Dodaj do ulubionych

Sentymentalnie...

17.12.08, 23:38
Przy okazji obiadu imieninowego u mamuni pogawędziliśmy sobie z
bratem mym ukochanym o ulubionej Autorce no i o książkach,
oczywiście. Kiedyś, dawno temu, pisałam, że to właśnie bratu
zawdzięczam pierwszy kontakt z książkami Gurui, drugi kontakt w
sumie też..Uwielbienie również we mnie zaszczepił, no a jedną z
niewielu wspólnych kłótni, jakie pamiętam, odbyliśmy przy okazji
jego poślubnej wyprowadzki. No bo spakował wszystko, nawet
egzemplarze podwójne..Szczęśliwie, dał się przekonać wink
Tak sobie gwarzyliśmy o tym i owym, przy okazji spytałam, czy
posiada pierwsze wydania tych najwcześniejszych książek. Bo ja z
wielkim sentymentem wspominam owe pierwsze wydania w serii "z
jamnikiem". Jakoś tak fajniej mi się wraca do takich starych
książek. Nawet zaczęłam zaglądać na allegro, celem pooglądania
okładek - bo wciąż je pamiętam.
I tu mnie zadziwił. Bo wiedziałam, że miał kiedyś te pierwsze, mocno
już zaczytane. Ale okazało się, że sentyment też go pcha do czynu -
i wyłazikował w antykwariatach wydania z "czytelnika"smile I ma,
skubany smile)) To jednak jest miłość smile
Miałam kiedyś dość stare wydanie Ani z Zielonego Wzgórza. Mam całą
serię, złożoną z tomów starszych i młodszych...Wiem, że książka to
treść, ale gdy w EMPiKu biorę do ręki któreś z najnowszych wydań, to
mam wrażenie, że trzymam w ręku całkiem nową książkę - chociaż wiem,
że w środku czeka na mnie stara, dobra Ania...
Też łapią was takie sentymentalne klimaty?
Obserwuj wątek
    • bbbzyta Re: Sentymentalnie... 18.12.08, 01:06
      Hi, hi, ja mam swoje jeszcze podstawówkowe wydanie "Dzieci z Bullerbyn" i NIGDY się go nie pozbędę, choć już zlekka złachane smile Innego po prostu nie chciałoby mi się czytać. A akurat to regularnie sobie (i z dużą uciechą) przypominam co parę lat. Jeśli to nie jest sentyment, to nie wiem, co nim jest smile
      • groha Re: Sentymentalnie... 18.12.08, 02:08
        Sentyment, jak złoto. Mnie nawet rzewna ckliwość potrafi ogarnąć, gdy biorę do
        ręki taki różne starocie, na przykład "Bajdy krasnoludkowe", na których
        wychowały się już 3 pokolenia: moja mama, jej dzieci i jej wnuki, i mam
        nadzieję, że następne też przetrzyma. Jeśli ono jeszcze zdoła zainteresować się
        krasnoludkami, rzecz jasna.
      • edeka5 Re: Sentymentalnie... 18.12.08, 09:04
        bbbzyta napisała:

        > Hi, hi, ja mam swoje jeszcze podstawówkowe wydanie "Dzieci z
        Bullerbyn"

        A ja mam "Dzieci z Bullerbyn" - mojego rówieśnika smile
        • jotka13 Re: Sentymentalnie... 18.12.08, 10:07
          Przyłączam się do frakcji "Dzieci z Bullerbyn". Na zmianę
          wyrywalismy ją sobie z ojcem, zaczytaliśmy do cna, jak kupił drugi
          egzemplarz i postawił na półce to do dziś tak stoi, a pierwszy nadal
          jest w uzytkowaniu wink
      • asia.sthm Re: Sentymentalnie... 18.12.08, 09:43
        Ja tez wychowana na dzieciach z Bullerbyn i Fizi Ponczoszance.
        Niestety nie uchowaly mi sie orginaly, ale odkupilam sobie w
        orginale smile To Astrid nauczyla mnie szwedzkiego.

        Edeko, Bzzyto, a widzialyscie film ? Wszystkie filmy zrobione na
        podstawie jej ksiazek sa arcydzielami sztuki filmowej. Ja nie moge
        sie nazachwycac.
        • the_dzidka Re: Sentymentalnie... 18.12.08, 09:55
          > Edeko, Bzzyto, a widzialyscie film ?

          Majstersztyk! najbardziej podobał mi się Lasse i Dziadziuś.
          Dziadziuś był najpiękniejszy smile
          Co do sentymentów - mam taką "Marię i Magdalenę", bez okładek, z
          podarta pierwszą stroną. I jeszcze ciekawostka. Rodzicielstwo ma
          Trylogię z ilustracjami bodaj Szancera. Po pójsciu "na swoje"
          kupiłam sobie nowiuśkie, pachnące, kolorowe wydanie. Nie
          przeczytałam ANI RAZU. Zawsze kiedy jestem u rodziców, biorę z półki
          im smile
        • bbbzyta Re: Sentymentalnie... 18.12.08, 14:37
          asia.sthm napisała:

          > Ja tez wychowana na dzieciach z Bullerbyn ...
          > Edeko, Bzzyto, a widzialyscie film ? Wszystkie filmy zrobione na
          > podstawie jej ksiazek sa arcydzielami sztuki filmowej. Ja nie moge
          > sie nazachwycac.
          Pewnie że widziałam smile Ale jednak wolę poczytać, za silnie mam własną wizję wbitą w mózgownicę
    • eulalija Re: Sentymentalnie... 18.12.08, 08:21
      Kiedyś już na forum pisałam, że niektóre książki mam w strasznym
      stanie, ale nigdy bym ich się nie pozbyła, nie wymieniła na nowe.
      Owszem, raz się złamałam, ale to wina pożyczalskiego, który zgubił
      kilka kartek i nie było przeproś, "Większy kawałek świata" musiałam
      sobie odkupić. Taką najbardziej w tej chwili wyużywaną książką
      jest "Duma i uprzedzenie", spuczona od towarzyszenia mi kiedyś w
      kąpielach wannowych, z kawą, zupą pomidorową, jajecznicą, czymś
      zielonym, cholera wie czym, bo szpinaku nie jadam, ale jest i taka
      ma być, bo to jak umiłowany misiek z dzieciństwa, ucho naderwane,
      oko wyłupione, nosek zginął, trociny się sypią ale na nowego za nic
      nie zamienię.

      Oczywiście "używalność" dotyczy tylko moich książek, książki z
      biblioteki lub od znajomych czytam niemal w bawełnianych białych
      rękawiczkach na stojaczku położone i tetrą przykryte, żeby się nie
      kurzyły przesadnie.
      • monia.i Re: Sentymentalnie... 18.12.08, 10:28
        Dopisuję się do listy wielbicielek "Dzieci z Bullerbyn". Również posiadam,
        również stare wydanie no i również podczytuję z lubością. Książka w cudownym
        klimacie dzieciństwa, no i te wszystkie opisy. Jedna z tych, przy których
        czytaniu nie wiedzieć czemu robię się głodna smile))
        O - dużym sentymentem darzę również kolekcję książek wspomnianej Samozwańcowej.
        Mam chyba wszystkie, w tym kilka "starych", ilustrowanych przez Miklaszewskiego,
        wychodzonych po antykwariatach.
        Coś jest w tych książkach...Musi dusza, nie?smile
        • 36krzysiek Re: Sentymentalnie... 18.12.08, 11:22
          Niedawno dorwałem egzemplarz zbioru bajek i wierszyków dla dzieci,
          który własnoręcznie upiększałem ,dziecięciem będąc, dorysowując
          wszystkim postaciom okulary. Szarpnęło mną zdrowo.
          • groha Re: Sentymentalnie... 18.12.08, 12:32
            Oj, tak, tak, też mną szarpnęło, gdy zobaczyłam własnoręcznie dorysowaną
            królewnę na okładce książki "Gdzie mieszka bajeczka" Janczarskiego, jedynej
            rówieśnicy, jaka mi się cudem uchowała po późniejszym okresie młodzieńczego
            buntu i kretyńskiej ascezy manelarskiej, ale chyba jeszcze bardziej mnie
            szarpie, gdy czasem spojrzę na "Rupaki", albo "Brombę" i widzę na nich pierwsze
            kulfony mojego dzieciątka. Jakby nie patrzeć - wandalizm, a z mety się wzruszam,
            jak głupia.
            • l.mama Re: Sentymentalnie... 18.12.08, 14:05
              to "oj, tak tak" wyjęłaś mi z ust Groha, ja też na "Dzieciach z B."
              wychowana, i na Muminkach, a książki Ożogowskiej, Niziurskiego i
              Nienackiego, które, w latach 80tych, chowałam w księgarni pod inne
              książki, żeby mi nikt nie podkupił, po czym biegłam do mamy do pracy
              po poieniądz, posiadam do dziś, czekają na moje dziecię
              • kurcgalopek Re: Sentymentalnie... 18.12.08, 18:00
                Jaki piękny tematsmile
                Zdobyłam kiedyś na Allegro stare wydanie Dzieci z Bullerbyn, bo tylko takie mi
                pasowało, Anię mam od początku w takich starych dwutomowych żółtych wydaniach,
                mamy też całego Niziurskiego w wersjach sprzed lat, a niedawno udało mi się
                kupić Tajemniczy Ogród w okładce jaką pamiętałam.
                Poluję też na Boczne Drogi w takiej zielonej okładce, mam wielki sentyment do
                tego wydania, a nigdy nie było moje.

                Oczywiście lubię też nowe książki, ale złapałam się na tym, że jakoś tak te
                stare budzą większe emocje.
                A zauważyliście, że nowe ksiązki nie pachną już tak charakterystycznie jak kiedyś?
                Kiedyś każdą nową książkę wąchałam, a teraz gdzieś ten urok przepadł.
                Albo coś nie tak z moim nosemsmile

              • goonia Re: Sentymentalnie... 18.12.08, 18:03
                Ja mialam "Godzine pasowej rozy" - (a moze gdzies jescze u rodzicow jest), i
                choc w stanie mocno przechodzonym byla odzalowac jej nie moge. Nowej jakos nie
                chce. Od jakiegos czasu mysle o kupieniu Studni Przodkow, bo to jedna z moich
                ulubionych. Czytac sie juz jej nie da, kazda kartka oddzielnie. No ale doszlam
                do wniosku, ze jak kupie nowa, to starej i tak nie wyrzuce, a dwie mi
                niepotrzebne, miejsca tez nie mam w nadmiarze. No i tak sie mecze.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka