Dodaj do ulubionych

Jedna scena, która psuje film

19.10.05, 18:57
Witam po przerwie :-)

Oglądacie sobie film, strasznie się Wam podoba i jest wszystko cacy, aż do
momentu...
Dla mnie takim momentem jest scena skoku autobusem przez dziurę w autostradzie
w "Speed". Ta scena jest piachem w zebach, łyzką dziegciu w beczke miodu itp
itd. Gdyby nie ten jeden kiks, film byłby esencją kina akcji.
Obserwuj wątek
    • Gość: migaret Re: Jedna scena, która psuje film IP: *.atman.pl / *.atman.pl 19.10.05, 20:52
      A dla mnie tekst Chyry w Komorniku "Pozwolcie mi byc dobrym".
      od tego momentu wszystko poszlo w dół:-(
      • Gość: jaija Re: Jedna scena, która psuje film IP: *.elblag.dialog.net.pl 20.10.05, 00:24
        Nie pamiętam takiej sceny (choć wiele pewnie jest takich zepsutych filmów), ale
        wpisuję się, gdyż
        BARDZO SIĘ CIESZĘ, ŻE POWRÓCIŁ IGNATZ!!!! HIP, HIP, HURRAAAA!!!!
        • klee Sceny pt. "Zwiększamy oglądalność" 20.10.05, 02:19
          To ja trochę na podobnej zasadzie, bo zadanie jest naprawdę karkołomne, a
          również bardzo się cieszę, szczególnie że zapowiadał półroczną nieobecność.

          Jak mówię, trudno mi coś wymyślić, bo jak znajduję film, w którym jakaś scena
          jest kompletnie nieudana, to dochodzę do wniosku, że właściwie cały film jest
          kiepski. Kiedy zaś przychodzą mi na myśli filmy dobre, to w nich nawet słabsze
          sceny się bronią, a przynajmniej nie czynią z filmu kompletnej klapy.

          Ale tak sobie pomyślałem... Ostatnio obejrzałem "Star Trek - Nemesis" no i
          dochodzę do wniosku, że to już nie ten "Star Trek" co kiedyś, czyli ten za
          którym przepadam. :-D Film został okraszony kilkoma scenami nawiązującymi
          wizualnie do "Gwiezdnych Wojen", jest też jedna sekwencja inspirowana "Mad
          Maxem". Niedobrze, nie podoba mi się to, bo przez to film traci ten swój
          wyjątkowy klimat, ten swój typowy, nie do powtórzenia charakter, który czyni go
          filmem wysoce humanistycznym, hahaha, a przynajmniej takim, w którym humaniści
          gustują. No ale cóż, rozumiem, że filmy, w których się "nie dzieje", przeżyły
          się i jak producenci chcą mieć oglądalność, to muszą się uciekać do sztuczek.
        • ignatz Re: Jedna scena, która psuje film 20.10.05, 20:25
          Wróciłem, tacy jak ja zawsze wracają. Ja jestem jak zły szeląg ;-)
          Cieszę się, że ktoś się cieszy :-) tym bardziej, że i ja bym się smucił z Waszej
          nieobecności.
      • butters77 Komornik - zgadzam sie! 10.11.05, 01:48
        Migaret, wlasnie chcialam napisac dokladnie to samo!:) Tyle tyllko ze to
        brzmialo "Nie zabronicie mi byc dobrym!" - ale tak czy owak, scena koszmarna,
        wszystko mi popsula..
      • Gość: stasss Re: Jedna scena, która psuje film IP: *.chello.pl 10.11.05, 18:06
        znaki
        koncowka, w momencie kiedy pokazali kosmite
    • john_malkovitch Re: Jedna scena, która psuje film 20.10.05, 03:12
      Chyba żaden film nie został tak s..eprzony, jak
      "Chinatown"..
    • Gość: wowo Re: Jedna scena, która psuje film IP: 212.87.16.* 20.10.05, 07:07
      Dawno temu, na znakomitej Wizji TV, leciał film pt. "Peter Benchley's
      Creature". Trafiłem nań przypadkowo, gdy już leciał od jakichś 10 min. Śwuietna
      akcja, wciągająca fabuła, sącząca się z ekranu groza i niepwność o co chodzi.

      Film tak mi sie spodobał, że obejrzałem go później drugi raz, od poczatku. I
      okazuje się, że pierwsze 10 min. tego filmu to retrospekcja, która wyjaśnia
      wszystkie mające nadejść zagadki i intrygi. Normalnie szczęka mi opadła... :)
      Jeśli traficie na ten film pod żadnym pozorem nie ogladajcie początku! :)
    • vobi Re: Jedna scena, która psuje film 20.10.05, 08:36
      "Purpurowe rzeki" - ostatnie ok 10 minut filmu.
      • komnen Re: Jedna scena, która psuje film 20.10.05, 10:39
        - Szeregowiec Ryan - sztandar amerykąnskiw finale :)
        - Karol, człowiek... - płacz gł. bohatera śednio co 10 min ( a i tak to
        najmniejszy mankament) tego filmidła
        - Speed - scena w autobuise, kiedy Keanu jest najpierw w brudnej koszulce, by w
        nastepnym ujęciu być w czystej i nie pomiętej :)

        Takie wyliczenai można by mnożyć w nieskończoność :)
        • skir.dhu Re: Jedna scena, która psuje film 20.10.05, 14:17
          Cala koncowka "Listy Shindlera" - film jest w sumie porzadnie zrobiony i bardzo
          dobrze grany ale ostatnie sceny jak sie Liam Neson mamle na torach, ze gdyby
          jeszcze sprzedal obraczke to uratowalby jeszcze kilku Zydow sa zwyczajnie nie
          do strawienia.
          Skir Dhu
          • Gość: voyteck Re: Jedna scena, która psuje film IP: *.Red-83-57-41.dynamicIP.rima-tde.net 10.11.05, 01:09
            Moj typ - popieram. To jest tak mdle, ze az... ze az sie chce wyjsc z kina:)
          • azzurra3 Re: Jedna scena, która psuje film 10.11.05, 07:30
            Właśnie! Cieszę się, że nie ja jedna to zauważyłam! Cały film jest znakomity i poruszający, a ta scena z innej bajki wyjęta , niszczy nastrój. Ciekawe, kto z ekipy się na nią uparł :-) Pozdr
          • Gość: miviento Re: Jedna scena, która psuje film IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.11.05, 15:34
            A mnie na przykład ta scena wzruszyła do łez i do głowy by mi nie przyszła taka
            reakcja, jak twoja. :)

            Pozdrawiam
            • Gość: kilgor CAŁA HISTORIA SCHINDLERA JEST NACIĄGANA... IP: *.chello.pl 12.11.05, 13:07
              scena jest typowo pod gust amerykanski- ckliwa do porzygania.
              natomiast cała historia schindlera tro wielka bujda. poczytajcie
              sobie o tym w magazynie HISTMAG w necie. tam jest opisana prawdziwa
              story tego pana...
          • Gość: annie Re: Jedna scena, która psuje film IP: 80.50.251.* 10.11.05, 19:11
            Ja w Schindlerze mam scene z "Good Bye Jews" wykrzyczana przez mala
            dziewczynke. To byla chyba jedyna scena, w ktorej Steven ukazal Polakow - a
            jak ukazal, to szkoda gadac.
            • Gość: Jo-jo Re: Jedna scena, która psuje film IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 11.11.05, 23:25
              > Ja w Schindlerze mam scene z "Good Bye Jews" wykrzyczana przez mala
              > dziewczynke. To byla chyba jedyna scena, w ktorej Steven ukazal Polakow - a
              > jak ukazal, to szkoda gadac.

              A mnie ta scena bardzo poruszyła. Ta totalna nieswiadomość małej dziewczynki,
              któa nie ma pojęcia, gdzie ci Żydzi jadą - i żegna ich zwyczajnie z dobroci
              serca.
    • Gość: qrcze Re: Jedna scena, która psuje film IP: *.cisco.com 22.10.05, 22:11
      scena w finale (zazwyczaj filmu podukcji amerykańskiej) zły charkter dostaje:
      a)kulkę w klate
      b)widlami w plecy
      c)nożem po żebrach
      d)spada z kilku pieter
      e)wpada w płomienie
      f)inny rodzaj ukatrupienia
      Po czym wstaje i jeszcze raz atatkuje tych dobrych mało to emocjonujące i
      wkurzarjące
      • klee zastrzeżenie 22.10.05, 22:39
        Myślę tego rodzaju sceny są drażniące, bo z jednej strony są kompletnie
        wydumane, a z drugiej, co paradoksalne, naiwne. Tej naiwności nabrały pewnie
        dlatego, że stały się powszechne. Z tego samego powodu przestały w pewnym
        momencie budować napięcie - poprzez powielanie stały się schematem,
        przewidywanym przez widza (wręcz oczekiwanym) i dlatego niemogącym napięcia
        budować.

        Ale znajdziemy też w kinie pewnie wyjątki. Weźmy choćby "Misery". Choć
        oglądałem ten film wiele razy, za każdym kolejnym wyczekuję tej finalnej sceny
        z niecierpliwością i daje mi ona wiele przyjemności, jeśli wolno mi tak to
        ująć ;-). Bez niej film na pewno byłby uboższy, a nie lepszy. Ona nie tylko się
        broni, ale aż się prosi, by była. Może dzieje się tak dlatego, że ten film w
        niemal wzorowy sposób stanowi realizację gatunku zwanego dreszczowcem, a tego
        rodzaju sceny są typowe dla tegoż. Wiele zależy też pewnie od sposobu jej
        realizacji.
      • coralgolnyc Glenn Close w Fatal Attraction 10.11.05, 12:54
        kiedy powstaje z wanny z nozem w rece
        to bylo potworne przezycie
        jeszcze pamietam swoje zazenowanie :))))))
      • camel_3d terminator...:)) 17.11.05, 08:19
        ktory juz zginal 10 razy i i tak wstaje i jeszcze dziebie :)))
    • mallina Re: Jedna scena, która psuje film 23.10.05, 02:30
      Ignatz, milo ze juz jestes z powrotem:-)
    • Gość: caton Re: Jedna scena, która psuje film IP: *.delphiauto.com 28.10.05, 13:44
      Prawie wszystkie filmy na podstawie ksiazek S.Kinga (no dobra, Skazani na
      Shawshank i Zielona Mile pominmy) zaczynaja sie bardzo ciekawie by po 30
      mintach przerodzic sie w nudna, monotonna, pozbawiona tempa i napiecia
      paplanine glownych bohaterow. Filmy podzielone sa zazwyczaj na kilka odcinkow
      ale aby skrocic sobie cierpienia najlepiej ogladac pierwszy i ostatni.
    • klee Trzeci 31.10.05, 00:41
      Właśnie obejrzałem ten film. Jak na stan polskiego kina, powiedzmy, że nie
      najgorszy, ale rozłożyła mnie ostatnia scena, właściwie ujęcie, kiedy to Trzeci
      wykonuje gest robienia zdjęcia widzowi. Taka dosłowność, że aż boli. Takie
      bardzo amerykańskie, jak dla mnie - wykładamy wszystko na tacy, bo boimy sie,
      że widz nie pojmie, o co nam szło. :-/
    • s.wawelski Re: Jedna scena, która psuje film 09.11.05, 22:54
      Ostatnia ekranizacja "Solaris" chyba sprzed dwoch lat to moim zdaniem zupelne
      nieporozumienie. Scenarzysta filmu wraz z rezyserem zupelnie nie zrozumieli
      pieknej ksiazki Lema. Och jaka szkoda! Tak liczylem na wreszcie porywajaca
      ekranizacje ktorejs z powiesci Lema.

      S.W.
      • Gość: BigJ Re: Jedna scena, która psuje film IP: *.dsl.irvnca.pacbell.net 09.11.05, 23:17
        Ogladalem niedawno "ring 2", film sam w sobie nie jest rewelacyjny, ale jedna scena jest conajmniej
        idiotyczna ;] Chodzi mi o scen, gdy glowna bohaterka, ze swym synem jedzie przez las i nagle zostaje
        zaatakowana przez stado jeleni, myslalem ze sie posikam ze smiechu. Jesli ktos widzial ten film to bedzie
        wiedzial, o co mi chodzi.
        Pozdrawiam.
        • Gość: jag0da Re: Jedna scena, która psuje film IP: *.echostar.pl 14.11.05, 12:33
          Właśnie miałam to samo napisać - ta scena to kompletna porażka :|
      • breneka Re: Jedna scena, która psuje film 14.11.05, 19:05
        To prawda, nawet gola dupa clooneya nie uratowala tego filmu. Czytajac ksiazke
        sie poryczalam. Ogladajac film chcialam czyms rzucic w ekran ze zlosci. Powinni
        zaplacic kare za te ekranizacje.
    • Gość: soyatal Re: Jedna scena, która psuje film IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.05, 00:02
      "Smakosz" - początek nawet, nawet - przestraszyło mi się nawet od tego
      psychopaty w wozie pancernym i krajobrazu zagubionej autostrady, a potem ten
      potwór na dachu policyjnego Poloneza ;) w swym dziele wyjadania czegoś z głów
      ludzkich. Nieludzkie!
      • Gość: iwona Re: Jedna scena, która psuje film IP: *.85-237-185.tkchopin.pl 13.11.05, 14:24
        Smakosz, popieram, od momentu gdy zobaczyłam tego potwora z kosmosu juz nie
        wiedziałam czy to horror czy komedia. a zapowiadało się naprawdę ciekawie
    • Gość: dzejti Re: Jedna scena, która psuje film IP: *.ipt.aol.com 10.11.05, 00:46
      Od razu mi sie przypomina "Cast away" z Tomem Hanksem. Pare lat temu ogladalem
      go w kinie i bardzo mi sie podobal do momentu ratunku...jest ta scena gdy po
      zbudowaniu tratwy Hanks zdycha an srodku oceanu, a tu nagle zza jego plecow
      wyrasta wielka burta statku. Gdyby film wtedy sie skonczyl mialby cos pieknie
      niedopowiedzianego i na pewno bym go chetnie obejrzal jeszcze raz. a tak,
      ostatnie pol godziny klasycznej holiłudzkiej miodowiny.
      pozdrawiam
      • Gość: gość Re: Jedna scena, która psuje film IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.11.05, 02:56
        "Powrót Króla", dwie sceny: przyjazd Elronda do Dunharrow, a przede wszystkim to jak ta "zielona zaraza"(:P) wybija wszystko w głównej bitwie...
        • Gość: chomik Re: Jedna scena, która psuje film IP: 150.254.84.* 17.11.05, 15:03
          no nie jestem pewien czy byl jakis inny sposob (jesli jest to prosze podac)
          pokazania armii umarlakow ktorych wezwal Aragorn i ich walki
    • Gość: deerhunter Re: Jedna scena, która psuje film IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.11.05, 06:17
      "Zaitochi" i końcowa scena stepowania wraz z choreografią z megatandetnego
      musicalu. Porażka
      • Gość: Mux Re: Jedna scena, która psuje film IP: *.pools.arcor-ip.net 10.11.05, 17:49
        No cos ty, ja kocham ta scene....!

        Ale tu chyba trzeba znac troche tworczosci Takeshi Kitano, by zakumac...

        Pozdrawiam ;)
        • Gość: aiueo Re: Jedna scena, która psuje film IP: 148.81.172.* 17.11.05, 17:11
          po pierwsze to "zatoichi" jest Kurosawy

          a po drugie to tak a propos Kitano: ostatnia scena w Battle Royal 2. Te aluzje
          do Afganistanu itd po drodze to jeszcze moga byc ale ubieranie japonskich
          licealistek w chusty islamnskie to przegiecie i ckliwe dopowiedzenie w stylu
          amerykanskiej szmiry. sprawia ze caly film staje sie przeladowany ideologia, co
          go splaszcza i nie pozwala na odrobine myslenia (poszukiwania interpretacji)
          skoro wszystko jest podane na tacy. bo np. pierwsza czaesc BR mozna bylo
          interpretowac wielopoziomowo...
    • Gość: fj1 Re: Jedna scena, która psuje film IP: *.umk / *.um.krakow.pl 10.11.05, 08:31
      1) Szeregowiec Ryan- gdy mysliwiec "Mustang" niszczy "Tygrysa", dowcip
      stulecia... Tyugrys zresztą też podrobiony,
      2) niezbyt udane "Pojutrze" byłoby strawne, gdyby nie scena mrozu goniącego
      głównych bohaterów- dno!
      • Gość: czołgista Re: Jedna scena, która psuje film IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.11.05, 09:49
        nie pamietam tej sceny, ale musisz wiedziec ze wlasnie samoloty byly
        najgrozniejsze dla czołgów. Przejrzyj moze jakies dokumenty nt temat, albo
        obejrzyj Discovery
        • s.wawelski Mustang niszczy Tygrysa 10.11.05, 18:59
          Standartowe uzbrojenie Mustanga stanowilo 6 karabinow maszynowych kalibru 9 albo
          12 mm. Nie sadzisz chyba, ze to by wystarczylo na pancerz Tygrysa. Filmy z
          Hollywood uwielbiaja bezsensowne fajerwerki, gdzie samochod osobowy wpadajac na
          drzewo ekspolduje jak bomba zapalajaca.

          Discovery jest programem popularno-naukowym i zmontowany jest czesto zupelnie
          niezgodnie z prawda historyczna. Chodzi glownie o to aby sie dobrze ogladalo.
          Pamietam jak raz ogladalem program o bitwie na M. Koralowym, w ktorym
          wykorzystano materialy z bitwy na M. Filipinskim. Takich przykladow moglbym
          mnozyc w nieskonczonosc.
      • Gość: croyance Re: Jedna scena, która psuje film IP: *.server.ntli.net 11.11.05, 21:55
        Ja to sie usmialam na "Pojutrze" juz na samym poczatku, jak na setkach
        kilometrow kwadratowych lodowca gdzie wiatr pizdzi rozlamanie sie tegoz
        przebiega aqrat poprzez srodek obozu naszych bohaterow (dwa nedzne namiociki).
        • elza78 Re: Jedna scena, która psuje film 15.11.05, 22:36
          hehe a mi sie wtedy przypomniala wiewiorka z orzeszkiem z epoki lodowcowej..
          serialnie :)
        • Gość: tanya Re: Jedna scena, która psuje film IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.05, 21:13
          a moim zdaniem najśmieszniejsza była ta wataha wilków:) ta scena na statku po
          prostu dobiła film
    • angelene Re: Jedna scena, która psuje film 10.11.05, 09:14
      w 2 lub 3 części władcy pierścieni jak legolas skacze po słoniu
      • Gość: RED Legolas na snowboardzie w II części LOTR n/txt IP: 193.0.117.* 10.11.05, 10:13
        • eff_ka Re: Legolas na snowboardzie w II części LOTR n/tx 12.11.05, 00:31
          właśnie! nie wiem czy o tym samym mowa ale to chyba w II cześci Legolas zjeżdża
          na jakiejś tarczy ze schodów- beznadzieja dla sześciolatków....
          • anna_deszczowa Re: Legolas na snowboardzie w II części LOTR n/tx 13.11.05, 17:30
            motyw jak przerzuca Gimliego tez za fajny nie jest. Tak samo jak to kiedy
            licytują się na ilość martwych albo jak Legolas wbiega po wbitych strzałach na
            grzbiet Olifanta. Legolas to żenada.
      • fragador Nie lubisz sloni... 10.11.05, 12:36
        ...czy skakania? ;-)
    • Gość: N Re: Jedna scena, która psuje film IP: *.acn.waw.pl 10.11.05, 09:40
      Constantine, fil ogólnie dobry ale:
      - gest "fuck off" do szatana w momencie zwnoszenia sie do nieba
      - sięgnięcie po gumę do żucia w sposób w jaki wcześniej sięgał po papierosa

      Dark City, filmik w niesamowitym klimacie do chwili:
      - sielankowej scenki wschodu słońca nad uratowanym miastem


      Pozdrawiam
      N
      • Gość: ghghgh Re: Jedna scena, która psuje film IP: *.iim.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 10.11.05, 10:42
        no chyba żatrujesz. te sceny akurat były jednymi z fajniejszych, szczególnie ten
        gest z gumą.
      • xtrin Re: Jedna scena, która psuje film 13.11.05, 03:03
        > Dark City, filmik w niesamowitym klimacie do chwili:
        > - sielankowej scenki wschodu słońca nad uratowanym miastem

        E... to jest świetna scena właśnie przez tą swoją kiczowatość!
    • Gość: cavva Re: Jedna scena, która psuje film IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.05, 10:24
      Mnie niszczą akcje typu:
      Główny bohater (dobry) zwykle niszczy wroga bez żadnego "ale".
      Gdy jednak jest w niewoli u tego złego, to zły mu zwykle mówi:
      - A teraz cie zabiję! (czego nigdy nie robi, i przez co wychodzi na to że to
      dobry jest zły, a zły dobry)
      - Możesz mi narobić (itp. teksty)
      poczym padają słowa:
      - Zabrać go! (czyli nie zabić, więc czekać aż zwieje i zabije złego)
      Są to sceny żałosne i naiwne.
      Poza tym denerwują mnie sceny gdy do powodzenia akcji bohatera potrzebny jest
      cud i zwykle tak się wszystko składa, że cudownie mu sie udaje. Czyli taki
      filmowy "cudowny" zbieg okoliczności.
      I wreszcie przykład: "Kill Bill vol. II" - scena wydostania się z zakopanej
      trumny dzięki naukom mistrza Mai Pei. Już sam fakt opowieści jakto uczeń
      shaolin nie skinął mu w odpowiedzi głową i przez to zginęło 60 mnichów
      shaolin... ;-) Śmiech na sali!!!
      • Gość: aaa Re: Jedna scena, która psuje film IP: *.acn.waw.pl 10.11.05, 21:34
        Nie rozumiesz Kill Billa.. przecież ten film to jedna wielka parodia.
      • troppo_bella Re: Jedna scena, która psuje film 14.11.05, 16:17
        I wreszcie przykład: "Kill Bill vol. II" - scena wydostania się z zakopanej
        > trumny dzięki naukom mistrza Mai Pei. Już sam fakt opowieści jakto uczeń
        > shaolin nie skinął mu w odpowiedzi głową i przez to zginęło 60 mnichów
        > shaolin... ;-) Śmiech na sali!!!
        No właśnie, śmiech na sali, bo to w ogóle nie jest poważny film, tylko zabawa
        konwencjami.
        Siedziałam w kinie na Kill Billu z paroma osobami, które ciagle narzekały, że
        nic nie rozumieją, dlaczego bohaterka otwiera drzwi i znajduje się w zimowej
        scenerii (to z jedynki), albo jakim cudem wychodzi z tej trumny. Ludzie, trochę
        wyrobienia oraz poczucia humoru, please!
    • Gość: ania be. Złoto pustyni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.05, 10:46
      Scena, gdy Clooney pieprzy się z dziennikarką. Są jeszcze inne wtopy, ale
      ta,moim zdaniem, była największa i najbardziej napiętnowana. Zapewne
      nieświadomie. A szkoda, bo później fabuła porusza ważne aspekty- te związane z
      niewinną ludnością arabską.
    • Gość: cogito Re: Jedna scena, która psuje film IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.05, 11:53
      "Joe Black"
      Zakończenie kiczowate.
      Typowy hollywodzki happy end.
    • yavorius kill bill 2 10.11.05, 12:10
      Długa pogadanka Panny Młodej z Billem pod koniec filmu...
    • fragador K-Pax 10.11.05, 12:35
      Kiedy glowny bohater powraca na K-Pax, zabiera ze soba jedna pensjonariuszke. W
      filmie - ona poprostu znika. Moim zdaniem powinni ja znalezc rano - ale martwa.
      1. Wyraznie sugerowano, ze podroze sa podrozami swiadomosci.
      2. Nie sugerowaloby to tak silnie odpowiedzi, ze glowny bohater jednak naprawde
      byl z kosmosu.
      Gdyby nie ta wpadka, film bylby absolutnie zachwycajacy (mnie, przynajmniej).
      • Gość: JJ Re: K-Pax IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.05, 13:02
        Niekoniecznie. Mogła po prostu uciec, dlatego, że nie mogła znieść
        rozczarowania, albo żeby podtrzymać fikcję - jest to na pewno mniej dramatyczne,
        a więc bardziej "racjonalne" do wytłumaczenia (dla tych, którzy nie wierzą w
        kejpaksa :) ).
    • 4sell Re: Jedna scena, która psuje film 10.11.05, 13:14
      Scena w Psach 1 - na schodach w hotelu po strzelaninie - Linda wygłasza do
      rannego kumpla monolog o opozycji.
    • Gość: wojtek Polowa zakończeń u Spielberga, slow motion w Pasji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.05, 14:27
      Chyba najbardziej jaskrawe przykłady. "Odpowiednia" muzyka dopełnia reszty.
      • Gość: umpapa racja w Pasji dobrze brzmialby rap, albo disco pol IP: *.npsp.com 10.11.05, 16:07
    • bluestone Re: Jedna scena, która psuje film 10.11.05, 14:43
      Dwie wieze, jedna z koncowych scen, w Gondorze - wyszyscy sie zbierają,
      szczescie promieniuje, zwyciestwo na twarzach, klaniaja sie hobittom, to bylo
      takie....az czekalam zeby zalopotala gdzies w tle moze nie nowozelandzka, ale
      amerykanska flaga ;)
      • Gość: bluestone Re: Jedna scena, która psuje film IP: *.petrus.com.pl 16.11.05, 16:56
        Tfu, Powrot krola:)
    • Gość: fuut Re: Jedna scena, która psuje film IP: *.creativevideo.co.uk 10.11.05, 16:13
      Wojna światów - cały film w zasadzie, strasznie się na niego nakręciłem a taki był podle zrobiony że nie miałem ochoty go oglądać do końca.
      --
      fuutott.net
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka