10.05.04, 08:11
lubie. Zwlaszczca jak wstaje sama o bladym swicie, slysze bulgoczaca wode w saganie (no dobra, w elektrycznym kocherze ale sagan brzmi nostalgicznie:), radio wlaczone (pal licho ze w przegladzie prasy malo pozytywnych rzeczy dzis slyszalam...) a ja czysta i odswiezona cielesnie (duchowo dochodze do siebie dopiero po wyjsciu na powietrze) szykuje sobie sniadanko. Jakas kromka, najczesciej z herbata. Jak mam czas to sobie jeszcze robie kromke do pracy. Tak sobie siedze przyoknie i spogladam marzycielsko za okno. Nie powiem, ladny widok mam wiec milo sie patrzy (kwitnace bzy i zielonosci). Tylko ze nie zawsze tak sielsko mi ten czas przemija. Zwykle budze sie zbyt pozno, w biegu szukam ciuchow, w biegu sie pakuje, w biegi sie myje...i lece... Ale mimo wszytko lubie te moje poranki.
Obserwuj wątek
    • emre_baran wiersz : Duzo latwiej 10.05.04, 08:41
      Duzo latwiej
      Duzo latwiej zyje sie kobieta
      z wielkimi cyckami
      Duzo latwiej zyje sie lawecie
      z okralymi kolami
      Duzo latiwej wieje wiatr
      na plaskim terenie
      Duloz latwiej lowi sie
      pokazne jelenie
      Duzo latwiej pisac
      wiersze bez skladni
      Duzo latwiej zycbyc ludziom szkaradnym.
      • sabba Re: wiersz : Duzo latwiej 10.05.04, 08:43
        a jak duze cycki juz opadno to co?
        • emre_baran zaslyszane : Jada chlopcy 10.05.04, 09:14
          jada chlopcy jada
          dziwczecia szukaja
          do cie nie przyjada
          by ty tam nie mieszkasz
          • sabba Re: zaslyszane : Jada chlopcy 10.05.04, 09:19
            aha to wszystko wyjasnia zapewne
            • emre_baran czy zasialem? 10.05.04, 09:24
              Czy zasialem ziarno niepokoju? Jak wynika z badan amerykanskich naukowcow
              infantylizacja spoleczenstwa galopuje postepujace, wspolczesnie dziedzina
              byznesu zajmujaca sie indoktrynacja infantylnej grupy spoleczenstwa znana jako
              markietking dobiera sie juz nawet do ludzi w wieku grubo przekraczajacym lat
              20, wstawiajac w bajeczna konstelacji terminoloigiczna pojecie pokolenia X toz
              obok dojnych krow.

              A jezeli ma byc prosto z mostu to sadze ze to samo co z malymi.
              • sabba Re: czy zasialem? 10.05.04, 09:34
                gleba jalowa wiec chyba nic nie wyrosnie obawiam sie. starosc nie radosc wiec i infantylizm nie dziwi. ale milo ze sie pytasz...
    • jutka1 Re: poranki 10.05.04, 08:55
      podczas tygodnia nie lubie.

      weekedndowe poranki owszem, dlugie, pozne i leniwe, z podwojnym espresso z
      mlekiem, newsami, muzyka.

      najbardziej lubie cieple poranki w heimacie. wszystko jw., plus ogrod.
      • emre_baran podanie ludowe: O czlowiku splatanym 10.05.04, 09:19
        Czlowieku w obcislych dzinsach
        Czlowieku splatany w krowie wymieni
        Czy wiesz ze grozi Ci bezpplodnosc?
        Nie - odpowiada czlowiek.
    • emre_baran a to moze. 10.05.04, 09:45
      Jako ze z nie znanych mi przyczyn osoba budujaca dom w ktorym zamieszkuje
      stowrzyla obszerny obszar tarasowy wygladajacy na teraz w czesci zalesiony
      postaniwilem byc rozdrazniony tym obszarem i zainstalowalem na nim teletube i
      sekstans pozwalajaca gapic sie na gwiazdy tudziesz ustalenie pozycji
      geograficznej domu, jednakeze ze jakoz jestem pijany kazdej nocy wiec z gwiazd
      nici, natomiast rano! rano jestem w bardzo zlym chumoze bo pijanstwo usiluje ze
      mnie wylezc i to nie dolnym otowrem. Wiec rano kiedy jeszcze wszyscy spia
      wylazze na ten taras i naprzemia wydalam z siebie pijanstwo i patrze przez
      tube. Dzis spotkal mnie nadwyraz wyrazny dylem. Wsrod porancego kwilacego
      ptactwa zauwazylem hlopa, ktory wyrzucal odpady w last. Rozdarlem sie pomiedzy
      wydalaniem, obowiazkiem obywatelskim denuncjacji lub conajmniej oddania strzelu
      ostrzegawczego a prozna ciekawoscia, ktora nakazuje mnie czekac, czy jutro
      pojawi sie znowu, czy przywiedzie ze soba samice? czy beda kopulowac na kupie
      odpodaw?
    • xurek Juz samo slowo jest straszne :;)) 10.05.04, 11:29
      Poranek kojarzy mnie sie z czyms, co nastepuje zanim nastapi rano a owo jest
      juz wystarczajaco straszne :))).

      Poranek nie jest niczym nowo-przyjemnym, tylko zakonczeniem czegos przyjemnego,
      czyli nocy, ktora jest najprzyjemniejsza pora doby. Prawie wszystkie znane mi
      czynnosci nocne sa nieslychanie przyjemne, pod warunkiem, ze jako ostatnia
      nastepujaca czynnosc czyli spanie odbywa sie wystarczajaco dlugo. Poranek to
      nic innego niz smierc z kosa w lapie przylazaca by uciac glowe milusiemu spaniu.

      Tak wiec walcze z porankiem od zarania dziejow usilujac spac jak najdluzej.
      Potem niestety nastepuje walki etap nastepny czyli nienawistny poranek popycha
      sekundy, coby bielgy jak njaszybciej a ja biegam jak oparzona usilujac umyc dwa
      garnitury zebow, ubrac podwojna ilosc ubran, wyczyscic dwie pary okularow,
      znalezc marchewki w czeslusciach lodowki, przekonac Piranhe, ze na 10-minutowa
      jazde autobusem nie potrzebujemy 10 ksiazek, zlapac w biegu wszystko co trzeba
      i biegiem zlapac autobus, ktory jak sprinter niecierpliwie czeka az wybije ta
      wlasciwa przez poranek popychana sekunda, by z piskiem opon moc odjechac przed
      naszym nosem.
      Jezeli mu sie to uda (czasem) to nastepuje trzeci etap walki z porankiem, czyli
      on nadal popycha sekundy do odjazdu pociagu a ja usiluje zlapac stopa, co z
      piskiem opon zawiezie nas do przedszkola a moze nawet poczeka, by odwiezc mnie
      z powrotem na stacje.
      To sa wstretne poranki tygodniowe, potem nastepuja trzy wstretne poranki
      weekendowe, kiedy to przebiegly poranek nie majac broni autobusowej posuluguje
      sie wciaz tym samym perfidnym zagraniem typu “mamusiu, a czy ty juz nie
      spisz”…..

      Pierwsza sensowna pora dnia jest przedpoludnie, kiedy to powoli dochodze do
      siebie i zaczynam sie cieszyc, ze niedlugo nastapi wieczor i moja ukochana noc
      …..

      Jedynym sensownym rodzajem poranku jest ten „szosta rano po imprezie“, kiedy to
      wygloszona zostaje ostatnia nieslychanie gelboka mysl, zgaszony ostatni
      papieros w drodze do pachnacej goracej wanny po ktorej to spuszczam zaluzje i
      smiejac sie porankowi szyderczo prosto w twarz mowie “dobranoc” przykrywajac
      sie mieciutka kolderka i wtulajac twarz w wilgotne, pachnace wlosy.

      Xurek-zwierz-zdecydowanie-nocny
      • kan_z_oz Re: Juz samo slowo jest straszne :;)) 10.05.04, 13:09
        Xurek, podpisuje sie pod twoim postem obiema rekami i nogami. Przyjemny poranek
        zawsze kojarzyl mi sie z barbarzynskim wyrwaniem mnie z krainy snow (zawsze
        zbyt krotkich). Proby wczesnego wstawania powoduja u mnie ciezka chorobe
        zwana 'zasypianiem przez caly dzien przy kazdej sposobnosci'. Wczesne chodzenie
        spac, powoduje tylko, ze budze sie wypoczeta o 9:30 zamiast 10:00.
        Nie ma to jak urok nocy, popoludnia i wieczorow.
        Pzd
        • jan.kran Re: Dostosowanie. 10.05.04, 18:45
          Poranki nie lubie. Ale musze polubic wiec:
          wieczorem probuje zorganizowac maximum. Ubranie i plecak dla mnie i Juniora i
          ewentualnie wydobyc z Mlodej w gipsie co Jej rano mam zapewnic.
          Wstaje wczesnie , robie sniadanie , czasem uda mi sie zrobic makijaz. Na Mloda
          czeka taksowka , Juniora wyrzucam brutalnie, sprawdzam czy wszyscy mamy klucze,
          komorki, jedzenie i picie.
          Potem wybiegam z domu spozniona , klnac glucho, wpadam zdyszna do fabryki i
          dopiero lapie oddech:-))) W fabryce spokoj , cisza , kawka, papierosek. Lubie
          pracowac:-ppp
          Najbardziej lubie lykend. Zawsze pracuje. Jak na rano to wstaje, mlodziez
          chrapie, ja spokojnie sie zbieram i powoli ide do fabryki gdzie kawka ,
          papierosek i szczescie Frania... K.
          • maria421 Radosc o poranku 10.05.04, 20:02
            "Jak dobrze wstac skoro swit,
            jutrzenki blask.... "(jak to bylo dalej?)

            Albo : "Kto wczesnie wstaje, temu Pan Bog daje"

            Albo ´: "Wstalem rano, jesc mi dano
            ludzie inni bardzo czynni,
            ten rabie, choc stary,
            ten dzwiga ciezary"...

            Nic innego nie mam do powiedzenia...)))
            • jan.kran Re: Radosc o poranku 10.05.04, 20:03
              Najlepsze sa poranki po nieprzespanej nocy. Zdecydowanie :-)) k.
    • luiza-w-ogrodzie Poranki sa dobre tylko po wyspaniu 11.05.04, 04:01
      Generalnie poranki sa fajne po jakichs 12 godzinach snu. Ale rzeczywistosc
      wyglada tak, ze przez 6 dni w tygodniu wstaje pierwsza w calym domu, wloke sie
      do lazienki, potem kuchnia, szykowanie sobie lunchu do pracy, podgrzewam mleko,
      szykuje jakis chlebek, owoce, zasiadam przy stole i powoli budze sie gapiac sie
      przez szklana sciane na ogrod, buszujace w nim ptaki, pokryta rosa trawe i
      krzaczki truskawek.

      Te ciche sniadania w porannej samotnosci to najmilsza czesc poranka. Potem
      niestety nastepuje czesc oficjalna, czyli nakladanie makijazu, wbijanie sie w
      spodnium/kostium/ponczochy i obcasy oraz wymarsz w strone samochodu. Drzwi
      zamykam za soba cicho, zeby nie budzic domownikow i wsiadajac do zimnego auta
      warcze pod nosem w kierunku ludzi, wygrzewajacych sie w cieplych lozkach, gdy
      jestem w drodze do biura.

      Popoludnia i wieczory to zupelnie inna historia...

      Luiza-w-Ogrodzie

      "have your fun and keep lafing" ©joanna

      .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸.·´¯`·...¸><((((º>

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka