Gość: KINOMAN
IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl
04.11.02, 16:26
Od razu mówię,Arcydziełem ten film nie jest. Wkurza mnie ta nagonka,
sztuczne podsycanie, że oto pojawił sie film Bóg wie jaki, trzeba iśc,
zobaczyć i pokochać. Co nie znaczy, że nie należy promować dobrych polskich
filmów, którym niewątpliwie "Edi" jest. Ale tylko z jednego powodu. Za sprawą
Henryka Gołebiewskiego. W jego ustach największe kiczowate gadki o życiu
brzmią wiarygodnie ( nawet, gdyby mówił, że "życie to pudełko czekoladek...")
Brakowało mi jednego, ta postać, mogła stać się naprawdę mistyczna, ale
realizatorom zabrakło pary, niestety. Czyli scenariusz. Sam kijaszek po
wodzie pływający nie załatwi sprawy, Wątek z dzieciakiem naprawde ciekawy,
choć niedokończony(można powiedzieć , poroniony".No i przede wszystkim
większych emocji. Jeszcze większych! Ogółem mocna 4 (czyli tak jak
w "Gazecie"-ostatno wyjątkowa zgodność)I napewno najlepszy kandydat do Oscara
(Znakomity "Dzień Świra" nie byłby zrozumiany na zachodzie)A tak obejrzą
sobie to nasze polskie biedulkowo i .....Zanakomitego polskiego Aktora w roli
tytułowej.