Gość: kinomanka
IP: 57.66.193.*
22.10.05, 09:36
Wlasnie jestem po porannej małej bitwie z 8 letnim synem.
W czym rzecz - dzisiaj zamiast do szkoły ( odrabiany 31.10.) ida do kina.
I tu dramat z nauczycielką.
Wspólnie z mężem tak staraliśmy się wychować dziecko - żeby zachowywał się
odpowiednio do miejsca i czasu.
Główną zasadą bylo - NIE JEMY W KINIE, TEATRZE - narazie tyle... To 8 latek.
A w szkole - dramat - pani przed każdym wyjściem do kina mówi dzieciom, że
moga mieć mieniążki na ma=ły popcorn.
Prosiłam, żeby wytłumaczyła dzieviom, że to nie jest kulturalne - była
najwyraźniej zdiwiona moimi pretensjami.
A dziecko - jak dziecko - całe 29 osób dookoła - ma popcorn - on jeden - NIE.
To dla niego jest mały problem - dla nas tez.
Nie tolerujemy takiego zachowania.
Jestem ciekawa Waszego zdania na temat obrzerającychh sie półinteligentów w
KINACH - mnie mdli szczerze na widok tych całych
tabunów z pudełkami - to jest zenujące - tak się zachowuje człowiek pierwotny
który myśli, że umrze z głodu przez 1,5 h.
Upraszam ludzi inteligentnych o propagowanie ZDROWEJ kultury.
Brak mi słów - i chociaż z zasady jestem delikatna osóbką - nie powstrzymama
sie i powiem - NIE ŻREMY W KINIE - PÓŁGŁÓWKI
Beata