IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 18.07.02, 21:01
Film powinien się nazywać nie "Iris", nie "Iris i John",
ale "John i Iris". Co by się stało z kobietą, która zamyka się w
swoim świecie od samego początku, bo świat rzeczywisty nie
odpowiada jej pod żadnym - może tylko zmysłowym względem. Do
świata wewnętrznego wpuszcza tylko Johna, który ratuje ten świat
jak może, rozpaczliwie, chwilami śmiesznie i żałośnie, kiedy
jego fundamenty zaczynają się rozsypywać. To nie jest film o
pisarce, o chorobie albo o tworzeniu, ale o tym, że każdy musi
mieć w swoim świecie delegata z rzeczywistości, bo jaki by ten
świat wewnętrzny nie był wspaniały, może zacząć się sypać, a
wtedy trzeba mieć kogoś, kto wyniesie, co będzie mógł udźwignąć.
Straszny, piękny, smutny i mocny film.
Obserwuj wątek
    • Gość: kubu Re: Iris **** IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 22.07.02, 12:44
      ten film barrrdzo mi sie podobal
      choc o wiele wyzej cenie sobie film Mike'a Nicholsa pt. ROZUM (w oryginale THE
      WIT) z Emma Thompson w roli glownej

      trudny do zdobycia
      niemniej polecam z calego serca

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka