Dodaj do ulubionych

Przymus czytania

09.04.09, 10:33
Często słyszę jak pisarze mówią, że mają przymus pisania, muzycy
przymus grania, malarze malowania itd. Czyli przymus czynności bez
której nie mogą egzystować, skupić się, noramlnie żyć. A ja mam
przymus czytania. Na pewno większość obecnych tu osób ma to samo.
Ale co to jest? Coś w genach, jakaś nerwica, mutacje, zboczenie? Bo
nawet trudno nazwać to hobby, skoro po kilku dniach bez książki
czuję się jak alkoholik bez wódki. O właśnie, może to nałóg,
uzależnienie? Z tym jest związana jakby odnoga tej fiksacji,
przymus posiadania książek na własność. Wypożyczam książki z
biblioteki, ale zawsze czuję smutek kiedy muszę się z nimi rozstać.



Uwaga, na pewno żartuję.
Obserwuj wątek
    • stara.gropa Re: Przymus czytania 09.04.09, 10:38
      Coś mi się przypomniało, koleżanka mówiła kiedyś, że kiedy miała
      małe dzieci i mało czasu na spokojne poczytanie książek, to tak jej
      tego brakowało, że nawet w czasie pobytu w ubikacji w celach, że się
      tak wyrażę fizjologicznych czytała wszystkie napisy na buteleczkach
      od szamponów, kremów itp. Prawdziwe fiksum dyrdum.
      • leoncja_uk Re: Przymus czytania 09.04.09, 11:11
        Dotknęło mnie to samo. Od trzech miesięcy mam małego ssaka w domu, który na
        dodatek nie chce spać w ciągu dnia. Pozostaje czytanie w wannie, na spacerze
        (ale - uwaga - idąc! każda próba zatrzymania wózka i siadania na ławce kończy
        się wrzaskiem i niezadowoleniem wyżej wymienionego) a także w nocy. Dodam, że
        czytam po nocach, o 6 rano młody już wyspany a ja padam z nóg. No ale cóż,
        życie bez nałogu to jak... "Dynastia" bez Alexis big_grin
    • hortensja66 Re: Przymus czytania 09.04.09, 10:45
      Kiedyś moja córa weszła do łazienki a tam ja modelując włosy czytałam książkę.
      - Mamo, to już jest nałóg - powiedziało moje dziecko.

      I to jest odpowiedź. Jesteśmy nałogowcamismile Każdemu życzyć tylko takiego
      uzależnienia.

      A z książkami na własność mam to samo. Mieć, przekładać, patrzeć, czytać...
      • stara.gropa Re: Przymus czytania 09.04.09, 10:50
        Jeśli to nałóg to na szczęście dla nas uzależnienia są trudne do
        wyleczenia. Ale czy to znaczy, że jest on przenoszony w genach? Jest
        gen odpowiedzialny za przymus czytania książek?
    • hortensja66 Re: Przymus czytania 09.04.09, 11:03
      Czytała moja babcia, czyta moja mama, czytam ja, czyta córka. Nie wyobrażamy
      sobie domu bez książek. A niestety znam takie domy.
      Wydaje mi się, że to nie kwestia genów, raczej wychowania. Dzieci obserwują i
      naśladują rodziców.
      • stara.gropa Re: Przymus czytania 09.04.09, 11:07
        Znam rodzinę gdzie są cztery córki. Matka i trzy córki są
        maniaczkami czytania, a najmłodsza nie czyta, nie lubi tego. A
        przecież wszystkie były wychowywane tak samo, a na pewno w tym samym
        domu. Czyli?
    • hortensja66 Re: Przymus czytania 09.04.09, 11:20
      A tego to nie wiem.
      Czyli co? Jednak geny?
      • stara.gropa Re: Przymus czytania 09.04.09, 11:25
        No właśnie, a przekazywanie tej cechy z matki na córkę (Twój
        przykład Hortensjo) wskazywałoby na umiejscowienie tego genu na
        chromosomie X. Wiem, że są też mężczyźni dotknięci tą przypadłością,
        ale może jest to cecha recesywna i u nich występowałaby odowiednio
        rzadziej.
        • the_dzidka Re: Przymus czytania 09.04.09, 11:27
          Zdecydowanie cecha recesywna. Jak tak robię w myśli przegląd znanych
          mi panów, to żaden z nich nie jest maniakiem czytania. No, może poza
          Baronem.
          • stara.gropa Re: Przymus czytania 09.04.09, 11:35
            Znam kilku panów opętanych manią czytania - faktycznie jest ich
            niewielu - niestety ta cecha u mężczyzn wydaje się być sprzężona z
            inną. Są to rasowi humaniści, u faceta cecha nie do strawienia.
            Uzewnętrznia się zanikiem męskiego wyglądu, pojawieniem się
            cienkiego głosiku i brakiem umiejętności wbicia gwoździa w ścianęsmile,
            acha i skłonnością do ględzenia.
      • ewa9717 Re: Przymus czytania 09.04.09, 11:28
        Piękną historię opowiada gdzieś Antoni Słonimski, jak to zasypiając
        gdzieś w małym hoteliku na obczyźnie, nie mieli z żoną nic do
        czytania oprócz etykiety na pudełeczku od zapałek i jakiegoś innego
        szpargałka. Oboje uważnie przeczytali swoje, a potem wymienili
        się "lekturą" wink))
        • mimbla.londyn Re: Przymus czytania 09.04.09, 18:22
          Ewa!
          Cudowna anegdotka,dziekuje smile
    • hortensja66 Re: Przymus czytania 09.04.09, 11:28
      Tu się zgodzę. Tato czyta, mąż....., syn czyta.
      • stara.gropa Re: Przymus czytania 09.04.09, 11:31
        Jak jeszcze trochę pogłówkujemy to stworzymy mapę genetyczną
        człowieka smile)
    • cafeszpulka Re: Przymus czytania 09.04.09, 11:34
      Ja pierdziu, jaka dyskusja !smile
      Ja jestem niewolnikiem swoich nałogów i przyzwyczajeń.
      Pozytywny nałóg tylko jeden ale pozostałe jakże przyjemne wink
      Chęć czytania i zbierania książek idzie po rodzinie Mamy. Dziadek czyta, Mama,
      ja i rodzeństwo moje takoż. Natomiast dzieci mojej siostry za najgorszy prezent
      w swoim życiu z pewnością uznałyby książkę. Rośnie pokolenie "gazowników" niestety.
      • yvi1 Re: Przymus czytania 09.04.09, 11:40
        moj maz tez lubi czytac,ale mnie od nalogow przezywa.Jak juz wybiore sie do
        Polski,to musze zawsze kupic nowa torbe na ksiazki.Ciucha sobier nie kupie,bo po
        co.Ale ksiazke zawsze.idac do szpitala jako pierwsze pakowalam ksiazki .A nie
        zasne,nie przeczytawszy choc stony ksiazki.
        Czytam po polsku i po niemiecku,jakbym znala angielski to po niemu tez.
        Jak fajnie byc nalogowcem w takim doborowym towarzystwie!
    • hortensja66 Re: Przymus czytania 09.04.09, 11:35
      Nasuwa mi się pewien wniosek. Ta czwarta, nieczytająca córka miała być chłopakiemsmile
      • stara.gropa Re: Przymus czytania 09.04.09, 11:37
        Chłopak też tam jest. I czyta!
    • hortensja66 Re: Przymus czytania 09.04.09, 11:37
      Co to jest "pokolenie gazowników"?
      • cafeszpulka Re: Przymus czytania 09.04.09, 11:43
        pokolenie gupków smile
        dosadnego słowa uzyłam w wątku "Dzien dobry"
        • stara.gropa Re: Przymus czytania 09.04.09, 11:44
          Jako ciocia możesz zająć się ich edukacją smile)
          • cafeszpulka Re: Przymus czytania 09.04.09, 11:49
            Miałam przez jakiś czas taki plan. Wycieczki poznawcze, ksiązki podsuwane,
            muzyka inna niż w domu słuchają ale kiepsko mi poszło. Z Krakowa najbardziej
            pamiętają gołębie na rynku, z Kazimierza grę w karty a z muzyki jedną piosenkę
            zespołu Piersi - Rodzina słowem silna wink
            • stara.gropa Re: Przymus czytania 09.04.09, 11:52
              Nie załamuj się, przecież kropla drąży skałę smile
    • hortensja66 Re: Przymus czytania 09.04.09, 11:42
      Może podmienili dziecko w szpitalu?
      • stara.gropa Re: Przymus czytania 09.04.09, 11:43
        Tą czwartą siostrę czy brata? smile
    • hortensja66 Re: Przymus czytania 09.04.09, 11:49
      Siostrę. Przy całej czytającej rodzinie to musi być albo chora, albo podmienionawink
      • stara.gropa Re: Przymus czytania 09.04.09, 11:51
        Raczej chora, bo podobna z wyglądu do ojca. Odszczepieniec smile
    • hortensja66 Re: Przymus czytania 09.04.09, 12:02
      A tak na poważnie. Współczuję tym, co nie czytają. Nie wiedzą co tracą. Dla mnie
      bez książek życie byłoby uboższe. Niech się chowają najlepsze filmy. Tam nam
      narzucają wiele rzeczy. Przy książkach wyobraźnia galopuje i to jest piękne.
      • groha Re: Przymus czytania 09.04.09, 13:19
        Tak mądrze i poważnie gadacie, że aż musiałam nad tym wszystkim mocno się
        zastanowić, bo ten problem też mnie dotyka, niestety. Podumałam więc chwilę i
        doszłam do wniosku, że po pierwsze - jakoś nie współczuję tym, co go nie mają,
        bo znam takich, którzy wydają się całkiem dorozwinięci i szczęśliwi, więc chyba
        nie widzę powodu. Powiem więcej - ja im czasem zazdroszczę, słowo daję. Bo mają
        o wiele więcej czasu i na pewno mniej wyrzutów sumienia, niż nałogowcy. Choćby
        takich, na przykład, że się siedzi i czyta, a tyle jest jeszcze do zrobienia,
        kurde za przeproszeniem mol. Albo, że zamiast ciułać na nową lodówkę, telewizor,
        samochód lub wczasy w Egipcie, jak normalni ludzie, to wydaje się ciężko
        zarobiony grosz na kolejne książki. Których i tak nie ma już gdzie upychać,
        dodajmy. O tym, co się czuje, gdy się nie kupi, to nawet już nie wspomnę. Albo,
        kiedy ma się już za słabe okulary... Wariactwo i tyle. Więc ja nie wiem, czy
        jest się czym chwalić i komu, tak naprawdę, bywa lepiej? wink
        • stara.gropa Re: Przymus czytania 09.04.09, 13:23
          W ostatniej części Adriana Mole'a jest opisana historia pewnej pani
          maniakalnie zbierającej ksiązki, którą syn z tego powodu usiłował
          zamknąć w domu wariatów. Oto jak nas widzi reszta społeczeństwa smile))
        • stara.gropa Re: Przymus czytania 09.04.09, 13:24
          Tak mądrze i poważnie gadamy jak nie my, co? wink)
          • groha Re: Przymus czytania 09.04.09, 13:40
            stara.gropa napisała:

            > Tak mądrze i poważnie gadamy jak nie my, co? wink

            Powiem delikatniej: mądrze, jak zwykle, ale poważnie, jak rzadko, więc człowiek
            z natury niepoważny miał prawo już odwykść* czy coś wink

            *odwykść, czyli nieco mniej, niż odwyknąć. Gdyż zgodnie z najnowszymi
            ustaleniami - forma zależy od ilości, prawda, Asiu?
            • stara.gropa Re: Przymus czytania 09.04.09, 13:44
              Czy aby nie są to pierwsze oznaki starości?
            • asia.sthm Re: Przymus czytania 09.04.09, 13:47
              Slusznie i naukowo Grohciu, ale w tym wypadku to bedzie od stopnia.
              • groha Re: Przymus czytania 09.04.09, 13:59
                Fakt, ale to już drobna szczegóła jest i nie zawracajmy sobie tym głowy. Byle
                nie trzeba było od niczego odwykać, to i forma będzie we właściwym stopniu i
                starość, której przecież nie ma, może jakoś da się przeżyć smile
    • g0p0s Re: Przymus czytania 09.04.09, 12:42
      Teraz to jest lekko - nocne księgarnie na każdej ulicy. Nie to co
      kiedyś - trzeba było szukać niezależnych bibliotekarzy, lub łomem
      księgarnię otworzyć. A za samodzielne pisanie surowe kary.
      Skecz prezentowany przez Gajosa mni się przypomniałsmile smile
      • stara.gropa Re: Przymus czytania 09.04.09, 12:45
        Ostry przypadek nałogu czytelniczego smile
        • g0p0s Re: Przymus czytania 09.04.09, 12:51
          Nie wiem czy to ten, bo nie mam głośników.
          kabarety.tworzymyhistorie.pl/911_gajos_opole.php
          Jest tam też masa innych smile
      • g0p0s Re: Przymus czytania 09.04.09, 13:28
        Po zastanowieniu się zgłaszam pomyłkę. To chyba Daukszewicz o
        czytelnictwie opowiadał.
    • jotka13 Re: Przymus czytania 09.04.09, 13:01
      To my z siostrami jesteśmy mutantami genetycznymi, bo cała pasja
      książkowa przeszła nam od ojca, którego od zawsze pamiętam z nosem w
      książce i w czasach dobrobytu znoszacego codziennie po kilka książek
      do domu (pracował naprzeciwko księgarni i dobre panie zostawiały mu
      ci lepsze kąski pod ladą).
      • the_dzidka Re: Przymus czytania 09.04.09, 13:14
        A pamiętacie tych zwarriowanych maniaków czytania z
        powieści "Przyślę Panu list i klucz" oraz "Życie nie jest romansem,
        ale..." ? Tam to dopiero cuda na kiju z czytaniem odchodziły. Choćby
        historia ze Stefcią, która umarła big_grin
        • 36krzysiek Re: Przymus czytania 09.04.09, 13:30
          Ja mam fazy. Piętnaście książek, jedna za drugą, a potem przerwa. W
          domu mama czytata, tata czytaty, brat tyż. Brat jest chyba lepszy
          ode mnie, do jego domu wejść się nie da przez regały z książkami.
          • stara.gropa Re: Przymus czytania 09.04.09, 13:33
            Czyli nie ma rady, każdy odziedziczył tę skłonność po co najmniej
            jednym z rodziców. Teoria, że człowiek pochodzi od małpy potwierdza
            się. A nie przepraszam, tu chodzi o inną teorię smile)
            • groha Re: Przymus czytania 09.04.09, 13:48
              Chyba niekonieczne po rodzicu, bo czasami przeskakuje co drugie pokolenie, ale
              ogólnie możemy przyjąć, że dziedziczymy skłonność po przodkach. Jak do
              wszystkich innych chorób, zresztą smile
              • 36krzysiek Re: Przymus czytania 09.04.09, 13:54
                Jak już ruszamy antenatów, to u mnie po kądzieli. W końcu pradziadek
                dziennikarzem, pisarzem i tłumaczem był smile
                • 36krzysiek Re: Przymus czytania 09.04.09, 14:25
                  Się pochwalę, o:
                  Czesław Władysław Kędzierski
                  literat i dziennikarz, redaktor, wydawca, autor "Przechadzek po
                  mieście", ukazujących się w latach 1926-1927 na łamach "Kuriera
                  Poznańskiego", działacz założonego w Bazarze w 1921 r. Koła Naukowo-
                  Literackiego, od 1918 r. był naczelnikiem Wydziału Kultury i Sztuki
                  w Ministerstwie b. Dzielnicy Pruskiej, tłumacz pisarzy
                  skandynawskich (m.in. baśni Andersena i powieści Harnsuna), autor
                  baśni, bajek i gawęd radiowych, popularny wśród dzieci jako "Wujek
                  Czesio"

                  smile
                  • stara.gropa Re: Przymus czytania 09.04.09, 14:28
                    To wreszcie się dowiedzieliśmy po kim masz ten talent literacki
                    podrzucany tu od niechcenia.
        • ewa9717 Re: Przymus czytania 09.04.09, 19:38
          Też ich lubię. Oprócz 2 wymienionych przez Ciebie są jeszcze 2 lub 3
          o tej samej rodzinie. Wznawia się różne kretyństwa, a Pruszkowskiej,
          która pisała inteligentne czytadła, jakoś nie. Szkoda.
          A z czytaniem u nas ja jestem czwartym czytającym pokoleniem, a
          najbardziej mnie cieszy, że dwoje naszych reprezentantów piątego
          czyta z przyjemnością.
          • the_dzidka Re: Przymus czytania 10.04.09, 12:12
            > Też ich lubię. Oprócz 2 wymienionych przez Ciebie są jeszcze 2 lub
            3
            > o tej samej rodzinie.

            JAKIE?! Jezus maria, dlaczego ja o tym nie wiem?!
            • ewa9717 Re: Przymus czytania 10.04.09, 14:10
              O Dynie, Alinie tatu, mamie, a potem i o męzach panien są na pewno:
              "Przyślę panu list i klucz"
              "Życie nie jest romansem, ale..."
              "O dwóch wikingach i jednej wikingowej"
              "Piękne dni Aranjuezu"
              Nigdy nie czytałam (jakoś nie dopadłam, choć czaiłam się na
              Allegro, "7 babek i 1 dziadek" oraz "Głowy nie od parady".
              Jako młode dziewczę wzruszałam się "Kapitanówną", która jakby
              zbladła, gdy po latach tęsknot dopadłam ją już jako całkiem stara
              gropa wink))

              A z czytaniem mam jak Stara Gropa. Czytam dla przyjemności. Tylko i
              li. A przyjemność może sprawić i durnotka, i najceglańsa cegła.
              "
              • the_dzidka Re: Przymus czytania 14.04.09, 11:13
                Aranjuez zdecydowanie NIE JEST o Dynie i Alinie.
                7 babek, 1 dziadek jest świetne, poczytaj smile
    • romy_sznajder Re: Przymus czytania 09.04.09, 13:46
      Przymus czytania to mialam w dziecinstwie ale chyba sie nie zblizylam do zespolu abstynencyjnego. Zostalo mi nierobienie bledow, ktore mija od czytania forow.
      Potem zlapalam sie na niewyraznym zjawisku przymusu doczytywania do konca czegos zaczetego. Zjawisko ocenilam negatywnie, bo po co konczyc cos, co ktos napisal dla egoistycznego faktu bycia "pisarzem"?, niemniej trudno je wyplenic (kladnia sie zasada konsekwencji wg. Roberta Cialdiniego: zaczalem, przeciez nie moge sie mylic..)
      Ale zauwazam, ze innym latwiej przychodzi nie-konczenie (obojetnie czego), wiec staram sie dalej...

      Ale poza wszystkim dzis istnieje inne zjawisko, ktore ladnie ujal Lech Walesa, kiedy wydal ksiazke (co z niego za pisarz, nie?), ze "wiecej dzis jest ludzi, ktorzy sami chca pisac, niz tych, ktorym chce sie czytac". I to jest to. Za duzo jest rzeczy bezwartosciowych, bo w koncu tak latwo, no i ta obowiazujaca presja indywidualizmu, grrr. Kazdy musi pisac jakiegos bloga, i od razu jest tworca internetowym, a niektorzy sie maja za "publicystow". Taki tworca to bywa, ze nawet nie raczy przeczytac komentarzy do SWOICH tresci. Niestety zjawisko jest rownie czeste na forach, gdzie wyydawaloby sie, jest zalozenie dialogu. Wydaje sie dziwne, ze sie zaklada watek, inicjuje dyskusje a potem nie odnosi do tego, co ktos (w przemyslany czesto sposob) napisal w odpowiedzi.
      Napisanie ksiazki to dzis pozycja w CV i skrajny egocentryzm, a nie chce powiedzenia czegos waznego. Albo gwiazdorstwo (vide Pilch, czy "Masloska")

      Przyznam sie, ze ja kompulsywnie czytam gazety (i czasopisma), zwlaszcza tygodniki opinii. Zboczenie zawodowe, bo taki mam niby zawod, i naprawde umiem docenic porzadny tekst.

      Ale potrzeba posiadania na wlasnosc jest mi obca, niestety. Nie umiem gromadzic niczego, pieniedzy, ksiazek.. Przeciwnie, jak kupie i przeczytam to chetnie oddaje. Mysl ma krazyc, a nie sie kurzyc.
      • ter.eska Re: Przymus czytania 09.04.09, 14:28
        U mnie przymus czytania przyszedł...(nie wiem skąd),mama raczej rzadko,ojciec
        raczej nie,a dziadkowie...nie wiem.Za to dzieci ni hu,hu,nie chcą czytać.
        A co do zbieractwa,to ja tylko książki GURUY kolekcjonuje,innych z czasem się
        pozbywam
    • bumbecki Re: Przymus czytania 09.04.09, 14:27
      po zastanowieniu stwierdzam, że chyba jestem podrzutkiem... u mnie w
      domu rodzinnym...no czytało się ale bez wariacji ... to mnie trzeba
      było wyciągąc siłą z biblioteki. Niestety, ilość przeczytanych
      książek nie przełożyła się na 'nierobienie błędów' ... no robiłam,
      robię i będę robić ... sad
      A co do tych co nie czytają - mam w pracy koleżankę która bez
      skrępowania mówi, ze dla niej czytanie to strata czasu (czyta
      jedynie literaturę fachową) - woli posprzątać mieszkanie, okna
      pomyć, podłogę wypastować ...
      • stara.gropa Re: Przymus czytania 09.04.09, 14:30
        Gdyby alternatywą czytania było sprzątanie, to popełniłabym harakiri
        nawet plastikowym nożem.
        • lylika Re: Przymus czytania 09.04.09, 15:19
          U mnie, po mieczu i po kądzieli. Ojciec czytał bardzo dużo, chociaż nie maniacko, a pod koniec życia, już tylko literaturę wojenną i varsaviana. Mama mojej mamy miała do książek stosunek wręcz nabożny. Czytała kiedy tylko mogła. Mama czytała bardzo dużo. Najbardziej lubiła poezje.
          https://img186.imageshack.us/img186/1741/mama19530001.jpg
          Rok 1953. Radość mojej mamy z nowego mebla. Przedtem była tylko etażerka i pozostałe książki leżały w stosikach na biurku i szafie.
          Ja lubię moje ukochane książki mieć na własność.
        • groha Re: Przymus czytania 09.04.09, 15:19
          Też bym musiała odebrać sobie samobójstwo, to pewne. Dlatego, co do krążenia
          myśli się zgadzam, ale książki, jako ich papierowy nośnik, mają prawo stać i się
          kurzyć, bo taka już ich natura, uważam. Więc całkiem spokojnie patrzę na te
          pokłady, których nie umiem się pozbyć, cholercia. Pokłady kurzu i książek,
          dokładnie mówiąc. Jedno i drugie ma u mnie dożywocie, niestety. Z tym, że kurz
          czasem staram się jakoś ograniczyć, ale książek nawet nie próbuję. A o starych,
          to już w ogóle szkoda gadać. One lubią taki zakurzony spokój, że strach nawet
          myśleć o jakimś krążeniu, bo zawał murowany. Mój, rzecz jasna smile
          • kocio_pierzaczek Re: Przymus czytania 09.04.09, 16:34
            Jakie trzy dni bez książki? Absolutnie niemożliwe. Nie przejadę
            dwóch przystanków autobusem bez lektury. Do kolacji lub po musowo
            książka. Wracam do domu po upojnym wieczorze koło pierwszej w nocy i
            muszę poczytać przed snem. W łazience z braku laku też czytam
            etykiety, w dzieciństwie upajałam się gęsto zadrukowanym frontem
            pralki. W kuchni, przy pospiesznym śniadaniu etykiety. W bibliotece
            na szczęście mamy dwa konta i mogę brać 10 książek, jak pani
            przymknie oko, to 12. Czytam czasem na stojąco przy piecu, pilnując
            czegoś tam w garnku. Wakacje to tylko pretekst do czytanai jeszcze
            większej ilości książek. Nałóg nieuleczalny. Nadmieniam, że MLP
            cierpi na to samo. On jest lepszy, potrafi czytać, idąc. Mnie to już
            nie wychodzi, za bardzo literki skaczą przed oczami.
            • moleslaw Re: Przymus czytania 09.04.09, 19:12
              Też potrafię czytać idącsmile
              Taki przykład,jak moje czytanie jest odbierane przez rodzinkę : Byliśmy w
              Lidlu na zakupach i nagle syn woła męża - TATO TATO zobacz "Antymol" może kupimy
              mamie to przestanie tyle czytać. smile
              • goonia Re: Przymus czytania 09.04.09, 22:04
                Na mnie czytanie przeszlo z taty i jego mamy. Wg. nich dzien bez ksiazki, to
                dzien stracony. Prasa rowniez w codziennym uzyciu.
                Poniewaz w domu czytac moge sporadycznie, a nie potrafie w lazience, ani nad
                garnkiem z zupa. Musze sobie usiasc wygodnie, choc na pol godziny. Z herbata,
                kawa, drinkiem, ciastkiem, czipsem albo innymi orzeszkami. Delektuje sie, nawet
                jesli to literatura najwyzszych lotow. Wysokie loty mi szkodzasmile
                Doszlo niestety do tego, ze jak baba z bazaru sie przepycham na stacji metra,
                czy tez na przystanku zeby miec siedzace miejsce. Jak juz klapne, to cegielka z
                torby i jestem najszczesliwszym uzytkownikiem komunikacji.
                Lubie ksiazki miec na wlasnosc, ale poniewaz glownie korzystam z biblioteki, to
                malo ksiazek kupuje.
                • romy_sznajder Re: Przymus czytania 09.04.09, 23:25
                  > Musze sobie usiasc wygodnie, choc na pol godziny. Z herbata,
                  > kawa, drinkiem, ciastkiem, czipsem albo innymi orzeszkami

                  No wlasnie mialam Was spytac, JAK czytacie, bo tak idac ulica to chyba nie
                  wszyscy i nie codzienniesmile? Kiedys sie dziwilam, ze kolazanka, ktora mieszkala
                  na Lwowskiej nie spedza calych dni w czytelni na Koszykowej, bo mnie sie
                  tamtejszy klimat wydaje hipnotyzujacy, sprzyjajacy skupieniu, relaksujacy,
                  podniosly, no idealny. Nie tylko do czytania dziel powaznych. A kolezanka sie
                  obruszyla: -No cos ty! Ja to sie musze uwalic na kanapie, miec pod reka herbate,
                  telefon, poduszki, i dopiero moge czytac!

                  Ja mam chyba inaczej, najlepiej mi wychodzi, jak warunki sa obce, nietypowe i
                  z niczym sie nie kojarzace. Mam przemozna ochote poczytac w wannie, ale zawsze
                  mi sie zdaje ze juz za dlugo siedze (bo ja naprawde dlugo siedze w wannie i
                  czytanie to jeszcze wydluzaloby). Na kiblu siedzi sie za krotko. W autobusach
                  roznie, czasem sie udaje, czasem nie. Wieczorem - jak sie poloze, to przysypiam,
                  na chwilke, jak sie wybudze, to moge czytac dalej. W nocy, jak ide spac, to samo
                  wziecie czegos do reki i przeczytanie ze strony, dwoch, dziesieciu, ma dzialnie
                  nasenne, ale ja naprawde ostro pozno sie ostattnio klade, karygodnie (ok. czwartej).
                  A w dzien roznie. Najlatwiej w nietypowych miejscach. Najtrudniej, w domu, ok.
                  17-18-19. To zwyczajnie niedasie.

                  Aa, raz mi sie zdarzylo czytac na ulicy, bo sie wkurzalam, ze czytam jakis
                  kryminal, i czytam, i on sie nie chce skonczyc (to byla faza mocnego
                  przymusu_doczytywania_do_konca). Bylo o tym, ze samolot sie rozbil na Sycylii i
                  dochodzono - dlaczego. Wyszlam z pracy na Ursynowie, jechalam na joge na Foksal,
                  zostalo mi z 40 stron i godzina w roznych srodkach komunikacji, w godzinach
                  szczytu, po ciemku, zima. Troche poczytalam w metrze, potem od Swietokrzyskiej
                  do Nowego Swiatu juz w mentalnym kurcgalopku i zdazylam na styk. Ksiazka sie nie
                  konczyla specjalnie zaskakujaco, okazalo sie, ze byl zwykly wypadek, a nie np.
                  terrorysci, wiec bylam zla na ksiazke okrutnie. Jedyna pociecha w tej lekturze
                  byly wlasnie niekonwencjonalne warunki lektury.
                  • ewa9717 Re: Przymus czytania 10.04.09, 06:56
                    Na leżąco! Uwalić się na dowolnie wybranym z książeczką i czymś
                    smacznym. Pamiętam jak za głęboko mezozoicznych czasów pierwszej
                    młodości dostałam "Psy wojny" i wciągnęłam je w ciągu kilku godzin
                    wraz z kilogramem krówek. Ach, to były czasy! Teraz smaczności są
                    separowane od lektury, bo kto to widział, żeby tyć od czytania! Na
                    ulicy czytuję już własciwie tylko Stommę, bo nie mogę się
                    powstrzymać i nie zajrzeć do niego zaraz po kupieniu świeżej
                    Polityki. Często przepraszam latarnie.
                    • ter.eska Re: Przymus czytania 10.04.09, 08:30
                      Ja właściwie w każdych warunkach(no może poza ulicą),od rana w pracy(w każdej
                      wolnej chwili,a mam tych chwil dużo),po przyjściu do domu także w każdej wolnej
                      chwili:na siedząco,na leżąco,w wannie,na kibelku,no i przed snem do
                      poduszki-obowiązkowo,inaczej nie zasnę.
                      • meduza7 Re: Przymus czytania 10.04.09, 09:07
                        Ja to jak przychodzę w gości to ci, co mnie znają, od razu chowają wszelką
                        lekturę z zasięgu rąk. Bo wiadomo, że chapnę i się zatopię. Ostatnio złapałam
                        się na tym, że będąc u obcej kobiety w domu - poszłyśmy z Kasiąkaz na pokaz
                        makijażu - pierwsze kroki skierowałam ku biblioteczce, żeby zobaczyć, co tam ma.
                        Dobrze, że grzebać nie zaczęłam.
                        Natomiast patrząc na moich teściów, dziwię się, że mąż w ogóle po jakąkolwiek
                        lekturę sięga, bo u nich nic, ani gazety nawet.
                        • groha Re: Przymus czytania 10.04.09, 10:53
                          E, u mnie, to już zależy, co się czyta, niestety. Gazetę mogę wszędzie i nic mi
                          wtedy nie przeszkadza, byle tylko dała się rozłożyć, ale z książką, to jednak
                          wolę już mieć tę odrobinę luksusu: fotel, łóżko, wanna i przede wszystkim -
                          święty spokój.
                          Za to dzięki tej dyskusji wreszcie wiem, skąd może brać się ta mania posiadania,
                          bo wczoraj cały dzień nad tym myślałam. I wymyśliłam - z trudnego dzieciństwa,
                          oczywiście. Bo kiedy byłam małą dziewczynką, miałam taką jedną, szczególnie
                          ukochaną i czytaną na okrągło książkę, pod tytułem: "Bułeczka". I właśnie ją
                          podstępnie mi odebrano! To fakt, że wyglądała okropnie, bo miała na sobie
                          wszystko oprócz okładek, brakowało także kilku kartek, a na tych pozostałych już
                          prawie nie było liter, ale mnie to wcale nie przeszkadzało, bo przecież i tak
                          znałam ją na pamięć. I kochałam tak straszliwie, że na pytanie, co czytam,
                          podobno zawsze i niezmiennie odpowiadałam: "Bułeczkę". I okrutni rodzice mi ją
                          spalili! Wprawdzie najpierw kupili mi jakąś inną, ale to już nie było to samo.
                          Trauma pozostała na wieki wieków. No, i ta mania posiadania, to musi właśnie być
                          ten syndrom spalonej książki, nic innego.
                          • stara.gropa Re: Przymus czytania 10.04.09, 11:02
                            Moi rodzice nie spalili żadnej książki, ale też mi zginęła moja
                            ukochana "Mała księżniczka", która wyglądała tak jak książka Grohy,
                            brakowało jej okładek i pierwszych stron, a reszta była w opłakanym
                            stanie.
                            Może zbieractwo książek to syndrom utraconej pierwszej książki?
                            • groha Re: Przymus czytania 10.04.09, 11:49
                              O to to! Spalona, zgubiona, czy tajemniczo zniknięta, wsio rawno, ból po stracie
                              w podświadomości się zagnieżdża i potem z człowieka wyłazi. Różnie, podobno, ale
                              wszystko przez takie ciężkie przeżycia w dzieciństwie, wiadomo. I tak mamy kupę
                              szczęścia, uważam, bo ponoć po utracie ukochanego miśka, z którym się zasypiało,
                              to nawet mordercą można w dorosłości zostać smile
                          • romy_sznajder Re: Przymus czytania 10.04.09, 11:26
                            Kojarze Buleczke! Widze, ze jest ogolnie szanowana, bo ma nawet haslo w
                            Wikipedii: pl.wikipedia.org/wiki/Bu%C5%82eczka

                            > Za to dzięki tej dyskusji wreszcie wiem

                            A ja zastanawiam sie dzieki tej dyskusji, PO CO czytam. Co mi to daje, albo od
                            czego uciekam. I tak.
                            Czasem tylko czytam cos dla szczerej checi zglebienia nowych tresci.
                            Czesciej, dlatego, zeby cos umiarkowanie nowego wzbogacilo mi cos co juz
                            wiem/czytalam, nawet jesli to nowa ksiazka Guruy, to to sie wpisuje w ramy
                            "pisarstwo i osoba Chmielewskiej" i jest jakas struktura.
                            Czasem mam tak jak z surfowaniem w necie, wstyd przyznac. Czytanie jako forma
                            zresetowania umyslu.
                            Czasem zeby nie myslec o czyms.
                            Czasem zeby zaczac myslec o czymkolwiek, wyrwac sie ze stanu lekkiej
                            nieprzytomnosci, lub kieratu czynnosci mechanicznych.

                            Zastanawiam sie, bo w dziecinstwie i troche potem (pierwsze ksiazki Guruy na
                            przyklad, albo jak ktos lubi "Anie z Zielonego" to tez tak pewnie mial), ze
                            wchodzilo sie w ksiazke jak w osobny, wciagajacy swiat, cos na styku filmu i
                            snu, mozna bylo czytac do rana, i potem sie mialo wrazenie, ze sie cos przezylo.
                            Dawno mi sie cos takiego nie przydarzylo, moze po czesci dlatego ze czytam na
                            ogol ksiazki przyziemne, np. popularnonaukowe, a po czesci dlatego, ze im
                            czlowiek starszy tym trudniej go porwac (wie ze czyta, a nie ze jest w innym
                            swiecie). Ale i tak mi sie zdarza czasem trafic na np. prosty poradnik, po
                            lekturze ktorego musze ochlonac, zeby sie ulezala tresc w glowie, tak sie wydale
                            wazny.
                            Tak, chyba coraz bardziej czytanie mi sluzy do porzadkowania swiata lub
                            poszerzania za waskich horyzontow, niz do takiej - ucieczkowej troche - rozrywki.

                            Rzadko (w wyjatkiem "Wszystko czerwone") zdarza mi sie czytac dla pokrzepienia,
                            zeby zlapac dobry nastroj. Aaa i wciaz marze, ze trafie na kryminal, gdzie
                            bedzie taka konstrukcja, dialogi, KLIMAT, ze zaczne sie i bac, i nie bede mogla
                            sie oderwac - na raz. Takie cos, co sie robi jak sie oglada francuski film
                            obyczajowy, tylko na kryminalnie. Wchodzi sie w inny swiat i jest to wlasnie
                            caly, udzielajacy sie klimat...
                            • romy_sznajder Re: Przymus czytania 10.04.09, 11:31
                              Wlasnie zauwazylam, jakie wielkie posty popelniam. Ktos tu narzekal, ze dzis kazdy woli pisac, niz czytac? Ladnie. Ale wstydsmile
                            • stara.gropa Re: Przymus czytania 10.04.09, 11:39
                              romy_sznajder napisała:

                              "wchodzilo sie w ksiazke jak w osobny, wciagajacy swiat, cos na
                              styku filmu i snu, mozna bylo czytac do rana, i potem sie mialo
                              wrazenie, ze sie cos przezylo. "

                              Mam tak do dziś i jest to moje podstawowe kryterium oceny czy
                              książka jest dobra.
                              • bumbecki Re: Przymus czytania 10.04.09, 11:49
                                no to widzę, że w podejściu do 'czytelnictwa' nie jestem
                                osamotniona smile a wchodzę w 'inny' świat równie dobrze czytając "Mgły
                                Avalonu" jak i opis doświadczeń chemicznych - taka sama magia ;P
                              • meduza7 Re: Przymus czytania 11.04.09, 16:41
                                "wchodzilo sie w ksiazke jak w osobny, wciagajacy swiat, cos na
                                > styku filmu i snu, mozna bylo czytac do rana, i potem sie mialo
                                > wrazenie, ze sie cos przezylo. "

                                Władca Pierścieni, Diuna oraz Mistrz i Małgorzata. W te książki zapadałam się
                                jak w ocean, wynurzałam na chwilę, żeby zaczerpnąć oddechu, rozglądałam przez
                                moment nieprzytomnym wzrokiem po świecie i zapadałam znowu.
                                Zapewne nie tylko w te, ale przy nich sobie uświadomiłam zjawisko.
                          • kurcgalopek Re: Przymus czytania 11.04.09, 20:34
                            groha napisała:

                            > E, u mnie, to już zależy, co się czyta, niestety. Gazetę mogę wszędzie i nic mi
                            > wtedy nie przeszkadza, byle tylko dała się rozłożyć, ale z książką, to jednak
                            > wolę już mieć tę odrobinę luksusu: fotel, łóżko, wanna i przede wszystkim -
                            > święty spokój.

                            Mam to samo!
                            Gazety mogę wszędzie, do książek muszę mieć trochę spokoju i wygodne miejsce.
                            Oczywiście najlepiej czyta się na różnych fotelach i kanapach, nie pamiętam
                            kiedy czytałam książkę siedząc przy stole.

                            Mam jeszcze jedno wspólne z Tobą, Groho, ja również w dzieciństwie zaczytywałam
                            się Bułeczkąsmile
                            Uwielbiałam tę książkę. Dostałam od kogoś już używaną i zaczytałam ją na śmierć.
                            Drugą taką książką był Tajemniczy Ogród.
                            Zdarzało mi się też po kilka, kilkanaście razy wypożyczać tę samą książkę z
                            biblioteki, na przykład Dzieci z Bullerbyn, marząc, że kiedyś sobie ją kupię.
                            Oczywiście kupiłam, nie szkodzi że w wieku, kiedy się nieco wyrasta z tego typu
                            lekturwink

                            Wracając zaś do tematu wątku - u mnie w domu się czytało i ja czytałam odkąd
                            pamiętam. Zastanawiam się zresztą, cóż innego w tamtych czasach mogłabym robić w
                            wolnych chwilach. Internetu nie było, TV oglądało się rzadko. Dużo trudniej jest
                            mi wygospodarować czas na lekturę w obecnych czasach.


                            • kurcgalopek Re: Przymus czytania 11.04.09, 20:37
                              Zapomniałam dodać - mnóstwo razy zdarzało mi się zaczytywać etykietkami
                              przeróżnych produktów z braku innej lektury.
                              Uważam, że bardzo dobre pod tym względem są proszki do prania. Całkiem długie
                              czytaniewink
    • asia.sthm Re: Przymus czytania 11.04.09, 19:14
      Moj przymus czytania jest powodem mego absolutnego rozkojarzenia.
      Poniewaz czytam z musu, z nalogu, z przyzwyczajenia, bez przerwy
      wlasciwie, na koniec dostaje glupawki, od czasu do czasu oczywiscie.
      Czytam czasem w trzech jezykach jednoczesnie: w pracy szw/ang i
      forum pl i tak se mysle, ze kiedys prawdziwy dym mi pojdzie uszami.

      Prywatnie ksiazki czytam nie mieszajac jezykow. Czytam i delektuje
      sie kazdym, kazdziutkim.....az wprost milo na mnie popatrzec.
      Bez czytania bylabym nieboszczyk w ciagu paru dob.
      • moleslaw Re: Przymus czytania 12.04.09, 06:42
        Czytać mogę właściwie w każdej sytuacji,leżąc,idąc czy jadąc autobusem.Czytam
        w toalecie,w wannie i przy jedzeniu jak i przy gotowaniu np. jeśli mieszam coś w
        garnku to wtedy w drugą łapkę biorę książkę.Zawsze chciałam umieć stworzyć coś
        takiego co pozwoli na czytanie np. w trakcie zmywania niczym mama Żakowa z
        "Szóstej klepki" ale krótkowzroczność i tak nie pozwoliłaby mi na korzystanie
        z tego cudu techniki.
        Najdziwniejszym miejscem w którym czytałam była porodówka na której znalazłam
        się trzy razy w trakcie pierwszej ciąży i przeczytałam trochę klasyki,położne
        przychodziły mnie oglądać,szczególnie gdy czytałam Fredrę bo ciągle chichotałam.
    • xkropka Re: Przymus czytania 14.04.09, 09:56
      Nie jestem pewna, jak to z moim czytaniem, bom tez nałogowiec, ale u
      mnie to chyba w pierwszym pokoleniu. Ojciec, owszem, czytał conieco,
      ale mu z wiekiem zaczęło przechodzic, natomiast ja juz od lat
      okołozerówkowych wszelkie zaoszczędzone kieszonkowe wydawałam na
      książki, czasami zupełnie dziwne (komu z was w czasach wczesnej
      podstawówki przyszłoby do głowy kupowac sobie jako lekturę "Księdza
      Marka" Słowackiego?).
      Kiedyś mama zastanawiała się gdzie mnie wcięło, a ja po prostu
      pochłaniałam "Cudowną podróż" i zapomniałam o bożym świecie, z
      obiadem włącznie.
      Potem, w czasie pisania pracy magisterski8ej stwierdziłam, że żeby
      szybciej szło to odstawię beletrystykę. Po trzech dniach dałam sobie
      spokój - mózg mi się zlasował od treści naukowych, a weny jak nie
      było tak nie było. Pracę skończyłam po roku, jak zaczęły mi grozić
      dodatkowe opłaty smile))
      MałyŻonek jest czytaczem w drugim pokoleniu - u niego to po Mamie, i
      chyba conieco na rzeczy jest z Gropowym opisem męskiego czytacza -
      głos raczej wysoki (często tłumaczy nieznanym rozmówcom
      telefonicznym, że Radosław dali mu na chrzcie i żadną kobietą nie
      jest), na złota rączkę się nie nadaje, owszem coś w miarę prostego
      potrafi zrobić, ale wie, kiedy wezwać fachowca. A humanistą jest i
      owszem, za to w renesansowym znaczeniu tego slowa, bo oprócz
      ukochanej archeologii interesuje się np. fizyką kwantową.
      A Kryśka na razie obrazki ogląda i E potrafi pokazać smile
      • eulalija Re: Przymus czytania 14.04.09, 10:26
        U mnie to już nawet nie przymus a wręcz obsesja.
        Dzień bez czytania, właściwie nawet bez książki, bo miesięczniki,
        tygodniki jakoś mi się nie mieszczą we właściwej kategorii, to dzień
        stracony.

        Jedno z bardzo nielicznych kłamstw, które wygłosiłam w życiu (ze
        zwyczajnego lenistwa nie kłamię, bo mi się nie chce pamiętać co
        komu, kiedy i jak powiedziałam), najprawdopodobniej zresztą pierwsze
        kłamstwo, dotyczyło właśnie książki. Oszukałam Rodzicielkę w klasie
        pierwszej, że pani nauczycielka zaleca kupienia wypisów dla klasy
        drugiej.

        Czytam wszędzie, w pociągu, przeciągu i na drągusmile Nie mogę czytać
        w wannie, bo wanny nie posiadam ale podczas czynności
        fiziologicznych i owszem, bardzo chętnie. Po całym mieszkaniu leżą
        książki w różnej fazie czytania, żeby ich za sobą nie nosić, pięć
        pomieszczeń, pięć książek w "robocie".

        Dużych tradycji rodzinnych czytelniczych nie mam, raczej jestem
        wyrodkiem albo mnie w szpitalu podmienili. Dziadek jeden nie czytał
        całkiem, Babcia od niego dopiero jak się do "miasta" przeprowadziła,
        Tata mało i raczej tylko klasykę, którą znał (co jakiś czas
        Trylkogia, Lalka, Chłopi i Pan Tadausz a na codzień gazety), Mamunia
        czyta dopiero od emerytury, Babcia z drugiej strony czytała mało,
        Dziadek przyszywany sporo, głównie historia, troche poezji,
        Pradziadkowie byli wtórnymi analfabetami, Prababcia książeczkę do
        nabożeństwa, Pradziadek nic. Tak więc raczej nie geny.

        A co do mężczyzn czytających to się nie zgodzę. MLP głos ma niski,
        wygląd zaawansowanego piwosza, zrobić umie prawie wszystko tylko
        straaasznie mu się nie chce, z wykształcenia fizyk-teoretyk, z
        konieczności informatyk, a z książkami ma prawie tak ja ja, też
        obsesja, może tylko ciut mniej w niej ognia. Jego Tata czytał dużo,
        głównie historia, Mama prawie wcale.
        • stara.gropa Re: Przymus czytania 14.04.09, 10:35
          To teraz Eulalija obrobi statystycznie wszystkie dane i stworzy
          obraz czytelnika z przymusem. Dobrze? A wyniki koleżanka E
          zaprezentuje na zebraniu majowym (koniecznie ze slajdami) smile
          • eulalija Re: Przymus czytania 14.04.09, 10:51
            Słucham??? Raczycie Stara Gropo żartować chyba ...
            • stara.gropa Re: Przymus czytania 14.04.09, 11:01
              Przecież to lubisz smile)
              Zgłaszam formalny wniosek do Szefowej, niech wyda rozkaz.
              • kocio_pierzaczek Re: Przymus czytania 14.04.09, 14:49
                Przypomniała mi się rodzinna anegdotka. Mojego tatusia, kiedy miał
                jakieś 10 lat, mamunia wysłała do piwnicy po masło. Dziecko wsiąkło,
                po godzinie czy coś koło tego zaczęli go szukać. Się znalazł, w
                rzeczonej piwnicy. Czytał kawałki starych gazet, którymi były
                wyłożone półki.
                I jeszcze jedno. Moja babcia, wyżej wspomniana mama taty, ukończyła
                bodajże sześć klas podstawówki. Życie miała dość burzliwe, podczas
                wojny wyprawiała takie cudeńka, by rodzinę utrzymać z handlu i nie
                dać się zabić, że serial sensacyjny można by o jej przeżyciach
                nakręcić. Po wojnie zajęła się znów handlem, domem, polem i żywiną,
                ale zawsze znajdowała czas na lekturę. No, Dostojewski to nie był,
                ale zawsze czytała. Choćby leniwemu wnukowi lektury szkolne, które
                mu potem streszczała. Straciła wzrok jakieś 10 lat przed śmiercią i
                przez pierwsze kilka lat czasem brała ksiązkę do ręki i liczyła
                kartki, żeby choć poudawać przed samą sobą, że czyta.
                A druga babcia, przeflancowana do Warszawy w latach
                osiemdziesiątych, jak odkryła skarby biblioteczne, to aż poganiała,
                żebym już, już, leciała do biblioteki wymienić książki.
                • the_dzidka Re: Przymus czytania 14.04.09, 21:11
                  Kociu, cudowne babcie smile Tej, która straciła wzrok, musiało być
                  ciężko z tym "czytaniem"...
                  Ja kiedyś w małolectwie przyszłam do domu z jednym butem całkowicie
                  zalanym zaschniętym betonem. Musieli go rozcinać, żeby zdjąć mi go z
                  nogi. Dziecko pytane, w co na litość boską wdepnęło, odpowiedziało,
                  że nie wie, bo całą drogę ze szkoły przebyło czytająć pożyczoną z
                  biblioteki książkę.
                  • xkropka Re: Przymus czytania 14.04.09, 21:55
                    To ty byłaś tajemniczą szatynką (chyba zgadłam?) w jednym bucie!
                  • ter.eska Re: Przymus czytania 14.04.09, 22:06
                    He,he!dzidziu fajnego miałaś bucikasmile)).Ja kiedyś tak zaczytałam się w
                    autobusie,ze zapomniałam skasować bilet,oczywiście"kanarki"natychmiast się
                    pojawiły,oderwały mnie od lektury,byłam mocno zdziwiona czego oni chcą ode mnie.
                • edeka5 Re: Przymus czytania 14.04.09, 21:52
                  To ja mam podobną anegdotkę do Kociowej, tylko ze mną w roli głównej. W domu było malowanie i nakazano mi wyłożenie podłogi w pokoju (ok. 14 m2) starymi gazetami. Po jakimś czasie przychodzi mama odebrać robotę, a ja dopiero trzecią stronę kładę, bo każdą muszę dokładnie przeczytać. Nadmieniam, że gazety były stare, już raz przeczytane. Lat miałam ok. 12.
                  • lylika Re: Przymus czytania 14.04.09, 22:22

                    Wysłano mnie do sklepu po chleb. Miałam 6 lat. Wracając ze sklepu zaczytałam się w naklejce piekarni i usiadłam w pobliskiej bramie. Byłam wtedy bardzo mała i chuda i nie było mnie widać zza odbojnicy. Rodzice przebiegli kilka razy koło mnie i mnie nie zobaczyli. Ja wtedy czytałam: Piekarnia Rutkowski. Chleb pszenny. 750 gramów. Cena 3 zł. W dni świąteczne cena 4.50
                    • asia.sthm Re: Przymus czytania 14.04.09, 22:39
                      A co to od swieta taka wygurowana cena?

                      Ludzie ile ja garow przypalilam przez czytanie!
                      A raz nawet podkolanowki. Na jakas akademie do szkoly musialam sie
                      elegancko umundurkowac, a tu w ostaniej chwili odpowiednie skarpetki
                      znalazly sie w brudach. No to upralam i dla szybkiego suszenia
                      genialnie polozylam na czajniku z gotujaca sie woda. W miedzy czasie
                      poczytalam Akademie Pana Kleksa. Stopily sie cholery i skapaly
                      paskudnie, kuchenki nie moglam doskrobac.
                      Ksiazke pamietam, ilustracje w niej tez, a zupelnie nie mam pojecia
                      w czym do tej szkoly poszlam.
    • zaisa Re: Przymus czytania 16.04.09, 15:50
      To ja mam po obojgu rodzicachsmile Do mamy to pamiętam, że nieraz było ciężko się
      przebić z jakimś pytaniem/potrzebą, bo czytała. A kiedyś mama się mi z
      oburzeniem zwierzyła, że mój własny rodzony ojciec studiów nie skończył, bo na
      taki egzamin ostateczny, co miał zaważyć na jego na tych studiach zostaniu nie
      poszedł, bo się zaczytał... A babcia wspominała, jak to znajomy ktoś jej
      opowiedział, jak jej syn o mało pod tramwaj na ulicy nie wszedł, bo czytał.
      A moje dziecko tak się wytresowało (samo, nie przyuczane specjalnie), że w
      poprzednie wakacje (ok. rok i 3/4 miał) jak przychodziła pora kołopołudniowego
      spania i ssania niosło książeczkę dla mamy, książeczkę dla siebie i ciągnęło do
      łóżkatongue_out
      Niestety, na spacerach z wózkiem czytać się nie dało, bo młody z tych dzieci,
      co to mają wbudowany czujnik ruchu i zatrzymanie wózka wyczują natychmiast. A w
      trakcie chodzenia kiepsko mi jednak czytanie wychodzi. Za to niejeden przystanek
      już przejechałam. Albo za wcześnie wysiadłam, bo podrywałam głowę od lektury i
      wydawało mi się, że jestem już za daleko wink Rzeczy typu stare buty muszę
      przeglądać w wyjątkowo destrukcyjnym nastroju, bo inaczej za bardzo przywiążę
      się do jakiegoś kawałka starej gazety, w którą będzie zawinięty jakiś chodak...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka