33kk
11.04.07, 09:42
Głos Koszaliński
Stawno czeka na gości
Kilka lat temu trudno tu było złowić jakąkolwiek rybę. Właściciel jeziora
Łąka nie radził sobie z kłusownikami. Dzisiaj pływają tutaj dorodne okazy.
Turyści chętnie kupują licencje na połów ryb w jeziorze Łąka. W okolicy krąży
plotka o 20-kilogramowych karpiach zamieszkujących wody jeziora. (Krzysztof
Bednarek) A kłusownicy? Omijają zbiornik z daleka. Wolą nie narażać się
mieszkańcom.
Pięć lat temu w Stawnie zamieszkał Krzysztof Zacharzewski, z wykształcenia
filozof, obecnie dyrektor Biura Stowarzyszenia Inicjatyw Społeczno-
Gospodarczych Powiatu Drawskiego w Złocieńcu. To on wpadł na przewrotny
pomysł.
Z należącego do Gospodarstwa Rybackiego w Złocieńcu jeziora Łąka, z którego
wcześniej kłusownicy bezkarnie wyławiali ryby, postanowił z pomocą
mieszkańców zrobić atrakcję turystyczną. Kłusownikom, których we wsi nie
brakowało, zaproponował rolę gospodarzy i strażników jeziora.
Pomysł podchwycił Mariusz Bryła, dyrektor Gospodarstwa Rybackiego. Krzysztof
Zacharzewski napisał program pod wymownym tytułem "Z kłusownika na
przewodnika”. Uzyskał akceptację i dofinansowanie Fundacji Wspomagania Wsi.
Mieszkańcy podpisali z Gospodarstwem Rybackim porozumienie na użytkowanie
jeziora. Pieniądze z FWW przeznaczyli na zarybianie i zakup łodzi.
W czynie społecznym wybudowali plażę nad jeziorem, pomosty dla wędkarzy,
stoły, ławy i wędzarnię ryb. Po wpuszczeniu do jeziora narybku, rozpoczął się
najtrudniejszy etap programu.
- Jeziora pilnowali mieszkańcy. Oni dobrze znali nawyki kłusowników. Chcieli
sprawdzić się w nowej roli. Były nocne kontrole, zdejmowanie nielegalnie
postawionych sieci. To była próba sił - mówi Krzysztof Zacharzewski. - Po
pewnym czasie kłusownicy zrezygnowali. Nadal jednak trzeba być czujnym, bo
sporadyczne przypadki kłusownictwa się zdarzają.
We wsi powstało Stowarzyszenie pod nazwą Ośrodek Wspierania Wsi Stawno.
Mieszkańcy wiedzą już, że ich jezioro ma być przynętą na... turystów, którzy
będą się tutaj zatrzymywali i zostawiali pieniądze. Przy wjeździe do wsi wisi
tablica: licencję na połów ryb w jeziorze kupić można w gospodarstwie nr 53.
Turyści kupują licencje, bo jezioro jest zasobne w ryby, a opowieści o 20
kilogramowych karpiach zamieszkujących wody jeziora rozeszły się po okolicy.
W ubiegłym roku 25 mieszkańców wsi zdało egzamin na kartę wędkarską. Są wśród
nich - byli już - kłusownicy. Od dwóch lat we wsi organizowane są imprezy
mające przyciągnąć letników: "Święto Łąki” i "Festyn rybny”.
- Zarobionymi w ten sposób pieniędzmi dzielimy się z Gospodarstwem Rybackim.
Właśnie organizujemy wycieczkę dla mieszkańców nad morze. Z kutra będziemy
łowić dorsze. Chętnych nie brakuje - mówi Krzysztof Zacharzewski.