IP: 193.108.194.* 29.03.10, 10:13
Wczoraj miałem okazję przypomnieć sobie ten film dzięki publicznej
TV.

Kilka lat temu było dyskusja na tym forum na temat powyższego filmu.
Ciekaw jestem jak odbieracie go teraz. Co do Hopkinsa to dla mnie
jest on na tyle uniwersalny, że i kiedyś i dziś prezentuje się w
znakomitej formie. A jak odbieracie po latach rolę Kidman? Niektórzy
twierdzili, że zagrała tu lepiej niż w Godzinach.

Swoją drogą, zauważyliście, że często w filmach gdy wątek kręci się
wokół romansu starszego mężczyzny z młodszą kobietą (co oczywiście
nie jest istotą TEGO filmu) to on jest... profesorem literatury? Tak
samo było w Elegii i pewnie w kilku innych obrazach. Czy w takim
razie wykładanie literatury predystynuje w jakiś sposób bardziej do
podrywania młodszych kobiet niż np. wykładanie fizyki... :-/

Pozdrawiam poniedziałkowo wszystkich filmomaniaków,
Art
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka