boberzary
02.08.05, 17:30
W 1997 r. ówczesny urząd rejonowy sprzedał budynek prywatnej spółce za ok. 63
tys. zł. W akcie notarialnym zapisano, że nabywca ma w ciągu pięciu lat
wyremontować nieruchomość i zainwestować ok. 400 tys. zł. Do tej pory tego nie
zrobił.
Woda z dachu
A powiat nie ma pieniędzy ani na wykupienie obiektu, ani na jego remont. A na
ten ostatni, według ostrożnych szacunków, trzeba by wyłożyć co najmniej 2 mln
zł. Budynek sypie się z dnia na dzień. Woda deszczowa z dachu ruiny zalewa
gabinety szkolne w przybudówce. – Sala gimnastyczna na parterze i dwa gabinety
na pierwszym piętrze są zalewane od lat, tynk puchnie i odpada, pojawiła się
pleśń i musieliśmy dzieci przenieść do innych gabinetów – wyjaśnia A. Rapacz.
Podczas tegorocznego remontu zbito zawilgocony tynk i pracownicy próbują
wysuszyć wilgotny mur.
- Niestety, jesteśmy bezradni. Mimo rozmów i obietnic ze strony właściciela,
nic się przy tym budynku nie dzieje. Liczymy jedynie na inspektora nadzoru
budowlanego, który może zmusić go do naprawienia uszkodzonego dachu –
stwierdza wicestarosta Stanisław Wojtyła.
To nie zabytek
Inspektor zapoznał się ze stanem technicznym nieruchomości, zobowiązał też
właściciela do usunięcia zagrożeń i zabezpieczenia elementów konstrukcyjnych.
- Właściciel nie wywiązał się z nałożonych obowiązków, wszczęte zostało
postępowanie egzekucyjne – mówi Artur Staszkowian, powiatowy inspektor nadzoru
budowlanego.
- Budynek jest bardzo wartościowy pod względem architektonicznym, ale nie
figuruje na liście zabytków, więc nie możemy wymóc na właścicielu, żeby
ratował nieruchomość – dodaje Barbara Bielenis-Kopeć, p.o. wojewódzkiego
konserwatora zabytków.
- Kamienica jest w takim stanie, że nie opłaca się jej remontować – stwierdza
Piotr Jaślanek, współwłaściciel nieruchomości. – Postanowiłem ją zburzyć, chcę
to zrobić do końca sierpnia.