juliancio.wodnik
10.11.04, 21:48
Nie zgadzam się z tym, że fabuła nie ma dla filmu znaczenia , bo to
własnie dzięki temu, że film jest fabularny, cała historia wygląda tak, a nie
innaczej. Gdyby Lee zrealizował ogólny dokument, przedstawiłby Afroamerykanów
bezpośrednio (tak jak bezpośrednio przedstawił historię wyborów Bush-Gore
w "10 minut: później trabka") i musiałby bazować na faktach. Tymczasem gdy
wydarzenia są fikcyjne, Lee może sobie pozwolić na pewne manipulacje (tak w
nawiasie dokumenty też bywają manipulacjami, jak choćby filmidła Michała
Moore'a, ale dokument bardzo często służy do propagandy, z resztą podobno
każda wypowiedź to manipulacja, wiec dalsze rozważania na temat obiektywności
moga być zamknięte klamrą nawiasu). Lee opowiada więc własną historyjkę i
może sobie pozwolić na drobne przerysowania i obrazowanie stereotypów o
policji i mieszkańcach slumsów. Zatem policja (w tym Keitel) bierze łapówki i
nie zalezy jej na strzeżeniu prawa, ale na dobrym "ustawieniu się", bo
niektórzy posuwają się do tego, że pobierają prowizje od dilerów narkotyków w
zamian za informowanie o organizowanych na nich akcjach. Stróże prawa
nazywają Afroamerykanów dzikusami, w zamian za co dostają wdzieczne przydomki
(tj w polskim odpowiedniku posiadaczy kolorowych skarpetek).
Jedna rzecz w recenzji Gazety jest niedociąnięciem - nie ma tu żadnej
mafii, chyba że mowa o podejrzanym właścicielu baru (Delroy Lindo), co ma
tylko jednego człowieka i to groteskowego draba, który to drab daje się zabić
dzieciakowi. Poza tymi dwoma możemy mówić raczej o tamtejszej swoistej
wspólnocie mieszkańcow, która rzadko przestrzega prawa, niż ogólnie o
mafii.
Film szokuje ujęciem brutalności, mam tu na myśli scenę oględzin przez
policję zwłok Murzyna, (policja traktuje je jakby były one byle czym), poza
tym Lee wskazuje, że policja jest wyraźnie sceptyczna wobec niebiałych (biali
dilerzy byli lekko zaczepiani, do czarnych policja odnosi się jak do bydła).
Co do Turturro, to rzeczywiści gra tu malo i nie jest nawet potrzebny,
ale że często grywał u Lee, to i tu go wzięto. Poza tym sam Lee pojawia sie
na moment w tłumie gapiów na początku i na końcu.