Dodaj do ulubionych

Czerwony smok ****

IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 23.10.02, 19:29
Zgadzam sie w pelni z recenzja!
Obserwuj wątek
    • Gość: Anka Re: Czerwony smok **** IP: *.legnica.cvx.ppp.tpnet.pl 23.10.02, 20:27
      Po lekturze "Czerwonego Smoka" chętnie wybiorę sie na film, i o
      ile nie odbiega on od książki właśnie, to zakrawa na niezłe
      kino. Książkę polecam, jednakże uwaga !!! jest naprawdę
      drastyczna!
      • Gość: WORaS Re: Czerwony smok **** IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 24.10.02, 12:44
        Gość portalu: Anka napisał(a):

        > Po lekturze "Czerwonego Smoka" chętnie wybiorę sie na film, i
        o
        > ile nie odbiega on od książki właśnie, to zakrawa na niezłe
        > kino. Książkę polecam, jednakże uwaga !!! jest naprawdę
        > drastyczna!


        Zajebista książka. Najlepsza z całej trylogii.
    • Gość: WoRaS Re: Czerwony smok **** IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 24.10.02, 12:42
      Tylko czemu ten głupi recenzent napisał o związku niewidomej z
      mordercą? Szkoda,że jeszcze nie opisał zakończenia! Zepsuł
      masie ludzi przyjemność z oglądania filmu.
      • oyey Re: Czerwony smok **** 25.10.02, 23:40
        Jeden z gorszych filmów o seryjnych psychopatach. Cały środek filmu
        niesamowicie nudny, dopiero pod koniec drobne zaskoczenie. Hopkins wcale
        nienadzwyczajny, pan E.Norton gra jakoś anemicznie. Scenariusz woła o pomste do
        nieba. Tu nie chodzi o chronologię scen, ale o napięcie. Jak film, który chce
        być thrillerem, może nie posiadać napięcia. Film nie jest sprawnie
        zrealizowany, ogląda się go ciężko, bez jakiegoś większego zainteresowania, bez
        napięcia, a to pojawia się dopiero pod koniec. Do tego muzyka, która ma
        sygnalizować widzowi chwile największych napięć brzmi śmiesznie, bo pojawia się
        w momentach, w których wiadomo, co się stanie, i tego napięcia jest brak. Film
        źle pokazuje owo zło w najczystszej postaci.
        I w tym wszystkim same reklamy filmu brzmią śmiesznie. Być może pisarz Thomas
        Harris stworzył zło w najczystszej postaci, ale tego zła nie poznamy w filmie,
        bo to zło w najczystszej postaci w tym filmie ma ludzką twarz, i choć zarzeka
        się, że nie ma litości, to jednak tą litość ma w związku z tą niewidomą panią.
        Kolejny raz szwankuje polityka gwiazdek w Gazecie. Ten film zasługuje
        maksymalnie na 2 gwiazdki, niestety moim zdaniem niczego dobrego nie pokazuje,
        cyzli kolejny film w cieniu Milczenia owiec. Nawet sam Hopkins był cieniem
        siebie samego sprzed lat. Oj, szkoda.
      • Gość: Milka Re: Czerwony smok **** IP: *.dip.t-dialin.net 26.10.02, 01:01
        Gość portalu: WoRaS napisał(a):

        > Tylko czemu ten głupi recenzent napisał o związku niewidomej z
        > mordercą? Szkoda,że jeszcze nie opisał zakończenia! Zepsuł
        > masie ludzi przyjemność z oglądania filmu.



        Tylko, ze masa ludzi albo juz czytala ksiazke, albo widziala pierwszy film z
        1986 "Manhunter".
        Nie widzialam nowego, ale pierwsza wersja - dla mnie bomba!

        • Gość: michlak Re: Czerwony smok **** IP: *.qdnet.pl 26.10.02, 10:23
          Dla mnie Czerwony Smok jest lepszy od Manhuntera. Film Manna (ktorego zreszta
          bardzo cenie za Goraczke) mial moze bardziej duszny, psychopatyczny klimat,
          ale za to jego tegoroczny remake jest lepiej zrealizowany, ma tez bardziej
          rozbudowany watek Lectera (o ile dobrze pamietam) i przede wszystkim sam
          morderca jest znacznie bardziej uczlowieczony za sprawa Ralpha Fiennesa. Moze
          nie wszystkim to odpowiada, ale dla mnie to zaleta - bo najlepsi sa morderczy
          psychopaci, wobec ktorych widz musi miec mieszane uczucia (jak pamietny John
          Doe Kevina Spacey w "Siedem")- na pograniczu obrzydzenia i fascynacji albo
          nawet litosci. Wtedy latwiej zrozumiec, ze i sledzacy policjant/agent/detektyw
          ulega takiemu uczuciu.
    • Gość: gosha Re: Czerwony smok **** IP: *.bychawa.sdi.tpnet.pl 26.10.02, 07:59
      Rzeczywiście "Haniball" był beznadziejnym filmem, ale mimo to
      zamierzam wybrać się na "Smoka", myślę że tym razem będzie
      lepiej i chociaż po części przybliży emocje z "Milczenia owiec".
    • Gość: znakosz Re: Czerwony smok **** IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.10.02, 15:24
      w tym filmie za duzo jest pana D., a za malo Grahama i Lectera. Uwazam, ze powinno byc w filmie duzo wiecej ich
      rozmow. Wtedy film ten moglby byc nawet tak dobry jak "M.O.". Przeciez nikt nie poszedl do kina po to aby obejrzec
      odrazajaca i smutna historie pana D., ktorego postac urosla w tym filmie do rangi bohatera pierwszego planu.
      Najwazniejszy powinien byc Hannibal L. i jego wymagajacy uczen-przeciwnik zza szyby.
      Dobra byla scena, w ktorej Graham zniszczyl Lectera w potyczce slownej mowiac, ze tamten jest wariatem. Takich scen
      brakowalo w "Milczeniu (...)". Nie dalo sie za to zauwazyc roztrzesionego, zdruzgotanego Grahama, a z pewnoscia Lecter
      powinien go do takiego stanu doprowadzic nie raz. Tak wiec pogawedek bylo za malo, a w tych, ktore widzielismy nie
      bylo takiego napiecia jak w "Milczeniu (...)"
      Emily Watson i caly jej watek wedlug mnie niepotrzebny, tak jak zupelnie niepotrzebny Dolarhyde, ktory powinien sie
      pokazac na koncu i tyle. Skoro juz jednak nie Lecter, ani Graham nie byli glownymi postaciami filmu, to ktos musial byc.
    • Gość: znakosz Re: Czerwony smok **** IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.10.02, 15:30
      Pomimo tego co napisalem, film jest wedlug mnie i tak bardzo dobry. Najlepszy z tego gatunku obok "M.O." i "Siedem"
    • Gość: Amelia Re: Czerwony smok **** IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.02, 20:35
      Film zacny, ale i tak nie dorówna "Milczeniu Owiec". Hopkins wyraźnie zostła
      przez twórców filmu 'odmłodzony' - te zaczesane do tyłu włosy, wyrazista twarz
      (pewnie zasługa makijazu, albo dobrej diety), świetna sylwetka. Norton nadaje
      się doskonale do roli Grahama - z jednej strony stwarza pozory bycia
      nieporadnym, ale od razu widać, że to co najwazniejsze dzieje sie w jego
      umyśle. No i te blue eyes:)) Brawa dla Ralpha Finnesa za rolę Mr. D.
      Trochę zawadza reżyseria. Ratner uczył się filmowania podczas teledysków i
      czasem to niestety zawadza. Za duzo szerokich planów, mało gry ze światłem i
      cieniem, a przecież to najbardziej potęguje napięcie (vide "Seven" Finchera).
      • oyey Bardzo zły film o najczystszej postaci zła 27.10.02, 10:03
        Tego filmu z "Seven" porównywać się nie powinno, bo to są dwie różne klasy. Cóż
        byłby wart "Czerwony smok", gdyby nie było w nim Hopkinsa-legendy w roli
        Lectera (w tym filmie wypadł i tak bardzo przeciętnie) ? No wiałoby normalnie
        nudą. A i tak Hopkinsa w filmie mało. Mnie się nie podobało, oczekiwałem czegoś
        więcej, a mówiąc oględnie - wątek kryminalny - rdzeń tego filmu, jest do niczego
        • nightchill Re: Bardzo zły film o najczystszej postaci zła 27.10.02, 15:55
          Gdybys przeczytal ksiazke nie domagalbys sie tak Hnnibala,bo jego postac nie
          byla az tak istotna.Film nie ma wprawdzie ciezkiego klimatu Milczenia owiec,ale
          scenariusz,moim zdaniem, jest dobrze zaadoptowany,muzyka przemawia do
          wyobrazni,a Hopkins,coz rutynowo lecterowaty czemu zreszta trudno sie
          dziwic.Jesli to Cie nie przekonalo,przypomnij sobie koncowa kwestie Hannibala
          odnosnie naszych przecietnych czasow i stwierdzenia,ze racjonalne spoleczenstwo
          wykorzystaloby takich jak on albo unicestwilo,czyz to nie jest piekne zdanie w
          dyskusji o karze smierci?
          • oyey Re: Bardzo zły film o najczystszej postaci zła 28.10.02, 21:09
            Ale ja oceniam film, nie książkę. Byłem w kinie na filmie na podstawie powieści
            Harissa. Trudno mi oceniać samą adaptację scenariusza, nie znając ksiązki. Ja
            tylko stwierdzam, że albo coś ze scenariuszem jest nie tak, albo z samą już
            realizacją, że nie ma w tym filmie napięcia. Zgodzę się, że Hopkins już grał
            rutynowo. Ale jego rola jest w tym filmie marginalna (moze nawet zbyt
            marginalna), i bardziej jest to wstęp do milczenia owiec, niż jakis film o
            czymś innym (nie wiem, jaki sens jest pokazywanie nortona jak złapał hopkinsa-
            lectera), skoro film ma być o "najczystszej postaci zła". W efekcie nie wiem,
            czy najczystszą postać zła (którą rozumiem jako pozbawioną wszelkiej dobroci,
            ludzkiej twarzy) w tym filmie w ogóle istnieje, czy jest to tytułowy pan smok
            czy może Lecter ? Pewnie ani jedno ani drugie.
            Co do dyskusji o karze śmierci: te wstawki lectera są zbędne, bo do filmu wiele
            nie wnoszą. Są one ciekawe - zgoda, ale w efekcie widz dekoncentruje się na
            mnogości wątków, burzy się napięcie (a bo to mamy morderstwa, niewidomą panią,
            dylematy nortona czy wrócić do pracy, w końcu wstawki lectera), całość wydaje
            się niespójna. I czy to nie wina scenariusza ? Autor mógł pominąć pewne wątki z
            książki, np lectera, czego za pewne ze względów komercyjnych zrobić nie mógł,
            bo nie byłoby hopkinsa, albo wyrzucic panią niewidomą, i wtedy uzyskałby
            najczystszą postać zła, pozbawioną sumienia, ale wtedy to mielibyśmy już chyba
            horror.
            • Gość: nightchill Re: Bardzo zły film o najczystszej postaci zła IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 02.11.02, 14:15
              Przekonuja mnie Twoje argumenty.Emocje ostygly,poczesci sie z Toba zgadzam ale
              jezeli chodzi o konfrontacje z ksiazka,film wiernie odzwierciedlal moje
              wyobrazenia i pewnie dlatego nie dostrzeglam scenariuszowych niedociagniec.Co
              do najczystszej postaci zla rowniez sie zgadzam,ale akurat jej ludzka twarz
              wydaje mi sie bardziej interesujaca.Pozdrawiam i jestem pelna podziwu dla
              Twojej wiedzy i swiezosci spostrzezen.
        • Gość: Amelia Re: Bardzo zły film o najczystszej postaci zła IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.02, 01:32
          oyey napisał:
          > Tego filmu z "Seven" porównywać się nie powinno, bo to są dwie różne klasy.
          o Seven napisałam jako przykład doskonałej gry światła i cienia przy
          potęgowaniu napięcia, czego w "Czerwonym Smoku" zabrakło...

          nie zgodze się jednak, że rezyser nie zawiódł. na pierwszy rzut oka widac jego
          przyzwyczajenia z teledysków. mnie razą zblizenia twarzy lub jej czesci w
          niektorych scenach rozmowy.
          Jednak co do Ralpha Fiennesa zgodze sie w zupełnosci. nareszcie pokazał to, co
          od dawna chyba tłumił w sobie obsadzany w roli amantów, węgierskich hrabiów i
          innych przystojniaków. poczekajcie na najnowszy film Davida
          Cronenberga "Spider". Fiennes dopiero tam pokazuje klasę...


          • oyey Re: Bardzo zły film o najczystszej postaci zła 30.10.02, 09:50
            Piszesz o jakichś szczegółach, elementach, których w filmie są setki, i to te
            setki tworzą film jako całość. Znajdą sie dobre elementy, nie przeczę temu,
            tylko co z tego, skoro te elementy niczemu nie służą, i tworząc całość stanowią
            niewypał, film bez napięcia, balansujący w niektórych momentach i scenach na
            granicy śmieszności
    • Gość: Greg Re: Czerwony smok **** IP: *.plock.cvx.ppp.tpnet.pl 28.10.02, 08:05
      "Czerwony smok" jest filmem średniej klasy, może trzy z plusem
      lub cztery mniej, na pewno nie więcej. Aktorzy są w tym filmie
      najlepsi, wyszyscy, bo wszyscy moim zdaniem są wyraziści i
      zbudowali postać w oparciu o scenariusz a Tedd Tally zdaje się
      nie napisał im za wiele. Film jest zza amerykański. Nie
      przypominam sobie aby w książce wszystko tak łatwo i płynnie
      szło do końca.
      Koniec rzeczywiście mógł zaskoczyć ale to zasługa Harrisa a nie
      scenarzysty. Szkoda że nie wzięto lepszego reżysera. Dźwięk
      który robi za strach to chyba nie to, trąca mychą. I gdzie
      półmroki? Gdzie strach? "Strach jest ceną jaką płacimy za
      wyobraźnię" To reżyserowi zabrakło wyobraźni i polotu.
      Co lepsze Red Dragon czy Hannibal. Filmowo pierwszy, reżysersko
      Ridley Scott, bo chociaż się starał pokazywać mroczność świata.
      Tutaj tego nie widzę. Pozdrawiam.
    • desjudash Re: Czerwony smok **** 28.10.02, 18:54
      otoz jest to bardzo dobry film, zdecydowanie lepszy od Hannibala,
      zdecydowanie stopien nizej od "Milczenia owiec", acz to roznica nie
      tak znaczna, a przepasc nie tak gleboka jak ta oddzielajaca owieczki
      od weneckich przygod konesera sztuki.

      wspaniala lekcja psychologii kryminalnej. przejscie przez labirynt
      niewiedzy budujac droge poprzez skladanie malenkich czesci tej
      morderczej ukladanki. z tego powodu Red Dragon jest lepszy od
      Milczenia owiec przynajmniej pod wzgledem jednej cehcy - wlasnie
      nagromadzenia szalenie intersujacej psychologii bedacej przenikliwa
      obserwacja rzeczywistosci.
      nie podobal mi sie Lecter. juz nie przeraza, nie patrzy spokojnie. juz
      nie jest niewinny, spokojny. W filmie Demme nie byl demonem, to demon
      posiadl jego wnetrze jedynie. Obecny Hannibal straszy tylko, wykrzywia
      sie, robi brzydkie miny, atakuje. dalej jest przenikliwy, dociekliwy,
      lecz pozbawiony normalnosci. teraz bardziej zwierze szczerzace zeby w
      grymasie zlosci i rzadzy okrucienstwa.
      wielka rola - Emily Watson. kobieta samotna potrzebujaca uscisku
      dloni, bliskosci i duszy i ciala. boi sie krzywdy, boi sie
      krzywdzenia. i ten strach na jej twarzy obryzganej krwia...
      nie do zapomnienia Philip Seymour Hoffman. ociezaly, jakby
      zapijaczony. dziwna rola, ktora zaginela gdzies w polowie filmu (ta to już
      jest...)szkoda, chcialbym wiecej Hoffmana.
      Edward Norton. po prostu kompletnie, najmocniej sredni. zeby nie rzec
      nijaki. podobnie Keitel. bez wyrazu.
      slowa uznania dla Fiennesa. nie przeszarzowal swojej roli. wystarczy
      popatrzec w jego oczy gdy zjada obraz Smoka... i nie wiem czy, z
      przejedzenia Hopkinsem takim a nie innym, nie warto uznac Fiennesa za
      role lepsza od sir Hopkinsa...?
      podobal mi sie poczatek pellen czarnego humoru. podobal mi sie koniec,
      ostatnia scena. wspaniale to wymyslono. podobala mi sie muzyka. Danny
      Elfman stworzyl dzwieki pelne napiecia, ostre, zimne, niepokojace. i
      mysle ze rezysrria Breta Ratnera jest ok, ale czy to jego zasluga, ze
      film ten jest bardzo dobry? doborowe towarzystwo na planie sie zebralo
      w postanowieniu wystapienia w spektaklu napisanym przez Harrisa.
      Demme cenie za skupienie, spowolnienie akcji, za to ze nie trzeba
      czegos mowic jesli mozna pokazac to grymasem, gestem, spojrzeniem.
      i to jest wyzszosc Owieczek nad Smoczkiem.

      ale i tak 8/10
      ------
      www.film.warka.pl
      • cuhulain Re: Czerwony smok **** 28.10.02, 20:37
        Przerażające - ciekawe, czy świadome - było wykorzystanie przez autora książki
        motywu smoka przejmującego kontrolę nad człowiekiem. Klasyczna inicjacja lewej
        ręki, motyw częsty w kulturze - jungiści wiedzą o co chodzi.
        • oyey Re: Czerwony smok **** 28.10.02, 21:15
          że też nie jestem jungistą
      • oyey Re: Czerwony smok **** 28.10.02, 21:13
        zgodze sie że początek tego filmu jest najlepszy i zapowiada się ciekawie, "no
        bo lecter". A potem pusto pusto, bez napięcia.

        Nie zgodziłbym się, że to wspaniała lekcja psychologii kryminalnej. Wydaje mi
        się, że tego typu elementów o wiele więcej było choćby w "Śmiertelnej
        wyliczance" i innych przeciętnych kryminałach (niekoniecznie o psychopatach),
        choćby z serii "Columbo".
        • desjudash Re: Czerwony smok **** 29.10.02, 06:14
          oyey napisał:

          > Nie zgodziłbym się, że to wspaniała lekcja psychologii kryminalnej.


          prawo masz, a owszem, ale RD to inteligentna zabawa w psychologię, a nie
          pierwsze lepsze filmidło sensacyjne jak "Kiss the Girls" czy "Number by
          numbers". tam tylko powiedziano kilka razy kim jest zabójca, ale nie było w
          tym tych psychologicznych 'puzzli'. Nie było tak widocznego składania
          najmniejszych częsci w jedną całość, bo być może i mordercy tam byli mniej
          przerażający swoją poniekąd... zwykłością, nie tak
          psychologicznie 'przekombinowani' i niejednoznaczni. tutaj góruje postać
          odtwarzana przez Fiennesa nad Buffalo Billem.
          pzdr
          • Gość: oyey niezalogowany Re: Czerwony smok **** IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.10.02, 20:36
            scenariusz dał postacią tą przestrzeń psychologiczną, ale mówimy o psychologii
            kryminalnej. W każdym filmie o psychopacie powstają szkice psychologiczne
            mordercy. Zabawa w psychologie jest w każdym filmie kryminalnym (a interesuje
            sie akurat takimi bo takie bardzo lubie), i jeśli chodzi akurat o czerwonego
            smoka, to wygląda to dla mnie fatalnie. To że akurat Norton kreuje sie na tego
            ktory jako jedyny potrafi wczuc sie w role zabojcy, to bzdura, w kazdym filmie
            kryminalnym jest ta psychologiczn proba zrozumienia zamiarow i postepowania
            psychopaty. W czerwonym smoku ta gonitwa dobrze sie zaczyna, ale urywa sie w
            połowie filmu, scenariusz ma zbyt wiele wątków i na tą psychologię, mniej
            więcej w połowie filmu nie było miejsca. Dlatego nie ma napięcia, dlatego moim
            zdaniem film jest nieudany.
    • Gość: Sida Kiepściutki.. IP: *.pl 28.10.02, 21:43
      Sam film - kiepściutki (daleeeko w tyle za "Milczeniem..", choć od
      beznadziejnego "Hannibala" lepszy - ale o to chyba nie trudno ; )), ale
      RALPH FIENNES GENIALNY (abstrahując od tego, że za dużo w nim człowieczeństwa
      jak na 'zło w czystej postaci'..)!
      • Gość: anii Re: Kiepściutki.. IP: *.chello.pl 22.11.02, 11:53
        Faktycznie Ralph jest wspanialy, ale ogolnie to super aktor,
        ktory nawet z takiego gnoiota jak "angieslki pacjent" mogl
        zrobic osacrowa produkcje. A sam film DNO, kompletne DNO.
        Ogladalam milczenie owiec, bez wikeszego entuzjamzu. Hannibala
        nie ogladalam. Jednak jesli ktos chce mi wmowic, ze fabula tego
        filmu byla jaks skomplikowana to go wysmieje. Nie bylo zadnej
        tajmenicy. Wiedzialam jaki bedzie koniec i kazdy ruch aktora
        mozna przeiwdzeic, dzwiekami muzyki w tle. Nparawde zalosna
        hollywodzka produkcja. Wynudzilam sie jak szlag, Czekalam na
        koniec i wyszlam z postanowieniem, ze nie pojde juz na zaden
        film z Hollywood, bo nie bede nabijac im kasy, zeby pozniej
        jeszcze gorsze gnioty wypuszczali.
    • sol3zna Re: Czerwony smok **** 31.10.02, 22:19
      ...do PMOSS, brak znajomości BLAKA nie jest usprawiedliwieniem.
      mam nadzieje, że film w połączeniu z książką tworzy spójną
      całość.
      ...trudno spodziewac sie zrozumienia przedstawienia operowego od
      kogoś, kto nie zadał sobie nawet trudu zaznajomienia się
      z "librett'em". ;)
    • Gość: krytyk Re: Czerwony smok **** IP: 207.224.86.* 31.10.02, 23:00
      Mysle ze recenzja jest do dupy jaki i red dragon .Haniball
      wedlug mnie byl o wiele lepszy
    • minow Re: Czerwony smok **** 01.11.02, 22:58
      Po reklamach myślałem,że na projekcji zejde ze strachu.... jakoś
      nie wyszło ;) Obejrzyjcie bo film dobry ale jeśli ja się nie
      bałem to wy też nie będziecie...
    • Gość: Łukasz Re: Czerwony smok **** IP: *.wola-justowska.sdi.tpnet.pl 04.11.02, 16:20
      Troszkę zdziwiła mnie tak duża ilość negatywnych ocen Smoka. No
      ale przecież nie każdemu musi podobać się to samo. Mnie na
      przykład RD spodobał się znacznie bardziej od Milczenia owiec.
      Dlaczego? No cóż przede wszystkim chodzi o postać pana D. W
      Milczeniu Bufallo Bill może był przerażający, ale Fiennes
      stworzył postać nie tylko równie (a może i nawet bardziej)
      straszną ale też niezwykle interesującą (ten motyw przemiany -
      po prostu niesamowity). W ogóle 'ideologia' pana D. była
      znacznie bardziej przekonywująca i interesująca od tej, którą
      miał Bill w Milczeniu. Poza tym Hopkins i Norton są całkiem
      przyzwoici, a i reżyseria nie odstaje od tej normy. Aha no i
      jeszcze jedno - film jest po prostu przerażający, nie tylko na
      końcu jak to było w Milczeniu, ale przez cały czas jego trwania.
      • krasnoludek1 Re: Czerwony smok **** 05.11.02, 22:15
        Dla mnie film był świetny, zupełnie nie rozumiem tych jęków krytyków powyżej.
        Ja podeszłam do tego filmu w myśl zasady - "nic wcześniej nie widziałam" - i ta
        historia mnie wciągneła. Jasne, że można nieustannie prównywać go do
        poprzednich dwóch Harrisów, "Siedem" i innych, tylko po co?.
        Film jest przekonujący, gra aktorów świetna - genialny Keitel, jeszcze lepszy
        Norton, a Thompson przeszła wszystkich. Ogólnie super. Polecam.
        • Gość: ........... Re: Czerwony smok **** IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 05.11.02, 23:39
          Gdzie tam widziales Thompson?
          • Gość: krasnoludek1 Re: Czerwony smok **** IP: *.itpp.pl 06.11.02, 00:40
            Sorki chodziło o Watson. Emily.

            Jestem krasnoludzicą i muszę sie tym z Tobą podzielić ;-))))

            pozdrowionka
            • Gość: windzik Re: Czerwony smok **** IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 06.11.02, 09:02
              Bardzo mnie dziwi tak duża ilość pochlebnych opinii o tym filmie. Widziałem go
              jakieś 2 tygodnie temu i wyszedłem zniesmaczony. Nie wywarł na mnie
              najmniejszego wrażenia. Akcja RD jest całkowicie przewidywalna dla każdego, kto
              obejrzał w życiu chociaż kilka filmów o seryjnych mordercach. Pozdrawiam oyey -
              jej opinie dot. tego filmu pokrywają się w 100 proc. z moimi.
      • oyey Re: Czerwony smok **** 06.11.02, 09:14
        Bzdura. Norton gra anemicznie, film sie ślimaczy i jest bez napięcia. Postać
        pana W. jest za mało tajemnicza i przez to brak tego napięcia. Zbyt szybko w
        tym filmie dowiadujemy się że to on. Detektywi szybko i łatwo wpadają na trop.
        To tak łopatologicznie ujmując. Podstawową wadą filmu jest jego scenariusz.
        Twierdzę więc, że to jest bardzo zły film, który miał pokazywać najczystszą
        postać zła, a pokazuje jedynie jego ludzką kruchą twarz. Może to nam daje
        nadzieje, że te najbardziej żałosne i negatywne elementy człowieka nie są aż
        tak ułomne, że można z nimi zwyciężyć
        • krasnoludek1 Re: Czerwony smok **** 06.11.02, 10:51
          Co dla jednego anemiczne dla drugiego jest wrażeniem celowej gdy aktora, który
          gra postać całkowicie wypaloną poprzednimi sprawami, a która nagle odżywa, by
          znów złapać psychopatę. Bardzo dobra gra aktorska wszystkich, film jest bardzo
          dobry.
          • oyey Re: Czerwony smok **** 07.11.02, 13:03
            Nieporozmieniem jest nazywanie tego filmu dobrym. Tak samo jak to, że pan
            Norton zagrał dobrze. No właśnie przeciwnie. Anemia totalna. Postać wypaloną
            miał zagrać. Ale ja tego "wypalenia" w Nortonie nie odnalazłem oglądając ten
            film. Dla mnie był nieprzekonujący, nie widziałem w nim człowieka, który tyle
            przeszedł w przeszłości, grął jakiegoś luzaka bawiącego się życiem. Ja mam
            takie odczucia. I nagle, gdy chce łapać psychopatę: dalej to samo - detektyw
            dalej sie bawi, nie odżywa, nie przekracza tej granicy między wypaleniem i
            powrotem na wysokie obroty. Mnie Norton raził. To jedno z większych
            nieporozumień w tym filmie.
            • krasnoludek1 Re: Czerwony smok **** 07.11.02, 22:52
              OK, szanuję Twoje zdanie, jednak ja mam inne.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka