Przy okazji obiadu imieninowego u mamuni pogawędziliśmy sobie z
bratem mym ukochanym o ulubionej Autorce no i o książkach,
oczywiście. Kiedyś, dawno temu, pisałam, że to właśnie bratu
zawdzięczam pierwszy kontakt z książkami Gurui, drugi kontakt w
sumie też..Uwielbienie również we mnie zaszczepił, no a jedną z
niewielu wspólnych kłótni, jakie pamiętam, odbyliśmy przy okazji
jego poślubnej wyprowadzki. No bo spakował wszystko, nawet
egzemplarze podwójne..Szczęśliwie, dał się przekonać

Tak sobie gwarzyliśmy o tym i owym, przy okazji spytałam, czy
posiada pierwsze wydania tych najwcześniejszych książek. Bo ja z
wielkim sentymentem wspominam owe pierwsze wydania w serii "z
jamnikiem". Jakoś tak fajniej mi się wraca do takich starych
książek. Nawet zaczęłam zaglądać na allegro, celem pooglądania
okładek - bo wciąż je pamiętam.
I tu mnie zadziwił. Bo wiedziałam, że miał kiedyś te pierwsze, mocno
już zaczytane. Ale okazało się, że sentyment też go pcha do czynu -
i wyłazikował w antykwariatach wydania z "czytelnika"

I ma,
skubany

)) To jednak jest miłość

Miałam kiedyś dość stare wydanie Ani z Zielonego Wzgórza. Mam całą
serię, złożoną z tomów starszych i młodszych...Wiem, że książka to
treść, ale gdy w EMPiKu biorę do ręki któreś z najnowszych wydań, to
mam wrażenie, że trzymam w ręku całkiem nową książkę - chociaż wiem,
że w środku czeka na mnie stara, dobra Ania...
Też łapią was takie sentymentalne klimaty?