jutka1 01.04.20, 09:40 Otwieram. Bardzo proszę już nie pisać w poprzednich, Pierdulonach, bo sie nie mozna połapać. :-) Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
luiza-w-ogrodzie Sroda, pierwszego kwietnia 01.04.20, 10:06 Z poprzedniego wydania pierdul: luiza-w-ogrodzie Pochmurna sroda 01.04.20, 01:47 Jest szaro i kropi, jutro i pojutrze ma padac, nawet zapowiadaja burze. Dostosuje sie i posadze dzisiaj wiecej kapusty, kalafiorow i brokulow. Poza tym mam w planie przerzucenie kompostu, zbudowanie nowej pryzmy do goracego kompostowania oraz ogarniecie okolicy kurnika, bo jutro bede znowu nadawac na zywo dla ogrodowego projektu i tym razem tematem bedzie trzymanie kur. Przez nastepne dwa dni przeczekam deszcz sprzatajac w domu. Wczorajsza wizyta fotografa byla nadspodziewanie dluga i ciekawa. Odtanczylismy taniec 1.5 metra, a zdjecia robil przez prawie dwie godziny, chociaz mial wpasc tylko na chwile... Pozowalam z chlebem, ze slojem octu rozanego, z koszem pokrzyw oraz robiac kiszona kapuste (w trakcie demonstracji na zywo dla ogrodowego projektu). Poprosilam go zeby przyslal mi kilka zdjec, ktorych nie sprzeda do planowanego w sobote artykulu w cyfrowej edycji ABC, zgodzil sie wiec mam nadzieje ze bede miala kilka profesjonalnie zrobionych fot dla promocji moich warsztatow. Poza tym pogadalam ze starsza sasiadka z naprzeciwka - stalysmy po dwoch stronach ulicy i bylysmy na tyle glosne, ze pol ulicy pewnie nas slyszalo :) Po poludniu wpadlam do przyjaciolki odebrac swieze oliwki (do zaprawiania) i rozmawialysmy przez dlugosc jej podjazdu do domu. W drodze powrotnej weszlam zamaskowana po uszy do dwoch malych sklepow zeby kupic sobie mleko ryzowe i odebralam od znajomej 5 kilo organicznej maki zytniej (konwersacja przez dlugosc garazu). Dotarlam do domu, wzielam prysznic i zrobilam pranie ciuchow. Wieczorem mialam poltoragodzinna sesje z Buszmenem na temat ustawienia mojego laptopa, przyslal mi instrukcje co mam zrobic, ale pewnie wezme sie za to dopiero wieczorem. Czuje sie spelniona towarzysko :) Teraz bede sie moscic przez tydzien i czekac na objawy. Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Cytuj Link luiza-w-ogrodzie Sroda nie calkiem wedlug planu :) 01.04.20, 08:21 Nic nie wyszlo z ogrodkowania, bo gdy po poznym sniadaniu juz mialam sie przebierac w ogrodowe ciuchy zaczelo lac i padalo przez prawie trzy godziny, fuksem dostalam sie pod waski pas chmur ktory szedl na skos od oceanu. Teraz jest bardzo mokro, na nastepne dwa dni podwyzszono zapowiadana ilosc opadow, ma byc 20 mm jednego dnia i 30 mm drugiego, wiec lepiej nie sadzic niczego bo deszcz splaszczy mlode sadzonki. A w poludnie zostalam poproszona o przetlumaczenie tekstu z organizacji pomocowej o tym, jak pomagac ofiarom przemocy domowej no i siedzialam nad tym az do teraz. Myslac nad tym jak spoleczenstwo bedzie zupelnie inaczej wygladac w przyszlym roku: wiecej uzaleznionych od alkoholu i narkotykow, wiecej kobiet zabitych przez partnerow, bieda, duze bezrobocie... i wiecej ogrodkow warzywnych. Ostatnio ludzie wykupuja nasiona i sadzonki warzyw, nawozy ogrodowe, mlode kury - oraz amunicje... Posylam nostalgiczne zdjecie sprzed wejscia do ostatniej restauracji w ktorej bylam w czasach przed zaraza i ide zrobic sobie obiad: pieczone buraczki, slodkie ziemniaki z haloumi, polane oliwa z czosnkiem i posypane rozmarynem. Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
roseanne Re: Sroda, pierwszego kwietnia 01.04.20, 10:33 Słońce świeci, chlodno Nadal off z okazji zmiany czasu. Przyznam, że było mi bardzo wygodnie, przez prawie miesiąc, gdy różnica czasowa z dziećmi była o godzinę krótsza. Zwłaszcza z Mała ciężko pogadać, 9godzin.. Nie jest w dobrej kondycji psychicznej. Wczoraj miała urodziny. Sama, daleko. Proponowaliśmy jej czasowy zlot do Mtl, ale obawia się złapać coś w podróży, co doskonale rozumiem. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Sroda, pierwszego kwietnia 01.04.20, 11:51 Dziekuje za wsparcie. Pan maz duzo lepiej. Oprocz goraczki bolaly go wszystkie stawy, kosci miesnie, mial bol plecow oraz zalewanie potem na zmiane z tzresieniem sie z zimna. Niezle mnie wystraszyl, bo do tego byl zupelnie zielony. Ostatnia powazna grype mial 4 lata temu i w niczym nie przypominala tego doswiadczenia. Rose wspolczuje rozdzielenia z dziecinka. Moje dziecko stracilo 50% dochodu na dzien dzisiejszy. Jest na etapie negocjowania czynszu z agencja. Jesli sie nie zgodza wyprowadzi sie do "tesciow" na zaplecze Sydney tuz przy parku narodowym. Sa zdrowi i wciaz maja dochod czyli lepiej niz 6 miliony australiczykow. Nie zrobilam dzisiaj prawie nic. Zmoglo mnie wczoraj mentalnie co oznacza u mnie potrzebe odespania doswiadczenia. Moge w takich sytuacjach spac duzo dluzej niz 12 godzin. Pan maz w koncu uruchomil komorke z pracy. Dzisiaj wciaz dzwonili na moja bo siadla cala siec. Rano byl ubrany w koszule biznesowa do spodni od pizamy...haha...zdjal ja po lunchu bo wszystko bez obrazu. Poza tym zawiesilismy prywatne ubezpieczenie medyczne na pol roku. Nie widze sensu, bo nie mozemy korzystac z niczego co nie jest naglym wypadkiem. Po 20-tu latach placenia, uwazam, ze sie nam nalezy. Nie bylo problemu. Mile to. Korone pokrywaja wciaz, gdyby sie przydarzyla. Mam nadzieje, ze Pan maz nie zlapal jakiegos syfa w ostatnim tygodniu pracy, bo to jego zajecia bylo bardziej ryzykowne niz lekarza. Odpowiedz Link
roseanne Re: Sroda, pierwszego kwietnia 01.04.20, 12:40 Mała ruszyła wczesna jesienią do BC szukać pracy. Miała coś w okresie około świątecznym. A potem pustka, plus teraz wirus i to co wszyscy.... Znaczy ekonomia. Mała na szczęście zdrowa. Nieustannie, zdrowa i dbajcie wszyscy o siebie. Hugs Odpowiedz Link
maria421 Re: Sroda, pierwszego kwietnia 01.04.20, 15:15 Sloneczna pogoda, okna umylam. Musze sobie znalezc jakas robote na jutro :-) Milego dnia :-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sroda, pierwszego kwietnia 01.04.20, 15:54 Wczoraj było 10 cm śniegu, dzisiaj zaświeciło słońce i - na szczęście dla ogrodu - 3/4 śniegu stopniało. Ale i tak słabo widzę owoce w tym roku - chyba przemroziło pąki. :-( Odpukać, dzisiaj trochę spokojniej na froncie pracy. Więcej powiem, mam w planie za 10 minut zejść z trybu online i zająć się tzw. życiem. :-) Kanie, cieszę się, że Mężowi lepiej. Tak trzymać. Rose, a Twojej córce ogromnie współczuję. I Wam też przy okazji. :-( Odpowiedz Link
ertes Mala Australia 01.04.20, 16:44 Ciekawy eksperyment. Bedziemy mieli wlasna Australie. We think it’s fantastic that 20,000 kangaroos will be released in Kingman, Arizona. In addition- biologist for Arizona will also reintroduce the first group of 8,000 camels in Yuma and other parts desert area along the Colorado river. Other non native species will be introduce. Odpowiedz Link
xurek Re: Mala Australia 01.04.20, 21:49 wlasnie skonczylam prace, ktora zaczelam o 7:30. Pol godziny przerwy na sniadanie i 1.5 na obiad i spacer. Chcialabym cos napisac, ale nie mam ani mozgu ani sily. Litery tancza mi przed oczami. Ide sie napic i spac. Odpowiedz Link
roseanne Re: Mala Australia 01.04.20, 22:39 Mam nadzieję, że się to nie skończy, jak w Australii, z gatunkami, które wykończyły "native" lub zdominowały cale ekosystemy Odpowiedz Link
jutka1 Re: Mala Australia 01.04.20, 22:45 roseanne napisała: > Mam nadzieję, że się to nie skończy, jak w Australii, z gatunkami, które wykońc > zyły "native" lub zdominowały cale ekosystemy ************ Rose, chyba trzeba zerknąć na dzisiejszą datę 1 kwietnia. :-))) Odpowiedz Link
roseanne Re: Mala Australia 01.04.20, 23:12 No tak, data... Nie mam wystarczająco poczucia humoru jakoś... .. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Mala Australia 01.04.20, 23:17 roseanne napisała: > No tak, data... > Nie mam wystarczająco poczucia humoru jakoś... ********** Też nie mam, ale nabrali mnie dzisiaj w pracy po mistrzowku, trzeba przyznać, i jak załapałam, to musiałam odpowiedzieć dość ostro. Na szczęscie nikt się nie obraził. Ludzie potrzebują (u)śmiechu. Odpowiedz Link
minniemouse Re: Mala Australia 02.04.20, 02:36 dzisiaj ja wreszcie mam okazje pochwalić sie co mam w ogródku Christmas Rose czyli Hellebores Zimozielony clematis Hortensja/ hydrangea od córeczki - już w ziemi Odpowiedz Link
ania_2000 Re: Mala Australia 02.04.20, 02:39 wow. A to 1 kwietnia byl? lol No i ja w koncu wstalam od pracy - az mnie dupa boli! siedzialam nonstop od prawie 7 rano, normalnie czuje sie jak Jutka - co to prawie czasu na pomidora nie miala.. mozg mi sie wyprostowal, a oczy stanely w slup. Dobrze Kan, ze maz ci zdrowieje, oby najgorsze juz przeszlo. Rose - rowniez wspolczuje stresu z corka, ale da rade - najwazniejsze zeby zdrowe dzieciaki byly, to mamy nie beda sie denerwowac. Moj syn siedzi z dziewczyna i kotem zamknieci w nieduzym apt juz trzeci tydzien - jakos sie trzymaja, kota nie zjedli. Strzelilabym sobie jakiegos shota tequilla albo co, ale jutro mam rowniez taka samo orke, wiec chyba pogapie sie w tv w jakies odomozdzacze. trzymajcie sie! Odpowiedz Link
jutka1 Czwartek - szron i słońce 02.04.20, 08:41 W nocy znowu minusowe temperatury. Dzisiaj ma być maks 3 stopnie. Brrr. Pogoda ma być quasi-zimowa do weekendu, dopiero w przyszłym tygodniu ma wrócić wiosna. Czekam z utęsknieniem, żeby móc znowu wychodzić do ogrodu. Dużo pracy dzisiaj i jutro, ale nie przewiduję powtórki z poniedziałku. Tfu przez lewe ramię, i odpukać. Miłego dnia, bez względu na okoliczności :-) Odpowiedz Link
xurek Re: Czwartek - szron i słońce 02.04.20, 10:55 Pogoda piekna i dosc ciepla, ale co z tego? Maraton od 7:30, teraz wlasnie zjadlam sniadanie i mam 13 minut do nastepnej telekonferencji. Jak ta sie skonczy, to zacznie sie nastepna, przewidywana do 13:00. Nawet "swieta przerwa obiadowa" przestala byc swieta. Przewiduje ze szalenstwo potrwa do polowy przyszlego tygodnia, potem powinno wrocic do normy. Od 15-go firma wprowadzila "Kurzarbeit", mamy pracowac 70% i dostaniemy zaplacone 70% z firmy i 20% z urzedu dla bezrobotnych. Solidarnie wszyscy, rowniez IT, Fiances i moja zaloga pracujacy na 150%. Jak zaczeto zbiorowo sie burzyc to naczastwo ucielo temat i powiedzialo, ze bedzie rozmawiac z kazdym z nas indywidualnie. Po co? A po to, by nagiac tych slabyc a potem szantazowac tych odwaznych tym, ze inni w takiej sytuacji zgodzili sie na te warunki..... Sama juz nie wiem czy jestem wsciekla, czy zniesmaczona, czy zrezygnowana czy po prostu zmeczona.Home office calej firmy to najglupsze rozwiazanie jakie dotad w moim zyciu widzialam. Ludzie tak sie nadaja do koniecznej do tego dyscypliny i samokontroli jak do komunizmu. Prima Aprilisa nawet nie zauwazylam, o chorobie meza Kana dowiedzialam sie jak juz wyzdrowial (dzieki Bogu), fajnie, ze przynajmniej u Luizy sprawy posuwaja sie do przodu a Maria sie nudzi :). To zmykam by odpalic technike do nastepnej konferencji. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Czwartek - szron i słońce 02.04.20, 11:25 Trzymaj sie Xurku. Dalej sie lenie i malo robie. Nie moge uwierzyc, ze tylko tydzien temu wysprzatalam 3 domy. Obecnie zajeloby mi trzy tygodnie...haha. Niemniej traktuje jako urlop, ktorego nie mialam od dlugiego czasu. Pan maz w trakcie zakladania biurowych systemow. Siedzial z IT wiekszosc dnia. Padly sydnejskie serwery. IT przerzucal przez Japonie. Trwalo wieki. Ciekawe jest przygladanie jak to dziala? Nie dziala? Probuje dzialac. Niemniej jestesmy odzwyczajeni od prac biurowych znosimy wiec obecna sytuacje dosyc dobrze. Pogrzebalam dzisiaj tylko troche w ogrodzie. Malo oraz glownie wyrywajac chwasty. Pan maz duzo lepiej. Przypomnielismy sobie, ze mial ogromna sraczke przez pol nocy dzien wczesniej. Nie wiem? wizyta u dentysty???Nie bede dalej drazyc bo bez sensu. Zastanawiam sie jak zrobic nastepne rutynowe spozywcze zakupy? Czuje sie bardzo dobrze. Czy powinnam przez net ze wzgledu na meza? Nie lubie bo chce wybrac co mi pasuje z warzyw/owocow. Reszta wisi mi dosyc luzno i moge kupiec w necie. Trzymajcie sie zdrowo. Piszcie bo duszenie nie ma sensu. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek - szron i słońce 02.04.20, 12:17 Kanie, zawieś na kołek dotychczasowe przyzwyczenia i rób przez net. Trudno, dostarczą może inną jakość, ale przynajmniej nie będziesz narażona na kontakt z koroną. Dmuchaj na zimne. Mnie wczoraj kurier przywiózł zamówienie moich kremów. Nie trzeba nic wpisywać do czytnika, zostawił na progu. Przyniosłam w rękawiczce, przy drzwiach spryskałam pudełko z każdej strony płynem do dezynfekcji, zostawiłam. Otworzę za 3-4 dni. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Czwartek - szron i słońce 02.04.20, 12:12 Masakra, Xurku. Współczuję. U nas działa OK, chociaż niektóre osoby się uskarżają na "ciągłe telekonferencje". Ja ich mam 2-3 w tygodniu, są krótkie i konkretne, bez bicia piany i bez poczucia straty czasu. Za to morale spadło, bo pada psychika u ludzi. Nie ma wyjątków. Jak pisałam w poprzednim pierdulonie: teraz widzimy, jak ważny jest bezpośredni kontakt z ludźmi. Odpowiedz Link
xurek Re: Czwartek - szron i słońce 02.04.20, 12:36 Nastepna konferencja zakonczona. Ja mam minimum 2 oficjalne telekonferencje dziennie, w ktorych bierze udzial od 5 do 50 osob. Wielu zapomina wylaczyc mikrofony i siorbie, smarka, mlaska, wrzeszczy na dzieci, jezdzi fotelem itd. NIe mowiac juz o tym ze jeden gada przez drugiego. Do tego dochodza wieczne telefony przez teams: kazdemu sie wydaje ze moze do kazdego zadzwonic o kazdej porze by obgadac kazda pierdole. Ludzie sa obrazeni jak nie wlaczysz kamery a jaka wlaczysz i nie gapisz sie w nia tylko w drugi ekran to tez sa obrazeni, ze zajmujesz sie czyms innym miast skupicac na nich cala uwage. To "cos innego" to sa pliki, na ktorych temat chca rozmawiac, ktore wszystkie wygladaja mnw. jak ten na zdjeciu. Jak te tumany sobie wyobrazaja ze ja mam z nimi rozmawiac na temat tych plikow i znajdujacych sie w nich kalkujaci bez patrzenia na nie??????? Glupota ludzka NIE ZNA GRA NIC. I zapozyczajac od Jutki robie sobie szlaczek: KJAP KJAP KJAP KJAP KJAP KJAP KJAP KJAP KJAP KJAP itd.... Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Metny czwartek 02.04.20, 13:07 Nadszedl front deszczowy, cisnienie spadlo, my wszyscy (czyli kury, kroliki i ja) bylismy senni i sie pokladalismy. W zasadzie niczego dzis nie zrobilam poza drobiazgami, zakupami zywnosci dla Mamy i rutynowym WhatsAppem do niej. Zadzwonil reporter z ABC i zrobil ze mna wywiad przez telefon, mowil tez ze zdjecia zrobione wczoraj przez fotografa bardzo mu sie podobaja. Publikacja artykulu online bedzie w niedziele; musze przypomniec sie fotografowi zeby mi dal kilka zdjec do mojego uzytku. Xurku, wspolczuje telekonferencji w tlumie ludzi, ktorzy tego robic nie potrafia. Praca z domu musi byc koszmarem dla ekstrawertykow i rodzin nagle powiekszonych o dzieci, ktore w dzien normalnie sa w szkole/przedszkolu. A teraz czas isc do lozka. Sprobuje jutro wczesniej wstac zeby miec wiecej dnia do pracy i zeby sie przyzwyczaic do nadchodzacej w sobotnia noc zmiany czasu. Dobranoc! Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Metny czwartek 03.04.20, 09:14 Wysprzatalam dzisiaj sypialnie oraz umylam w niej okna. Nie wytrzymalam. Jutro chyba zrobie nastepne okna w salonie. Odpowiedz Link
xurek Re: Metny czwartek 03.04.20, 09:47 U nas tez prawie wszystko juz sie lsni, bo S prawie ze nie ma gosci, wiec glancuje chalupe. Po dwoch dniach wariatkowa swiat dzisiaj zamarl. Ani jednego maila, ani jednego telefonu,ani jednego wpisu w teams jak dotad. Czuje sie nieswojo :). Wyslalam juz nawet maila kontrolnego z prywatnego adresu do pracowego by sprawdzic, czy wszystko dziala. O 12 mam fajrant, jako ze nic sie nie dzieje zuzyje czas na doprowadzenie pracowej administracji do porzadku. Na popoludnie zaplanowane male zakupy jarzyn plus jednego suplementu w aptece co sie byl skonczyl. Potem sie zobaczy. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Metny czwartek 03.04.20, 10:35 Spedz mile lykend. U nas jeszcze nie lsni, oprocz sypialni. Jutro miod do wybrania oraz przybedzie ogrodnik aby skosic trawe. Musimy tez wywiesc zielenine z przyczepy bo nie da rady zostawic. Poza tym nic nie planuje bo niby co? Haha. Gotowanie pewnie sie odbedzie. Ciesze sie z piatku jak zwykle. Praca zniknela, przyzwyczajenie zostalo...haha Milego lykendu zycze. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Ciepły, deszczowy piątek 03.04.20, 13:34 Bylby to kolejny dzien slodkiego nierobstwa, gdyby nie dlugie rozmowy telefoniczne. W tygodniu zarejestrowalam sie poprzez dwie instytucje federalne o zapomogi i regularne platnosci z powodu utraty zarobkow. Dzisiaj zadzwonili do mnie z jednej z nich, przepytali i poprowadzili za raczke do internetowej rejestracji na ich stronie internetowej, zebym mogla widziec co sie dzieje. Projekt pomocy udzielanej w formie zasilku co dwa tygodnie przez druga instytucja bedzie dopiero sie zaczynal (rzad ma to uchwalic w srode) i zobaczymy co z tym bedzie. Przy okazji tej rozmowy dowiedzialam sie ze urzedy panstwowe zatrudnily dodatkowych ludzi do obslugi telefonow i pracy nad wnioskami o zapomogi. Kobieta, ktora do mnie dzwonila stracila prace z powodu COVID i bardzo sie cieszyla ze dostala sie do tej rzadowej. Zadzwonilam do Mamy, namawiam ja stanowczo zeby mi dala informacje jakie ma rachunki i numery kont na ktore mam porobic jej wplaty, bo przeciez nie powinna chodzic na poczte i do banku. Mama niestety lubi miec papier w rece, bo inaczej nie czuje ze ma dowod ze zaplacila... Troche dziubalam nad projektem ogrodowym, ktory ma sie skonczyc w ten weekend kolejna runda wizyt w ogrodach z naszej listy przez Coste, guru krajowego programu ogrodniczego, ktory bedzie nadawal na zywo przez grupe projektu na Facebooku. Wirtualne przechadzki po ogrodach oraz widea z poradami ogrodniczymi przyciagnely kilkaset zarejestrowanych osob nie tylko z Australii (widzialam np zalogowanych z Danii, Kalifornii i Nowej Zelandii). Bedziemy dodawac od czasu do czasu wiecej filmikow ale i tak jest ich pewnie ponad 70. Na zakonczenie projektu zrobimy podliczenie wplywow z biletow i ustalimy jak je rozdysponujemy - pojda na granty dla ogrodow szkolnych i spolecznosciowych. No i oczywiscie nici ze sprzatania werandy i malej sypialni, kurcze, a przeciez powinnam sie z tym sprezyc zeby zaczac dzialalnosc online! Kan, jakis sposob na motywacje do sprzatania? Pada gesty, rowny deszcz, deszcze sa tak regularne i przy cieplej pogodzie, ze wszystko rosnie jak szalone mimo jesieni. Nie pamietam kiedy ogrod tak dobrze wygladal o tej porze roku. Otworzyl sie pierwszy paczek rozelli, odmiany hibiskusa ktorej owoce sa uzywane do robienia czerwonej herbaty. Owoce zaczna sie pojawiac za jakies trzy tygodnie. No to patrze w przod z nadzieja... czego i Wam zycze Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Ciepły, deszczowy piątek 03.04.20, 13:52 Milego lykendu. Nie ma motywacji do sprzatania. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Ciepły, deszczowy piątek 03.04.20, 14:26 Rozwijac nieco. Sprzatanie jest jak make up. Robienie wlosow. Gotowanie, sie krzatanie, pracowanie. Dom i jego otoczenie to wlosy na glowie, paznokcie, fryzura...wszystko powiekszone nieco dalej czyli mieszkanie, ogrodek, ogrod. Sprzatanie to makijaz bez ktorego czuje sie zle. Tak to widze i to mnie motywuje. jest to oczywiscie na podsatwie tego co produje na watku THE BOOK. Watek jest, trudny, chyba malo przyjazny dla zachodniej cywilizacji, ktorej ja jestem tez produktem. Odpowiadajac inaczej znowu; kazdy z nas bedzie musial zaczac czyscic, sprzatac, bo to bedzie zajecia dla wszystkich na lata calej planety. Jakos sie wiec tylko znalazlam 5 minut przed reszta. Tylko tyle Luizo. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Ciepły, deszczowy piątek 03.04.20, 14:37 Dodam tylko; Luizo i reszta forumowiczow; oczywiscie wiecie jak bardzo jestesie unikalni, specjalni, wkladajacy do calosci, mysli, calego Wszechswiata. U are. 20 lat. Dlaczego to Forum nie padlo?? Odpowiedz Link
ania_2000 Re: Ciepły, deszczowy piątek 03.04.20, 17:38 Piateczek - ale w sumie nie bardzo kojarze juz jaki dzien dzisiaj - wszystkie sa takie same i sie mi miesza. Czuje sie jakby to byla sroda. Pogoda jeszcze wczesno wiosenna - noce dosyc chlodne, w gorach snieg - pokazuja czasem wyludnione zakryte sniegiem przelecze. Nart juz od dawna nie ma - ski resorts zamknely sie na poczatku marca - a tu takie super warunki przez caly czas. Wczoraj w ramach potrzeby musialam pojechac do biura. Musialam te chec wpierw zglosic i wyjasnic po co do HR - i dostac zgode. Jazda do miasta sama przyjemnosc, pusto. Miasto - ghost town. Co jedyne to budowa wiezowca niedaleko nas w pelnym rozkwicie - huk i walenie i pikanie - praca wrze. W biurze zrobilam co mialam zrobic szybciorem - glupie uczucie bycie samemu. Z powrotem do domu jechalam jak na skrzydlach. Na drogach mamy takie swietlne znaki ktore normalnie pokazuja czasy dojazdu do roznych innych drog - a teraz wszystkie z napisem - Stay Home, Save lives - Troche to wyglada unreal, ale przynjamniej dla mnie dalo mi wyrzuty sumienia, ze jade autem, zamiasts siedziec w domu. Z tych nerf ugotowalam w szybkowarze rosol z trzech nog. Bardzo dobry wyszedl, wystarczy jeszcze na dzisiaj. W przyszlym tygodniu zapowiadaja duze ocieplenie - takie do 20 stopni ze sloncem! :) Odpowiedz Link
roseanne Re: Ciepły, deszczowy piątek 03.04.20, 18:54 Jak ja dawno nie jadlam rosolu🤣 Dzieciatko mlodsze uwielbia i gotowalam gar kilka razy w miesiacu i w sloiki, do lodowki. Dla mnie to potrawa wielce smaczna, ale nie dokonca dozwolona Teraz sie troche bije z myslami, bo ha, promocja, jak sie dwa kurczaki kupi. Uwielbiam rolade z kurczaka, ale dwa sie w lodowke nie zmieszcza. Lol Zwlaszcza, ze sie gravlax robi i misa zajmuje cala polke. Miejmy nadzieje, ze w przyszlym tygodniu tez jakis aktion bedzie Pogoda wraca do wiosennej wspanialosci. Nascie w srodku dnia, zapowiadany deszcz sie nie pojawil. Bez wiekszych klopotow udalo sie kupic antyhistamine - pokazalam w aptece listek pastylek, prawie pusty, co normalnie biore, dostalam lokalna wersje. Chwalilam sie na fb, ale pochwale sie i tu, przy podpowiedziach Xurka udalo nam sie kupic sloiczek chrzanu. Tak wiec sniadanie swiateczne ocalone! czlowiek to jednak takie zwierze, ze sie do luksusu i urzadzen przyzwyczaja. Nalesniki ubije jak trzeba tzw rozga, chleb ukrece lycha, ale juz ciast ubijanych bez miksera trudno. Marzy mi sie takie leciutkie wyrosniete drozdzowe, tzw colomba, ale z wczesniejszych doswiadczen wiem, ze mi tu nie wyjdzie. Chlip chlip Ziola na balkonie, pieczolowicie wciagane do srodka na noc, rosna pieknie. M tez narzeka, ze te wszystkie telekonferencje trwaja za dlugo i bardziej to spotkania towarzyskie niz omawianie spraw waznych Niemniej, nieustajaco trzymajmy sie! Odpowiedz Link
maria421 Re: Ciepły, deszczowy piątek 03.04.20, 19:02 Dzisiaj rano, uzbrojona w lateksowe rekawiczki, poszlam do banku i do sklepu. Pierwsze pomieszczenie w banku, tam gdzie sa automaty, jest otwarte, drugie w ktorym jest obsluga klienta jest cale odgrodzone prowizoryczna scianka z jednym okienkiem do ktorego zadnej kolejki nie ma. W sklepie malo ludzi, zaopatrzenie jak zwykle, niczego nie brakuje. Pogoda brzydka, deszcz pada, ale weekend ma byc ladny. Odpowiedz Link
chris-joe Re: Ciepły, deszczowy piątek 03.04.20, 21:37 Obrzydliwy, zimny, deszczowy i wietrzny piątek. Tyle, ze już niby na plusie. Śnieg za to cały już prawie zlazł, z wyjatkiem niewielkich łat. Acha, zrobiliśmy sobie z Brazem wzajemne ostrzyżyny, obejrzawszy wpierwej parę klipów na ytubie 'jak-to-robić'. Wyszło, hmmm, nienajgorzej. Usterki wkrótce i tak porosną ;) Odpowiedz Link
xurek Re: Ciepły, deszczowy piątek 03.04.20, 21:37 u nas jeszcze mniej samochodow na drodze. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Ciepły, deszczowy piątek 04.04.20, 00:51 Mój TGIF miał dziś same upadki bez wzlotów. Dostałam bezłep bez powodu od jakichś "łosi" z tytułami. Potem przepraszali, ale pokazali kurnia swoje "true colours". Kij im w wahadło - (c) jutka1. Pracowałam od 8:00 do 21:00, z przerwą na 30 minut lunchu.:-/// I tak się zastanawiam - przepraszam, będzie wulgarnie: jebnąć tym gównem? KJAP Odpowiedz Link
xurek Re: Ciepły, deszczowy piątek 04.04.20, 01:49 tez sie zastanawiam. moja odpowiedz: nie teraz. Odpowiedz Link
ania_2000 Re: Ciepły, deszczowy piątek 04.04.20, 02:27 Podpisuje sie - jebnac gownem, ale nie teraz - za pare miesiecy, jak sie wszystko uspokoi. Kto wie zreszta - czy wtedy swiat nam sie zmieni, otworza sie nowe mozliwosci? inne - bo juz pewnie nie bedzie tak samo. Moze lepiej - bo mam nadzieje, ze duzo loosers i lazy bastards wykopia na zbity pysk. Milego weekendu! Odpowiedz Link
chris-joe Re: Ciepły, deszczowy piątek 04.04.20, 03:19 Się 'speluje' "losers", Aniu ;) A przy okazji 'się pozbędziemy', oprócz nierobów, zbytecznych baby-boomers. Oj, Aniu, your true colors are shining thrue... Czy jestem zaskoczony? NOT... Odpowiedz Link
ania_2000 Re: Ciepły, deszczowy piątek 04.04.20, 04:11 wow - jak trzeba miec pokrecona psychike, zeby z postu o dodania otuchy kolezance, ktora miala przykry i ciezi dzien w pracy, zrobic z kogos potwora - ktory posluguje sie jezykiem zaglady? ktory dazy do tego ze "pozbedziemy sie zbytecznych baby boomers"? btw. co to znaczy speluje? bo nie znam tego slowa. i jeszcze "thrue"? co to znaczy? Odpowiedz Link
chris-joe Re: Ciepły, deszczowy piątek 04.04.20, 04:22 Za "thrue" od razu przepraszam. (Wybaczysz?) Za "speluje" ,"loosers" i "baby boomers" zdecydowanie nie. Wybaczysz? ;) Odpowiedz Link
maria421 Re: Ciepły, deszczowy piątek 04.04.20, 08:51 ania_2000 napisała: > Kto wie zreszta - czy wtedy swiat nam sie zmieni, otworza sie nowe mozliwosci? > inne - bo juz pewnie nie bedzie tak samo. Moze lepiej - bo mam nadzieje, ze duz > o loosers i lazy bastards wykopia na zbity pysk. Pandemia minie, swiat sie nie zmieni. Nauka zrobi postep , ekonomia po okresowym zalamaniu sie szybko sie odbije, ludzie szybko wroca do dawnych nawykow. To wszystko juz bylo. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Ciepły, deszczowy piątek 04.04.20, 02:28 Tez mysle, ze to zly czas na rezygnacje. 4 godziny pracy poza normalnymi godzinami??? Czas na posprzatanie bardzo duzego domu. Za darmo??? No f... way. Jutka, wiem, ze to nie to samo ale godziny pracy ktore uprawisz sa absolutnie szalone. po 17-tej nie odbieralam juz nigdy zadnych telefonow. Jesli juz txt. Pan maz robi to samo, bo inaczej to przychodnia zdrowia mentalnego, gdzie czesc towarzystwa na wysokich stanowiskach sie nudzi, bo nie moga uprawic towarzysko-rozrywkowo-pracowniczych spotkan, ktore robili calymi dniami i ludziom zawracaja dupe, bo w domu tez nie sa przyzwyczajeni do zadnych prac. Czesc ludzi sie poprostu nudzi, bo zostali wyrwani z kieratu i dostaja pojeba. Trzeba to filtrowac i to byla rozmowa chlopa z szefem. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Ciepły, deszczowy piątek 04.04.20, 06:11 Zabralismy dzisiaj przyczepe na smietnisko. Sprawdzilam czy operuja, jak z oplatami. Byl jeden staly pracownik - ten sam od lat. My w samochodzie, maski, rekawiczki. Karte podalismy tylko przez okno. Zdezynfekowalismy. Poczekalismy az samochod z ludzmi wyladowujacymi odjedzie. Juz prawie konczymy i widzimy taka, scenke. Przyjedza para bardzo starych ludzi. Pan wysiada z samochodu i probuje wcisnac do reki pracownika pieniadze. Ten cofa sie do tylko jak oparzony, machajac rekami, ze tylko karta i aby sie trzymal z daleka. Pan wsiada do samochodu. Zatrzymuje sie w znacznej odleglosci od nas, po czym cofa samochod i parkuje tuz obok Pana meza stojacego przy prawie juz pustej przyczepie. Wysiada, probujac sie niemalze ocierac i znowu to samo - pan maz wycofuje sie tylem i uciekamy. Zaklelam tylko po polsku posylajac wiazanke w niezrozumialym jezyku. W miasteczku turysci walesajacy sie przy zamknietych sklepach. Znowu to samo - starzy ludzie. Zero masek, rekawic. Bedzie tutaj masakra. Najwyrazniej olewaja kwaranntanne i lockdown. Odpowiedz Link
ertes Re: Ciepły, deszczowy piątek 04.04.20, 06:29 U nas natmiast wydac efekty lockdown. Kalifornia byla chyba pierwszym stanem ktory wydal nakaz siedzenia w chacie. 3 tygodnie temu mielismy tyle samo cases to New York state a terazz oni maja ponad 100 tys a my kolo 10k. Coz, pod tym wzgledem nasz gubernator okazal sie czlowiekiem na miejscu. Odpowiedz Link
roseanne Re: Ciepły, deszczowy piątek 04.04.20, 11:07 Ha. Coś w tym jest. Jakoś starsi, przynajmniej ode mnie starsi, nie zachowują odstępu, pchają się w lukę, gdy czekam na swoją kolej by podejść do stoiska itd itp Pogoda ładna. M szoruje okna Odpowiedz Link
jutka1 Sobota, słońce, chłodno 04.04.20, 08:44 Pogoda jak w tytule. Macie rację, Aniu i Xurku. Nie teraz. Mam prawie w 100% wolny weekend, i myślę jak go zagospodarować. Chyba będę ogarniać dom, bo w tym pracowym szaleństwie zaniedbałam. Albo leżeć na sofie i gapiś się w okno. ;-) Zobaczymy. :-) Miłego dnia Wam życzę :-) Odpowiedz Link
xurek Re: Sobota, słońce, chłodno 04.04.20, 16:22 nie pamietam czy wtorek czy sroda (napisalam gdzies w pierdulach) od 7:30 do 21:45, ale z dluzsza przerwa niz Ty. A wczoraj skonczylam o 12-tej, pojechalismy na zakupy a potem poszlismy na spacer nad rzeka. Wracajaz do samochodu zauwazylam obuzonego sms-a, dlaczego nie odpowiadam na maila od koordynatorki w D, ktora dobrze wie, ze w piatki pracuje tylko do poludnia. Odpisalam, ze mail wyslany byl o 14. Na to ona, ze sytucja jest wyjatkowa i za pol godziny konferencja w teams. Ja jez na to, ze jestem nad rzeka, nie mam teams i nie zamierzam wracad do domu. To ona mi na to, ze mam zmobilizowac moj team, ona podlaczy ich wizualnie a mnie przez telefon, bo konieczna jest moja ekspertyza i musimy wspolnymi silami stworzyc przezentacje, ktorej deadline jest cob. POLTOREJ godziny gadalam z nimi przez telefon, praktycznie przez cala wycieczke. Skonczylismy o 17:30, potem moja zaloga musiala wyprodukowac te charts a koordynatorka musiala spiac D / AT / CH i wyslac do klienta. Swiat zglupial, kazdy trzesie sie o swoja prace a klient to wykorzystuje. Ja najpierw postanowilam, ze bede wlaczac o 17 modus offline a potem postanowilam, ze nie ma sensu, bo ja tez nie chce stracic pracy po kryzysie, wiec jakos trzeba to zniesc a jak swiat wroci do normy gleboko sie nad wlasna przyszloscia, zawodowa i prywatna zastanowic. Odpowiedz Link
roseanne Re: Sobota, słońce, chłodno 04.04.20, 18:50 Grrr, współczuję głupiej sytuacji. Faktem jest, że strach co będzie dalej jest wszechobecny. Dzięki za pomoc z chrzanem :) Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Sobota, słońce, chłodno 05.04.20, 05:02 Luizo, czytalam artykul w gazecie. Facet ma oficjalnie upomnienie za skopanie tak fajnego tematu i wcisniecie go miedzy apokaliptyczne wizje z zachodniego Sydney miedzy zdjeciami wozka wypelnionego alkoholem, pchanym przez jakis odmet, pralni z jakimis ludzmi, faceta na balkonie tempo wklejonego w telefon, ktory nie dzwoni. Czyli tragedia. Prasie nie mozna ufac. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Sobota, słońce, chłodno 05.04.20, 08:57 Dokonczylam okna. Poza tym nic wiekszego. Pan maz wybral miod. Bedziemy sloikowac wieczorem Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Snuj niedzielny 05.04.20, 10:30 Wczoraj namoczylam kilogram świeżych oliwek, po tygodniu codziennego zmieniania wody powinny być dobre do marynowania. Pewnie zaleje je octem jabłkowym, dodam czosnek i rozmaryn. Dzisiaj wzięłam się za werande, znalazłam przy okazji więcej post-Buszmenowej graciarni a w niej hodowlę rybików cukrowych (silverfish)... ma ktoś na nie sposób? Teraz przemieszczam na werandę różne rzeczy z małej sypialni żeby jak najbardziej ją opróżnić przed malowaniem. Zrobiłam obiad, uszykowałam wszystko do zrobienia następnej partii mydła (kokos i trawa cytrynowa). Będzie następne półtora kilo mydeł, tym razem białych. Za 5 tygodni zrobię żółte mydła z oliwy w której namoczylam kwiaty rumianku i nagietków. Czyli w połowie czerwca stanę się dumna posiadaczką 4.5 kg mydel! Od kilku dni coraz bardziej boli mnie żołądek, mam wrażenie że moje ciało zdecydowało za mnie że jestem w stresie, choć w głowie ta myśl mi nie postała. Trzeba dziś wieczorem zacząć brać krople walerianowe i medytować a jutro zrobić miejsce do jogi w pokoju telewizyjnym. Kan, masz rację że ten artykuł jest do dupy, źle napisany a zdjęcia fatalne. No ale jak to w tym powiedzeniu "nieważne czy mówią o nas źle czy dobrze, byleby mówili " Zmieniono czas, jest wpół do siódmej ale ciemno jak o wpół do ósmej. Chyba pójdę wcześniej spać. Za to rano wcześniej się rozjaśnia. Jasności wam życzę Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Snuj niedzielny 05.04.20, 13:39 Dbaj o siebie. Patrzac ile czasu i pracy wlozylas?? Mnie artykul wkurzyl. Wybral najgorsze zdjecie mozliwe. Bardzo zle sie poczulam Luizo, bo zasluzylas na 200% lepiej. Pisz sama lub pros o pomoc forumowa bo kazdy z nas jest w stanie zobic lepszy opis. Odpowiedz Link
xurek Re: Snuj niedzielny 05.04.20, 21:16 jak sie robi mydlo z kokosu i trawy cyntrynowej? Nic wiecej do tego nie trzeba dodac? Przykro mi, ze artykul nie wyszedl po Twojej mysli. Ja tez czesto reaguje na stres nie psychicznie tylko fizycznie. Przewaznie dostaje biegunki i nie moge spac. Moja mama tez tak ma. U nas dzisiaj wyjatkowo pozytywnie, pewnie dlatego, ze nie wykonalam zadnej roboty i ze pogoda byla cudowna. Dostalismy glupawki robiac idiotyczne rzeczy i zdjecia w czasie wedrowki. A potem zrobilismy zwariowana kolacje z tego, co znaleznismy w lodowce. Z resztek lososia i pieczonych ziemniakow, ktore mielismy wczoraj na obiad, zrobilam z dodatkiem juz nieco przywiedlego koperku zupe-krem. Na drugie byly steki ze szparagami i reszta occry oraz couscous - resztki znalezione w lodowce. S. couscous byl za suchy wiec zjadl go z sosem, za ktory posluzyla reszta owej zupy. Za chwile wezme kapiel i przygotuje sie na wieczornego drinka, najpozniej o jedenastej mam zamiar isc spac, by wstac jutro odpowiednio wczesnie i miec czas na gimnastyke, medytacje i kawe zanim urwie sie chmura z pracowymi wiadomosciami. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Snuj niedzielny 05.04.20, 22:46 Ja z kolei tak. Od rana do około czternastej finalizowałam rozdział. Autor mi przysłał nastepne poprawki (auto-poprawki) po tym jak mi przysłał już "ostateczne", które wprowadziłam. Chciałam go zabić. Potem zjadłam serek wiejski + rzodkiewki + pomidor. Potem zapadłam w stupor. Oglądałam YT. Bolął mnie żołądek, bo jutro poniedziałek. Pobudka jutro rano o 6:00. Chyba zadzwonię do mojej prywatnej sieci medycznej i poproszę o zwolnienie lekarskie. To sie nazywa tutaj chyba e-zwolnienie, coś mi się majaczy, kifijute wie. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Snuj niedzielny 06.04.20, 09:13 Postanowilam zrobic wczoraj zakupy spozywcze w sieci. Katalog lokalnego sklepu nie ma zadego prduktu, ktory kupujemy w sekcji delikatesy. Najwyrazniej zakupy i przywozy dostosowane tylko pod pewna czesc kupujacych. Niemniej sie uparlam. Po pol godzinie zrezygnowalam, gdy dotarlam do wiadomosci, ze ze wzgledu na wzmozony ruch nie daja rady. Nalezy czekac 24 godziny min aby odebrac lub na dostawe w srode. Sprawdzilam siec ALDI i znowu nie znalazlam praktycznie nic co normalnie kupujemy. Nie chcialo mi sie juz szukac innych sieciowek, bo nie korzystam od lat 5 i wiedza na temat produktow u mnie taka sama jakbym kupowala po chinsku. Wybralismy sie wiec do sklepu juz sporo po lunchu aby uniknac ludzi, a tak sklep wypelniony po brzegi. Oprcz nas ubranych w maski i rekawiczki byla tylko jedna para w podobnym wieku i reszta - glownie w baaardzo podeszlym wieku bez. Brak papieru toaletowego, szamponow, dobrej jakosci miesa i na wpol przetrzebione ogolnie polki. Cala obsluga bez rekawiczek i masek. Nie wiem - no co jest kurna - jakas misja samobojcza czy towrzystwo nalawone na jakiejs substancji?? Dowiedzialam sie tylko kiedy ma sklep dostawy aby stawic sie w dniu i pewnie o 20tej, jak juz towarzystwo emrytalne spi. Mam wrazenie, ze w lykend znowu zwalil sie tlum z okolic gdzie sa patrole na lykendowe szlajanie sie/urlopik w okolicy gdzie jest zero policji. Takich pustek nie bylo nawet jak sie zaczela panika kilka tygodni temu. Oprocz tego wszystko ok. Pan maz zadowolony z nowej pracy. Ma sporo czytania wiec sie nie nudzi. Odpowiedz Link
xurek Re: Snuj niedzielny 06.04.20, 09:37 niczego nie zmienilam w moim zakupowym zachowaniu i nic sie nie zmienilo w okolicy. Spuermarket w miescie powiatowym wpuszcza tylko okresnola ilosc ludzi, nie musialam czekac, by mnie wpuscili. W sklepie jest wszystko, latwo sie wyminac, nikt nie ma maseczki, pan wpuszczajacy opsikuje kilentom rece dezynfekujacym sprayem a pani w kasie ma rekawiczki. We wsi jest rzeznik, piekarz i dwa male markiety. U rzeznika i w piekarni panie sa za szyba i w rekawiczkach, w minimarketach tak jak w supermarkecie, sa tez linie na podlocze oznaczajace odleglosci w kolejce do kasy. Stalam moze 10 minut. Jestem gleboko wdzieczna za to ze mieszkam tu gdzie mieszkam. Tylko home office wkurza niemilosiernie. Na dzisiaj juz w kalendarzu wcisniete 4 telekonferencje a to dopiero poczatek dnia. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Zakupy wsrod wirusow 06.04.20, 14:05 xurek napisała: > niczego nie zmienilam w moim zakupowym zachowaniu i nic sie nie zmienilo w okolicy. Spuermarket w miescie powiatowym wpuszcza tylko okresnola ilosc ludzi, nie musialam czekac, by mnie wpuscili. W sklepie jest wszystko, latwo sie wyminac , nikt nie ma maseczki, pan wpuszczajacy opsikuje kilentom rece dezynfekujacym sprayem a pani w kasie ma rekawiczki. We wsi jest rzeznik, piekarz i dwa male markiety. U rzeznika i w piekarni panie sa za szyba i w rekawiczkach, w minimarketach tak jak w supermarkecie, sa tez linie na podlocze oznaczajace odleglosci w kolejce do kasy. Stalam moze 10 minut. U nas w supermarketach tez stoja ze sprayem dezynfekujacym i sa znaki na podlodze gdzie stac zeby utrzymac bezpieczna odleglosc i duzo jest ludzi w maseczkach (ja tez). Poza tym przeraza mnie ze obsluga supermarketu nie jest zabezpieczona przed kontaktem poza kasjerami, ktorzy maja na kasach zainstalowane szyby. Do innych sklepow nie chodze, bo nie mam potrzeby. > Jestem gleboko wdzieczna za to ze mieszkam tu gdzie mieszkam. Tylko home office wkurza niemilosiernie. Na dzisiaj juz w kalendarzu wcisniete 4 telekonferencje a to dopiero poczatek dnia. Wspolczuje, to musi byc niezly zamet i trudno sobie zaplanowac produktywny dzien. Luiza-w-Ogrodzie Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Mydlo i nalewka walerianowa :) 06.04.20, 13:53 xurek napisała: > jak sie robi mydlo z kokosu i trawy cyntrynowej? Nic wiecej do tego nie trzeba dodac? Przykro mi, ze artykul nie wyszedl po Twojej mysli. Ja tez czesto reaguje na stres nie psychicznie tylko fizycznie. Przewaznie dostaje biegunki i nie moge spac. Moja mama tez tak ma. Xurku, kazde prawdziwe mydlo robi sie z plynnego lugu (sody kaustycznej) i z tluszczu. Uzywam 98% krysztalow sody, ktore rozpuszczam w wodzie a w wypadku tego mydla jako tluszcz sluzy olej kokosowy z macerowana w nim trawa cytrynowa. Po zapodaniu wlasnej nalewki z waleriany zoladek sie natychmiast uspokoil i lepiej mi sie tez spi. Mam jeszcze z 3/4 litra tej nalewki a zima zrobie nastepna porcje z korzeni kozlka ktory teraz rosnie w ogrodzie. Lykam lyzeczke nalewki dwa razy dziennie, dziala cuda ale smierdzi niemozebnie. Widze ze wesolo macie w domu, spacery, zabawa zdjeciami i jedzeniem ;) Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
jutka1 PonieSRałek 06.04.20, 10:07 Słońce, ma być 15 C. Postaram się spędzić trochę czasu w ogrodzie. Poza tym po staremu. Miłego dnia Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: PonieSRałek 06.04.20, 10:35 Poogrodkowalam dzisiaj troche. Zaczelam porzadkowac jedna grzadke z przodu domu. Niestety, szybko sie okazalo, ze mrowki sie niezle rozpanoszyly. Pan maz nie tepil gniazd od jakiegos czasu. Przeszlam wiec na tyl chalupy by podciac roze. Pogoda jest wiosenna od kilku dni. Zaczely kwitnac eukaliptusy. Co jest fajne bo pszczoly jak na wiosne maja mnostwo kwiatow. Miod zebrany jest znowu ciemny, ciezki zamiast lekkiego wonnego z kwiatow. Slonce bylo niesamowiecie ostre wiec sie szybko zebralam do srodka. Pogoda bardzo nietypowa na ta pore roku. Wyleglo sie znowu mnostwo komarow, muszek oraz kleszczy. Wyciagnelam dzisiaj jednego. Pan maz mial pod pacha. Ubawil mnie ogromnie bo zaczal miejsce smarowac octem, nastepnie rozgniotl zabek czosnku i tez posmarowal. Smieszne rzeczy sie zdarzaja ludziom w ostatnich dniach. Wzial prysznic po tych wszystkich smarowaniach bo nie dalo sie siedziec w jednym pomieszczeniu. Mam wciaz kilka traw do wsadzenia, bo jakos ugrzezlismy z innymi projektami, zakupami, praca, elektrykiem, malowaniem. Mam nadzieje, ze w koncu nastanie prawdziwa jesien. Wszystkie kaszace wygina lub zmaleja ich liczby a ja bede mogla sie dobrze ubrac i poogrodkowac. Jestem niezmiernie wdzieczna, ze udalo sie Panu mezowi zmienic pracodawce w ostatniej chwili. Stara chyba zawiesila dzialalnosc. Nawet nie chce myslec co zrobili z ludzmi. Maz zlozyl dzisiaj skarge do ATO, bo leca mu skladki za pol roku na fundusz emerytalny (sporo przed korona). Jest to ciekawe jak wyzwanie korona w jednych budzi fajne reakcje a w innych najgorszy rodzaj. Tez jestem wdzieczna - za chalupe, cicha mala uliczke, duzy ogrod i fajnych w sumie sasiadow, ktorzy podrzucaja nam do skrzynki przepiekne awokado. Odpowiedz Link
roseanne Re: PonieSRałek 06.04.20, 11:24 Ten twój ogród, mimo owadów groźnych to jednak wielkie źródło przyjemności, satysfakcji i wymiernych dobr Tu piękna pogoda. Przyjechał pan z podkaszarka i piłuje trawniki, szkoda mi tych wszystkich pięknie kwitnących pierwiosnkow- może nie wytnie wszystkiego Zamówiłam włóczkę tydzień temu, coby wydziergać dla koleżanek forumowych dobra, ale boję się, że nie dojdzie na czas. Wciąż nie mam potwierdzenia wyslania, tylko przyjęcie zamówienia... Mam nadzieję, że choć przyleci przed moim wyjazdem, bo co M zrobi z 8motkami? :) Odpowiedz Link
jutka1 Re: PonieSRałek 06.04.20, 12:28 Dzisiaj przez okno pierwszy raz w tym roku zobaczyłam "mojego" bociana - przyleciał do ogrodu na przekąskę. :-) Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Ogrod w subtropikach, brrr... 06.04.20, 14:09 kan_z_oz napisała: > Poogrodkowalam dzisiaj troche. Zaczelam porzadkowac jedna grzadke z przodu domu > . Niestety, szybko sie okazalo, ze mrowki sie niezle rozpanoszyly. Pan maz nie > tepil gniazd od jakiegos czasu. Przeszlam wiec na tyl chalupy by podciac roze. > Pogoda jest wiosenna od kilku dni. Zaczely kwitnac eukaliptusy. Co jest fajne b > o pszczoly jak na wiosne maja mnostwo kwiatow. Miod zebrany jest znowu ciemny, > ciezki zamiast lekkiego wonnego z kwiatow. > Slonce bylo niesamowiecie ostre wiec sie szybko zebralam do srodka. Pogoda bard > zo nietypowa na ta pore roku. Wyleglo sie znowu mnostwo komarow, muszek oraz kl > eszczy. > Wyciagnelam dzisiaj jednego. Pan maz mial pod pacha. > Ubawil mnie ogromnie bo zaczal miejsce smarowac octem, nastepnie rozgniotl zabe > k czosnku i tez posmarowal. > Smieszne rzeczy sie zdarzaja ludziom w ostatnich dniach. > Wzial prysznic po tych wszystkich smarowaniach bo nie dalo sie siedziec w jedny > m pomieszczeniu. Zawsze mnie zdumiewalo, ze ktokolwiek chce mieszkac w Queensland ze wzgledu na plage owadow, kleszczy, wezy, paskudna wilgotnosc powietrza, cyklony oraz podchodzacy juz w tamte okolice razem z ociepleniem klimatu zasieg chorob malarycznych i podobnych pasozytniczych, roznoszonych przez komary. Wy jestescie bardziej odporni psychicznie niz ja... Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Idz do ogrodu 06.04.20, 13:59 jutka1 napisała: > Słońce, ma być 15 C. > Postaram się spędzić trochę czasu w ogrodzie. Idz do ogrodu jak najczesciej, jak masz przerwe na wizyte w lazience czy na herbate, dodaj do tego przechadzke pod lipe i z powrotem. Ogrody i przyroda to jest to, co nas utrzymuje w rownowadze psychicznej. Trzeba uzywac w duzych ilosciach. Trzymaj sie Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Poniedzialkowy wieczor 06.04.20, 14:28 Mam w dupie plany, zrobie co dam rade zrobic i nie bede sie stresowac ze zamierzalam zrobic cos innego. Dzisiaj spojrzawszy na prognoze pogody (deszczyki w srode i czwartek) zamiast posiac bob i posadzic wiecej kapusty i kalafiorow stwierdzilam, ze skosze trawe przed domem i za domem a jak spadnie deszcz, to rozsypie na trawniki nawoz. Nigdy nie kosilam, bo to byla zawsze robote Buszmena, wszystkie trawniki sa na stoku i trzeba sie nameczyc jadac kosiarka w poprzek - na szczescie jest dosc lekka, bo elektryczna i skosilam co chcialam. Przy okazji spotkalam sasiadke, ktora ze swojego Mercedesa oznajmila mi ze jedzie zaszczepic sie na grype (najnowsze szczepionki dotarly jakis tydzien temu), wiec zaraz zadzwonilam do mojej przychodni i umowilam sie z ulubiona lekarka na srode na pogaduchy i szczepienie. Wloskiej sasiadce z naprzeciwka podrzucilam maly sloiczek dzemu rozanego i karteczke z numerem mojej komorki na wszelki wypadek. Potem poszlam piechota z plecaczkiem do naszego malego centrum handlowego, ktore jest o kilometr od domu i kupilam zapas baterii oraz swieze owoce, bo w ogrodzie w tej chwili sa tylko figi, cytryny i limonki. Oczywiscie wchodzac do centrum zalozylam szczelna maske a po powrocie do domu ciuchy wrzucilam do prania i wzielam prysznic. Wlasnie wyjelam z pieca chleb obiecany na jutro Buszmenowi. Umowilam sie z nim w lesie w miasteczku gdzie teraz mieszka i pojdziemy na grzyby - jest ich mnostwo tej jesieni, az zal, ze musialam odwolac wszystkie grzybobrania, bo bylyby swietne... Mam nadzieje ze policja mnie nie zatrzyma po drodze, jako ze w naszym stanie jest zakaz przebywania poza domem chyba ze sie w celu kupienia zywnosci, z powodow medycznych, z drodze do pracy lub szkoly oraz zeby pocwiczyc. W sumie pojade po zywnosc i pocwiczyc chodzenie po lesie :) Ide zadzwonic do Mamy a potem spac, bo jutro rano wyjezdzam za Gory Blekitne. Milego tygodnia! Luiza-w-Ogrodzie Forum AUSTRALIA Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Poniedzialkowy wieczor 07.04.20, 01:42 Zdziwienie dlaczego ktos zdecydowal sie w ogole mieszkac w Australii, jako kontynet gdzie w kazdym miejscu czeka czlowieka jakas plaga to zdecydowanie temat interesujacy dla europejczykow. Mieszkalam w kilku miejscach tutaj i musze stwierdzic, ze "much of the muchness". Wulkaniczna gleba oraz bryza znad oceanu, ktory widze z okna, jakos przezyjemy. Piekny dzien dzisiaj. Zaraz wybywam do ogrodu. Jest troche chlodniej wiec moze uda sie poogrodkowac. Milego dnia. Odpowiedz Link
ertes Re: Poniedzialkowy wieczor 07.04.20, 03:38 Dlaczego akurat tam mieszkacie? Przypadek czy plan? Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Poniedzialkowy wieczor 07.04.20, 06:43 Plan. Szukalismy miejsca aby wyniesc sie z Sydney przez kilka lat. Mieszkalismy prawie 5 lat w Gorach Snieznych i bylo super, tylko kiepsko z zaopatrzeniem. Konczyla sie szkola podstawowa dziecka i nie bylo nic rozsadnego w poblizu. Bardzo nam sie podobal styl zycia. W niczym nie przypomina zycia w zadnym duzym miescie Australii czy gdziekkolwiek. Zwiedzialismy prawie wszystko w NSW, Victorii. Troche sie poszwendalismy po Poludniowej Australii. Obejrzelismy okolice Enatrane w Zachodniej. Polnoc odrzucilismy bo tropiki sa trudne i ktos nam podpowiedzial aby rzojerzec sie na Hinterland w okolicy Slonecznego wybrzeza. Pojechalismy najpierw samochodem i stwierdzilismy, ze to byloby to. Male gorskie miasteczka. Wciaz blisko do plazy. Dobry klimat, pomimo okresowych sezonow mokrych. Roslinnosc!! jak malo gdzie, cisza, spokoj i wciaz jedno lotnisko 45min - lokalne, drugie w Brisbane 1 godzina, 20 minut - czyli szybciej i latwiej niz dojazd do sydneyjskiego z naszego domu. Nigdy nie planowalismy mieszkac na stale w duzym miescie. Nawet w Polsce nie mieszkalismy. Sydney bylo tylko swietna odskocznia aby ustabilizowac sie w pracy, troche finansowo oraz ogolnie jako dwojka troche wyrwana z krzakow w PRL-owskim grajdolku, plus dziecko, jego szkola srednia oraz milosc do programowania stron internetowych, ktora zaczal wykazywac w wieku lat 14. Zajelo troche aby zlozyc w kupe i tutaj sie zakorzenic. Jakies chyba 25 lat? Haha A Ty? Przypadek? Gdzie mieszkasz? Nie mam na mysli Kalifornii, bo pamietam, ze ta byla celem? Odpowiedz Link
xurek wtorek 07.04.20, 10:19 wstalam o 6:00. Teraz pierwsza przerwa po pierwszej telekonferencji. Nastepna 11:00 potem 12:00 potem 14:00 potem 16:00 i 17:00. W miedzyczasie oczywiscie przygotowac wszystkie materialy na owe. Ta pierwsza zezarla 30 minut na....... heroes. Nasza Pani szefowa na DACH pokazywala nam slajdy betmenow, spajdermenow, catwomenow i innych hulkow oraz nazwiska rozrnych osob, ktore zalsuzyly w tym tygodniu na taka nazwe i jakiego bohaterskiego wyczynu dokonali. Najwiekszymi bohaterami byla 4 osobowa grupa, ktora uratowala fejsbukowy account kilku produktow od zhakowania i zgwalcenia i zniewolenia przez wietnamskich hakerow. Bogu niech beda dzieki. 30 minut pier....nia. Potem Szefowa powiedziala, ze oprocz heroes plywajacych w homeofisie jak ryba w wodzie mamy rowniez osoby tym homoeofficem zdesperowane , ktorymi trzeba sie zajac, one beda na osobnej liscie, ktora ci niezdesperowani otrzymaja mailem. I kazdy ma sobie kogos wybrac i do niego w tym tygodniu co najmniej dwa razy zadzwonic i pogadac o czyms oprocz pracy, by go podniesc na duchu. Nie mam zamiaru w tym uczestniczyc, moge za to chetnie wystapic jako pierwsza na liscie "selfish bad boys". Na koniec powiedziala, ze musimy w czasie tego homeoffica wizac kazdy po jednym tygodniu urlopu, by zapobiec zwolnieniom, ale praca oczywiscie nie moze na tym cierpiec, bo show must go on i zaapelowala do naszej solidarnosci. KJAP....KJAP.... itd. Ide przygotowywac nastepne superwazne wirtualne pier.... kotka za pomoca mlotka. Sorry za langlydz, ale powoli dochodze do wniosku, ze albo ze mna albo z cala reszta swiata COS JEST NIE TAK. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: wtorek 07.04.20, 11:53 xurek napisała: > Na koniec powiedziala, ze musimy w czasie tego homeoffica wizac kazdy po jednym tygodniu urlopu, by zapobiec zwolnieniom, ale praca oczywiscie nie moze na tym cierpiec, bo show must go on i zaapelowala do naszej solidarnosci. > > KJAP....KJAP.... itd. > > Ide przygotowywac nastepne superwazne wirtualne pier.... kotka za pomoca mlotka > . Sorry za langlydz, ale powoli dochodze do wniosku, ze albo ze mna albo z cala reszta swiata COS JEST NIE TAK. Z resztą świata coś jest nie tak. Zaiste KJAP do kwadratu, co za skurwysyństwo. Każda korporacja tak ma ale epidemia chyba niektórym korposzczurom rzuca się na mózg zamiast na płuca. Trzymaj się Xurku, teraz nie czas rzucać pracę. Niestety. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Grzybowy poniedziałek 07.04.20, 12:13 Wyrwałam się z domu i jechałam przez prawie dwie godziny przez góry, łąki i farmy do małego, zachwaszczonego lasku przy małym miasteczku żeby z Buszmenem pójść na grzyby. Grzybów było zadziwiająco dużo, jak i innych ciekawostek: altanka ptaka altannika (Satin Bowerbird) otoczona przedmiotami z błękitnego plastiku (plus jedno niebieskie pióro papuzie) oraz grzyb zwany Palce Diabła, który dla mnie wyglądał jak kurza noga wystająca z ziemi. Wróciłam do domu ciesząc się z małego ruchu na autostradzie. Po wjechaniu do garażu dostałam telefon od dziennikarki działu ogrodniczego wielkiej gazety sydnejskiej która przepytala mnie na temat hodowania jablek. Potem jej trochę opowiedziałam o moim ogrodzie i że będę prowadzić zajęcia online i też się tym zainteresowała. Chce żebym jej dała znać jak już będę gotowa do tego, to przyjdzie zobaczyć mój ogród. BTW, pierwszy raz udzielałam wywiadu w aucie :) Wygląda na to że wszechświat mnie pogania żebym wreszcie zrobiła sobie pracownię i zaczęła prowadzić zdalne warsztaty... Wieczór już, zadzwonię do Mamy, potem waleriana, kąpiel i spać. Od jutra biorę się na serio do przygotowania pracowni! Luiza-w-Ogrodzie Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród... Odpowiedz Link
roseanne Re: Grzybowy poniedziałek 07.04.20, 17:44 ciekawostki ze swiata, znaczy tego grzyba juz na zdjeciach widzialam, ale kolorowego gniazda nie - czytalam kiedys, ze zazwyczaj do dekoracji sluza kwiatki, ale skoro polastik bardziej dostepny... pogoda piekna, pracownicy opiekujacy sie zielenia wykosili niestety prawie wszystkie kwiaty w kolo, zostaly tylko niedobitki stokrotek, jakos tak smutniej dostalam wreszcie potwierdzenie wyslania wloczek, transport ma trwac 5 dni, wiec pewnie przyjdzie po weekendzie, \nie ma mowy, w tydzien sie nie wyrobie, przepraszam zainteresowane wezme wloczke w torbe, przerobie i wcisne M przy wizycie, ale kiedy to bedzie?! kretynstwa kastowego wspolczuje, takie podjudzanie kto jest hero, a kto nie, tudziez dokladanie zadan "specjalnych" nie miesci sie w czuprynie Odpowiedz Link
ania_2000 Re: Grzybowy poniedziałek 07.04.20, 18:40 Luizo, ale grzyb! pierwszy raz cos takiego widze, dzieki:) A te niebieskie smieci porozrzucane to jest przy gniazdku? Dobrze to rozumiem?:) Xurku - sama pracuje w corpo, baaardzo duzej - tylko my jestesmy daleka odnoga, wiec mimo wielu takich samych zachowan, nasza corpo-culture nie jest az tak zwariowana. Bardzo wspolczuje - nie wobrazam sobie pracowac w takich warunkach - o efektywnosci nie wspomne. A juz te "heroes' to jest wogole odjazd. Haha, najlepiej by bylo jakbys zalozyla przebranie glowy Wonder Women i tak wystepowala w Kamerze:) A u nas zapowiada sie piekna pogoda w tym tygodniu - bedzie naprawde test na siedzenie w domu dla ludzi. Dochodza do nas coraz bardziej odglosy, ze siedzenie w domu daje efekty - Oregon ma "tylko" 29 deathsi 1100 positives. W porownaniu z tym co sie dzieje na wschodnim wybrzezu, to jest nic. Wczoraj jakos uzmyslowilam sobie, ze za tydzien Wielkanoc - zupelnie nie czuje tego swiatecznego ducha. Moje kurczaczki i zajaczki nawet nie wyciagniete z pudelek, pisanki schowane, nic - zero nastroju. Nawet nie wiem czy cos wyciagne. Mam zamrozona biala kielbase, wiec zjeemy zurek z jajkiem. Moze jeszcze jakis sledzik, i wystarczy. Siedze i dziobie prace z domu - jutro mam 'zamkniecie" kwartalu, wiec mam zajecie. milego wtorku! :) Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Grzybowy poniedziałek 08.04.20, 02:50 Aniu to w koncu dzieje sie na wschodnim wybrzezu ? czy nie? Bo wlasnie zeszlam z watku, gdzie Ertes twierdzi, ze to 'fake news' i ktos go robi w konia. Czy tez ja czegos nie doczytalam? U mnie dzisiaj deszczowo i przyjemnie bo w koncu sie ochlodzilo. Xurku, wyrazy wspolczucia z powodu pracy. U nas w koncu spokoj ale moge sobie tylko wyobrazic jakie incjatywy wymysla 'magic moments' z dawnej Pana meza pracy. Mnie udalo sie juz dwa razy zalapac na kamere w trakcie video konferencji. Pierwszy raz z glownodowodzacym, bo Pan maz nie zamknal drzwi od biura. Drugi raz z cala firma. Pan maz sie ulokowal w pokoje gdzie szafa z ubraniami. Obydwa razy - tylko w reczniku - w drodze z lazienki do ubrania. Chyba jestem slawna.haha Udanego dnia. Odpowiedz Link
ertes Re: Grzybowy poniedziałek 08.04.20, 03:08 Kanie, wiekszosc zarazen jest na wschodnim wybrzezu w Nowym Jorku. Jednak sytuacja tam nie jest tak straszna jak to sie przedstawia w mediach. Ostatnie dni wiecej ludzi wychodzi z ICU niz wchodzi. Jest kilkadziesiat tysiacy wolnych lozek w szpitalach. Kalifornia natomiast ma tyle wentylatorow ze oddala 500 dla rzadu federalnego do redystrybucji. Przewiduje sie ze umrze u nas okolo 1700 osob do 20 maja. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Grzybowy poniedziałek 08.04.20, 03:29 A co z tymi lodowkami na trupy oraz szpitalem w parku centralnym? Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Grzybowy poniedziałek 08.04.20, 03:37 Widzialam wczoraj w TV jak jakas dziewczyna w bikini na plazy siedziala ze skakana zalozona na nogi - cwiczenia dozwolone. Opalanie nie. Chyba spakujemy termos i zarcie na wycieczke po szlaku. Sorry ale jak sie chodzi, to sie chce pic i jesc, wiec moje cwiczenia to piknik, haha Luizo, pobilas tym grzybobraniem ta Pania z plazy. Szkoda tylko, ze mandat $1600 lub sad, za lamanie przepisow. Co za czasy. Odpowiedz Link
ertes Re: Grzybowy poniedziałek 08.04.20, 03:53 Wlasnie wszystko jest przygotowane na wypadek gdyby bylo potrzebne. U nas to samo: stadiony pozamieniane na szpitale. Miejmy nadzieje nie bedzie potrzebne. 17361 Number of confirmed cases in the state of California 432 Number of deaths related to the coronavirus in California Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Grzybowy poniedziałek 08.04.20, 04:10 Prasa zawsze przegina. Nawet permakulture z Luiza przerobil facet na izolacja na skutek korony i jak ludzie sobie z nia radza, czyli co w trakcie izolacji wymyslili. Tutaj z "Ruby Princess", czyli tego statku, ktory przycumowal 19 marca w Sydnej, zmarlo do dzisiaj 50 osob. Na 2700, to niezly wynik. Zarazonych pewnie juz polowa. Liczby pokazuja wyraznie, ze ci ktorzy nie weszli w izolacje odpowiednio wczesnie beda miec przewalone. Tutaj jest mowa o izolacji az zostanie wynaleziona szczepionka. Nasz prasa mowi tylko o mozliwych wysokich liczbach w Detroit i Louisianie. Odpowiedz Link
ertes Re: Grzybowy poniedziałek 08.04.20, 04:17 >Tutaj jest mowa o izolacji az zostanie wynaleziona szczepionka. No mysle ze tak mniej wiecej bedzie. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Grzybowy poniedziałek 08.04.20, 04:30 Wsadzilam blad. Korrecta. Ruby ma 12 zgonow na 50 w calej Australii. Zarazonych bylo ponad 600 kilka dni temu. Odpowiedz Link
xurek Re: Grzybowy poniedziałek 08.04.20, 10:08 Ertes, ja rozumiem, ze chesz, by w Twoim kraju wszystko bylo OK (kazdy z nas tak chce), ale ta „propaganda sukcesu“ nie dosc ze niespojna to jeszcze irytujaca. USA ma wg. WHO (7.04.20) wiecej zakazonych i zmarlych niz Chiny. Nawet gdyby wziac poprawke na przeklamania wszstkich zrodel, to co najwyzej wyjdzie „remis“. Biorac pod uwage, ze Chinczykow jest o niebo wiecej, nie jest to zaden sukces w USA tylko ta sama bida, co wszedzie. Nasza telewizja pokazuje obrazy z NY, gdzie lekarze, ktorzy napewno nie sa „Wlochami z pomylki“ wypowiadaja sie o katastrofalnej sytuacji. Nie widze roznicy miedzy NY a np. Paryzem, wiec znow zaden sukces, tylko ta sama bida co wszedzie. % smiertelnosci w Kaliforni taki sam, jak w Szwajcarii, wiekszy niz Islandia, Norwegia i pewnie jeszcze pare innych krajow, ktorych nie chce mi sie szukac, wiec tez nie zaden cud. Odpowiedz Link
ertes Re: Grzybowy poniedziałek 08.04.20, 10:33 Bardzo cie przepraszam ze cie irytuje tym ze sie ciesze ze mniej ludzi umiera niz to co zapowiadano Xurek. WHO i Chiny maja tyle credibility co Wiadomosci w polskiej TV w 1983 roku. U nas nawet NYT podaje optymistyczne liczby. The number of patients on ventilators in intensive-care units increased, too, but at the smallest one-day rate in weeks, up 2 percent since Monday. As of Tuesday, there were nearly 4,600 patients on ventilators in New York, far fewer than pessimistic projections in recent weeks had said there might be. That has helped keep the state from exhausting its supply of ventilators. In New Jersey, state officials said that about 1,651 people were in what they called “critical care” on Tuesday, up from about 1,500 patients on Monday. More than 90 percent of the patients in critical care, about 1,540, were on ventilators. And as in New York, New Jersey officials noted that the numbers of people in critical care and on ventilators were far below their worst-case scenarios. No ale naprawde sorry ze to cie irytuje. Ja sie ciesze bo jednak nie jest tak zle jak byc moglo. To nie jest zaden wyscig. Ludzie umieraja. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Grzybowy poniedziałek 08.04.20, 11:34 Ertesie, liczb nie powinno sie zbytnio interpretowac. Oczywiscie informacja jest pozytywna i kazdy sie cieszy. Niemniej dodaj do tego to do pelni obrazu. Do poprawy jeszcze sporo. New York suffered the highest single-day increase in its death toll from coronavirus, governor Andrew Cuomo reported on Tuesday, even as those in the state were still under orders to stay at home. The governor noted the three-day average of hospitalizations was down, indicating the state is “reaching a plateau in the total number of hospitalizations”. But the New York death toll continues to steeply rise. The state has recorded 5,489 deaths, up from 4,758 a day earlier. Those 731 deaths on Monday represent the highest single-day increase in the death toll since the crisis started. At least 3,544 people have died in New York City from Covid-19 as of Tuesday afternoon, the city reported, a figure that eclipsed those killed in the 9/11 terrorist attack, which claimed the lives of 2,753 people in the city. Coronavirus: the week explained - sign up for our email newsletter Read more New York has the highest number of cases of any US state, with 138,863 cases of coronavirus already confirmed. New York City has seen the largest number of cases and deaths within the state, with 74,601 cases. Zrodlo: www.theguardian.com/world/2020/apr/07/new-york-coronavirus-deaths-record-cases Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: Grzybowy poniedziałek 08.04.20, 11:38 Chodzi o to, ze glosisz poprawe w dniu gdy NY, glowne miasto US zanotowalo najwieksza ilosc zgonow, o czym bebni prasa calego swiata. Odpowiedz Link
kan_z_oz Sroda 08.04.20, 12:03 Chyba...kto wie lub dba. Jeden dzien podobny do drugiego. Jeszcze nie zaszlo nam za skore, bo w sumie mielismy momenty krecenia sie tylko przy domu/ogrodzie/wokol badzo blisko tygodniami. Glownie przy renowacji lub pierwszym roku, gdy dziabalismy na dzialce jak opetani. Milym momentem bylo pudelko dostarczone do skrzynki z firmy Pana meza. Ludzie sie umowili aby byc super-duper milymi, dzwoniacymi, dbajacymi. Albo mi sie wydaje, bo to nowe miejsce i nie odkrylismy trumpa (mialo byc trupa, tylko tak mi sie samo napisalo...haha) w szafie, albo takie miejsce naprawde istnieje. Jest nadzieja...o czym natychmiastowo informuje wszystkich korpo. Cieszymy sie majac nadzieje, ze sie nie skqrwi. Nawet rozmowa z ATO dzisiaj byla super. Sprawdza co sie stalo z zaleglymi skladkami emerytalnymi, ktore nie byly placone dlugo wczesniej niz ktokkolwiek slyszal o koronie. Cud. Kobieta powiedziala tylko, ze zajmie i nie wie ile bo sa obladowani po uszy. Wiecie co? gdyby ten zasilek socjalny z ATO wyszedl naprawde w maju w kwocie jaka obiecuja to praktycznie bez sprzatania wychodziloby niemalze to samo z kanowa w ogrodzie, na sofie, czytajaca ksiazke i sprzatajaca wlasna lazienke. Coraz bardziej mi sie podoba ten aspekt. Byle sie przestawic i nie zwariowac w przebiegach. Czesc ludzi autentycznie bardzo zle to znosi, ma bardzo powazne klopoty finansowe, gdzie doslownie brakuje im na jedzenie. Odpowiedz Link
xurek Re: Grzybowy poniedziałek 08.04.20, 12:44 Ertes napisal: Bardzo cie przepraszam ze cie irytuje tym ze sie ciesze ze mniej ludzi umiera niz to co zapowiadano Xurek. :::::::::::::::::: Oh, Ertest, mnie irytuje to, ze umiera WIECEJ LUDZI NIZ TO CO ZAPOWIADANO a Ty sie cieszysz nie wiadomo z czego i jeszcze usilujesz non stop wcisnac tutaj ten kit. Tutaj wycinki z twojego ulubionego prezytenta na temat „zapowiedzi“. No i nie musisz przepraszac, w koncu to forum dyskusyjne, wiec dyskutujemy. Wypowiedzi Trumpa chronologicznie Ertes napisal: WHO i Chiny maja tyle credibility co Wiadomosci w polskiej TV w 1983 roku. U nas nawet NYT podaje optymistyczne liczby. :::::::::::::::::::::: Mnie to sie raczej wydaje, ze Ty nadajesz jak Polska TV w 1983 roku :). Propaganda sukcesu i zadowolenia mimo pustych sklepow, ograniczen wolnosci obywatelskiej i zamkniecia granic w PL, propaganda “mamy wszystko pod kontrola i dajemy sobie rade lepiej niz cala reszta swiata” mimo koszmarnych migawek z NYC, przeczacych sobie wypowiedzi prezytenda i wysokich liczb zarazonych i zmarlych publikowanych przez wiele zajmuajcych sie tematem organzjacji w wykonaniu Ertesa. Ertes napisal: No ale naprawde sorry ze to cie irytuje. Ja sie ciesze bo jednak nie jest tak zle jak byc moglo. To nie jest zaden wyscig. Ludzie umieraja. ::::::::::::::::::::::::::: Ja juz zawsze mialam alergie na wszelkiego rodzaju propagande i demagogie a teraz mam jeszcze wieksza, bo pod zalewem przeklaman z wszystkich stron zaczynam coraz bardziej obawiac sie o wlasna umiejetnosc oceny sytuacji, wiec nie bede polykac milczaco takich ropuch :). Tutaj, specjalnie dla Ciebie, zestawienie najnowszych dostepnych liczb: Jak widac USA testuje bardzo malo, ma smiertelnosc wieksza niz kilka Eurpejskich krajow, ilosc zarazonych miesci sie w sredniej swiatowej, ale biorac pod uwage niewielka ilosc testow liczby te sa najprawdopodobniej zanizone. TAk wiec powtarzam: w USA ta sama bida co i gdzie indziej, nie umiera mniej ludzi niz Wasz Prezytend to na poczatku epidemii zapowiadal a Twoj „hurra – optymizm“ nadal mnie wkurza, bo nie jest oparty na zadnych faktach. Odpowiedz Link
ertes Re: Grzybowy poniedziałek 08.04.20, 16:01 Wole byc hurra optymistyczny niz ciagle niezadowolony i zalamany. Mam inne spojrzenie. NIe jestem czarnowidzem. O prosze tutaj :) Great news. @IHME_UW updated its model again - two days after the last revision. Total deaths fell from 81K to under 61K hospitalizations fell from 140K to 90K (1/3 last week’s projection) m. The peak is now projected in 3 days. Odpowiedz Link
xurek Re: Grzybowy poniedziałek 08.04.20, 16:43 no mozna i tak. zamiast 15 o ktorych mowil Trump na poczatku jest 10'000, ale jest to zdecydowanie mniej niz np. 100'000 albo nawet milion. Gratuluje optymizmu. Ja nie jestem ani niezadowolona ani zalamana ani slepa :). Jestem analitykiem i realista i tego bede sie trzymac :) Odpowiedz Link
ertes Re: Grzybowy poniedziałek 08.04.20, 17:37 Skoro jestes analitykiem to powinnas zauwazyc ze analizy sprzed 2-3tygodni maja sie nijak do rzeczywistosci. W telewizji pokazuja rozne rzeczy. Kto chce ten wierzy. I tak na tym wszystkim najlepiej wyjdzie Szwecja. Najwyrazniej rzadzacy w Szwecji nie dowierzaja medialnej panice. Zreszta sama pisalas ze w Twojej Szwajcarii na poczatku mialo byc tak samo ale najwyrazniej rzad nie ma silnych nerwow i was jednak zamknal. Sweden has courageously decided not to endorse a harsh quarantine, and consequently it hasn’t forced its residents into lockdown. “The strategy in Sweden is to focus on social distancing among the known risk groups, like the elderly. We try to use evidence-based measurements,” Emma Frans, a doctor in epidemiology at Sweden’s Karolinska Institute, told Euronews. “We try to adjust everyday life. The Swedish plan is to implement measurements that you can practice for a long time.” The problem with lockdowns is that “you tire the system out,” Anders Tegnell, Sweden’s chief epidemiologist, told the Guardian. “You can’t keep a lockdown going for months — it’s impossible.” He told Britain’s Daily Mail: “We can’t kill all our services. And unemployed people are a great threat to public health. It’s a factor you need to think about.” If social isolation worked, wouldn’t Sweden, a Nordic country of 10.1 million people, be seeing the number of COVID-19 cases skyrocket into the tens of thousands, blowing past the numbers in Italy or New York City? As of today, there are 401 reported COVID-19 deaths in Sweden. Odpowiedz Link
ertes Wina... 09.04.20, 00:20 Tuska... err, tego, znaczy sie Trumpa. Wszystko wina Trumpa. Jego chronologiczne wypowiedzi o tym swiadcza. Wszystko wina Trumpa: Wlochy, Francja, Hiszpania. Wiedzial i nie powiedzial. > > Wypowiedzi Trumpa chronologicz > nie > Odpowiedz Link
minniemouse Re: Wina... 09.04.20, 02:05 Brońciepanieboże nie odbieram nikomu prawa do debat, ale po co ciągle o tym wałkować "byloby, nie byloby", "to hoax czy nie hoax", "ma sens - nie ma sensu" itp itd? Niezaprzeczalnym faktem jest jedno - wszyscy mamy własne rządowe wytyczne do których chcemy nie chcemy musimy się dostosować i basta. o reszcie czyli "fact vs myth" itd można gardłować dalej tylko - po co? zmieni to coś? rozsądniej jest pomagać sobie i wspierać sie w tym trudnym czasie. tak ze - pamiętajcie kochani ze lwia część tych dysputacji wypływa tzw cabin fever na którą każdy z nas niechybnie już cierpi. miejcie to proszę na uwadze, pisząc posty, i trzymajcie się jakość mentalnie oraz fizycznie drodzy umęczeni comrades Minnie Odpowiedz Link
ertes Re: Wina... 09.04.20, 02:25 Eee chybilas. My dyskutujemy tutaj od prawie 20 lat na 1000 i wiecej tematow. I oby tak zostalo. Odpowiedz Link
xurek sroda 08.04.20, 13:16 Wczoraj bylo 5 telekonferencji. TC 1: jak juz wspomnialam, bylo o „heroes“. W wykonaniu szefowej DACH TC 2: nasze lokalne CH-naczalstwo palnelo mowke propagandowa i puscilo nam filmiki, w ktorych CEOs badz MDs naszych klientow ze swoich livingroomow z panoramicznymi oknami badz lezakow nad swimmingpoolem oznajmialo nam w dyletancko nagranych filmikach po angielsku (Szwajcar ze Szwajcarskiej frimy z tradycjami mowil do swojej Szwajcarskiej agencji, w ktorej sie uparl, ze chce miec tylko i wylacznie native German speaker w swoim teamie po angielsku z koszmarnym akcentem) o tym, jacy sa „happy, that we have you“, o tym jak „without you everythin would have been much much worse“ oraz dziekowali za „amazing work and engagement“ i skarzyli sie, ze odwolano ich podroz na Malediwy, maja odrosty i okropna fryzure bo fryzjer zamkniety albo nie moga otworzyc sezonu swoim cabrio, bo kontrole na drodze do Ticino albo swoja lodzia, bo dojscie do Zürisee zablokowane. A potem podlaczyl sie CEO EMEA, niejaki Josh i powiedzial nam, ze sytuacja jest tough, ale on robi wszystko co w jego mocy, by nas nie zwolnic, wiec mamy pracowac 120%, ale oficjalnie mowic, ze pracujemy tylko 70% a zaplacone dostaniemy 80%. Te 10% roznicy pokrywa rzad CH, reszte zapier…my za darmo, by share holders nie poniesli strat i nie musieli sprzedac lodzi, cabrio badz chalupy z basenem. Na koncu telekonferencji Josh sie pozegnal a banda dupolizow napisala pozegnalne messages typu „thank you Josh for your help“, Thanx Josh, you made my day”, “Thank you Josh for fighting for our jobs”. TC 3: z naczalstwem klyenta, ktore chcialo omowic, ile budzetu mozemy maksymalnie skreslic, by nie stracic obenych rabatow. Zadanie na wysokosci normalnie mojego deputy. Na TC klyent zaprosil Media Manager D AT i CH oraz szefowa DACH. Po czym poproszono Media Manager D o sharing tabelki, w ktorej byly stosowne wyliczenia i MD klyenta mowila jej, co nowego ma dodac, odjac, zmienic kolor w tabelce, przesunac kolumne w prawo badz w lewo, rzad w gore badz w dol. Na dodatek MD byla bardzo zdenerwowana, bo zmiany pojawialy sie na ekranie z opoznieniem wprowadzajac zamet. Konferencja trwala ponad godzine, na koniec dostalismy OK na skreslenie budzetow, ktore przed konferencja zameldowalismy jako maxymalne mozliwe. TC 4: na temat bazy planistycznej na przyszle polrocze. Taka jak co roku, w tym samym skladzie jak co roku, rownie produktywna jak co roku, z ta roznica, ze wszyscy podlaczeni z domu, przed kamerami, troche pozartowalismy, w sumie pozytywnie i produktywnie. TC 5: z moim zespolem, ja z ogrodu, D z balkonu a B zrobil sobie “sztuczne tlo” z oknem panoramicznym jak na filmikach od klyentow i zaczal konferencje od obwieszczenia, ze zmienil mieszkanie bo dostal 1000% podwyzke pensji :). Hajlajt na koniec dnia. Od jutra jeszcze jeden powazny projekt do skonczenia w przyszly czwartek, potem powinno byc nieco leipej. A dzisiaj pracuje na cwierc gwizdka, paletam sie po domu, pisze na forumie, wzielam udzial w jednej bezsensownej telekonferencji i mam jeszcze jedna o 17-tej. Patrze na ekran eksplodujacy od maili I messages, w ktorych jestem jako CC, ale mnie bezposrednio nie dotycza. Sa wynikiem wczorajszych skreslen, lawina poszla w dol i teraz operation teams maja pieklo. Wczoraj miast gotowac zakupilismy kolacje w wiejskiej restauracji, nasze ulubione dania, byla rownie dobra jak zawsze. Jako ze wypilismy wszystkie “normalne” trunki a postanowilismy nic nie zakupic az do czwartku, to na wieczornego drinka byl “krupnik” z cola light. Nie mam pojecia ktory gosc z PL nam podarowal tego krupnika i jak dlugo on tutaj juz stal, ale byl dosc powaznie zakurzony. Odpowiedz Link
kan_z_oz Re: sroda 09.04.20, 03:34 Analizy, modele, prognozy - jest to scisla praca nad danymi, ktore maja dac najgorszy mozliwy przegieg, najlepszy, sredni, gdzie i tak nalezy sie przygotowac na najgorszy mozliwy scenaruisz. Mozna to robic krzyczac i machajac rekami ze strachu lub bez. Ocena, ze taki model jest negatywny lub osoba go skladajaca jest negatywna - bez sensu. Skad takie zalozenie.?? Dziubania i uprawianie tzw 'pop pozytywizmu', czyli trzymajmy sie za rece, spiewajmy piosenki, bo jak sie ktos nie martwi i dobrze sie czuje to wszystko bedzie w porzadku. Jest to stara, niesprawdzona szkola typow jak Anthony Robins, ktory zreszta nie wierzyl w polowe tego co glosil bo na tym tylko zarabial. Te teorie tak modne w US mialy powodowac swietne samopoczucie metoda afirmowania, powtarzania sloganow, nie majac nic wspolnego z realiami, rzeczywistoscia, okolicznosciami i byly poplurane jako prosty srodek na sukces, pelnie szczescia w zyciu. I, o ile bycie pozytywnym jest istotne to nie oknacza to kogos kto sie tylko smieje, i zawsze jest w stanie blogostanu, bo to znaczy, ze uzywa jakies dobre srodki odurzajace. Jest to duzo bardziej skomplikowane. Bycie natomiast w takim 'self induced' stanie jest niebezpieczne dla osoby, otoczenia i calosci, bo taka osoba nie obiera realnych zagrozen czyli nie ma percepcji jego otoczenia. Mamy z tego caly wysyp pozytywnych politykow, wlasnie tak operujacych - Trumpa wlaczajac, dzielajacy na 'gut feeling' w sytuacji epidemii, zmian klimatycznych, ekonomii, ktora zawsze rosla az do ostatniego miesiaca. Jest czas aby wrocila nauka, eksperci bo 'gut feeling'wpedzilo juz cala zachodnia cywilizacje w epoke kamienia lupanego. Nastepny etap tak to widze to pieprznie cala siec aby rozdzielic roznice medialno-prasowo-pogladowe i wtedy beda jaja. Odpowiedz Link
ania_2000 Re: sroda 09.04.20, 05:02 Jakbym przezyla taka konferencje TC2, to bym ten krupnik pila z gwinta prosto. Podczas. Ja wstalam przed chwila od pracowego komputera, przed 8 pm. 12 godzin. Dupa mi scierpla - jedyne co poszlam na treadmil w czasie dnia na pol godziny i drugie pol polezalam na patio popoludniu - bo pogode mamy cu=do-wna! 72F czyli 22 C z leciutenkim wiaterkiem, na niebie male biale chmurki - i piekne slonce. Tak ma byc jeszcze do piatku. Co prawda przez to siedzenie w domu to nie wiem jaki jest dzien dzisiaj, wpierw myslalam ze czwartek, potem, ze poniedzialek - wszystko sie popolatalo. Kazdy dzien to groundhog day - wstaje, pracuje, jem, spie i tak wkolko macieju. Odpowiedz Link