Dodaj do ulubionych

EDI vel HENRYK

IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 04.11.02, 16:26
Od razu mówię,Arcydziełem ten film nie jest. Wkurza mnie ta nagonka,
sztuczne podsycanie, że oto pojawił sie film Bóg wie jaki, trzeba iśc,
zobaczyć i pokochać. Co nie znaczy, że nie należy promować dobrych polskich
filmów, którym niewątpliwie "Edi" jest. Ale tylko z jednego powodu. Za sprawą
Henryka Gołebiewskiego. W jego ustach największe kiczowate gadki o życiu
brzmią wiarygodnie ( nawet, gdyby mówił, że "życie to pudełko czekoladek...")
Brakowało mi jednego, ta postać, mogła stać się naprawdę mistyczna, ale
realizatorom zabrakło pary, niestety. Czyli scenariusz. Sam kijaszek po
wodzie pływający nie załatwi sprawy, Wątek z dzieciakiem naprawde ciekawy,
choć niedokończony(można powiedzieć , poroniony".No i przede wszystkim
większych emocji. Jeszcze większych! Ogółem mocna 4 (czyli tak jak
w "Gazecie"-ostatno wyjątkowa zgodność)I napewno najlepszy kandydat do Oscara
(Znakomity "Dzień Świra" nie byłby zrozumiany na zachodzie)A tak obejrzą
sobie to nasze polskie biedulkowo i .....Zanakomitego polskiego Aktora w roli
tytułowej.
Obserwuj wątek
    • Gość: Asia Re: EDI vel HENRYK IP: 195.117.255.* 05.11.02, 16:16
      Dla mnie tez zabrakło emocji (a miałam przygotowana chusteczkę) Ale to nie jest
      zły film, faktycznie głównie dzięki Gołebiewskiemu.
      • Gość: jaco Re: EDI vel HENRYK IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 06.11.02, 13:54
        Ach ten "Edi". Ciagle słyszałem "Achy" i "Ochy". Poszedłem więc i....nie
        doznałem katharsis, co nie oznacza, że nie moge tego filmu zaliczyć do udanych.
        Na pewno jest to film o czymś. Bez udawania, pełna prostota i szczerość(choć
        momentami czuć kalkulację twórców) Ogólnie rzecz biorąc wreszcie dobry polski
        film, choć dziwią mnie niektóre spazmatyczne reakcje. Młode panny prawie mdleją
        itp.itd. Odrobinę zdrowego rozsądku. Sam czekam na film , który powali mnie na
        kolana, ale to jeszcze nie "Edi"
        • Gość: Obieracz Re: EDI vel HENRYK IP: *.citicorp.com 08.11.02, 17:32
          Wlasnie, juz sie balem, ze cos ze mna nie tak. A jednak
          nie tylko mnie ten film nie wzruszyl. Przez pierwsza
          godzine mnie nie wciagnal. Caly czas mialem wydawalo mi
          sie ze widze jakiegos Forresta Gumpa. Tyle ze ten
          amerykanski byl zabawny (Forresta widzialem po raz
          pierwszy w zyciu w piatek 1 listopada a Eddiego 2 wiec
          mialem go na swiezo w pamieci). I te zyciowe madrosci
          Ediego w rodzaju "Wigilia jest zawsze kiedy tego chcemy"
          sa podobnie madre jak: "Zycie jest jak pudelko
          czekoladek....".
          Czytam o pieknych zdjeciach. Jakie piekne zdjecia??? Film
          nakrecony telewizyjna Beta przeniesiony na negatyw na
          ogromnym ekranie (Galeria Mokotow) jest nie-do-ogladania.
          Szkoda oczu.
          A dziecko. No coz. W szkole filmowej mowia: "wez
          czlowieka skrzywdzonego i masz juz polowe sukcesu, bo
          widz zawsze bedzie po jego stronie. A jak dodasz do tego
          jeszcze dziecko to publicznosc jest twoja". Dziecko
          zawsze wzrusza, pod kazda szerokoscia geograficzna.

          No i niech mi ktos powie dlaczego Ksiezniczka wziela
          dziecko? Przeciez ona jest pokazana jako glupia suka,
          ktora mysli tylko o pale Cygana. A an koncu bierze to
          dziecko z miloscia jak sama Matka Boska. Nastapila jakas
          zmiana? Jaka? Dlaczego? Kiedy?

          Lubie proste historie. Jak "Prosta historia" na przyklad.
          Ale Ediego nie polubilem. Zapomnialem o nim zanim
          zapalily sie swiatla w kinie.
    • zlotylotos NIE,NIE I JESZCZE RAZ NIE!!!! 05.11.02, 19:20
      Co z wami, ludzie? Czy wy juz nie potraficie pójśc do kina i po prostu po
      ludzku się wzruszyć, tak jak ja wczoraj? Nie miałam przygotowanej chusteczki,
      nie czułam żadnej presji, że muszę czy wypada mi go obejrzeć. Po prostu
      poszłam i po dziesięciu minutach byłam kupiona - prostotą, liryzmem, ciepłem,
      okrucieństwem. I dodam że nie jestem z nayury specjalna entuzjastką ni
      egzaltowana panną. Po prostu piękna, prosta historia. Nic dodać nic ująć.
      • eela Re: NIE,NIE I JESZCZE RAZ NIE!!!! 08.11.02, 13:29
        Poszłam, bo mnie zachęcili znajomi. Kawał dobrego kina. Film po prostu o życiu,
        momentami ciepły, momentami okrutny. I chyba z przesłaniem, ze trzeba miec
        zyciowe zasady, bo przeciez Edi, wyglądajacy na menela, takie miał.
        Film ma dobre dialogi. No i wreszcie nie widac ciągle tych samych twarzy:
        Pazura, Zebrowski, Linda itd..
      • Gość: saper Re: NIE,NIE I JESZCZE RAZ NIE!!!! IP: 212.244.167.* 10.11.02, 01:38
        no i właśnie a ja nie dość że nie zostałem kupiony to co 5 minut zerkałem na
        zegarek i ZIEWAŁEM - czyli co kto lubi...
    • noico Re: EDI vel HENRYK 05.11.02, 21:30
      jeżeli dla Ciebie znakomitym filmem jest "Dzień świra" to chyba nie powinieneś
      chodzić, a już tym bardziej wypowiadać się na temat "Ediego". To nie ta klasa.
    • Gość: czyzunia Re: EDI vel HENRYK IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 07.11.02, 08:58
      jakoś tak sie dziwnie uklada ze najwspanialszymi aktorami są naturszczycy.
      tzw. srodowisko aktorskie broni sie przed nimi rekami i nogami i cholera wie
      czym jeszcze.[zagrożenie dla "naszej"kasy]. a rezyserzy producenci i cala ta
      swolocz nie ma odwagi siegnąć do tych zrodel genialnego aktorstwa.[poza
      drobnymi wyjątkami-vide piwek].
      i tu mozna dojsc do zastanawiającego wniosku. cale to towarzystwo wzajemnej
      adoracji[aktorstwo]mimo iz twierdzi ze to bardzo ciezki kawalek chleba swe
      potomstwo na sile lokuje w tym zwodzie. i slyszymy potem kretyńskie wypowiedzi
      otoczki tej ferajny;"dzieci dziedziczą talent po rodzicach,dziadkach"
      tworzą sie klany aktorskie, i nikt spoza ukladu nie ma możliwosci zaistniec
      w tym balaganie, choćby nie wiem jak byl uzdolniony.pa
      • Gość: roan Re: EDI vel HENRYK IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 07.11.02, 10:31
        Zgadzam się z twoją wypowiedzią odnośnie klanów aktorskich. Nie wierzę, że
        talent jest dziedziczny, a ileż u nas rośnie aktorów młodego pokolenia( i nie
        tylko aktorów, vide piosenkarze, dziennikarze telewizyjni)jadących na znanych
        nazwiskach rodziców lub ich układach.
        Ostatnio największym beztalenciem w/g mnie jest córka pana Borkowskiego
        grająca w "Na dobre i na złe"...
      • Gość: Iva Re: EDI vel HENRYK IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 07.11.02, 12:33
        Brawo czyzuniu! A już myślałam, że tylko ja i moi znajomi wietrzą spisek. ;)
        Dlaczego tak chętnie ogladmy właśnie filmy z naturszcykami? Bo tu mozemy w
        końcu byc zaskoczeni. I to miło.
        A gdy idę na film ze "znanym, słynnym i z dyplomem" to zazwyczaj z góry wiem,
        jak ten ktoś będzie grał.
        • Gość: graża Re: EDI vel HENRYK IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 07.11.02, 16:39
          W pełni sie z wami zgadzam. Naturszczycy góra Gołebiewski jest genialny , choc
          to tylko pół naturszczyk.
          • Gość: czyzunia Re: EDI vel HENRYK IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 07.11.02, 21:00
            a najwspanialszy byl jasiu sw pamieci himilsbach.niestwety tak to juz jest
            poustawiane ze nikt z poza ukladu nie ma szans wejsc.pa
            • jottka ale 08.11.02, 22:02
              dyskusja o naturszczykach ratujących bądź nie nasze kino nie ma większego sensu
              w wypadku gołębiewskiego :) jeżeli ktoś całe lata jest niekwestionowaną gwiazdą
              kina dziecięcego, a po 20latach wraca i spokojnie gra główną rolę, to on jest
              zawodowiec. możliwe, że nie jest magistrem sztuki, ale to akurat nie stanowi.

              a poza tym zgadzam się, że ten film jest dobry przede wszystkim dzięki aktorom
              i reżyserowi już za wyciągnięcie gołębiewskiego z mroków + obsadzenie w roli
              jureczka jacka braciaka należy się uznanie. wierzy im się, nawet jeśli kątem
              oka zauważamy patetyczne szusy scenariusza :)
    • Gość: fik Re: EDI vel HENRYK IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 09.11.02, 17:57
      Gołebiewski ma aktorstwo we krwi. To widać. Widac tez niestety skutki choroby
      alkoholowej. Sam film, gdyby nie Heniu vel Edi, byłby kolejnym smutnawym
      wałesaczem na polskich ekranach,a tak trochę wzruszeń i prawd podstawowych dla
      każdego.
      • Gość: miki Re: EDI vel HENRYK IP: *.icm.edu.pl / *.brzesko.sdi.tpnet.pl 11.11.02, 12:37
        Moge powiedziec tylko jedno-gdyby Gołebiewski zostal iles lat
        temu zawodowym aktorem bylby dzisiaj jedną z najwiekszych
        gwiazd polskiego kina (talent porównywalny z Gajosem)
        Kolejny zmarnowany zyciorys.
        • oyey Re: EDI vel HENRYK 13.11.02, 17:12
          Film jak film, niezły, przy oglądaniu go drugi raz, odniosłem wrażenie, że
          troche to swoiste skrzyżowanie klimatów Amelii i Dnia świra, no i wyszło nawet
          coś ciekawego.
          Wszyscy sie zachwycają, bo film podejmuje ważne tematy natury czysto
          filozoficznej, podejmuje dyskusje nad epikureizmem czy stoicyzmem. Ale w
          gruncie rzeczy paradoksalne jest to, że większość odniesie wrażenie, że Edi
          jest postacią pozytywną, bo jak może być inaczej, a przecież jego filozofia
          życia przegrywa w tym filmie z kretesem, nie wynika z niej nic, a on - w
          gruncie rzeczy wychodzi na człowieka bezradnego, wegetującego, niezdolnego do
          miłości, czy nawet szczerości z samym widzem. I takie to on ma swoje życie, i
          gdzies ma życie innych.
          • Gość: pawel Re: EDI vel HENRYK IP: *.ae.krakow.pl 16.11.02, 11:57
            oyey napisał:

            > Film jak film, niezły, przy oglądaniu go drugi raz, odniosłem wrażenie, że
            > troche to swoiste skrzyżowanie klimatów Amelii i Dnia świra, no i wyszło
            nawet coś ciekawego.

            Też odniosłem wrażenie, że gołębiewski to nasza rodzima Amelia. Smutna bo my
            lubimy się smucić.
            >
            Wszyscy sie zachwycają, bo film podejmuje ważne tematy natury czysto
            > filozoficznej, podejmuje dyskusje nad epikureizmem czy stoicyzmem. Ale w
            > gruncie rzeczy paradoksalne jest to, że większość odniesie wrażenie, że Edi
            > jest postacią pozytywną, bo jak może być inaczej, a przecież jego filozofia
            > życia przegrywa w tym filmie z kretesem, nie wynika z niej nic, a on - w
            > gruncie rzeczy wychodzi na człowieka bezradnego, wegetującego, niezdolnego do
            > miłości, czy nawet szczerości z samym widzem. I takie to on ma swoje życie, i
            > gdzies ma życie innych.

            Bo to obraz naszego społeczeństwa. Bezradnego, wegetującego, niezdolne do
            miłości, nieszczere w kontaktach codziennych. Myślimy o innych? Niewydaje mi
            się. Przerażające. Dające do myślenia.
            pozdr.
            • oyey Re: EDI vel HENRYK 17.11.02, 13:54


              Nie zgadzam sie, że to obraz naszego społeczeństwa. Społeczeństwo jest
              bezradne, ale i zdolne do miłości. W końcu film przedstawia kilka postaw
              życiowych, przecież przyjaciel Ediego - Jacek (chyba tak miał na imie bohater
              grany przez Braciaka) to postać skrajnie przeciwna, czerpiąca z doświadczeń
              Ediego i potrafiąca zrobić z nich potencjał dla siebie, w ostatniej scenie to
              przecież on się sprzeciwia i buntuje. On też wegetuje, ale coś próbuje. W
              filmie przechodzi inną droge niż Edi - Edi z otwartego człowieka robi się
              zamknięty i niezdolny, faktyccznie wegetuje, a Jacek - najpierw nic nie
              rozumie, padają słowa "A co ja mam za życie", a pod koniec filmu role sie
              odwracaja, Edi przegrywa, Jacek sie buntuje i nie poddaje.
        • Gość: misuszatek1 Re: EDI vel HENRYK IP: proxy / 217.153.35.* 15.11.02, 15:05
          Gość portalu: miki napisał(a):

          > Moge powiedziec tylko jedno-gdyby Gołebiewski zostal iles lat
          > temu zawodowym aktorem bylby dzisiaj jedną z najwiekszych
          > gwiazd polskiego kina (talent porównywalny z Gajosem)
          > Kolejny zmarnowany zyciorys.

          Zgadzam sie z toba absolutnie. Mysle ze nas widzow ominelo przez to wiele.
          Golebiewski jest niesamowity. A propos ... Gajosa mozliwosci widac dopiero we "
          Mszy za miasto Arras" w Powszechnym.

          Pozdrawiam.
      • Gość: JH Re: EDI vel HENRYK ale nie na OSCARA IP: proxy / *.dellreading.bbnplanet.net 14.11.02, 14:58
        Rola Ediego jest główną zaletą filmu. Naprawdę wzruszająca. Nieco gorzej z
        Jureczkiem. Niestety reżyserowi zabrakło doświadczenia i odwagi i dlatego film
        odpadnie wobec opinii profesjonalnych krytyków. Odwagi zabrakło, żeby usunąć
        zupełnie zbędne sceny: klnąca kobieta na pogrzebie, naga dziewczyna przed
        lustrem i kilku innych.
        Przede wszystkim zaś natrętne wstawki reklamowe wódki wyborowej. WYBOROWA
        pojawia sie 4 razy, naklejką do przodu i zawsze w sytuacji kojarzącej się ze
        szczęściem lub przyjemnością. Pamiętacie: na wiadukcie, podczas pilnowania
        panienki, bracia, pojednanie z wpadaniem do wanny na rancho.
    • Gość: <b>edi <font colour="yellow">Re: EDI vel HENRYK IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.11.02, 10:50
      fffff
      • Gość: mysia2000 nie EDI ale jego kumpel IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 15.11.02, 18:42
        a ja natomiast uwazam ze swietnie gral kumpel Ediego(ojej nie pamietam jak sie
        nazywal)Edi wyglaszal swe kwestie dosc dretwo i gral dosc topornie - mimo ze
        dobre i prawdziwe(ta sama kwestia "wigilia jest wtedy kiedy chcemy" wygloszona
        prze kumpla Ediego jest o niebo prawdziwsza dla mnie. no i zgadzam sie z tym
        produkt-placement Wodka - bez sensu no i z zbednoscia scen rozebranej panny i
        klnacej baby na grobie. ale generalnie lepiej z tym do Oskara niz z jakimis
        patriotycznymi klimatami
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka