iwannabesedated
10.05.07, 13:04
Taki oto wątek znalazłam na forum obok, i mimo że jestem przeciwniczką
klonowania wątków, to jednak chciałam tę kwestę pod obstrzał forumowych
błyskotliwości tutaj na najjebliwszym forum wystawić.
Więc żona jest prostytutką, jemu to nie przeszkadza, ona starannie oddziela
życie prywatne od zawodowego, kochają się, są szczęśliwi, jedyny problem to to
że muszą jej profesję ukrywać bo inaczej opluli by ich sąsiedzi, odsunęliby
się znajomi i obłożyła enemą, ehem, anatemą rodzina.
Gnój...
Pomyślało mi się w pierwszym odruchu. Jednak staranniej zastanowiwszy się, to
tak właściwie dlaczego? Po pierwsze jedni ludzie podchodzą do fizyczności tak,
a inni inaczej. Po drugie, czy mniej uwłaczające jest na przykład pracować na
kasie w żabce i siedzieć w pampersie bo nie możesz iść do kibla? Albo być
sprzedawczynią w znanej sieci drogerii i poddawać się kontroli otworów która
ma stwierdzić czy nie wsadziłaś sobie przypadkiem szminki od Guerlaina w dupę?
Czy mniej uwłaczające jest być utalentowanym pisarzem i kupczyć swoim talentem
w służbie pisania peanów na cześć proszku do prania, czyteż kleju do sztucznej
szczęki? Czemu można sprzedawać swoje myśli, umiejętności, zdolności, ale nie
ciało? Czemu jedna część mojego JA może być zamieniana na dolary, złote, euro,
a inna nie może?
O Wasze zdanie w tej sprawie zabiegam i się staram pozostając w moralnym zamęcie.