pawel.zary
03.05.06, 22:04
Jakoś tak i może się czepiam, ale cóż ... naród gremialnie spaceruje (łazi)
po scieżkach rowerowych - mamy z dziećmi w wózkach lub za rączkę, spacerujące
pary, grupki młodzieży ... na dźwięk dzwonka rowerowego reagują ze
zdziwieniem, a i z oburzeniem, że "po chodniku się nie jeździ" :-)
Niektórzy "honorowo i z godnością" nie ustępują ... ogólnie świadomość
istnienia czegoś takiego jak "ścieżka rowerowerowa" musi być bardzo niska.
Tu sie przyznam, że dawno, dawno temu wlazłem na ścieżkę rowerową w Berlinie
Zachodnim i zaraz na mnie nakrzyczeli jadący rowerzyści - ale wiadomo :-)
chłop przyjechał z komuny, to i mógł nie wiedzieć, że są ścieżki rowerowe w
miastach.
No ale poszliśmy do przodu i teraz "jesteśmy cześcią Europy".
Pod koła samochodów też włażą, ale tam przynajmniej "z jednym okiem na
ramieniu" i pewnym respektem.
Rower (rowerzysta) respektu żadnego nie budzi. Ścieżka rowerowa służy za
chodnik.
A już najbardziej śmieszne jest jak po ścieżce (zamiast po chodniku obok)
spacerują ludzie, a "baba na rowerze" jedzie po jezdni :-)