali w
                  totka, co nie przeszkadza im oczywiście w opluwaniu miasta, które ich
                  żywi.
        • Gość: kiko Re: Jak przetrwać w Warszawie? Nowi Warszawiacy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.09, 15:46
          Reniu, wytlumacze Ci, skad u mnie bierze sie uprzedzenie do przyjezdnych.
          Ostatnio w segmencie obok, wlasciciel zrobil sobie hostel. Zaczeli pomieszkiwac
          ludzie z Poznania i Bydgoszczy. Zaczelo sie od tego, ze zaczeli oprozniac
          notorycznie samochody z odpadkow, prosto na ulice i chodnik. Parkowanie na mojej
          posesji-standard. No i trabienie o 6 rano, zeby popedzic kolege do pracy.
          Pewnego ranka nie wytrzymalem. Musialem recznie wytlumaczyc, ze tu trzeba zyc w
          symbiozie. A smieci jak rzucali, tak rzucaja na chodnik. Takich przykladow mozna
          mnozyc. I nie chodzi mi o wszystkich przyjezdnych. Mam wielu znajomych, ktorzy
          tu przyjechali i sa naprawde wporzadku. Chodzi mi o ludzi, ktorzy przyjezdzaja
          tu jedynie za robota, ktorzy tu jedynie sa, a nie zyja, a w weekend jada do
          siebie i pluja na to miasto. Takich tu nie chce i do nich jestem wrogi. Pozdrawiam;)
          A propo kolegi nowojorczyka: jaki jest problem byc rodowitym warszawiakiem w
          n-tym pokoleniu? Propaganda, ze wszyscy warszawiacy zgineli w Powstaniu to tylko
          tania... propaganda;)
          • pkjohnson Re: Jak przetrwać w Warszawie? Nowi Warszawiacy 06.02.09, 17:15
            Zgadzam się z powyższymi opiniami na temat przyjezdnych"lepszego" rodzaju.Jest
            niewielu wartościowych ludzi a reszta to według zasady"Wyrwiesz człowieka ze wsi
            ale wsi z człowieka już nie".A i jeszcze, jakby patrzeć z punktu widzenia
            Powstańcy(dzięki wam za poświęcenie) itd. to wszyscy jesteśmy z Afryki :)
            • nescafe.classic Re: Jak przetrwać w Warszawie? Nowi Warszawiacy 06.02.09, 18:29
              no i racja
              • Gość: Peksa Re: Jak przetrwać w Warszawie? Nowi Warszawiacy IP: *.acn.waw.pl 06.02.09, 22:32
                Ciekawy wątek, choć jak zwykle w takich przypadkach sporo jest
                niepotrzebnego jadu i zawiści...choć ja też zacznę może od
                nietypowej strony - zastanówcie się czy dobrze robicie przyjeżdzając
                tutaj? Bedziecie zarabiać 2-3 razy więcej niż w największym mieście
                w waszej okolicy- extra i co z tego? Jesli 40 metrowe mieszkanie w
                fajnej okolicy w Wawie kosztuje powyżej 10 tysi za metr za co u
                siebie 20-40 minut od centrum możecie miec śliczny 120-180 metrowy
                dom... powstaje pytanie czy warto. Moim zdaniem nie. I mówie tu
                szczerze.


                Jesli jednak przyjedziecie to kilka zasad:
                1) Praga Północ ale tez Pr Południe i niektóre rejony w każdej z
                dzielnic - uważac w nocy i nie wdawać się w dyskusję z lokalnymi
                dresami a jak widzicie grupę napakowanych kolesi zblizającyhch się
                szybko w Waszą stronę to co szybciej się zmywajcie - nikt Wam nie
                pomoże, ludzie będa udawali że nic nie widzą
                2) Zakupy robimy w supermarketach (np. Tesco, Real) ale z
                wyłączeniem art. spożywczych typu ser, wędlina, owoce, pieczywo
                które tam nie nadają się do spożycia i kupujemy je na bazarkach,
                poleconych i sprawdzonych lokalnych sklepikach
                3) Zachowujemy własne wartości, jeśli nagle zaczynamy zarabiać 5-
                cyfrową kwotę to nie zaczynamy sie wywyższac tylko bierzemy kredyt
                na bańke na mieszkanie i zyjemy normalnie acz dostatnio.
                4) Nie ufamy współpracownikom - wy się zwierzycie psiapsiółce z
                pracy i za chwilę o wszystkim jest poinformowana szefowa...nie warto.
                5) Postarjcie się dostosować język do warszafki, tj jeśli jesteście
                z Krakowa nie mówcie wychodze na pole bo potraktują Was w pracy jak
                debili itd
                6) Pamiętajcie że 70% Warszawy to tacy ludzie jak Wy więc głowa do
                góry!!!;P
                • mimbla.londyn Re: Jak przetrwać w Warszawie? Nowi Warszawiacy 08.02.09, 19:49

                  Gość portalu: Peksa napisał(a):
                  > Jesli jednak przyjedziecie to kilka zasad:
                  > 1) Praga Północ ale tez Pr Południe i niektóre rejony w każdej z
                  > dzielnic - uważac w nocy i nie wdawać się w dyskusję z lokalnymi
                  > dresami a jak widzicie grupę napakowanych kolesi zblizającyhch się
                  > szybko w Waszą stronę to co szybciej się zmywajcie - nikt Wam nie
                  > pomoże, ludzie będa udawali że nic nie widzą
                  > 2) Zakupy robimy w supermarketach (np. Tesco, Real) ale z
                  > wyłączeniem art. spożywczych typu ser, wędlina, owoce, pieczywo
                  > które tam nie nadają się do spożycia i kupujemy je na bazarkach,
                  > poleconych i sprawdzonych lokalnych sklepikach
                  > 3) Zachowujemy własne wartości, jeśli nagle zaczynamy zarabiać 5-
                  > cyfrową kwotę to nie zaczynamy sie wywyższac tylko bierzemy kredyt
                  > na bańke na mieszkanie i zyjemy normalnie acz dostatnio.
                  > 4) Nie ufamy współpracownikom - wy się zwierzycie psiapsiółce z
                  > pracy i za chwilę o wszystkim jest poinformowana szefowa...nie
                  warto.
                  > 5) Postarjcie się dostosować język do warszafki, tj jeśli
                  jesteście
                  > z Krakowa nie mówcie wychodze na pole bo potraktują Was w pracy
                  jak
                  > debili itd
                  > 6) Pamiętajcie że 70% Warszawy to tacy ludzie jak Wy więc głowa do
                  > góry!!!;P




                  Peksa !
                  Jedyny od miesiecy tak spokojny i rzeczowy post :)



                  fotoforum.gazeta.pl/u/mimbla.londyn.html
                • tom_aszek Re: Jak przetrwać w Warszawie? Nowi Warszawiacy 10.02.09, 09:40
                  Gość portalu: Peksa napisał(a):

                  > 1) (...)
                  > uważac w nocy i nie wdawać się w dyskusję z lokalnymi
                  > dresami a jak widzicie grupę napakowanych kolesi zblizających się
                  > szybko w Waszą stronę to co szybciej się zmywajcie

                  Moim zdaniem to dotyczy wszystkich dzielnic

                  > 2) Zakupy robimy w supermarketach (...) z wyłączeniem art. spożywczych (...)
                  > 3) Zachowujemy własne wartości
                  > 4) Nie ufamy współpracownikom

                  Rady 2, 3 i 4 dotyczą właściwie całej Polski :)

                  > 5) Postarjcie się dostosować język do warszafki, tj jeśli jesteście
                  > z Krakowa nie mówcie wychodze na pole

                  To jeszcze pestka, ale jak pomylicie kremówkę z napoleonką to dopiero będzie gafa :) (krakowska kremówka to warszawska napoleonka, warszawska kremówka to krakowska...? nie wiem)

                  > 6) Pamiętajcie że 70% Warszawy to tacy ludzie jak Wy więc głowa do
                  > góry!!!

                  A pozostałe 30%? Połowa z nich to lepsi a połowa gorsi?
                  Daj spokój takim statystykom; statystyka jest podobno jak kostium bikini: niby wszystko widać a najważniejsze i tak schowane :)
                  I tak decyduje przypadek - na kogo trafisz w nowej pracy
          • Gość: nowojorczyk :) hm... IP: *.eranet.pl 09.02.09, 21:47
            Tu nie chodzi o n-te pokolenie, ale o sposób rozumienia "jestem warszawiakiem",
            denerwuje mnie fakt kiedy słyszę "jestem warszawiakiem" a na weekend jedzie do
            domu gdzieś tam w Polskę do rodziców. Czasem na pytanie skąd jesteś słyszę "Z
            Warszawy!!!" a na pytanie a "skąd pochodzą Twoi rodzice" ..no ...ze śląska... i
            właśnie to mnie śmieszy. To takie kulawe dowartościowywanie się "pochodzeniem",
            jak by to miało jakieś znaczenie.
            A wracając do tematu, chodzi miedzy innymi o takie kwestie jak sam piszesz:
            poszanowanie miejsca w którym mieszkam, czy tak jak napisał ktoś parę postów
            wyżej: wiem co się dzieje w społeczności lokalnej w której mieszkam i żyję. A
            nie tak, jak to czasem ma miejsce "ja tu tylko śpię i pracuję" i nie interesuje
            mnie to co się dzieje poza drzwiami mojego M- ileś tam. I wierz mi że nie tylko
            Ty masz problem z baranami "skądś tam", swoją drogą to ciekawe że wiele osób na
            tym forum uważa że jak ktoś przyjechał do Warszawy to musi być z wiochy.
            Jak czytam posty typu:
            "jestem za rejonizacją miejsc pracy" :),"zabieracie na miejsca pracy" to dobrze
            ze to nie komuna a część z nas nie Latynosami :)
            P.S.
            Nie jestem warszawiakiem (mieszkam w Piasecznie) ani nowojorczykiem :)
            • tom_aszek Re: hm... 10.02.09, 09:42
              Gość portalu: nowojorczyk :) napisał(a):

              > Czasem na pytanie skąd jesteś słyszę "Z
              > Warszawy!!!" a na pytanie a "skąd pochodzą Twoi rodzice" ..no ...ze śląska...

              Ale z drugiej strony - co ma odpowiedzieć ktoś, kto np. przyjechał tu na studia 20 lat temu i zadomowił się na stałe?
        • Gość: nerd Re: Jak przetrwać w Warszawie? Nowi Warszawiacy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.09, 13:17
          > może i tak powinno być, jakby sama rodowita warszawka została w stolicy to
          > byście się potopili w tym swoim własnym wielkomiejskim, nadętym i śmierdzącym
          > chamstwem i próżnaictwem sosie,a Ty mądralo nie bądż tatki rozrzutny bo jeszcze
          > ktoś się skusi i ze swojego dziadowego nie bedziesz miał czym zapłacić i nawet
          > do roboty w polu cię nikt nie weźmie bo nie wiesz czy ziemniaki rosną na
          > drzewach czy na polu...ha,ha,ha myślę że PRAWDZIWY warszawiak jest otwary,
          > tolerancyjny i postępowy ale jeteście jeszcze 100 lat za murzynami
          > ha,ha,ha.....oczywiscie nie wszystkich to dotyczy


          Korzenie warszawskie mam conajmniej 5 pokoleń wstecz, więc rodowitą warszawianką z pewnością jestem.
          Na studiach i w pracy mam sporo styczności z ludzmi pochodzącymi z innych rejonów Polski.
          Z przykrością muszę przyznać, że porównując okres studiów (na państwowej uczelni) z liceum mogę określić jako zaniżanie standardów i ogólno pojętej kultury. W pracy też jest częściowo podobnie.
          Mam tu na myśli nagminne używanie WULGARYZMÓW przez osoby przyjezdne.
          Czy pobyt w Warszawie kosztuje aż tak dużo nerwów?! Nie rozumiem tej frustracji.
          Poza tym kiedyś na ulicach w Warszawie nie jeździło się tak nerwowo.
          Pytanie można zadać skąd ta kultura jazdy przyszła?!

          Pozdrawiam i podkreślam, że nie mam nic do ludzi spoza Warszawy. Natomiast, jeżeli przyjeżdżają sfrustrowani i znerwicowani ludzie, którzy ciągle narzekają na to miasto (swoją drogą z mnóstwem wad, ale i zalet) któremu nawet podatków nie płacą, to chciałabym, że wybrali inne miejsce do mieszkania niż Warszawa.
          • Gość: fxhunt Re: Jak przetrwać w Warszawie? Nowi Warszawiacy IP: 188.33.132.* 04.03.10, 22:25
            Nie obchodzi mnie od kogo pochodzisz z dziada pradziada tak jak ciebie z
            pewnoscia nie interesuje moje drzewo geneologiczne bo w zaden sposob ono o mnie
            nie swiadczy. chcialem sie ustosunkowac do twoich "argumentow" bo wydaly mi sie,
            wybacz, zabawne. Uzywanie przeklenstw jest, wedlug ciebie, cecha przyjezdnych ?
            Moje obserwacje wskazuja na cos innego - pewni siebie mieszkancy warszawy zyja
            szybko, szybko mysla, szybko dzialaja...i niestety czesto ida na skroty, czesto
            na te z laciny;) Rejony, szczegolnie te na poludniu, sa uznawane za rejony o
            najczystszej polszczyznie, a to wlasnie stamtad pochodzi duza czesc
            przyjezdnych. Wiec wybacz, ale argument zupelnie nie trafiony.
            A co do kultury jazdy, to chyba nawet nie wymaga komentarza. Pojazdy z literka
            "w" w rejestracji budza postrach w kazdej czesci kraju. Powody sa takie jak wyzej.
    • Gość: zyzio Re: Jak przetrwać w Warszawie? Nowi Warszawiacy IP: *.acn.waw.pl 07.02.09, 06:58
      A poco pomagać przyjezdnym?Nic Mnie tak nie wkurza jak
      wszyscy ,,jadą,,po warszawiakach,a w głębi duszy chcieli by się stać
      prawdziwymi warszawiakami.Ale to im się nie uda i tak będą tylko
      warszawianami,którzy co tydzień jaą do ojców na wioche po ogórki i
      kartofle.JAK JA NIE LUBIE PRZYJEZDNYCH.
      • Gość: jadzia Re: Jak przetrwać w Warszawie? Nowi Warszawiacy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.09, 10:20
        krótko mówiąc zazdrościcie tym burakom,że w każdy weekend jadą po
        świeże,niefaszerowane chemią i oszustwem
        ogoreczki,weki,grzybki,jajeczka :-)
        jest to ironia oczywiście.Myślę ,że dotyczy to tych mniej kumatych
        warszawiakow i "warszawiaków" weekendowych.Normalny człowiek by
        akurat tego nie wytykał.
        Otwórzcie oczy,ludzie.Rodowici dzielą się na chamów i
        kulturalnych,tak samo jest z przyjezdnymi.Ja przyjechalam dawno temu
        do Warszawy,kiedy jeszcze nie istniały takie kafejki do ziania
        złością na przyjezdnych.Męża mam z Pragi,człowiek nie bandzior,pijak
        czy dres.Wychował się w "trójkącie bermudzkim" co nie przeszkodziło
        mu zostać normalnym człowiekiem.Na dodatek- Praga wieczorem nie jest
        nam straszna,bo grupki w bramach kojarzą kto obcy,kto swój..
        Dodam,że teściowa była bardzo przeciwna synowej "ze wsi" ,sama
        urodziła się w Warszawie,jednak matka przyjechała z jakiegoś
        wygwizdowa służyć u państwa XX ..Jak nie ma się pojęcia,o co
        złość,to najłatwiej zwalić na przyjezdnych.
        MNIE PORAŻA CHAMSTWO,WSZYSTKO JEDNO W CZYIM WYDANIU.CHAMSTWO.
        Nie pytam pyskatej dziewuchy,skąd pochodzi,kiedy prośbę o ustąpienie
        miejsca małemu dziecku oprotestowuje głośnym krzykiem i epitetami.
        • Gość: gosc Re: Jak przetrwać w Warszawie? Nowi Warszawiacy IP: *.chello.pl 07.02.09, 11:03
          mieszkam, pracuje w warszawie, ale nigdy nie potrzebowalam i nie
          potrzebuje "czuć" sie warszawiakiem, nie jest mi to do niczego
          potrzebne. To takie zaściankowe podejście do życia, gdyby każdy miał
          żyć tam gdzie sie urodzil ten świat popadłby w marazm, nude, nigdy
          by sie nie rozwinal. To cudowne, ze w weekendy mozna wyrwac sie
          gdzies, zmienic otoczenie, dla zdrowie psychicznego. I cudowne jest
          to ze w kazdej chwili mozna zamienic bycie "warszawiakiem" na bycie
          np "paryzaninem" hehe bo warszawa to czesto tylko jeden z
          przystankow, a tak poza dla tych "prawdziwych" ruchy migracyjne
          powoduja jak na pewno wiecie rozwoj ekonomiczny
      • Gość: rodowity Re: Jak przetrwać w Warszawie? Nowi Warszawiacy IP: *.chello.pl 07.02.09, 11:41
        Trzeba podzielić temat na kilka części.
        Powody dla których przyjezdni szukają tu pracy:
        1.Łatwiej ją znaleźć
        2.Jest jej relatywnie dużo
        3.Możliwy szybszy awans społeczny
        4.Życie w mieście wciąga
        5.Wśród kolegów rośnie status gwiazdy

        Powody dla których przyjezdni znajdują tu pracę:
        1.Wyrwanie się ze swojej miejscowości
        2.Zmiana otoczenia
        3.Chęć identyfikacji z miejską społecznością
        4.Brak pracy w ich regionie
        5.Brak perspektyw w ich regionie
        6.Brak nadziei na poprawę życia

        Powody dla których przyjezdni zachowują się różnie:
        1.Kompleksy
        2.Kiepskie dzieciństwo
        3.Luki w wykształceniu
        4.Charakter który determinuje pochodzenie
        5.Zawiść i obłuda

        Powody dla których przyjezdni nie lubią Warszawiaków (Warszawian)/ek:
        1.Lepsze wykształcenie
        2.Większe wymagania finansowe
        3.Niezdolność do pracy po godzinach
        4.Brak ochoty do świństw i złośliwości w pracy
        5.Kultura obyczajowa
        6.Bogactwo języka
        7.Wartości takie jak: honor,uczciwość
        Podsumowanie:
        Ludzie są z natury dobrzy,i przyjezdni i inni.Kwestia demokracji :)
        • renia0809 Re: Jak przetrwać w Warszawie? Nowi Warszawiacy 07.02.09, 13:37
          ha,ha,ha....no nie...sam sobie zaprzeczasz ty - rodowity
          (czyt.wykształcony,kulturalny itp.) a takie masz wąskie horyzonty myślowe i
          takie małe poczucie rzeczywistości..żaaaaaal...
          • Gość: rodo Re: Jak przetrwać w Warszawie? Nowi Warszawiacy IP: *.chello.pl 10.02.09, 15:32
            Wykształcenie czy kultura nie mają nic wspólnego,z asymetrią
            społeczności lokalnych.
            Ludzie przyjeżdżąją do Warszawy po pracę,po awans społeczny etc.
            Warszawa to bank możliwości,wiele osób wytwarza tutaj kilka procent
            PKB.
            Ludziom którzy się tu urodzili przeszkadzają:elementarne braki
            kultury,brak szacunku,brak manier,brak umiejętności dyskutowania.
            Nie tylko Warszawa ma takie problemy związane z ludnością
            napływową.Nikt nie neguje,że ludzie są równi i miejsce urodzenia,nie
            powinno determinować i świadczyć na czyjąś niekorzyść.
            Nomen-omen,dzieje się tak często,z powodów które przytoczyłem
            powyżej.
        • Gość: jadzia Re: Jak przetrwać w Warszawie? Nowi Warszawiacy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.09, 14:30
          proszę Cię,nie błaznij..
          do powodów ,dla ktorych przyjezdni zachowują sie różnie-dopisz:
          zachowanie w szerokim pojęciu warszawiaków wobec przyjezdnych,stąd
          reakcja na chamstwo i próby dyskryminacji z jakiegoś dziwnego
          powodu.


          W ostatnich powodach dowodzisz,że warszawiacy są lepsi,toteż uważam
          że nie powinniście się tak bać o swoje stanowiska,przecież wiejski
          chłopek nie odbierze Ci stanowiska kierownika czy inne tam..
          Przecież będziesz zadowolony,że obsłuży Cię na kasie w markecie,i
          całe szczęście ,bo przecież Twoja mama również wysoko wykształcona
          nie będzie pracowala w markecie..A może się jednak mylę? Może
          słusznie się obawiasz konkurencji? Może nie taka ciemnota tu
          wjeżdża,a ludzie obyci,wykształceni,często potrafiący sobie lepiej
          poradzić w sytuacjach awaryjnych,kreatywni..Wy tak naprawdę się
          boicie ,taka jest prawda.
          • pkjohnson [...] 07.02.09, 15:56
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • Gość: Peksa Re: Jak przetrwać w Warszawie? Nowi Warszawiacy IP: *.acn.waw.pl 07.02.09, 18:04
              Nie ma co , poziom tej dyskusji sięga momentami bruku...

              No to ja z kolejną porcją wskazówek:
              - Instrukcja obsługi ruchomych schodów (to się przyda też niektórym
              Warszawiakom) - po prawej stronie stoimy, po lewej zostawiamy
              miejsce dla tych krórzy chcą się szybciej przemieszczać tj wchodzić
              lub schodzić.
              - Jeśli stoimy w korku i słyszymy auto na sygnale to zjeżdżamy i
              ustępujemy mu drogi, wiem że nie wszędzie w Polsce (nawet w dawnych
              wojewódzkich miastach!!!) jest to praktykowane...
              ...cdn
              • Gość: wer Re: Jak przetrwać w Warszawie? Nowi Warszawiacy IP: 83.238.13.* 05.07.10, 14:58
                Co do ruchomych schodów sie nie zgodze. One nie sa do chodzenia !!! A przez to
                ze takie barany jak ty Stoja z prawej strony zamiast na calej szerokosci
                zmniejsza sie ich przepustowośc!! Do chodzenia sa zwykle schody a nie ruchome,
                to mowi ich instrukcja obslugi ktorej nie czytakas !!!!!!
            • Gość: rems Re: Jak przetrwać w Warszawie? Nowi Warszawiacy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.09, 19:08
              widać ktoś trafił w sedno..kogoś zabolały osobiście slowa nie tyle
              skierowane na konkretną osobe a ogolnie..brawo.He,he,świetni
              jesteście biedni zakompleksieni i wystraszeni warszawiacy,możecie mi
              tu wrzucać ile wlezie,może mi słoma wypadać nawet z butów i
              zostawiać ślad- i tak jesteście żałośni ze swoimi pretensjami.A
              słusznie ktoś już zauważyl,za chwilę będziecie mieć do czynienia z
              powrotem londyniaków do domku,dopiero będzie bal.
            • Gość: jadzia pkjonhson IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.09, 19:11
              a czemuż to,kochaneczku,tak Cię rażą słowa o Mamie? Nie obrażam
              nikogo,skoro ktoś uważa się za rodowitego,i w tłumaczeniu reni
              lepszego we wszystkim,to nie do pomyślenia,żeby w markecie
              pracować,prawda?
              A może Ty masz jakis problem? Co,ptysiu?
              • Gość: jadzia Re: pkjonhson IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.09, 19:13
                poprawka- nie "reni",a "rodowitego" ,błąd,przepraszam :-)
                • Gość: pKjohnson Re: Jadzia IP: *.aster.pl 07.02.09, 19:27
                  Cała Polska czyta dzieciom.Uczymy się czytać ze zrozumieniem i nie podłączamy
                  czyiś słów do kogoś innego paszteciku:)
                  • Gość: romsolino Re: Jadzia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.09, 22:08
                    ażeś sie biedaczku uczepił ,a panna ma rację..i na dodatek
                    kulturalna,zna słowo przepraszam,za to Twoja wypowiedz,o ile jestes
                    pkjonhson ,była chamska i usunął ją admin. Nie pogrążaj się biedaku
                    przerzucaniem slów,bo mowią "mądrej glowie dość po słowie"
                    • pkjohnson Re: Jadzia 07.02.09, 23:03
                      Kto to się za mnie podszywa???, no nie :/ piszcie za siebie.
    • laleczka17 Warszawiak? tyko rodowity. 08.02.09, 00:10
      a mnie wkurza ta naplywowosc do warszawy, czemu nie prcujecie u
      siebie, tylko zabieracie nam prace?zanizacie pensje, bo godzicie sie
      tyrac za 1200 zl ?dlaczego ja, mieszkajac w warszawie musze do pracy
      jechac za warszawe, bo zabraliscie miejsca tej pracy w samej stolicy?
      jestem za rejonizacja zatrudniaenia, mieszkaj u siebie na wsi, nie
      plac za jajka, mleko, warzywa,nie przyjezdzaj tu,
      zaoszczedzisz.Teraz warszawa to to chlam, naplywowosc studencikow, a
      na 100 osob rodowitych warszawiakow moze z 6 bedzie...nie lubie
      przyjezdnych i wcale sie tego nie wstydze...
      • Gość: jadzia Re: Warszawiak? tyko rodowity. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.09, 10:50
        Zważ laleczko kilka kwestii.
        Wyobraz sobie teraz,że wszyscy przyjezdni wyjeżdżają.Ok.Już
        pojechali.Wszyscy,co do jednego.
        Zobacz teraz,rozejrzyj się w swoim miejscu pracy.W sumie
        niepotrzebnie przyszłaś do niej dziś,i w sumie możesz już nie
        przychodzić.Dla tej garstki rodowitych (zakładam,że to taki,którego
        dziadek i pradziadek był warszawiakiem) nie warto juz otwierać
        banku,jednego z wielu,kina,restauracji...Powoli zamiera cała
        produkcja,ludzie wyjeżdżając zabrali swoje pieniądze.
        Zaczyna braknąć ludzi do firm sprzątających miasto..zbliża się Euro
        2012,a tu wszystko stoi...
        Mogę tak długo,ale po co.
        Rozumiem Twój gniew,bo musisz stawać do rywalizacji,wygra
        lepszy,bardziej cwany...Niemniej to miasto rozwija się nie dla
        Was ,warszawiakow,bo Was jest za mało..nie wiem,czy i Ty
        poszczycilabyś się rzeczywistą rodowitością..znam kilku rzeczywiście
        rodowitych warszawiaków,i nigdy nie mieli oni takich
        pretensji..bardziej ogólne może,a to służba zdrowia,a to
        komunikacja..a propos komunikacji,kiedy już wszyscy wyjadą,przyjdzie
        Ci chodzić na piechotę,no,ale to tylko po Centrum.
        Dlaczego? Bilety będą musiały kosztować kilkanaście razy drożej :-)
        Wiesz,pracuję tu już kilkanaście lat,nigdy nie mialam problemu z
        pracą,nigdy nikt mi nie proponował takich pieniędzy jak
        piszesz,1200zl? Nawet 10 lat temu byla to większa kwota,moja praca
        jest fizyczna w pewnym fachu,jakoś nie dobijały się tłumy
        warszawiakow o to miejsce.A jest ono potrzebne,by inni po pracy
        mogli odpocząć miło.
        Moje spojrzenie jest takie,że przyjezdni pracują w 80% dla siebie-
        dla swoich rozrywek,możliwośći robienia zakupów,mieszkania..Was jest
        za mało,żeby zostawić Wam miasto.Musielibyście się skupić gdzieś w
        Centrum na dwóch km.kw. i pootwierać po jednym banku,sklepie,kinie..
        To już jest niemożliwe.Wlaściwie to miasto od dawien dawna nie było
        wolne od przyjezdnych.
        Czemu masz taki żal do studentow? Ja się cieszę,że pragną się
        kształcić,choćby dla opinii o naszym narodzie.
        Dobrze wiesz,że taki student nie odbierze ludziom wysokiego
        stanowiska- z racjii nauki jest mniej dyspozycyjny i nie posiada
        doświadczenia..będzie pracował jako kelner,ulotkarz,sprzedawca..tych
        stanowisk tu nie brakuje,ale tylko dlatego że obsługuje się taką
        liczbę ludzi..
        Prawdopodobnie Cię nie przekonam,coż,wcale nie muszę.
        Pozdrawiam
        • tom_aszek Re: Warszawiak? tyko rodowity. 10.02.09, 09:59
          Gość portalu: jadzia napisał(a):

          > Mogę tak długo,ale po co.

          Słuszna racja.
          Ale do 'laleczki' może z czasem dotrze, że:
          a/ może to nie ona dostała pracę X ale ktoś przyjezdny dlatego bo ten ktoś był lepszy a nie dlatego, że chce pracować za mniej
          b/ wszystkie stolice (oraz inne duże miasta) _zawsze_ przyciągały przyjezdnych; Warszawa robi to od kilkuset lat, a nie tylko od ostatnich kilku.

          Do przyjezdnych trzeba natomiast apelować: jak już się tu zaaklimatyzujecie i urządzicie, zgłaszajcie Warszawę jako miejsce swego zamieszkania (można bez meldunku), żeby miasto otrzymywało więcej pieniędzy na pokrycie wydatków związanych z jego "zużywaniem" przez rosnącą liczbę ludności.
          • laleczka17 Re: Warszawiak? tyko rodowity. 12.02.09, 23:03
            Do tom_aszek; po pierwsze nic do mnie nie musi docierac bo nie
            jestem ograniczona.Zdaje sobie sprawe ze hamy zawsze naplywac do
            Warszawy beda , tak jak mowi sie ze cholota wyjechala na Wyspy,
            gdzie Anglicy burza sie ze Polacy "zabieraja" im prace- bo godza sie
            pracowac za mniej, i to samo sie tyczy Warszawy...
            A co do zabierania mi pracy...LUDZIE!!! Ja nie pisze o sobie, pisze
            w 1 osobie l.p opisujac losy znajomych czyli to nie mi ktos z was,
            burzacych sie na moje posty przyjezdnych, zabral prace tylko widze
            jak co rano warszawiacy jada do piaseczna i dawid do pracy
            a "wioska" co rano wali do warszawy do pracy.Ja zawsze osobiscie
            prace mialam w stolicy, bo nie zgodzilabym sie pracowac poza nia,
            skoro tu mieszkam - no po prostu was nie lubie, a do tego widze ze
            jeszcze macie problem z czytaniem ze zrozumieniem - poziom
            wyksztalcenia na wsi tez gorszy... :) HEH
            • Gość: bandi lala, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.09, 06:09
              Dziwisz się pozniej,że taka jest reakcja naplywowych? Wyśmiewasz
              wiejski poziom nauki,sama strzelając byki godne
              drugoklasisty.Piszesz chyba celowo "was" małą literą,i zapominasz,że
              znaczna część studentów przyjeżdża tutaj po naukę.I rozum sobie to
              jak chcesz ;-P
              Jesteś w błędzie,że przyjezdni pracują za mniejsze pieniądze.Oni
              muszą wynająć mieszkanie.Potrzebują więcej ,żeby się utrzymać.
              I po prostu nie wypowiedziane powody antypatii Twojej i Tobie
              podobnych będą tak sobie tkwiły na poziomie ciemnogrodu.Będziemy
              sobie wzajemnie dokuczać,ale nasze zlośliwości to już bardziej
              obrona.I napewno nie będziemy pałać miłością do jakiejś
              mniejszości,która wyobraża sobie ,że jest lepsza. HEH :-P
              • laleczka17 Re: lala,do bandi 13.02.09, 10:43
                Wiesz co jestes zalosny, ja tu robie taka prowokacje do was
                przyjezdnych a wy sie dajecie poniesc emocjom...a ja siedze i sie
                smieje....Uwielbiam takich studenciaków ktorzy wyszukuja niby-bledow
                w czyjejs wypowiedzi.Z tym słowkiem was to bylo celowo, przeciez was
                nie lubie....:)
                • Gość: bandi lala, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.09, 19:32
                  nie denerwuj się złociutka
                  my sobie też jaja robimy ,bo lubimy Was wkurzać :-),noooo,ale
                  argumenty mamy mocniejsze :-)
                  daj pyska :-DDDD

                  ps. bez sensu tak naprawdę wojować,świata nie zatrzymamy już :-)
                  po co marnować go na jakieś negatywne emocje
                  nie jestem żałosny,babki mówią o mnie "fajny gość" :-P
            • mimbla.londyn Lala,cham ... 13.02.09, 21:57

              ...to sie inaczej pisze ;)
              No chyba,ze Ty tak "po warszawsku" ...


              so.pwn.pl/lista.php?co=cham
              laleczka17 napisała:

              Zdaje sobie sprawe ze hamy zawsze naplywac do
              > Warszawy beda ,
      • Gość: Anomander Rake Re: Warszawiak? tyko rodowity. IP: *.acn.waw.pl 08.02.09, 19:28
        a. Każdy Polak ma prawo wyjechać i szukać szczęścia w dowolnym miejscu Polski.
        Nie tylko Polski, również w całej UE.
        b. Dlaczego musisz wyjeżdżać do pracy za Warszawę? Najprawdopodobniej Twoje
        umiejętności nie pozwalają Ci na pracę w stolicy. Albo po prostu masz pecha.
        c. Przy obowiązującej rejonizacji zatrudnienia tacy ludzie, jak np. Einstein czy
        Newton nigdy by nie mieli okazji rozwinąć swoich talentów i wpłynąć na
        przyszłość ludzkości. Rejonizacja nie służy nikomu, tak samo jak ograniczony
        dostęp do zawodów prawniczych, lekarskich itp. Z monopoli zazwyczaj nic dobrego
        nie wynika.

        Ja jestem "Warszawiakiem napływowym". Mieszkam tu od paru lat i bardzo to miasto
        lubię. Znam jego historię, a przynajmniej staram się ją cały czas zgłębiać:)
        Osobiście konflikt Warszawiaków z nie-Warszawiakami zwyczajnie mi zwisa.
        Rodowici Warszawiacy na poziomie (takich najczęściej spotykam) nie mają problemu
        z napływowymi, problem mają przede wszystkim niedokształceni potomkowie z
        robotniczymi korzeniami, którzy myślą, że wszystko im się należy.
        • Gość: rodo Re: Warszawiak? tyko rodowity. IP: *.chello.pl 10.02.09, 15:25
          Nie ma żadnego konfliktu pomiędzy przyjezdnymi a prawdziwymi
          mieszkańcami Warszawy.
          Problem leży gdzie indziej.Ludzie którzy przyjeżdżają do Warszawy,i
          zostają w niej (pracując albo wynajmując tu mieszkania,kupując
          też),nie znają totalnie jej historii.
          Mało tego,nie próbują nawet zadać sobie trud,żeby spamiętać miejsca
          godne pamiętania i tym samym podnosić poziom kulturowy mieszkańców
          stolicy.
          Wielu z was traktuje Warszawę pretensjonalnie.Zarabiacie tu
          pieniądze,bierzecie kredyty,uciekając na Tarchomin i inne strzeżone
          osiedla etc.
          Natomiast nie interesują Was kultowe miejsca Warszawy,jej historia
          która zmieniała się latami.Dla Was Warszawa to supermarkety i
          multipleksy.Pomijam fakt noszenia różowych koszul i teczek ze
          świńskiej skóry.
          Nauczcie się topografii i historii miasta,edukujcie własną
          wrażliwość,a być może wtedy zrozumiecie,że nie chodzi o to kto skąd
          jest,ale jakie wartości poznawcze i rozumowe prezentuje jako
          obywatel stolicy.
          • Gość: jadzia Re: Warszawiak? tyko rodowity. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.09, 18:20
            zgodzę się z tym
            absolutnie nie chcę być zlośliwa- mam kilku znajomych ,młodych
            znajomych,ktorzy mogliby startować o miano rodowitego. Tylko że oni
            nie potrafią wymienić glownych ulic przy Palacu Kultury i Nauki,co
            dopiero mowić o reszcie.Nie mam co pytać o Pomaranczarnię czy
            Fabrykę Trzciny, oni wręcz dzwonią do mnie z pytaniem ,w jaki
            autobus wsiąść ,zeby dotrzeć na Górczewską i jaka to dzielnica
            wogole jest. Jednak oczywiście oceniam tylko tych,ktorych znam
            osobiście.Pozdrawiam
            • gajwer79 Re: Warszawiak? tyko rodowity. 12.02.09, 10:30
              Szanowna Pani Jadwigo, jesteś złośliwa.
              Moim zdaniem nie ma co oceniać "rodowitości" przez pryzmat znajomości
              topografii Warszawy. Sam jestem Warszawiakiem z krwi i kości
              (podobnie jak moi rodzice, dziadkowie...) i zdarza mi się nie
              wiedzieć, gdzie znajduje się dana ulica, nawet jeśli nie jest to mała
              uliczka osiedlowa tylko duża arteria. Czy przez fakt tej niewiedzy
              jestem mniej rodowity niż inni? To już chyba kwestia orientacji w
              terenie i pamięci do nazw ulic gra tu większą rolę niż fakt urodzenia
              się w Warszawie. Nie czuję się gorszy bo zdarza mi się czasem czuć
              zagubionym - Warszawa to wielkie ciągle zmieniające się miasto, nie
              jest łatwo znać je jak własną kieszeń.
              Ja mam z kolei doświadczenie z przyjezdnymi, którzy już zdążyli
              przyssać się do stolicy i układać tu swoje życie a nawet nie wiedzą
              gdzie i czy w ogóle znajduje się dzielnica Żoliborz. To dopiero
              przejaw ignorancji...
              • Gość: jadzia Re: Warszawiak? tyko rodowity. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.09, 18:24
                Nie jestem zlosliwa i nie to bylo moim zamiarem.Jeśli ktoś się czuje
                mocno związany z miastem,ba! uzurpuje sobie doń prawo- to powinien
                wiedzieć ,gdzie są naprawdę znane przybytki kulturalne tudzież ważne
                miejsca.Absolutnie nie wymagam,by każdy miał wiedzę taksówkarza (z
                tymi to też różnie bywa) ,ale posiadał elementarną wiedzę. Nie każdy
                będzie wiedział,gdzie znajdzie rondo Radosława ,ale PKiN? Łazienki?
                pozdrawiam
                ps. wiem,że nazwy ulic się zmieniają ;-)
          • Gość: Anomander Rake Re: Warszawiak? tyko rodowity. IP: *.acn.waw.pl 15.02.09, 00:25

            To jak ocenisz rodowitego starszego Warszawiaka, który bardzo się zdziwił w
            rozmowie, gdy się dowiedział, że na północ od Żerania są od ładnych paru lat
            osiedla na kilkadziesiąt tysięcy ludzi (Tarchomin, Białołęka)? On też nie zna
            topologii miasta, nie zasługuje na miano Warszawiaka?

            Przy tak dużym mieście ograniczenie się do dzielnicy w której się mieszka jest
            całkiem sensowne i naturalne. Myślę że mało który Nowojorczyk zna cały Nowy
            Jork, podobnie z mieszkańcem Tokyo, Pekinu, Mexico City...


            W Warszawie historia, zwłaszcza Powstanie Warszawskie jest często traktowane
            przez autochtonów wręcz histerycznie, z cichym założeniem że w czasie Drugiej
            Wojny Światowej walczyła tylko Warszawa. Mnie znów wkurza jak Warszawiacy
            standardowo mylą np. Zieloną Górę z Jelenią Górą, Dolny Śląsk z Górnym Śląskiem,
            Mazury z Warmią. To jest dopiero ignoranctwo - jako Polak wypada mieć
            jakiekolwiek pojęcie o geografii swojego kraju. A historia miasta może kogoś
            zwyczajnie NIE INTERESOWAĆ, podobnie jak historia w ogóle.


            • Gość: nerd Re: Warszawiak? tyko rodowity. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.09, 01:31
              > W Warszawie historia, zwłaszcza Powstanie Warszawskie jest często traktowane
              > przez autochtonów wręcz histerycznie, z cichym założeniem że w czasie Drugiej
              > Wojny Światowej walczyła tylko Warszawa. Mnie znów wkurza jak Warszawiacy
              > standardowo mylą np. Zieloną Górę z Jelenią Górą, Dolny Śląsk z Górnym Śląskiem
              > ,
              > Mazury z Warmią. To jest dopiero ignoranctwo - jako Polak wypada mieć
              > jakiekolwiek pojęcie o geografii swojego kraju. A historia miasta może kogoś
              > zwyczajnie NIE INTERESOWAĆ, podobnie jak historia w ogóle.

              Jeżeli pamięć o historii i wspominanie bohaterskich czynów traktujesz w kategoriach histerii, to współczuję Ci.
              Osoba mówiąca takie rzeczy od razu innym pokazuje, że mają do czynienia z prymitywem i ignorantem.

              Z pewnością może być to dla Ciebie zbyt duże wyzwanie intelektualne, żeby zastanowić się nad tym cytatem, ale jednak go przytoczę, bo może się czegoś nauczysz:

              "Historia - świadek czasu, światło prawdy, życie pamięci, nauczycielka życia, zwiastunka przyszłości." - Cyceron
              • Gość: Anomander Rake Re: Warszawiak? tyko rodowity. IP: *.acn.waw.pl 15.02.09, 17:16
                > Jeżeli pamięć o historii i wspominanie bohaterskich czynów traktujesz w kategor
                > iach histerii, to współczuję Ci.
                > Osoba mówiąca takie rzeczy od razu innym pokazuje, że mają do czynienia z prymi
                > tywem i ignorantem.

                Właśnie o tym mówiłem. Reprezentujesz standardowe warszawskie podejście do
                tematu PW. Jak ktoś nie przejawia entuzjazmu w stosunku do tego epizodu z II WŚ,
                jest wśród "Warszawiaków" napiętnowywany. Co ciekawe, idzie to w parze z
                całkowitą ignorancją dotyczącą historii/geografii innych regionów Polski. Wiesz
                na przykład, kim był Korfanty, czy tylko nazwisko obiło się o uszy i żeby
                powiedzieć o nim więcej niż 3 zdania musisz wejść na wikipedię?



                > Z pewnością może być to dla Ciebie zbyt duże wyzwanie intelektualne, żeby zasta
                > nowić się nad tym cytatem, ale jednak go przytoczę, bo może się czegoś nauczysz
                > :
                >
                > "Historia - świadek czasu, światło prawdy, życie pamięci, nauczycielka życia, z
                > wiastunka przyszłości." - Cyceron

                Widzę, że nie zrozumiałeś zupełnie mojej wypowiedzi, do której się odnosisz.
                Cytat znaleziony na szybko w google też mi jakoś nie imponuje.
      • Gość: Maja25 Re: Warszawiak? tyko rodowity. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.09, 21:16
        Wiesz co, napływowość jest wszędzie. Ja pochodzę z dość dużego miasta
        (250 tys mieszk), gdzie nie ma pracy za normalne pieniądze, jest
        tylko praca dla okolicznych wiosek, które codziennie dojeżdżają
        pociągami. Od kilku lat mieszkam w Warszawie i zaczynam już wątpić,
        że jest jeszcze jakieś miejsce w tym kraju, gdzie nieobyte wieśniaki
        nie zabierają pracy ambitnym ludziom! Przyjeżdżają z prowincji o
        których nikt nie słyszał i myślą, że Warszawiakami. Niektórzy mówią,
        że pochodzą z innych miast, a się okazuje, że to "miasto", to wioska
        pod miasteczkiem położonym 30 km od jakiegoś niewielkiego miasta.
        Załapali się na byle "studia", pracują za grosze i żebrają
        o "stypendia" socjalne. Najgorsze jednak jest to, że nie mają
        szacunku do innych ludzi, są prymitywni i wulgarni. Kultura osobista
        to coś, co jest im zupełnie obce. Brakuje im obycia, a po ulicach
        łażą jak po polu, nie wiedzą co oznacza chociażby czerwone światło,
        nie wspomne już o koszu na śmieci. W supermarketach rzucają się na
        promocje i chłamowe żarcie. To od razu widać chociażby po wyglądzie,
        zachowaniu i sposobie mówienia, że ktoś jest z Koziej Wólki czy
        innego Pcimia Dolnego. Poznałam wiele osób mieszkając tu 7 lat i
        mogę stwierdzić, że na wsiach nie ma szkół, są tylko budynki zwane
        szkołami! Ludzie ze wsi naprawdę nie mają nawet minimalnej wiedzy z
        jakiejkolwiek dziedziny. Nie rozumiem po co się pchają do miast,
        gdzie jest wyższy poziom nauczania, inna kultura i obyczaje. Ja się
        nie wstydzę, że NIE jestem Warszawianką, nigdy nie byłam i nie chcę
        być. Chcę być sobą, pracować za godne pieniądze i rozwijać się.
        Niestety wieśniactwo napływa, więc jak tu się rozwijać, patrząc na
        takich można jedynie się uwstecznić albo pochlastać!!!
        • Gość: remik Re: Warszawiak? tyko rodowity. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.09, 13:24
          ...następna sfustrowana...chamstwo jej przeszkadza,a swojego nie
          widzi..no coż,lekarstwa na to nie ma..
        • gajwer79 Re: Warszawiak? tyko rodowity. 24.02.09, 15:37
          Myślę dokładnie tak samo. Maju, trzymaj się i powodzenia w
          znalezieniu swojego wymarzonego miejsca pracy, nie daj się zadeptać
          buciorami, z których słoma wystaje. Pozdrawiam serdecznie. Warszawiak
        • Gość: ja Re: Warszawiak? tyko rodowity. IP: *.chello.pl 19.02.10, 19:39
          koleżanka z Kielce widzę ...
    • Gość: remik buahaha! dobre IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.09, 14:50
      jad wylewa się spod kołnierza.Wy po prostu zazdrościcie im
      alternatywy odpoczynku weekendowego poza miastem,tych burakow i
      ziemniakow bez chemii,he he,
      ktory czlowiek może teraz przeżyć za 1000zl przez dłuzej niz miesiąc?
      który zgodzi się za tyle pracować? gdzie logika,czlowieku obudz się
      ze swojego snu :-)
      • easy321 Re: buahaha! dobre 19.02.09, 01:26
        wiesz co remik, ja mysle ze nikt ci nie zazdrosci ze jestes ze wsi
        bo nie ma czego, takie buraki i ziemniaki ekologiczne jak ty msz na
        wiosce ja moge kupic na bazarku od twojej babci, ktora przyjezdza tu
        i od 6 rano do 18 stoi z czosnkiem i burakami na bazarze.
        kto godzi sie zyc za 1000zl? osoby ze wsi ktore zyja w 5 w
        mieszkaniu, pija wode z kranu, jedza tyrolska z chlebem,i ziemniaki
        ze zsiadlym (tez ze wsi) mlekiem.He he
        • Gość: remik easy321,dołączasz do grona? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.09, 18:12
          napisałem przecież "zazdrościcie IM..."
          widać tak bardzo jesteś zaślepiony ,że nie widzisz różnicy
          mi to nie przeszkadza,mam całą gromadę znajomych przyjezdnych i nic
          mi w nich nie uwiera ni przeszkadza jak Tobie ,i wcale nie czuję się
          lepszy.W sumie też chcialbym mieć gdzie skoczyć na weekend,byle nie
          w jakieś kwatery czy hotele..no. :-DDDD
        • Gość: fxhunt Re: buahaha! dobre IP: 188.33.132.* 04.03.10, 22:42
          dowartosciowales sie juz ? Prawda cie boli a ty nie chcesz nic zrobic poza
          pluciem jadem. Najbardziej cenna grupa wsrod narodu to jednostki wyksztalcone,
          niezalezne, aktywne zawodowo, zaradne gospodarczo, otwarte na swiat i widzace
          cos wiecej niz tylko czubek swojego nosa i koniec swojej ulicy. Nic na to nie
          poradzisz. Na prawde wierzysz w to, ze ktos tu przyjezdza zeby zarabiac 1000zl ?
          Dobrze wiesz, ze to bzdura bo za tyle nikt nie przezyje, w szczegolnosci
          wynajmujac mieszkanie. Boli cie to bo prawda burzy twoj swiatopoglad bazujacy na
          tym, ze bycie warszawiakiem czyni cie lepszym. Nie czyni. Jak to jedyne co masz
          to wspolczuje...
    • black-cat Re: warszawa TYLKo dla warszawiaków 16.02.09, 12:10
      Jako pracodawca śmiem twierdzić, że przyjezdni pensji nikomu nie zaniżają.
      Jestem właśnie po rekrutacji i jeżeli o przyjezdnych chodzi - ich żądania
      płacowe były znacznie wyższe niż osób z Warszawy. Na pytanie (po uprzednim
      określeniu zakresu obowiązków) jakiego wynagrodzenia oczekują podawali kwotę
      znacznie wyższą niż osoby z Warszawy ponieważ: 1. muszą sami się utrzymać, 2.
      opłacić wynajęcie mieszkania, 3. wyżywienie, 4. studia 5. przyjemności itd.
      A zatem nie obawiajcie się Warszawiacy - pracy Wam nie zabiorą, no chyba, że
      będą lepsi:)
      A co do chamstwa - cóż jest ono wszędzie, co zresztą widać po wypowiedziach na
      forum.
      • easy321 Re: warszawa TYLKo dla warszawiaków 19.02.09, 01:28
        czarny kiciusiu, ja smiem twierdzic ze piszesz farmazony, a naprawe
        jestes tu naplywowy, pracujesz na budowie albo studiujesz a nie masz
        wlasna firme,to wynika z twoich wypowiedzi :)
        • Gość: remik he,he,biedaku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.09, 18:17
          ty po prostu nie radzisz sobie z rzeczywistością buehehehee!
          I po większości postów widać,komu słoma z butów wystaje.Tylko zbacz
          ptysiu,że to określenie oznacza już bardziej brak kultury aniżeli
          pochodzenie wiejskie :-DDDD
          cieszę się,że mi podnosisz poziom endorfiny :-)))))
      • Gość: remik black-cat, zauważ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.09, 18:21
        że grzeczne,rzeczowe wypowiedzi tylko pianę toczą im w ustach..oni
        po prostu sobie nie radzą..jasne jest,że jeśli nie byloby tych
        wiejskich pastuchów (bez obrazy)ze wsi,to nie byloby takiej WIELKIEJ
        konkurencji :-DDDDDDD
        no to do pięknych wniosków doszliśmy :-)

        ps. w 100% popieram słuszność Twej wypowiedzi.
    • Gość: jadzia oo właśnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.09, 18:55
      Twoja wypowiedz odzwierciedla pełnych pretensji "rodowitych"
      Zanim coś jeszcze z siebie wyplujesz razem z jadem,pomyśl ,że
      zaniżasz zdanie o reszcie,która niekoniecznie jest tak naładowana
      zlością jak Ty i miło im nie będzie,że przez taki stereotyp będą
      wrzuceni razem z Tobą pod jedną kategorię. I to by było na
      tyle,jeśli mowa o jakimkolwiek buractwie w Warszawie,wszak widać
      idealnie kto zaświecił niczym gwiazda. Jak widzisz,buractwo to
      raczej przywara charakteru aniżeli rodowitości.

      W kwestii niszczenia dróg -jesteś w błędzie,ale nie będę wymagać od
      Ciebie znajomości tematu.
    • Gość: Ania Re: Jak przetrwać w Warszawie? Nowi Warszawiacy IP: *.aster.pl 22.02.09, 18:38
      Nie ma czegoś takiego jak "nowi warszawiacy". Proszę przestać
      wypisywać te żenujące bzdury.
      • sebastian1021 Re: Jak przetrwać w Warszawie? Nowi Warszawiacy 03.03.10, 16:39
        wiecie co tak czytam to i czytam i mnie aż głowa od tego wszystkiego rozbolała
        powiem wam tak ja planuje się przeprowadzić do warszawy oczywiście w
        poszukiwaniu pracy tam z skąd pochodzę jest dużo pracy i co z tego jestem
        polakiem i będę mieszkał tam gdzie będę chciał i nikt mi tego nie zabroni jestem
        wolnym człowiekiem he
        ktoś tu napisał wcześniej że ktoś kto pochodzi ze wsi jest gorzej wykształcony
        u mnie na wsi jest bardzo dużo osób dobrze wykształconych skończyli oni dobre
        uczelnie polskie ale też mogę szczerze powiedzieć też zagraniczne ja mam
        wykształcenie zawodowe teraz w tym roku kończę lo dla dorosłych i nie czuję się
        gorszy od nich nikt przecież nie powiedział że ten co skończy studia będzie miał
        lepiej w życiu niż ten co ich nie ma
        popatrzcie na anglików czy niemców tam co 4 5 osoba ma studia i nie mają takich
        kompleksów jak my dla porównania u nas co 2 jest studentem i jak tak dalej
        będzie to za parę lat zabraknie osób po ZSZ..............
        ja mam tylko nadzieje że znajdę sobie dobrą prace będę dobrze żył w moim kraju i
        nie ważne skąd jestem i czy mieszkam tu 50 lat czy rok tam jest mój dom gdzie
        czuje się dobrze i tyle pozdro :)






        • Gość: dawaj dalej Re: Jak przetrwać w Warszawie? Nowi Warszawiacy IP: *.opera-mini.net 05.03.10, 00:02
          Przyjedz do Warszawy potrzeba nam takich co za 1000 zł będą dla nas miejscowych pracować
          • sebastian1021 Re: Jak przetrwać w Warszawie? Nowi Warszawiacy 05.03.10, 17:29
            za tyle to nawet loda bym ci nie zrobił :)
          • sebastian1021 Re: Jak przetrwać w Warszawie? Nowi Warszawiacy 05.03.10, 17:37
            Gość portalu: dawaj dalej napisał(a):

            > Przyjedz do Warszawy potrzeba nam takich co za 1000 zł będą dla nas miejscowych
            > pracować
            i jeszcze co wy z tym 1000zł cały czas ja pracowałem w tamtym roku i zarabiałem
            koło 3500tys niekiedy nawet więcej a wy cały czas
            cytuję


            i jeszcze co wy z tym 1000zł cały czas ja pracowałem w tamtym roku i zarabiałem
            koło 4000tys niekiedy nawet więcej a wy cały czas te 1000 i 1000 może jak masz
            jakieś kompleksy co do zarobku to wiesz zostaw to dla
            siebie...........................................................................

    • Gość: j Re: Jak przetrwać w Warszawie? Nowi Warszawiacy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.10, 19:58
      tu nie da się przetrwać lepij jechać do Ustki
    • szymon407 Re: Jak przetrwać w Warszawie? Nowi Warszawiacy 29.06.10, 16:14
      Brawo. Gratuluję MATOLSTWA. Nie ma czegoś takiego jak "Nowi Warszawiacy". Nie
      potraficie pojąć, że wy - przyjezdni totalnie zepsuliście MOJE miasto. Miasto w
      którym się URODZIŁEM, WYCHOWAŁEM i W NIM ŻYJĘ !!!

      Przede wszystkim to właśnie przez was Warszawa jest totalnie PRZELUDNIONA,
      SPARALIŻOWANA, ZAKORKOWANA, i PRAWIE WSZĘDZIE SĄ KOLEJKI i TŁUMY.

      To dzięki wam - przyjezdnym nie ma tu NORMALNEJ pracy bo konkurencja jaką chcąc
      nie chcąc wprowadziliście TOTALNIE ZEPSUŁA RYNEK PRACY.
      Ktoś kto to podważa albo kłamie bo ma kompleks wsiura albo po prostu nie ma
      pojęcia o realiach.

      Miejcie świadomość - wy PRZYJEZDNI, że dzięki wam z dnia na dzień żyje się tu
      coraz gorzej.

      Warszawa dla Warszawiaków !!!
    • Gość: ... Re: Jak przetrwać w Warszawie? Nowi Warszawiacy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.10, 08:43
      beznadziejny pomysł
      • Gość: a Re: Jak przetrwać w Warszawie? Nowi Warszawiacy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.10, 19:12
        Wróćcie do siebie i tam trwajcie. Wasza kreatywność i
        przedsiębiorczość bardziej się tam przyda. A jeśli nie jesteście
        przedsiębiorczy, ani twórczy, to tym bardziej zostańcie u siebie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka