Dałam listonoszowi szansę na te dwa dzwonki, ale skoro nie, to nie i
pojechałam nad jezioro. Wracam skonana i co? Awizo! 17.58, a poczta
do szóstej! Pognałam z jezorem do kolan, 18.02, panienki się
ewakuują, ale jedna znajoma, wiec mam! Ale paczka za friko, więc nie
wiem: jedna para czy dwie, bo po cenie pobrania bym się zorientowała.
Dopadłam chałupy i ostrych narzędzi, coby kartonik (przyda się na
bulwy dalii) wybebeszyć, otwieram, jedna para.
Cuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuudne! A skoro niebieskie takie cudne, jakież
muszą być te rózowe! No nic, liczę, że ktoś z TWCh przyuważy, jeśli
się pojawią i da cynk ( i po to jest odrębny watek).
Szpulko!!!!!! Jestem przezadowolona

))) Chyba naprawdę pójdę w
nich dziś spać!
D Z I Ę K U J Ę ! ! ! ! ! !
A gotowizna jutro zaraz z rana przekazem, bo dziś już panienki
dłużej nie chciały ze mną na poczcie posiedzieć.