stara.gropa
09.04.09, 10:33
Często słyszę jak pisarze mówią, że mają przymus pisania, muzycy
przymus grania, malarze malowania itd. Czyli przymus czynności bez
której nie mogą egzystować, skupić się, noramlnie żyć. A ja mam
przymus czytania. Na pewno większość obecnych tu osób ma to samo.
Ale co to jest? Coś w genach, jakaś nerwica, mutacje, zboczenie? Bo
nawet trudno nazwać to hobby, skoro po kilku dniach bez książki
czuję się jak alkoholik bez wódki. O właśnie, może to nałóg,
uzależnienie? Z tym jest związana jakby odnoga tej fiksacji,
przymus posiadania książek na własność. Wypożyczam książki z
biblioteki, ale zawsze czuję smutek kiedy muszę się z nimi rozstać.
Uwaga, na pewno żartuję.