gustaw24 31.10.06, 07:17 Wrzucilem na YouTube film o Zarach ostatnio emitowany w TeleZecie. czesc 1: www.youtube.com/watch?v=5z64NgH1abo czesc 2: www.youtube.com/watch?v=TIUzy0m9bxk Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
drogba666 Re: film o Zarach 31.10.06, 07:59 czy prawa autorskie do tego filmu posiada SLD? Bo te zdjecia lotnicze zostały wykorzystane w reklamówce wyborczej puszczanej w tele zet. Z pewnościa kazdy komitet chciałby pokazac takie zdjecia, ale przeciez ten film powstał za pieniadze UE i budzetu miasta. To jak to jest? kto ma prawa do tego filmu? Odpowiedz Link Zgłoś
nika139 Re: film o Zarach 31.10.06, 08:18 A tak miedzy nami, to kto dał zdodę na umieszczenie tego w Internecie? Promocja Żar - rozumiem. A jak z prawami autorskimi? Żebyś gustaw24 nie wyszedł na pirata. Odpowiedz Link Zgłoś
gustaw24 Re: film o Zarach 31.10.06, 08:34 nika139 napisała: > Żebyś gustaw24 nie wyszedł na pirata. A kto z nas nie ma choc jednego nieoryginalnego programu? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
nika139 Re: film o Zarach 31.10.06, 10:09 gustaw24 napisał: > A kto z nas nie ma choc jednego nieoryginalnego programu? > > Pozdrawiam Jasne, że nikt z nas nie jest bez winy, tylko nie ogłasz wszem, co u niego z legalu, a co nie. A film tak, czy inaczej, promuje miasto. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
drogba666 Re: film o Zarach 31.10.06, 10:30 Mylisz sie, film promuje kandydatów spod szyldu lewicy. Zresztą jest on wyświetlany w telewizji kablowej nadającej tylko w Żarach. Dziwne żeby promować coś co każdy z nas widzi codziennie. PS. Chodzi tylko o pewne zwyczaje i sprawy prawne. Przecież każdy komitet może zamieścić w swoim spocie zdjęcia lotnicze miasta, ale takie zdjęcia sa bardzo drogie. Ciekawi mnie czy materiał ten został wykorzystany zgodnie z prawem. Odpowiedz Link Zgłoś
aniku_k Re: film o Zarach 31.10.06, 09:34 jak rodzice mu pozwolili, to nie widzę problemu ;) Odpowiedz Link Zgłoś
drogba666 Re: film o Zarach 31.10.06, 09:40 Film w internecie, nawet jeśli umieszczony tam bez zgody autora spełnia swoją rolę promocyjną dla miasta. Z pewnością strona urzedu miasta nie ma takiej oglądalności jak portale komercyjne. Zdjęcia lotnicze sfinansowane przez urząd są wykorzystane przez partię polityczną, nie wiem czy każdemu w Żarach podoba się to że za ich pieniądze reklamówkę zrobiła sobie ta partia. Poza tym nie jestem pewien czy urząd pozwoliłby na skorzystanie z tego filmu przez inne komitety wyborcze. No i czy udostępnił ten film za pieniądze czy za free. Odpowiedz Link Zgłoś
some_zary Re: film o Zarach 31.10.06, 10:09 Ja tu widzę kolejny "układ"...!!! A tych w IV RP mamy już dosyć...:-) Zgłoszę to gdzie trzeba...:-) Odpowiedz Link Zgłoś
croolick Re: film o Zarach 31.10.06, 17:11 no ja tez dziekuje i inicjatywe popieram w koncu za publiczne pieniadze to powstalo i w sumie wielu YouTube oglada wiec sluzy to promocji miasta. To tylko w kampani wybroczej mozna mamic, ze miasto wszystko zawdziecza inicjatywie, przedsiebiorczosci i talentom dzialaczy SLD a nie pieniadzom, ktore placa zaranie ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
mercin.brezan Re: film o Zarach 31.10.06, 19:38 fajny, nieco "cukierkowaty" - bo zanim odezwą sie głosy krytyki pod moim adresem - zupełnie podobny widziałem np. o Sieradzu. to tak tylko żebyście niepoczuli się za wyjątkowi :P Odpowiedz Link Zgłoś
erykzary Re: film o Zarach 09.11.06, 16:45 BRAVO gustaw <lol> nawet admin oficjalnej strony miejskiej skorzystał z Twojego pomysłu ;-) no chyba że Ty nim jesteś Odpowiedz Link Zgłoś
gustaw24 Re: film o Zarach 13.11.06, 20:49 erykzary napisał: > BRAVO gustaw <lol> nawet admin oficjalnej strony miejskiej skorzystał z > Twojego pomysłu ;-) no chyba że Ty nim jesteś Dzieki. Adminem nie jestem, ale w zeszlotygodniowym Newsweeku (nr 45/2006, str. 90) w artykule "Zostan wirtualna tuba" film o Zarach zostal wspomniany przez autora. Pozdrawiam serdecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
gustaw24 Re: film o Zarach 13.11.06, 21:15 Nie ma jak odpowiadac na wlasne posty, nizej wspomniany artykul: Jacek Romanowicz Zostań wirtualną tubą Internet. Internet najpierw zagroził prasie, a teraz depcze po piętach telewizji. Serwis YouTube zamienia internautę w dyrektora programowego prywatnej telewizji lub gwiazdę własnego show. O takiej widowni marzy niejedna gwiazda. Popisy taneczne młodego Judsona Laipply'ego internauci oglądali w sieci już 35 milionów razy. Ten brzuchaty mieszkaniec Cleveland w ciągu sześciu minut prezentuje ostatnie pół wieku historii tańca, od Presleya do Eminema. Dziś jest to najczęściej oglądany klip na stronach YouTube - portalu z materiałami wideo przysyłanymi przez internautów. Po dwóch miesiącach od premiery klipu Laipply dorobił się hasła w internetowej Wikipedii, udzielił mnóstwa wywiadów w mediach i właśnie rozmawia z agentami na temat dalszej kariery. Od chwili, kiedy trójka młodych Amerykanów założyła serwis YouTube minęły zaledwie dwa lata. Pomysł był prosty - stworzyć w sieci filmowy bazar, na którym internauci pokazywaliby swoje ulubione materiały wideo ściągnięte z telewizji bądź nagrane osobiście. Reakcja rynku przeszła ich najśmielsze oczekiwania. Założyciele kilka tygodni temu sprzedali YouTube za 1,6 mld dol. w akcjach właścicielowi Google. Dziś codziennie na www.you-tube.com pojawia się 65 tys. nowych filmów, a internauci wchodzą na te strony ponad sto milionów razy. Czy narodziła się nowa telewizja, w której każdy jest zarówno dyrektorem programowym układającym własną ramówkę, a jednocześnie gwiazdą show nakręconego w domowym zaciszu? Eksperci nie są zaskoczeni popularnością YouTube. - To kolejny etap postępu technologicznego - tłumaczy socjolog internetu Maria Cywińska-Milonas. Coraz powszechniejsze stają się łącza szerokopasmowe, pozwalające na przesyłanie i oglądanie klipów. Wyraźnie potaniał też sprzęt do nagrywania; nieme filmiki można kręcić prostym aparatem cyfrowym za 300-350 zł. YouTube w odróżnieniu od tradycyjnej telewizji nie zna granic, więc gwarantuje milionową widownię i jest w stanie kreować własne gwiazdy. Przekonał się o tym 21-latek z USA David Lehre. Od dziesiątego roku życia kręcił cyfrówką filmy o sobie i kolegach. I pewnie jego twórczość nie wyszłaby poza krąg znajomych, gdyby nie umieścił jednego z filmów na YouTube. W filmie "My Space. The Movie" pokazał takich jak on maniaków internetu, spędzających godziny na randkowaniu w sieci, walczących z łańcuszkami szczęścia w e-mailach, żyjących w przekonaniu, że równie ważne co poranne mycie zębów jest codzienne fotografowanie siebie. Zabawna satyra na narcystyczne pokolenie doby internetu spodobała się e-ziomalom. Film ściągano trzy miliony razy. Miał już premierę w prawdziwej stacji Current TV. Dziś David negocjuje kontrakt z ogólnokrajową stacją Fox TV i muzyczną MTV. - Dzięki takim stronom jak YouTube zdolni komicy, reżyserzy czy piosenkarze mogą dotrzeć do widzów. W tradycyjnych mediach ta droga jest dla nich zamknięta-mówi Piotr Papała, prowadzący serwis Wrzutka.pl z klipami z YouTube. Droga kariery stoi otworem nie tylko przed młodymi. W potęgę YouTube uwierzył 79-letni Brytyjczyk ukrywający się pod nickiem Geriatric1927. Na stronach odwiedzanych zazwyczaj przez nastolatków i studentów zaczął zamieszczać filmy ze swoimi wspomnieniami z czasów wojny i z pracy, w której był ekspertem od wojskowych radarów. Jego zwierzenia ściągnięto ponad milion razy, a 30 tys. internautów zostało regularnymi subskrybentami kanału Geriatric1927 z produkcjami e-emeryta. W licznych komentarzach do filmów wielu z nich pisało, że chciałoby mieć takiego dziadka "na własność". Internauci rozkochali się też w 15-letniej dziewczynie z nickiem lonelygirl115. Od pięciu miesięcy publikuje ona odcinki wideopamiętnika, w którym opowiada o ciężkim życiu z surowymi rodzicami. Jakież jednak było zdziwienie internautów, kiedy wyszło na jaw, że lonelygirl jest nowozelandzką aktorką, zatrudnioną przez grupę studentów, którzy wymyślili tę zabawę. Co ciekawe, mimo ujawnienia prawdy lonelygirl115 nadal przyciąga do siebie internautów. Hitem YouTube są też politycy. Ich wpadki internauci śledzą w telewizji, by później uwiecznić w sieci. Dzięki temu furorę (tradycyjne media zignorowały tę sytuację) zrobił film pokazujący prezydenta George'a W. Busha masującego szyję kanclerz Niemiec Angeli Merkel na szczycie G8 w Sankt Petersburgu. Plik z hymnem narodowym w wykonaniu Jarosława Kaczyńskiego na kongresie PiS oglądano aż 755 tys. razy. Bo polscy internauci czują się ważną częścią rodziny wideomaniaków z YouTube. Gdyby polscy politycy wiedzieli, ile filmów z ich udziałem krąży na amerykańskim serwerze, włączyliby monitoring YouTube do codziennej prasówki. - Od ostatnich wyborów obserwujemy wysyp politycznych klipów w sieci. To one pozwoliły nam uruchomić własny serwis z plikami wideo - mówi Michał Sadowski, jeden z właścicieli Patrz.pl, portalu podobnego do YouTube. Amerykańscy politycy już wykorzystują portal dla swoich celów. Sztab wyborczy demokratów skutecznie skompromitował senatora republikanów George'a Allena, zamieszczając w YouTube film nakręcony przez ich człowieka, młodego Hindusa, podczas spotkania Allena z sympatykami. Kiedy senator zobaczył, że nagrywa go wysłannik demokratów, wskazał na niego palcem i nazwał go Makakiem (w języku angielskim to obraźliwe określenie na osoby hinduskiego pochodzenia). Wideo błyskawicznie rozeszło się w sieci, aż w końcu temat podchwyciły tradycyjne media. Allen przestał się liczyć jako kandydat Partii Republikańskiej w wyborach prezydenckich w 2008 roku, choć miał duże szanse. Pewnie był to początek walki politycznej, jaka będzie się toczyć na stronach YouTube przed następnymi wyborami. Trudno bowiem nie docenić milionowej rzeszy internautów, którzy nie szukają na YouTube jedynie czystej rozrywki. Można się było o tym przekonać podczas ostatniego konfliktu izraelsko-libańskiego. Na stronach portalu ścierali się zwolennicy jednej i drugiej strony. Pojawiały się filmy mające udowodnić, że żołnierze Hezbollahu chowają działa wśród budynków zamieszkanych przez ludność cywilną. Ktoś wysłał film pokazujący zapłakane dzieci leżące w domu na podłodze podczas ostrzeliwania Bejrutu, inny pokazał budynek w Hajfie tuż po uderzeniu katiuszy. Wpisując do wyszukiwarki takie hasła, jak "Irak" czy "Afganistan", dostaniemy obok fragmentów relacji z mediów także materiały nagrywane prywatnie przez żołnierzy z kamer umocowanych na hełmach czy klipy islamistów. Nie wiadomo, gdzie w tych relacjach kończą się realia, a gdzie zaczyna manipulacja faktami. Ale to fanom You Tube nie przeszkadza. Każdy z zatrzęsienia nagrań buduje swój własny kanał, czy to z materiałów publicystycznych, skeczy, reklam, najefektowniej strzelonych bramek, klipów z fenomenami przyrodniczymi czy wideopamiętników. Jeden z takich dzienników składa się z serii zdjęć autora, który postanowił przez siedem lat każdego dnia fotografować swoją twarz. Kibice Legii Warszawa umieszczają w serwisie filmy z wyjazdów na mecze. A były mieszkaniec Żar opublikował film o mieście swojej młodości. - Tradycyjna telewizja będzie musiała zareagować na popularność internetowego konkurenta - mówi Sadowski z Patrz.pl. Tym bardziej że filmy w sieci coraz rzadziej rażą amatorszczyzną i mogą konkurować z produkcjami profesjonalnymi. Biznes wyczuły już amerykańskie sieci telewizyjne i studia muzyczne, np. CBS, NBC, Sony BMG czy Warner Music. Jeszcze niedawno groziły YouTube pozwami sądowymi za wykorzystywanie fragmentów ich produkcji, dziś chcą je promować i testować na platformie przyciągającej miliony widzów na świecie. Internauci jednym kliknięciem myszki dają sygnał, co ich bawi i co przykuwa uwagę. To najtańsze badanie rynku - i to na gigantycznej, światowej próbie. Wnioski mogliby wyciągnąć polscy politycy, którzy docenili już znaczenie bloga. Może więc teraz powinni zacząć kręcić materiały specjalnie dl Odpowiedz Link Zgłoś
gustaw24 ostatni akapit, bo obcielo 13.11.06, 21:17 Wnioski mogliby wyciągnąć polscy politycy, którzy docenili już znaczenie bloga. Może więc teraz powinni zacząć kręcić materiały specjalnie dla YouTube i włączyć ten środek przekazu do swoich kampanii? Odpowiedz Link Zgłoś