27.01.06, 10:53
Kilka miesięcy temu poszukiwałam pracowników na terenie woj. dolnośląskiego
na bardzo dobrych warynkach, rozesłałam więc poprzez e- mail zapotrzebowanie
do prawie wszystkich Urzedów Pracy w woj dolnośląskim (dokładnie do 21)i
tylko jeden UP się tym zainteresował i poprosił o kompletna dokumentację
(wpis, NIP, REGON firmy)aby takie ogłoszenie mogło być wywieszone na tablicy
ogłoszeń (takie podobno są przepisy). A Inne urzędy olały moje
zapotrzebowanie i podejrzewanm że nigdy ich nikt z bezrobotnych ich nie
zobaczył. Pewnie zawracałam tylko głowę "zapracowanym" paniom. Przez trzy
miesiące zatelefonowały tyko trzy zainteresowane osoby. Jestem przerazona
działaniem tych instytucji. Według mnie ta instytucja jest zupełnie zbędna i
wcale nie ma na celu pomóc bezrobotnym.
A Wy jak spostrzegacie Urzędy Pracy w Powiecie Drawskim? a zwłaszcza w
Złocieńcu? Ja osobiście i tu mam niemiłe doświadczenia.
Obserwuj wątek
    • jleszcze Re: PUP-y 27.01.06, 18:11
      To rzeczywiscie skandal. Zadowoleni urzędnicy mają pracę. W swojej głupocie nie
      rozumieja tylko, że jesli nie potrafią zebrać ofert, to prędzej czy później
      ktoś dojdzie do wniosku, że urzędników takich nam nie potrzeba. No ale czego ja
      wymagam? Przewidywania? Ta wieczna urzędnicza arogancja.
      Ktoś mi opowiadał, jak w chamski sposób traktowani ludzie bez pracy przez
      urzędników z pomocy społecznej.
      • mikserek1 Re: PUP-y 27.01.06, 18:35
        tak sie też traktuje ludzi w zlocienieckim UP- tak jakby ludzie odwiedzajacy
        ta instytucje mieli co najwyzej skończoną podstawówkę. ja w czerwcu zostałam
        absolwentką wyższej uczelni i musialam sie zarejestrowac jako bezrobotna. po
        wypelnieniu zółtej karty:) skierowano mnie do innego pokoju w celu zapoznania
        sie z ofertami pracy- kiedy weszlam do pomieszczenia nikt mi nie
        odpowiedział "dzień dobry" (ale to pominę), młoda osóbka wzięła odemnie kartę i
        w milczeniu wbiła pieczątkę "brak odpowiedniej oferty". nikt nawet nie probowal
        ze mna porozmawiac, potraktowano mnie z gory! to ze nie bylo stanowiska
        urzedowego to rozumiem ale ja moze bym chciala kopac rowy? nikt mnie o to nie
        zapytal. mam bardzo niemile wspomnienia z "procesu rejestracji"
    • jleszcze Re: PUP-y 28.01.06, 14:53
      No tak, przecież gdyby odpowiedzieli "dzień dobry" mogłaby im spaść korona z
      głowy :)) Obserwuję to często. Zawsze kiedy wchodzę do sklepu mówię głośno
      dzień dobry, na co dość często nic nie szłyszę, albo slusze jakąs wyszeptaną
      odpowiedź. Tak jakby odpowiedź na pozdrowienie była czymś wstydliwym. Natomiast
      gdy się na kogoś zdenerwujemy, wtedy nagle jesteśmy głośni, że o k... i ch...
      nie wspomnę.
      • baba45 Re: PUP-y 28.01.06, 20:36
        Niestety, nie jest to tylko "specjalność" UP, lecz w ogóle norma postępowania
        większości urzędników. Nieuprzejmość ( to oczywiście delikatne stwierdzenie),
        traktowanie petentów jak pętaków, a co najgorsze-totalny brak kompetencji,
        znajomości prawa, przepisów i postsocjalistyczna niechęć do ponoszenia
        jakiejkolwiek odpowiedzialności, co objawia się m.in. nieumiejętnością podjęcia
        jakiejkolwiek decyzji, spychaniem spraw na innych, przeciaganiem
        procedur, "działalnością" polegającą na przesyłaniu pism z biurka na biurko.
    • pikpok0 Re: PUP-y 28.01.06, 21:16
      "Hiszpanie zatrudnić chcą 300 bezrobotnych kobiet z powiatu drawskiego przy zbiorze truskawek. Wyjazd na okres od 2 do 4 miesięcy planowany jest na przełomie lutego i marca.

      - Od poniedziałku rozpoczynamy rekrutację w Drawsku Pomorskim, Złocieńcu, Czaplinku i Kaliszu Pomorskim – mówi Agnieszka Kuropatnicka z Powiatowego Urzędu Pracy. - Kandydatki powinny mieć od 20 do 45 lat i ważny paszport. Mile widziane są osoby z doświadczeniem w pracy na roli.
      Dodajmy, że zgłaszać się mogą również panie, które nie są zarejestrowane jako bezrobotne."
      za Głos Koszalinski
      • love_boy Re: PUP-y 30.01.06, 10:25
        Urzedy pracy działają świetnie:) Bardzo łatwo jest wysłać ludzi do pracy za
        granicą ale ciężej natomiast jest zorganizować jakis darmowy kurs czy szkolenie
        tylko przydatny. Mam przykład po ukończeniu technikum elektronicznego dostałem
        przydział na kurs z obłsugi komputera. Mimo iż to ja mógłbym wiele nauczyć
        Panią prowadząca kurs. Dla mnie była to stara czasu dla PUP pieniędzy. Te
        urzędy pomagają rzadko bo rzadko ale pojedyńczym ludziom którzy sa uparci i
        przychodza codziennie. To tak dla świetego spokoju ktoś ich skieruje do jakiejś
        pracy. Poza tym kadra tych urzedów....Bez komentarza.
      • mikserek1 Re: PUP-y 30.01.06, 14:07
        Tak, fajnie że chociaż Hiszpanie, Niemcy, Anglicy itp. oferuja swoje miejsca
        pracy dla bezrobotnych polaków. Bardzo często ludzie nawet z wysokimi
        kwalifikiacjmi wyjezdzaja za granice do ciężkich przc fizycznych, aby zarobić
        kilka groszy na przezycie dla rodziny. taki wyjazd wizae sie z wieloma
        wyzeczeniami- rozłąka, ciężkie warunki miaszkaniowe (baraki, namioty..)a do
        tego ponzenie w oczach zagranicznego pracodawcy, bo Polak wykonuje prace,
        których nie podejmują się mieszkancy danego panastwa. To tak jak do Polski
        ściąga się Ukraińców do zbiorów truskawek za 2 zł na godzinę i to jeszcze bez
        umowy. to smutne ze tylu młodzych ludzi wyjeżdza, ale co zrobic jak nasza
        Ojczyzna nie daje przyszłości. Chociażby taki Złocieniec... Jakie tu sa
        perspektywy?- zadne. kazdy z tąd ucieka, a komu uda sie dostac do pracy to
        zazwyczaj miał kogoś "na górze". Taki młody wyksztłcony bez znajomości nie ma
        szans!!! Młodzi nie mają tu przyszłości no, chyba że kabelki w Czaplinku albo
        bicie palet:( Dlatego też rodzi się mało dzieci i nadciąga wielkimi krokami niż
        demograficzny, młodzi nie decydują się na dzieci, gdyż jest to
        droga "inwestycja" na dlugie lata. Ja pamiętanm jak na osiedlu czaplineckim
        widac było dużo dzieci, czasem nawet przeszkadzały ich krzyki:) a teraz? na
        placu zabaw raptem kilka osób. Złocieniec niedługo będzi miastem rencistów i
        emerytów, którzy pomimo nabycia tych świadczeń nie ustąpią miejsca młodym i z
        pomysłami. To smutne ale takie są fakty. Jestem przezrażona jak będę musiąła
        szuksc pracy po odbyciu (bardzo długo oczekiwanego!!!) stażu.
        • love_boy Re: PUP-y 30.01.06, 14:59
          A staż to nie jest wyzysk?? Robisz wszystko to co normalny pracownik a
          dostajesz 400 pare złoty śmiech na sali. Poza tym teraz wszysycy chętnie
          przyjmują na staż bo to darmowa siła robocza. Na stażu młoda osoba powinna się
          czegoś nauczyc a nie odwalac czarną robotę.
          • mikserek1 Re: PUP-y 30.01.06, 15:40
            Oczywiście zgadzam się z Tobą że staż to wyzysk, ale co zrobić. jakmam siedziec
            w domu i nic nie robic to tez nie jest najlepsze rozwiazanie. mam dosc ciezka
            sytuacje a te 400 zloty moze mi starcza na skonczenie rozpoczętych studiów
            (robię już drugi fakultet)nie mogę wyjechac bo nadal się uczę- gdyby nie moi
            rodzice juz dawno bym rzuciła studia, bo i tak po nich nie widze przyszłości,
            ale oni mnie dopingją że kiedyś pieniądze włożone w naukę mi sie zwróra- ja
            jakoś w to nie wierzę.Już z wyższym wykształceniem czekałam na staż rok czasu-
            dlaczego? bo nie mialam znajomości!!!! ciągle się łudziłam ze z takimi
            kwalifikacjami bez problemu sie dostanę, jednak rozczarowałm się.I to bardzo!
            Dziwnym zbiegiem okoliczności do biur i urzędów dostawały się osoby po
            ogólniaku, a moje papiery były tylko przewalane z biurka na biurko.
            • bagnik1 Re: PUP-y 30.01.06, 16:26
              Twoje doswiadczenie to nic nowego. Bardzo czesto dobre wyksztalcenie stanowi przeszkode w zdobyciu pracy. Po prostu miernota zrobi wszystko zeby do pracy przyjac druga miernote. Ktokolwiek z kwalifikacjami stanowi zagrozenie. Oczywiscie taka sytuacja nie moze trwac w nieskonczonosc. Jezeli dana firma lub instytucja w jakikolwiek sposob podlega prawom rynku (urzad miasta niestety nie:) to w koncu niewykwalifikowana kadra zacznie ciazyc. Marna to jednak pociecha dla osob po studiach, ktore nie sa konkurencyjne w stosunku do asow po ledwo skonczonych zaocznych ogolniakach.
              • jleszcze Re: PUP-y 30.01.06, 17:36
                :)))) Niestety wiele w tym prawdy.
                • love_boy Re: PUP-y 31.01.06, 13:06
                  Wiadomo ze lepiej jest mieć 400zł niż siedzieć w domu i narzekać ale dużo
                  ważniejsze jest to żeby się czegoś na stażu nauczyć. A z reguły młodzi ludzie
                  co konczą staż umieją niewiele więcej niż przed stażem. A to staż właśnie ma
                  zwiększac twoje kwalifikacje na rynku pracy a tego nie robi. Pieniadze panstwa
                  po raz kolejny są marnowane. Wiele razy rozmawiałem z normalnymi ludźmi z PUPów
                  ( na szczęście tacy też tam są) po co te staże. czego nauczy się 20 letnia
                  osoba w sklepie?? Obsługa kasy fiskalnej zamiatanie podłóg mycie witryn. Poza
                  tym te pieniądze to żenada tyle to kosztuje wynajęcie pokoju w dużym mieście. A
                  przecież jak szumnie głoszą hasła PUPów to staż ma być krokiem w dorosłośc.
                  • baba45 Re: PUP-y 31.01.06, 17:44
                    Mam kontakt z wieloma młodymi ludźmi i uważam , że jest jeszcze gorzej, niż
                    piszesz. Staże wiąża się z jakimiś ulgami i refundacjami dla potencjalnych
                    pracodawców, więc biorą ludzi na staż, ale najczęsciej ci młodzi uczą się , jak
                    NIE PRACOWAĆ.
                    • jleszcze Re: PUP-y 31.01.06, 17:55
                      Od jakiegoś podejrzewam, że jesteś nauczycielką. Trafiłem?
                    • bagnik1 Re: PUP-y 31.01.06, 18:47
                      Staze to troche psucie rynku. Z jednej strony umozliwiaja mlodemu czlowiekowi zdobycie doswiadczenia zawodowego, ale z drugiej czesto uniemozliwiaja mu zdobycie stalej pracy, bo taniej jest przyjac nowego stazyste.
                      Mam tez wrazenie, ze wiekszym problemem w zdobyciu pracy jest wiek. Z ludzmi ok. czterdziestki nikt juz nie chce rozmawiac, bo sa "za starzy". Warto byloby pomyslec o wsparciu dla tego typu ludzi, bo czesto marnuja sie doswiadczeni i wartosciowi pracownicy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka