Dodaj do ulubionych

Warszawskie miejsca

29.11.06, 12:09
Jest tu chyba kilka osob z Warszawy oraz osob znajacych mniej albo wiecej
Warszawe.

Znacie jakies miejsca w Warszawie ktore zostaly wam w pamieci?

Kina, teatry, miejsca zabaw.....

Kiedys roztkliwialam sie tu nad Fotoplastikonem, w Alejach, cuchnacym
stechlizna, a ktory pomimo to pobudzal moja wyobraznie, chec podrozy,
poznawanie czegos odleglego....

Kina: Luna na Marszalkowskiej, Skarpa z tylu, za Nowym Swiatem, Bajka na
Marszalkowskiej, Klub Zygzakiem, Palladium :) Pod Kopula:) Muranow, jak sie
nazywalo to na Kepie? Byly tez takie dziwne duze sale nie myslane od poczatku
jako kina, ale zaadoptowane; bylo takie jedno z tylu, za ASP, ale jak sie
nazywalo?
Dekadencja, dekadencja...
Obserwuj wątek
    • jutka1 Re: Warszawskie miejsca 29.11.06, 12:44
      W Skarpie bywalam na Festiwalach filmowych. Czasem chodzilam do kina Moskwa
      (s.p.), bo moj owczesny chlopak mieszkal na Dworkowej.
      Na Saskiej Kepie chodzi Ci chyba o kino Sawa przy pl. Przymierza? Wyburzone 3-4
      lata temu. :-(
      Lubilam tez kameralne kino W-Z...

      Z dawnych kin zostaly (jako kina): Bajka, Relax, Femina (przebudowana), Ochota,
      Wisła, Muranów, Atlantic, Luna, Iluzjon. Reszta albo wyburzona (jak kino Moskwa
      czy Sawa np.), albo zmieniona na kluby, teatry. Skarpa jest podobno do rozbiorki.

      SPATiF to teraz zwykla restauracja, choc pod ta sama nazwa.
      Kamera czyli Kameralna przestala istniec... :-(

      Ten artykul moze Cie zainteresowac:
      serwisy.gazeta.pl/kultura/1,69370,3063999.html
      A znany Ci z sasiedztwa Hotel Polonia przeszedl generalny remont i wyglada teraz
      tak:

      www.poloniapalacehotel.com/
      www.polhotels.com/warsz/PoloniaPalace/room2.htm
      (cos mi sie kolacze, ze kiedys juz o Polonii rozmawialysmy? :-)
      • asia.sthm Re: Warszawskie miejsca 29.11.06, 13:43
        Empik przy Malczewskiego / Joliot-Curie - cudne miejsce z pachnaca kawa,
        Polokokta i prasa z calego ...no z kawalka wielkiego swiata. Organizowano
        pokazy filmow dokumentalno-podrozniczych spotkania z ciekawymi ludzmi...no raj
        na ziemi w tamtych czasach.

        PS Tam tez nauczyli mnie palic,ftu tfu zeby ich... ;)))
    • ertes Nostalgia 29.11.06, 15:10
      Starzejecie sie czy to po prostu milosc do komuny tak sie objawia?
      hehe
      • lucja7 Milosc 29.11.06, 16:50
        Milosc do komuny....
        Starzenie sie.....
        Powiedzialabym raczej ze to spojrzenie na wlasne dziecinstwo, z miloscia.

        A ty tam w Wolce podwarszawskiej miales przynajmniej prawo do biblioteki w
        autobusie?
        Albo objazdowego kina?
        • ertes Re: Milosc 29.11.06, 17:56

          > Milosc do komuny....
          > Starzenie sie.....
          > Powiedzialabym raczej ze to spojrzenie na wlasne dziecinstwo, z miloscia.

          Jak zwal tak zwal, na jedno wychodzi.

          > A ty tam w Wolce podwarszawskiej miales przynajmniej prawo do biblioteki w
          > autobusie?
          > Albo objazdowego kina?

          Twoje dziecinne proby sprowokowania mnie do awantury z toba sa... no wlasnie
          dziecinne.
      • jutka1 Re: Nostalgia 29.11.06, 22:00
        ertes napisał:

        > Starzejecie sie czy to po prostu milosc do komuny tak sie objawia?
        > hehe
        ************
        Wspominamy dziecinstwo i mlodosc. Chyba mozna? Czy nie?
        Moze mam udawac, ze urodzilam sie za Najswietojebliwszych Kaczorow, a moim
        ministrem edukacji byl Giertych???

        Oh come on!
        :-(
        • ertes Re: Nostalgia 30.11.06, 02:40
          Mnie po prostu te czasy kojarza sie z komuna. Jak tragiczny wplyw mialo to na
          nasze dziecinstwo, mlodosc.

          Nie wspominajac o miescie ktore jest beznadziejnie zaplanowane a byla taka
          okazja zeby zaprojektowac wszystko od nowa i z sensem.

          Tylko w sumie co za roznica: teraz tez beznadzieja.
          • fedorczyk4 Re: Nostalgia 30.11.06, 07:38
            ertes napisał:

            > Mnie po prostu te czasy kojarza sie z komuna. Jak tragiczny wplyw mialo to na
            > nasze dziecinstwo, mlodosc.
            >
            > Nie wspominajac o miescie ktore jest beznadziejnie zaplanowane a byla taka
            > okazja zeby zaprojektowac wszystko od nowa i z sensem.
            >
            > Tylko w sumie co za roznica: teraz tez beznadzieja.
            >

            Chyba trochę przesadzasz. Wcale nie jest tak beznadziejnie. I nie wszystko w
            dzieciństwie musi koniecznie kojarzyć się z komuną. Poza nielicznymi wyjątkami,
            przeciętny 5/15 latek nie żył polityką i nie bardzo miał świadomość
            nienormalności kraju w jakim zyje, nieświadomość to jedna z jaśniejszych stron
            dzieciństwa. Ja ogromnie lubiłam letnie kino Jutrzenka w parku przy Rozbrat i
            lodowisko wylewane nie tylko na kortach, ale i w alejkach parkowych pomiędzy
            Ludną, Solcem i al.3 Maja. To dopiero było fajne, jazda po mrocznych alejkach i
            altankach, oświetlonych jedynie blaskiem z głównego lodowiska. Skocznię
            narciarską na Czerniowieckiej i stare kino Iluzjon.
            • ertes Re: Nostalgia 30.11.06, 14:51
              Ja nie mowie o swiadomosci 5-cio latka tylko o jakosci zycia tegoz.
              To zupelnie cos innego.
            • swiatlo Re: Nostalgia 08.12.06, 20:58
              fedorczyk4 napisała:

              > dzieciństwa. Ja ogromnie lubiłam letnie kino Jutrzenka w parku przy Rozbrat i
              > lodowisko wylewane nie tylko na kortach, ale i w alejkach parkowych pomiędzy
              > Ludną, Solcem i al.3 Maja. To dopiero było fajne, jazda po mrocznych alejkach
              > i altankach, oświetlonych jedynie blaskiem z głównego lodowiska. Skocznię
              > narciarską na Czerniowieckiej i stare kino Iluzjon.

              Ja jako Rembertowiak ze slumsów miałem silne kompleksy wobec Warszawiaków. Jak
              jako dziecko jeździłem do Warszawy to czułem się jak ktoś z gorszego świata.
              Mieszkania w warszawskich blokach wydawały mi się luksusowymi pałacami.
              Patrzałem się na śródmiejskie dziewczyny na ślizgawkach i wydawały się one jak
              niedostępne księżniczki. Może ty byłaś jedną z nich...
              • fedorczyk4 Re: Nostalgia 08.12.06, 22:15
                Obawiam się że nie, jeździłam na hokejach i jako żywo do różnych rzeczy byłam
                podobna, ale do księżniczki za grosz. Ja z Warszawy tamtych lat pamiętam
                jeszcze potyczki między gitami i hipami, tulipanki z butelek tłuczonych o jakże
                praktyczne kosze na śmieci. Miezszkałam na Powiślu i to nie była elitarna
                dzielnica. Trzeba było nieustannie udowadniać że się jest z tąd i potrafi
                odpowiedzieć na zaczepki. Co jest przezabawne to, to że po 17 latach mieszkania
                we Francji, wróciłam na Powiśle i spotkałam tych samych lumpów. Tylko jak
                strasznie już bezębnych i niegroźnych. Ale na ich synków ciągle działa
                hasło "ona od nasza":-))
    • ewa553 Re: Warszawskie miejsca 29.11.06, 18:59
      styczniowy mroz, mnostwo sniegu i spacer po parku brodnowskim... bialo z
      wszystkich stron, blekitne niebo i zimno tak ze mowic nie mozna, bo policzki i
      usta zesztywnialy z mrozu... slicznie bylo:))))) Pierwsza zima od wielu, wielu
      lat.
      • za_morzem Re: Warszawskie miejsca 30.11.06, 01:09
        kino na saskiej kepie nazywalo sie SAWA.
        warszawa jest zayebistym miastem a klimatu moze jej pozazdroscic niedjedno
        miasto ameryki polnocnej. starowka, nowy swiat, saska kepa z francuska i innymi
        malymi uliczkami, szkoda ze ci co tym rzadza takie matoly.
        co wspominanie warszawy ma wspolnego z komuna?
        • kan_z_oz Re: Warszawskie miejsca 30.11.06, 04:32
          Warszawa zawsze była dla mnie miejscem gdzie był ruch i życie toczyło się
          innymi torami niż w pozostałych regionach Polski. Nie mówię, że była
          lepsza/gorsza - była inna i miała inne tempo.
          Spędziłam w Warszawie sporo miesięcy. Spędziliśmy też rodzinnie kilka dobrych
          miesięcy.
          Dużo miejsc z Warszawy pamiętam więc poprzez oczy mojego 8-mio letniego wówczas
          syna; Muzeum Nauki i Techniki w Pałacu Kultury; nie do przebicia dla 8-mio
          latka. Chodziliśmy tam codziennie przez około miesiąc. Następnie było Muzeum
          Wojska Polskiego - w końcu jakoś mi się udało wytłumaczyć, że eksponatów się
          nie dotyka. Dostaliśmy parę ostrzeżeń.
          Przedstawienia Teatru Lalki i Kukiełki w Pałacu Kultury oraz wiele innych
          miejsc.

          Kan


          • lucja7 Re: Warszawskie miejsca 30.11.06, 07:16
            Na Kepie byla Sawa, a na Rynku Nowego Miasta byl Wars! To dopiero!
            Bardzo lubilam Rynek Nowego Miasta.
            • lucja7 Rynek Nowego Miasta 30.11.06, 07:33
              Lubilam go za jego kameralna skale, za nieregularna forme, za zaznaczona
              stopniami roznice poziomow (tu wyzej, tam nizej), za proste fasady domow, za
              piekne bryly dwu kosciolow: bialej kaplicy klasztoru na samym Rynku, z kopula,
              oraz dalej, juz poza obrebem samego rynku, ceglany z piekna prosta dzwonnica.
              Dla mnie ten urbanistyczny zespol byl najpiekniejszym miejscem w Warszawie.

              W odroznieniu od Starego Rynku ktory chcial byc pyszny, ale zlej jakosci
              materialy nie pozwalaly patrzec na to serio. Paradoksalnie, ta tandeta czynila
              go sympatycznym i swojskim.
              • jutka1 Re: Rynek Nowego Miasta 30.11.06, 08:22
                Byl czas, kiedy przez pare miesiecy bywalam tam codziennie i spedzalam dlugie
                godziny. Wtedy sie w Nowym Miescie zakochalam i tak mi do dzisiaj pozostalo.
                :-)
                • lucja7 Re: Rynek Nowego Miasta 30.11.06, 11:29
                  A moze to ty bylas ta ruda co siedziala w kasie kina Wars?
                  A tak powaznie: jak nazywal sie kosciol ceglany? Chyba Njsw. Marii Panny, ale
                  nie jestem pewna, a klasztor z kaplica na placu to nie franciszkanie?
                  Zgroza, nic nie pamietam, nawet ze szkoly. Ten ceglany jest chyba najstarszym
                  istniejacym kosciolem warszawskim (wprawdzie odbudowanym).
                  Nawet w Columbii o tym zespole nauczali :)
                  • lucja7 Palac Kultury/kina 30.11.06, 11:43
                    Klub Zygzakiem byl w palacu, nie pamietam na ktorym pietrze. Cala sala
                    (niewielka) miala ciemno brazowe boazerie, fotele z drewna ciemno brazowego z
                    granatowymi wykladzinami, drewniana wykladzina podlogi. Znakomita akustyka.
                    Bylo tzw klub dyskusyjny, gdzie zapraszano realizatorow, aktorow i wogole ludzi
                    kina. Chodzilismy tam spora grupa, chyba z 10 osob z klasy z liceum, co
                    niedziela, o piatej. Nikt tego tu nie zna?

                    A na parterze palacu byly kina Przyjazn i Mloda gwardia (chyba cos takiego), ni
                    i Kongresowa. W kongresowej byly seanse chyba tylko raz dziennie, nie pamietam
                    dokladnie.
                    A w knajpie Kongresowej byla tez knajpa ze stripem. Ojciec kolegi z klasy byl
                    dyrektorem, ale skonczyl w pierdlu, za jakies tam oszustwa. Chyba tu cos kiedys
                    opowiadalam o tym. Smiesznie bylo.
                    • asia.sthm Re: Palac Kultury/kina 30.11.06, 14:48
                      W knajpie Kongresowej do kotletow gral muzykant, ktory za 100 zl dzwonil sobie
                      lyzeczka w podniebienie. Mial tam wszczepionego srebrnego, rozklepanego
                      mlotkiem Pilsudzkiego, to znaczy przedwojenna monete z jego podobizna.
                      Ow muzykant urodzil sie podczas wojny w swietokrzyskiej wsi z rozszczepieniem
                      podniebienia i zdolny lekarz, z braku laku, tak pomyslowo mu dziure zalatal.
                      Historia autentyczna, znalam i jednego i drugiego, choc w Kongresowej knajpie
                      nie bywalam i dzwonienia lyzeczka na wlasne uszy nie slyszalam. Zyja jednak
                      nadal ci co zaplacili i slyszeli :))
                  • jutka1 Re: Rynek Nowego Miasta 30.11.06, 16:43
                    Nie, tamta ruda byla deczko starsza i nie miala przedniej dwojki ;-)))

                    Ten ceglany, Kościół Nawiedzenia Najswietszej Marii Panny, to rzeczywiscie jeden
                    najstarszych kosciolow Warszawy (poczatek XV w.).
                    Klasztor i kosciol to franciszkanie.
                    Moim ulubionym jest kosciol Sakramentek pw. Sw. Kazimierza - jeden z niewielu
                    kosciolow barokowych, ktore lubie. Taki wdzieczny i lekki, i pelen gracji. I tak
                    pieknie wyglada w sloncu.
                    :-)
                    • lucja7 Re: Rynek Nowego Miasta 03.12.06, 12:59
                      Fedorczyk: "Ja ogromnie lubiłam letnie kino Jutrzenka w parku przy Rozbrat i
                      lodowisko wylewane nie tylko na kortach, ale i w alejkach parkowych pomiędzy
                      Ludną, Solcem i al.3 Maja. To dopiero było fajne, jazda po mrocznych alejkach i
                      altankach, oświetlonych jedynie blaskiem z głównego lodowiska. Skocznię
                      narciarską na Czerniowieckiej i stare kino Iluzjon."

                      Ladnie to brzmi.
                      Caly moj sport to byla Agrykola, Lazienkowska (Legia i Torwar) i MDK (basen) na
                      Konopnickiej. Wszystko przy szkole, w koncu.
                      Iluzjon, oczywiscie, ale gdzie on byl? Juz nie pamietam.
                      :)
                      • fedorczyk4 Re: Rynek Nowego Miasta 03.12.06, 14:28
                        To pewnie chodziłyśmy do tej samej szkoły:-))))
                        • lucja7 Re: Rynek Nowego Miasta 03.12.06, 14:56
                          Jak wiadomo tu od lat, uczeszczalam do liceum plastycznego, w Lazienkach. Ty
                          tez? Jesli tak, to kiedy?
                          Z domu do szkoly trolejbusem 52.
                          :)
                          • fedorczyk4 Re: Rynek Nowego Miasta 03.12.06, 15:19
                            Ach nie, niestety nie. Wyabacz ja tu jestem niedawno i sporadycznie. Niemniej
                            chadzałyśmy w ta sama dzielnica. Ja do Batorego.
                            • leosi oferta pracy 03.12.06, 15:46
                              ciekawa propozycja pracy dla bezrobotnych
                              - dostawalo sie nawet bonus w postaci ubrania roboczego
                              - mozna bylo dorobic w godzinach nadliczbowych

                              - byla oferta malowania sufitu w kinie Jutrzenka

                              Jakie znacie inne ciekawe pomysly Cwaniaka Warszawskiego ?
                              • lucja7 Re: oferta pracy 03.12.06, 16:00
                                Co?
                                • leosi Re: oferta pracy 03.12.06, 17:28
                                  innym pomyslem Cwaniaka Warszawskiego bylo -
                                  Sprzedawanie Kolumny Zygmunta.
                                  Przybysze do W-wy tez sie pytali -
    • chris-joe Re: Warszawskie miejsca 04.12.06, 20:37
      A ja sie przyznam publicznie, ze nie mam juz miejsc w Warszawie. Miasto sie
      odmienilo, ja sie odmienilem, bywam tam bardzo rzadko. A jak bywam, to nie
      przepadam.

      Ta "moja", dawna Warszawa jest juz strasznie odlegla i zatarla sie niemal wsrod
      mych kolejnych inkarnacji: cj przez dwa lata w Grecji, cj przez lat 14 w
      Vancouver, cj przez lat 6 w Montrealu. Wspomnienia, sentymenta i miejsca, te
      swiezsze i zywsze raczej w tamtych miejscach sie lokuja, jak i w miejscach
      podroznych.

      A Warszawa? Wspomnienie bucikow, co skrzypialy na piasku, ktore mamusia
      sprawila sidzejowi, gdy ten byl w przedszkolu, blizsze mi jest niz bar mleczny
      przy Krakowskim Przedmiesciu, badz barek "U artystow" w podziemiu ASP, gdzie sie
      chodzilo na podla herbate.
      • lucja7 Re: Warszawskie miejsca 04.12.06, 21:11
        Bylo miejsce w ASP gdzie poszlo studiowac pol mojej klasy licealnej i byl tez
        klub u architektow (mowie o tym na wydziale), gdzie poszlo drugie pol. Herbata
        podobna, z paczkami. Ale co tam sie wyprawialo w soboty wieczor...lepiej nie
        mowic.
        Cos podobnego widze jedynie w dzisiejszych filmach o zdeprawowanej mlodziezy.
        W bramce stal Pingwin, zna go ktos z tutejszych?

        Byly tez Hybrydy na Mokotowskiej, z pieterkiem.
        No i byly tez kluby na Foksal.
        • icaro Re: Warszawskie miejsca 08.12.06, 15:51
          wiem gdzie byl Iluzjon,niedaleko ulicy Kruczej(miedzy krucza i placem 3
          krzyzy;jesli dobrze pamietam...).miescil sie tez naprzeciwko Hortexu na
          marszalkowskiej :)
          ja pamietam Rivera-Remont gdzie chodzilem na koncerty(rowniez klub na Lowickiej)
          batory?? to nie bylo liceum dla pociech z zolniersko-milicyjnych rodzin??
          swoj specyficzny urok mial Wolumen(pchli targ niedaleko Huty).lubilem kino
          W-Z;bylo na zoliborzu,jak rowniez Skarpa,Moskwa i Relax,swojego czasu najlepsze
          kina w warszawie.


          www.polskaludowa.com/
          • ertes Re: Warszawskie miejsca 08.12.06, 16:06
            Kino WZ na Zoliborzu???
            Ciekawe.
            • jutka1 Re: Warszawskie miejsca 08.12.06, 16:22
              No wlasnie, kino W-Z bylo przy trasie owej, jak sama nazwa wskazuje. :-)
          • fedorczyk4 Re: Warszawskie miejsca 08.12.06, 20:50
            Icaro, za te milicyjno-żołnierskie pociechy w Batorym mam ochotę cię
            ukamienować:-(Owszem była spora grupa "złotej" młodzierzy, ale też i takiej co
            honorowo kontynuowała tradycje Pomarańczarni. I duża grupa późniejszych
            działaczy opozycji też.
            • za_morzem pomylilo sie... 10.12.06, 06:50
              moze pomylilo ci sie z 'dabrowskim' przy nowym swiecie.
              o tym juz tyrmand pisal jako szkola dzieci aparatczykow.
              do lat 80 to bylo liceum o profilu 'rosyjskim'.
    • swiatlo Re: Warszawskie miejsca 08.12.06, 20:16
      Być może coś innego jeszcze mi się przypomni, ale na razie moim ulubionym
      miejscem był park z tyłu Szkoły Muzycznej, a przed wejściem do klasztoru sióstr.
      Lubiliśmy tam się powspinać na murek przy bramie do klasztoru i w ogóle
      przyjemnie tam było posłuchać różnych dźwięków wychodzących ze szkoły.
      W kamienicach z tyłu liceum Zamoyskiego marzyłem sobie że dobrze byłoby tam
      mieć mieszkanie. Tam też było blisko do lokalu Kaprys, który potem zmienił
      nazwę na coś czego już nie pamiętam i przeszedł na własność ZSMP. ZSMP wiadomo
      co to było, ale organizowali fajne imprezy w lokalu i bardzo często tam można
      było dostać piwo. A potem po pijaku blisko było do dworca Powiśle, gdzie już
      prosto o bezpiecznie do domu.
      Niestety notorycznie pieniędzy brakowało...
      • swiatlo Re: Warszawskie miejsca 08.12.06, 20:21
        No jeszcze dodam że stale i nałogowo chodziłem do Iluzjonu Polonia przy Placu
        Konstytucji oraz na studenckie wejściówki za 10 zł do Filharmonii. Pamiętam
        przez jakiejś parę lat nie przepuszczałem dosłownie żadnego koncertu w
        Filharmonii ani w Towarzystwie Chopina na Foksal.
        • swiatlo Co ja plotę! 09.12.06, 02:21
          swiatlo napisał:

          > Pamiętam przez jakiejś parę lat nie przepuszczałem dosłownie żadnego koncertu
          > w Filharmonii ani w Towarzystwie Chopina na Foksal.

          Co ja plotę! Na Tamce nie na Foksal! Zaraz koło Złotej Kaczki!
      • swiatlo Re: Warszawskie miejsca 08.12.06, 20:44
        Jak tak się patrze teraz na to, chyba najbardziej pozytywnym wspomnieniem jeśli
        chodzi o emocje, to był egzamin z Równań Różniczkowych w zimie 1979(?). Ten
        egzamin był w czasie ataku Zimy Stulecia kiedy cała Warszawa została zasypana
        metrowym śniegiem. Wszystko stanęło zupełnie. Pamiętam jak nocą wracałem po tym
        egzaminie z Pałacu PKiN do Rembertowa na piechotę. Zupełnie opustoszałą i białą
        nocną Warszawą. Wpierw przez zaspy na moście Poniatowskiego, potem brnąłem
        przez Rondo i Aleję Waszyngtona, potem przez Płowiecką i Marsa. Wszystko późną
        nocą po kolana w śniegu. Jak w ruskiej bajce..

        Albo widok skotów przed domem Partii rankiem 13 grudnia 1981. I mój marsz na
        Ursynów..

        Albo piwo i bigos w stanie wojennym przy knajpie przy Rondzie Waszyngtona z
        kumplami.

        Albo pączki na XIV piętrze Pałacu Kultury między wykładami..

        Albo zapach drewnianych auli na wydziale Matematyki. Albo zgiełk i dym klubu
        Kubusia Puchatka na VII piętrze Pałacu. Albo ta młodość i energia i ciekawość
        świata jakie mi się burzyły w żyłach. Albo ci wykładowcy i paniczna szybkość
        przy zakładaniu nowych znajomości na pierwszym roku. I ocenianie nowych
        dziewczyn. I próba wybicia się. I ta miłość do matematyki która już nigdy potem
        nie była taka czysta i gorąca.
        • swiatlo Dzisiejsza Warszawa 08.12.06, 20:49
          Dzisiejsza Warszawa to jak Barcelona, albo San Francisco, albo Budapeszt. Czyli
          kolejne nieznane miejsce, kolejne miejsce w którym człowiek nie ma pojęcia o
          niczym i gdzie musi się poruszać z mapą. Gdzie człowiek czuje się jak za
          granicą, gdzie obcy tłum przewala się ulicami i człowiek przemyka się zagubiony.
          • lucja7 Kina Warszawa 09.12.06, 00:03
            A czy na Zoliborzu to nie bylo kino Wisla?
            Na placu Wilsona?
            • jutka1 Re: Kina Warszawa 09.12.06, 00:38
              Oui, ma chere.
              Ciagle jest :-)
        • za_morzem Re: Warszawskie miejsca 10.12.06, 06:57
          wino czerwone wytrawne wegierskie w 'ambasadorze' (butelka dzielona na ciastka,
          do kazdej lampki musiala byc wuzetka tzw. 'konsumpcja' ) w ujazdowskich lub na
          pl. na rozdrozu. :).
          • jutka1 Re: Warszawskie miejsca 10.12.06, 09:08
            Do Ambasadora ciagle czasem chadzam na "dewolaja" ;-)
            W Rozdrozu jest wprawdzie teraz wyremontowane i schludniej niz kiedys, ale wciaz
            ta sama atmosferka i wierna klientela. :-)))
            • lucja7 Re: Warszawskie miejsca 10.12.06, 10:36
              Ambasador.
              Czy to bylo cos takiego zloto-bialego w srodku, w al Ujazdowskich, niedaleko
              Pieknej? Bo jesli to to, to :)) bylam tam raz, zaprosil mnie tam sprzedawca ze
              sklepu (pewex?, pko?), pilam tam cos co mnie kleilo, bylo goraco, meble byly
              chyba w "stylu" z czerwonymi wykladzinami. Cuchnelo tam sperma i zlym szmalem,
              a zalecant obiecal mi ze jak przyjda bulgarskie kozuszki (bo zblizalo sie lato)
              to odlozy mi na bok. :))))))))))
              Opowiadal tez ile zarabial na czarno odkladajac towary na bok :))))))
              • lucja7 Re: Warszawskie miejsca 10.12.06, 10:48
                To o czym pisze, znajdowalo sie praktycznie naprzeciwko ambasady amerykanskiej,
                stad nazwa, :)))))
                A zalecant pracowal w sklepie na rogu Swietokrzyskiej i Marchlewskiego (wtedy).
                Byly tam wylacznie ubrania.
                • jutka1 Re: Warszawskie miejsca 10.12.06, 10:58
                  Ambasador jest po remoncie, ciagle ma szmirowate wnetrze "a la imitacja empire",
                  ale nie smierdzi ww. rzeczami :-)))

                  Wiem chyba, o ktorym sklepie mowa. Mieszkalam po drugiej stronie Marchlewskiego
                  na Pereca ( :-) ) w tym domu, gdzie byly delikatesy, kwiaciarnia i sklep z butami.

                  :-)
                  • lucja7 Re: Warszawskie miejsca 11.12.06, 00:05
                    To dopiero!
                    Bylam raz w tym twoim domu, w sklepie na parterze, delikatesach.
                    Otoz w identycznym domu jak w tym ktorym mieszkalas, ale po drugiej stronie
                    Marchlewskiego, zupelnie naprzeciwko, mieszkal jeden z trzech ze spolki
                    architektow ktorzy wygrali konkurs i budowali cala ta ogromna serie domow za
                    Zelazna Brama. Mieszkal na ostatnim i przedostatnim pietrze, w dwupoziomowym
                    mieszkaniu. Jeden z jego partnerow wyjechal juz wtedy z Polski, on sam wyjechal
                    chyba gdzies w 73/4. Trzeci z nich zostal, no i konczyl cale te osiedla.

                    Otoz u tego pana, ktory mieszkal z pierwsza wowczas modelka Mody Polskiej,
                    odbywaly sie regularnie wieczory przyjazne pieknego swiatka.
                    I skladalo sie tak ze brak bylo zawsze napojow.
                    No i pewnego wieczoru, razem z aktorem, tez pozniejszym emigrantem, wyslano nas
                    na zakup wina naprzeciwko.
                    To bylo na samym poczatku lat 70tych. Ja wyjechalam w 75.

                    Pan architekt wyjechal pozniej do Brukseli, a pani modelka wyszla za maz za
                    innego, tez architekta. Otworzyla pozniej swoj interes w Paryzu, futra i
                    futerka, ktory znakomicie jej sie kreci.
                    A mnie dali, gdy mialam pierwsze dziecko, takie ogrodzenie z drewnianych
                    pretow, zeby dziecko w nim siedzialo.

                    To bylo Pereca, mowisz? To dopiero ;)
                    • jutka1 Re: Warszawskie miejsca 11.12.06, 00:21
                      Popatrz, jak sie te sciezki potrafia dziwnie spotkac, nawet jesli po latach i
                      wirtualnie :-))))

                      Pereca-dwa.
                      A z moich okien na baardzo wysokim pietrze bylo widac "ruiny" na Zelaznej.
                      Podobno jedynym powodem, dla ktorego nie byly zrownane z ziemia bylo to, ze byla
                      to kwatera ukrainskich straznikow. Kto wie.

                      Na dole w budynku byl kiosk Ruchu, ktorego sprzedawcy robili tez - na zmiany -
                      za strozow nocnych, czyli otwierali drzwi do budynku po 23:00. Za oplata
                      oczywiscie. Nienawidzili mnie z jednej strony, bo ich budzilam o drugiej,
                      trzeciej, czwartej nad ranem... Kochali, bo dawalam sowite napiwki :-)))))
                      Love-hate relationship, quoi :-D
                      • jutka1 Re: Warszawskie miejsca -- PS 11.12.06, 00:34
                        W tych delikatesach na dole, w czasach kartek na mieso etc., 3-4 razy w tygodniu
                        byly parowki cielece. Nie wiem dlaczego, bo gdzie indziej to byl rarytas i nie
                        do dostania. A poniewaz ja odmawialam kategorycznie stania w kolejce po mieso
                        czy cokolwiek, wiec byl rok czy poltora, kiedy zywilam sie jajkami, bialym
                        serem, parowkami cielecymi, zupa z brukselki (nikt nie kupowal) i barszczem.
                        Ech.
                        Wspomnienia Pereca-dwa.
                        :-)
                        • lucja7 Re: Warszawskie miejsca -- PS 11.12.06, 08:20
                          Ja kartek w Polsce nie znalam.
                          Wyjechalam kiedy wszystko w Polsce bylo. Byl taki okres.
                          Bylo mi widocznie za dobrze.
                          Dopiero po wyjezdzie dowiedzialam sie ze bylo dobrze za pozyczone Gierkowi
                          pieniadze i ze Polska jest ruina.

                          :)
      • za_morzem Re: Warszawskie miejsca 10.12.06, 06:52
        jedno z zapomnianych z najbardziej klimatycznych miejsc wawy. :)
    • ewa553 Re: Warszawskie miejsca 10.12.06, 11:19
      lubie czytac Wasze wspomnienia:))))) Przypomina mi to rzadkie spotkania z moimi
      znajomymi z Katowic, z ktorymi godzinami mozemy sie sprzeczac o kazdy szczegol
      naszego miasta:)))) A kiedys moj brat sprawil mi radoche i zorganizowal gdzies
      stare pocztowki z naszego miasta! Ach, ile opacznych wspomnien moglismy
      zrewidowac!! Moze i Wam ktos pocztowki z Waszej Warszawy pokaze?
      Nie tesknie absolutnie za Katowicami, ale tesknie za czasem tam spedzonym,
      za mlodoscia....
    • ewa553 Re: Warszawskie miejsca 11.12.06, 09:00
      Musze Was wypytac, bo mi sie rozne rzeczy z moimi wspomnieniami nie zgadzaja.
      Lucjo, ja tez wyjechalam w styczniu 1975. I ostatnie miesiace pobytu w Polsce
      to byly miesiace kiedy nie mozna bylo prawie niczego zdobyc. Kartek jeszcze nie
      bylo, ale byly kolejko od wieczora pod rzeznikiem. A mieszkalam na Slasku,
      gdzie zaopatrzenie bylo lepsze jak u Was w Warszawie. Dlatego zastanawia mnie
      ktora z nas sie myli. Bo ja tego "dobrobytu Gierkowskiego" nie pamietam,
      myslalam ze sie zaczal po moim wyjezdzie.

      Jutka, to kiedy Ty Polske opuscilas, skoro przezylas kartki? Kiedy wogole
      kartki zostaly wprowadzone?
      Moje wiadomosci z czasow po 1975 sa dosc niedokladne. Moja rodzina nie jiala
      zwyczaju narzekac, dopiero teraz dowiaduje sie od siostry roznych szczegolow z
      zycia rodzicow w tamtych czasach.....
      • jutka1 Re: Warszawskie miejsca 11.12.06, 09:07
        Ewciu, kartki byly, o ile pamietam cala pierwsza polowe lat osiemdziesiatych.
        Kiedy je zniesiono nie pamietam, bo wyjechalam w '86.

        A dobrobyt Gierkowski troche pamietam: dezodoranty i mydelka oraz biustgaltery
        Triumpha :-D
        • ewa553 Re: Warszawskie miejsca 11.12.06, 09:14
          Jutus, ja czasami zapominam, ze jestes o wiele mlodsza ode mnie:))))) Myslalam
          po prostu, ze wczesniej wyjechalas z Polski. A Buestenhalter zwane w Niemczech
          po prostu BH (oficjalnie mowi sie BeHa) Triumfa w Katowicach pokazaly sie w
          1974. Swietne bylo to, ze kupowalo sie je na oko! Nie wolno bylo przymierzac.
          • jutka1 Re: Warszawskie miejsca 11.12.06, 09:31
            Rozne rzeczy sie wtedy kupowalo "na oko" :-))))))
          • jutka1 Re: Warszawskie miejsca 11.12.06, 09:37
            No wlasnie to byl ten gierkowski dobrobyt, Ewciu.
            Za pozyczone pieniadze - ktore do teraz Polska splaca o ile sie nie myle. :-)))
            • lucja7 Re: Warszawskie miejsca 11.12.06, 11:55
              W Warszawskich miejscach przeznaczonych do spozywania posilkow nie zauwazalam
              jakiegokolwiek cienia kryzysu. Mowie o czasach gierkowskich, do roku 75. Kryzys
              ekonomiczny stal sie jawny w Polsce po 75, kiedy to okazalo sie ze rozwoj
              ekonomii polskiej, optymistyczny, bo oparty na kwitnacej ekonomii jeszcze lat
              60tych.
              I w rezultacie mial sie on jak piesc do oka do ekonomii np zachodu,
              upieprzonego po uszy w kryzysie petrolowym od roku 73.

              Cala ekonomia polska byla nastawiona na wzrost konsumpcji Polakow, wyglodzonych
              od lat. Pierwsze polskie fiaty to tez to samo, staniki na oko, czekolada z
              orzechami, maslo holenderskie, sery francuskie, koniaki, wina. Przeciez ludzie
              ustawiali sie w dlugie kolejki po te wszystkie bzdety.

              Problemy "uliczne" zaczely sie chyba gdzies od 76, Ursusy, KORy, by zakonczyc
              sie Stocznia gdanska.

              Moge cie jednak zapewnic ze w "Kuzni", "pod Swierkiem", w "Europie" mieso bylo
              przepyszne......A paszteciki na Lwowskiej! Mamma mia!!

              Co za dekadenckie czasy!

              • lucja7 Re: Warszawskie miejsca teatralne 11.12.06, 16:26
                Mialam moje 3 ulubione sale teatralne:
                Wspolczesny na Mokotowskiej przy placu Zbawiciela,
                STS na Muranowie, z wejsciem od strony Swierczewskiego,
                no i ten na Pradze, ale jak on sie nazywal?, niedaleko Wedla, za parkiem
                Skaryszewskiego, merde, merde, merde.
                • lucja7 Re: Warszawskie miejsca czytania prasy 11.12.06, 16:45
                  Pisaliscie o MPiKach, co nie bylo moim szczesciem. Za duzo zalecantow zlego
                  gustu.
                  Ja mialam 2 miejsca, cisza, spokoj, prawdziwe sale lektur: biblioteka miejska
                  na Koszykowej, miedzy pl Konstytucji i Mokotowska, oraz ta w Warszawskim Biurze
                  Projektowym na Krolewskiej. Byly tam chyba wszystkie wydawnictwa (czasopisma)
                  mody, wzornictwa, architektury, urbanistyki z calego swiata. W tych
                  bibliotekach odkrylam architekture japonska, bliskowschodnia (oprocz klasyki) i
                  afrykanska, ktore nie znajdowaly wtedy jeszcze swego miejsca na wykladach w
                  szkole. Na dokladke bylo tam zawsze pusto.
                  Cudne miejsca, troche surrealistyczne.
                • fedorczyk4 Re: Warszawskie miejsca teatralne 13.12.06, 09:05
                  lucja7 napisała:

                  > Mialam moje 3 ulubione sale teatralne:
                  > Wspolczesny na Mokotowskiej przy placu Zbawiciela,
                  > STS na Muranowie, z wejsciem od strony Swierczewskiego,
                  > no i ten na Pradze, ale jak on sie nazywal?, niedaleko Wedla, za parkiem
                  > Skaryszewskiego, merde, merde, merde.
                  >


                  Powszechny szanowna Lucjo:-)))
                  • lucja7 Re: Warszawskie miejsca teatralne 13.12.06, 09:46
                    No prosze, pewnie ze Powszechny.
                    A dlaczego ty tym kotem straszysz?
                    ;)
                    • fedorczyk4 Re: Warszawskie miejsca teatralne 13.12.06, 13:47
                      lucja7 napisała:

                      > No prosze, pewnie ze Powszechny.
                      > A dlaczego ty tym kotem straszysz?
                      > ;)
                      >
                      Ja nim nie straszę, ja go wielbię i cytuję. Tak wrzeszczał Behemot Bułhakowa w
                      Mistrzu i Małgorzacie, na początku jednego z moich ulubionych fragmentów tej
                      powieści.
                      Zresztą wszystkie fragmenty są moimi ulubionymi, bo jest to dzieło znane mi na
                      pamięć.
    • asia.sthm 25 lat temu 12.12.06, 13:10
      www.fotopolis.pl/obrazki/niedenthal_czasapokalipsy.jpg
      • lucja7 Re: 25 lat temu 13.12.06, 09:48
        Naprawde genialne zdjecie. No i miejsce!
        • asia.sthm Re: 25 lat temu 13.12.06, 14:07
          lucja7 napisała:
          > Naprawde genialne zdjecie.

          A to? Nie wiem gdzie umiescic....moze w gastronomicznych wycieczkach ?

          www.fotopolis.pl/obrazki/chris_niedenthal1.jpg
          • fedorczyk4 Re: 25 lat temu 13.12.06, 14:49
            To poprzednie zrobił Chris Niedenhal. Wtedy jeszcze nie mieszkający na stałe w
            Polsce, fotograf urodzony i wychowany w Anglii.
            • fedorczyk4 Re: 25 lat temu 13.12.06, 14:50
              Ha, oba:-)) Otwarto wlaśnie kolejną wystawę jego zdjęć z tamtych czsów.
          • lucja7 Re: 25 lat temu 13.12.06, 16:40
            Co za kraj :)))
            Prosieta wozili limuzynami! Czysto tam mialy. Chlopcy tez zabawni ;)

            Do watka wycieczek gastronomicznych sie nie nadaje, byloby to zbyt
            pesymistyczne dla prosiat.

            A zdjecie to bylo zrobione w jakims "miejscu", czy tez na byle rynku?
            • lucja7 Re: 25 lat temu 14.12.06, 11:08
              Tak jak ta druga fotografia wyobrazam sobie centrum handlowe tam gdzie mieszka
              Jutka.
              Traktory, kalosze, pan Franek, to wszystko.
              :)))))
              • jutka1 Re: 25 lat temu 14.12.06, 11:20
                :-))))))
                Chyba bys sie troche zdziwila, cherie. :-D
                • lucja7 Zakupy swiateczne prezentow 18.12.06, 12:20
                  Byly dwa miejsca w Warszawie gdzie jako dziecko ciagnieto mnie na zakupy przed
                  swietami; Dom towarowy w Alejach oraz nieco z tylu, na Brackiej, dom
                  Jablonskich. Nazwa zostala sprzed wojny, tak wszyscy to nazywali. Pamietam
                  tlum, zgielk, zaduch, dekoracje i "schody ruchome".
                  Do tej pory nie wiem jak te konstrukcje nie pekly i wytrzymaly takie tlumy :)
                  • morsa PKiN 12.01.07, 23:31
                    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3844529.html
                    Ma Paryz wieze Eiffla, ma Londyn Big Ben, to niech Warszawa zachowa
                    www.pkin.pl/
                    • lucja7 Re: PKiN 12.01.07, 23:52
                      Kilka lat temu mowilo sie duzo o stworzeniu w czesci palacu, pod i na placu
                      Defilad muzeum komunizmu, projekt kolegi B. Przyznam ze nie wiem co z tego
                      zostalo.
                      A co sie dzieje w koncu z supersamem? Wiem ze byly goraczkowe dyskusje w
                      warszawskim swiatku architektoniczno-konstrukcyjnym, niezgadzajacym sie z
                      checia zburzenia go przez promotorow chcacych "amortyzowac" dzialke.
                      Tez nie wiem jak to sie skonczylo.

                      Nie wiem tez co sie dzieje z checia postawienia przez ksiezuli na placu
                      Pilsudskiego rekordowej wysokosci krzyza.
                      Poki co zaciete debaty miedzy zwolennikami i przeciwnikami odbudowywania palacu
                      saskiego.
                      • fedorczyk4 Re: PKiN 13.01.07, 09:09
                        Fundacja Muzeum komunizmu przechodzi roszady, zreszta to nie byl pomysl pana B.
                        a zbiorczy w tym pani Z i pana W. panstwa F i kilku innych osob. Na razie
                        panuje w tej sprawie pewne zawieszenie. Supersam zostal rozebrany. Na placu
                        Pilusudzkiego mial powstac pomnik na czesc JPII, zostal rozpisany konkurs.
                        Kleszokacze jury wybralo cos tak koszmarnego ze spuszczono na razie zaslone
                        milczenia.
                        • chris-joe Re: PKiN 13.01.07, 10:04
                          Innymi slowy: przyjdzie nam sie radowac szmalcoeklektyzmem przez dekad jeszcze
                          kilka. Klade lache na to miasto.
                        • lucja7 Re: PKiN 13.01.07, 14:51
                          Kto powiadasz jest autorem projektu muzeum komunizmu w palacu? I z kiedy?
                          Na placu Pilsudskiego konkurs byl, owszem, pisalismy tez tutaj o tym. Ale
                          odbudowa palacu, o czym tez sie w koncu mowilo od wojny, stala sie znow
                          problemem "palacym".
                          • fedorczyk4 Re: PKiN 13.01.07, 16:04
                            Pomyslodawcami i autorami projektu Muzeum komunizmu sa zalozyciele fundacji
                            Socland powstalej w 1999 roku. Czeslaw Bielecki, Teresa Bogucka, Anna i Jacek
                            Fedorowicz, Andrzej Wajda, Krystyna Zachwatowicz. Oczywiscie autorem projektu
                            architektonicznego jest Bielecki, ale nie calego projektu Muzeum.
                            • lucja7 Re: PKiN 13.01.07, 20:39
                              ok, fedorczyk.
                              Myslalam tylko o jednym z nich.
    • ewa553 Re: Warszawskie miejsca 13.01.07, 09:36
      skonczylam czytac Bartoszewskiego i przypomina mi sie jak w latach
      piecdziesiatych zostal zwolniony z UBekowskiego wiezienia, wrocil do Warszawy
      i jak strasznie przezyl widok Palacu. Czy dzis nikt juz nie mysli o tym, ze byl
      to widoczny znak postawiony przez okupanta?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka