Dodaj do ulubionych

Moja żona jest prostytutką

10.05.07, 13:04
Taki oto wątek znalazłam na forum obok, i mimo że jestem przeciwniczką
klonowania wątków, to jednak chciałam tę kwestę pod obstrzał forumowych
błyskotliwości tutaj na najjebliwszym forum wystawić.
Więc żona jest prostytutką, jemu to nie przeszkadza, ona starannie oddziela
życie prywatne od zawodowego, kochają się, są szczęśliwi, jedyny problem to to
że muszą jej profesję ukrywać bo inaczej opluli by ich sąsiedzi, odsunęliby
się znajomi i obłożyła enemą, ehem, anatemą rodzina.
Gnój...
Pomyślało mi się w pierwszym odruchu. Jednak staranniej zastanowiwszy się, to
tak właściwie dlaczego? Po pierwsze jedni ludzie podchodzą do fizyczności tak,
a inni inaczej. Po drugie, czy mniej uwłaczające jest na przykład pracować na
kasie w żabce i siedzieć w pampersie bo nie możesz iść do kibla? Albo być
sprzedawczynią w znanej sieci drogerii i poddawać się kontroli otworów która
ma stwierdzić czy nie wsadziłaś sobie przypadkiem szminki od Guerlaina w dupę?
Czy mniej uwłaczające jest być utalentowanym pisarzem i kupczyć swoim talentem
w służbie pisania peanów na cześć proszku do prania, czyteż kleju do sztucznej
szczęki? Czemu można sprzedawać swoje myśli, umiejętności, zdolności, ale nie
ciało? Czemu jedna część mojego JA może być zamieniana na dolary, złote, euro,
a inna nie może?
O Wasze zdanie w tej sprawie zabiegam i się staram pozostając w moralnym zamęcie.
Obserwuj wątek
    • kielbie_we_lbie_30 Re: Moja żona jest prostytutką 10.05.07, 13:28
      Zawsze bylam za tym aby kobiety pracowaly i zarabialy na siebie, na swa
      przyszla emeryture i zastanawiam sie czy ta pani placi podatki? skladki na ZUS?
      kase bezrobocia?
      Jak wyglada sprawa rozwijania umiejetnosci zawodowych? czy sa jakie szkoly?
      uniwersytety? kto oplaca kursy?
      Uwazam to za bardzo niemoralne jsesli pani pracuje na czarno. Wstyd i hanba...
    • lucja7 Re: Moja żona jest prostytutką 10.05.07, 13:42
      Moge ci odpowiedziec ze szminki Guerlain uzywam, ale nie do malowania dupy.
      Ale chcialabym wiedziec co znaczy "pracowac na kasie w zabce i siedziec w
      pampersie bo nie mozesz isc do kibla?" by moc odpowiedziec pelniej, na co mam
      ochote.

      Ale z tego co wiem, wbrew temu co blada stokrotka naiwnie zapodaje,
      sprzedawanie ciala jest handlem ze sie tak wyraze kwitnacym, znanym i z
      zapewniona przyszloscia (ciekawe dlaczego wlozenie cos komus gdzies jest az
      takim motorem ekonomii).
      I w zwiazku z powyzszym, ja zadaje pytanie dlaczego oficjalne serwisy fiscalne
      calego swiata gniewaja sie na ten kwitnacy handel, a jedynie skorumpowane
      jednostki czerpia z tego srodki do wyedukowania swoich latorosli?
      Wstydzimy sie oficjalnego dawania dupy, ot co!
      Gasimy swiatlo, pod przescieradlo i ...na msze jutro rano!
      • iwannabesedated Re: Moja żona jest prostytutką 10.05.07, 13:49
        Tak, ja też używam nie do malowania dupy, a zastanawiała się kiedy, gdzie ta
        szminka była zanim zaczęłaś sobie nią ten drugi otwór malować? Co? Co do
        siedzenia w zabce to jest to, mam nadzieję choć nie jestem pewna, folkor
        Polandzki, coś w rodzaju rytuału obrzezania, czyteż inicjacji, testuje
        cierpliwość, wytrzymałość i spolegliwość jednostki. Jak widać jest ona
        (spolegliwość, cierpliwość i wytrzymałość) duża a nawet bardzo duża.

        Ale co, mam rozumieć że jeśli się to zalegalizuje i opodatkuje, to już jest
        moralnie ok? Czyli moralnie ok jest to co opodatkowane a to to nie - to nie?
        Czyli jak opodatkujemy pranie po pyskach żon czy latorośli czy dziadków to
        będzie ok?

        A w ogóle, to co ja naiwnie zapodaje a co jest wbrew? Napisałam że faceta żona
        jest prostytutką - co tu naiwnego w tym? A co wbrew, bo nie kumam.
      • lucja7 Re: Moja żona jest prostytutką 10.05.07, 13:53
        Kielbie pisza:
        "Zawsze bylam za tym aby kobiety pracowaly i zarabialy na siebie, na swa
        przyszla emeryture i zastanawiam sie czy ta pani placi podatki? skladki na ZUS?
        kase bezrobocia?
        Jak wyglada sprawa rozwijania umiejetnosci zawodowych? czy sa jakie szkoly?
        uniwersytety? kto oplaca kursy?
        Uwazam to za bardzo niemoralne jsesli pani pracuje na czarno. Wstyd i hanba..."

        Hahahahahahaha......

        Lokal rowniez moja droga, podatek w zwiazku z tym, ubezpieczenie nie ZUS, ale z
        odpowiedzialnoscia cywilna, itd, itd.... i wtedy sie okaze ze system dzisiejszy
        jest w pewnym sensie optymalny....

        Wyobraz sobie ze w mieszkaniach rodzin ekonomicznie nieszczesliwych jest
        zarezerwowana oficjalnie przestrzen do, nazwijmy to, dorabianiem na konce
        miesiecy przez zone i matke rodziny. I co dalej?

        Tatusiu, co robi mamusia w pokoju obok? Zarabia bys mogl chodzic troche dluzej
        do szkoly, synku.
        Sytuacja bez pracy na czarno.
        • iwannabesedated Re: Moja żona jest prostytutką 10.05.07, 14:01
          Tato, czemu mamie grzebią palcem w tyłku? A czemu na mamę wrzeszczy jakaś obca
          baba przez telefon i mama się zrywa i leci na przykład w sobotę gdzieś, chociaż
          mieliśmy iść do zoo? Tato, czemu włazisz w dupę temu obleśnemu bubkowi w pracy?
          Trudne pytania.
          A dymanie za kasę to nie jest sprawa tylko jakiś spauperyzowanych dołów
          społecznych. Facet co założył wątek pisał, że powodzi im się dobrze.
          • lucja7 Re: Moja żona jest prostytutką 10.05.07, 14:17
            Laczna stokrotka pisze:
            "Facet co założył wątek pisał, że powodzi im się dobrze."

            Teoretycznie mozna zrozumiec, ale czy on pewien tego co mowi? A co na to samo
            pytanie zonusia? Co ona mu daje? Bo jesli tylko dupe, to czlowiek moze byc w
            grubym bledzie, sie obawiam.
            Generalnie, ludzie maja mniej wyobrazni niz mozna sobie wyobrazic ;-)

            Moze byc mu rowniez dobrze z powodu wylacznie faktu uprawiania przez podstawowa
            jednostke fiskalna (rodzine) aktywnosci niopodatkowanej. Co wcale nie oznacza
            ze zdaje sobie sprawe z wartosci merkantylnej dupy jego zony.

            ;-)))
      • kielbie_we_lbie_30 Re: Moja żona jest prostytutką 10.05.07, 13:53
        lucja7 napisała:

        > Wstydzimy sie oficjalnego dawania dupy, ot co!
        > Gasimy swiatlo, pod przescieradlo i ...na msze jutro rano!
        >

        Jasne ze sie wstydzimy oficjalnego dawania dupy. Ja osobiscie nie robie tego
        oficjalnie ino kameralnie, on i ja. Nja, ja nie dajem dupy jeno pozyczam
        (trudno by bylo zyc bez dupy) ale raczej siem seksujem znaczy bierem i dajem.
        Swiatlo mi nie przeszkadza, wole na przescieradle niz pod...no i na msze nie
        chodze.
        • iwannabesedated Re: Moja żona jest prostytutką 10.05.07, 14:02
          E tam, jaja se robisz, a ja poważnie się zapytuję.
          • kielbie_we_lbie_30 Re: Moja żona jest prostytutką 10.05.07, 14:17
            No robie bo nie wyobrazam sobie sytuacji.
            Czego facet chce? Ze srodowisko zaakceptuje to bo jemu to nie przeszkadza? bo
            wpadaja mu do kasy rodzinnej duze pieniadze bez wielkiego wysilku z jego strony?
            Bo chyba nie napisal ze ona to robi bo lubi zarabiac tylkiem mimo ze to co on
            zarabia wstarczylo by im na zycie w luksusie.
            Czy jesli zona by kradla a jemu to by nie przeszkadzalo tez spoleczenstwo by
            mialo to zaakceptowac?
            Jezeli to prawda co pisal to facet jest swinia i tyle...
            • lucja7 Re: Moja żona jest prostytutką 10.05.07, 14:20
              Do dupy kazdy ma stosunek osobisty.
              Ona tez moze byc swinia, teoretycznie. A moze nikt z nich?
              hm, bardzo powazny temat, hm, hm.
              • kielbie_we_lbie_30 Re: Moja żona jest prostytutką 10.05.07, 14:39
                Wiec jak bys zareagowala gdyby ktos z Twoich znajomych powiadomil Cie ze mogli
                kupic swoje mieszkanie dzieki prostytucji zony.
                Powiedzialabys : ach, jaki swietny pomysl, musze go podsunac mojej corce ktora
                marzy o nowej willi ale jej maz za malo zarabia...
                • lucja7 Re: Moja żona jest prostytutką 10.05.07, 15:52
                  Cos ty, przeciez takich rzeczy sie nie mowi!!
                  To jest swintuszenie!

                  ;-)))
                  • jutka1 Re: Moja żona jest prostytutką 11.05.07, 00:24
                    Czyja ta dupa w koncu?? Jego czy zony? Co mu do jej dupy?
                    Kurdebalans.
                    A jak facet chodzi na boki to jest OK?
                    Ze baba na tym zarabia?
                    No i niech zarabia.
                    Kurdebalans.

                    Stokrotko, et. al., ja osobiscie lubie kameralnie i nie za pieniadze. Inna moze
                    lubic za pieniadze. Albo lubic pieniadze, ktore z tego ma.
                    Kazdemu cos innego.

                    A jak slysze moralnosc w kontekscie seksu to mnie trafia jasna cholera i tocze
                    piane.
                    Kurdebalans.
                    • kielbie_we_lbie_30 Re: Moja żona jest prostytutką 11.05.07, 09:39
                      Nie denerwuj sie tak...bo ani tu pytanie bylo czy jest OK ze ona na dupie
                      zarabia ani czy ze ona a nie on ;)
                      • jutka1 Re: Moja żona jest prostytutką 11.05.07, 10:34
                        Ja nie na pytanie odpowiadalam, jeno dywagacje mnie naszly.
                        ;-)))))))
                        • kan_z_oz Re: Moja żona jest prostytutką 11.05.07, 12:27
                          Stokrotko, jaką chcesz radę?
                          Co robi ta Pani, to Jej sprawa oraz Jej męża - mnie to nie przeszkadza. Nie
                          przeszkadzałoby mi też teoretycznie posiadanie takowych znajomych - myślę, że
                          Oni raczej mogliby czuć się nieśmiało ze mną.
                          Zdecydowanie nie jest to mój styl życia ale jeszcze bardziej zdecydowanie nie
                          mam zamiaru nikogo oceniać.
                          Za to; czy Oni zaakceptowaliby znajomość, gdzie moje stanowisko w tej sprawie
                          jest zdecycydowanie negatywne?

                          Myślę, że jest to sytuacja teoretyczna. Ludzie, znajomości dobierają się
                          najcześciej wg zainteresowań itp.
                          Prostutucja też jest dla mnie zupełnie czymś innym niż 'dawanie dupy'. Nie mam
                          na myśli oceny negatywne/pozytywne. Zauważam tylko, że często temu zjawisku
                          towarzyszyć mogą głębokie urazy psychologiczne.
                          Te z koleji nie pozwalają na wychdzenie poza strzefę własnego komfortu a takim
                          jest posiadanie znajomych o przeciwnych poglądach.

                          Tak czy inaczej z tego właśnie powodu mam znak zapytania co do prawdziwości
                          oświadczeń męża w tej kwestii - i słowo daje nie umiem powiedzieć dlaczego.
                          Myslę, że sam się okłamuje - jeśli mu/im to nie przeszkadza to nie kryliby się
                          z tym.

                          Kan
                          • kielbie_we_lbie_30 Re: Moja żona jest prostytutką 11.05.07, 12:46
                            kan_z_oz napisała:

                            > Tak czy inaczej z tego właśnie powodu mam znak zapytania co do prawdziwości
                            > oświadczeń męża w tej kwestii - i słowo daje nie umiem powiedzieć dlaczego.
                            > Myslę, że sam się okłamuje - jeśli mu/im to nie przeszkadza to nie kryliby
                            się
                            > z tym.
                            >

                            Ja mam zastrzezenia co do jego oswiadczen ze wszystko jest ok i sa szczesliwi.
                            Ciekawam jestem uczuc zony, jak ona sie w tym czuje. Czy sa kobiety ktore sie
                            prostytuuja i nie dziala to negatywnie na ich psychike? Moze sa..nie wiem ale
                            wiele takich raczej nie ma. Moze to on chce widziec wszystko w rozowych
                            kolorach bo mu tak wygodnie, bo to ciamajda i idzie na latwizne ekslpoatujac
                            cialo zony?
                            Jasne, moge powiedziec "nie moja to rzecz", to jego zona, jej cialo ale...czy
                            tak samo mam powiedziec gdy napisze ze bije zone i zona to bardzo lubi, jej to
                            nie szkodzi wrecz prosi o to? Oczywiscie nie mysle tu o masochizmie.
                            Czy nie zalosne jest sluchanie polskich politykow mowiacych ze bicie zadnemu
                            dziecku jeszcze nie zaszkodzilo? Pod jeden sznurek takie gadanie...
                            Nie zaakceptowalabym w moim kregu znajomych faceta zyjacego z prostytucji zony
                            tak samo jak nie zaakceptowala bym faceta ktory bije zone czy dzieci...
                            • iwannabesedated Re: Moja żona jest prostytutką 11.05.07, 18:42
                              No nareszcie! Na najjebliwsze forum zawsze można liczyć, w końcu jakaś sensowna
                              dyskusja.
                              Ja nie mam żadnej rady i sama nie wiem.
                              Co mnie tylko zastanawia, i w końcu irytuje, jest to o czym mówi Pytun. Więc
                              jeśli ona daje dupy, to czemu zaraz wkurwienie się kieruje na niego? Sama tak
                              zareagowałam ale po chwili naszła mnie refleksja. Bo co on ma zrobić? "Nie
                              godzić się", krzyknąć "po moim trupie"? Przeszkadza mi takie traktowanie tej
                              sprawy, że to facet jest winien i jest odpowiedzialny za to - w końcu dupa
                              należy do jego żony i ona tu o tym decyduje. Nie cierpię takiego pozowania się
                              kobiet na cierpiętnice. Możemy to co ona robi oceniać nagannie, ale to w końcu
                              jej decyzja jako dorosłej kobiety.
                              Druga sprawa, to jest to, że na przykład ona może mieć do swojej dupy stosunek
                              instrumentalny, tak jak inni do swoich innych zdolności lub umiejętności. Mam na
                              przykład koleżankę, która kocha kasę. Dla tej kasy jest gotowa na wiele. Nie
                              popełnia jakichś dużych świństw, ale też niektóre rzeczy które wyprawia żeby
                              wyrwać parę groszy są żenujące - dla mnie. Dla niej żenujące jest kasy nie mieć.
                              Nie wiem czy dała kiedykolwiek dupy za pieniądze, ale wiem że gdyby była taka
                              możliwość, a kwota pokaźna i byłoby pewne że nikt się nie dowie - to ona by w to
                              poszła jak w dym nie myśląc dwa razy o tym przed ani po.
                              Co do tego czy zeznanie faceta jest prawdziwe, to oczywiście - fiute knows. Może
                              to w ogóle nie jest facet, tylko Łucja, albo to jest ten kleptoman co o nim
                              Luiza mówiła, czycoś. Nie chciałam tu dochodzić, czy facet mówi prawdę czy nie,
                              tylko zastanowiła mnie czysto hipotetyczna taka sytuacja, i też moja własna
                              reakcja na nią. I doszłam do wniosku, że moja reakcja, czyli automatyczne
                              obarczanie faceta winą za to że żona jest prostytutką oraz myślenie o nim z
                              tego powodu że jest dupkiem, no ta moja reakcja mnie się nie podoba.
                              • kielbie_we_lbie_30 Re: Moja żona jest prostytutką 11.05.07, 19:05
                                Nie napisalam ze jego wina jest ze zona zarabia dupa.
                                To co mnie zastanawia czy to faktycznie jest tak oblednie, takie szczescie i czy
                                faktycznie to dla niej jest tak bezbolesne jak to on przedstawia...
                                Slyszalam wielu facetow mowiacych jak to zonie pasuje jego postepowanie a z jej
                                strony wygldalo to zupelnie inaczej...wielkie szczescie a tu pang zaskoczony bo
                                zona o rozwod wniosla.
                              • lucja7 Re: Moja żona jest prostytutką 12.05.07, 15:13
                                Stokrota: "Może to w ogóle nie jest facet, tylko Łucja,...."

                                Hehehe,
                                jak na taka co nie pisze nic, to uwazam ze jest ze mna niezle, zawsze jakies
                                cieple slowko pamieci mnie czeka.
                                Przyjemnie...
                                ;-)
                            • kan_z_oz Re: Moja żona jest prostytutką 12.05.07, 16:14
                              Jasne, moge powiedziec "nie moja to rzecz", to jego zona, jej cialo ale...czy
                              tak samo mam powiedziec gdy napisze ze bije zone i zona to bardzo lubi, jej to
                              nie szkodzi wrecz prosi o to?

                              ODP: Jeśli bije żonę to inna sprawa. Jeszcze 'inniejsza' gdy dziecko
                              (przepraszam za inniejsza ale tak mi pasowało).
                              Pewnie zgłosiłabym na policje (milicje dla Ertiego - Nasz prywatny żart).
                              Pozwolę sobie tylko zauważyć, że policja w tym zakresie ma napradę ograniczone
                              możliwości o ile sama 'ofiara' nie dostrzega problemu.

                              W przypadku dziecka - to akurat nie mogąc samo o sobie decydować i będąc zdane
                              na łaskę rodziców, ma prawo do ochrony przed takowymi. Policja i wszelkie inne
                              serwisy wchodzą w grę.

                              O tym facecie słyszałam (wyniesione z innego Forum), mieszka w Amsterdamie,
                              więc chyba ma dostęp wraz z szanowną żona do różnych innych metod zarobku,
                              pomocy itp?
                              W opowieści o szczęśliwości w tym przypadku akurat nie za bardzo wierzę - jakoś
                              mi się te Jego próby nie zgrywają z tym co usiłuje udowodnić?
                              Tak czy inaczej - są dorośli i jeśli nawet każde z nich krzywdzi samo siebie
                              lub drugiego to 'ich cyrk i ich małpy'.

                              Pozdrawiam
                              Kan
                              • iwannabesedated klasyfikacja prac 12.05.07, 16:27
                                Suma sumarum, rozumiem że dupczenie za pieniądze jest naganne, albo też jest
                                nierównoprawnym z innymi sposobem zarabiania pieniędzy.
                                Więc wracam do mojego barana, czyli pierwszego pytania.
                                Czemu jedne prace są uznawane za ok, a inne za naganne?
                                Czy chodzi o używanie ciała? Chyba nie, bo ciała używa się do wielu robót
                                fizycznych? Czy chodzi o kontakt z innym ciałem? Też nie, bo masażysta, lekarz i
                                kosmetyczka też pracują przez dotyk, a nikt się na nich nie obrusza i nie tsk-tsyka.
                                Nie chodzi też pewnie o intymność, bo powiedzmy ksiądz, psychiatra i na ten
                                przykład wróżka też dość głęboko wchodzą w naszą sferę prywatną, nie wspominając
                                nawet o agentach ubezpieczeniowych.
                                • kan_z_oz Re: klasyfikacja prac 12.05.07, 16:41
                                  iwannabesedated napisała:

                                  > Suma sumarum, rozumiem że dupczenie za pieniądze jest naganne, albo też jest
                                  > nierównoprawnym z innymi sposobem zarabiania pieniędzy.
                                  > Więc wracam do mojego barana, czyli pierwszego pytania.
                                  > Czemu jedne prace są uznawane za ok, a inne za naganne?
                                  > Czy chodzi o używanie ciała? Chyba nie, bo ciała używa się do wielu robót
                                  > fizycznych? Czy chodzi o kontakt z innym ciałem? Też nie, bo masażysta,
                                  lekarz
                                  > i
                                  > kosmetyczka też pracują przez dotyk, a nikt się na nich nie obrusza i nie tsk-
                                  t
                                  > syka.
                                  > Nie chodzi też pewnie o intymność, bo powiedzmy ksiądz, psychiatra i na ten
                                  > przykład wróżka też dość głęboko wchodzą w naszą sferę prywatną, nie
                                  wspominają
                                  > c
                                  > nawet o agentach ubezpieczeniowych.

                                  ODP: Naganne? Ja osobiście nie określiłabym tego w ten sposób. Chyba
                                  określenie; bardzo ryzykowne, w kwestii zdrowia własnego, bezpieczeństwa oraz
                                  całej reszty...

                                  Kan
                                  • iwannabesedated Re: klasyfikacja prac 12.05.07, 16:54
                                    Ryzykowny też jest zawód strażaka, a nikt się z tym nie kryje przed ludźmi jak
                                    grzyp pod liściem.

                                    • kan_z_oz Re: klasyfikacja prac 12.05.07, 17:13
                                      iwannabesedated napisała:

                                      > Ryzykowny też jest zawód strażaka, a nikt się z tym nie kryje przed ludźmi jak
                                      > grzyp pod liściem.

                                      ODP: Chyba nie jestem najlepszą osobą do pytania; nie chciałabym być ani jednym
                                      ani drugim. Mało tego - nie chciałam nawet być nauczycielem w szkole trudnej i
                                      nie dlatego, że nie lubię młodzieży, tylko że w ramach systemu miałam
                                      ją 'obrabiać'.
                                      Nie chciałabym byc politykiem, policjantem, agentem nieruchomości oraz wiele
                                      innych...

                                      Chyba więc musisz spytać kogoś innego, bo jak już powiedziałam prostytutka mnie
                                      nie szokuje ale zdecydowanie nie popieram.

                                      Kan
                                      • asia.sthm Re: klasyfikacja prac 12.05.07, 17:44
                                        Wtrace sie, a co mi szkodzi.

                                        Prostytucja wymaga znieczulenia. Niemalze 100 % uzywa jakichs srodkow. Wbrew
                                        temu nawet, co niektore twierdza, nie sa w stanie wytrzymac tego bez
                                        wspomagaczy. Najczesciej narkotyki lub leki psychotropowe. Alkohol na poczatku
                                        w niewielkich dawkach tez z czasem staje sie koniecznoscia.
                                        Niektore staja sie uzaleznione od samego ryzyka - to prawie tak jak ekstremalne
                                        sporty - im niebezpieczniej tym lepiej. Jest cala masa mechanizmow, o ktorych
                                        nie mozna miec zielonego pojecia jesli sie nie dotarlo do chociaz jednej
                                        prostytutki i nie doczekalo prawdziwej szczerosci.

                                        Watku na sasiednim forum nie czytalam , nawet nie wiem o ktore chodzi ..
                                        jednak osmiele sie stwierdzic, ze ow maz tez ma objawy wspoluzaleznienia.
                                        Wspoluzaleznienie to specyficzny fenomen, wart przestudiowania.
                                • kielbie_we_lbie_30 Re: klasyfikacja prac 12.05.07, 18:29
                                  iwannabesedated napisała:

                                  > Suma sumarum, rozumiem że dupczenie za pieniądze jest naganne, albo też jest
                                  > nierównoprawnym z innymi sposobem zarabiania pieniędzy.
                                  > Więc wracam do mojego barana, czyli pierwszego pytania.
                                  > Czemu jedne prace są uznawane za ok, a inne za naganne?
                                  > Czy chodzi o używanie ciała? Chyba nie, bo ciała używa się do wielu robót
                                  > fizycznych? Czy chodzi o kontakt z innym ciałem? Też nie, bo masażysta, lekarz
                                  > i
                                  > kosmetyczka też pracują przez dotyk, a nikt się na nich nie obrusza i nie tsk-t
                                  > syka.
                                  > Nie chodzi też pewnie o intymność, bo powiedzmy ksiądz, psychiatra i na ten
                                  > przykład wróżka też dość głęboko wchodzą w naszą sferę prywatną, nie wspominają
                                  > c
                                  > nawet o agentach ubezpieczeniowych.
                                  >

                                  Tak samo mozemy sie zapytac dlaczego powiedzmy Ty nie masz nic przeciwko ze Twoj
                                  facet dotknie innej kobiety reki a dostala bys szalu gdyby dotknal jej krocza...
                                  nagiego na dokladke...
                                  Dlaczego by nie mial wsadzic czlonka w jej krocze jesli moze polozyc np. reke na
                                  ramie?
                                  • iwannabesedated Re: klasyfikacja prac 12.05.07, 19:24
                                    Ale ja tam bym dostała szału jakby ręki dotknął też, albo jakby wcale nie
                                    dotknął, hehehe, zresztą wiecie bo mnie znacie:)
                                    Tylko że ja mam inaczej, a inni mają inaczej. I tu się właśnie nad tą innością
                                    zastanawiam. Czy może być tak, że ktoś tak ma?
                                    Myślę że są ludzie którym większą traumę sprawiło by siedzenie w żabce w
                                    pampersie lub dajmy na to uczenie dzieci w szkole podstawowej niż seks za
                                    pieniądze.
                                    Podążając tym samym tropem, jedni faceci są zazdrośni nawet o to że kobieta się
                                    umaluje wychodząc po zakupy, a inni mogą nie mieć problemu jeśli ona się bzyka
                                    za kasę, czy też nie mogą nie mieć? Zastanawiam się właśnie nad tym. Gama
                                    ludzkich emocji jest przecież tak szeroka, i co tak naprawdę jest dla nas
                                    problemem, a co jest problemem bo inni robią z tego problem?
                                    • kan_z_oz Re: klasyfikacja prac 13.05.07, 14:39
                                      Nie ma problemu w zastanawianiu się.

                                      Partnerstwo/małżeństwo czy też jak tam kto to nazwie, jest dla większości z Nas
                                      tutaj piszących, tym wyjątkowym obszarem, którego nie lubimy dzielić z innymi.
                                      Mam na myśli, że większość z Nas dąży lub dążyła do sytuacji z partnerem na
                                      układzie wyłączności. Wszystko jedno czy trwało krócej czy dłużej.
                                      Oczywiście, że jest to kwestią wychowania, edukacji, wartości wpływających na
                                      Nas z zewnątrz.
                                      Ta intymność w naszej zachodnio-chrześcijańskiej kulturze to chyba niemalże
                                      jedyny obszar gdzie nie chcemy 'sprzedawać tego lub się'.

                                      Oczywiście, że sprzedajemy się w pracy w jakimś stopniu. Robimy kompromisy w
                                      życiu codziennym - walka o przetrwanie.
                                      Nie życzyłabym sobie jednak aby pójść na kompromis w tej dziedzinie mojego
                                      życia. I jest to moja wersja, oczywiście niezbyt wyjątkowa bo dzielona przez
                                      tysiące innych wychowanych w tym samym duchu.

                                      Nie znam faceta, który to opisuje ale szuka wg mnie raczej akceptacji. Nie
                                      wygląda zbyt wygodnie, bez względu na słowa.

                                      Teoretycznie jest możliwy taki układ ale w systemie gdzie własne wychowanie i
                                      całe otoczenie sa przeciwko musiałby być w absolutnym balansie i miłości
                                      bezwarunkwej z samym sobą. Jeśliby tam był to nie zadawałby pytań odnośnie
                                      znajomych. Jedno przeczy drugiemu w sposób bardzo wyraźny.

                                      Dalej nie ma co analizować, bo nie znamy ani faceta ani Jego Pani.
                                      Wybrali trudną drogę. Znak zapytnia pozostaje; był to ich wybór czy konieczność
                                      z powodu barku zauważania innych możliwości?
                                      Bycie prostytutką nie jest zajęciem dającym wiele zadowolenia w kulturze
                                      zachodniej. Jest to niebezpieczne zajęcie, narkotyki wchodzą w rachubę oraz
                                      inne kwestie.
                                      Ilość zarabianych pieniędzy też jest pod znakiem zapytania - nie są to miliony.

                                      Krótko mówiąc; myślę, że facet dorobił teorię do życia - wciąż nie jest ocena
                                      negatywna, tylko najbardziej prowdopodobny scenariusz.
                                      Reszta; należałoby ich poznać aby zrozumieć prawdziwe motywy.
                                      Pozostawiam więc w kategorii; nieznanych, statystycznie zaliczonych do
                                      nieprawdopodobnych sytuacji.

                                      Pozdrawiam
                                      Kan
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka