jutka1 Dzisiejsze wpisy 08.12.13, 10:20 Niedziela maria421 08.12.13, 09:42 Odpowiedz Jest spokojnie, tylko lekki wietrzyk wieje, slonce za chmurami i chyba sie dzisiaj nie pokaze. Tez jestem ciekawa jak Dorotce wlosy wyszly. No nie wyszly ze wyszly z glowy, tylko jak sie farba przyjela:) Po poludniu mam zamiar piec ciastka. Milego dnia. Re: tak,tak... maria421 08.12.13, 10:13 Odpowiedz Ewa, jak sie czuje Twoja siostra? Odpowiedz Link
iwannabesedated Sory sory sory!!! 08.12.13, 13:31 Z rozpędu się wpisałam na zamknięty już Pierdulon! Przeklejam: No wiecie, znakomicie wyszły! Aż się zdumiałam! Ciemny brąz mniej więcej taki co mam naturalny, siwe złapało dobrze, są o ton może jaśniejsze. Część farbowana zaś trochę jaśniejsza pozostała. Czyli nic się nie sprawdziło z makabrycznych wizji mających doprowadzić do golenia głowy. Ani nic nie jest zielone, ani nie mam dwukolorowych włosów, ani fabrowana część się nie zrobiła czarna, żółta, czy jakakolwiek. Przede wszystkim nie mam czegoś takiego jak po farbie, że wraz ze spłukiwaną farbą wyłażą mi garście włosów. Jak miałam tych włosów bardzo dużo, to mnie to wisiało. Teraz, że mam mniej, to już mi obojętne wcale nie jest, wręcz przeciwnie. No i nie wyprostowuje mi włosów, tak jak farba. Bo wiecie, jakoś się okazało, że pomiędzy czasem kiedy zaczęłam farbować włosy, a dawno to było bo wcześnie zaczęłam siwieć, a czasem obecnym, moje włosy się z falujących stały - kręcone. No nie jak u Murzyna powiedzmy, ani nawet jak u mego chłopa, ale generalnie to się robią już konkretne rurki :) Suma summarum, mogę spokojnie polecić tę hennę. Aha, i jeszcze, nie plami skóry tak jak farba. No i zapach ziołowo koński jest dużo bardziej przyjemny niż amoniak z farby. Dobra, dość o włosach. Dzień miły bardzo, słońce świeci, leżą resztki śniegu. Wczoraj zaszło zdarzenie niewytłumaczalne - obraz "Klucz" co go dumnie posiadam i chyba niejeden raz tu pokazywałam, się nagle przekrzywił na ścianie. Sam z siebie, nagle i nieodwracalnie. Ni fiute nie chce wisieć spowrotem prosto. Chyba Ksawery wykrzywił cały budynek, czyco? Jak wieżę w Pizie? Będą tu wycieczki przyjeżdżać, okaże się że mieszkam w ewenemencie budowlanym, szalony milioner wykupi moje mieszkanie za pierdyliony a ja się skromnie przeniosę ... no gdzie? HA! Kiedyś pewnie bym napisała, że na Karaiby, ale teraz jakoś tak sądzę, że chyba nie. Pory roku jednak lubię mieć, lecz w proporcji odwrotnej niż mam. Czyli 9 miesięcy ciepłego bym chciała, a zimnego trzy :) Odpowiedz Link
xurek Re: Dzisiejsze wpisy 12.12.13, 23:23 Forum dostalo zatwardzenia :). dzien byl dzisiaj dlugi, meczacy, maloproduktywny, jakis taki bleeee. Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 239 :-))) 08.12.13, 16:37 Uff! Upieklam ciastka, wlasnie sie studza. Strasznie duzo przy tym roboty. Corka moja i jej chlopak maja powazny zamiar nabyc kota, Dzisiaj byli, ogladali sliczna mala kotke, zdjecie oczywiscie zaraz dostalam, ale jeszcze sie namyslaja. Najgorsze jest to, ze za dwa tygodnie ona przyjezdza do mnie na swieta, on jedzie do swojej matki i co z takim malym ledwo nabytym kotkiem? Przeciez takiemu zwierzakowi nalezy szczegolnie na poczatku poswiecic duzo czasu, wychowac go. Ciesze sie ze Dorota nie wylysiala i ze nie musi kupowac peruki :) Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 239 :-))) 09.12.13, 01:09 No właśnie, i że nie ma zielonych włosów. :-))) Co do kotka. Powiedz córce, żeby sie nie wygłupiała. Zwierzę to nie zabawka, a koty bardzo przeżywają zmianę miejsca. Trzeba po "adopcji" być z nimi kilka miesięcy bez zmian jakichkolwiek. Kurcze, no. A ja miałam dziś wielce przyjemny dzień. Lunch w mojej byłej zwyczajowej niedzielnej knajpce (zdjęcia na zbuku, jakby co), potem spokojne popołudnie i wieczór w czterech ścianach, i czuję się wreszcie odpoczęta i wypoczęta. :-) Jutro zaś c.d. przyjemności życia. I o to chodziło. :-) Dobranoc :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 239 :-))) 09.12.13, 09:22 Jutka, ja corce serdecznie odradzam kotka, ale ona na kazdy moj argument ma kontrargument. Co zrobia jak beda wyjezdzac? Nie ma problemu, nad nimi mieszka pani lekarz weterynarii, to sie zajmie. Co zrobia jak za okolo roku beda chcieli (musieli) sie przeprowadzic do Frankfurtu i tam wynajac mieszkanie? Nic to, poszukaja kogos kto akceptuje lokatorow z kotem. Jestem na przegranej pozycji. Zdjecia na FB widzialam, i zastanawialam sie co Twoj kolega miesza w misce. Budyn? A Ty kwitnaca jestes. Dzisiaj jest wyjatkowo ciemny poranek. Mam duzo roboty to mi szybko czas minie. Milego dnia. Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 239 :-))) 09.12.13, 09:58 Pani weterynarz może odmówić, albo może też być na wyjeździe... no dobra, kończę już ten temat. :-) Kolega zmówił mousse au chocolat, i dostał porcję na 6 osób. :-) Odpowiedz Link
jutka1 Poniedziałek 09.12.13, 10:16 Jest dość chłodno, 1 C, ale jasno i słonecznie. Zmarznąć nie zmarznę. Plany na dziś: lunch u Japończyka, popołudnie w miłym towarzystwie, wieczór takoż. Plus kilka drobiazgów organizacyjno-administracyjnych. Fajnie jest. :-) Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Poniedziałek 09.12.13, 12:10 HAHAHA! obszczałam się. Dorosłe babo musi z mamusią konsultować czy może sobie wziąć kota... Moja matka była specyficzna (ehem :), ale miała tę niebywałą zaletę że nigdy nie kwestionowała żadnych moich decyzji. Cokolwiek zrobiłam było oczywiste, że jest jedynie słuszne. To mnie nauczyło w podejmowaniu decyzji liczyć wyłącznie na siebie. No ale inni mają inaczej. Potem stoisz człowieku na dziale gaciowym a tutaj babie musi w zakupie desusów asystować mąż. Bo sama nie jest w stanie decydować. A ty się człeku męcz z dziwnym obcym chłopem kłusującym po damskiej przymierzalni z garścią cyckonoszów w rękach. I też ze świadomością, że mierzony właśnie cyckonosz też być może podlegał memłaniu takowemu. Eeeeh, przechlapane. Marysia, jak Twoja córka jest taką niemotą, to może się tam wprowadź od razu, bo inaczej zginie bez Ciebie :D Dzisiaj pogoda jest paskudna, szaro bura, i duje. Fuj. Pytonu tarzania na paryskim memłonie zazdraszczam, lecz bijąc się w piersi przyznaję, że gdybym miała znosić w tym celu pobudkę o szóstej rano i gehennę lotnisk i samolotów, to pewnie bym odpuściła sobie na rzecz kokoszenia w domu z nowym kryminałem co mi go wczoraj jakowaś mikołajka przyniosła. Razem z garścią opowieści o dziejstwach w zatrudniającej ją agencji reklamowej. Gdzie jeden prezes najpierw zwolnił drugiego prezesa, a potem złożył sam wymówienie. A ten drugi wtedy, się sam przywrócił back zuruck abarot. Ludzie są dziwni. Odpowiedz Link
maria421 Re: Poniedziałek 09.12.13, 12:31 Dorota, znow Cie opiernicze za czytanie po lebku. Moja corka juz decyzje o kotku podjela i zrobila to wspolnie ze swoim chlopakiem. Ja dostalam tylko zdjecie slicznej wybranki, malej kotki. Ja decyzji nie kwestionuje, bo wiem ze to nic nie da, ale to nie znaczy ze mam te decyzje chwalic i mowic co innego niz mysle. Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: Poniedziałek 09.12.13, 14:57 A moze wtedy jest lepiej nie mowic nic? Odpowiedz Link
maria421 Re: Poniedziałek 09.12.13, 16:40 Z moja corka zawsze jestem szczera i zawsze mowie to, co mysle. Ona potem i tak robi to, co chce. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Poniedziałek 09.12.13, 23:16 E tam, ja sobie tylko żarty stroję z Ciebie Marysia. Ludzie zawsze tak reagują, jak się dowiedzą, że ktoś sobie zamierza sprawić psa lub kota, że odradzają. Szkody w tym tak naprawdę nie ma, bo jeszcze się nie spotkałam z przypadkiem aby ktoś zrezygnował z kota lub psa bo mu znajomi, czy rodzina odradzali :D Odpowiedz Link
maria421 Znalezione w internecie 09.12.13, 19:41 dr_psychol @polska_baba Ja za to, znałem kiedyś jednego kowala. Robił w hucie na trzy zmiany. Bzykał tylko od matury, do góry, ze szczególnym uwzględnieniem rzekomych intelektualistek. Członka miał jak młot, płuca niczym kowalski miech, ale co z tego? Balcerowicz zamknął hutę. Dzisiaj zmienił płeć, mieszka z kolegą listonoszem. Jak filozoficznie powiada: każdy jest kowalem swojego losu. Sprząta, gotuje, ceruje mężowi skarpety i kalesony. Jednym słowem samo życie. Piękna życiowa historia, co nie? :))))) Polecam wszystkie komantarze :-))) wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15099870,Lew_Starowicz__Wspolczuje_mlodym_kobietom__Dla_wielu.html#Cuk Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Znalezione w internecie 09.12.13, 23:26 Eeee..... nie chciało mi się. Zdegustował mnie szacobliwy profesor. Pierdoli jak potłuczony. Tia, oglądanie pornografii to same zuo, powoduje że młodzi faceci wolą walić konia niż bzykać, a młode laski kupczą dupą. Zajebiście. Co jeszcze. Może na podeszwach stóp wyrastają włosy, i chorobliwie pocą się ręce. Bo to że się od tego ślepnie - to od dawna jest wiadomo. --wasza stokrotka Odpowiedz Link
maria421 Re: Znalezione w internecie 10.12.13, 08:56 Ja nie polecalam profesora (nawet nie wlaczylam video), tylko komentarze pod artykulem, takie wlasnie jak "dr. psychola" :) Odpowiedz Link
maria421 Wtorek 10.12.13, 08:58 Jest o wiele jasniej niz wczoraj i juz 6 stopni na termometrze. Moze znow popracuje w ogrodku i uprzatne polamane przez Ksawerego galezie? Milego dnia. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Wtorek 10.12.13, 09:27 U mnie pokazuje -1C. Ale jest słonecznie. :-) Plany na dziś mam czysto towarzyskie. Jipppiiii. :-) Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
chris-joe Re: Wtorek 10.12.13, 11:59 Tu wczoraj sniegowisko, plugi na ulicach, pozniej niejaki roztop, dzis duje okropnie. Nic jeno zima. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Wtorek 10.12.13, 12:42 Tutaj takowoż, jest słonecznie oraz mroźno. Pranie się pierze, pies chrapie, i panuje spokojna błoga domowość. Odpowiedz Link
chris-joe Re: Wtorek 10.12.13, 23:30 W niedziele po podwieczorku mielismy alarm p-poz. Caly zastep wspolmieszkalnych psow poznalem przed blokiem. I tylko jedna Nina w przenosnej klatce. Wiary nie dam, ze Nina jest jedina. Czyli co? Kociarze uwazaja, ze jakby co, to koty wyskocza, przeskocza, uskocza, zaskocza i naskocza? Co je? Odpowiedz Link
xurek Re: O pierdułach -- Odc. 239 :-))) 10.12.13, 23:40 juz prawie dwunasta a ja dopiero sie "rozkrecam", bo musze co prawda jutro pracowac, ale nie musze sie ruszyc z domu. Mala rzecz ale jaka radosc :) Powoli zaczynam oswajac sie z chalupa i wyobrazac sobie co gdzie i jak i chwilowo ta przeprowadzka na raty nie wydaje mi sie az tak glupim pomyslem. Jest tutaj duzo przestrzeni ale jest ona malo ustawna. Jutro architekt przedstawi nam pierwsza wersje pomyslu na dwa mieszkania: w stodole i na poddaszu. Jestem bardzo ciekawa co wymyslil. Moj maz rozwalil kawal rozwalajacej sie rzezni: dwupietrowy piec do wedzenia plus wielgasny metalowy boiler wysokosci co najmniej 2 metrow. Wycial tez kilka drzew i wykopal ich korzenie. Jestem pelna podziwu i zdumienia. Na dodatek ma ta robota same pozytywne skutki uboczne w postaci tak umiesnionej sylwetki ze az mi szczena opadla :). Chyba bede musiala isc odkuc pare kafelek alboco :). Ale poki co to ide sobie zrobic drinka i zasiasc ze stosem katalogow na temat okien i drzwi przed telewizornia z setkami programow nudych, nudniejszych i jeszcze bardziej nudnych. Nawet national geographic to juz nie to co kiedys. Stalam sie nagminnym ogladaczem zdf neo, ktory mozna bylo miec za darmo :) Odpowiedz Link
chris-joe Re: O pierdułach -- Odc. 239 :-))) 11.12.13, 00:08 To git, xur. Jestescie dobrzy ludzie i sie wam brejk nalezy. Gniezdzcie sie. :) Odpowiedz Link
ach_dama_byc_z_kanady Re: O pierdułach -- Odc. 239 :-))) 11.12.13, 07:18 no nie ale z tym kotem to i mnie sie wlos na kuczapie jezy. wiem ze Maria nic zrobic nie moze, ale ja choc moge ponarzekac, moge? no moge. otoz mam mloda ledwoznajoma co bardzo chciala miec kotka. tez wszystkie kontrargumenty w malym paluszku itd, decyzja "przemyslana", podjeta a jeszcze milosiernie to wygladalo bo kotek ze schroniska wziety, wiec niby bardzo ladnie itd. a po kilku miesicach co? nic, "uratowany" kotek siedzi calymi tygodniami sam w domu 24/7 bo mloda pancia jest okropnie zajeta w szkole i pracy a kazda wolna chwile poswieca baletom z boyfriendem gdzies out. teraz przeklina ze potrzebuje zmienic miejsce zamieszkania w trybie przypsieszonym a nie moze bo nikt nie chce wynajac panci z kotkiem bo "kotki smierdza, szczaja zlosliwie, i potem trzeba wyrzucac dywan/zmieniac podlogi" - skadinad czesciowo slusznie, tak patrzac z punktu widzenia landlorda. nieraz drapia tez meble i tapety. koty, nie landlordy. wiec mloda sie wscieka, nie wie co robic z "ukochanym kotkiem" i niesmialo pomyka ze moze komus oddac.... a tak poza tym u mnie spadl snieg, jest zimno i sucho. tyle dobrego :) Minnie Odpowiedz Link
maria421 Sroda 11.12.13, 09:27 ponuro, ale dosyc cieplo, 5 stopni. W poludnie jade na placki kartoflane do miasta, musze korzystac dopoki jest jarmark swiateczny. Nowosc z frontu kotka- wczoraj dzwoni corka cala zadowolona ze dostana tego kotka, chyba sie najbardziej podobali aktualnemu wlascicielowi. Ale tak- jej chlopak wyjezdza juz 20 grudnia i wraca 26. Wiec ona nie przyjedzie do mnie w sobote 21 grudnia, jak bylo planowane, lecz dopiero w poniedzialek 23 grudnia, a przez 3 dni sasiedzi beda kotka dogladac. No chyba ze bedzie mogla kotka przywiezc ze soba... Na co ja ze po moim trupie, nie chce na swieta malego kotka co mi bedzie na choinke skakal , meble drapal i na perskie dywany sikal. Na co ona , dorosla kobita, jak dzieciak jakis sie obrazila, ale krotko potem puscila mi Appsa ze albo wezma kotka po swietach, albo wcale. Na co ja ze niech wezma po swietach i bedzie bez problemu. No i dalej nie wiem co w koncu bedzie. Odpowiedz Link
ach_dama_byc_z_kanady Re: Sroda 13.12.13, 11:57 Ale tak- jej chlopak wyjezdza juz 20 grudnia i wraca 26. Wiec ona nie przyjedzie do mnie w sobote 21 grudnia, jak bylo planowane, lecz dopiero w poniedzialek 23 grudnia, a przez 3 dni sasiedzi beda kotka dogladac. czyli kota jeszcze nie ma a juz sie zaczyna zle. biedny kot :( Minnie Odpowiedz Link
maria421 Re: Sroda 13.12.13, 12:24 Na szczescie zwyciezyl zdrowy rozsadek. Kotek zostanie przez Swieta u obecnego wlasciciela i zamieszka z moja corka i jej chlopakiem dopiero 27 grudnia. Odpowiedz Link
jutka1 TGIF, i trzynastego :-) 13.12.13, 08:21 Fajna data, i dzień powinien być pozytywny. :-) Jest zimno, -1C, ma dojść do +6C. Mam dziś trochę do pozałatwiania na mieście, a jutro wracam na wieś. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: TGIF, i trzynastego :-) 13.12.13, 09:35 Ciemno, ponuro, mam duzo roboty a nic mi sie nie chce. Milego piatku! Odpowiedz Link
jutka1 Re: TGIF, i trzynastego :-) 13.12.13, 15:12 Na mieście załatwiłam wreszcie sprawę zalegającą ciężkim kamieniem od kwietnia, czyli wpisanie na powrót do kasy ubezpieczenia medycznego. Ktoś mnie pomyłkowo wypisał, przez telefon ani korespondencyjnie nie dawało się załatwić, więc dzisiaj poszłam z całym dossier i mnie wpisali. Ufff. Poza tym jest zimno, ale miałam cudny długi spacer z drogą osobą, zjedliśmy też super lunch, a teraz będę odpoczywać, bom zmęczona od tych wszystkich wrażeń. :-))) Odpowiedz Link
chris-joe Re: TGIF, i trzynastego :-) 13.12.13, 23:07 Zimno? Ehem, bardzom ciekaw... Tu odczuwalna -30! Normalnie pierdziele. I tak bedzie do wtorku. Jutro zas wieczorkiem wraca Ksiestwo z kubanskich plaz... Smiac mi sie chce, ale wiem, ze nie wypada ;)) Odpowiedz Link
jutka1 Re: TGIF, i trzynastego :-) 14.12.13, 10:29 Kilka dni temu mi kumpelka mówiła, że jadą na święta do Winnipeg, gdzie odczuwalna temp. = -41C. KJAP. :-/ Nie zazdroszczę. Odpowiedz Link
jutka1 Sobota, pakowanie 14.12.13, 10:33 Znowu upycham walizki... Ehem. W temacie pogody, jest pochmurno, w nocy padał deszcz. W tej chwili 3 stopnie na plusie. Na Dolnym Śląsku była podobno wiosna pod moją nieobecność. Dzisiaj się kitłaszę na walizkach. Tylko do bankomatu pójdę na róg, i nic więcej. Mam dziś nasRUj i jestem nieprzysiadalna. :-/ Ale Wam miłego dnia życzę. :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Sobota, pakowanie 14.12.13, 11:15 Podoba mi sie okreslenie "nieprzysiadalna" :) Jutka, szczesliwej podrozy i polepszenia humoru zycze. Ciemno ze caly dzien trzeba swiatlo swiecic, ale dosyc cieplo i bezwietrznie, wiec w sumie nie najgorzej jak na polowe grudnia. Milego dnia. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota, pakowanie 14.12.13, 11:30 Określenie to cycat ze Świetlickiego. :-) Jakieś słońce zaczęło się pokazywać, może pomoże. Odpowiedz Link
maria421 Niedziela 15.12.13, 09:40 Deszcz leje, wiatr wieje- nie ruszam sie dzisiaj z domu. Milej niedzieli niezaleznie od pogody zycze. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Niedziela 15.12.13, 09:57 Niedziela, i wyspałam się, jipppi. :-) Za oknem na dodatek świeci słońce, a przede mną dzień nieróbstwa i odpoczynku, więc i nastrój się pojawił w miejsce nasroju. :-) Zaraz rozpalę w kominku, rozpakuję się, ugotuję jakąś zupę, a po południu przejdę sie do sklepiku po prowiant i prasę. O. :-) Miłej niedzieli :-) Odpowiedz Link
roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 239 :-))) 15.12.13, 22:15 wyladowalismy z opoznieniem, w burzy snieznej w tym samym czasie kilk innych samolotow z tropikow ludu od groma, obslugi prawie wcale zanim sie dotarabanilam od samolotu do przegladu paszportu myslalam, ze kota zniose- melexy majace wozic tych, co to maja klopot z poruszaniem sie w nocy nie kursuja... na bagaz czekanie, na szczescie byla lawka na taksowke czekanie, bez lawki taksiaz jechal 50tka po autostradzie, a przed nami autka tanczyly dotarlismy do domu po 3 w srodku nocy dzis zapychanie lodowki, bo przeciez mlodziezy do zycia niewiele trzeba, mleko mi kupili :-) no i panowie chojaczka przytargali podagra sobie o mnie przypomniala jak troche dojde do siebie, to z pomoca CJ relacje zamieszcze Odpowiedz Link
chris-joe Re: O pierdułach -- Odc. 239 :-))) 16.12.13, 02:21 My tu modly wczoraj wznosilismy plomienne za wasz powrot szczesliwy ogladajac sniegawice z balkonu. Na websajcie lotniska niemal same "delayed" i "cancelled", wypatrzylismy jednak wasze ladowanie po polnocy. Musimy sie spiknac. Moze w przyszly weekend? Odpowiedz Link
roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 239 :-))) 16.12.13, 02:56 ooo, to takie buty z cholewami :-) spikniemy sie na skypie jakos i ustalimy co i kiedy Odpowiedz Link
chris-joe Re: O pierdułach -- Odc. 239 :-))) 16.12.13, 12:11 Zazdwonie po fajrancie. Z rana odczuwalna -29. Duje. Not nice. Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 239 :-))) 16.12.13, 17:12 U nas od dwu dni piekne slonce i blekitne niebo. Ale chlodny wietrzyk. Niedobrze ze tak cieplo o tej porze roku: przezyja wszystkie gadziny... Ale mnie to pozwolilo troche popracowac w ogrodzie: tam sie praca nigdy nie konczy. Mam kolejny lot zabuchowany do Warszawy na 8.stycznia. Mam nadzieje, ze nie bedzie to za pozno... Alew czesciej jak raz w miesiacu na tydzien nie moge, mam naprawde duzo obowiazkow... Szkoda. Z przerazeniem czytam o zimie na swiecie, dobrze ze nie mieszkam w Kanadzie:) Ale i w Israelu i Egipcie spadl wlasnie snieg. Swiat staje na glowie. Nikt z Was nie wybiera sie na Swieta w tropiki? Bedziemy sie wszyscy grzac przy kaloryferach lub kominkach? Odpowiedz Link
jutka1 Wtorek 17.12.13, 10:14 Rano było słonecznie, teraz się zaczęło trochę chmurzyć. Co dalej, nie wiem, bo mi się prognoza pogody w telefonie zacięła na 5 grudnia i nijak nie wiem, jak to przesunąć na czas realny. Ha ha ha. :-))) Za godzinę muszę skoczyć na chwilę do mamy, potem wracam i pracuję. Miłego dnia Wam życzę :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Wtorek 17.12.13, 12:49 Kolejny piekny, sloneczny, spokojny dzien. Jest mi dobrze :) Odpowiedz Link
ewa553 sroda 18.12.13, 11:56 tego jeszcze nie bylo, zebym ja - i to w poludnie, otwierala dzien. U nas po trzech slonecznych dniach jest dosc szaro i siedem stopni. Astry i fioletowe dzwoneczki kwitna na balkonie. Niemila dla mnie wiadomosc: moja polskojezyczna psipsiola (Amerykanka z korzeniami) wyjezdza w marcu na pol roku do Stanow:((( Bede bardzo sama. Coraz czesciej trzeba kogos pozegnac: tym razem przynajmniej z nadzieja. ze jesienia wroci... Siedze dzisiaj w domu i bycze sie mimo zaleglosci w sprzataniu itepe. Nie chce mi sie. Jutro ide do fryzjera, to moze jak bede lepiej wygladac to i rusze troche miedzy ludzi. Mam zaproszenie na wieczor. W piatek wieczorem skolei idziemy do Greka na pysznosci. Jakos zycie plynie dalej mimo przeciwnosci i niewesolosci... Odpowiedz Link
jutka1 Re: sroda 18.12.13, 13:01 No widzisz Basiu. :-) Ja się od rana zamotałam z papierologią dla paryskich księgowych i F(R)iskusa, i teraz dopiero wychylam głowę. A jeszcze muszę po jakąś paczkę na pocztę pojechać, więc następna godzina-półtorej w plecy (no bo jak już pojadę do miasta, to i do kilku sklepów wpadnę "na zaś", żeby już w tym tygodniu nie jeździć). Pogoda słoneczna i koło zera, rano było pięknie i biało, bo mgła zamarzła w szadź cudnej urody. Niestety, nie złapałam fotki, bo od razu zaczęłam się motać z papierologią - termin miałam na wysłanie. Dobija mnie wczesny zmrok. Mam wrażenie, że nic, co planuje zrobić w ciągu dnia mi się nie udaje, i mnie to deprymuje. :-( Niech już się zaczną dni wydłużać. Miłej środy :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: sroda 18.12.13, 13:31 Kolejny sloneczny dzien, choc juz nadciagaja chmury. Pojechalam do miasta na placki kartoflane, ludzi wszedzie pelno, zaparkowac trudno, ale atmosfera fajna. Plus 9 stopni tydzien przed Bozym Narodzeniem nie czesto tu sie zdarza. Wczoraj pomalowalam sobie paznokcie na kolor ciemnej maliny. Nie pamietam juz kiedy po raz ostatni mialam czerwony lakier na paznokciach, ale musialo to byc ponad 20 lat temu. I wiecie co? Podoba mi sie ! :) Odpowiedz Link
roseanne Re: sroda 18.12.13, 16:05 greckie pysznosci to i ja bym zjadla mrozy popuszczaja z wolna, juz tylko jednocyfrowe snieg pruszy, podobno miasto usunelo juz cwierc tego, co spadlo weekendowo powinnam poczlapac do sklepu, bo mi puszek kocich zabraklo - wszystkiego w domu moze braknac, tylko nie puszek, bo seniorka pape drze niemilosiernie Odpowiedz Link
ewa553 Re: sroda 18.12.13, 16:25 :)) jasne, mam nawet pare reserwowych puszeczek w piwnicy... Moja najmlodsza drze sie niemilosernie jak nie mam dla niej jakiegos extrasa. Moga to byc pastylki serowe, wieprzowina albo kurze miesko. Wolowiny nie je. Srednia natomiast MUSI miec zawsze w miseczce suchy prowiant. Sej w tym, ze miseczke oproznia blyskawicznie, a wiec stale musze napelniac... Tylko Senior jest grzeczny, nie awanturuje sie... No, niezupelnie: awanturuje sie jak za dlugo siedze przy compie, zamiast z nim isc do lozka. Bo on jako jedyny spi ze mna. Dziewczyny wygryzl... Odpowiedz Link
chris-joe Re: sroda 18.12.13, 21:59 Nina zas nagle chce znowu na balkon. Do sniegu! Nie zeby sie w nim tarzac, jeno przycupnac w kacie i sie gapic. Ponadto jedzie od niej jakas kamfora. Stwierdzilismy, ze to nowy piasek w kuwecie. Nie do zniesienia, trzeba zmienic. A mnie poskrecalo lumbago, czy cos. Dolne plecy zwinely mnie w kablak prawie na 2 dni. Wczoraj zaserwowalem sobie goraca wanne (mimo zem zdecydowany tuszowiec), namascilem plecy mazidlem, lyknalem Robaxacet i dzis juz niemal w porzadalu. Jak boli i boli i nagle nie boli- to jest Raj! :)) Odpowiedz Link
roseanne Re: sroda 18.12.13, 23:13 ten specyfik mozna tez kupic jako generic, tanszy i rownie dobry, znaczy troche pomaga ja lykam te z zielonego pudelka, czyli forte sobota in? Odpowiedz Link
chris-joe Re: sroda 19.12.13, 00:07 Robax gdzies zalegal i Braz go wyszperal, bo tylko on wie u nas co jest gdzie. O czym wiesz chyba swietnie ;) Sobota's on, jak najbardziej :) Odpowiedz Link
maria421 Czwartek 19.12.13, 11:45 ponury i deszczowy. Bylam u fryzjera, napisalam chyba 20 maili, teraz "pralka pierze, ja se leze" i rozmyslam co by sobie na lunch zrobic. Milego dnia! Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek 19.12.13, 12:29 U nas tak jasno-szaro, ni to, ni sio. Rano wstałam, z dwiema kawami szwałędałam się po domu starając się nie patrzeć na dół w stronę gabinetu. :-/ Poszłam do ogrodu, zerwałam pigwowce na konfiturę, z garażu przyniosłam torbę jabek i szczapki na rozpałkę. Potem poszłam do sklepiku, kupiłam cukier na konfiturę (zrobię dzisiaj) i wkładkę do fasolki po bretońsku (jutro). Zaraz poodkurzam. Wbrew opisowi powyżej, mam niechcieja. Połączonego z naSRojem. Błeeee. Eeeeee... Miłego dnia, żebyście Wy przynajmniej mieli. Odpowiedz Link
xurek Re: Czwartek 19.12.13, 13:34 Odkrylam nowego pisarza godnego polecenia (dla niemieckojezycznych, bo nie wiem, czy zostal przelumaczony): Martin Suter. Ksiazki sa cienkie, wiec mimo oblezenia praca polknelam w ciagu tygodnia dwie, kosztem glownie snu. Te ksiazki sa jak te psychodeliczne grzyby co je opisuje w jednej: ogluszajaca deprecha z dluuugim ogonem ciagnacym sie za czytaczem dlugo po zamknieciu ksiazki. Zastanawiam sie, jaki ten Martin jest: czy mozna pisac takie ksiazki i byc np. pogodnym optymista? Piszac powyzsze calkiem przypadkiem urodzilo mi sie supertrafne okreslenie na to, jak sie czuje: oblezona. Przez prace, ktora z kazdych stron usiluje pokonac barykade za ktora sie przyczailam. Takiego wariactwa jak przez ostatnie trzy tygodnie nie przezylam chyba nigdy przedtem. Znacie takie sytuacje, w ktorych staje sie jasne, ze chocbyscie nie wiadomo jak sie wysilili, usprawnili, dolozyli, to i tak sie nie da tej gory przerobic? Wczoraj wyszlam wczesniej, bo Piranha ma dzisiaj urodziny i pare rzeczy trzeba bylo przygotowac. Wsciekla na pracodawce, ze przez niego nie moglam kupic prezentu wczesniej, wsiekla na Piranhie, ze przez niego nie moge zostac dluzej w pracy i podciagnac projektu, wsciekla na meza, ze to on nie kupil prezentu, chociaz mu wczesniej powiedzialam, ze absolutnie sobie tego nie zycze bo chodzilo o specjalny ciuch a on sie do tego nie nadaje, wsciekla na komunikacje ze nie ma pociagow dlugodystansowach co 10 minut, na pogode ze jest zimno i ciemno, na przechodniow wchodzacych mi ciagle w droge i na pracodawce ze udalo mu sie mnie przekonac do wziecia tego projektu. Wrocilam do domu o 19, o 21 juz spalam snem kamiennym bo dzisiaj musialam wstac o szostej. Teraz jest lepiej, bo sobie poukladalam, poodkladalam, zrezygnowalam i olalam :). Przeprowadzilam tez uczciwa rozmowe z sama soba i przyznalam sie bez bicia, ze naspraszalam sobie takie multum gosci, ze po obgotowaniu ostatniego umre z przemeczenia, wiec wiekszosc z przeprosinami poodpraszalam i mam juz tylko cztery obgotowania w przeciagu dwoch tygodni. Da sie przezyc. Wieczorem koncert w szkole Piranhi, u ktorego odkryto nagle talent spiewacki i dano mu jakies solowki. Jestem bardzo ciekawa, jak to brzmi, w dumu zaspiewac mi nie chcial. A jutro dzien bez zajec: zaplanowanA poranna szwendaczka z panemmezem po Aarau ze sniadaniem w starym miescie a po poludniu kino z Piranha a wieczorem apero z Behemotem. Ah, zapomnialabym najwazniejszego: panmaz zostal modelem :) :) :). Odkryty przypadkiem przez ojca wspolucznia Piranhi majacego „modelhunting agency“ ma dzisiaj pierwszy „shooting“ :). 1500 CHF ow za 5 godzin przebrania sie W 3 outfity i zagrania krotkiej scenki (fakt, ze jeden z nicht to rozowa pianka do nurkowania i ze za cos takiego nalezy sie odszkodowanie). Chyba naprawde pojde poryc w ogrodku, to moze tez mnie kto odkryje :). I tym optymistycznym akcetnem koncze uciekajac na szkolenie dwoch nowonabytych asystentow plci obojga bedace moim ostatnim zawodowym zajeciem w tym roku. Yeah... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek 20.12.13, 11:20 Xurku, trzymaj się w tym nawale. Zmęczyłam się od samego cZYtania. :-))))))) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Czwartek 21.12.13, 12:26 ... ja się podpisuję ditto pod Pytonem oraz dopraszam o foty panamąża w różowej piance, bo (pacz post ort zam poniżej) Odpowiedz Link
jutka1 TGIF... 20.12.13, 11:19 Piątek przedświąteczny. I nadal nie daję się szaleństwu, O! :-) Za oknem jest szaro i chłodno. Nigdzie nie wychodzę, pinkolę. Wczorajszy plan konfitury z pigwowca wykonałam; dzisiaj posprzątam trochę, wyczyszczę kominek, zrobię fasolkę po bretońsku i popracuję. Choinka już stoi. ubiorę ją w niedzielę. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Sobota przedświąteczna 21.12.13, 13:16 ... i słońce wyszło. Dobrze, bo nagle, ni stąd ni z owąd parę dni temu się przyplątała ogoniasta deprecha i zarządziła. Jakoś tak szaro, buro, nieinspirująco i ogólnie bezsensownie. A tu, tak zwane święta za pasem, trzeba by się obkupić w żarcie, zamknąć w kuchni na mniej więcej rok, upichcić to wszytko a potem zeżreć. Ten nacisk na żarcie jakoś mnie bełta negatywnie. Lubię dobre jedzenie i lubię pichcić ale coś w tym świątecznym żarciowym amoku jest, że by największego wołoducha i solitera mogło chyba zniechęcić do jakiegokolwiek jedzenia. W każdym razie, dzisiaj wylazło słonko, a ja zamiast się rzucić ze ścierą, to zarządziłam przedpołudnie w łóżku z kawą i niemieckim kryminałem. Pisarka się nazywa Nele Neuhaus i czyta się zacnie. Do łóżka wtranżolił mi się także pies, bo liczę, że przemówi w wigilię ludzkim głosem i powie gdzie jest jakaś skitrana walizka z pieniędzmi, więc mu się chciałam przypodobać. Aha, otworzyłam sobie internetowy butik z moimi biżuteriami, jeszcze co prawda mam niegotowy wystrój, czyli baner i tam wisi taki zastępczy. Poza tym muszę przygotować wersje językowe, bo portal działa w całym EU. No ale już wstępnie funkcjonuje, kilka rzeczy tam wrzuciłam, między innymi to, zrobione ze starej filigranowej broszki. Tę broszkę mi przyniosła koleżanka, należała do jej mamy, która ją nosiła w latach 1960-tych. Wyglądała tak, że wszystkie elementy były nalepione jeden na drugi, i z wierzchu oblepione plastykowymi paciorkami w formie, kolorze i rozmiarze przypominające ziarenka ryżu. Na szczęście ten filigran było widać od spodu, więc żmudnie go z tych oblepin oczyściłam, rozczłonkowałam i sczłonkowałam "po mojemu" :) To uprzedzając pytanie Ewci, czy sama ten filigran kułam kowalskim miechem :) Odpowiedz Link
maria421 Re: Sobota przedświąteczna 21.12.13, 15:24 Calkiem zacny ten wisiorek ze starej broszki, sama moglabym cos takiego nosic. Pogoda taka sobie, troche pochmurno, troche slonecznie, duzy wiatr. Corka dzisiaj przyjezdza, najpierw mialo byc ze przyjedzie po poludniu, teraz ze dopiero na kolacje. Jak ta sojka co sie za morze wybierala. Ale z nia tak zawsze jest, wiec sie przyzwyczailam. Poza tym, od wczoraj jakas taka sennosc za mna chodzi. Starzeje sie czy co? Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota przedświąteczna 21.12.13, 17:13 Zaiste, wisiorek przepiękny zrobiłaś, Stokrotko! Tutaj też było słonecznie, ale było i się zmyło. Najkrótszy dzień w roku podobno dzisiaj. I tak też się czuję. No ale. Posprzątałam, zrobiłam sałatkę jarzynową, poczytałam, poszwałędałam się. Ciągną mnie na jakąś imprezę, ale nie wiem, czy pójdę. Niech już te dni się zrobią dłuższe. :-/ Odpowiedz Link
roseanne Re: Sobota przedświąteczna 21.12.13, 17:48 upapralam sobie paluchy atramentem, bo znalazlam dawno nieuzywane pioro i postanowilam je reanimowac z niebios nieprzystojnie pluje - ni to deszcz, ni snieg, ni bukwico moze jakiegos piernika bezgluta ukrece Odpowiedz Link
ewa553 Re: Sobota przedświąteczna 21.12.13, 20:02 wisior przesliczny Dorociu. Dzieki za blizsze informacje, zanim zdazylam zadac stereotypowe pytanie:))) Maryska, a Tobie co odbilo? Sennosc jako objaw starosci? A ja dzis w nocy wracajac od Greka poklocilam sie z Mlodym, ktory w koncu nie mogac mnie przekonac o swojej racji (bo nie mial racji), krzyczal na mnie na ulicy twierdzac ze mam starczy upor. Posunal sie troche za daleko, ja na krzyki nie odpowiadam, ale zaplacilam za to potezna migrena i wogole obudzilam sie z deprecha. Balam sie wyjsc z lozka, bo na zewnatrz czekal Swiat i Zycie. Po prostu nie moglam nawet nogi wystawic z lozka. Na szczescie przeszlo mi po wielu godzinach. Koty zachowaly sie wspaniale, choc slanialy sie z glodu, nie zmuszaly mnie do wstania. To jest rodzina! O! Odpowiedz Link
chris-joe Re: Sobota przedświąteczna 22.12.13, 00:47 Wisior zaiste... zacny. Szacunio dla reanimatorki. Wczoraj mielismy wieczorek zapoznawczy. Sprowadzilismy sobie dwie sasiadeczki. Jedna pani ok. 70., dawna mieszkanka naszego gniazda, ktora przeniosla sie dwa mieszkania down the hallway do gniazda mniejszego, emerytowana nauczycielka francuskiego; oraz inna sasiadeczka z nizszego pietra, ze Sri Lanki, ktora wlasnie przeprowadzila sie do Montrealu po latach lokatorowania w Amsterdamie, pracuje dla ONZ i wlasnie dostala sie do International Civil Aviation Organization, ktorej siedziba jest w Montrealu wlasnie. Szalenie przyjemnie. Emerytka, Zorzeta, na dodatek mowi pieknym francuskim, co radosc sprawilo mi niezwykla, bo to tu bardzo rzadkie. Na moje komplementa odrzekla bardzo w swoim stylu: "Wie pan, bo to jest kwestia kultury w rodzinie." Ę, ą. Winko, eskargoty zapiekane w ciescie, foie gras domowej roboty przywiezione z Francji u Zorzety, po czym wiecej winka, czekoladki i cognac u nas. Raczylismy sie soba wzajemnie do po polnocy, kiedy to Zorzete zmozylo. Mnie bardzo takie zycie osiedlowe odpowiada :)) Z calkiem innej beki mi sie przypomnialo. Jest pewien rodzaj smiechu: na wyjatkowo zabawny impuls cialo wydaje smiech, jednak smiesznosc jest tak wielka, ze przekracza ona wszelkie wymiary smiechu; wiec ten smiech zaraz w momencie narodzin wypada z torow smiechu i przeistacza sie w dlugi skowyt, ktory trwa do utraty oddechu; w momencie utraty oddechu fonia sie zawiesza, jednak skowyt trwa nadal, tyle ze niemy; ta faza niemego skowytu jest dosc skomplikowana, bo cialo jednoczesnie przechodzi przez stan euforyczny ale i przez stan wielkiego zaniepokojenia w obliczu utraty intejku tlenu, taka specyficzna wersja pain and pleasure, euforii i przerazenia. Zwykle faza wystepuje pojedynczo, tuz przed progiem biologicznego niebezpieczenstwa bowiem cialo sie zbiera w kupe i ucina ta faze, pozwala na zlapanie oddechu, struny glosowe po zastrzyku tlenu wracaja do akcji, skowyt przeradza sie w ryk i stopniowo wygasa. Jednak bywa, ze po fazie pierwszej natychmiast wystepuje identyczna faza druga, a w wypadkach wyjatkowych nawet trzecia. Wlasnie w przypadku takiej duplikacji opisywanej fazy wystepuje niekiedy fizyczne, doslowne 'tarzanie sie' (znane tez jako ROTFL). Jest to oczywiscie reakcja organizmu na stan zagrozenia; organizm ucina funkcje zbedne (jak utrzymanie ciala w pionie, zachowanie fizycznej rownowagi) i redukuje swa funkcjonalnosc do funkcji absolutnie koniecznych do przeprowadzenia nosiciela przez ten niebezpieczny stan. Nie wiem nawet skad mi to przyszlo. Jednak kiedy przyszlo, bardzo zatesknilem za tym stanem. Bo wiemy przeciez, ze jest on nam dany jedynie garsc razy in the lifetime, zwykle za mlodu. Co ma sens chyba, bo mlody organizm potrafi taki stan przezyc niemal bez trwalego uszczerbku. Zas po takiej, powiedzmy, 50-ce, to chuj jeden wie. Odpowiedz Link
maria421 Niedziela przedswiateczna 22.12.13, 09:01 Wczoraj corka przyjechala dopiero ok.19.30, glodna jak wilk. Zjadlysmy barszczyk z uszkami na kolacje, po czym obzeralysmy sie czekoladkami ktore ona od kogos dostala i przywiozla do domu. Nie pamietam kiedy ostatni raz jadlam czekolade, bo od jakiegos czasu nie lubie, nie ciagnie mnie. Ale wczoraj nawet mi smakowaly, zzarlam chyba z piec kulek Lindt, po czym zasnac nie moglam bo mi na zoladku zalegly. Dzisiaj deszczowo i wietrznie ale corcia chce jechac do miasta na placki kartoflane. No i fajnie, nie musze obiadu gotowac. Ewa, ja nie wiem czy sennosc to jest objawa starzenia sie czy nie, moze to ja sie wszedzie dopatruje czyhajacej na mnie za weglem starosci , tak zeby moc dac jej w pysk zanim mnie dosiegnie. Ale jak przeczytalam tekst Chrisa o konwulsjach smiechu i ze to jest oznaka mlodosci, to stwierdzilam ze jeszcze jestem mloda, bo takie konwulsje ze tchu zlapac nie moge, lzy z oczu leca i zebra bola jeszcze mi sie od czasu do czasu zdarzaja. Milego dnia! Odpowiedz Link
ewa553 Re: Niedziela przedswiateczna 22.12.13, 09:40 Marysiu, kazdemu z nas dano do kolebki jakis limit smiechu, placzu i inych uczuc. Ty jeszcze swojego limitu nie wyczerpalas wiec ciesz sie. Ja natomiast przez pomylke dostalam podwojna porcje tych zdolnosci bo mimo wieku...hm... tez mi sie zdazaja takie nieprzytomne ataki, szczegolnie jak jestem w towarzystwie mojej siostry i jej corki. Ostatnio tarzalysmy sie w trojke opowiadajac sobie jakies zdarzenie i to bylo piekne zwazywszy, ze moja siostra..co kazdy wie. Juz sie ciesze, ze 8.stycznia tam lece, zanim siostra calkiem straci glos, bo coraz gorzej mowi. MLODY, Jutencjo, to moj przyjaciel-chemik lat 50. Laczy nas bezgraniczna milosc do muzyki barokowej, wiec jezdzimy na wiele pieknych koncertow razem. Poza tym opiekuje sie on moim compem. Oraz dziala mi coraz bardzej na nerwy. Co jakis czas musze mu przypominac, ze jestem prawie w wieku jego matki, wiec zeby sobie nie pozwalal. Ale on nalezy do takich, co to jak sie czlowiek z nim wyglupia to on sobie za duzo pozwala. Trudny wypadek. Odpowiedz Link
maria421 Re: Niedziela przedswiateczna 22.12.13, 09:45 Ewa, ja moj limit placzu juz dawno wyczerpalam, teraz pozostal mi tylko smiech :) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Niedziela przedswiateczna 22.12.13, 13:36 A to Młodego na 2 tygodnie "odstaw od cycka". Nie odbieraj telefonów, nie odpowiadaj na maile, nie otwieraj drzwi. Jak mawia moja koleżanka: nie ma srania po krzakach. Przegiął, i to maksymalnie. O. Odpowiedz Link
xurek Re: Sobota przedświąteczna 23.12.13, 10:51 naszyjnik bardzo mi sie podoba, fota meza w rozowym cosiu umieszona na jego i moim fejsbuku, wytlumaczenia czemu mam ja wkleic jakos nie zrozumialam :) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota przedświąteczna 23.12.13, 11:02 Nie widzę foty męża na Twoim FB, a do jego FB nie mam dostępu. Odpowiedz Link
xurek Re: Sobota przedświąteczna 23.12.13, 12:06 chyba cus zrobilam nie tak, sprobowalam jeszcze raz, sprawdzcie teraz czy jest :) Odpowiedz Link
xurek Re: Sobota przedświąteczna 23.12.13, 12:37 jak to jest mozliwe, jezeli ja je widze w mojej kronice. Co widzisz jako ostatnie zdjecie jak wejdziesz na moja kronike? Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobota przedświąteczna 23.12.13, 13:01 Ostatnie to zimowe zdjęcie ze zmienionego Twojego cover photo, a przedostatnie to urodzinowe zdjęcie Piranhii. Odpowiedz Link
xurek Re: Sobota przedświąteczna 23.12.13, 21:30 to chyba uwarunkowane jest tym, ze maz udostepnia zdjecia tylko dla swoich przyjaciol a nie dla "przyjaciol przyjaciol" wiec nic nie pomoze, jezeli ja dziele sie tym zdjeciem w mojej kronice. Za specjalnym przyzwoleniem panameza zamieszczam rozowe foty: w swoim fejsbuku zatytulowal je "to be model is not what you think it is" Odpowiedz Link
roseanne Re: Sobota przedświąteczna 23.12.13, 22:17 superanckie :-) czemu zatem niegdy innych pianek, niz czarne, nie widac? Odpowiedz Link
blues28 Re: Sobota przedświąteczna 24.12.13, 13:08 Swietne :-))) Skojarzyl mi sie film Woody Allena z 1972 roku :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Sobota przedświąteczna 26.12.13, 23:28 OMG! Polałam się :) Boskość.... Odpowiedz Link
jutka1 Poniedziałek 23.12.13, 10:44 Pogoda jak na przedwiośniu albo jesienią. Słońce, +9C, w ogrodzie dmuchawce. Miałam jechać do miasta, ale coś kicham od rana, więc wolę zostać w domu, tak na wszelki wypadek. Napaliłam w kominku, zaraz doniosę drewna i skoczę do sklepiku wiejskiego po jakieś drobiazgi, a potem będę się aspirynować w cieple. Mam nadzieję, że dajecie odpór przdświatecznemu wariactwu. :-) Miłago dnia :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Poniedziałek 23.12.13, 12:22 Jak to jest? W Wielki Piatek rano spadl snieg, a w przeddzien Wigilii stoktrotki na trawniku kwitna? Corka pojechala do miasta, ja krzatam sie w kuchni, ugotowalam juz groch, kapuste, grzyby, upieklam makowiec. Na obiad dzisiaj kapusniak bedzie, gotowany na kosci z gesi. Milego dnia! Odpowiedz Link
xurek Re: Poniedziałek 23.12.13, 21:37 na jutro zapowiadaja "föhn" czyli nasz halny: w Ticino ma byc 16 a u nas 12 stopni. Slonce swiecilo dzisiaj jak oszalale co moim zdaniem do Bozego Narodzenia pasuje jeszcze mniej nij szaroburosc i mgla. My dzisiaj zdjedlismy resztki z wczoraj a za chwile skonsumujemy do kawy reszte ciasta z Piranhii urodzin. Jest na to wystarczajaco wczesnie bo nie planujemy lozkopojscia przed 2 nad ranem. Boze, jak cudownie jest nicnierobic (no powiedzmy malocorobic) :) Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 239 :-))) 25.12.13, 12:45 Wstałam w miarę wcześnie, wyczyściłam kominek i rozpaliłam, zrobiłam kawy, posiedziałam leniwie. :-) Zgodnie z rodzinną tradycją dzisiaj wszyscy odpoczywamy. :-) Tak więc dojadam resztki z wigilijnego stołu, i moszczę się w cieple. Zresztą na zewnątrz też ciepło, bo 9C. Na trawnikach kwitna stokrotki, a na wierzbie pączkują bazie! Kjap. :-) Bawcie się dobrze! :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 239 :-))) 26.12.13, 09:33 Pierwszy dzien swiat za nami. Wieczorem bylysmy w teatrze na "Tosca", jest to jedna z oper ktore nazywam "operami jednej arii", ta aria jest tu oczywiscie "E lucevan le stelle". Spiewal ja koreanczyk, Johannes An, calkiem przyzwoicie jak na scene naszego teatru miejskiego. Wczoraj w Kolonii, natomiast, we wspanialej katedrze, podczas mszy Bozego Narodzenia, jedna debilka z niemieckiej grupy "Femen" wskoczyla na oltarz z golym torsem na ktorym napisala "I am God". www.spiegel.de/panorama/gesellschaft/femen-aktivistin-springt-bei-weihnachtsgottesdienst-nackt-auf-altar-a-940838.html Eh,szkoda ze pregierze wyszly z uzycia.... Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdułach -- Odc. 239 :-))) 26.12.13, 09:41 no i potem jeden z drugim bedzie kojarzyl feminizm z taka kretynka. Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 239 :-))) 26.12.13, 09:57 ewa553 napisała: > no i potem jeden z drugim bedzie kojarzyl feminizm z taka kretynka. ... albo z ta idiotka z Polski ktora publicznie obwiescila ze jest w ciazy z "wpadki" i dokona aborcji akurat w Wigilie. Dlaczego naczelne feministki oficjalnie nie odcinaja sie od takich "reprezentantek" ? Odpowiedz Link
chris-joe Re: O pierdułach -- Odc. 239 :-))) 26.12.13, 10:06 "akurat w Wigilie" :)))) Zrobila to wlasnie dla takich idiotek. I sie udalo. Ja sie od Bratkowskiej z pewnoscia nie "odcinam" :))) Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 239 :-))) 26.12.13, 10:34 chris-joe napisał: > "akurat w Wigilie" :)))) Zrobila to wlasnie dla takich idiotek. I sie udalo. > Ja sie od Bratkowskiej z pewnoscia nie "odcinam" :))) > Zrobila to dla wlasnych miedialnych pieciu minut, tak jak ta debilka z niemieckiego Femenu. Zadna ideologia , poza ideologia wlasnego pepka jako epicentrum swiata, nie stoi. Swoja droga, czy dziewczyna ktora uwaza sie za Boga nie powinna byc przebadana psychiatrycznie? ;) Odpowiedz Link
chris-joe Re: O pierdułach -- Odc. 239 :-))) 26.12.13, 11:11 A tam dziewczyna, ktora chce kogos wstrzasnac happeningiem! To trufla. Natomiast facet, ktory z cala powaga (calej instytucji!) calkiem powaznie sie uwaza za namiestnika boga i nastepce 'pierwszego apostola' bogaz tego (co to wogole znaczy!? :))- to dopiero jest jajo! :))) Do we have a doctor on the plane? :))) Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 239 :-))) 26.12.13, 11:51 chris-joe napisał: > A tam dziewczyna, ktora chce kogos wstrzasnac happeningiem! To trufla. Natomi > ast facet, ktory z cala powaga (calej instytucji!) calkiem powaznie sie uwaza z > a namiestnika boga i nastepce 'pierwszego apostola' bogaz tego (co to wogole zn > aczy!? :))- to dopiero jest jajo! :))) Do we have a doctor on the plane? :))) > Po pierwsze, zgodnie z zasadami ortografii jezyka polskiego , w odniesieniu do religii monoteistycznych piszemy "Bog" a nie "bog". Po drugie, zaden facet z powaga zadnej instytucji nie uwaza sie za "namiestnika Boga" na Ziemi, choc uwaza sie za namiestnika "pierwszego apostola", a skoro pytasz co to znaczy to wyjasniam ze slowo "apostol" oznacza ucznia Jezusa, powolanego przez niego do gloszenia jego nauk. Isnieje natomiast facet, ktory uwaza sie i jest uwazany za reinkarnacje jakiejs oswieconej sily, ale przeciez z tego ani Ty, ani Femen nabijac sie nie beda, bo to by bylo wysoce politycznie niepoprawne:) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: O pierdułach -- Odc. 239 :-))) 26.12.13, 23:33 Droga Mario, wypowiadasz się tutaj o mojej osobistej znajomej. Więc proszę powstrzymaj się z obelgami pod adresem osób których w ogóle nie znasz, tylko coś Ci tam wpadło jednym uchem a wyleciało drugim. Zapewniam, że Katarzyna nie jest ani idiotką, ani debilką. Odcinać się od niej nie mam zamiaru, a już szczególnie gdy się wykazała aktem cywilnej odwagi w tym zakisłym polskim tchórzliwym babińcu trzęsącym dupami ze strachu co powiedzą ludzie. Odpowiedz Link
maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 239 :-))) 27.12.13, 09:22 Droga Dorotko, rozumiem ze bronisz znajomej, ale ta pani moja znajoma nie jest, i po takim wystapieniu: wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15174757,Feministka_deklaruje___24_grudnia_przerwe_ciaze__.html#BoxSlotII3img nie mialabym ochoty na znajomosc z nia. Przeczytaj komentarze pod artykulem. Skoro tak krytyczne komentarze dominuja w liberalnej Gazecie Wyborczej, walczacej z "polskim ciemnogrodem", to moze jednak Twoja znajoma jest "feministycznym talibem"? Odpowiedz Link
jutka1 Boxing Day :-) 26.12.13, 10:19 Drugi dzień Świąt, szaro, 7C, ciągle wieje silny wiatr. Wczoraj wichura odebrała elektryczność na trzy godziny. :-/ Chyba trzeba będzie kupić generator, bo tutaj wszystko jest na prąd. :-/ Wczorajszy dzień spędziłam moszcząc się i kitłasząc w cieple domowych pieleszy. Och i ach. :-))) Dzisiaj rodzinny obiad u mamy, i po świętach. :-) Tylko wypchana lodówka będzie o nich przypominać przez czas jakiś. :-) No i choinka oczywiście. A od jutra normalny rytm, pracujący. I tyszpiknie. Miłego dnia :-) Odpowiedz Link
maria421 Re: Boxing Day :-) 26.12.13, 10:36 Tu tez paskudna pogoda, deszcz pada, z popoludniowego spaceru trawiennego chyba znow nic nie bedzie. Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Boxing Day :-) 26.12.13, 23:43 Drugi dzień Świąt był roboczy, bowiem przyszła rodzina na pieczoną gęś. Gęś tę nabyliśmy kilka dni przed świętami i już wtedy się okazała temperamentnym stworem wpadając z taśmy w sklepie stłukła chłopu palec wagą swoich zamrożonych prawie 5 kilo. Potem ją kilka dni rozmrażaliśmy, potem nacieraliśmy solą i ziołami i robiliśmy na "oven ready" - to znaczy chłop. Ja robiłam zdjęcia a pies usiłował pożreć. Potem te zdjęcia obraziły na fejsie jakichś ludzi, bo chyba surowy drób jakoś urąga ich wrażliwości. No ja nie wiem. Czemu pieczona kura jest ok, a surowa nie. Może pieczona też nie jest? A ryba? W każdym razie, dzisiaj gęś piekliśmy prawie 3 godziny, nafaszerowaną nadzieniem z gryczanej kaszy, grzybów, śliwek i wątróbek. Wyszła bardzo zacna, rodzina ją zjadła i sobie poszła a ja zostałam ze stosem brudnych garów do umycia, i na to moja psiapsióła napisała na fejsie, że patrzy na rodzinę i myśli, że jeśli nie teraz to kiedy i jeśli nie ona to kto. To są moje myśli dokładnie w stosunku do tych brudnych garów. Apropos psiapsióły i fejsa, to fenomen taki jest, że całkiem fajna, rzeczowa, i z poczuciem humoru laska wypisuje na tym fejsie takie okropne bogoojczyźnianie i wieszczące pierdy, że chyba ją wyrzucę ze znajomych. No jasne, że na fejsie każdy się jakoś tam kreuje, ale skąd ta kreacja jakaś taka kompletnie nadęta i nieznośna to ja się zastanawiam. Spotkał ktoś takie coś? Generalnie do tej pory, to moi wszyscy znajomi mniej lub więcej są na fejsie tacy jak rzeczywiście są. A to ewenementus jakiś in minus.... Odpowiedz Link
jutka1 Re: Boxing Day :-) 27.12.13, 09:31 Też nie bardzo rozumiem oburzenia gęsią. :-) Co do bogoojczyźnianych, to też miałam takiego jednego. Co więcej, zaczął chodzić pod Belweder na miesięcznice smoleńskie i - co tandem tworzy z powyższym - wieszczyć zamach smoleński i spisek Tuska z Putinem. Kjap. Wywaliłam z hukiem. Odpowiedz Link
roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 239 :-))) 26.12.13, 17:29 -12, czyli spore ocieplenie snieg znow pada kota zaczyna obgryzac choinke wczoraj dzien wielce towarzyski, dzis totalna laba Odpowiedz Link
maria421 Swieta, Swieta i po Swietach 27.12.13, 09:24 i dobrze! :) Wczoraj caly dzien padalo, dzis troche slonca, spokojnie, da sie wyjsc na spacer. Milego dnia! Odpowiedz Link
jutka1 TGIF 27.12.13, 09:30 Ostatni piątek tego roku. Kjap. Za oknem ulewa. WTF. No nic. Trzeba się otrzepać z marazmu świątecznego nieróbstwa. Niestety, muszę pojechać "do miasta" i wysłać klientowi podpisaną umowę, zahaczając przy okazji o bank i Rossmanna. Stwierdzam przy tym, że coraz mniej lubię tam jeździć. Sklepik wiejski mnie rozpuścił, poczty nienawidzę, a banku to już wewogle (zam.). Błeeee. Po powrocie popracuję. Na chleb z pasztetową trza zarobić, nie ma to tamto. :-) Miłego dnia Wam życzę. :-) Odpowiedz Link