Dodaj do ulubionych

2001: Odyseja kosmiczna

25.08.04, 14:55
W filmie zawarte są trzy historie opowiedziane jedna po drugiej. Pierwsza
mówi o początkach opanowywania świata przez gatunek ludzki, albo też o
początkach przemocy na ziemi - trudno to sprecyzować (jeżeli film ten miałby
tylko jedną płaszczyznę interpretacji na pewno nie byłoby o nim cały czas tak
głośno w kilkadziesiąt lat po premierze - wręcz przeciwnie zaraz by się o nim
zapomniało; a prawda jest taka, że możliwości interpretacji tego filmu jest
milion a może i miliard). Dwie następne opowieści (przypowieści) dzieją się w
przyszłości, choć jeżeli brać pod uwagę tytułowy rok moglibyśmy mówić raczej
o przeszłosci, ale prawda jest taka, że czas akcji nie ma w tym filmie
ważniejszego znaczenia, co nie znaczy, że w filmie CZAS nie jest ważny. Jak
pisze o tym Ewa Mazierska w Filmie 4/99 "czas niejako płynie w obie strony -
do przodu, przynosząc technologiczny postęp, i wstecz powodując regres
człowieka do poziomu małpy" (artykuł "Olbrzym w krainie liliputów" pisany tuż
po śmierci Kubricka, autorka tekstu uznała CZAS za "cienką nitkę na którą
można nawlec większość z jego filmów" - do tego cytatu jeszcze powrócę).
Istotnie, zastosowane sa tutaj sztuczki z czasem, zarówno na początku filmu -
słynny przeskok ze sceny z podrzucaną przez małpę kością do sceny z
podrzucanym przez silniki wahadłowcem (w sensie tego, że wszystko na tym
promie kosmicznym się waha, a nie w odniesieniiu do rodzaju statku
kosmicznego przedstawionego w filmie, o których to rodzajach nie mam bladego
pojęcia) jak i na koncu, ale o tym w swoi czasie. Druga historia, ze
wszystkich trzech chyba najsłabsza i przydługa (można za to spokojnie
posłuchać Straussa) opowiada o bazie na księżycu, na której mógłby być
odnawiany sojusz między amerykańskimi i rosyjskimi astronautami, na którym to
Księżycu nastąpiła dziwna rzecz, do której wyjaśnienia wysłana jest specjalna
załoga. Wątek ten zostaje jednak gwałtownie urwany i przechodzimy do trzeciej
historii o dwóch kosmonautach przemierzających galaktykę wraz z komputerem
pokładowym i zahibernowaną resztą załogi. Komputer, tak jak małpa na początku
zechce stać się człowiekiem (albo B/bogiem) co dla zahibernowanej załogi
skończy się bardzo niedobrze, tak jak i dla jednego z kosmonautów. Wszystkie
te trzy historie łączy obecnośc wielkiego monolitu skalnego. Dla małp był on
początkiem ewolucji, końcem życia w spokoju, przy wyprawie kosmonautów na
Księżyc był kresem podróży (tak kończy się druga opowiweść - kosmonauci
wpatrują się w monolit i zastygają w bezruchu) i początkiem nieznanego , a w
historii z komputerem monolit ukazuje sie ocalałemu kosmonaucie przy łożu
śmierci, po to żeby wchwilę później na koniec filmu mógł nam się ukazać płód
ludzki - początek życia. Czas rzeczywiście odgrywa tu istotną rolę każda
historia zaczyna sie od końca a kończy od początku... Wracając do kwestii
porszanych przez Kubricka wątków - myślę, że oprócz czasu intereswoało go też
szaleństwo - w "Lolicie" było to szaleństwo starego człowieka na punkcie
małoletniej dziewczyny, w "Mechanicznej Pomarańczy" nienormalne zło
przeciwstawione próbie unormowania zakończonej totalnym szaleństwem?,w
Lśnieniu szaleństwo pisarza, w Dr Strangelove szaleństwo ludzi mających
władze nad światem, w Full Metal Jacket szaleństwo żołnierza młodszego
stopniem przeciwko szaleństwu żołnierza strarszego stopniem itd. W naszym
przypadku szaleństwo komputera byłoby próbą stania się normalnym - takim jak
człowiek. Sam monolit wprowadzał ludzi w szaleństwo prowadzące do niszczenia
albo... tworzenia. (niedopisanym finałem drugiej historii mógła być wojna
rosyjsko amerykańska, bo skoro kosmonauci z obu państw aż do wizyty monolitu
zachowywali się spokojnie, to może potem zmieniłoby się to? Myślę, że gdyby
film ten każdy interpretował indywidualnie (a tak właśnie powinno byc - mówić
o filmie to co się o tym myśli) interpretacji byłoby milion a może i miliard.
Ale o tym juz wspomniałem, więc żeby się nie powtarzać zakończę ten słowotok.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka