Dodaj do ulubionych

Powiesc zagadka

18.10.05, 18:06
Nagroda: Szyszka

--------------
W Westfalii, w zamku barona de Thunder- ten- tronckh, żył młody chłopiec,
którego natura obdarzyła charakterem najłagodniejszym na świecie. Fizjognomia
odzwierciedla jego duszę. Posiadał dość zdrowy sąd o rzeczach, przy dowcipie
niezmiernie prostym; mniemam, iż z tej przyczyny dano mu imię Tomasza. Starzy
słudzy podejrzewali że jest synem siostry barona, oraz pewnego zacnego i
godnego szlachcica z sąsiedztwa, którego ta panna uparcie wzbraniała się
zaślubić, ponieważ mógł się wywieść ledwie z siedemdziesięciu jeden pokoleń,
reszta zaś drzewa genealogicznego gubiła się gdzieś w odmęcie czasów.
Baron był jednym z najpotężniejszych panów Westfalii, zamek jego bowiem
posiadał drzwi i okna. Główna komnata strojna była nawet dywanami. Zebrawszy
wszystkie psy z obejścia, można było, w potrzebie, utworzyć coś na kształt
sfory; chłopcy stajenni byli masztalerzami, miejscowy wikary wielkim
jałmużnikiem. Wszyscy tytułowali barona Jego Dostojnością i śmiali się z jego
konceptów.
Pani baronowa, która ważyła około trzystu pięćdziesięciu funtów, zażywała z
tej przyczyny wielkiego poważania; czyniła honory domu z godnością, jednającą
jej tym większy szacunek. Córka, Kunegunda, licząca siedemnaście wiosen, była
rumiana, świeża, pulchna i apetyczna. Syn okazywał się we wszystkim godny
ojca. Preceptor Pan był wyrocznią domu, a mały Tomasz słuchał jego nauk z
ufnością właściwą jego wiekowi i naturze.
Pan wykładał tajniki metafizyko- teologo- kosmolo- nigologii. Dowodził wprost
cudownie, że nie ma skutku bez przyczyny i że, na tym najlepszym z możliwych
światów, zamek JW. Pana barona jest najpiękniejszym z zamków, pani baronowa
zaś najlepszą z możliwych kasztelanek.
"Dowiedzione jest, powiadał, że nic nie może być inaczej, ponieważ wszystko
istnieje dla jakiegoś celu, wszystko, z konieczności, musi istnieć dla
najlepszego celu. Zważcie dobrze, iż nosy są stworzone do okularów: dlatego
mamy okulary. Nogi są wyraźnie stworzone po to, aby były obute, dlatego mamy
obuwie. Kamienie są na to, aby je ciosano i budowano z nich zamki; dlatego
Jego Dostojność pan baron ma bardzo piękny zamek; największy baron w okolicy
musi mieć najlepsze mieszkanie. Świnie są na to aby je zjadać; dlatego mamy
wieprzowinę przez cały rok. Z tego wynika, iż ci, którzy twierdzili że wszysko
jest dobre, powiedzieli głupstwo; trzeba było rzec, że wszystko jest najlepsze".
Tomasz słuchał uważnie i wierzył w prostocie ducha; panna Kunegunda wydawała
mu się bowiem bardzo urodziwa, mimo że nigdy nie odważył się jej tego wyznać.
Wnioskował, iż, po szczęściu urodzenia się baronem de Thunder- ten- tronckh,
drugim stopniem szczęścia jest być panną Kunegundą; trzecim widywać ją co
dzień; czwartym zaś słuchać mistrza Pan, największego filozofa w okolicy, a
tym samym na całwj ziemi.
Jednego dnia, Kunegunda, przechadzając się wpodle zamku po małym lasku który
nazywano parkiem, ujrzała, w gęstwinie, doktora Pan, jak dawał lekcję
eksperymentalnej fizyki pokojówce jej matki, fertycznej brunetce, bardzo
ładnej i niesrogiej. Ponieważ panna Kunegunda miała z natury wielką ciekawość
do nauk, przyglądała się, z zapartym oddechem, owym kilkakroć ponawianym
doświadczeniom; ujrzała jasno przekonywującą argumentację doktora, przyczyny i
skutki, i wróciła do domu wzruszona, zadumana, wskroś przenikniona chęcią
poświęcenia się naukom. Myślała przy tym. że ona mogłaby snadnie być
skutecznym argumentem dla młodego Tomasza, on zaś nawzajem dla niej.
Spotkała Tomasza wracając do zamku i poczerwieniała; Tomasz poczerwieniał
również. Rzekła mu, przerywanym głosem, dzień dobry; Tomasz odpowiedział, nie
wiedząc sam co mówi. Nazajutrz, po obiedzie, kiedy wstawano od stołu,
Kunegunda i Tomasz znaleźli się za parawanem; Kunegunda upuściła chusteczkę,
Tomasz ją podniósł; wzięła go niewinnie za rękę, chłopiec ucałował niewinnie
rękę panienki, z żywością, uczuciem, wdziękiem nie do opisania; usta ich się
spotkały, oczy zapłoneły, kolana zaczęły drżeć, ręce zabłąkały się. Baron
Thunder- ten- tronckh przechodził koło parawanu, i, widząc tę przyczynę i ten
skutek, wypędził Tomasza z zamku paroma kopniakami w pośladki. Kunegunda
zemdlała; kiegy przyszła do siebie, otrzymała silny policzek od baronowej; tak
wszystko zmąciło się w najpiękniejszym i najmilszym z możebnych zamków.
Obserwuj wątek
    • jutka1 Re: Powiesc zagadka 18.10.05, 18:59
      Candide Voltaire'a oczywiscie.
      Co to jest Szyszka?
      • ertes Re: Powiesc zagadka 18.10.05, 19:03
        eeee nie bawie sie tak.
        Wyslij mi swoj adres to dostaniesz nagrode.
        • jutka1 Re: Powiesc zagadka 18.10.05, 19:10
          Najpierw powiedz co to ta szyszka, bo wiesz, kota w worku? Nagroda nagroda.....
          :-)
          • ertes Re: Powiesc zagadka 18.10.05, 19:12
            Szyszka, duza. Mam w nadmiarze.
            Wazy z kilogram. Widzialas u mnie w domu.
            • jutka1 Re: Powiesc zagadka 18.10.05, 19:13
              Aaaaaaa to poprosze.
              Piekna szyszka :-)
    • staua Re: Powiesc zagadka 18.10.05, 20:01
      Fajna zabawa, spoznilam sie, a szyszke tez bym chciala, moze kontynuujmy?
      Zazgrzytalo mi tylko te 350 funtow :-)
      • ertes Re: Powiesc zagadka 18.10.05, 20:07
        Niestety mialem tylko jedna na zbyciu. W weekend pojechalismy do znajomych gdzie
        bylo wiecej znajomych i sie rzucili na szyszki i wszystkie pozabierali.
        Niestety w gorach spadl snieg wiec nawet nie da sie pojechac po wiecej.
    • ertes Re: Powiesc zagadka - NR 2 18.10.05, 21:43
      Brakował mu cal — może dwa — do sześciu stóp wzrostu, był potężnie zbudowany, a
      gdy szedł prosto na kogoś, patrząc nieruchomo spode łba, z pochylonymi nieco
      plecami i wysuniętą głową, przypominał nacierającego byka. Głos miał głęboki,
      donośny; z zachowania jego przebijała jakby uparta pewność siebie, w której nie
      było nic agresywnego. Zdawało się, że ta pewność siebie jest nieunikniona, że
      się przejawia nie tylko w stosunku do innych, ale i do niego samego. Był
      nieskazitelnie czysty, ubrany w niepokalaną biel od trzewików aż do kapelusza, i
      w przeróżnych wschodnich portach, gdzie zarabiał na życie jako agent okrętowego
      dostawcy, bardzo był popularny.
      Agent nie potrzebuje zdawać egzaminów z żadnego przedmiotu, ale musi posiadać
      zdolność kombinowania i wykazywać ją w czynie. Praca jego polega na ściganiu się
      łódką — żaglową, parową lub poruszaną za pomocą wioseł — z innymi agentami;
      chodzi o to, aby wyprzedzić wszystkich, dopaść okrętu, nim go zakotwiczą,
      przywitać się wesoło z kapitanem, wetknąć mu kartę — anons dostawcy okrętowego —
      gdy zaś kapitan wysiądzie na brzeg, zaprowadzić go niepostrzeżenie, lecz
      stanowczo do obszernego sklepu, przypominającego jaskinię pełną produktów, które
      się jada i pija na okręcie; można się tam zaopatrzyć we wszystko, co czyni
      statek pięknym i zdolnym do podróży: zarówno w komplet haków linowych, jak i
      książeczkę...
      • jutka1 Re: Powiesc zagadka - NR 2 18.10.05, 21:50
        Hon, Lord Jim i to w tlumaczenu Anieli Zagorskiej

        Nagroda jaka?
        :-))))))))))))
        • ertes Re: Powiesc zagadka - NR 2 18.10.05, 21:57
          Ty dostaniesz w nocha! Dla ciebie nagrody sie wyczerpaly.
    • ertes Re: Powiesc zagadka - Nr 3 18.10.05, 22:02
      W gabinecie kardynalskiego pałacu, przy stole z pozłacanymi rogami, obłożonym
      papierami, książkami i rozmaitego rodzaju pismami, siedział mężczyzna z głową
      opartą na dłoni.
      Przyjrzawszy się purpurowej sutannie, kosztownym koronkom, wsłuchawszy się w
      samotnię pokoju, w grobową ciszę przedpokoi i w miarowy krok straży w
      przysionkach, można było mniemać, że cień kardynała Richelieugo znajduje się w
      jego pracowni.
      I rzeczywiście był to tylko cień wielkiego męża. Osłabiona Francja, zachwiana
      powaga króla, powtórnie osłabiona a zrewoltowana magnateria, w granicach państwa
      plądrujący wróg: wszystko to wskazywało, że Richelieugo już nie było.
      Krużganki były puste. Nie roiły się już tam dawne tłumy dworzan. Za to podwórze
      i przysionki napełnione były strażami, a z ulicy dolatywał złowrogi szmer
      niezadowolenia i dość częsty huk strzałów, które dawały poznać gwardiom,
      szwajcarom, muszkieterom, żołnierzom otaczającym Palais-Royal (bo i pałac
      kardynała zmienił swą nazwę), że i lud w broń jest zaopatrzony. Cieniem
      Richelieugo był Mazarini.
      Mazarini był sam i czuł się osłabiony.
      — Obcokrajowiec — szeptał do siebie — Włoch, oto ich ulubione słowo. Słowem tym
      Conciniego zasztyletowali, powiesili. Gdybym ja na to zezwolił i mnie by również
      zamordowali, powiesili, rozszarpali, chociaż im nic. złego nie uczy-
      • jutka1 Re: Powiesc zagadka - Nr 3 18.10.05, 22:17
        Za pozno, i nie wiem i ide spac.

        Mam miec szyszke i 1 nagrode, inaczej sie zezle :-))))))))))
        • ertes Re: Powiesc zagadka - Nr 3 18.10.05, 22:20
          A ta szyszke to mam wyslac na adres:
          Jutka
          Ulica Zolto Domowa
          Gdzies na Slasku
          KOD: jakis tam

          ???
          • jutka1 Re: Powiesc zagadka - Nr 3 18.10.05, 22:26
            Ano :-)

            rue de Ponthieu niestety nie wystarczy :-)

            Jutro wysle :-)
            • kan_z_oz Re: Powiesc zagadka - Nr 3 19.10.05, 07:31
              Cardinal Richelieu; And the Making of France?

              By Google


              Kan
    • tortugo Re: Powiesc zagadka 19.10.05, 18:47
      czy to sa skutki twojego pytania o dobre ksiazki na tymze wielebnym forumie? ;))

      ~:O:=o
      • ertes Re: Powiesc zagadka 19.10.05, 18:52
        Nie, skutkiem pytania o ksiazki jest czekanie na Border Trilogy juz 2 tydzien.
        Znaczy sie wczoraj zadzwonili z Barnes&Noble ze sprowadzili z NYC. Amazon
        zapodawal dostawe na grudzien!

        A zagadki powyzsze to znalezienie polskiej biblioteki internetowej z 25
        tysiacami tytulow.
        • tortugo Re: Powiesc zagadka 21.10.05, 17:28
          aaaa, kurna. Tego to sie nie spodziewalem, znaczy, ze tak dlugo czekac trza na
          te knipy. To w takim razie dodatkowo rekomenduje kupno uzywanych na Amazonie.
          Ja teraz tylko takie kupuje, bo:

          - Przychodza w 2 dni (ot co czyni konkurencja wolnorynkowa miedzy sprzedawcami
          uzywanych knip)
          - w stanie jak nowe, praktycznie (zreszta sprzedawcy opisuja ich stan i jest
          prawie zawsze do wyboru, od "fair" do "like new"
          - kosztuja 10-20% ceny nowych, wiec powazne oszczednosci

          W kazdym razie ciesze sie ze zamowiles :)

          ~:O:=o
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka