Jako że pracuję niedaleko, wylądowałam w "Szpulce" grubo przed czasem i byłam
niemym i pełnym zachwytu obserwatorem nakrywania stołu. Szpulce należą się
nie oklaski, ino wiele gorących braw, padania do stóp, tudzież innych okazań
podziwu. Szpulko, jesteś niezwykła.
Zacznę od menu: zimnymi przystawkami były smakowite sałatki: grecka i rybna z
dużą ilością jarzyn, jajka w majonezie i fantastyczna rybka po grecku, która
tajała w ustach. Wyśmienity śledzik, wyważony w smaku, doskonale nadawał się
na ponowne i jeszcze ponowne skosztowanie. A pierożki? Toz to istna poezja, a
nie pierożki. A bigos? Kto warzył tak wyśmienite danie... Jestem łasuchem,
choć zdecydowanie na to nie wyglądam, ale spróbowałam i to po kilka razy
wszystkiego - REWELACJA