Dodaj do ulubionych

Mięsko na gorąco itp.

11.05.13, 19:11
Ja właśnie nie chcę czuć się winna.
wyborcza.pl/magazyn/1,129628,12906271,Miesozerco__nie_czuj_sie_winny.html
Zaczyna mnie nosić, bo ciągle ktoś usiłuje we mnie poczucie winy wzbudzić. Jem mięso, nie jeżdżę do pracy na rowerze z paru istotnych powodów, a co gorsza, czasami chodzę na ryby. Czy kojarzycie u Guruy zachowania z dziedziny takiego zwyczajnego życia, zasługujące na napiętnowanie - oczywiście nie chodzi mi o kwestie moralne typu nieuczciwości itp.
Obserwuj wątek
    • minerwamcg Re: Mięsko na gorąco itp. 11.05.13, 20:23
      Gurua rozsądny człowiek i nie dała się wpędzić w poczucie winy - ani z powodu hazardu, ani nałogowego palenia, ani życia na kocią łapę z kolejnymi gachami.
      I ma rację! Nie robi tym krzywdy nikomu poza sobą (potencjalni bierni palacze mogą nie bywać w jej towarzystwie, obowiązku nie ma), a wszystko to jej życie, jej sumienie, ona sama to sobie będzie z Panem Bogiem załatwiać i guzik komu do tego.
    • vi_san Re: Mięsko na gorąco itp. 12.05.13, 15:04
      To się nie czuj.
      Dopóki swoim zachowaniem nie krzywdzisz innych [w kwestii gachów - jeśli gach żonaty i dzieciaty - już krzywdzisz zarówno ową żone jak i potomstwo gacha!] - a jedzenim mięsa nie krzywdzisz, możesz co najwyżej zniesmaczyć jakiegos stukniętego wege - czemu masz się z tym źle czuć?
      Ja też jem mięso, zdarza mi się użytkować napoje tak zwane wyskokowe, opychac się słodyczami... Palenie rzuciłam, ale nie pod przymusem, tylko mi się forsy żal zrobiło smile , gachów nie posiadam, ale to z racji posiadania szczęśliwego małżeństwa. Gdybym nie miała dobrego, kochającego i kochanego wzajemnie męża - pewnie bym gacha miała. I nie mam wyrzutów.
      • balamuk Re: Mięsko na gorąco itp. 12.05.13, 18:28
        No właśnie staram się pomyśleć, ZANIM coś zrobię i nie krzywdzić, bo czasem człowiek choćby i przykrość innemu wyrządzi przez zwykłą głupotę czy nieuwagę. Ale do mięsa i innych jaj mam podejście użytkowe. A napisałam dlatego, że po przeczytaniu wywiadu pomyślałam o Teresce i Okrętce, które rewelacyjnie dawały sobie radę na jeziorach. Pewnie te węgorze też wydawały bezgłośny krzyk, słyszalny w całym wszechświecie. O robaczkach nawet nie chcę myśleć. Ech...
        • asia.sthm Re: Mięsko na gorąco itp. 12.05.13, 18:57
          No tak: nie zabijaj niczego czego nie masz zamiaru zjesc. Wiec zjadam nawet kupne wszystko do ostatniego kesa, ogryzam kosteczki do czystego , jakbym mrowka byla.

          I tu wchodzi mi w temat nowa wersja Hannibala, w ktorym zwyrodnialce tez zjadaja do ostatniego okruszka swoje ofiary, aby tej zasadzie stalo sie zadosc i grzechu nie bylo.
          www.imdb.com/title/tt2243973/
          Ja Mads´a Mikkelsen´a wprost uwielbiam i gra tu na tyle swietnie, ze zamykam oczy i ogladam co on w kuchni wyprawia i jak pieknie do stolu nakrywa.
          Popsulam watek? prosze nie wymiatac.
          • balamuk Re: Mięsko na gorąco itp. 12.05.13, 19:11
            big_grinbig_grinbig_grin
          • vi_san Re: Mięsko na gorąco itp. 14.05.13, 16:49
            Tu 100% poparcia. Ale dla mnie to dotyczy W OGÓLE żywności, nie tylko mięsa. No, mam jakiś uraz czy coś, nie wyrzucam jedzenia. Kupuję tyle, ile mi potrzeba, żeby się nie psuło. Wszystko przetwarzam na jakieś "głupotki" - z zeschniętej "paryskiej" można zrobić pyszne grzanki, końcówkę szynkówki wdrobić do sałatki itp. A resztek mięsnych u mnie nie ma, bo posiadam psa, który z ogromnym upodobaniem zerka na nasze talerze z pachnącym schabowym...
        • vi_san Re: Mięsko na gorąco itp. 14.05.13, 16:50
          Jadłam ryby pieczone w ognisku, świerzo złowione. Może i krzyczały bezgłośnie, ale smakowały niebiańsko. Robactwa nie toleruję w żadnej postaci, komary i inne takie tłukę z upodobaniem. I bez najmniejszych wyrzutów sumienia! smile
          • asia.sthm Re: Mięsko na gorąco itp. 14.05.13, 17:58
            To ja tez wyrzutek moralnosci jestem - kleszcze zywcem spalam zaraz po wyciagnieciu, muchy lapie w locie, komary klepie na smiesc.
      • minerwamcg Re: Mięsko na gorąco itp. 12.05.13, 22:18
        No, akurat faceci Gurui byli z jednej strony dzieciaci, a z drugiej dawno porozwodzeni, więc mogła ich sobie podrywać ile chciała nie robiąc świństwa osobom trzecim. Mam zresztą wrażenie, że w tych sprawach prezentowała zasady dość restrykcyjne i w niczyje związki się na trzecią nie pchała. Nawet narzeczonego Krystynie odbiła wyłącznie z głupoty, nie kumając, że to nie brat smile
        A co się tyczy mięsożerstwa, to mam w domu wegetarianina, który został nim właśnie z sympatii dla zwierząt. Mimo to jada jajka, pije mleko, je żółte sery, nosi skórzane rzeczy. Oskarżany o brak konsekwencji mówi, że być może swoją decyzją nie eliminuje całkowicie zabijania zwierząt, ale dzięki niemu można ich zabić znacznie mniej, a to też jest coś warte.

        Osobiście nie do końca zgadzam się z profesorem, którego zacytowała Bałamuk. Po pierwsze, nadużyciem jest zakładanie, że żydzi i chrześcijanie (bo to o ich religie chodzi) z przyczyn religijnych muszą być bezmyślnymi niszczycielami przyrody w imię panowania nad stworzeniem - tymczasem i jedni i drudzy coraz głośniej powtarzają, że człowiek ma ziemię nie tylko daną, ale i zadaną, jak zadanie do odrobienia, i ma być na tym świecie rozumnym gospodarzem. Że to różnie wychodzi (u chrześcijan wciąż za małe przejmowanie się tą nauką, u żydów np. ubój rytualny), to swoją drogą, ale w sprawach ekologii ludzie w ogóle jako gatunek mają sporo na sumieniu.
        Po drugie, to o krowie. Tu nie zgadzam się całkowicie subiektywnie, na czuja - mogę się mylić, ale na moje rozeznanie sprawa wygląda tak: niby prawda, śmiercią jednego wołu można nakarmić więcej ludzi, niż śmiercią jednego kurczaka, a nawet stu kurczaków. Więc tutaj jedna śmierć, tam sto śmierci, rachunek jest prosty. Z drugiej strony - świnia czy wół to ssak. Większy mózg, większa zdolność odczuwania strachu przed śmiercią, no i - last but not least - większe powinowactwo z nami, ludźmi. Krótko i węzłowato, wołu i wieprzka mi żal, nie mówiąc o cielaku (cielęciny nie jem wcale), ptopta jakby mniej, tym bardziej, że kurczaka można zabić tak, żeby nie wiedział, że zginął.
        Ale to mnie się tak zdaje. Nie znam się na tym, a człowiek, który mógłby mi na ten temat coś powiedzieć z praktyki od prawie trzydziestu lat nie żyje. To był mój dziadek, z zawodu rzeźnik. BTW, nazywał się Jarosz smile
        • the_dzidka Re: Mięsko na gorąco itp. 13.05.13, 12:48
          > A co się tyczy mięsożerstwa, to mam w domu wegetarianina, który został nim właś
          > nie z sympatii dla zwierząt. Mimo to jada jajka, pije mleko, je żółte sery,

          Bo masz wegetarianina, nie weganina. I dobrze. Sama od jakiegoś czasu wróciłam do niejedzenia mięsa, ale do talerza nikomu nie zaglądam. Oraz też jem nabiał, nie wyobrażam sobie życia bez jajek i sera pod każdą możliwą postacią.
          • papuga_ara Re: Mięsko na gorąco itp. 13.05.13, 14:03
            Widzisz, balamuku, dla mnie to ostatnio też ważny i ważki temat. Moja bliska koleżanka jest wege i eko i czułam się przy niej zawsze permanentnie za coś winna. Zaczęłam używać więcej specyfików eko do czyszczenia domu i jest mi z tym lepiej, natomiast jeśli chodzi o mięsiwo - jadam. Czasem z mniejszymi, czasem z większymi wyrzutami sumienia. Mam podobnie jak Minerwa - z drobiem i ssakami. A jeśli ssaki, to nie jestem w stanie cielęciny i jagnięciny ostatnio. A szkoda, bo mi dobre kotleciki jagnięce wychodziły. To nie poza, tak mi się porobiło i nawet bym chciała, żeby mi przeszło, ale jakoś nie może.
            W "Avatarze" mieszkańcy Pandory byli bardzo związani z naturalnym światem i bardzo "pro eko", a jednak wegetarianami nie byli. Zabijając zwierzę, robili to jednak humanitarnie i dziękowali za oddane życie. Kupując mięso z hodowli "ekologicznych" ma iluzję (bo przecież pewności nie), że zwierzę żyło w dobrych warunkach i pozbawione życia zostało też humanitarnie (Boże, jak to brzmi głupio, swoją drogą...). Jak usłyszałam o uboju rytualnym, to długo nie mogłam sobie z tym poradzić....
            Niedawno na szkoleniu był ze mną chłopak, który od ponad 10 lat jest buddystą. Mieszkaliśmy w ośrodku, w którym jest wyłącznie jedzenie wege (nie buddyjski to ośrodek, ale taką tam mają filozofię żywieniową) i zapytałam o to, jak on się zapatruje na jedzenie/niejedzenie mięsa. Ku mojemu zaskoczeniu odparł, że buddzym nie równa się wegetarianizmowi, ze Budda jadł to, co mu podano, nie ma tam zasady o niejedzeniu mięsa. I że rozmawiał niedawno z mistrzem ..... (tu padło imię mistrza, ale nie pomnę teraz), który zabrał ich na kolację i z upodobaniem wcinał kurczaka. Mówił o tym, że jeżeli bezpośrednio nie uczestniczysz w odbieraniu życia, to Ciebie to nie dotyczy, to "już jest zrobione". Co innego, jeżeli zamówisz sobie specjalnie dane zwierzę do zabicia dla Ciebie - uczestniczysz bardziej. Jakoś mi dobrze zrobiła ta rozmowa z nim i mniej mam do siebie pretensji jak kupuję szynkę. Ale chciałabym ich w ogóle nie mieć. A jednak coś mi przeszkadza w takim cieszeniu się jedzeniem mięsa, jak to kiedyś bywało. Howgh. Rozpisałam się, ale poruszyłaś bliską mi kwestię.
            • minerwamcg Re: Mięsko na gorąco itp. 13.05.13, 17:03
              Aha, nie jadam także królików. Jakieś takie... sympatyczne są.
              Mimo wielu wakacji i nie wakacji w gospodarstwie u dziadków, jakoś nigdy nie zaprzyjaźniłam się z kurczakiem. Odkąd wyrastały z fazy żółciutkich pisklątek, obojętniały mi zupełnie. To samo kaczki, gęsi, indyczki (małe indyczusie są prześliczne). A taka np. moja bratowa potrafi hodować kury na jaja, a jak się "wyniosą" po prostu je zostawiać żywe, do naturalnej śmierci, aż fikną z grzędy ze starości.
            • balamuk Re: Mięsko na gorąco itp. 13.05.13, 18:38
              Papuniu, właśnie o to mi chodzi, żebyśmy nie czuły się winne. Na dobrą sprawę przodkowie polowali na mamuty i inne takie, w różnych kulturach występuje dziękowanie zwierzakowi, który właśnie ma zostać potrawką, ja też mogę podziękować, nie jestem trawożerna i już. Mięso lubię, choć nie jestem uzależniona, jajka lubię, bez sera żyć nie potrafię. W końcu człowiek jest wszystkożerny czy nie? Minerwa słusznie napisała, kwestia zdrowego rozsądku.
              Przyjaciół buddystów też mam. Są z założenia wegetarianami, ale kiedyś na pytanie o ideologię wytłumaczyli mi łagodnie, że wszelką ideologię chrzanią i po prostu tak lubią. A jak na proszonym obiedzie ktoś zapoda padlinkę, to jedzą bez gadania, żeby nie sprawiać problemów i wcale od tego nie umierają.
              PS Asiu, cytuję: "No tak: nie zabijaj niczego czego nie masz zamiaru zjesc. Wiec zjadam nawet kupne wszystko do ostatniego kesa, ogryzam kosteczki do czystego , jakbym mrowka byla". W przypadku prusaków i komarów chyba się nie piszę... wink
              • papuga_ara Re: Mięsko na gorąco itp. 13.05.13, 23:48
                Dobrze prawisz, Balamuku, też bym chciała się tego poczucia winy pozbyć i staram się jak mogę go nie mieć.
                Minerwo, pod królikami się podpisuję. Miałam kiedyś osobistego i nie w celach spożywczych.
                Prusaki i komary w potrawce też mnie nie nęcą tongue_out
                • ew.al Re: Mięsko na gorąco itp. 14.05.13, 06:45
                  Jajecznica na winie

                  Przed usmażeniem jajecznicy

                  albo omleta - bez różnicy,

                  spójrz na skorupki dłużej

                  i pomyśl o matce - kurze,

                  bo choć nie zdradziecko,

                  to jednak stłukłeś jej dziecko.


                  Pozdrawiam, miłego wtorku!
                  • tutul Re: Mięsko na gorąco itp. 14.05.13, 07:22
                    Miało być bez poczucia winysad
    • minerwamcg Terry Pratchett, "Niuch" 14.05.13, 13:38
      Coś w tym jest:

      I znowu ukochany synek pani Upshot szarpał się w obcym sobie i przerażającym uścisku filozofii. W końcu rzekł:
      - No więc, sir, wiadomo, że krowy też są dobrymi matkami, ale jak przyjdzie co do czego, cielę jest tylko cielęciną na kopytkach, prawda?
      - Możliwe. Ale gdyby cielę podeszło do ciebie i powiedziało „Dzień dobry, mam na imię Łzy
      Grzybów"?
      Twarz Feeneya znów wyrażała mękę nieznanych refleksji.
      - Myślę, że zjadłbym sałatę, sir.
      Vimes się uśmiechnął.
      - Znalazłeś się w trudnej sytuacji, mój chłopcze.
      • tutul Re: Terry Pratchett, "Niuch" 14.05.13, 20:55
        Na szczęście dla mnie potencjalne jedzenie nie jest mi znane osobiście ( co dla niego-tego potencjalnego -jest wprost przeciwnie)
        • tutul Re: Terry Pratchett, "Niuch" 14.05.13, 20:57
          I na moje szczęscie nie czytałam tego Pratcheta
    • groha Re: Mięsko na gorąco itp. 15.05.13, 01:41
      O ludzie... Ale zrobiliście mnie tym wątkiem na szaro, jak świątecznego karpia. Byłam przekonana, że będzie o sympatycznym oraz uderzająco inteligentnym panu bez łysiny i wielkiego, różowego łba, którego spojrzenie ma taką siłę rażenia, że kobieta czuje natychmiastową potrzebę przejrzenia się w lustrze. Albo o tym, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej wody, ale do rzeki i owszem, można. Ewentualnie o strategicznym znaczeniu niektórych akcesoriów kuchennych w tzw. sytuacjach furiozalnych, ale o winie nawet nie pomyślałam. Ani o białym, ani o czerwonym wink
      • tutul Re: Mięsko na gorąco itp. 15.05.13, 05:42
        smile
      • minerwamcg Re: Mięsko na gorąco itp. 15.05.13, 20:56
        Zamiast tego mówimy o białym i czerwonym mięsie, z wołu i z ptopta, i co lepiej jeść - wołu bo wydajniejszy, czy ptopta, bo głupszy.
        • groha Re: Mięsko na gorąco itp. 15.05.13, 22:40
          Wiem, Minerwo, wiem. Gdybym nie przeczytała całego wątku ze zrozumieniem, to czyż miałabym powód, by przyznać się do naiwnie prostych skojarzeń oraz publicznie porównać się do średnio pięknej kolorystyki martwej ryby? Ależ w życiu.
          • balamuk Re: Mięsko na gorąco itp. 17.05.13, 18:18
            Ranyści, Groho! To ja ten, przepraszam, ale byłam wzburzona. I miałam wizję czegoś w rodzaju porządnie odgrzanego, dobrze przyprawionego i nieco rozgotowanego (rozduszonego?) gulaszu wołowego, mniam, o łysych knurach i ich przeciwieństwach nie myślałam.
            W zasadzie knur też jadalny?...
          • minerwamcg Re: Mięsko na gorąco itp. 18.05.13, 14:09
            Wiem, Groho, że wiesz, bo czytałaś, ale jak tu sobie odpuścić okazję do podsumowania ładnego, długiego tematu? Miej litość dla nałogowych podsumowywaczy smile
            • groha Re: Mięsko na gorąco itp. 18.05.13, 19:58
              No, kurcze dziobate, a czy ja nie mam litości? Oceany! Oceany jej mam. Oraz morza całe zrozumienia. Szczególnie dla prądów znoszących, a nawet wstecznych. Mało to razy mnie znosiło na mielizny tematów? Ba, niemal zawsze. Jak łódź bez kompasu i samostera, a fala wielka, jak cholera... Czy jakoś tak. Pożartować czasem zdrowo, prawda?
              A jeśli chodzi o mięsko na gorąco jako w/w hasło, to przy okazji się przyznam, że od zawsze staje mi w oczach taki dorodny, tłuściutki robaczek ugotowany w kompocie i co ja mogę? Nic. Na skojarzenia rady nie ma i szlus.
              • szkorbut-lumbago Re: Mięsko na gorąco itp. 20.05.13, 08:38
                No i będzie już teraz zawsze robaczek za mna chodził smile
                • asia.sthm Re: Mięsko na gorąco itp. 20.05.13, 09:25
                  Albo pol szczypawki w salatce na zimno.
                  • papuga_ara Re: Mięsko na gorąco itp. 20.05.13, 17:13
                    A ja za to jadłam rukolę ze złożonym na niej czyimś kawiorem....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka