Dodaj do ulubionych

Lunch i problem

28.10.03, 13:00
Wiec zaczelo sie od tego, ze siedzac przed compem poznym wieczorem i czekajac
az sie banki danych zupdatuja i nie znajdujac nic godnego przeczytania na
zadnym forumie zaczelam szperac tu i tam az zakonczylam te akcjie
elektroniczynm zakupem dwoch biletow lotniczych plus nocy w Holiday Inn w
samym centrumie plus dwoch biletow na party sylwestrowe w ulubionym Paul’s
Club w Kolonii.

Nastepny etap to bylo, jak wieczorem siedzac na lozku przed tym zawsze-na-
przeciwko-wkurwiajacym-lusterm-w-szafie sie rozebralam, zeby ubrac pizamke. i
wtedy swierdzidlam ze wszystko mozna i sie da oprocz pojscia do Paul’s Clubu,
gdzie mnie znajom i szanujom z takom figurom. Wyliczylam szybko, ze te 1-2
kilo / miesiac co pan doktor zaproponowal nijak problemu nie rozwiaza i
postanowilam oglosic stan wyjatkowy.

Sprawe wyluszczylam mezowi, ktory nie wykazal zrozumienia dla problemu
glownego, ale wykazal zrozumienie dla faktu, ze jezeli cos dla kogos jest
problemem to jest to problem.
Obiecal pomoc. Najpierw przytaszczyl z piwnicy urzadzenie do torur, na ktorym
torturuje teraz codziennie moje miesnie (on pilnuje), potem zawiozl na basen
bez Piranhii, gdzie mam teraz plywac a nie d… moczyc w brodziku pilnujac,
coby przychowek pozostal w calosci.
Ale to nie jest najgorsze – najgorsze jest to, ze on mnie teraz zywi.

Dzisiaj jest pierwszy dzien zywienia w pracy. Dostalam duze pudelko, ktore
bylo dosc ciezkie. Ucieszylam sie, ze nie jest tak zle. Otwarlam pudelko
przed godzina i omal nie padlam trupem. Bylo tam jedno jablko, dwa pomidory i
SIEDEM MARCHEWEK! Jablko jakosc wcielam, pomidory tez w koncu wlazly, przed
chwila uporalam sie z ostatnia marchewka. Mam potworny bol w szczekach i
wrazenie, ze dolna prawa czworka i gorny lewy zab madrosci zaczely sie
ruszac. Pomijajac drobnostke, ze jestem GLODNA JAK CHOLERA!!!

Siedze teraz i mysle, co zrobic. Oddac te wszystkie bilety, stawic czola
znajomym z klubu czy zaczac trening autogenny „lubie marchewki, marchewki sa
dobre, zawsze chcialam jesc marchewki na sniadanie, obiad i kolacje“ czy isc
sie powiesic?

Xurek niezdecydowany
Obserwuj wątek
    • don2 Re: Lunch i problem 28.10.03, 13:20

      Jako wspolczujacy ZwG-10,podaje male menu lunchowe

      frikadele,kartofle puree,borowkowa marmolada,zieleniny rosne
      albo : fasola brazowa na slodko gotowana do tego tlusty i pachnacy
      boczek ,podsmazony w plastrach tlusty az ocieka,kartofelek
      albo:sznycel wiedenski z jajeczkiem podsmazane kartofelki na maselku.zielenina
      na zakonczenie kawa i drobne ciasteczka. smacznego.
      • basia553 Donie, Ty sadysto!!!! 28.10.03, 13:46
        Jako stale walczaca z wynikami wagi, jestem oburzona Twoim brakiem zrozumienia
        dla naszych potrzeb. Stale ktos powtarza, ze jestes ekspertem od wyzywienia,
        wiec badz tak dobry i wymysl lepiej jakas mila dietke, z ktörej na pewno nie
        tylko my z Xurkiem skorzystamy, jako ze problem ze tak powiem "ogölnodamski".
        Ja pröbowalam sie wlasnie pocieszac: wazylam sie po kolei z moimi dwoma kotkami
        a nastepnie wyciagnelam srednia i nie jest ona taka zla. Ale mila dietka bedzie
        röwnie milo przyjeta!! Wiec postaraj sie, jak chcesz to jestes bardzo mily!
        A wiec chciej!
        • don2 Re: Donie, Ty sadysto!!!! Poprawie sie!!! 28.10.03, 14:29
          I macie przepis na cud diete- bierzemy wielki garnek.

          do garnka wkrajamy:kapuste swieza,marchew,papryke czerwona,fasole
          szparagowa,pomidory,troche papryki ostrej,cebula.ilosci dowolne.zalewamy woda
          i gotujemy.mozna dodac czosnek.sol ,pieprz.jemy to co dzien az uszami
          wyjdzie.nic innego
          przez 6 dni. na 7-my dzien nie jemy tylko wypijamy pol litra smietanki 40 %.
          powinnismy miec ciekawa ksiazke i zamykamy sie w WC. stary przepis ,znany i
          sprawdzony.Zycie kobiety to pasmo cierpien i wyrzeczen.
    • vaud Re: Lunch i problem 28.10.03, 14:19
      drogi Xurku:
      1. żuj wolniej ( biedne szczęki! :-))) )
      2. ciesz się każdą marchewką, ona cię przybliża do celu
      3. pij dużo wody( szczególnie , kiedy cię kusi wybrać się w stronę lodówki)
      4. bądź z siebie dumna i kupuj sobie prezent za każdy zrzucony kilogramek
      5. pozbywaj się definitywnie za dużych ciuchów ( i tych z gumką w pasie)
      6. nagradzaj się też kosmetyczką i fryzjerem

      baw się dobrze
      • basia553 Re: Lunch i problem 28.10.03, 14:52
        A jaka metoda ta wage trzymasz? Bo to jest w sumie trudniejsze od schudniecia.
        Rok pelen wyrzeczen kulinarnych, bez rozpusty slodyczowej itd - straszne !!
        • don2 Re: Lunch i problem 28.10.03, 15:35

          A ja tam przedkladam panie "puszyste " nad takie fanatyczki odchudzania.

          uwielbiam obrazy Rubensa. D.
          • basia553 Re: Lunch i problem 28.10.03, 15:49
            Ojej, coraz bardziej Cie lubie!!!
            • jan.kran Re: Lunch i problem 28.10.03, 16:52
              Ja sie dzis zalamalam. Bo uswiadomilam sobie ile przytylam w ciagu 12 lat :-(((
              Powod tycia znika powoli , ale czy to cos da jak sa zaszlosci z przeszlosci ?
              Kazde usprawiedliwienie jest dobre , ale ja juz nie mam zadnego :-(((
              Ale mam tyz punkt pozytywny: wskutek fabryka + rowerek cos mnie sie stalo z
              organizmem i ostatnio wbieglam bez zadyszki na szoste pietro ( nie uzywam
              windy ). Ale jak dalej bede tyle palic to zadyszka wroci :-PPPP Kran Sportowy.
          • xurek siem chyba nie dogadamy :)))) 28.10.03, 21:53
            > A ja tam przedkladam panie "puszyste " nad takie fanatyczki odchudzania.
            > uwielbiam obrazy Rubensa. D.

            Ja nie jestem fanatyczka niczego (no chyba oprocz walki z fanatyzmem). Ja po
            prostu, jak w tej piosence "chcemy byc soba wreszcie" chce wygladac tak, jak
            mnie do tego zycie w mojej skorze przez dziesieciolecia przyzwyczailo i tak,
            jak mnie pamietaja w Clubie a nie tak, jak mi nagle sie po porodzie pojawilo
            przed lustrem, bo to nie ja i juz. Jak lubisz puszyste to prosze bardzo, ja nie
            mam nic na przeciwko. Ja obraz Rubensa tez bym uwielbiala, bo po spieniezeniu
            rozwiazalby wiele z nurtujacych mnie problemow. Gdybym jednak nagle zaczela
            wygladac jak na w/w obrazach to nie wiem.... chyba by skonczylo sie zle.... bo
            to jeszcze mniej bym byla ja niz ja teraz.

            Ale, jak wiadomo, de gustibus itd a pozatym Glab jestem i sie nie znam wiec
            moze byc, ze te puszyste sa znacznie lepsze no i fajnie, bo przynajmniej do
            czegos sie ten nowy wyglad przyda. Mam jednak nadzieje, ze nie na dlugo, nawet
            ryzykujac, ze przestane Ci sie podobac :))))))))

            Xurek
        • vaud Re: Lunch i problem 28.10.03, 17:02
          basia553 napisała:

          > A jaka metoda ta wage trzymasz? Bo to jest w sumie trudniejsze od schudniecia.
          > Rok pelen wyrzeczen kulinarnych, bez rozpusty slodyczowej itd - straszne !!


          -------> biegam codziennie i jem mniej niż przedtem. Na szczęście kocham
          jjarzyny, więc nie czuję się udręczona. Utyłam w czasie ciąży, bo musiałam
          lleżeć. Przed ciążą od lat jadałam niewiele, więc po diecie zrobiłam jak
          ddawniej.
    • ani-ta Re: Lunch i problem 28.10.03, 18:27
      xurku!
      jak ja ci wspolczuje glupiego pomyslu!!!!!!!!!
      ale mam cos dla ciebie;)
      1) sa takie zelki (na zgnilym zachodzie na 100%, bo u nasz w zaasciankowie to
      czasem ich poszukac trzeba) ktore sie zjada i zapomina o glodzie, bo cholerstwa
      pecznieja w brzuchu:)
      2) zalatwic sobie wrzody zoladka i przerzucic sie na diete siemieniowa;)
      najlepsze w tym celu jest mielone siemie lniane co to wszystko w sobie ma co
      zartko miec powinno, skutexznie wysciela uklad pokarmowy i... po zjedzenie
      ktorego czlowiek juz na nic nie ma ochoty:)
      3) a OLEJ te swoje urojenia!
      4) jak dopadne skaner to przysle ci fotke takiej jednej dzieweczki co to
      zrzucila nadmiarowe kilogramy "tluszczyku" a ktorej skorka zapomniala sie
      skurczyc:( bleeeeee
      5) gdzie jest napisane, ze kobieta powinna wazyc tyle a tyle i ani grama wiecej
      czy mniej?

      6) moja metoda pociazowa... rozrzucac zapalki po chalupie (dobrze jak pod
      kanape choc pare wpadnie) a potem zbierac... ( po kazda zapalke schylasz sie
      oddzielnie!!!)i tak do skutku:PPP po miesiacu katorgi, wysmiewania bliznich
      itp.... waga spadla a ja zakupilam hurtowe opakowanie zapalniczek:)

      a generalnie to juz tylko psycholog;))))

      a.:))
    • luiza-w-ogrodzie Trening autogenny i ciasny super ciuch 28.10.03, 22:13
      1.Marchewka: Jak najbardziej wmawiaj sobie ze lubisz i ze to dla Ciebie dobre.
      Powtarzaj ta sama technike w odniesieniu do tofu, brokulow, szpinaku, pomidorwo
      etc
      2. Ciuch: kup sobie SUPER ciuch dwa numery za maly, powies na widocznym miejscu
      i rozpetaj marzenia na temat wpasowania sie w niego w najblizszej przyszlosci
      (alternatywna i tansza metoda jest zrobienie sobie zdjecia nago i powieszenie
      go na lodowce. Mozna zastapic zdjeciem golej kobiety rubensowkiej urody lub
      grubszej. Na mnie zawsze dzialalo wyobrazenie sobie mojej bylej tesciowej).

      Plywanie cztery razy w tygodniu dziala cuda, ale po spadku wagi przybierzesz w
      ramionach i udach (to nie bedzie tluszcz ale miesnie).

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie

      ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·...¸><((((º>¸.
      .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸.·´¯`·...¸><((((º>
    • szfedka Nie przesadzaj :) 29.10.03, 11:13
      "Lagom är bäst" mowia Szwedzi, tzn wszystko w miare ;)
      Nie nalezy przesadzac ani z jedzeniem ani z niejedzeniem.
      Bedziesz jadla tylko "marchewki" zglodniejesz do tego stopnia ze zucisz sie na
      normalne zarcie z apetytem wilka a wtedy Twoj organizm przestawiony juz na
      kryzys odlozy wszelkie rezerwy na brzuszek i skutek bedzie odwrotny.
      To samo z treningiem. Zaczniesz trenowac intensywnie tak od razu, znudzi sie
      tylko, zmeczy i rzucisz szybciej niz zaczelas.
      Jezeli chcesz zrzucic tylko na Sylwestra to mozesz tak postepowac ale jest duze
      prawdopodobienstwo ze pozniej odlozysz 2 razy tyle co zrzucialas. Jezeli chcesz
      effektu na zawsze postepuj rozsadnie. Trening razem z normalnym jedzeniem 3
      razy dziennie. Miedzy posilkami marchewki. Zanim siadziesz do jedzenia wypij ze
      dwie szklanki wody. Jeden plaster sera mozesz zamienic na kilka plastrow szynki.
      Po prostu jedz duzo ale chudo. Trening tak na poczatku 2-3 razy w tygodniu. I
      nie mecz sie za bardzo o ile nie jestes przyzwyczajona bo tylko zmeczysz
      miesnie. Szybki spacer 1/2 godzinny. Lepiej czesto niz intensywnie.
      A Sylwester? Czy ci ludzie spotykaja Cie dla Twojej sylwetki?
      Potrafisz sie ubrac (widzialam na wlasne oczy), ciekawa osoba jestes.
      A na drugi rok zobacza Cie szczuplejsza i ich podziw dla Twojego charakteru
      urosnie :)
      Pozdrawiam
      Szwedka


      • xurek Re: Nie przesadzaj :) 29.10.03, 12:40
        Tak powoli, bez pospiechu z sensem i w ogole to wlasnie zaczelismy z lekarzem,
        bo tarczyca chyba wyleczona. Ale jak pisalam, do sylwestra to to efektu nie
        przyniesie :((. Sera nie jadam, tluszczow i innych slodyczy tez malo i nigdy
        nie mialam problemu z utrzymaniem wagi (nawet teraz z ta chora tarczyca), wiec
        jak juz schudne to pewnie tak zostanie. Mnie dobila/zabila/utuczyla
        zdecydowanie ciaza. Zdaje sobie sprawe, ze oprocz mnie samej nikogo to ani
        ziebi ani parzy jak w owym klubie bede wygladac a poza tym nie bylam tam juz
        tak dlugo, ze nie wiem, czy kogos znajomego (oprocz wlasciciela) tam jeszcze
        spotkam. Ale Club kojarzy mi sie z obcislymi sukienkami, golymi plecami,
        spodniami ciasniejszymi niz skora i innymi takimi i tak bardzo bym chciala....
        nawet jezeli to glupie i nawet jezeli polowe z tego "fast fasting" z powrotem
        przytyje. Trzymam sie marchewek jak dlugo dam rade :))). Kazdy w koncu ma prawo
        miec swojego swira, no nie :))))? Minie Sylwester to wroce do "rozsadku" ;)).

        Xurek
        • szfedka Re: Nie przesadzaj :) 29.10.03, 16:19
          xurek napisała:

          > nawet jezeli to glupie i nawet jezeli polowe z tego "fast fasting" z powrotem
          > przytyje. Trzymam sie marchewek jak dlugo dam rade :))). Kazdy w koncu ma
          prawo
          >
          > miec swojego swira, no nie :))))? Minie Sylwester to wroce do "rozsadku" ;)).
          >
          > Xurek
          a jasne
          tak to juz jest: kazda mucha ma swego bzika ;)
          pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka