Dodaj do ulubionych

Dlugosc snu

05.12.03, 15:41
Od jakiegos czasu sypiam po 6 godzin. Ni diabla nie idzie wiecej spac.
Czy to sa oznaki starzenia sie? Podobno im sie jest starszym tym mniej
potrzeba snu. Nie jest co prawda tak strasznie stary jak moj Swietlisty kolega
;) ale cos w tym jest.
Obserwuj wątek
    • kurczak1976 Re: Dlugosc snu 05.12.03, 15:52
      Niestety tak to juz dziwnie w tej naturze ze jak czlowiek mlody i ma duzo do
      zrobienia to z 8 godzin spac musi. Dziadek na emeryturze moglby sobie dluzej
      pochrapac to go natura po 4 godzinach ze snu wyrywa i koniec, nic nie pomoze.
      Najgorsze jest jak taki dziadek potem po domu szurac zaczyna zeby kogos
      obudzic bo sie mu nudzi :o))

      U mnie ze spaniem jest dramat. Jak kot przesypiam pol zycia
    • jutka1 Re: Dlugosc snu 05.12.03, 15:58
      Potrzebuje minimum 8.5 godziny. Niestety, nawet w week-endy rzadko sie udaje,
      i jestem w permanentnym stanie niedospania.

      Jakos jeszcze z czasem mi sie ta potrzeba nie zmienia, no ale od ertesa w
      koncu jestem tyciu mlodsza ;PPPPPPPP

      Jutka spioch
      • jan.kran Re: Dlugosc snu 05.12.03, 16:26
        Im jestem starsza tym mniej sypiam . Ostatnimi czasy szesc mi wystarcza :-))))
        KNajgorzej ,ze rzadko mi sie uda przespac t szesc w jednym kawalku. I to jest
        problem :-(((( K.
        • ma_teusz Re: Dlugosc snu 05.12.03, 16:50
          Ertes może zmień łóżko ;-))
    • basia553 Re: Dlugosc snu 05.12.03, 17:32
      Jestem wiekowa, a spac moge. ho, ho!
      A teraz anegdota:
      Mialam w Katowicach kolezanke w pracy, z bardzo slaskiej rodziny, z takich co
      to jeszcze w familokach mieszkali i mieli jedna sypialnie dla tejze Agnieszki,
      jej rodzicöw oraz wiekowego dziadka. Dziadek, jak na takiego przystalo,
      cierpial na bezsennosc. Ale jakos musial czas zabijac. No wiec przede wszystkim
      wysypywal na pierzyne swoje ulubione kopalniaki (twarde cukierki), ktöre
      nastepnie liczyl wrzucajac pojedynczo do blaszanej puszki. Nikt nie odwazyl sie
      cokolwiek powiedziec. Potem Dziadek sprawdzal, czy na pewno wszyscy wröcili na
      noc do domu. W tym celu oswietlal uprzednio przygotowana latarka pojedyncze
      lözka, a poniewaz - jak przystalo na dziadka - wzrok mial marny, swiecil
      wszystkim dlugo i wytrwale w twarz, az poniektörzy meldowali swoja obecnosc.
      Tak mysle Ertesie, dopöki tak daleko nie jestes jak dziadek Agnieszki - spij
      spokojnie, nie martw sie.
    • swiatlo Re: Dlugosc snu 05.12.03, 17:38
      ertes napisał:

      > Od jakiegos czasu sypiam po 6 godzin. Ni diabla nie idzie wiecej spac.
      > Czy to sa oznaki starzenia sie? Podobno im sie jest starszym tym mniej
      > potrzeba snu. Nie jest co prawda tak strasznie stary jak moj Swietlisty
      > kolega ;) ale cos w tym jest.

      U mnie to samo. 6, czasami 7 godzin to max. Najgorzej jest jest jak się
      pójdzie za wcześnie spać. Wtedy obudzi się człowiek o 4 nad ranem i za cholerę
      już nie da się zasnąć. I potem cały dzień przechlapany.
      A moja żona potrzebuje 10 godzin. Więc przez te 4 godziny to ja sam tak się
      szwędam jak smród po gaciach.
      • akawill Re: Dlugosc snu 05.12.03, 17:47
        Też 6 godzin wystarcza, choć moment wstawania bywa ciężki. Nawet 4 okazyjnie
        nie wytrąci z równowagi. Akawillowa śpioch.
        • ertes Re: Dlugosc snu 05.12.03, 18:14
          Cos w tym jest bo ertesowa w weekend i 11 godzin potrafi.
          Moze kobiety moga i lubia dluzej?
          • ani-ta Re: Dlugosc snu 05.12.03, 18:59
            zdecydowanie moga i wola dluzej!:)))))

            hehe
            ja lubie spac:) nawet bardzo lubie... co to jest 12 godzin przespac? nic
            trudnego... klade sie do lozka i spie 12 godzin... pod warunkiem, ze ktos mnie
            po tym czasie obudzi!:))))))))))))

            ale i moja spiaca regula ma wyjatki...
            na suwalszczyznie jest chyba swiezsze powietrze:PPPP tam wystarcza mi tylko 8h;)
            u jutki jeszcze mniej;)

            jesli mam byc ekonomiczna... musze zamieszkac z jutka;))) i jakie to
            proste?!:))))))))))))))))))))))))))

            a.:))
          • jutka1 Re: Dlugosc snu --- Ertes 05.12.03, 21:15
            ertes napisał:

            > Moze kobiety moga i lubia dluzej?
            **********
            Ano ;))))))
            • ertes Re: Dlugosc snu --- Ertes 05.12.03, 22:21
              To wiadomo ale mnie chodzilo o sen!
              hehe
    • chris-joe Re: Dlugosc snu 05.12.03, 17:52
      ja mam tak jak jutka i swiatlo. Potrzebuje min. 8 godzin, lecz sypiam po 6, bom
      nocny marek. Weekend-szmeekend, budze sie z ranca, nawet jesli pohulalem do
      poznej nocy. Tfu, na psa urok.
      • maria421 Re: Dlugosc snu 05.12.03, 18:11
        Tez jestem spioch. Okolo 8 godzin musze miec.

        A co do staruszkow, to nie wiem, czy oni malo spia, czy to im sie tak jakos w
        ciagu doby inaczej rozklada. Pospi sobie troche po obiadku (jezeli nie przysnie
        juz za stolem), troche po podwieczorku, to w nocy pokutuje.
    • kurczak1976 Re: Dlugosc snu 05.12.03, 18:19
      No ale juz z postow wynika ze kobitki moga i lubia dluzej spac:o)
      Tez nikt nie napisal anegdoty o babci wiec zanosi sie ze i na starosc ze snem
      nie bedzie tak zle!
      • don2 Re: Dlugosc snu 05.12.03, 18:27

        Don spal zawsze b.malo i tak idzie dalej.A kobiety potrzebuja podobno snu
        dla pieknosci,znaczy sie jedne mniej drugie wiecej.I sa takie co nawet gdyby w
        letarg wpadly to i tak nie pomoze.
        • i.p.freely Re: Dlugosc snu 05.12.03, 18:47
          Za mlodu to i caly dzien ciegiem przespac moglam - pewniem dlatego taka
          slicznotka...
          Od kiedy glowke srebrem mi przyproszylo za cholere wiecej spac nie moge wiecej
          niz szesc godzin. Najgorsze to to budzenie sie co dwie godziny. Czasem jestem
          w stanie zasnac od razu a czasem sie krece jak smrod po gaciach (jak to jeden
          z przedmowcow powiedzial)
        • kurczak1976 Re: Dlugosc snu 05.12.03, 20:17
          Czyzbys Donie w zawoalowanej formie chcial zasugerowac, ze te co wiecej snu
          potrzebuja to ropuchy wstretne przez nature pokrzywdzone.

          Z tego wynika ze albom taka brzydka bo z 9/10 godzin pospac sobie lubie (wiec
          jest co we snie poprawiac) albom pikna jak obrazek (ktora to wersje
          zdecydowanie preferuje) ;¬)
          • wkrasnicki Re: Dlugosc snu 05.12.03, 20:26
            Mam pare patentow na zdrowy sen, ale nie bede was psul. :-)
            Zreszta i tak admini by to wycieli. ;-)
            • swiatlo Re: Dlugosc snu 05.12.03, 20:35
              wkrasnicki napisał:

              > Mam pare patentow na zdrowy sen, ale nie bede was psul. :-)
              > Zreszta i tak admini by to wycieli. ;-)

              Zgadzam się całkowicie. A nie jest to żaden nowy patent, ale ogólna prawda od
              początku rodzaju ludzkiego znana. Nawet chyba już wcześniej, bodajże od czasu
              kiedy organizmy wielokomórkowe zaczęły to robić, hehe...
              • akawill o jaki patent chodzi? 05.12.03, 20:41
                swiatlo napisał:

                > Zgadzam się całkowicie. A nie jest to żaden nowy patent, ale ogólna prawda od
                > początku rodzaju ludzkiego znana. Nawet chyba już wcześniej, bodajże od czasu
                > kiedy organizmy wielokomórkowe zaczęły to robić, hehe...

                Co Ty Światło!? Wcześniej Jamesonem się nie rozkoszowano!
                • wkrasnicki Re: o jaki patent chodzi? 05.12.03, 21:04
                  Hmm, tak naprawde to nie jest moj patent ale J. Straussa (kurde zawsze mnie
                  ktos wyprzedzi). Czyli : wino, kobieta i ...spie.
                  • swiatlo Re: o jaki patent chodzi? 05.12.03, 21:08
                    wkrasnicki napisał:

                    > Hmm, tak naprawde to nie jest moj patent ale J. Straussa (kurde zawsze mnie
                    > ktos wyprzedzi). Czyli : wino, kobieta i ...spie.

                    No tak, wielokomórkowce wina nie pijały, chyba że same były zanurzone w jakimś
                    odczynie, ale nie dysponujemy dostatecznymi badaniami aby potwierdzić że
                    pomagało im to na sen.
        • swiatlo Haha! 05.12.03, 20:31
          don2 napisał:

          > I sa takie co nawet gdyby w letarg wpadly to i tak nie pomoze.

          Najlepszy wpis ostatnich dni :))))) ROTFL!

          Czytałem kiedyś że jest relacja pomiędzy potrzebną ilością snu a inteligencją.
          To znaczy im mniej potrzeba snu, tym większa inteligencja. Przykładem Napoleon
          i Einstein etc... Nie wiem czy to prawda, czy tylko kolejna bzdura.
          Parafrazując tutaj Dona, to można powiedzieć, że dla niektorych to choćby
          wpadli w permanentną bezsenność, to i tak nie pomoże...
          • clairejoanna Re: Haha! 08.12.03, 14:44
            swiatlo napisał:

            "To znaczy im mniej potrzeba snu, tym większa inteligencja. Przykładem Napoleon
            i Einstein etc..."
            ---> Ja z kolej czytałam, że Einstein potrzebował min. 12 h snu. Legendy,
            legendy...

            Pozdrowienia,

            CJ
            • wkrasnicki Re: Haha! 08.12.03, 14:50
              clairejoanna napisała:


              Ja z kolej czytałam, że Einstein potrzebował min. 12 h snu. Legendy, legendy...

              ###

              Oczywiscie ze masz racje, zapomnialas tylko dodac, ze na tydzien. ;-)


    • waldek.usa Re: Dlugosc snu 05.12.03, 21:21
      Na studiach sypialem po cztery, zajecia 8-16/17, pare godzin pracy w
      profesorskiej firmie ($), kilka piwek z kolegami, pare godzin nad ksiazkami
      itd.,do lozka, rano wstac i od nowa. Teraz 6 godzin, chociaz dlugosc snu jest
      bezposrednia uwaronkowana liczba drinkow hehehe!
    • xurek Fazy: 08.12.03, 14:56
      Na studiach sypialam nie codziennie, tylko „cotygodniowo“ – w ciagu tygodnia
      nie bylo czasu na spanie (spalam zawsze 2 godziny miedzy 17 a 19, czyli po
      zajeciach i nauce a przed codziennym, obowiazkowym party :)), wysypialam sie w
      sobote, w domu rodzicow, w conajmniej 20-godzinnym spiacym maratonie.

      Po studiach wystarczalo mi 4-5 godzin dziennie, wazne bylo, kiedy sa te
      godziny. Godziny miedzy 4:00 a 7:00 sa swietymi godzinami odpoczynku i biada
      temu, kto mnie obudzi :)

      Po narodzinach nigdy-nie-spiacej-Piranhii sen stal sie czyms niesamowicie
      cennym i wartosiowym – spalam kiedy i ile sie dalo :).

      Teraz potrzebuje minimum 7 godzin, co rzadko mi sie udaje, poniewaz wstawac
      musze o 7:10 a spanie badz przygotowywanie sie do owego przed 24:00 wciaz
      jeszcze uwazam za calkowite marnotrawstwo i tak ktotkiego zycia. Z soboty na
      niedziele „odsypiam“ – minimum 9 godzin.

      Mam wrazenie, ze im jestem starsza, tym wiecej snu potrzebuje i ze jakos wcale
      nie poprawia on mojej urody :)))))))

      Xurek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka