Dodaj do ulubionych

tautologie a Chmielewska

16.06.04, 11:19
Nie udalo mi sie zarazic Chmielewska pana K powiedzial ze cierpi ona na
paplanizm, i wiecej tam slow niz tresci. Oczywiscie ma racje, ale mam
nadzieje a wlasciwie wierze ze to autorka miala na mysli.
Wlasnie mecze Studie przodkow, moze nie najlepsza podobnie jak Najstarsza
prawnuczka z momentami historycznymi, malo pociagajacymi dla moa. I co widze,
a raczej przyczytuje " Ciemnosc ma to do siebie ze nic nie widac", smieszne i
takie Chmielewskie, a jednak lanie wody. Czy myslicie ze ona pisze tak
swiadomie i bawi sie nieudacznym jezykiem budujac taki wlasnie styl? Czy
raczej jest to chec pisania i tylko " slowa, slowa, slowa" `?
Obserwuj wątek
    • bumbecki Re: tautologie a Chmielewska 16.06.04, 14:36
      hmm jak dla mnie to budowanie słowem nastroju i tworzenie (a raczej już jest on
      stworzony) własnego stylu.
      wydaje mi się, że wystarczy przeczytać fragmnet i bez problemu można
      zorientować się, że pisała to Gurua.
      Hanna Krall również stworzyła swój unikatowy sposób opowidania historii - było
      nawet takie sformułowanie na dziennikarstwie - "polecieć Krallową" smile
      Zresztą, z tego co zauważyłam Chmielewska pisze tak jak mówi. Lub mówi tak jak
      pisze smile))

      pzdr.
      ABumbecki
    • asia.sthm Re: tautologie a Chmielewska 16.06.04, 14:39
      dolinona napisała:

      > Nie udalo mi sie zarazic Chmielewska pana K

      Daj spokoj panu K

      > a raczej przyczytuje " Ciemnosc ma to do siebie ze nic nie widac", smieszne i
      > takie Chmielewskie, a jednak lanie wody. Czy myslicie ze ona pisze tak
      > swiadomie i bawi sie nieudacznym jezykiem budujac taki wlasnie styl?

      Jakim nieudacznym ???? To najmilszy jezyk swiata!!
      I naprawde nie ma przymusu czytania jesli sie tego nie lubi.
      Pozdrawiam na przerazliwie powaznie wink
    • uran4 Re: tautologie a Chmielewska 16.06.04, 15:08
      Coś mi się wydaje, że znowu ktoś pomylił fora. Jeżeli ktoś czyta Guruę w celu
      napisania pracy nt:"Puryzm językowy a twórczość Joanny Chmielewskiej" to jego
      sprawa, ale chyba zamieszczanie na FORUM FANÓW poważnego wątku na ten temat
      jest niecelowe. Owszem, można się zajmować wyszukiwaniem tautologii,
      oksymoronów itp. rzeczy w twórczości Guruy, ale nie sądzę, by to forum akurat
      było właściwym do tego miejscem.
      Przypominam: powaga zabija powoli... (Joe Monster)

      Pzdr4all
      • bumbecki Re: tautologie a Chmielewska 16.06.04, 15:39
        uran4 napisał:

        > Coś mi się wydaje, że znowu ktoś pomylił fora. Jeżeli ktoś czyta Guruę w celu
        > napisania pracy nt:"Puryzm językowy a twórczość Joanny Chmielewskiej" [ciach]

        no nie przesadzajcie smile)
        uważam, że pytanie jest ok, dolinona przecież zastanawia się jak to jest, a my
        jako TWCH powinniśmy zajmować się i takimi aspektami twórczości Guruy

        ABumbecki
    • sloggi Re: tautologie a Chmielewska 16.06.04, 15:13
      Zacznij czytać książki JCh z przymróżeniem oka - odkryjesz ich chmielewskość.
      • dolinona Re: tautologie a Chmielewska 16.06.04, 16:22
        Ja wiem gdybym chciala byc powazna pewnie zaczelabym " Drodzy milosnicy
        tworczosci Pani J Chmielewskiej, natknelam sie na wasze forum przez
        przypadek... itd smile A chcialam po prstu jakos zagaic i rozpoczac ew moje tutaj
        istnienie.
        Pozdrawiam Asie b. zdenerwowana za okrojenie mojej wypowiedzi przeinaczenie na
        wlasny uzytek smile
        Jezyk ma taki a nie inny i za to poswicilam jej ladna polke na regale.
        A do osobnika,ktory tak pieknie i z klasa mnie skrytykowal pare postow
        wczesniej zapalalam prawdziwym uczuciem.
        PZd D
        • asia.sthm Re: tautologie a Chmielewska 16.06.04, 20:07
          Mam nadzieje, ze ci przejdzie to zdenerwowanie.Okroilam,ale nie przeinaczylam
          ani slowka .Ach te slowa, slowa, slowa...wink
          Z geba tez za bardzo nie wyskoczylam, potrafie pazurami walczyc o Gurue i
          wogole to tez mam paskudny charakter.
          Daj sie przeprosic, co?
        • uran4 Re: tautologie a Chmielewska 16.06.04, 23:14
          dolinona napisała:

          [ciach]> A do osobnika,ktory tak pieknie i z klasa mnie skrytykowal pare postow
          > wczesniej zapalalam prawdziwym uczuciem.
          > PZd D


          No, no, nie może to być! Uczucia, jakiekolwiek by nie były, odwzajemniam w
          ciemno wink))))

          Pzdr 4all
          • lol21ndm Re: tautologie a Chmielewska 16.06.04, 23:16
            uran4 napisał:

            > No, no, nie może to być! Uczucia, jakiekolwiek by nie były, odwzajemniam w
            > ciemno wink))))
            >
            > Pzdr 4all

            Jestes slodki. smile
    • smitte Re: tautologie a Chmielewska 16.06.04, 17:45
      Ej no, nie o to chyba chodzi, nawet na forum fanów, żeby tylko i wyłącznie
      słodzić, ale żeby umieć również poważnie dyskutować NIE tracąc przy tym
      poczucia humoru i robiąc to z klasą. Nie chodzi o to, żeby bezmyślnie
      krytykować, czy bezmyślnie wielbić, znacznie ciekawiej jest wielbić z głową,
      dlatego zakładanie wątków dotyczących wyszukiwania tautologii czy oksymoronów,
      czy jakkolwiek związanych poważniej z twórczością i językiem jest chyba
      wskazane jak najbardziej. Wygłupy wygłupami, potrzebne są w życiu jak
      najbardziej, ale odrobina refleksji jeszcze nikomu nie zaszkodziła.
      Pozdrawiam wszystkich z Wichrowego Wzgórza.
      • mariurzka Re: tautologie a Chmielewska 17.06.04, 13:07
        No właśnie Smitte!!!
        To miałam na myśli czytając ten wątek. Wielbić należy obiektywnie, wszelki
        subiektywizm po pewnym czasie staje się męczący (jak to kiedyś powiedziała moja
        historyca w liceum: "nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu").
        Pozdrawiam znad poprawek moich uczniów - cóż, koniec roku niestetysmile
      • stara.gropa Klin 17.06.04, 13:28
        Proponuję dokonanie wspólnymi siłami dogłębnej analizy wszystkich książek Guruy.
        Po kolei, na pierwzy ogień - Klin. Przeczytałam go ponownie po latach i ze
        smutkiem stwierdzam, że film "Lekarstwo na miłośc" bardziej mi się podobał.
        W czym tkwi więc powodzenie tej książki w latach 60-tych? Może w tym, że główna
        bohaterka jest postacią niepozytywną, nie zajmuje się pracą, tylko romansami i
        aferami kryminalnymi. W tamtych czasach taka książka musiała być czymś
        niespotykanym, po tych wszystkich przodownikach pracy opiewanych w powieściach
        i wierszach. Ale niestety dowcipu, tak charakterystycznego dla Guruy, mało.
        Jest za to seks, który ku naszemu ubolewaniu smile pojawia się rzadko w książkach
        J.Ch. Główna bohaterka zaprasza do siebie mężczyznę, którego widzi drugi raz w
        zyciu w celach wyłącznie erotycznych. Scena dość śmiała jak na te czasy.
        Mam też wrażenie, że książka jest niespójna (Edeka wyjaśniała w innym wątku
        dlaczego)i po pierwszym przeczytaniu sprawia wrażenie chaotycznej.
        W sumie ja oceniam tę książkę na czwórkę (w skali od 1 do 6).
        Czy byłam wystarczająco krytyczna?
        • dolinona Re: Klin 17.06.04, 15:09
          A wlasnie mialam ponownie rzucic sie na Klin smile
          Byla to moja pierwsza ksiazka Ch i tak sie zaczelo pare ladnych lat temu,
          pewnie przeczytam ja jeszcze raz i spojrze bardziej krytycznym okiem, dlatego
          ze na razie stoi ona na piedestale. Ale zwrocilas uwage na cos czego sama nie
          moglam ubrac w slowa, sa ksiazki Joanny, w ktorych az prosi sie o jakies dwa
          trzy pikantne zdania, niestety konczy sie to tylko na nadwyrezaniu moich
          kosmatych w glowie, a wlasnie i chyba jedynie w Klinie jest cos bardziej
          wyuzdanego.
          • lol21ndm Re: Klin 17.06.04, 20:06
            Z Klina bardzo mi sie podobal poczatek - pamietam, ze kiedys czytalam go bedac
            w idealnie podobnym stanie duszy i czulam tak samo... Z tamtych czasow zostalo
            mi "klina klinem" i musze przyznac, ze czesto dzialalo! wink Teraz jednakze
            zadnego klina nie udaje mi sie znalezc. Macie jakies pomysly?

            Druga sprawa, to "szkorbut" i "lumbago"... Chyba nie trzeba komentarza. big_grin

            Dlatego oceniam na 3.75 smile
        • dolinona do Mariurzka 17.06.04, 15:10
          Chyba mialysmy ta sama nauczycielke smile, a moze byly przyjaciolkami bo ta moja
          uczyla po polskiemu, jezyka polskiego.
          • mariurzka Re: do Mariurzka 18.06.04, 09:30
            dolinona napisała:

            > Chyba mialysmy ta sama nauczycielke smile

            Kto wie? Przecież tak naprawdę ten świat jest taki małysmile)
            Moja historyca była jednostką nieprzeciętną, zresztą jest nadal, bo ciągle
            uczy. Polonistka też była niezła, uczyła nas myśleć co u mnie zaowocowało tym,
            że sama obecnie bawię się w nauczaniesmile
            A gdzie pobierałaś edukację, jeśli wolno spytać? smile
            Pozdrawiam lekko optymistycznie, choć za oknem jesień...
            • dolinona Re: do Mariurzka 18.06.04, 09:52
              Malo prawdopodobne jednak smilebo nauczycielka ta uczyla mnie jeszcze w 8 klasie
              szkoly podstawowej daleko daleko na zapomnianym zachodniopomorskim. Ale
              Chmielewska pisala w Autobiografii o moich okolicach o Czaplinku i Polczynie
              Zdr smile w Koncu ktos big_grin
              Pozniej juz mialam malo ojczysta edukacje,i raczej nikt nie wpadal na tak
              blystkotliwe spostrzezenia. A nauczycielka zawsze chcialam byc, tylko bardziej
              WOS-u, albo historii literatury hmm to dopiero bylby zawod. Ale min 5 lat
              studiow mnie przeraza, biorac pod uwage ze juz nie ejstem pierwsza mlodosc big_grin
              pozdr Dolinka
              • mariurzka Re: do Mariurzka 18.06.04, 10:07
                Faktycznie mało prawdopodobne, zważywszy na fakt iż moja edukacja miała miejsce
                na kresach wschodnich (lubelszczyzna). Ale wynika z tego, że zawsze i wszędzie
                zdarzają się ciekawi i poważnie podchodzący do swojej pracy nauczyciele.
                5 lat studiów to niezła katorga (chociażby ok 300 lektur rocznie do
                przeczytania), ale da się wytrzymaćsmile Za to później jest gorzej - człowiek
                zamiast się rozwijać, to się uwstecznia (i to nawet nie przez uczniów, raczej
                przez to że w kółko czyta to samo, a brak mu czasu na porządną współczesną
                literaturę).Sama z bólem serca zamieniam czasem różne "Potopy" i inne "Pany
                Tadeusze" na Chmielewską chociażby... Z jedej strony serce się rwie do
                ulubionej rozrywki, z drugiej zaś i tamto przeczytać trzeba, no bo jak potem
                uczniów tępić? smile)
                Pozdrawiam cieplutko, licząc na ewentualne rychłe spotkanie
                Mariu vel mariurzka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka