xurek
25.04.05, 10:41
Wiec ja mam od razu pytanie o ten nieistniejacy czas. Jak to niby ma dzialac?
Dla mnie czas plynie namacalnie w jedna strone. W tym czasie gromadze
doswiadczenia, zmieniam sie itd. Czas jest dla mnie bardzo namacalny i
istnieje w jego przeplywie. Nie mam poczucia rownoczesnego istnienia jako
embion/niemowlak/nastolatka/dorosla kobieta/staruszka. Gdzie istnieja te
inne “ja” i czy mozna nawiazac z nimi kontakt? W jaki sposob i gdzie istnieja
te „zielone ludki“? Czy moj syn istnieje rowniez teraz jako starzec? Jezeli
tak, to w jaki sposob ja istniejaca jako niemowlak jestem jego matka? Czy tez
w „innym wymiarze“ on w ogole nie jest moim synem? A jezeli tak, to dlaczego
jest nim „tu i teraz“?
Xurek