Nie dość, że duzy laptok padł, a rząś niechętnie ze mną kolaboruje, to jeszcze mi dziś ukradli komórę, która dopiero co po prawie trzech miesiącach wróciła do domu! Pobiłam rekord swiata w jeździe rowerem po ewentualnych miejscach zaginięcia i w ostatnim była! Znajomy ochroniarz (bywszy policjant) zauważył dwóch młodych menelików coś, jak mu byłopracowniczy nos mówił, końbinujących. Zadziałał jak za starej władzy, całkiem niepolitycznie (meneliki twierdziły, że komórę znalazły), sprzęt odebrał i kiedy wpadłam z rozwianym włosem (to metafora, bo z emocji i jazdy rajdowej byłam raczej za topielicę w sosie własnym robiłam), zdązyłam wysapać: "Czy ktoś może...", a on moją rodzoną komórę z kieszeni wyjął! No normalnie na kolanach do Częstochowy, nawet bez nałokietników

Przy okazji witam nowe rude i innowłose.
Gropie S. gratuluję, pewnie teraz celecośtam będzie!
Asiu, jakie cune masz produkty własne, aż zal, zem nie młodsza!
Ufffff.