xurek
27.07.16, 10:37
Jak juz mowilam, nie mozna moim zdaniem usunac skutku nie usuwajac przyczyny. Tak wiec musimy przestac sie wtracac w losy innych krajow, w nich ingerowac i manipulowac ich przyszloscia. Na dluzsza mete jest to jedyny sposob unikniecia przelania sie fali skutkow do nas.
Pokojowe ruchy wyzwolencze pokazaly, ze bierny opor, jezeli odpowiednio silny, moze wiele zdzialac. Dlatego mysle, ze powinnismy sie aktywnie angazowac w protesty przeciwko wszelkim zbrojnym ingerencjom w obcych krajach jak rowniez przeciwko wszelkiej ekonomicznej wspolpracy z krajami odpowiedzialnymi bezposrednio i posrednio za sianie terroru. Jezeli w czasie kazdych debat na temat ?czy wyslac wojsko na bliski wschod? tudziez ?czy podpisac umowy handlowe z Iranem? beda toczyly sie masowe demonstracje, zmusi to polityke do zmiany kursu, chociazby ze wzgledu na obawe o wyniki wyborow.
To powinno zmniejszyc z czasem fale uchodzcow jak rowniez zmienic ich nastawienie do nas.
Inna sprawa to uchodzcy, ktorzy juz u nas sa i sie do drzwi dobijaja. Moim zdaniem jest zupelna iluzja, ze da sie te fale za pomoca kontroli zatrzymac i ze da sie zmienic modus operandi uchodzcow nie zmieniajac ich warunkow zycia.
Fala jednak moze zatrzymac badz przynajmniej zminiejszyc sie sama, jezeli zmniejszy sie atrakcyjnosc danego kraju dla uchodzcow (jakos nie slysze o falach uchodzcow dobijajacych sie do drzwi Polski, Rumunii, Litwy czy Bulgarii).
Kraje zachodniej Europy z pwodow dla mnie zupelnie niezrozumialych traktuja uchodzcow jak niepelnosprawnych i niedorozwinietych, w ktorych z jednej strony pompuje sie niebotyczne ilosci pieniedzy a z drugiej pozbawia ich mozliwosci legalnego wziecia wlasnego losu w swoje rece. To jest mieszanka iscie wybuchowa powodujaca, ze uchodzcy sie kryminalizuja na drodze poszukiwania zajecia i zrodla dodatkowych dochodow. Kumulowanie uchodzcow w gettach i to czesto podzielonych na homogeniczne grupy narodowe / wyznaniowe poteguje i przyspiesza ten proces.
Kazdy z nas musi lozyc na swoje utrzymanie, nie widze powodu, dlaczego nie mialby tego robic rowniez uchodzca. Dlaczego nie mozna uchodzcow rozlokowach w (bardzo) oddalonych od siebie mieszkaniach, u rolnikow i rodzin ? wolontariuszy i wyslac do prac, ktore bez znajomosci jezyka sa w stanie wykonywac, czyli rolnych, na tasmie, komunalnych itd. Placic im za to minimalne stawki, potracac czynsz za mieszkanie a reszte pozostawic w ich gestii, w koncu sa to przeciez pelnosprawni dorosli ludzie. Wydaje mi sie, ze taki model zajalby im czas, zwiekszyl integracje w spoleczenstwo, zmniejszyl mozliwosci tworzenia sie kryminogennych grup i zwiekszyl akceptacje (bardziej wtedy pozytecznych) uchodzcow w spoleczenstwie.
Trzeci aspekt to sluzby wywiadu i policji, moim zdaniem zupelnie bezradne i chaotyczne w obliczu narastajacej fali terroru. Sluzby te powinny zostac na nowo przemyslane i zrestrukturyzowane. Nie rozumiem dlaczego prawie nie ma ?tajnych szpiegow? w organizacjach islamistycznych, dlaczego az tak sie certolimy z podsluchem podjezanych organizacji, dlaczego wymiana informacji miedzy krajami nie dziala.
Szwajcaria radzi sobie z multikulti znacznie lepiej (35% mieszancow Szwajcarii to cudzoziemcy 1 i 2 generacji) wcielajac wiele z tych pomyslow: nie bruzdzimy po siwecie, coraz czesciej wysylamy uchodzcow do pracy u rolnikow, spoleczenstwo jest tak zdysycpclinowane, ze praca na czarno dla uchodzcow jest prawie niemozliwa, nie zgadzamy sie na zachowania, ktore sa niezgodne z nasza kultura (np. minarety zaklocajace cisze nocna), nie mamy gett dla cudzoziemcow, co najwyzej ich wieksza kumulacje w duzych miastach. To wszystko razem prowadzi do tego, ze jestesmy nisko w rankingu celow terrorystycznych napadow, nisko w rankingu krajow atrakcyjnch dla uchodzcow, ci z kolei ktorych juz mamy sa integrowani znacznie lepiej, bo spoleczenstwo jest pozytywniej do nich nastawione, gdyz ma mozliwosc ciaglego dawania upustu swoim frustracjom, nie czuje sie olewane przez wlasnych politykow a tym samym trzyma wciaz ten sam poziom tolerancji. Co bynajmniej nie znaczy, ze nie ma tarc, nie konczacych sie dyskusji i prymitywnej propagandy z wszystkich stron, ale konczy sie ona w 90% wypadkow na atakach werbalnych i wszyscy czujemy sie tutaj bezpieczni.
Poza tym to Kan ma z ta miloscia zupelna racje. Gdyby kazdy z nas byl w stanie podchodzic do wszystkich innych z zyczliwoscia, to kazdy problem bylby do rozwiazania. Ja nad tym pracuje w pocie czola i wychodzi mi srednio nawet w stosunku do wlasnej rodziny, nie mowiac juz o innych. Cel trudny, ale warto go miec przed oczami.