jutka1 06.10.07, 11:28 No, czas na nowa porcje pierdul. Pierdula na dzis to okropna pogoda. Bleee. Nie wylaze nigdzie, o nie. :-) Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
morsa Re: O pierdulach - Odcinek 16 06.10.07, 14:08 Urlop zaczelam pechowo. Z lotniska na stacje Dworca Centralnego jechalam (mozna to tak nazwac? okolo dwoch godzin. Warszawa nie da sie juz lubic, a szczegolnie korki. Tutaj odpoczywam w ciszy malego miasteczka, milo, spokojnie, uprzejmi ludzie, wszedzie blisko. Mialam jechac do Warszawy przed odlotem do domu, ale chyba zrezygnuje z tego pomyslu. Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: O pierdulach - Odcinek 16 07.10.07, 13:27 Niesamowite ze mozna wydobyc tyle z jednej gitary...o "Paco de Lucia" mowie. Na jego koncercie wczoraj bylam. Dwie i pol godziny niby ale wydawalo sie jak pol jedynie. Fantastyczny koncert. A po koncercie rundka pubowa a raczej runda bo dobrze po polnocy w domu sie wyladowalo..wiec wypoczywam dzis ostro bo tydzien znow ciezki bedzie. Pa robaczki Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdulach - Odcinek 16 07.10.07, 14:07 Trafilas na Mistrza, Szfedziu. Gratuluje i po cichu zazdraszaczam - ostatni raz bylam na jego koncercie ze 4 lata temu. :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated okurde 07.10.07, 15:31 Poszłoby się. W odmętach grudniowych to by ociepliło serce i duszę. Odpowiedz Link
jutka1 Re: okurde 07.10.07, 16:10 Tujo, przyjedz do Wroclawia na koncert. :-))) Dzieki Szfedziu, na pewno mnie tam nie zabraknie. :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdulach - Odcinek 16 07.10.07, 13:40 morsa, latam od czasu do czasu do Warszawy do siostry. Mialam szczescie, nigdy< nie tkwilam w korku. A moze trafiam na lepszych taksowkarzy? Warszawe da sie lubic i ja ciesze sie juz na wiosne i moje kolejne tam odwiedziny. Najchetniej oddalabym Cie tam w rece siostry lub siostrzenicy, jestem pewna ze pod ich "przewodem" pulubilabys znowu Warszawe:)))) Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdulach - Odcinek 16 07.10.07, 16:07 a kiedy wystapi w Mannheim, szfedziu? Znajdz mi prosze. Gotowa jestem zdradzic mojego ukochanego Santane... Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: O pierdulach - Odcinek 16 07.10.07, 18:00 Nix ewciu, w listopadzie bedzie w Monachium i Hamburgu tylko. Na drugi rok nie ma jeszcze programu na jego stronie Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Bol istnienia po powrocie z urlopu 08.10.07, 01:28 Siedze za biurkiem z ponura mina. Chce isc do domu na swiezo wyremontowana werande, tam uwalic sie z ksiazka na sofie i wegetowac z przerwami na basen i kieliszek shiraza! Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
lucja7 Re: Bol istnienia po powrocie z urlopu 08.10.07, 09:10 Zawsze mowilam ze urlopy zostaly wymyslone w kontekscie sado- masochistycznego spojrzenia na prace. Zeby zilustrowac to o czym mowie, szefowa powinna ci przyniesc kilka stert papieru i pokazac, z milusinskim usmieszkiem, do jakiego spoznienia doprowadzil twoj wyjazd. ;-)))) czin czin Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Bol istnienia po powrocie z urlopu 08.10.07, 10:10 He he, Lucjo, marna ilustracja :o) Po pierwsze, prawie nie uzywamy w biurze papieru - wszystko leci elektronicznie. Po drugie, moja szefowa uwaza ze wszyscy powinni brac urlopy, bo wypoczeci pracownicy lepiej pracuja. A po trzecie, ona zupelnie nie jest typem sadystycznej kierowniczki, wiec spedzilysmy mila godzinke nad lunchem, plotkujac o wakacjach planowanych na 2008. Ona do Afryki, ja chyba na Hawaje albo inksza rafe. Gdybym miala wracac do innego kierownika po wakacjach, chyba bym sie zabila klawiatura. A tak mam tylko bol istnienia :o) Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Bol istnienia po powrocie z urlopu 08.10.07, 10:21 Hm, a nie możesz się umówić na pracę z domu? Coraz więcej firm tak działa, i to naprawdę jest bajmi świetne rozwiązanie. Na początek jeden dzień w tygodniu, żeby korporejszyn inkorporejted nie doznała zbyt wielkiego szoku. Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Re: Bol istnienia po powrocie z urlopu 08.10.07, 12:56 iwannabesedated napisała: > Hm, a nie możesz się umówić na pracę z domu? Coraz więcej firm tak > działa, i to naprawdę jest bajmi świetne rozwiązanie. Na początek > jeden dzień w tygodniu, żeby korporejszyn inkorporejted nie doznała zbyt wielkiego szoku. Stokrotko, pracuje z domu jeden do trzech dni w tygodniu. Zawsze pracuje z domu w czwartki, czesto wyrywam tez wtorek albo piatek. Co ma sens, bo nasz zespol i tak jest rozproszony po calej Australii i prawde mowiac nie ma znaczenia kto skad pracuje, byleby robil to czego sie po nim oczekuje no i zeby mozna bylo mozna sie z nim skontaktowac. Moja kierowniczka pracuje w biurze z widokiem na City, gdzie jezdze co drugi poniedzialek a w pozostale poniedzialki ona przyjezdza do biura gdzie ja jestem. Korporejszyn zacheca, docenia i oszczedza na pracownikach pracujacych z domu albo wpadajacych na chwile do biura do tak zwanych touchdown desks. Takie podejscie firmy do pracownikow powoduje ze tyle lat dla niej pracuje; jest mi latwiej organizowac swoje zycie gdy wiem, ze mam nieregulowane godziny pracy i moge zawsze sie urwac. Np ostatnie remonty tez przesiedzialam w domu patrzac panskim okiem na rzemieslnikow. Przezylam poniedzialek, wrocilam z pracy, napilam sie shiraza przy akompaniamencie Marizy, zaleglam na werandzie z ksiazka w reku, ale cos mnie pogonilo do roboty i od trzech godzin mecze sie przeformatowujac zdjecia. Dorzucilam co nieco do watku na Fotoforum "Ogrody: fotoforum.gazeta.pl/72,2,638,56871806,56871806.html i ide do wanny. Dobranoc Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
lucja7 Re: Bol istnienia po powrocie z urlopu 08.10.07, 11:29 Czyli jest jeszcze gorzej niz myslalam ;-) Nawet trudno ci dostrzec niewygodne strony kieratu, czyli sadyzm sadyzmu :-))) Odpowiedz Link
lucja7 Re: Bol istnienia po wizycie 09.10.07, 10:45 Przez trzy noce spala u mnie para z odleglej rodziny z Warszawy. Synalek jedynak w Ameryce w Seattle, z zona siedzaca w domu i mowiaca tylko po polsku, juz troje dzieci tam zrobionych (oprocz pierwszego). Juz pierwsze problemy adaptacji (po pieciu latach), juz nienawisc imigrantow innych niz oni (wynikalo tak z opowiadan mamusi). Wysylalam ich zwiedzac muzea czekajac sama z mezem w kawiarniach, po czym na calodniowa orbite autobusem dla turystow leniwych. Podobalo im sie bo autobus wysadzil ich na przystanku wodnym i przewiezli ich troche po Sekwanie, strzelili szampem i znow autobus. Ah, powiedzieli mi tez ze - "Seattle ma w planach zorganizowanie duzych przestrzeni miasta na wzor Barcelony", - hm, - "Znasz Barcelone? Podobno piekna", - hm, - "Bedziemy musieli pojechac", - hm, jedzcie Stokrotka napisala tu kiedys ze nie lubi ludzi pokazujac kretynow zabawiajacych sie ogniem w dupie. Uwazam ze wystarczy duzo mniej. Dzis odlatuja, jada na lotnisko sami, nie mamy czasu. Nie to ze sie poklocilismy, ale rozstanie bylo chlodne. Odpowiedz Link
jutka1 Po wizycie, przed wizyta... 09.10.07, 13:04 Lulu, takie wizyty, kiedy nie ma "chemii", a pojawia sie irytacja, sa meczace, szczerze wspolczuje. U mnie natomiast przygotowania (i niecierpliwe wyczekiwanie) do nadchodzacej wizyty ulubionego kuzyna. Od piatku do niedzieli chyba nie bedziemy spac, zeby sie nagadac, ponad trzy lata sie nie widzielismy. W miedzyczasie zdazyl sie rozwiesc (szkoda, lubilam jego byla zone), spotkac nastepna kobiete zycia, zamieszkac z nia, wybudowac dom, rozwinac sie biznesowo. Ilez to mozna przez trzy lata zrobic ;-)))) Dzien dzisiaj kompletnie pierdulowaty: sprzatanie papierow, pisanie jakichs pierdul, ktore musze wyslac za dwie godziny, pranie. Na obiad jagniecina z rozna prosto z Nowego Sacza. Podgrzeje z czosnkiem i swiezym rozmarynem. Mniam. Tyle pierdul z polskiej prowincji. :-) Odpowiedz Link
roseanne Re: O pierdulach - Odcinek 16 09.10.07, 13:46 z dnia na dzien zrobilo ise chlodno liscie leca, wiewiorki sie placza pod nogami jak tu zaatakowac gospodarza, by ogrzewanie wlaczyl? Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdulach - Odcinek 16 10.10.07, 07:10 O takiej godzinie mozna tylko narzekac. :-/ Bleee. Koniec pierdul porannych. :-) Odpowiedz Link
lucja7 Re: O pierdulach - Odcinek 16 10.10.07, 10:38 Co je? Ja tam lubie pracowac bardzo rano, cicho jest. :-) Odpowiedz Link
lucja7 Re: O pierdulach - Odcinek 16 10.10.07, 11:17 A teraz wychodze niedaleko, do 15ki, czyli po drugiej stronie metra "powietrznego", zlozyc wizyte Cécile ktora urodzila w sobote chlopczyka wazacego 4,040 kg!!! Mam dla niego piekny spioszek (grenouillère) nibiesciuchny :-))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdulach - Odcinek 16 10.10.07, 19:21 Lulu, jestem typem sowy, nie skowronka. Przed polnoca raczej nie zasypiam, a 5-6 godzin snu nastraja mnie raczej negatywnie :-))) Odpowiedz Link
lucja7 Re: O pierdulach - Odcinek 16 10.10.07, 22:23 Zycie aktywne i senne odbywam na dwie raty. Robie po prostu sjeste kiedy tylko moge. Praca po poludniu jest dla mnie niemozliwa, albo raczej trudna. Nigdy nie klade sie przed polnoca. I sowa i skowronek :-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdulach - Odcinek 16 10.10.07, 23:43 Szczesciara. :-) Tesknie za sjestami - rzeczywiscie, wtedy mi nie przeszkadzalo niedospanie. Teraz mam za duzo na glowie i brakuje czasu. Odpowiedz Link
lucja7 Re: O pierdulach - Odcinek 16 11.10.07, 10:37 Wszystko zalezy od organizacji. Robisz cos popoludniami? Czy ci sie wydaje? Ja pracuje od 7ej najpozniej, najczesciej od 6ej, to zalezy, do 10ej, 11ej, a pozniej od 4ej, piatej, do z pewnoscia 7ej, 8ej, albo duzo dluzej, z kolacja po drodze. To we dni normalne, bezwyjazdowe. Sjesta powinna byc obowiazkowa, wszystkim polecam. :-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdulach - Odcinek 16 11.10.07, 17:55 Jestem wielbicielka sjest. Niestety, przez ostatnie 2 miesiace mam tyle roznych rzeczy, ze nie udaje mi sie wykroic czasu w czasie sjesty. Mam nadzieje, ze to sie zmieni. Tak czy siak, o szostej rano zazwyczaj obracam sie na drugi bok i naciagam koldre na glowe :-))))) Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdulach - Odcinek 16 10.10.07, 16:22 nie taka to pierdola, ale wczoraj wjechal mi facet w auto. Jechalam waziutka uliczka (kolo tego hotelu gdzie spalyscie) no i facet nagle chcial wyjechac ze swojego parkingu. Cala prawa strona podrapana. W poniedzialek oddaje do lakiernika. Na szczescie nic powaznego sie nie stalo. Facet najpierw twierdzil, ze przeciez sie ogladal i wcale mnie nie bylo, ale czekajac 40 minut na policje zaprzyjaznilismy sie:)))) Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdulach - Odcinek 16 13.10.07, 18:26 bylam wlasnie na stacji benzynowej i facet przede mna placil za papierosy. Spytalam czy czytal olbrzymie ostrzezenie na nich. No i pozartowalismy troche. I tak sobie mysle: czy ludzie dalej by jedno kielbase, gdyby na niej takie ostrzezenie umiescic? Mysle ze watpie.. Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdulach - Odcinek 16 15.10.07, 08:02 Wizyte rodzinna przezylam, moja watroba tez ;-) Znow poniedzialek, znow intensywny tydzien przede mna. A w czwartek przyjezdza na dwa dni dobra kumpelka z Beneluxu - bedzie sluzbowo we Wroclawiu i wpadnie pogadac i odpoczac. W przyszlym tygodniu jade do stolycy, na wyjazd musze cos tam naskrobac, wiec tez bede zajeta. Moze tydzien pozniej zrobie sobie wolne. Chyba zapisze we wszystkich kalendarzach: "wolne", zeby nie zapomniec. :-))) Milego dnia i tygodnia :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdulach - Odcinek 16 15.10.07, 09:02 ja mam odwieczny problem: wyjezdzam zaledwie na 4 dni i NIE MAM CO UBRAC!!! To straszne. Zebym przynajmniej dokladnie wiedziala co chce, to bym poszla cos dokupic.... Och, gdyby mozna bylo dokupic nowa, szczupla sylwetke... Odpowiedz Link
maja92 Re: O pierdulach - Odcinek 16 15.10.07, 13:59 ewa553 napisała: Och, gdyby mozna bylo dokupic > nowa, szczupla sylwetke... %%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%% Albo oddac do sklepu nadmiar sylwetki....tak jak kafelki: kupi sie za duzo do lazienki, to zawsze te kartony, ktorych sie nie chce/potrzebuje mozna zwrocic po remoncie i zawsze tez oddadza kase.... ...ale bym bogata byla...... .......gdyby mozna bylo tak oddawac np. do sklepu spozywczego nadmiary sylwetkowe w zamian za jedzenie, ktore oni nam sprzedali..... ....tak sobie gdybam...... Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdulach - Odcinek 16 15.10.07, 14:24 swietny pomysl Maju! Ide oddac po pare kilo w lodziarni i ciastkarni:)))) Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdulach - Odcinek 16 16.10.07, 11:27 Piekna pogoda. Ma byc 19C. Niebo bez jednej chmurki. Poczytam i popracuje w ogrodzie. Wieczor wolny od spotkan, wiec moge tez troche popracowac. Jest OK. Tyle pierdul na dzis. :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: O pierdulach - Odcinek 16 16.10.07, 20:52 Byłam w sobotę na randce. Butelka chardonnay i gatka szmatka z gapieniem w oczy a potem potańczyć. No ale teraz mam zgryz bo facet mi się podoba. Łatwiej z tymi co się nie podobają bo można ich z mety skreślić i z ulgą odpełznąć do ulubionego życia. A tu? Zaraz się pojawiają ciemne hufce z przeszłości i panorama racławicka dizasterów miłosnych. Fak, życie singla to ciężki kawałek bagietki z pastą kawiorową lekko podwędzaną. A może promieniste rady jakieś udzieli mi forum? Spierdalać już? Czyco? Odpowiedz Link
blues28 Re: O pierdulach - Odcinek 16 16.10.07, 21:11 No nie! W zadnym wypadku nie zmykac, nie tchorzyc! Toz to marzenie niesingli! Dalej uprawic wpatrywanie sie w oczki, tance no i hodowle motylkow w brzuchu! I raportowac na forum, ktore trzyma kciuki. ;) Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdulach - Odcinek 16 16.10.07, 22:46 Randkowac i raportowac. Cieszyc sie zyciem. Uwazac na popaprancow w owczej skorze. PS. Zarezerwowac sobie piatek 26go na zwyczajowa konsumpcje. :-)))))) Odpowiedz Link
iwannabesedated popap. rańcy 17.10.07, 10:12 No tak, łatwo Wam powiedzieć, a Ty Pajtun kiedy ostatnio na randce, CO?????? Podbechtywać mnie to insza inszość, a samej spełniać podstawowy obowiązek singlowatości, to nie laska? Enyłej, niedawno skonstatowałam, że największym popaprańcem w owczej czytam coś skórze to jestem ja. Zarazem mnie to zgniotło, bo już mowy być nie może o ucieczce od, bo jak. Ale jest też to nadziejotwórcze, bo jednak ja jestem tym jednym popaprańcem na którego mam jakiś wpływ i może (może, powiadam) mogę nawet i zmienić. Za jakie tysiąc lat powiedzmy, jeśli się będę bardzo starać. Odpowiedz Link
jutka1 Re: popap. rańcy 17.10.07, 23:05 Tujo, wiesz przeciez, ze nie randkuje. Za wielu popaprancow wokol. Szkoda mi czasu, nie mam go zbyt wiele. PS. Zapisalas 26.10? Odpowiedz Link
jutka1 Sobotnio 20.10.07, 09:51 Pierduly sobotnie. Jest zimno i szaro. Jestem zmeczona. Musze dzis popracowac. Bleeee. Koniec pierdul. :-))) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Sobotnio 20.10.07, 12:53 Pajtonie. Może jest zimno i szaro, ale za to możesz w związku z tym napalić w kominku. Skoro już zarzuciłaś napalanie się ;) Co do pracy, to ja mam gorzej. Muszę popłacić rachunki i skonfrontować się z powstałym wówczas stanem konta, muszę powypełniać zaległe umowy, coby mi wypłacili zarobioną kasę. Zarabianie pieniędzy nie jest znowu takie trudne. Trudne są te wszystkie czynności papierkowe które trzeba wykonać żeby kasa do mnie dotarła. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Sobotnio 20.10.07, 13:18 Pelna zgoda, Tujo. :-) Papierkowa robota jest mega-upierdliwa. Tez nie znosze. Ide napalic w kominku. Tutaj tez masz racje. :-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdulach - Odcinek 16 24.10.07, 11:53 Pierduly przedwyjazdowe. Po poludniu sobie jade. Wieczor i noc we Wroclawiu, jutro w strone Warszawy, potem spotkania przerozne zawodowe i nie. Bede sie meldowac od czasu do czasu. Tyle pierdul na dzis. :-) Odpowiedz Link
ewa553 poszukuje chetnego... 25.10.07, 11:42 do kopania w ogrodzie! Mialam pana od ciezkich robot, ale niestety nie wolno mi go wiecej zatrudniac: to syn mojej podopiecznej. Za kazde zarobione u mnie pieniadze upijal sie i robil burdy. A przekopac trzeba wszystkie grzadki:(((( Wczoraj sie wzielam za to sama, alw dzis mnie strzyka "w krzyzu". Co zrobic? Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: poszukuje chetnego... 25.10.07, 12:00 wiesz, to się nie da Ewa. Bo następny może zarobione pieniądze przegrywać w ruletkę, wydawać na dziwki lub dragi. I to będzie oczywiście TWOJA wina, no bo czyja? Najlepiej zatrudnić tak jak się zatrudnia w Afryce murzynów. Nie daje się im pieniędzy bo wynikają z tego same kłopoty, tylko daje się im stare gacie oraz litr mleka z paczką białego chleba. Odpowiedz Link
ewa553 Re: poszukuje chetnego... 25.10.07, 14:40 hehe, sama na to wpadlam! Zaproponowalam mu, ze pieniadze nie, ale pojde z nim do sklepu cos kupic. Zazyl mnie i powiedzial, ze niczego nie potrzebuje:)))) Wiesz, gdyby to byl obcy, to niech sie zalewa. Ale ja niestety wiem, ze jak on sie upije, to zle traktuje moja podopieczna, nawet policje juz wzywalam. Tak wiec nie moge.... Odpowiedz Link
ewa553 wielkie kino 25.10.07, 20:34 przywiozlam sobie troche dobrych filmow z Polski. Widzieliscie "Spalonych sloncem" Michalkowa? Jestem pod wrazeniem. Niesamowity film. Cudowne zdjecia, znakomici aktorzy. Nie moge od wczoraj przestac o nim myslec. Odpowiedz Link
jutka1 Pozdrowienia z podrozy 26.10.07, 10:50 W stolycy mgla, chlodno. Dobrze mi wczoraj poszlo zawodowo, wiec moge sie teraz pooddawac przyjemnosciom. :-) Po lunchu z Tujom pojade na male zakupy, potem sie ewakuuje pod Warszawe, gdzie bede do niedzieli. :-) Jest fajosko, czego i Wam zycze :-) Odpowiedz Link
iwannabesedated Re: Jutka! 27.10.07, 13:05 Z lunchu z Pajtonem wynikło kilka spraw - mianowicie nasza do tej pory ulubiona knajpa Melodia się spieprzyła. Sorry szfedzia, Ty należysz do naszego klubu, więc Ciebie to też pewnie zmartwi. Zabieramy więc nasze futerka i niewyparzone gęby oraz szminki od diora, pierścionki z aleksandrytami i idziemy szukać miejsca gdzie trawa jest bardziej zielona a żarcie lepsze. Wynikła też pewna sprzeczność mianowicie że Pajton z jednej strony się do miasta nie nadaje bo pokręcił Grójecką z Górczewską oraz dostał alergicznej reakcji na spaliny, ale z drugiej strony bardzo Pajtonowi w mieście do twarzy i pięknie się tu jednak bajmi wpisuje jak w swoim futerku buszuje w poszukiwaniu perfumerii oczywiście chrancuzkiej. Odpowiedz Link
ewa553 Futerka!!!! 27.10.07, 16:49 Nosicie futerka?!?!?!?! Biedne trupki obciagniete ze skory? Wy hieny!!! Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: Futerka!!!! 27.10.07, 17:24 A niby ze w co mialybysmy sie ubierac? W sztuczne? Never!!!!! Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: Jutka! 27.10.07, 17:28 I co? Znalazyscie co nowego? Kurde jakos mi nie ten tego teraz jak ciotka taki kawal nam zrobila. Dziwnie mi jakos no ale w koncu bede musiala sie zmobilizowac... do teatru zdalo by sie znow isc, przwietrzyc sie trochu. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Jutka! 28.10.07, 16:28 Bardzo dobrze opisalas moj milosno-nienawistny stosunek do wielkich miast. :-))) PS. Perfumerie znalazlam, i nabylam droga kupna pare rzeczy. :-) PPS. Gorczewska z Grojecka zawsze mi sie mylily, i podejrzewam, ze tak juz zostanie :-))) Odpowiedz Link
ewa553 Warszawiakow wzywam do apelu!!! 27.10.07, 22:10 Jakis mily memu sercu informatyk z Brodna wymyslil cos slicznego: w nastepna niedziele odbedzie sie na moscie ?? - zapomnialam na ktorym, ale nie na Grota - odbedzie sie topienie kaczek!! Tak jak na koniec wiosny topi sie Marzanne, tak na koniec IV RP beda topione kaczki. Zadne tam plastikowe czyco, tylko kaczki ekologiczne. Prosze w moim imieniu pare zrzucic z mostu!!! Odpowiedz Link
luiza-w-ogrodzie Poniedzialkowe pierduly 28.10.07, 23:44 W zeszlym tygodniu wiosna zaszalala z deszczami i burzami a wszelakie zyjatka razem z nia. Po czwartkowej pelni Ksiezyca zaczely odzywac sie cykady, coraz bujniej rozkwitaja jacarandy. Na dzis zapowiadaja 30 stopni. Juz sie nie moge doczekac letniego urlopu. A poza tym jest cisza i spokoj (przed burza, bo szefostwo mi sie zmieni, znow bede miala managera do przyuczania :o)) Czego i Wam zycze Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><((((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><((((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link
jutka1 Re: Poniedzialkowe pierduly 29.10.07, 10:30 U mnie glowna pierdula to slonce za oknem. Yesss yesss yesss... :-) Za chwile wyjezdzam zawodowo na pare godzin, popoludnie i wieczor mam wolne, wiec bede nadrabiac zaleglosci w czytaniu spowodowane podroza do wielkiego miasta. ;-) Ide wiec zaplesc warkocz(yk), umalowac facjate i w droge. Bajfornau. :-D Odpowiedz Link
chris-joe Re: Poniedzialkowe pierduly 29.10.07, 10:37 U nas opadly juz niemal wszystkie liscie. Temperatury dzienne spadly ponizej 10. Montreal szykuje sie do zejscia w podziemie. Zaczyna sie poru roku zlosliwosci luizy :)) Odpowiedz Link
jutka1 Listo-pad 02.11.07, 10:13 Gdyby nie wrodzone lenistwo oraz deszcz, to bym sie zajela grabieniem lisci. Lipa juz gola, drzewa owocowe zgubily 2/3 lisci. Tylko dab sie ciagle upiera, ze jeszcze sie chce liscmi nacieszyc, mimo, ze zbrazowialy na amen. Troche jak ostatnie tchnienia jakiegos zwiazku. Zajmuje jesienna dusze przygotowaniami do remontu kuchni. Lodowke i zamrazarke (osobno) do zabudowy pod blatem juz znalazlam, teraz buszuje po necie za zmywarka i okapem (strony producentow), i starymi polkami (Allegro, Ebay). Tyle pierdul wioskowo-prowincjonalnych. :-) Odpowiedz Link
ewa553 Re: Listo-pad 02.11.07, 10:37 nawet mi nie mow o grabieniu lisci! To jedyny sport jaki w tej chwili uprawiam, ale za to intensywnie. I ciagle jestem rozdarta wewnetrznie: czy cieszyc sie jeszcze zlotymi liscmi na gruszy i jabloni, czy tez potrzasnac nimi, zeby wreszcie miec to za soba. Czy cieszyc sie cudowna, powyginana od starosci grusza, z ktorej owocow wcale nie jem, czy tez przestac ja lubiec za ogrom lisci do grabienia? Jesien to dla mnie wogole czas roznych rozterek.... Odpowiedz Link
ewa553 oj niedobrze, niedobrze: Hiszpania 02.11.07, 12:21 Wlasnie uznali Scientology jako kosciol.... U nas jest ta sekta obserwowana oraz rozwaza sie mozliwosc zakazania ich. Jakie jest Wasze zdanie na ich temat? Ja sie ich - jak kazdej sekty - troche boje. Odpowiedz Link
ewa553 ale pogoda!!! 05.11.07, 08:45 Mam cala liste zadan na dzisiaj, a tu zbudzilo mnie blekitne niebo i piekne slonce. Oj, przyjdzie mi niejedno na jutro przelozyc, a dzis lece do ogrodu. Jak sie wygrzebie z opadlych lisci, to jeszcze niejedno znajdzie sie, co by trzeba na zime przygotowac. Sama radosc pracowac przy takiej pogodzie! I Wam zycze slonecznego dnia, ba! tygodnia. Odpowiedz Link
jutka1 Re: ale pogoda!!! 05.11.07, 10:33 U nas tez pogoda do zniesienia, tylko co mi po tym, jak pracowac musze. Od sobotniego poranka do teraz nie mialam internetu. Awaria loncza plus weekend. Po poludniu napisze wiecej, o scjentologach tez. :-) Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdulach - Odcinek 16 06.11.07, 10:55 Z pierdul dzis tylko to, ze pada. I jest zimno. I nie lubie takiej pogody. :-/ Odpowiedz Link
ewa553 Re: O pierdulach - Odcinek 16 06.11.07, 16:27 ale mialam ladny widok! Pracowalam przez pol dnia w ogrodzie, z przerwami na parominutowe deszczyki. Powtarzalo sie to ze trzy razy, a potem...a potem...podwojna tecza!!! Piekny widok. Resztka zlotych lisci, przeblyski blekitnego nieba no i ta podwojna tecza. Fajne to. Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdulach - Odcinek 16 06.11.07, 22:47 W`Warszawie dzis sypal snieg. U nas ma padac w sobote. Mam nadzieje, ze uda mi sie dojechac z gor, bo tam bede od piatku do soboty. Coz, jutro czas na zmiane opon na zimowe. Pierwsze pierduly przedsniezne. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: O pierdulach - Odcinek 16 07.11.07, 00:07 Oj, padal zeby go. Psica mi choruje i musialam caly dzien z nia co i raz wychodzic. Poniewaz we wtorki woze Dzicinke pod Waraszawe na rehabilitacje, wiec niechcac cierpiacej zywiny samej w domu zostawiac zaladowalam te 65 kilo chudego psa do bagaznika i podczas kiedy Dziecie bylo masowane i cwiczone ja uprawialam martyrologie w lesie. Zimno bylo jak pierun. Snieg z deszczem mi padal na swiezo zrobiona koafiure, buty przmokly, rece odpadly, nos zsinial. A snieg niublaganie pruszyl. A godzine pozniej mialam zawodowy big bankiet. Wole nawet nie myslec o tym jakiej klasy urode i elegancje na nim zaprezentowalam. Odpowiedz Link
jutka1 Re: O pierdulach - Odcinek 16 07.11.07, 16:31 Pogoda do kitu, ale w sam raz na leniwe siedzenie przy kominku. Prasa, ksiazka, Kuchnia TV, pelen relaks i luzik. Dobrze mi. :-) Odpowiedz Link
kielbie_we_lbie_30 Re: O pierdulach - Odcinek 16 07.11.07, 17:04 Luzik holera!!! A tu wrze: robota, robota, robota, robota :( Odpowiedz Link