s_ares
30.07.04, 17:13
Jechałam dzisiaj autobusem PKS-u z Kunic, o 14.15 spod huty. Ludzi dużo, bo
wyszła poranna zmiana z Saint-Gobain i z Or-Satu. M.in. jechało paru młodych
ludzi w wieku 25-30 lat. Szybciutko zajęli miejsca siedzące, co mnie nie dziwi
- jak ktoś w takim upale zaiwania fizycznie (o 14-tej to właśnie fizyczni
kończą zmianę) przez 8 godzin, ma prawo być wykończonym. Rozumiałam tym
bardziej, że właśnie też byłam lekko nawerężona upałem po pracach ogrodowych
(m.in. koszenie sporego kawałka, kosą, a co! i pomoc w kładzeniu dachu na
ogrodowej altance- w tej temeraturze daje w kość:)). Zatem - rozumiem i czuję
się prawdopodobnie podobnie (taki lapsusik:)). Ale chyba w tym wieku jeszcze
człowiek nie jest aż tak niemożebnie zje...spracowany, żeby na nogach się nie
utrzymać? W końcu nie jest to praca w łagrze? Ale starzy ludzie, nawet bez
większej przeprawy, mogą mieć problem. No i wsiadły do autobusu takie dwie
leciwe panie, ze sporymi tobołkami zresztą. Stanęły obok tych panów, w sile
czterech chłopa-panowie, nie staruszki:). Stanęły nie dlatego, że chciały się
narzucać ze swoją obecnością ( co się zdarza), ale po prostu tylko tam było
wystarczająco dużo wolnego miejsca i możliwość złapania się czegoś. Panowie
łypneli okiem na panie, a potem już tylko intensywnie wpatrywali się w płynące
za oknem okoliczności przyrody(Rejs). Po chwili wstał jakiś człowiek, na oko
50-letni, który też zdaje się z huty wyszedł i jeszcze jakiś, taki przed
40-tką wyglądający jak Gigi Amoroso z Warsiawy (jak to pozory mylą!). Żenada!
A żeby było jeszcze bardziej żenująco: tuż pod nosem owych dam dwa miejsca
zajmowała młoda mamuśka z 5-6-letnim brzdącem, takim, co to w tłoku raczej na
kolana należałoby wziąć. Młody położył się na siedzeniu i kolanach mamy, i
było mu bardzo wygodnie. Wiem, jak to jest z dziećmi - żeby nie było, że się
czepiam czegoś, o czym pojecia bladego nie mam. A mam, mam! Mój syn też był
takim brzdącem. I też mi się zdarzało jeździć z nim w tłoku i w upale. I wiem,
że często małe dzieci ciężko znoszą jazdę w upale, w zatłoczonym autobusie.
Jedank ich wygoda nie powinna chyba kogoś równie potrzebującego kosztować wysiłek?
Czy ja jestem przewrażliwiona? Czy upierdliwa? Może niedzisiejsza?