Dodaj do ulubionych

18 milionow jest nas

25.07.07, 17:21
w LA i okolicy.

Obserwuj wątek
    • fedorczyk4 Re: 18 milionow jest nas 25.07.07, 18:03
      Jakich "nas"? Nas z Polski? Nas bialych? Nas zydow? Nas Homoseksualistow? Nas
      Feministek? Nas Masonow? Nas Cyklistow?. Co za nas jest taki mas?
      • ertes Re: 18 milionow jest nas 25.07.07, 20:07
        > Jakich "nas"?

        Dlaczego musisz zaraz kategoryzowac? Nie wystarczy pojecie "ludzie" ?
        Musza byc "zydzi", "polacy", "homeseksualisci" itp.
        Separatyzm, segregacja czy po prostu za duzo Radia Maryja?
        • fedorczyk4 Re: 18 milionow jest nas 25.07.07, 22:17
          ertes napisał:

          > > Jakich "nas"?
          >
          > Dlaczego musisz zaraz kategoryzowac? Nie wystarczy pojecie "ludzie" ?
          > Musza byc "zydzi", "polacy", "homeseksualisci" itp.
          > Separatyzm, segregacja czy po prostu za duzo Radia Maryja

          Jak bys zgadl. Nadmiarryja z radyja pietro nizej. Ale ja nie kategoryzuje,
          probowalam uscislic i tyle. Osobiscie nie z kazda naszoscia mi po drodze wiec
          nie we wszyskie statystyki dobrowolnie wchodze;-) A w te Twoja liczbe "Nas" to
          juz niezaleznie od woli czy nie woli.
    • jutka1 Re: 18 milionow jest nas 25.07.07, 20:46
      Rozumiem, ze urodzil(-a) sie osiemnastomilionowy(-a) obywatel(-ka) Greater Los
      Angeles Area? :-D
      • ertes Re: 18 milionow jest nas 25.07.07, 22:03
        Tego to nie wiem.
        Tak sobie napisalem bez zwiazku.
        Tak cicho.
        • fedorczyk4 Re: 18 milionow jest nas 25.07.07, 22:12
          No ladnie, czyli ze tak sobie jest, nie wiadomo czego, ale wiadomo ile i
          gdzie:-)))
          • ertes Re: 18 milionow jest nas 26.07.07, 03:51
            A czy to ma znaczenie?
            Przez caly dzien nikt nie nic nie napisal ani nieczym sie nie odzielil wiec
            kazdy news jest lepszy niz nic.
            Skoro jednak masz jakies obiekcje to rzuc jakis temat.

    • iwannabesedated makabra 26.07.07, 03:23
      I to jest naprawdę okropna przygnębiająca wiadomość. Te ludzkie kupy, jeden na
      drugim, w ścisku, tłoku, w chmurach spalin,wśród gór śmieci, bez opamiętania,
      bez chwili refleksji. Po co? Na co? Żeby to jeszcze jakiś Bombaj, trzeci świat,
      czycoś. Ale to tak zwany świat cywilizowany.
      Im szybciej uruchomią się siły chaosu, tym lepiej, ludzkość dotarła do takiego
      punktu że się już nie opamięta. Przeczyści, przewieje, przepłucze to wszystko.
      Bo tak to się nie da. No nie da się po prostu.
      • iwannabesedated Re: makabra 26.07.07, 03:29
        Sory ludzie,jak już i Kris nie wytrzymał i wydżyzdnął, co ja też nie jestem
        święta. To mnie wszystko poraża ostatnio. Większość ludzi ma w głowie kaszankę,
        ich emocje to bagno, i to jest okropne. Okropne jest też to że to jest taka
        kurwa masa, jak karaluchy. Gorzej, bo karaluchy nie produkują kurwa gór
        śmieciowych, foliowych toreb, kontenerów sztucznych szczęk i biustów, programów
        telewizyjnych i pasty do klozetu o smaku brzoskwiniowym. Karaluchy nie pierdolą
        głupot trzy po trzy para pietruszka emitując to na pięć oficjalnych stron świata
        w pięciuset językach. To jest wszystko okropne. OKROPNE. Coś się spierdoliło nie
        do naprawienia.
        • ertes Re: makabra 26.07.07, 03:50
          >Coś się spierdoliło nie do naprawienia.

          Ja to bym ci poradzil udanie sie do szrinka bo rzeczywiscie cos sie ci spier***.
          Twoje komentarze pisane jezykiem rynsztoku to zupelne dno.
          Masz jakis kompleks? Boisz narazic sie na smiesznosc bo ktos moze pomyslec ze
          nie umiesz sie wyslowic i tak naprawde nie masz nic do powiedzenia?
          To jest wlasnie makabra.
      • swiatlo Matematyczne obliczenia 26.07.07, 04:25
        iwannabesedated napisała:

        > ... Te ludzkie kupy

        Z tymi kupami to nie żarty. Nie wiem ile kupy robi dziennie przeciętny człowiek.
        Kilogram?
        No powiedzmy że pół kilograma. Pomnożone przez 8 milionów daje 4 tysiące ton
        ludzkiej kupy. Dziennie! Cztery tysiące ton dziennie!
        Ile ton zabiera przeciętna większa ciężarówka? Dziesięć? To daje 400 ciężarówek
        dziennie. Jedna ciężarówka na drodze zajmuje jakieś 20 metrów. Czyli daje to
        kolumnę ciężarówek długości 8 (ośmiu kilometrów).
        Osiem kilometrów ciężarówek załadowanych ludzką kupą!
        Przecież żeby to przerobić, jakoś zutylizować, oczyścić, uprzątnąć, to ile to
        trzeba rur, baniaków, zbiorników, chemikalii. Ile ludzi przy tym pracujących,
        księgujacych, kierujacych tą rzeką.
        Toć to cały przemysł!
        • ertes Re: Matematyczne obliczenia 26.07.07, 07:52
          Swiatlo czas slawojek juz sie dawno skonczyl.
          Zostan operatorem goniarki. bedziesz bogaty.
          • swiatlo Re: Matematyczne obliczenia 26.07.07, 08:36
            O, nie zauważyłem że mowa o 18 milionach a nie o 8.
            Zatem ten sznur ciężarówek musiałby mieć jakieś 20 km!
            I co oni z tym guciem robią?!
            Sznur ciężarówek o długości 20 km, każda załadowana po brzegi gównem. Rany
            gościa! Codziennie!
            Nic dziwnego że LA jest takie zanieczyszczone!
            • ertes Re: Matematyczne obliczenia 26.07.07, 08:51
              Stary, to nie twoj shack w Rembertowie, tu sie nie wywozi szambiarka.
              Uwazaj bo ci wstawie dwie gwiazdki na ten watek.
              Czego nie lubisz gwiazdek?
              • swiatlo Re: Matematyczne obliczenia 26.07.07, 17:13
                ertes napisał:

                > Stary, to nie twoj shack w Rembertowie, tu sie nie wywozi szambiarka.
                > Uwazaj bo ci wstawie dwie gwiazdki na ten watek.
                > Czego nie lubisz gwiazdek?

                Hehe, dobrze wiesz bo cały wątek pewnie przeczytałeś bardzo dokładnie.
                Co do tamtego forum, to jest to bodajże najlepsze forum jakie znam gdziekolwiek.
                99% mojej edukacji pochodzi z tamtego forum. Jest tam grupa naprawdę świetnych
                fotografów. Są też problemy, jak wszędzie. Jest pewna grupa niesympatycznych
                ludzi, skupiona głównie wokół Sailora i Stiga, którzy są bardzo dobrzy jako
                fotografowie, ale jako ludzie są wyjątkowo niemili i bardzo nieprzyjemnie się z
                nimi obcuje. Ja się nauczyłem ich obchodzić z daleka.
                Ale forum jest świetne.
                Innym forum na którym czasami działam i mam nadzieję że z czasem będę coraz
                bardziej aktywny, to www.naturephotographers.net/rf.html.
                Znam nawet paru ludzi osobiście. Jednak nie czuję się jeszcze mocny aby tam na
                stałe publikować. Są tam naprawdę mocarze i na razie za wysokie progi dla mnie.
                • ertes Re: Matematyczne obliczenia 26.07.07, 17:30
                  Zagladam tam czasami chociaz coraz mniej. Powoli pozbywam sie zabawek.
                  Chcesz moze N300/f4 ? A moze SB800 ?

                  Nie pisz tak otwarcie o fotografii, zwlaszcza "nature" bo CJ znow sie wkurzy i
                  ochrzani ;)
                  • swiatlo Re: Matematyczne obliczenia 26.07.07, 17:38
                    ertes napisał:

                    > Zagladam tam czasami chociaz coraz mniej. Powoli pozbywam sie zabawek.
                    > Chcesz moze N300/f4 ? A moze SB800 ?

                    Byłbym nawet bardzo zainteresowany, ale zależy to oczywiście od ceny. Jednak
                    przyznam że obecnie jestem całkowicie spłukany z kasy. Po wizycie całej rodziny
                    w RP i celebracji 50-lecia teściów to jeszcze mi zejdzie parę miesięcy aby dojść
                    do siebie. Jeśli chodzi o sprzęt to jednak obecnie bardzo mi doskwiera brak
                    dobrych szkieł w zakresie 18-50. Sigma ostatnio wyszła z jakimś szkłem w tym
                    zakresie, podobno dość dobrym.

                    > Nie pisz tak otwarcie o fotografii, zwlaszcza "nature" bo CJ znow sie wkurzy i
                    > ochrzani ;)

                    No tak, oni nie lubią kiczu...
    • luiza-w-ogrodzie 18 milionow - ta liczba mnie przeraza 26.07.07, 07:03
      Niewazne, kto to ci nasi, ale ta liczba mnie przeraza. Na takim malym skrawku
      ziemi 18 milionow??? Musza strasznie deptac sobie po nogach, wzajemnie zagladac
      do zupy i dupy; straszne, zyc czujac ciagle oddech tych milionow na plecach.
      Brr, jak mozna dobrowolnie w takiej okolicy mieszkac?

      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • lucja7 jestesmy krasnalami 26.07.07, 12:11
        Zeby zdac sobie sprawe co to jest masa ludzi i ogrom skali problemow z tym
        zwiazanych (rowniez wywozenia gowna) proponuje wam wycieczke do Chin. Lepiej
        byloby gdyby ta wycieczka miala zwiazek z jakas praca a nie wylacznie
        turystyczna, bo to daloby pelniejszy obraz.

        W porownaniu z ogromem Chin, jestesmy ogrodowymi krasnalami.
        :-))))))
        • lucja7 Re: jestesmy krasnalami 26.07.07, 12:25
          Skojarzylo mi sie to bo o Chinach opowiada mi moj dobry kolega po fachu ktory
          pracuje duzo dla Chinczykow. I wlasnie on opowiada o skali i masie, z czego my
          tutaj, twierdzi, nie mozemy zdac sobie sprawy.
          Aktualnie opracowuje plany dla dwu przyszlych nowych miast 30to milionowych,
          bardziej schematy zreszta niz plany.
          • iwannabesedated Re: jestesmy krasnalami 26.07.07, 13:51
            Sory, ale mnie to Lucyfere nie pociesza. To że inni mają jeszcze bardziej
            beznadziejnie, to mnie wcale nie pociesza. Mnie się wcale nie robi mniej ciasno
            od tego że mi Ertez powie że ma na garbie 18 milionów albo Lucyfere straszy
            miastami 30 milionów Chińczyków. Po co tylu Chińczyków, i tak ich nikt nie
            odróżnia?

            Co do uwag Erteza, to z zaniepokojeniem mój drogi obserwuję Twoją fiksację na
            punkcie dosadnych wyrażeń których ja używam. Właściwie to zauważyłam, że nie
            czytasz wcale tekstu, tylko szukasz takich słów i się nimi podniecasz. Czy to ma
            jakiś podtekst erotyczny? Tego typu obsesje nie prowadzą do niczego dobrego
            Ertezie, może jakieś pigułki bierz?
            • ertes Re: jestesmy krasnalami 26.07.07, 15:47
              > Co do uwag Erteza,

              Poza potokiem gowna ktore wylewasz z siebie, tekstu jest raczej niewiele wiec
              nie ma na co zwracac uwage.
              Poza twoja riposta jest tak ograna jak i prymitywna. Napisz cos co ma sens i nie
              ocieka gownem ktorego nawet ciezarowki Swiatlo nie potrafia zebrac.
              • iwannabesedated propozycje Erteza dla Cioci Stokrotci 26.07.07, 22:15
                Ciocia mówi : Nie dziękuję.
                Jeśli pozwolisz nadal będę pisać to co uważam za stosowne. Mój sposób
                wypowiadania jest przynależny mojej tradycji rodzinnej, więc skoro masz jakieś
                wątpy w tej kwestii to zgłoś się do seniora rodu. Tuszę jednak iż wywoła to
                skutek odwrotny, ale przecież o to Ci chyba chodzi.
                Nie jesteś aż taki durny Ertez na jakiego się tutaj z upodobaniem kreujesz,
                niemniej mało sprawny z Ciebie manipulator. Ale, żebyś nie płakał to masz od tu
                od Cioci: cipizdek. Wystarczy? Nie? No to ochujalstwo.
                • ertes Re: propozycje Erteza dla Cioci Stokrotci 26.07.07, 22:59
                  > Jeśli pozwolisz nadal będę pisać to co uważam za stosowne

                  Alez pisz, pisz jak i ja pisze. Jak widac po powyzszym tekscie potrafisz pisac z
                  sensem ale ta cala otoczka to zwykla poza pod ktora cos ukrywasz. Nie jestem
                  psychiatra wiec nie zdiagnozuje cie ale mysle ze jestem blisko.

                  Ci-pizdek, ci-puszka i inne ci-slowka sa OK jesli uzywane raz na jakis czas.
                  • swiatlo Re: propozycje Erteza dla Cioci Stokrotci 26.07.07, 23:29
                    ertes napisał:

                    > Alez pisz, pisz jak i ja pisze. Jak widac po powyzszym tekscie potrafisz pisac
                    > z sensem ale ta cala otoczka to zwykla poza pod ktora cos ukrywasz. Nie jestem
                    > psychiatra wiec nie zdiagnozuje cie ale mysle ze jestem blisko.
                    >
                    > Ci-pizdek, ci-puszka i inne ci-slowka sa OK jesli uzywane raz na jakis czas.


                    Ludzie, kochajmy się!
                    Odnoszę wrażenie że Stokrota drży z pożądania do Ertesa. W końcu to kawał chłopa
                    w sile wieku! A Stokrotka przecież wie że niewiele jej już zostało...
                    Ale jest to tzw. ciche nieujawnione pożądanie. Objawia się ono jedynie w
                    fantazjach. Ale wytrawne oko jak moje łatwo to widzi w jej postach....
                    • jutka1 Re: propozycje Erteza dla Cioci Stokrotci 27.07.07, 00:05
                      Swiatlo, tak piszesz, jakbys pisal z doswiadczenia?... W psychologii to sie
                      nazywa "projection" (po polsku przeniesienie). ;-))))))))))
                      • swiatlo Re: propozycje Erteza dla Cioci Stokrotci 27.07.07, 00:32
                        jutka1 napisała:

                        > Swiatlo, tak piszesz, jakbys pisal z doswiadczenia?... W psychologii to sie
                        > nazywa "projection" (po polsku przeniesienie). ;-))))))))))

                        To znaczy co sugerujesz? Że ukrywam własne pożądanie? Ale do kogo? Do Stokrotki
                        czy Ertesa?
                        • jutka1 Re: propozycje Erteza dla Cioci Stokrotci 27.07.07, 00:48
                          Nie bede az tak wlazic w Twa dusze, Swiatlo... ;-)))
                          • iwannabesedated inny świat 27.07.07, 01:57
                            tak tak, w tym świecie my wszystkie tutaj jak leci baby forowe rżymy,
                            przepraszam, drżymy z pożądania i kląskamy tęsknie za Ertezem życząc śmierci
                            jego chudej żonie,ew. śnimy po nocach o nawróceniu Krisa na heteryckość, lub tyż
                            modlimy do Boga o odnalezienie tej części mózgu światły która jest MIA. Taki to
                            świat, też nie ma tu dyskryminacji kobit, dzieci szanują nawet najgłupszych
                            rodziców, wiatr wieje od dołu, a psy szczekają zaś dupami na prąd co zawraca w
                            drutach.
                            • swiatlo Re: inny świat 27.07.07, 03:24
                              Sorry Stokroto, Ertes jest dla ciebie nierealny.
                              Ale pofantazjować to sobie zawsze możesz... :)
                              • iwannabesedated Re: inny świat 27.07.07, 04:04
                                Wiesz, ja akurat jako zatwardziała nierealistka, jestem w sekcie Krisowej, tak
                                mam, bo lubię się męczyć w życiu i nigdy nie dostawać tego co chcę.
                                Żony bowiem schodzą śmiertelnie, lub idą w szkodę czyteż w cug, jest to fakt
                                faktyczny, natomiast nikt nigdy nie słyszał żeby gej poszedł nagle na baby.
                                • swiatlo Re: inny świat 27.07.07, 07:47
                                  Stoktroto, wniosek jest taki że nie opłaca się nagle wypowiedzieć wojny.
                                  Ja do ciebie nic nie mam, ale jak dalej będziesz mi pokazywać otwarty
                                  disrespekt, to ja przed tobą też nie będę sobie gęby serwetką wycierać.
                                  • iwannabesedated imputacje 27.07.07, 12:42
                                    Co Ty mi tu imputujesz?! Nic Ci nie pokazuję, a już zwłaszcza otwartego! Skandal!
                                    I co admin na to wszystko???
        • maly.ksiaze Re: jestesmy krasnalami 26.07.07, 22:26
          > W porownaniu z ogromem Chin, jestesmy ogrodowymi krasnalami.
          > :-))))))

          Troche tak, a trcohe nie, Lucjo. To znaczy: generalnie sie zgadzam z Twoja
          uwaga. Jezdze co jakis czas do Indii i to mi dalo nieco inna perspektywe na
          amerykanski scisk(?).
          Ktoregos razu wybralem sie, za rada kolegi, do Mysore. To taka atrakcja
          turystyczna, powiedzial mi. Niewielkie miasto, piekny palac...

          en.wikipedia.org/wiki/Mysore
          Niewielkie miasto bylo istotnie male. Troche ponad milion mieszkancow. Jak oni
          moga sie tam tak tloczyc, nie mam pojecia.

          en.wikipedia.org/wiki/List_of_most_populous_metropolitan_areas_in_India
          en.wikipedia.org/wiki/List_of_cities_in_the_People%27s_Republic_of_China_by_population

          Ale z druguej strony: Bangalore, mekka wszystkich nieszczesniokow 'working for
          the man' ( en.wikipedia.org/wiki/Bangalore ) wydalo mi sie zageszone
          jest wprost niemozebnie. Wiki twierdzi, ze jest tam 7 126 osob na km2. Dla
          porownania: LA 3 165, Pekin 888 (?! - ja tam w te liczbe nie wierze), ale juz
          NYC: 10 316 (yeah!).
          Ba, LA (od tego sie zaczelo) jest mniej zageszczony niz Montreal (pozdrowienia
          dla C-J): 4 439. A Montreal to takie jakby kieszonkowe miasteczko...

          Moze wiec nasz wlasny scisk jest prawie taki, jak chinski. Tyle, ze radzimy
          sobie juz lepiej...

          Pozdrawiam,

          mk.
          • blues28 Re: jestesmy krasnalami 27.07.07, 19:02
            maly.ksiaze napisał:

            Moze wiec nasz wlasny scisk jest prawie taki, jak chinski. Tyle, ze radzimy
            sobie juz lepiej...

            Mysle, ze Japonczycy tez sobie lepiej radza niz chinczycy i hindusi. Tokio jest
            bodajze najbardziej zatloczonym miejscem na ziemi. Nie, nie chcialabym mieszkac
            w Tokio.
            • iwannabesedated Re: jestesmy krasnalami 27.07.07, 19:50
              Wiecie co, ale to brednie jakieś są. Że jedni w tłoku sobie radzą a inni gorzej,
              więc w sumie jest dobrze bo my jesteśmy w swoim tłoku lepsi niż inni w swoim.
              Jakby mniej więcej ktoś stał w gównie po szyję i się cieszył, że ma lepiej niż
              sąsiad, bo ten ktoś ma maskę tlenową a sąsiad nie. Ale botomlajn jest taki:
              wszyscy stoją w gównie. I tego nie zmieni to czy mam maskę tlenową, klimę, czy
              stoję w tym gównie w pantoflach od Gucciego czyteż w papciach z łyka. No dobra,
              kończę, bo użyłam słowa 'gówno' trzy razy i Ertez dostanie orgazmu i się będzie
              domagał więcej.
              • swiatlo Re: jestesmy krasnalami 27.07.07, 20:01
                iwannabesedated napisała:

                > No dobra, kończę, bo użyłam słowa 'gówno' trzy razy...

                Cztery
              • blues28 Re: jestesmy krasnalami 27.07.07, 20:45
                Stokroc!!
                Przestan snuc wizje populacji zanurzonej w gownie po szyje! I to
                demokratycznie: Gucci obok lapci, nie no nie moge ;))))))))))))))
                • asia.sthm Re: jestesmy krasnalami 27.07.07, 21:16
                  Uuuu, temat sie rozbudowal :))
                  Tak jak automatycznie paliwo przeliczam na wanny, inteligencje na ertesy,
                  gowniane cysterny na zuzyte paliwo, tak ludzki tlok zawsze przeliczam na
                  nachalnosc. Nie lubie statystyk, ale jakby co, to do szesnastego miejsca po
                  przecinku wylicze co nalezy....zeby tylko sie chcialo ;)
                  • chris-joe szmaty 28.07.07, 00:27
                    Mam obsesje szmat. Gdy ogladam tlumy w metrze, na ulicach, w domach towarowych,
                    na lotniskach, to mysle ile szmat kazdy z nas juz zuzyl. Ile miejsca by zajely
                    te wszystkie portki, sweterki, skarpety, koszule, majtki, krawaty, staniki,
                    rajtuzy, marynary, plaszcze, kapelusze, podkoszulki, bluzeczki, mantyle, pelisy,
                    kalesony, chusty, buty i buciki, sandaly i trepy, szaliki, rekawiczki, apachy,
                    halki, ponczochy. Razy 6.5 miliarda. Oswiecim staje przed oczami. Brrr.
                    • lucja7 Re: szmaty, wysypiska 28.07.07, 00:33
                      Tam zaraz Auschwitz..Poza tym to za malo.
                      Mozna zobaczyc pozamiejskie odkryte haldy wysypisk smieci, starannie
                      posegregowanych.
                    • swiatlo Re: szmaty 28.07.07, 01:30
                      chris-joe napisał:

                      > Mam obsesje szmat. ...

                      Zawsze mówiłem że wszyscy powinniśmy chodzić nago.
                • jutka1 Kosi kosi lapci 28.07.07, 00:43
                  A propos Gucciego i lapci, dostalam wczoraj od przybranego tatuska butelke Gucci
                  Eau de parfum II. Rzadko podoba mi sie rozowy zapach, ale ten tak, owszem.
                  Swiezy, letni, ciekawe nuty.

                  Ale Blusmenka ma racje. Do lapci nie pasuje ni dudu.
                  Do lapci to tak bardziej woda brzozowa czycus.
                  :-)))
              • maly.ksiaze Ale odjazd... 28.07.07, 00:44
                Zaloze sie, ze niemal wszyscy, jak tu piszemy, urodzilismy sie w miastach,
                mieszkamy w nich w tej chwili i wogole wiekszosc zycia w nich spedzilismy.
                Jednak jak sie okazuje, wszyscy niemal teknia za laka pelna stokrotek, borem
                pelnym zwierza, zboza lanem szerokim (ze nie wspomne o dziecielinej pale i
                panienskim rumiencem). A tlok to gowno, sterty lachow i wogole mizeria.

                Jednak nikt (poza, jak sadze, Jutka) nic z tym nie robi, choc przeciez
                przeprowadzic sie tak latwo (wiem, bo sam to robie co 2-3 lata). O co chodzi?
                Ano o to, ze z mieszkania w tloku wynikaja rozliczne korzysci, ktore
                najwyrazniej cenimy sobie wyzej, niz swobedne stepy i inne odjazdowe motywy,
                ktore do glowy sobie nawsadzalismy (pod wplywem niewlasciwych lektur, jak
                mniemam)... A jak kto i gdzie 'z dala wyjedzie', to w taki sam tlum, tyle ze w
                Jastarni, Saint Tropez, Hawanie lub Goa (wlasciwe podkreslic).

                To, ze jedni sobie radza z przepychaniem gestwy (i kibli) lepiej, niz inni, to
                oczywistosc i wogole nie mam pojecia, o co Stokroci chodzi. Jak bum-cyk-cyk.
                Akurat scieki w tzw. krajach rozwinietych nie sa juz dawno powazny zagrozeniem
                ekologicznym. Pod sterta gowna nie zginiemy. Co do reszty - kwestia wyboru.
                Jednak z jakis przyczyn ludzie sa gotowi zrobic niemal wszysto, aby nie mieszkac
                w Kansas.

                Czego i Wam zycze,

                mk.
                • lucja7 Re: Ale odjazd... 28.07.07, 01:00
                  m.k pisze: "Jednak jak sie okazuje, wszyscy niemal teknia za laka pelna
                  stokrotek, borem pelnym zwierza, zboza lanem szerokim..."

                  Oswiadczam po raz juz ktorystam ze naleze do tych wszystkich minus niemal
                  wszystkich ktorzy absolutnie za tym nie tesknia.
                  Moim miejscem zycia jest wielkie miasto, a spedzenie w czyims ogrodzie chocby
                  pol dnia wymaga z mojej strony i duzego wysilku i duzo dobrej woli, a polaczone
                  bywa z migrenami, irytacja wynikajaca z polowania na komary i oganiania sie od
                  much.
                  Jak mowilam, jestem stworzeniem miejskim.
                  • iwannabesedated na pomoc! 28.07.07, 01:32
                    Miasto owszem, miasto to jest powiedzmy tak dwieście-czterysta tysięcy, to nie
                    jest kurwa ani melon ani melonów trzydzieści, bo wtedy to jest meloch,
                    przepraszam, moloch. I oczywiście, że można się przeprowadzić, tylko miejsc już
                    coraz mniej. Trzydzieści lat temu jeździłam do mojej Babci na wieś, a teraz
                    kurwa to jest środek Warszawy, więc dobra, mogę się przenieść, i potem znowu i
                    znowu, mam spędzić życie spierdalając przed ef-in' human snowball, też mi
                    perspektywa, dzięki.
                    Apropos szmat, to ja od pewnego czasu mam uczucie że coś mnie cucka i nęka we
                    własnym domu, międli, zabiera miejsce i ruguje a zarazem w tym domu więzi i
                    trzyma. Ohydne uczucie, zaczęłam się zastanawiać, ki fiute. Bo można oczywiście
                    zwalić na Szatana, tylko jaką postać przybrał onże tym razem. No więc myślę,
                    myślę, co w moim domu jakby stanowi wartość dodaną, czyli produkuje, cieszy,
                    bawi, funkcjonuje, a co jest energetycznym pasywem. Czyli zabiera uwagę,
                    miejsce, energię, męczy brzydotą, bezużytecznością i psowaniem się bezustannym.
                    No i wiecie, głównym problemem jest nadmiar szmat jebanych. Ciągle niby je
                    selekcjonuję, i wyrzucam, a ich ciągle jest za dużo. Niby nie kupuję szmat, a
                    jednak się mnożą. Chodzę w kilku ulubionych, a ta reszta? Tłoczy się na
                    wieszakach, zapycha szuflady, spada na podłogę, kurwa. No więc przystąpiłam do
                    pacyfikacji i wiecie co? Szmaty się nie dają! Bronią się metkami znanych firm,
                    mamią przyszłą użytecznością jakąś, względami sentymentalnymi! Man, to jest
                    okropne. Czuję się jakbym sama sobie wyrostek wycinała. O wsparcie energetyczne
                    u foruma zabiegam gdyż Szatan siedzi u Stokroci w szmatach i ni fiute wyrugować
                    się dać nie chce.
                    • chris-joe Re: na pomoc! 28.07.07, 01:47
                      Wanna, dlatego nasze wyjazdy do Brazylii sa tak niezbedne- wywozimy tam cala
                      szmaciana nadwyzke. Przy czym ja przeczesuje garderobe braza, on moja. Mozemy
                      zawetowac tylko 3 garderobiane ajtemy.
                      Oproznione zas kufry i walizy zapelniamy kawa.

                      (operacja ta okrutna i bezwzgledna zbliza sie ogromnymi krokami)
                  • chris-joe Re: Ale odjazd... 28.07.07, 01:37
                    Pudlo, mk. Gdyby nie przyszloroczna ucieczka do Vancouver, juz dzis (tzn. 1
                    lipca :) bysmy sie ze srodmiescia wyniesli. W Van. w centrum mieszkac nie
                    bedziemy (zreszta nie byloby nas to stac przy vancouverskich cenach).
                    Nie zeby zaraz na wies, w lany, w lono, legi i lasice, ale do jakiegos Burnaby-
                    owszem.

                    Bylem mieszczuch. Ale: Hi, my name is chris and I am getting older. Methinks :))
                    • ertes Re: Ale odjazd... 28.07.07, 02:40
                      Najchetniej na jakas bezludna wyspe na Pacyfiku.
                      Jak sie nazywa ta co to buntownicy ja zasiedlili? Pitcairn.
                      Moze bys cos takiego tez.
                      • chris-joe Re: Ale odjazd... 28.07.07, 02:49
                        Sie ktoregos wieczora zabawialem -jako przyszly emeryt kanadyjski z EU
                        paszportem ze strefy Schengen- przegladajac europejskie terytoria zamorskie :)
                        • ertes Re: Ale odjazd... 28.07.07, 09:15
                          Jako Kanadyjczyk na takiej Polinezji Francuskiej mozesz przybywac bez wizy 30
                          dni a jako Polak 90 :)
                • blues28 Re: Ale odjazd... 28.07.07, 08:49
                  Przyznaje sie bez bicia, ze teoria MK calkiem do mnie pasuje. Bo mnie sie
                  roi "wsi spokojna, wsi wesola", ale moja praca trzyma mnie w miescie. Uprawa
                  roli jako zrodlo utrzymania odpada, bo sie na tym nie znam, Osobisty tez nie,
                  na dodatek on woli komputery niz wyrzucanie gnoju. I po sprawie ;)
                  • jutka1 Re: Ale odjazd... 28.07.07, 10:54
                    Blues, co Ty tak ze skrajniosci w skrajnosc. Albo Madryt, beton i cement w 40C,
                    albo trza rolnikiem byc i sie w gnoju tytlac.
                    Wyjazd na wies nie oznacza uprawiania przeciez. Czy ja sie na tym znam? Czy cos
                    uprawiam?
                    Z dzialalnosci rolniczej dochody zerowe, zarabiam glowa jak kiedys, w Paryzu.
                    Internet, telewizja cyfrowa, prasa zagremaniczna w skrzynce na listy, mozna miec
                    prawie wszystko - procz spalin i tlumow, no i ulubionej knajpy na rogu.
                    Nie to, ze na sile zachecam i bronie, ale _musze_ zauwazyc, ze wies nie oznacza
                    lajna z kompostem, a przynajmniej nie musi.
                    :-)))
                    • jutka1 Re: Ale odjazd... --- PS 28.07.07, 10:57
                      W tym roku ze wzgledu na moja kontuzje ogrodem zajmuje sie Pan Pomocnik. Zwykle
                      ja kosze trawe traktorkiem (lubie, i mnie to relaksuje) i zrywan plody typu
                      porzeczki i truskawki czy inny agrest.
                      To tak gwoli prawdy calkowitej. :-)
                      • blues28 Re: Ale odjazd... --- PS 28.07.07, 11:07
                        Jutka, nie kojarze wsi wylacznie z uprawa roli i kompostem alias gnojem;))
                        Rzecz w tym, ze jesli uprawiasz tzw. wolny zawod to mozesz mieszkac gdzie
                        chcesz. Juz gdzies napisalam, ze Ci przyzazdraszczam. Jednak moja praca
                        zwiazana jest z duzymi firmami (male firmy rzadko maja dzialy marketingu, duze
                        fimy rzadko lokuja sie na wsi) i z duzymi miastami. Ale jak kiedys nadejdzie
                        emyrytura, to....
                        • jutka1 Re: Ale odjazd... --- PS 28.07.07, 12:09
                          Aaa, teraz rozumiem, Blues. :-D
                          Rzeczywiscie, marketingowcow duzych firm tu w oklicy niezbyt wielu :-)))
                          Ale we Wroclawiu - owszem. Preznie sie na m Wroclaw rozwija. :-D

                          Moje marzenie na "stare lata" to oko0lice Huelva lub Jerez de la Frontera. Jakis
                          gaj oliwny albo i nie, leniwe zycie, sjesty, fiesty, flamenco, manzanilla i
                          tapas, ech...
                          Kto wie, kto wie. :-)))
                          • blues28 Re: Ale odjazd... --- PS 28.07.07, 13:15
                            jutka1 napisała:

                            Moje marzenie na "stare lata" to oko0lice Huelva lub Jerez de la Frontera.
                            Jakis gaj oliwny albo i nie, leniwe zycie, sjesty, fiesty, flamenco, manzanilla
                            i tapas, ech...

                            Znam bardzo dobrze tamte strony (moja firma wywodzi sie stamtad, robi najlepsze
                            i najslynniejsze na swiecie sherry), i choc pelne uroku, dla mnie stanowczo za
                            gorace. Jesli juz, Huelva podoba mi sie bardziej, ocean lepiej reguluje
                            temperature niz Morze Srodziemne;)) Albo "Pueblos Blancos" jeszcze nie do konca
                            zatloczone.

                            A teraz czas na real: dzis gazpacho (juz porzadnie schlodzone) i swieze
                            sardynki z rusztu. I nic wiecej;))
                            • jutka1 Re: Ale odjazd... --- PS 28.07.07, 13:27
                              Im blizej oceanu, tym lepiej dla mnie. :-)
                              Andaluzyjskiego wybrzeza M. Srodziemnego nie uznaje - tylko ocean i
                              przyleglosci... :-)

                              Nawet sierpien moge zniesc, jesli jestem na wybrzezu. Bo w Sewilli juz nie da
                              rady. :-)
                              • lucja7 Turystyka masowa ;-) 30.07.07, 10:27
                                Turystyka masowa jest dla mnie wiekszym problemem spolecznym niz problem wywozu
                                gowna za miasto. Bo gdyby przeliczyc ilosc turystow na kilometry autokarow albo
                                hektary zasmrodzonych plaz (czyli morskich wybrzezy) albo tony przezartego
                                tlustego zarcia plazowego, to nie wiem co by sie stalo.
                                Niech zyja wakacje ;-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka