Gość: ;
IP: *.ip.nd.e-wro.net.pl
13.01.05, 02:43
Hollywoodzka historia z Węgier , zamiast z USA ( reżyser ur. w Los
Angeles ), facet po prostu nie miał szans tam na debiut i wrócił do kraju
swoich rodziców. "Kontrolerzy" rozrywkowy produkt ( Sukces kasowy w kraju
gulaszu) z niby to elemetami wieloznacznymi , pokazuje jak omamić krytke i
publike WFF ( czy aby "Kumple" nie byli w podobnym stylu).
Szkoda kasy , chyba że uznajemy za normalne to że bileterzy są biedni ,
szaleni i co tam jeszcze . moja ocena 3/6.