Dodaj do ulubionych

Muszę się wziąć do pracy...

26.08.08, 21:02
Wisi nade mną takie jedno świństwo, które muszę skończyć. Macie może
jakiś sposób, żeby bezboleśnie wziąć się do roboty? Bo wiadomo, jak
już odepnę te cztery pinezki (czytaj otworzę laptopa i zacznę coś
skrobać) to już będzie z górki... Ba ale jak to zrobić?
Wszelkie rady mile widziane smile)
Obserwuj wątek
          • madamepantalon Re: Muszę się wziąć do pracy... 26.08.08, 23:00
            April, mam propozycję: zacznij tylko pierwsze zdania tej piekielnej laptokowej
            roboty i zamieść je w nowym wątku na Chmielewskim forum, a ludziska Ci resztę
            dokończą, wzorem powieści tworzonej zespołowo. Mnie by ciekawość zeżarła, co by
            z tego mogło powstać i zabrałabym się na Twoim miejscu do klecenia początku. A
            jak już zaczniesz, to może żadna pomoc już potrzebna nie będzie, bo robota sama
            poleci kurcgalopkiem.
          • asia.sthm Re: Muszę się wziąć do pracy... 26.08.08, 23:15
            Ja mam ciezki uraz na punkcie odkladanych, niechcianych prac, o
            jezuu. Musze miec bat nad soba, a jak nie pomaga, to kłonnice. Nie
            wiem jaka jest roznica, ale kłonnica chyba wieksza i taka z
            zadziorami albo supłami zeby bardziej bolalo. Wyobraznie mam, ale i
            tak zwlekam do ostatniej chwili. Oj stary czlowiek a glupi. Moje
            dziecko naprzyklad, zawsze wszystko co najgorsze odwala na pierwszy
            ogien. Po tatusiu tak ma. Jednakowoz nie dotyczy to prac domowych,
            wiec jakos sie wyrownuje.
            • the_dzidka Re: Muszę się wziąć do pracy... 26.08.08, 23:42
              Asiu, podajmy sobie ręce, mam dokładnie tak samo. (Poza brakiem
              osobistego dziecka.)
              Nowe prawo jazdy - to plastikowe w miejsce różowego kartoniku -
              wymieniałam dosłownie na ostatnią chwilę - złożyłam papiery, okazało
              się, że mam czekać 4 tygodnie (mogłam złożyć je 2 lata wcześniej i
              czekałabym wtedy 10 dni). Po czym po złożeniu papierów złamałam
              sobie kość śródstopia. Wymagało to latania do apteki i na zmianę
              opatrunków, co odbębniałam pieszo o kuli (w gigantycznym upale).
              Po odebraniu prawka (stanie o kuli 2 h w kolejce w dusznym
              pomieszczeniu) przysięgłam sobie, że więcej nie powtórzę tego błędu.
              Rok później musiałam wymienić dowód osobisty...
              No i zgadnij, co było...? uncertain
              Nigdy się pewnych rzeczy nie nauczę!!!
              • minerwamcg Coś mi to przypomina... 27.08.08, 17:00
                Dzidka napisała:
                > Po czym po złożeniu papierów złamałam
                > sobie kość śródstopia. Wymagało to latania do apteki i na zmianę
                > opatrunków, co odbębniałam pieszo o kuli (w gigantycznym upale).

                A odciętego łebka pani Wystraszowej w bagażniku nie miałaś? Albo
                choćby gipsowego z bombą w środku?
            • april02 Re: Muszę się wziąć do pracy... 26.08.08, 23:49
              he, he
              pomysł Gaci jest idealny. Sama jestem ciekawa miny mojego promotora
              gdybym mu oddała pracę pisaną przez TWCH smile)) Chyba bym jej już
              nawet nie musiała bronić smile
              Co do odkładania. Ja sobie przysięgam, że do następnego
              egzaminu/pracy/projektu/etc to już się zabiorę NA PEWNO odpowiednio
              wcześniej i wszystko zdążę ze spokojem zrobić. Akurat smile Ale może
              jeszcze kiedyś mi się uda.
              PS. Czy Wy też tak macie, że najbardziej chce się robić generalne
              porządki tuż przed egzaminem? smile) Dzień po egzaminie ta ochota jakoś
              dziwnie znika smile))
              • konopika Re: Muszę się wziąć do pracy... 27.08.08, 11:47
                Nie tylko porządki, są telefony niecierpiące zwłoki, książki do oddania, ze znajomą(ym) spotkaną na ulicy trzeba pogadać, bo przecież nie wiadomo kiedy będzie następna okazja... Oj, jak ja to znam. Bardzo podoba mi się propozycja Gaci, jestem bardo ciekawa efektu. Gdybyś sie jednak nie zdecydowała na naszą pomoc, to powodzenia.
              • asia.sthm Re: Muszę się wziąć do pracy... 27.08.08, 09:58
                > Kłonica to taka część od wozu konnego, ...>

                No tak, wyraznie pomylila mi sie owa kłonica (przez jedno n) z
                jakims wyrafinowanym pejczem smile)) Ciekawe skad te fantazje, hi hi.
                Dzieki Minerwo za oswiecenie. Teraz wiem, ze kłonice w furze sa
                cztery i kazda mi gnaty poprzetraca. Zebym tylko zmadrzala od tej
                perspektywy.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka