Dodaj do ulubionych

na zyczenie Jutki

28.05.07, 16:22
wrazenia - pokazało się to juz na '1' i własciwie niewiele mam do dodanie poza
tym, ze *oczywiście są rozmaite doświadczenia". Ja tez mam doświadczenia
rozmaitego gatunku. Nie mówię, że jest wspanial, mówię, ze bardzo wiele
zmianiło się na korzyśc..

>>

Wróciłem do Warszawy po 12 1/2 roku i jestem zbudowany tym co widzę.

Oczywiście - jest pie..ik na górze z szaleństwem lustracyjnym, jest
niewydolnośc administracyjna ograniczająca dopływ ziemi budowlanej na rynek
(przez co uniemożliwia sensowną stablizację cen) itd, itd, ale obserwuję też
mnóstwo zmian pozytywnych

- woda w Warszawie jest juz (ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu) nadająca się do
picia prosto z kranu (w przeciwieświe do Melb., gdzie jest chlorowana w
Warszawie jest juz ozonowana; na dodatek na Ursynowie mamy sympatyczne ujecie
wody oligoceńskiej)

- doświadczyłem (wiem, że są inne doświadczenia) bardzo miłej, kompetentnej
obsługi w Urzedzie Gminy - organizacja tez w/g najlepszych standardów

- widzę jak moi znajomi się rozwinęli:
M. - chłopak z którym napisałem artykuł do 'Businessman Magazine' teraz jest
współwłaścicielem dobrze prosperującej firmy szkoleniow-cons, robiącej istotną
działke wspólnie z Ernst and Young
Na tydzien miodowy wyskoczyli do Paryza, jedno mieszkanie we Wrocławiu, drugie
w Warszawie.
(Chlopak bywały zarówno w Japonii, jak i w Stanach)

- b.sąsiad, uznany psycholog, który po prostu pracował długie godziny tez ma
teraz firmę ulokowana w pięknie urządzonej willi na Zoliborzu, (cos 6-ciu
pracowników + co-operancji)

- moja siostrzenica w weekend mojego przyjazdu 'wyskoczyła sobie' po prostu do
Brukseli odwiedzic kolezanke na kilka dni.

Wiem oczywiście, ze takie wyskoki to normalka dla kogos, kto ma sensowna prace
na Zachodzie. Ale i tu staje sie to norma.
Np. wczoraj byłem jako gosc na szkoleniu dla dealerów jednej z przodujacych
firm japonskich,
(Prawdopodobnie niektorzy z Was pracuja teraz na jej sprzęcie :))
- za kilka tygodni zaczynają sie moje warsztaty z nimi.

W kuluarach trener opowiada, jak w zeszły weekend wyskoczyli z kumplem na
Karaiby - na 2 dni. Tak dla frajdy; jako że pracują też dla jednej z dobrych
międzynarodowych linii lotniczych dostali okazjonalne pracownicze i polecieli
za darmo. Karaiby za 1700 zł...

Generalnie (choc są niestety liczne wyjątki) bardzo poprawił sie standard
obsługi klienta.

Joga - ćwiczyłem w Melb. z dwojgiem trenerów, ale takiego standardu jak na
Ursynowie(JOga! Centrum Adama Bielewicza, również na Żurawiej) nie
doświadczyłem. O całe niebo lepiej.

Tai-chi - na stronie internetowej warszawskiej szkoły znalazle wyjasnienie
dlaczego tai-chi uprawiane przez wiekszosc szkól w Melb (i Chinach) zostało
zredukowane do czystej formy i zatraciło wiele walorów. (Jak się dogrzebie,
to podam link - bo to fascynująca historia.)

Jest tego dużo, dużo więcej. Oczywiście - absurdalne ceny mieszkań są dla
wielu, wielu ludzi tragedią; wspomniani dealerzy nagminnie narzekali na
kretyńsko rygorystyczne podejście urzędów - czego np. w Australii nie ma).

Ale to naprawdę już zupełnie inny świat...

Ja nie mówię gdzie jest najlepiej - takie generalizowanie jest po prostu bez
sensu.

Każdy decyduje sobie sam, i tylko Ty możesz wiedzieć gdzie Ci będzie dobrze.
Ale w Polsce też może być dobrze.

Pozdrowienia dla Luizy, StaregoWiarusa, kan_z_oz i wszystkich innych
sympatycznych ludzi...
Obserwuj wątek
    • jutka1 Re: na zyczenie Jutki 28.05.07, 17:50
      Dziekuje, Pawle. :-) Przeczytalam z duzym zainteresowaniem.
      Chetnie poczytam dalsze impresje.

      Pozdrawiam z loza bolesci ;-)))
      • pjd1 Re: na zyczenie Jutki 28.05.07, 18:39
        :) dzieki, ale teraz to ja jestem ciekaw spostrzeżeń innych - bardziej lub mniej
        a propos

        a jak mnie znów najdzie to oczywiście chętnie...
        • lucja7 Oczarowanie 31.05.07, 18:03
          Przeczytalam skrupulatnie sprawozdanie z "dobrego zycia" w Polsce.
          Wbrew temu co pisze Pawel, nic sie nie zmienilo: ciagle mozliwy jest tydzien
          poslubny w Paryzu, mozliwa dwudniowa frajda na Karaibach, firmy w Japonii, w
          Stanach, nudy, nudy......, swiat sie zmniejszyl, pewno inni ludzie. Sa tez
          pewno latwodostepnefotoaparaty do pamiatkowania jak kamienie milowe przeszlosci
          dla wnuczat.
          A co w Polsce? Szczegolnie w podwarszawskim Ursynowie? o ktorym piszesz?
          Sa juz parkingi? Czy dalej zamyka sie samochody na klodki?
          • ertes Re: Oczarowanie 31.05.07, 19:27
            Jedno jest pewne ze samochod nawet zamkniety na klodke nie zostanie spalony
            przez biednego, mieszkajacego w slumsach Polaka... jesli rozumiesz ta, dosc
            prosta aluzje.
            • nadau Re: Oczarowanie 31.05.07, 22:42
              To było mocne !

              Przy okazji: badania wykazały, że najlepsze są jednak samochody niemieckie, bo
              najdłużej się palą.
          • pjd1 Re: Oczarowanie 31.05.07, 21:32
            > A co w Polsce? Szczegolnie w podwarszawskim Ursynowie? o ktorym piszesz?
            > Sa juz parkingi? Czy dalej zamyka sie samochody na klodki?

            nie, nie widziałem

            ani przed wyjazdem, ani teraz...
        • maly.ksiaze Re: na zyczenie Jutki 31.05.07, 20:55
          Inni nie maja spostrzezen. Widza tylko wlasne kompleksy.

          Pozdrawiam kompleksowo,

          mk.
    • a.polonia Re: na zyczenie Jutki 01.06.07, 00:11
      ech, mam calkiem inne wrazenia po dwutygodniowym pobycie w Polsce C, albo i
      nawet D - na lubelszczyznie.
      Niestety, to co opisales, to tylko elita Warszawska.
      • lucja7 Oczarowanie Czym? 01.06.07, 07:31
        Gdyby Pawel napisal ze w Polsce mozna zarobic pieniadze i wydawac je na
        Karaibach i w Paryzu, nie napisalabym nic. Bo to prawda, tak jak prawda jest to
        co pisze ja, mowiac ze nic sie nie zmienilo, poniewaz za czasow komunizmu na
        Karaiby i do Paryza tez "wybrani" jezdzili.
        Jesli pisze o Ursynowie, to dlatego ze Pawel pisze ze tam sie zatrzymal przed
        kupnem (moze) domu nad Adriatykiem. A Ursynow jest dzielnica ludzi ktorych
        wakacje na Karaibach ograniczaja sie do ogladania duzego blekitnego plakatu z
        palma przyklejonego do sciany w sraczu.
        To tyle dla tych ktorym trzeba pisac 2 razy by dotarlo.
        • lucja7 Re: Oczarowanie Czym? 01.06.07, 09:25
          Moge jeszcze dodac jako kolejne wyjasnienie ze nie podzielam absolutnie walorow
          Pawla i ze Ursynow, pomimo wody oligocenskiej, jest jednym z
          najmakabryczniejszych miejsc jakie czlowiek moze stworzyc jako kadr zycia
          (z tych ktore mialam okazje widziec).
          No a palenie samochodow i inne wandalizmy w Los Angeles, w Clichy sous Bois,
          czy gdzie indziej, to jeszcze inna para kaloszy, jak mierzenie czasu ploniecia
          volkswagena czy trabanta.
          Swiadczy natomiast o bystrosci i trzezwosci umyslu autorow.

          Zgadzam sie oczywiscie z Pawlem ze w Polsce mozna zyc znakomicie, ale w
          zaleznosci od tego czego sie szuka. Znalazl, tym lepiej dla niego.

          No i przy okazji okazuje sie ze mozna zyc doskonale w Polsce nie zauwazajac
          jakichs tam Kaczynskich, Giertychow oraz wyrzucania na smietnik lektur
          Gombrowicza. Wszystkie te narzekania tutaj to tylko jakis rodzaj rozmamlanych
          pieszczochow.
          No i ciekawe kiedy kartka z Karaibow, duzo do zobaczenia, duzo wysp i to
          roznych ;-)))))
          Pogodnych wakacji u wujka Fidela ;-)))
          • jutka1 Re: Oczarowanie Czym? 01.06.07, 09:54
            Lucjo, Tobie Ursynow kojarzy sie z koszmarkiem socjalistycznych blokowisk a la
            HLM, ale dzis czesc szeroko rozumianego Ursynowa to ladne zakatki i osiedla willowe.
            Truizm, ale jak sie ma srodki finansowe, to (prawie) wszedzie mozna dobrze zyc.
            W Polsce rowniez. Natomiast Kaczorow i Giertychow mozna sobie dozowac dla
            wlasnego zdrowia psychicznego - ale udawac, ze ich nie ma nie nalezy. Sa
            niebezpieczni i dla Panstwa, i dla obywateli.
            Na pozytywna nute dodam, ze na poziomie lokalnym spoleczenstwo obywatelskie ma
            sie dobrze i robi swoje, a gospodarka ciagle sie rozwija (moze dlatego ze
            uganiajacy sie za agentami najmilosciwiej nam panujacy nie maja czasu w niej
            gmerac i psuc). :-)))

            Pozdrawiam, J. :-D
            • lucja7 Re: Oczarowanie Czym? 01.06.07, 09:59
              Wiem, chèrie, wiem.
              Sie nie spieram.
              Ja tylko nie podzielam tych konkretnie tu wyeksponowanych wartosci dobrego
              zycia w Polsce.
              To tylko tyle,
              :-)))
              • jutka1 Re: Oczarowanie Czym? 01.06.07, 10:03
                Rozumiem. :-)))
                • lucja7 Re: Oczarowanie Czym? 01.06.07, 10:23
                  No to sie ciesze :-)))
                  No ale nie moge sobie odmowic przyjemnosci i dodac: trzeba byc kretynem zeby
                  jechac na 2 dni na karaiby.
    • amaroola zenujace.... 01.06.07, 12:26
      jest to co piszesz Pawle

      i to tylko dlatego, ze piszesz o sprawach zwyklych dla europejczykow jak
      ojskims blogoslawienstwie dla Polakow i sie tym emocjonujesz

      Twoja siostrzenica - zapewne dobrze wyksztalcona i na niezlej posadzie zarabia
      tyle, ze od czasu do czasu moze sobie pozwolic na wyskoki do oddalonych o 500
      km stolic - norma w europie - nie ma powodu by sikac w majtki

      sprawy wygladaja normalnie w PL ??? - czy to powod do zachwytow? ...z pewnoscia
      nie... no chyba ze spedzilo sie ponad pietnascie lat w Australii


      wyluzuj Pawle - Twoj zachwyt nad normalnoscia Polski wynika z Twojej frustracji
      spowodowanej przebywaniem w Australii - ktora jest OK... dla ludzi , ktorzy za
      wszelka cene chca sie zaaklimatyzowac/zasymilowac...(i put up with every shit)
      ale niestety ustawia nas w pozycjii "marsjanskiej" - ludzi ktorzy sa poza tym
      co dzieje sie na ich wlasnej planecie...

      troche to Twoje sprawozdanie z Polski brzmi jak ... no wlasnie jak powrot
      emigranta, ktoremu sie nie udalo w AU... sorry
      • pjd1 zabawne.. 01.06.07, 13:50
        wiesz,
        mnie po prostu cieszy ze Polska powoli (oj, powoli) staje sie *normalnym* krajem...

        P
        • lucja7 Re: zabawne.. 01.06.07, 15:01
          pjd,
          a widziales na ulicach Ursynowa panow z chi-wa-wa na ramieniu albo w kieszeni
          marynarki?
          Jesli nie, to oznacza to ze Polsce jeszcze daaaleeeko do znormalnienia.

          ;-))))))
          • jutka1 Re: zabawne.. 01.06.07, 15:03
            Rozumiem, ze masz na mysli ratlerka? ;-)))
            • lucja7 Re: zabawne.. 01.06.07, 15:21
              :-)))))))))))))))))))))))
              chodzilo mi o psie miniatury, pinczery....., miniatury prawdziwych psich ras.
              Ratler to chyba nazwa obiegowa wszystkiego co malego psiego.
              Ale nie jestem specjalistka.
              Poza tym zartowalam..
              • jutka1 Re: zabawne.. 01.06.07, 15:34
                Wiem, ze zartowalas. :-)))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka